Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Modlitwy - NOWENNA POMPEJAŃSKA - NOWENNA NIE DO ODPARCIA

ulka005 - 2011-07-30, 16:50
Temat postu: NOWENNA POMPEJAŃSKA - NOWENNA NIE DO ODPARCIA
Chciałam wam przekazać cudowną modlitwę NOWENNĘ POMPEJAŃSKĄ...

Oto jak się odmawia NOWENNĘ POMPEJAŃSKĄ:

Aspekt wytrwałości w modlitwie jest częścią Nowenny.
Nowenna wymaga łącznie 54 kolejnych dni, aby była ukończona.
Jeżeli nie jesteś w pełni zdecydowany na otrzymanie tego o co prosisz w Nowennie, prawdopodobnie nie podołasz modlitwie przez pełne 54 dni pod rząd.
Zamierzeniem Nowenny jest głównie wykorzystanie aspektu wytrwałości w modlitwie,
aby otrzymać prezent jakiego potrzebujemy.
Pojedyncza modlitwa jest często niewystarczająca do otrzymania tego o co prosimy.

"Jak odprawiać Nowennę Pompejańską - rady praktyczne:
1. Dzień w którym rozpoczynamy nowennę Pompejańską zaznaczamy w kalendarzu.
2. Nowenna Pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia przez te 54 dni odmawiamy dawne trzy części Różańca Świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać cztery części - z Tajemnicami Światła
3. Przed rozpoczęciem każdej z wszystkich trzech części Różańca Św. wymieniamy najpierw intencję (krótko i zwięźle i tylko jedną intencję), a następnie mówimy:
"Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego"
4. Przez 27 dni odmawiamy tak zwaną część błagalną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej części Różańca Św. odmawiamy następującą modlitwę:

"Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompei, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompei wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen."

5. Przez pozostałe 27 dni odmawiamy tak zwaną część dziękczynną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca Świętego odmawiamy następującą modlitwę:

"Cóż Ci dać mogę o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie - ile mi sił starczy będę rozszerzać cześć Twoją o Dziewico Różańca Świętego w Pompei, bo gdy Twej pomocy wezwałam/em, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś; o ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen."

6. Niezależnie od modlitw końcowych, zapisanych w punktach 4 i 5 niniejszych "rad praktycznych" każdą z trzech części Różańca Św. (np. chwalebną) kończymy (bezpośrednio po jej odmówieniu ) trzykrotnym westchnienie do Matki Bożej:
"KRÓLOWO RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO - MÓDL SIĘ ZA NAMI."

Pozdrawiam, więcej na temat nowenny można poszukać sobie w googlach, jest wiele blogów, artykułów, itd.

ulka005 - 2011-07-31, 13:49
Temat postu: NOWENNA POMPEJAŃSKA - NOWENNA NIE DO ODPARCIA
Oto jak się odmawia NOWENNĘ POMPEJAŃSKĄ:

Aspekt wytrwałości w modlitwie jest częścią Nowenny.
Nowenna wymaga łącznie 54 kolejnych dni, aby była ukończona.
Jeżeli nie jesteś w pełni zdecydowany na otrzymanie tego o co prosisz w Nowennie, prawdopodobnie nie podołasz modlitwie przez pełne 54 dni pod rząd.
Zamierzeniem Nowenny jest głównie wykorzystanie aspektu wytrwałości w modlitwie,
aby otrzymać prezent jakiego potrzebujemy.
Pojedyncza modlitwa jest często niewystarczająca do otrzymania tego o co prosimy.

"Jak odprawiać Nowennę Pompejańską - rady praktyczne:
1. Dzień w którym rozpoczynamy nowennę Pompejańską zaznaczamy w kalendarzu.
2. Nowenna Pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia przez te 54 dni odmawiamy dawne trzy części Różańca Świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać cztery części - z Tajemnicami Światła
3. Przed rozpoczęciem każdej z wszystkich trzech części Różańca Św. wymieniamy najpierw intencję (krótko i zwięźle i tylko jedną intencję), a następnie mówimy:
"Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego"
4. Przez 27 dni odmawiamy tak zwaną część błagalną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej części Różańca Św. odmawiamy następującą modlitwę:

"Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompei, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompei wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen."

5. Przez pozostałe 27 dni odmawiamy tak zwaną część dziękczynną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca Świętego odmawiamy następującą modlitwę:

"Cóż Ci dać mogę o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie - ile mi sił starczy będę rozszerzać cześć Twoją o Dziewico Różańca Świętego w Pompei, bo gdy Twej pomocy wezwałam/em, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś; o ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen."

6. Niezależnie od modlitw końcowych, zapisanych w punktach 4 i 5 niniejszych "rad praktycznych" każdą z trzech części Różańca Św. (np. chwalebną) kończymy (bezpośrednio po jej odmówieniu ) trzykrotnym westchnienie do Matki Bożej:
"KRÓLOWO RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO - MÓDL SIĘ ZA NAMI."


Ps.Jest też wiele informacji o tej nowennie w internecie, są różne blogi, artykuły.
Pozdrawiam.

ewulek - 2011-07-31, 13:57

Tą nowenne odmówiłam 3 razy wytrwale do konca i za kazdym razem Kochana Matka Niebieska mnie wysłuchała :lol:
Nie zawsze pomaga od razu, czasem trzeba poczekac na odpowiedni moment i nie zawsze pomaga w ten sposób jaki chcemy, mi pomogła w inny sposób i o wiele więcej niż chciałam, po prostu tak ulożylo się kilka spraw że w efekcie nie tylko zostałam wysłuchana ale i znalazłam pracę i jednocześnie mam dzieci wciąż blisko a dla mnie to ważne bo najmłodsza ma dopiero 2 latka.
A gdy skończyłam odmawiać to brakowało mi tych licznych zdrowasiek i tej bliskości z Maryją :lol:
Pogody Ducha

nagarek - 2011-11-01, 13:23

Ja odmawiam Nowennę Pompejańską od 7 dni. Od 4 dni odmawiam ją dwa razy dziennie. Przyznam, że przez długi okres czasu zaniedbywałam modlitwę, więc te 3 godziny modlitwy różańcowej każdego dnia są dla mnie samej zaskakujące. Ale cieszę się ogromnie, że tak się dzieje, że modlę się i czekam na cud w postaci powrotu męża do mnie i odrodzenia naszego małżeństwa oraz (to intencja z drugiej Nowenny) wierności męża.
Oświadczam tutaj wszystkim, że w przypadku, gdyby Mateczka zechciała wysłuchać moich modlitw i odratowałaby nasze małżeństwo, miłość, wierność i uczciwość małżeńską w nim, to dam na stronie internetowej Sychar świadectwo wysłuchania moich modlitw oraz będę wychwalać Matkę Bożą - Królową Różańca Świętego do końca swojego życia. Amen.

elzd1 - 2011-11-02, 21:37

nagarek napisał/a:
czekam na cud w postaci powrotu męża do mnie i odrodzenia naszego małżeństwa oraz (to intencja z drugiej Nowenny) wierności męża.
Oświadczam tutaj wszystkim, że w przypadku, gdyby Mateczka zechciała wysłuchać moich modlitw i odratowałaby nasze małżeństwo, miłość, wierność i uczciwość małżeńską w nim, to dam na stronie internetowej Sychar świadectwo wysłuchania moich modlitw oraz będę wychwalać Matkę Bożą - Królową Różańca Świętego do końca swojego życia. Amen.

Nagarek, bardzo pięknie że się podejmujesz tak wielkiego zadania, chylę czoła i będę wspierać modlitwą żebyś wytrwała. No i rozumiem że jesteś w wielkiej rozpaczy, gotowa na wielkie poświęcenie żeby mąż wrócił.
Ale. Właśnie jest jedno "ale". Czy nie traktujesz tej nowenny jak koncertu życzeń? Dwa razy dziennie? Po co? Żeby była bardziej skuteczna? A co będzie jak mąż nie wróci? Świadectwa może nie dasz, a co z Matką Bożą, przestaniesz Jej ufać? Przestaniesz ufać Bogu?
Mimo moich uwag życzę wytrwałości.

nagarek - 2011-11-03, 00:30

Druga Nowenna to druga intencja również związana z moim małżeństwem, lecz nie dotyczy samego faktu powrotu męża, lecz czegoś innego, co z jego powrotem jest związane.
Nie traktuję NP jak koncertu życzeń, lecz jak modlitwę i wiem, że "nagradzana" jest w niej właśnie wytrwałość. A jeśli komuś ogromnie zależy, to 3 godziny dziennie modlitwy to pestka. Gdyż wszystko dałoby się za to, o co się modlimy.
Nie wiem w jaki sposób odpowiedzieć na Twoje pytanie: co będzie jeśli mąż nie wróci... Nie umiem w ogóle sobie tego wyobrazić, nie umiem i nie chcę bez niego żyć. Moje życie to on. Jeszcze niedawno na Twoje pytanie odpowiedziałabym: Jeśli mąż nie wróci, zabiję się. Teraz jednak odmawiam NP i wiem, że nie trafiła ona w moje ręce przez przypadek. Dlatego dziś nie odpowiem w taki jak powyżej sposób. Obecnie pomimo lęku, strachu, że moja modlitwa nie zostanie wysłuchana jest jednak ogromna nadzieja. I jej chciałabym nadal się trzymać. Bo tylko to mi pozostaje...
Dziękuję za obietnicę wsparcia mnie modlitwą. Serdeczne dzięki.

Nirwanna - 2011-11-03, 06:30

Nagarku, elzd ma rację. U Ciebie mąż stoi na piedestale, mąż-bożek, nie Bóg. Świadczą o tym te słowa:
nagarek napisał/a:
Nie umiem w ogóle sobie tego wyobrazić, nie umiem i nie chcę bez niego żyć. Moje życie to on.

Co zrobisz, kiedy Bóg zechce Ci udowodnić że bez męża jesteś jednak w stanie żyć? Czy powiesz wtedy "bądź wola Twoja"?

nagarek - 2011-11-03, 10:47

Nirwanna, miałam wrażenie, że tutejsze forum i ludzie na nim POMAGAJĄ osobom w kryzysie małżeńskim, a nie kopią leżącego.
Jak możesz wyciągać wnioski na mój temat i to tak negatywne (ze mąż - bożek, a nie Bóg!!!) skoro mnie nie znasz i nie też znasz przyczyn naszego rozstania?!!!
Czy nie widzicie, że tutejszy temat dotyczy modlitwy, czyli NOWENNY, a nie mojej osoby?!.
Nirwanno, następnym razem pomyśl dwa razy zanim cokolwiek napiszesz.

Nirwanna - 2011-11-03, 11:10

Nagarku, przepraszam Cię. Masz rację - temat dotyczy modlitwy.
Jednak ja nie oceniam Ciebie, a jedynie to co piszesz, mówię co widzę w Twoim pisaniu. Jeśli odebrałaś to jako kopanie leżącego - przepraszam. Nie było to moją intencją.

nagarek - 2011-11-03, 11:37

Nirwanno, dziękuję bardzo za wyjaśnienie związane z Twoją wypowiedzią na mój temat.
Może to dziwnie zabrzmi, ale mam wrażenie, że Twoja wypowiedź, Nirwanno, nie była jednak przypadkowa (nawet jeśli nam dwóm się tak wydaje), lecz to chyba był jakiś test mojej wytrwałości w modlitwie.
Wczoraj bowiem miałam bardzo ciężkie chwile podczas i po modlitwie - ciągle jakieś telefony i osoby przeszkadzały mi w modlitwie i skupieniu, a przez moją głowę przebiegały tysiące mysli, że mąż mnie nie kocha, że pewnie już do mnie nie wróci itp. Wieczorem dowiedziałam się, że w najbliższej rodzinie mojej koleżanki doszło do zdrady.
A potem nawet po Nowennie pojawiły się wnioski z mojej strony, które nie wiadomo skąd do mnie przyszły, że to nie jest z pewnością prawda, co mówił mi mąż, że ma zepsuty telefon, lecz pomyślałam, że on z pewnością się ode mnie odcina i pewnie okłamuje mnie mówiąc, że ma zepsuty telefon.... a także myślałam sobie wczoraj nie mogąc w ogóle po Nowennie zasnąć, że kto wie, może mój mąż ma inną panią i tylko udaje wiernego i niewinnego... Dziś mam równie fatalny nastrój i wierzcie mi, że mam takie wrażenie, jakby jakaś walka się toczyła o mnie lub o nasze małżeństwo. Jakby walka Dobra ze Złem. Pomyślałabym, że tylko mnie się tak wydaje, ale na pewnym forum znalazłam wiele wypowiedzi i opisu podobnych doświadczeń podczas odmawiania NP jak moje:
http://rebelya.pl/forum/watek/24171/?page=107
Kto wie, może Zły robi wszystko, aby ludziom przeszkodzić w odmówieniu Nowenny, albo jest to dla nas test... W moim przypadku ponad wszelką wątpliwość coś się dzieje i ta jakaś dziwna walka się wzmaga. Walkę tą jednak musi wygrać Bóg i nasze małżeństwo sakramentalne.
Zachęcam do dyskusji na temat Waszych doświadczeń związanych z odmawianiem Nowenny Pompejańskiej.

Agnieshka - 2011-11-03, 14:28

Nagarek,

ja zaczelam odmawiac Nowenne wczoraj.
Modle sie dopiero drugi dzien, ale mysli typu: to nie ma sensu, on kogos ma, przeciez i tak sie nic nie zmieni, juz sie pojawily.

Mysle ze wiem, o czym piszesz i przez co przechodzisz.

Badz wytrwala. Wiem, ze moze byc tak, ze Bog nie odpowie na nasze prosby, ale na pewno zawsze, bez zwatpienia zawsze, bedzie kierowal sytuacja dla naszego dobra.

Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie:-)

A.

nagarek - 2011-11-03, 15:43

Agnieshko, dziękuję bardzo za Twoją informację!
Dzięki niej wiem, że nie tylko ja odczuwam podobne emocje i obawy - pomimo, że przecież wierzę i mam nadzieję, że moje modlitwy zostaną wysłuchane.
Mam nadzieję, że obie tutaj napiszemy o wysłuchaniu przez Królową Różańca św. naszych modlitw. Że damy tutaj świadectwa i będziemy nadal szczęśliwymi żonami mającymi równie szczęśliwych mężów.
Jestem z Tobą, Aga! Wytrwasz w modlitwie i nie przerwiesz jej. Ja też wytrwam. :-D

zen77 - 2011-11-05, 15:18

Odmówiłem Nowennę Pompejańską 6 razy. Jak tylko o niej przypadkowo usłyszałem od swojej dentystki to następnego dnia ją zacząłem. Odmawiałem ją każdego dnia z żelazną konsekwencją i nie miałem chwil, kiedy bym czuł, że toczy się jakaś walka "Dobra ze Złem" o jakich piszą inni. Z czasem tęskniłem za tą wieczorną godziną różańca - odbierałem to jako rozmowę.


Za każdym razem modliłem się w innej intencji, dosyć ściśle sprecyzowanej. Za pierwszym razem gdy odmawiałem nowennę pompejańską, w ostatni, czyli w 54 dzień modlitwy w pewien sposób spełniła się moja prośba, choć z rana nic tego nie zapowiadało i nie liczyłem na to. Nie otrzymałem dokładnie tego o co prosiłem, ale dostałem na to szansę, a wcześniej nie było o tym mowy. Wymagało to jednak mojej pracy. Moja wiara w siłę tej modlitwy ogromnie wrosła, bo miałem wewnętrzne przekonanie, że to za sprawą Matki Bożej Pompejańskiej tak się stało.

Pomyślałem sobie wtedy, że to prawda, że ta nowenna jest "nie do odparcia" i postanowiłem prosić o coś dla członka mojej rodziny. Znowu się spełniło, to o co prosiłem, ale ok. 1,5 miesiąca po zakończeniu nowenny. Nadeszła bardzo ciężka chwila dla tego kogoś za kogo się modliłem. Byłem przy nim wtedy i sobie pomyślałem, że przecież prosiłem Matkę Bożą, aby ta sytuacja tak źle się nie zakończyła i właśnie w tej chwili wszystko się odmieniło. To niesamowite, ale tak było. Zatem w tej sytuacji Matka Boża sprawdziła moją wiarę. Ja to tak odbieram.

Za jeszcze jednym razem gdy odmówiłem Nowenną Pompejańską w czyjejś intencji to ta osoba nie otrzymała tego o co prosiłem. Jednak z biegiem czasu jak teraz na to patrzę to widzę, że i w tym był palec Boży. Dostąpiła ona i cała jej rodzina innych łask, których by nie mogli doświadczyć, gdyby stało się tak jak prosiłem.

W dwóch wypadkach po odmówieniu nowenny pompejańskiej nie zostałem wysłuchany, a w jednym to na razie nie potrafię powiedzieć. Ale ponoć żadna modlitwa nie idzie na marne, więc być może kiedyś dostrzegę jakiś sens w tym, że nie stało się tak jak prosiłem, ale na razie jeszcze tego tak nie widzę.

Chciałbym się też podzielić takim spostrzeżeniem, że ta nowenna mnie odmieniła, chociaż wcale o to nie prosiłem. Zatem nawet jakby żadna z moich próśb nie została wysłuchana to i tak byłbym wdzięczny Matce Bożej.

Jarek321 - 2011-11-05, 17:47

Dzięki za świadectwo, zen77!
Michaił - 2011-11-05, 18:31

tak z ciekawości: ile czasu trwa taka dzienna "sesja pompejska" ?

poza tym szacun dla was, słyszałem już o NP ale stwierdziłem że nie dam rady, do tego trzeba żelaznej konsekwencji...

judytka1234 - 2011-11-05, 18:32
Temat postu: Re: NOWENNA POMPEJAŃSKA - NOWENNA NIE DO ODPARCIA
Witam wszystkich
Ja odmawiam nowenne Pompejańska od 5 dni. Mam duże problemy w małeństwieMój mąż okazał się bychorym psychicznie odkryłam to dopiero latem tego roku. Jesteśmy małżeństwem od 4 lat. Między nami jest różnie mój mąż potrafi być czuły, opiekuńczy jednak w każdej chwili potrafi się zmienić w innego złego człowieka. Pól roku temu odkryłam, że pociągają go starsze kobiety jest zarejestrowany na portalach i spotyka się z tymi kobietami coraz to z innymi nie umiem z nim o tym rozmawiać bo bardzo się boje ja mam rodzinę bardzo daleko i oprócz męża to nie mam tutaj nikogo. Prosze Matkę Bożą o opiekę nade mną o pomc w rozwiązaniu problemów w małżeństwie i o dar szczerej rozmowy z męzem. Moimi orędownikami są również Św o. Pijo, Św. Rita, Św.Juda Św. Ekspedyt,oraz nasz Ojciec Sw Jan PawełII .
Prosze Was wszystkich o modlitwę bo naprawde boje sie odejść od męża a nie mam siły już z nim być

Danka 9 - 2011-11-06, 19:59

judytka, witaj

Cytat:
poza tym szacun dla was, słyszałem już o NP ale stwierdziłem że nie dam rady, do tego trzeba żelaznej konsekwencji...

Michaił a malzenstwo nie wymaga tego? rownie duzego wysilku co nowenna? ;-)
Pozdrowienia

zen77 - 2011-11-06, 22:54

Do tych wszystkich, którym odmówienie Nowenny Pompejańskiej wydaje się ponad ich siły - moim zdaniem odmówienie Nowenny Pompejańskiej jest dużo prostsze niż małżeństwo (odpowiadając Dance). Ja tą modlitwę traktowałem jak rozmowę. Rozważa się tajemnice różańca, każdy na swój sposób, ale ja często robię odniesienia do swojego życia. I praktycznie codziennie znajduje się inne analogie, wzory postępowania. Ja się zmieniłem dzięki temu.

Natomiast z żoną jest rozmawiać bardzo trudno, praktycznie się nie da, gdyż zaprogramowała się na "NIE" i już. Uważa, że nie ma ode mnie gorszego człowieka na ziemi. Poza tym teraz dochodzi już sprawa ambicji, że ona ten rozwód uzyska by mi pokazać, że jest silną kobietą, że sobie poradzi itp. Zresztą co by powiedzieli jej rodzice, koleżanki i koledzy przed którymi mnie oczernia i zrobiła ze mnie potwora a teraz miałaby ze mną żyć? Nigdy. Przecież wyszłaby na idiotkę.

A z Matką Bożą rozmawiając można się otworzyć, bez obawy, że zostanie się zranionym. Można być szczerym, bez żadnych obaw, że zostanie to wykorzystane przeciwko nam. To jest naprawdę piękne. Trzeba wierzyć, że Matka Boża wymodli nam to o co prosimy. A kiedy spełni się coś o co prosiliśmy, a przedtem po prostu nie było na to żadnych widoków, to wtedy wiara wzrasta. Choć właśnie wtedy nachodziły mnie takie myśli, że to był po prostu przypadek, lecz ja myślę, że to były podszepty "przeciwnika".

Odpowiadając Michaiłowi - mi odmówienie nowenny zajmowało codziennie ok. godzinę. Przeważnie odmawiałem przed snem na klęcząco, ale zdarzało się, że w drodze do i z pracy w samochodzie. Aktualnie nie odmawiam nowenny, ale od tamtego czasu radio w samochodzie stało się mi zbędne ... .

Do Jarka - a ja dziękuję za zamieszczone na tym forum informacje o 9 miesięcznej nowennie do Matki Bożej (pierwsze soboty miesiąca) ... już 6 miesiąc robię użytek z tej informacji :-) .

nagarek - 2011-11-07, 18:59

zen77, ja też bardzo dziękuję za świadectwo!
Kto wie, może Twoje dwie pozostałe NP również zostaną wysłuchane, lecz w Bogu znanym czasie, a nie bezzwłocznie? :->

[ Dodano: 2011-11-07, 19:20 ]
zen77 napisał/a:

Natomiast z żoną jest rozmawiać bardzo trudno, praktycznie się nie da, gdyż zaprogramowała się na "NIE" i już. Uważa, że nie ma ode mnie gorszego człowieka na ziemi. Poza tym teraz dochodzi już sprawa ambicji, że ona ten rozwód uzyska by mi pokazać, że jest silną kobietą, że sobie poradzi itp. Zresztą co by powiedzieli jej rodzice, koleżanki i koledzy przed którymi mnie oczernia i zrobiła ze mnie potwora a teraz miałaby ze mną żyć? Nigdy. Przecież wyszłaby na idiotkę.

A z Matką Bożą rozmawiając można się otworzyć, bez obawy, że zostanie się zranionym. Można być szczerym, bez żadnych obaw, że zostanie to wykorzystane przeciwko nam. To jest naprawdę piękne. Trzeba wierzyć, że Matka Boża wymodli nam to o co prosimy.


Zen77, przepraszam, że dam Ci z serca płynącą poradę.... wiem, że nie mam prawa nikomu nic radzić, skoro sama ze swoimi problemami nie umiem sobie poradzić. Jeśli jednak można, to napiszę, Zen - nie ustawaj w modlitwach! Bo chociaż żona postępuje tak jak piszesz, a przynajmniej Ty tak to odbierasz, to nie ma rzeczy niemożliwych dla Boga! On stworzył Twoją żonę, więc ma nad nią władzę. Jest też Ojcem Was obojga. Wobec tego módl się może nadal i nieustannie o to, by Bóg otworzył serce Twojej żony na Ciebie i aby Twoja żona dostrzegła Twoje zalety, których zapewne masz wiele.
Niedawno dowiedziałam się o niespodziewanym wycofaniu pozwu rozwodowego przez żonę pewnego pana. Znany jest mi też przypadek z mojego osiedla, że małżeństwo po rozwodzie wzięło ślub ze sobą ponownie. :mrgreen:
Czyli wszystko jest możliwe, módl się NP o miłość żony i o odrodzenie Waszego małżeństwa. Amen.

Mirela - 2011-11-08, 21:04

Nagarek ...Zen77...
NIECH PAN BŁOGOSŁAWI WASZE MAŁŻEŃSTWO!
Twoja WYTRWŁOŚĆ dana Ci łaska Sakramentu Małżeństwa jest balsamem dla tych którzy tracą nadzieję. Odmawiałam tę Nowenne...jest wyjątkowo trudna...bo kto jak nie zły jej nie lubi...i pod postacia różnych płaszczyków bedzie się pokazywał i manifestował by odciągnąc uwage od TEJ KTÓRA PROWADZI DO SYNA. Nic nie jest piekniejsze jak wiara , nadzieja i miłość z wytrwałością połaczona.
Co do koncertu zyczeń...i innych nazewnictw, powiedzmy sobie towarzyszacych za co Cie przepraszam w tym miejscu Nagarek wybacz moja nieuwagę...
Modlitwa jest dla mnie osobiscie darem którego nie jestem w stanie opisac słowami, jest wyznaniem MIŁOŚCI Boga człowiekowi i odwrotnie. Nie mozna wejść w Tę raelację która jest TAJEMNICĄ BOGA WSZECHMOGACEGO, poniewaz to On nas uzdalnia i powołouje z łaskawosci swojej do trwania przed Nim i nie jest wazne z jaka intencja kierujemy sie do Boga( nawet jesli to tylko nasza zachcianka, i nie jest tu mowa o tym co skrajne...), poza ufnoscią, wiarą...Nagarek wiesz...,ze juz dostajesz więcej niz prosisz...czy nie jest to cudowne...kto to pojać może....kto odważy się powiedzieć ,że Bóg nie posługuje się nami do tego by wejśc w sposób wolny w relację z Nim...tak bardzo nas kocha...i nie pozostawia...nawet jeśli to o co prosimy na ten moment nie jest zgodne z Jego wolą...ale i to nas może zaskoczyć..."Panie gdybyś tu był , mój brat by nie umarł"...jak bardzo rozczuliły te słowa Chrystusa?....bardzo...wskrzesił Łazarza...Jego Miłosierdzie jest tak wielkie, że nie można je mierzyć w kategorii koncertu życzeń... poniewaz nie wiemy i nie musimy tego wiedziec jak Bóg posłuży sie nami do wzajemnego miłowania. Nagarek ...piękne jest w tej modlitwie to co Panu sie juz na dzien dobry podoba...kochasz męża...ta intencja jest dowodem PRZEBACZENIA, UZDROWIENIA...jakaż to wielka łaska...Jak by to było gdyby zona nie pragneła powrotu meza? Jaki to byłby OJCIEC który nie wygladałby za synem marnotrawnym?

DZIĘKUJĘ CI ZA TAK PIĘKNE ŚWIADECTWO WIARY ZEN I NAGAREK ...wysławiajcie NAJŚWIĘTSZĄ PANIENKĘ ZAWSZE DZIEWICE, bo to Ona przyozdobiła Was tymi cnotami...
CHWAŁA PANU BOGU że uzdalnia nas by chwaliło Go wszystko co w nas jest..i nędza...i moc...
Pamiętam...moje modlitwy 6 lat temu, 5, 4 ...teraz...Cudowny jest Bóg...więcej otrzymałam niz prosiłam, a z kazdej mojej nieudolnosci wydobył DOBRO...Kocham Go...
http://www.youtube.com/watch?v=v_6usbzAUf0

Poruszyliscie mnie bardzo...taką zwykłą Mirelę...a cóż dopiero Boga...
Dziękuję za obudzenie we mnie tak wielką wdzięczność i radość, szczęście bycia córka Boga ...

nagarek - 2011-11-08, 23:35

Mirela, wielkie dzięki za Twoje słowa!
Chociaż już jestem dość dużą dziewczynką ;-) to popłakałam się ze wzruszenia czytając Twoją wypowiedź!
Ja dziś odmawiam 14 dzień jednej NP i mam jeszcze dziś do odmówienia drugą NP (12-sty dzień).
Jakoś dzisiaj się wszystko tak składało, że prawie całe dwie Nowenny zostały mi do odmówienia wieczorem i w nocy. Wczoraj NP skończyłam po godzinie 3-ciej w nocy. Wierzcie mi jak mi się nieziemsko chciało spać - siedziałam z Różańcem na fotelu i na siłę próbowałam otwierać oczy :shock: ale one autentycznie same się zamykały. To ja znowu je otwieram :shock: a one ciach i zamknięte. Nie zasnęłam jednak, pokonałam pokusę tego, by jednak iść spać bez dokończenia drugiej NP. I odmówiłam obie NP.
A dziś, właśnie przed chwilą zachęciłam kolejną już osobę do odmawiania NP. Zachęcam wszem i wobec ludzi i to wychodzi jakoś z mojego serca. Bo chociaż nie została jeszcze wysłuchana moja intencja, to całą sobą czuję, że warto odmawiać NP i zachęcać do niej innych.
Co i Wam wszystkim polecam.

Mirela - 2011-11-09, 09:20

Nagarek
O wszystkim mów swojemu spowiednikowi( jeśli nie masz... to warto się pomodlić o to- stałego spowiednika), nawet o takiej modlitwie warto wspomnieć, staraj się jednak prosić Ducha sw. o rozwage na kazdy dzien , by tak układac zajęcia nie zapominajc o wypoczynku, sen też jest potrzebny... Wiem ,że wszystko to wiesz...Dobrze o tym porozmawiac w konfesjonale.
Pozdrawiam serdecznie :)
Niech Pan Ci błogosławi:)

Agnieshka - 2011-11-09, 10:44

Mirelo,

NP jest trudna modlitwa, pokusy pojawiaja sie co chwila i bardzo trudno o idealne skupienie.

A mimo to jest to cudowna modlitwa, bo przynosi ( bez wzgledu jakie sa nasze osobiste prosby) ogromny spokoj i ufnosc w to, ze Bog i tak z kazdej sytuacji wyprowadzi dla nas dobro.

Ja modle sie za meza, o jego nawrocenie i przemiane serca.
Czasami mam watpliwosci co do tej intencji i przychodzi mi do glowy np. intencja o wypelnienie woli Bozej ale w koncu uswiadamiam sobie, ze przeciez w tym wszystkim rozchodzi sie tez o osobista wytrwalosc...

Nie rozpatruje samej NP jako koncertu zyczen. Jestem swiadoma, ze Bog daje kazdemu czlowiekowi wolna wole, moze wywrzec w pewnym momencie pewnego rodzaju presje na mego meza w postaci problemow finansowych, powiklan innego rodzaju, ale na pewno nigdy nie stanie sie tak, ze Bog odbierze wolna wole drugiemu czlowiekowi...

A tak jak to przedstawili uprzedni komentatorzy, zgadzam sie z faktem, ze NP ewidentnie zaciesnia relacje z Matka Boza.

Nagarek, Zen i Mirela,
dziekuje za swiadectwa!

Pozdrawiam serdecznie:-)

nagarek - 2011-11-09, 11:37

Mirelo, wielkie dzięki za Twoje porady.
Na szczęście (czy raczej na nieszczęście) tak się składa, że ze względów zdrowotnych nie pracuję, prowadzę niewielką działalność jako księgowa w domu, wobec czego mam nieco inny tryb życia od większości osób. Nie mam też dzieci, mieszkam sama. Gdybym przez 8 godzin musiała przebywać każdego dnia w pracy i na dodatek w domu zajmować się dziećmi, to myślę, że nie dałabym rady odmawiać dwóch NP dziennie, a jedynie jedną. Chociaż kto wie... bo jeśli mamy pilną i wielkiej dla nas wagi sprawę, o którą chcemy prosić Boga za przyczyną Matki Boskiej, to pewnie wielu z nas nawet chodząc do pracy zdobyłoby się na dwie NP dziennie. Dla takich ludzi wielki mój szacunek i uznanie!
Obecnie odmawiam dwie NP w intencji mojego małżeństwa i powrotu męża, a po zakończeniu jednej z obecnych NP zamierzam zamienić ją na NP w intencji mojego powrotu do zdrowia.
Zwierzę Wam się, że w moim przypadku już (zapewne z powodu odmawianej NP) pojawiły się pierwsze zmiany w moim życiu. Pracuję nad swoimi emocjami, staram się w razie zdenerwowania się przeprosić kogoś (tak mi się zdarzyło przedwczoraj, chociaż czułam się zaatakowana bezpodstawnie. To ja przeprosiłam i doszło w ciągu 20 minut do porozumienia). Pojawiła się również w mojej głowie myśl, aby wybaczyć osobie, która w sposób pośredni przyczyniła się do rozpadu mojego małżeństwa (bliska mi osoba z rodziny). Ta myśl przyszła do mojej głowy dopiero teraz, podczas odmawiania NP, chociaż "dzięki" tej osobie z rodziny mam zdiagnozowaną przez lekarza nerwicę natręctw od ponad 6 lat (dojrzewam do porozumienia z nią i np. do tego, aby poprosić ją o wzajemne wybaczenie sobie - bo ja z kolei z powodu tragicznych dla mojego małżeństwa skutków jej słów, trzy razy wyraziłam swój gniew bardzo dosadnie i obciążając ją odpowiedzialnością za rozbicie mojego szczęśliwego małżeństwa).
Kolejny wielki plus, który już od 12-stego dnia moich modlitw przypisuję NP jest fakt, że pomimo, iż od ponad 10 lat interesowałam się i zajmowałam ezoteryką, Tarotem, a nawet magią, to wszystko odwróciło się nagle i w sposób dla mnie niewytłumaczalny o co najmniej 150%. A jestem przekonana, że wkrótce będzie to już 180% zmian. Otóż Tarot interesował mnie od ponad 10 lat, a po rozstaniu z mężem zaczęłam swoje zainteresowanie pogłębiać. Wróżyłam czy wróci, czy przyjedzie, co do mnie czuje, jaka z jego punktu widzenia była przyczyna naszego rozstania itp. Tarot pokazywał wszystko super trafnie, więc w 2011r. pogłębiałam swoją wiedzę na temat Tarota, uczyłam się u różnych Tarocistów, w tym u Rosjanki....zapisałam się do 2-letniej szkoły ezoterycznej. Mało tego - w akcie desperacji i rozpaczy o mało nie zastosowałam zaklęcia na powrót męża do mnie... Wszystko miałam już przygotowane. Chciałam jeszcze tylko zerknąć w sprawie jednego z elementów zaklęcia na jedną ze stron www, ale zamiast zaklęcia przed moimi oczami pojawiła się.... modlitwa w sprawie kryzysów małżeńskich... :shock: Patrzyłam i oczom własnym nie mogłam uwierzyć: przecież szukałam zaklęcia, więc w jaki sposób pojawiła się modlitwa i to doskonale pasująca do mojej sytuacji osobistej (kryzys małżeński)? Dzięki temu nie wykonałam zaklęcia, zrobiło mi się strasznie wstyd (Boga i w duchu męża), dzięki temu trafiłam do Was na Sychar....a także trafiłam na NP, którą z zapałem i nadzieją odmawiam czując całą sobą, że Tarot, magia i wszystko co z nimi związane są złe. Mało tego, podczas odmawiania NP dojrzałam do tego, że pozbyłam się jednej talii Tarota i talii kart klasycznych. Została mi jeszcze jedna talia Tarota, ale jest schowana głęboko w szufladzie i czuję, że - mam nadzieję - i jej także się pozbędę. Mam również zamiar zrezygnować ze szkoły Tarota.... Wierzcie mi, że to zasługa Matki Boskiej i Boga, bo odkąd pamiętam, właściwie od dzieciństwa, wróżyłam i wiele osób przychodziło do mnie prosząc o rozkłady. To jakiś niesamowity odwrót sytuacji i mojego podejścia do Tarota (na samym początku odmawiania NP miałam jednak wielkie trudności, gdyż samoistnie podczas modlitwy moje myśli uciekały na myślenie o Tarocie, a przed oczami pojawiały się symbole Tarota, głównie karta Cesarz...). Teraz tego już nie mam i to jest łaska Boska i Matki Bożej dzięki NP. Tak to czuję.
Przepraszam bardzo za moją długą wypowiedź. Miałam ogromną ochotę podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami i zmianami, które we mnie (wieloletniej Tarocistce) następują, pomimo, że czuję, iż nadal toczy się we mnie olbrzymia walka Dobra ze Złem i Zła chcącego zwalczyć Dobro (raz podczas odmawiania NP czułam się nawet tak, jakbym dostała gorączkę....Po zakończeniu modlitwy wszystko minęło). Ale będę modlić się dalej i nie ustanę.

[ Dodano: 2011-11-09, 11:57 ]
Agnieshko, w nawiązaniu do Twoich słów o braku idealnego skupienia (który to problem mnie niestety też dotyczy) mam dla Ciebie i dla innych osób pewną pociechę i wyjaśnienie tego problemu słowami:
„Żadna modlitwa nie ma tylu zasług dla duszy i nie jest tak chwalebna dla Jezusa i Maryi, jak dobrze odmówiony Różaniec. Lecz także żadna modlitwa nie jest tak trudna do zmówienia, z powodu roztargnień. Do powiększenia tej trudności przyczynia się o wiele bardziej nasza wyobraźnia tak ruchliwa, że nie jest nawet przez moment spokojna, i złośliwość szatana tak nieustraszonego w podawaniu roztargnień i przeszkadzaniu nam w modlitwie."
,,Powiększa nasze lenistwo i naszą naturalną niedbałość, wpierw zanim zaczniemy się modlić. Zwiększa naszą nudę, nasze roztargnienia, nasze zmęczenie podczas modlitwy. Jednym słowem napada na nas we wszelaki sposób, aby móc potem, kiedy po wielu wysiłkach i roztargnieniach skończymy go, śmiać się z nas, mówić nam – nie odmówiłeś ani jednego Zdrowaś, które by miało znaczenie. Tracisz swój czas na odmawianie tylu modlitw ustami bez uwagi. Odłóż, odłóż na jutro resztę twojego Różańca. W ten sposób diabeł w swojej przebiegłości zdoła często sprawić, że zostawia się cały różaniec lub jego część albo pod najpiękniejszymi pretekstami sprawia, że odkłada się jego odmawianie.”
„Nie słuchaj go, drogi współbracie od Różańca, i nie zniechęcaj się, choćby podczas całego Różańca twoja wyobraźnia była niczym innym, jak ciągłym przesuwaniem się najprzeróżniejszych myśli, które ty starałeś się oddalić najlepiej, jak tylko mogłeś.”
„Choćbyś miał walczyć z roztargnieniem przez cały Różaniec, walcz odważnie, z bronią w ręku, to znaczy kontynuując odmawianie, chociaż bez smaku i pociech zmysłowych. To straszna walka, lecz jak bardzo zbawienna dla duszy. Przeciwnie gdy złożysz broń, to jest zostawisz Różaniec, będziesz pokonany, a diabeł, nie zaniedba tego, by w Dzień Sądu wymówić ci twoją słabość i niewierność”.

http://nawrocenie-matkabo...ozaniec_12.html

Mirela - 2011-11-09, 13:21

Nagarek
Bardzo sie cieszę...zobacz jakie owoce...otworzyłaś się...a to spowodowało u mnie empatię , która dotyczy no jakby to nie nazwać...duchowej smierci...WSPIERAM CODZIENNA MODLITWĄ RÓŻANCOWĄ. Matka Boża bardzo Cię kocha...:)

Dobrym sposobem na odmawianie różańca w czasie roztargnień w pewnym u mnie okresie było modlitwa z płytą CD ( Różaniec z Janem Pawłem II) I WTEDY NIE BYŁO JUZ MOCNYCH...ŻEBY MNIE COŚ ROZPRASZAŁO

Pozdrawaim i wspieram modlitwą, Najświętszym Sakramentem
ps Nie zwlekaj z wyrzuceniem tych rzeczy...kart, i zaniechaniem zbędnej szkoły ...
Jednemu Panu słuzysz BOGU JAHWE

Prosze o modlitwę dla nagarek z powodu zaciętej walki duchowej...oraz ODWAŻE SIĘ PROSIĆ o Najświętszy Sakrament, dziękuje

Dziś znajoma zwróciła mi uwagę na coś niezwykłego
http://bartolo-longo.pl/B...rowadzenie.html
http://bartolo-longo.pl/B...t_rozaniec.html

Agnieshko pozdrawiam :)

kinga2 - 2011-11-09, 20:44

nagarek napisał/a:
Miałam ogromną ochotę podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami i zmianami, które we mnie (wieloletniej Tarocistce) następują, pomimo, że czuję, iż nadal toczy się we mnie olbrzymia walka Dobra ze Złem i Zła chcącego zwalczyć Dobro (raz podczas odmawiania NP czułam się nawet tak, jakbym dostała gorączkę...

Witaj,
cieszę się,że idzie ku lepszemu. Wierzę Ci w każde słowo, bo przeżyłam podobne chwile. Trzymaj się Maryi z całej siły, a Ona Ci pomoże przejść wszystkie zakręty do uzdrowienia. Jezus nie odmawia pomocy tym, którzy żebrzą Miłosierdzia przez Serce Maryi. :mrgreen:

nagarek - 2011-11-10, 02:01

Kingo, dziękuję bardzo za Twoje słowa i pragnę dodać, że do obecnej sytuacji przyczyniłaś się również Ty skierowanymi do mnie słowami. :->
Dodam, że jest kolejne zwycięstwo Matki Bożej. Dziś zrezygnowałam z dalszej nauki w 2-letniej szkole ezoteryki i psychologii, a pani, z którą miałam ten kurs (Rosjanka) okazała się wielce wyrozumiała, bo chociaż osobiście ona uważa, że w Tarocie nie ma nic złego, to nie była absolutnie przeciwna mojej decyzji, a nawet gdy jej powiedziałam, że odmawiam Nowennę Pompejańską i podczas jej odmawiania podjęłam decyzję o zaniechaniu dalszego zgłębiania Tarota, ona powiedziała: Może to nawet i dobrze? :mrgreen:
Cóż mogę na to powiedzieć? AVE MARIA!

Mirakulum - 2011-11-10, 15:15

nagarek napisał/a:
Dziś zrezygnowałam z dalszej nauki w 2-letniej szkole ezoteryki i psychologii,


Chwała Panu

Darów Ducha św dla Ciebie , i masz moją modlitwę


Pogody Ducha

nagarek - 2011-11-10, 17:12

Ogromnie dziękuję za obietnicę modlitwy, Mirakulum. :-D
ewulek - 2011-11-10, 18:09

Nowennę Pompejańską odmówiłam 3 całe, w ub. roku 2 i w tym 1. Maryja za kazdym razem mnie wysłuchała, nie zawsze od razu, ale wazne by ufać że będziemy wysłuchani. Odmawiałam nowennę o różnych porach dnia, starałam się podzielić troche rano trochę w poludnie i troche wieczorem bo gdy odmawialam całość od razu to przy końcu trudno mi było sie skupić. Nowenny bardzo mnie zmieniły, wyciszyły i zblizyly do Boga. Jeszcze nie jedna planuje odmówić... :lol:
Dzięki nowennie maż zerwał kontakt z kochanką, dzieki nowennie nasze relacje sie poprawily, dzieki nowennie następuje we mnie ciągła przemiana.
Pogody Ducha

nagarek - 2011-11-10, 21:57

Ewulek, ogromne, wielkie dzięki za Twoje świadectwo dotyczące NP!
A Matce Bożej i Panu Bogu dzięki ogromne za wysłuchanie Twoich modlitw oraz za zdecydowany odwrót sytuacji w Twoim małżeństwie w dobrą stronę! HURA, HURA, HURA! :mrgreen:
Serdecznie pozdrawiam. Dałaś mi ogromny zapał do modlitwy i do tego, aby mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Ponieważ jeśli Matka samego Boga obiecuje nam wysłuchanie naszych błagań dzięki NP, to nie wolno nam ustawać w modlitwie i tracić nadzieję.

[ Dodano: 2011-11-11, 20:43 ]
Kolejna łaska dzięki odmawianej przeze mnie NP!
Dwa tygodnie temu rozmawiałam na temat NP ze znajomą, która jest głęboko wierzącą osobą. Zawsze w duchu podziwiałam ją za to, że ma w sobie tyle dobra, ciepła i wiary nieustannej w Boga. Tymczasem gdy dwa tygodnie temu rozmawiałam z nią na temat tego, że właśnie zaczęłam odmawiać dwie NP dziennie, to ona przyznała mi się, że (z nie ujawnionego mi przez nią powodu) ma okres wielkiego buntu i nie chodzi do kościoła. Mówię Wam, to straszne, gdy słyszy się takie słowa od osoby dotychczas tak głęboko wierzącej i praktykującej! Wczoraj spotkałyśmy się znowu, rozmawiałam z nią ponownie o NP. A ona tym razem powiedziała mi, że po naszej wspólnej rozmowie 2 tygodnie temu na temat moich modlitw ona poszła do kościoła i do Spowiedzi! A teraz powoli przygotowuje się do rozpoczęcia NP! Jeszcze jej nie odmawia, ale jestem przekonana, że wkrótce ją do tego zachęcę.
Cieszę się ogromnie, bo ta pani powiedziała, że ona jest mi wdzięczna za moje słowa, ponieważ to ja przyczyniłam się do tego, że ona poszła znowu do kościoła i do Spowiedzi. Ale wiadomo, że to zasługa Boga i Matki Bożej, a nie moja.
Kolejna wielka radość dla mnie jest taka, że dziś dowiedziałam się, że moja mama, osoba wierząca i praktykująca, która po poważnej chorobie (nowotworowej) i śmierci najbliższej nam osoby odmawiała tylko pacierz, ale też była trochę zbuntowana i nie odmawiała np. Różańca przez 2 lata - wczoraj powiedziała mi, że to, iż ja zaczęłam odmawiać NP sprawiło, że ona kilka dni temu odmówiła dziesiątkę Różańca, a od 5 dni odmawia codziennie całą cząstkę Różańca. :-D

agni7 - 2011-11-12, 02:47

Właśnie napisałam długiego maila o swoich doświadczeniach w trakcie odmawiania nowenny i skasował mi się :-?
W każdym razie polecam wszystkim odmawianie, naprawdę warto poświęcić ten czas Bogu. Mnie się wydawało na początku, że nie zdołam odmówić jednej, a teraz już dwa lata minęły od kiedy się modlę.
Napiszę kiedyś więcej, dzisiaj już za późno.

nagarek - 2011-11-12, 10:44

Ooooo....Agni, napisz o swoich doświadczeniach z NP! Będę czekać na Twoje informacje na ten temat.
A ja dziś będę odmawiać 18 dzień pierwszej NP i 16 dzień drugiej NP.
Mogę mieć dzisiaj ciężki dzień, ponieważ zauważyłam, że Zły robi wszystko, abym nie odmawiała NP, a robi to zwłaszcza (w moim przypadku) w ostatnich dniach Nowenn. A jak wiadomo takimi dniami są: 9-ty dzień NP, 18-sty dzień NP, 27-my dzien NP itd. Dziewiątego dnia pierwszej Nowenny błagalnej czułam się strasznie, miałam wrażenie, że mam gorączkę - czoło czułam, że jest rozpalone, przez moją głowę przechodziły różne wątpliwości dotyczące mojego męża i sensu tej modlitwy. Po zakończeniu tego dnia NP jednak wszystkie objawy ustały i uczucie gorączki również. Po prostu w ogóle jej nie było...
Wczoraj modliłam się ze spokojem i radością, a dziś natychmiast po otwarciu oczu wpadły do mojej głowy wątpliwości dotyczące sensu modlitwy za mojego męża... Ale zwalczę to i będę odmawiać dalej NP!
Proszę, bądźcie ze mną i wspierajcie mnie w dalszej wytrwałości w modlitwie. Bo widzę, że Zły działa przez nasze lęki i emocje. Działa obrazami (wspomnieniami) i to złymi, a nie dobrymi. W każdym z naszych małżeństw były dobre i gorsze chwile, ale Zły atakuje mnie właśnie samymi złymi wspomnieniami. Jest ich niewiele (podczas gdy dobrych zdarzeń i wspomnien jest cała masa), ale Zły posługuje się moimi emocjami przypominając mi jedno czy dwa nasze nieporozumienia. I to wystarczy, aby człowieka dobić, aby w jego umyśle pojawiła się wątpliwość: czy mój mąż tak naprawdę mnie kochał? Czy był ze mną szczęśliwy?
O to właśnie Złemu chodzi! Więc nie dajmy my się, pokonajmy jego działania dalszą modlitwą.
Życzę wszystkim wytrwałości w modlitwie.

agni7 - 2011-11-12, 13:01

Witam ponownie ;)
Może zacznę od tego, że najpierw nie byłam pewna, czy jest do kogo sie modlić.

Zastanawiałam się czy napisać to wszystko, bo nie jestem z natury zbyt wylewna :-P , ale dobrem trzeba się dzielić :-)
Od Nowenny zaczęły się wszystkie pozytywne zmiany. Najpierw modliłam się o uzdrowienie małżeństwa. A co się działo?
Nowenna po pierwsze postawiła mnie na nogi w najgorszym okresie, kiedy zmuszałam się, żeby wyjsć do pracy, nie jadłam, wpadałam w histerię...
Jednocześnie zaczęłam dostrzegać, co ze mną nie tak, dotarło do mnie, że byłam strasznie zahamowana, zablokowana emocjonalnie, ostatnie kilkanaścia lat to był stan dużego wewnętrznego napięcia, obsesji, strachu, poczucia stłamszenia i bezsensownej walki z samą sobą. No i oczywiście wielkiej niechęci do siebie.
Potem dotarło do mnie, że Jezus chce mnie podnieść, a nie dać po głowie za karę i że mnie dobrze zna, i nie ma sensu ukrywać przed Nim samej siebie a nawet swojej złosci. Nie bardzo miałam komu wylać swoich żali więc mówiłam (albo krzyczałam) do Niego. Pomagało.
W końcu przyszedł moment, że stwierdziłam, że nie jestem taka paskudna, jak mi sie wydaje i nawet się polubiłam. (Do miłości jeszcze nie doszłam, ale póki co wystarcza mi, że sama sobie nie przeszkadzam ;-) )
Potem były kroki i różne inne doswiadczenia...
Nauczyłam się też cierpliwości i uczę sie zaufania, wiem że to nie jest tak, że powiem "ja tak chcę" i tak będzie, bo obiecałeś że jak odmówie nowennę, to...

To nie było tak, że "fruwałam na skrzydłach modlitwy" w ekstazie, raczej cierpienie stawało się znośne, powoli pojawiała się radosć życia, którą zgubiłam lataaa temu.
Przekonałam się na własne skórze, co to znaczy że Jezus zamienia ranę w perłę.
Nie jestem wcale idealna, o nie; ale nic z przeszłości z mężem mnie już nie boli, nie czuję urazy za zdrady i inne manipulacje, żyję teraźniejszością. Wtedy się czułam, jak gdyby ktoś ciął mnie na żywca, ale wraz z krwią wypływała też trucizna, która nie pozwalała mi normalnie żyć.
Podobnie jak wiele osób tutaj miałam momenty zniechęcenia i buntu i było naprawdę trudno, działy się rzeczy, które sprawiały, że myślałam że to wszystko bez sensu, ale tłumaczyłam sobie że muszę te chwile przetrzymać, rzeczywiście odbierałam to jak jakąś walkę toczącą się we mnie i poza mną, ale też czułam opiekę. Ostatecznie za każdym razem jakiś krok do przodu był.
Nie wiem co będzie dalej z moim małżeństwem, póki co kontakt mamy coraz lepszy choć mieszkamy setki kilometrów od siebie. W zasadzie to nasze relacje są lepsze niż przed rozstaniem, w trakcie całego małżeństwa.
Mąż się pozytywnie zmienia. Jak napisałam wcześniej, za wcześnie mówić, co będzie dalej, ale mam taki moment w pamięci: jakieś dwa lata temu, kiedy zapytałam, czemu do mnie nie dzwoni, powiedział, że nie dzwoni, bo nie ma nic do powiedzenia.
Albo były kłótnie, obwinianie się.
Teraz rozmawiamy codziennie około godziny.
Kiedyś sama bym nie uwierzyła, że z moim mężem można rozmawiać godzinę.
Więc chyba to duzy postep. ;-)
Cieszę się też z jednego - że utrzymuje kontakt z mężem bo chcę tego, a nie dlatego ze powinnam, bo tak mi nakazuje poczucie obowiązku.
Nagarek, nie zniechęcaj się trudnościami i nie analizuj czy to zły czy zwykła słabość.
Skup się na Bogu, skoro sie do Niego zwracasz, pomoże Ci.
Pozdrawiam wszystkich

nagarek - 2011-11-13, 12:12

Agni7, ja nie zniechęcam się przeciwnościami, a wręcz jeszcze bardziej mobilizują mnie one do odmawiania NP. :)

W potędze Boga i Różańca utwierdza mnie między innymi fakt, że w Hiroszimie i Nagasaki ocalały dwa domy, a ludzie w nich znajdujący się również przeżyli i nie umarli nawet w przyszłości na żadną chorobę popromienną (bo po prostu ona ich nie dotknęła). Był to jeden dom w Hiroszimie i jeden dom w Nagasaki. W obu tych domach modlono się na Różańcu.
Dlatego nie ustawajmy w naszych modlitwach na Różańcu, gdyż Bóg i Różaniec to Potęga. Broń większa niż bomby jądrowe i wszelkie wojska świata.
Oto artykuł na temat Hiroszimy (pomimo, że nie związany z NP, ale jednak związany z Różańcem, dlatego zachęcam do zapoznania się z jego treścią):
http://adonai.pl/cuda/?id=46

ewulek - 2011-11-16, 22:13

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
cieszę się że wytrwale modlisz się dalej im więcej Ciebie czytam tym bardziej mam ochote zacząć nastepną swoją nowennę... :lol:
pozdrawiam

nagarek - 2011-11-17, 01:53

Ewulek, powiem Ci, że masz dobry plan. :-D
Dodam tylko tyle, że myślałam, iż moje dwie NP dziennie plus kilka innych krótkich modlitw to naprawdę dużo. Ale gdy dziś porozmawiałam przez telefon z kobietą, która miała taki okres, że odmawiała pięć NP dziennie :shock: to już nie jestem pewna, że jestem wytrwała i dzielna ze swoimi dwiema NP dziennie. :-)
Ewulek, nie wiem czy zauważyłaś, że obie mamy staż małżeński 6 lat? :mrgreen: Ja też chcę kiedyś być JUŻ PO kryzysie, tak jak Ty. To byłby wtedy nasz drugi punkt wspólny. :-D

[ Dodano: 2011-11-17, 12:41 ]
A ja mam dzisiaj okropny dzień kryzysu...
Wczoraj wieczorem miałam odmawiać drugą NP i zakończyć pierwszą, ale tak mi się wszystko składało, że na modlitwę miałam czas dopiero w nocy. Skończyłam pierwszą NP (z intencją taką, aby mąż przyjechał do mnie i aby doszło między nami do porozumienia i do odrodzenia małżeństwa), ale gdy za około godzinę miałam zaczynać drugą NP (aby mąż był mi wierny w czasie naszej rozłąki), to dosłownie zaczęło mi coś przeszkadzać. Zaczęłam odmawiać Różaniec, ale gdy miałam powiedzieć intencję, to natychmiast i niespodziewanie zachciało mi się tak mocno spać (co u mnie niezwykłe, gdyż jestem nocnym markiem i chodzę bardzo poźno spać), że musiałam uciąć sobie drzemkę na fotelu. Czułam, że nie będę w stanie odmówić tej NP i że będę musiała ją odmówić na drugi dzień (czyli dziś musiałabym odmówić trzy NP...). W pewnym momencie niespodzianie o 3-ciej w nocy wyrwały mnie z drzemki na fotelu jakieś straszne myśli związane z mężem: że pewnie w tej rozłące sobie kogoś znalazł, że zapewne już nie wróci, że szkoda moich wysiłków na kilkugodzinne codzienne modlitwy za niego, skoro wyraźnie nie tęskni za mną.... i tak w koło. A przecież wiadomo, że godzina 3-cia w nocy to godzina szatańska... Wobec tego złapałam natychmiast za Różaniec jak za koło ratunkowe i pomimo, że przez prawie cały czas tej modlitwy trzesło mną z nerwów, to odmówiłam całą NP! Odmawiałam ją z niesamowitym trudem i zdenerwowaniem, dlatego NP skonczyłam dopiero koło godz. 5-tej nad ranem. Ale udało się!
Dziś rano po tym niespodzianym stresie nocnym obudziłam się jak ciężko chora: było mi słabo od serca, maksymalne wyczerpanie psychiczne było i na dodatek W OGÓLE NIE MOGŁAM SIĘ RUSZYĆ! Nie mogłam nawet iść do toalety. Musiałam zadzwonić do mamy, żeby do mnie przyjechała zaprowadzić mnie do wc i zrobić mi śniadanie, bo nogi były niewładne. Nie mam pojęcia co się stało (mam nadzieję, że to wyłącznie skutek nocnych moich emocji i nerwów), ale przyznam się Wam, że od kilkunastu godzin z trudem i prawie niechęcią patrzę na Różaniec... Jakiś niesamowity kryzys mam! Dlatego bardzo proszę Was, Kochani, o wsparcie słowem i ew. modlitwą.

Malwina83 - 2011-11-17, 19:04

witajcie dziewczyny

Jestem w trakcie odmawiania mojej pierwszej w życiu Nowenny w 25dniu w intencji oczywiście uratowania mojego małżeństwa.
Nowenny nie dzielę, odmawiam w jednym czasie i tylko wtedy w ciągu całego dnia czuje spokój.Modle się, jestem sama w naszym mieszkaniu a mąż się w tym czasie bawi....widziałam go w ciągu ostatniego czasu(odszedł 26września) trzy razy -przyszedł wtedy zapytać kiedy się wyprowadzam i wściekły odchodził jak słyszał, że czekam tu na niego i nie dam mu rozwodu.
On mnie naprawdę nie cierpi, nie mam już dla niego żadnego znaczenia, modle się ,nie ustaje ale czasami już czuje jakbym traciła nadzieję, boję się ,że to zaszkodzi mojej intencji :-( ufam ale po ludzku się boję :-( dopadają mnie watpliwości, dreczą te wszystkie "rewelacje", ktore na jego temat do mnie dochodzą i caly czas się zastanawiam czy wydarzy się nam ten cud i mąż mnie znowu pokocha :-( nikt z mojego otoczenia -najbliżsi już w to nie wierzą,a ja tak pragnę tego, żeby coś w końcu ruszyło, bo już od bardzo dawna dzieje się źle :cry:

Agnieshka - 2011-11-17, 19:28

Nagarek,

Jestem w trakcie odmawiania NP, 16-y dzien.

Czesto miewam takie mysli jak Ty. Po co odmawiac, skoro jest daleko? Po co odmawiac skoro pewnie sobie kogos znalazl? Po co w ogole sie za niego modlisz skoro on na pewno Ciebie nie kocha...etc. A juz nie wspomne ile mam mysli w glowie dotyczacych np. niewaznosci tego malzenstwa.

Dzisiaj dopadlo mnie przygnebienie. Okropna swiadomosc samotnosci, bycia mama-singielka, na ktorej barkach wszystko. I pojawila sie mysl: po co sie modlic, daj juz spokoj, juz tyle sie stalo, jeszcze zbyt malo?

To nie jest nic innego jak przejaw zlosci szatana na nasze prosby skierowane do Matki Bozej. Szatan jest wsciekly, oj bardzo, no bo dlaczego mialby sie cieszyc tym, ze Ty walczysz o sakrament malzenstwa?

Jakis czas temu pisalam o tym Ewulkowi (dziekuje :-) i potwierdzila, ze takie myslenie to jest dzialanie zlego.


Dlatego nie wolno nam sie poddac.

nagarek - 2011-11-18, 14:35

Agnieshko, masz rację. Ja też czuję, że te nasze emocje, zwątpienie i lęki to sprawka Złego. Zauważcie, że nawet jeśli z naszych małżeństw mamy całe mnóstwo wspaniałych wspomnień, to Zły podsuwa nam nieustannie na myśl jedno czy dwa zdarzenia nieprzyjemne dla nas. On się nami bawi. On staje na rzęsach (chyba Zły ma rzęsy?) żeby nas odsunąć od NP oraz od naszych mężów. Którzy pomimo niektórych wad mają też całą masę zalet. A nikt z nas nie jest idealny. Więc musimy pamiętać też o dobrych sprawach, których jest też całe mnóstwo.
I nie pozwalać sobie na to, aby Zły manipulował nami i dręczył nas dwoma czy trzema złymi wspomnieniami. Zły to inteligentna bestia. Jakby po doktoracie z psychologii był. Dlatego on wie jak podsuwać nam złe myśli i obrazy do naszych wyczerpanych głów i doprowadzać do tego, że zastanawiamy się czy jest sens dalszej modlitwy... On podsuwa nam dokładnie to, co jest dla nas szczególnie bolesne i drażliwe, skutkiem czego przekonujemy się wewnętrznie, że nasi mężowie są be, a więc i odmawianie NP pewnie nie ma sensu. ALE JA WAM MÓWIĘ, że JEST SENS! I to Wam też mówię, że ten uśmiech :mrgreen: to będzie kiedyś NASZ uśmiech, a nie Złego.
W moim przypadku walka Złego z Dobrym jest niesamowicie silna i trochę mnie to już przeraża. Pewna pani, której opowiedziałam co się ze mną dzieje podczas odmawiania NP i co działo się, gdy dodatkowo założyłam Szkaplerz porozmawiała o tym z księdzem i ksiądz doradził, abym udała się do ks. egzorcysty... A przed chwilą dowiedziałam się, że pewien ksiądz redaktor chce opisać mój przypadek w jednym z czasopism, jako przypadek walki Dobra ze Złem i już istniejących świadectw NP (dwie osoby podziękowały mi niedawno, gdyż zaczęły po rozmowach ze mną odmawiać Różaniec, w tym jedna poszła do Spowiedzi o na Mszę po długim okresie czasu :-D
Ale się rozgadałam, przepraszam bardzo. :oops:

Jarek321 - 2011-11-18, 16:13

nagarek napisał/a:
Ale się rozgadałam, przepraszam bardzo. :oops:


Ale to jest bardzo ciekawe! Walka duchowa... modlitwa, sakramenty... Pisz nagarek :-)

Karolina12 - 2011-11-18, 21:22

Jarek321 napisał/a:
Ale to jest bardzo ciekawe! Walka duchowa... modlitwa, sakramenty... Pisz nagarek :-)


niagarek

Jarek ma rację pisz zapewne Twoje wpisy pomogą wielu ludziom

Będę pamiętać o Tobie w modlitwie pozdrawiam

nagarek - 2011-11-20, 13:51

Karolino i Jarku, dziękuję, że zachęcacie mnie do pisania o moich doświadczeniach oraz o walce Złego chcącego zwalczyć Dobro we mnie, ale jednej sprawy się obawiam. A mianowicie tego, że wrażliwe osoby wezmą sobie moje wpisy bardzo do serca i będą się bały odmawiać NP myśląc, że każdy podczas jej odmawiania ma takie jak ja doświadczenia. Tymczasem ja sądzę, że każdy ma inaczej. A ja widocznie już tak mocno zgłębiłam Tarota, że trudno mi z tego pędzącego pociągu zwanego Ezoteryka przeskoczyć (w biegu) do równie mocno rozpędzonego drugiego pociągu jadącego w przeciwnym kierunku (o nazwie Bóg i Niebo). Bo wierzcie mi, że taki nagły przeskok między rozpędzonymi pociągami nie jest łatwy i jest wielkim wyzwaniem. Może niestety skutkować wieloma guzami na głowie, albo nie daj Boże powrotem do pociągu pt. Ezoteryka...
Skąd ten mój pomysł? Otóż Zły po wcześniejszych dość silnych atakach w postaci moich lęków w czasie odmawiania NP, czy przez 9 godzin po założeniu Szkaplerza - zastosował inną metodę. Leciuteńko, delikatnie teraz przekonuje mnie, że przecież Tarocik nie jest wcale taki zły.... moje rozkłady (w tym w sprawach związanych z moim małżeństwem i mężem) sprawdzają się... więc dlaczego miałabym z tego rezygnować? W ciagu ostatnich kilku dni dowiaduję się z różnych miejsc, że moje rozkłady się spełniły. I nie ukrywam, że odczuwam związaną z tym radość...
Początkowo miałam tak, że odmawiając NP widziałam przed oczami... karty Tarota. Starałam się wyobrazać sobie, że np. widzę Matkę Bożą czy też różne Tajemnice Różańca, ale zamiast tego przed moimi oczami pokazywała się karta Cesarz, albo w ogóle tego nie chcąc myślałam o Tarocie. Potem był spokój z Tarotem, ale pojawiły się lęki przy modlitwie lub nagły stan silnego zmęczenia / potrzeby snu nawet w środku dnia i to dokładnie podczas modlitwy. Znowu to pokonałam nie dając się Złemu (wczoraj skończyłam modlitwę o 5:15 rano) i myślałam, że już zwycięży Dobro i spokój. Ale teraz znowu podczas modlitwy od 2 czy 3 dni myślę o Tarocie... O tym, że rozkłady mi się spełniły i mam nadzieję, że spełnią się też kolejne, gdyż one zawierały pozytywne dla mojego małżeństwa wizje...
Czyli jak widzicie, walka u mnie trwa nadal. Chociaż ma różny przebieg i oczywiście zdarzają się dni, kiedy jestem bardzo wyciszona podczas modlitwy i nic złego się nie dzieje.
Ale jak to mówi mój znajomy: DAMY RADĘ! :mrgreen:

Jutro kończę część błagalną NP i we wtorek zaczynam część dziękczynną.
Bardzo proszę o Wasze wsparcie w modlitwie, głównie z tego powodu, że pojawił się maleńki cień szansy na to, że moja NP zostanie wysłuchana... Jednak ja na razie boję się nawet mieć na to nadzieję, boję się rozczarowań, dlatego z całego serca będę Wam wdzięczna za wspomnienie Panu Bogu o mnie i o moim małżeństwie (gdyż jego właśnie dotyczą moje NP).

maryniaa - 2011-11-20, 14:48

rozczarowanie to jedno z przezyc do przezycia :) , wspieram modlitwą ku zwycięstwu Boga naszego w Trójcy Jedynego
nagarek - 2011-11-20, 17:33

Dziękuję ogromnie, Maryniu:)
Michalina - 2011-11-21, 14:30

Ja odmawiam dziś 15 dzień NP i powiem, że z dnia na dzień coraz mi trudniej, a dziś mam ewidentnie kryzys...
Malwina83 - 2011-11-21, 15:09

Michalino

i będzie coraz gorzej, :evil: o to zadba.....żeby nas odciągnąć od modlitwy
ja jestem w 29dniu, ale ostatni dzień części błagalnej był naprawdę koszmarem, myślałam ,że się już nie zmuszę.
Myśli za to nic nie da dręczą.A jeszcze jak dodatkowo dochodzi do pogorszenie się sytuacji, o której rozwiązanie prosisz, to dopiero zaczynają się schodki ;-)

o wytrwałość tutaj chodzi, Bóg sprawdza ;-) jak bardzo nam zależy :-)

siły Tobie i sobie życzę

Mirakulum - 2011-11-21, 21:11

No to może sposób 12- krokowy , najbliższe 24 godz
- jeszcze tylko dzisiaj odmówię nowenne , - nie patrzcie dalej niz 24 godz , co jutro - a kto to wie.
- dzisiaj dam rade odmówić ,

a jak ciężko , to dalej dzielić " słonia " na mniejsze kawałki

odmówię jeden różaniec , tu i teraz - ciężko - no to teraz tylko 1 dziesiątkę , a może za kilka minut lub godzin znowu dziesiątkę ???

To jak z wiernością - gdy czeka się latami

- łoł .......tyle lat czekac , być wiernym , - niewykonalne - nie dam rady !!!

a le .....

dzisiaj czekać , dzisiaj być wiernym , a jak przyjdzie pokusa to modlitwa i przyjaciele .

mam tylko najbliższe 24 godz. :mrgreen:

Pogody Ducha

nagarek - 2011-11-21, 22:01

A ja dzisiaj mam do odmówienia TRZY sztuki NP. :mrgreen:
Wczoraj odmawiając drugą NP padłam o 3-ciej w nocy i musiałam się położyć spać choćby nie wiem co... Przykro mi, ale nie dałam rady, tak bardzo chciało mi się spać, a o wcześniejszej godzinie odmawiałam pierwszą NP i miałam masę roboty papierkowej do zrobienia.
Dziś wychodzę z lekka na prostą, gdyż odmówiłam już dwie części zaległej (wczorajszej) NP i odmówiłam całą jedną dzisiejszą NP. Wobec tego czeka mnie dziś do odmówienia jedna jeszcze tylko NP.
Dam radę!
Chcę się Wam pochwalić, że dziś odmawiałam ostatni dzień części błagalnej pierwszej NP. Z drugiej Nowenny koniec części błagalnej będę mieć za dwa dni.
Trzymam kciuki za Was i życzę wytrwałości w modlitwie.

Dorota39 - 2011-11-22, 11:54

Mam za sobą trzy dni nowenny,modlę się z wielką ufnością że moje modlitwy zostaną wysłuchane i moje małżeństwo uratowane.Odmawiam też nowennę do Św.Rity. Dziś w kościele Św.Katarzyny w Krakowie jest msza która jest odprawiana zawsze 22 każdego miesiąca,jest to dzień śmierci św.Rity.Po mszy są odczytywane wszystkie prośby i Ja tez złożyłam tam swoja prośbę.

[ Dodano: 2011-11-22, 11:56 ]
Przepraszam błąd,nie dzień śmierci bo umarła 20 maja tylko dzień pogrzebu

nagarek - 2011-11-22, 12:00

Wspaniale, Doroto, bo św. Rita to wręcz "specjalistka" od problemów małżeńskich, przez które Ona sama biedna przeszła.
Życzę Ci tego, aby Twoje modlitwy zostały wysłuchane, a Twoje małżeństwo uratowane.

ewulek - 2011-11-23, 21:55

:-D poczytuję cały czas
nagarek - 2011-11-23, 22:04

ewulek napisał/a:
:-D poczytuję cały czas
]

Ewulek, a co poczytujesz, jeśli mogę zapytać? :-D
Gratuluję Ci i wielkie dzięki Bogu za to, że jesteś już po kryzysie małżeńskim, jak wynika z Twojego profilu. :mrgreen: Chwała Panu za to!

ewulek - 2011-11-23, 22:13

Poczytuję jak wytrwale sobie inni radzą w nowennie i pokonują wszelkie przeciwności, jednoczesnie próbuje się zmobilizowac do odmawiania swojej kolejnej nowenny...
jestem po kryzysie mozliwe że dzięki mojej wytrwałości właśnie w nowennie pompejańskiej... ale jeszcze duzo brakuje bym mogła napisać że jestem w szczęsliwym związku...

nagarek - 2011-11-23, 22:39

Ewulek - kochana, ale wiesz jak ja Ci strasznie i nie po chrześcijańsku zazdroszczę tego bycia PO KRYZYSIE? :mrgreen:
Najpierw musi być po kryzysie, żeby potem być w pełni szczęśliwym, więc jesteś w doskonałym miejscu i na doskonałej drodze. :-D
Życzę Ci wszystkiego najlepszego i wytrwałości w odmawianiu kolejnych NP!

Wiolka - 2011-11-23, 22:44

Od wczoraj jestem na forum, czytam wszystko po kolei żeby dowiedzieć się od Was jak ratować moje małżeństwo? Chciałam się podzielić z Wami, że ja również odmawiam Nowennę Pompejańską za nawrócenie mojego męża i powrót jego do domu. 30 listopada jest ostatnim dniem nowenny. Ufam, że Matka Boża mnie wysłucha ale wiem, że to nie musi być już teraz.
nagarek - 2011-11-23, 23:18

Wiolko, wspaniale, że odmawiasz Nowennę Pompejańską. Gratuluję Ci wytrwałości w modlitwie i tego, że doszłaś do jej cudownego końca.
Wierzę i życzę Ci tego, że Pan Bóg i Matka Boża wysłuchają Twoje błagania.

kinga2 - 2011-11-23, 23:38

Ja też odmawiałam Nowennę Pompejańską ( 2 razy )i pokładałam w niej ogromne nadzieje. Zaskakujący jednak dla mnie był wynik tej modlitwy, bo choc prosiłam o pomoc w sprawie rozwiązania wielce dla mnie ważnej kwestii to otrzymałam inną odpowiedź:
" Proś o co chcesz, ale najpierw Ty" czyli wszystkie sprawy odłóż najpierw Ty, Twoje nawrócenie, uzdrowienie, umocnienie, a dopiero reszta. I tak się dzieje. Maryja uprosiła u Jezusa najpierw dla mnie wszystkie potrzebne łaski, abym zaczęła funkcjonować jak człowiek, a nie jego namiastka. Wciąż ten proces trwa, ale powoli zaczynam dostrzegać,że i inne sprawy, nawet te których nie zauważałam, Mateńka objęła swoim patronatem i prowadzi. Czasem dziwnie, czasem zabawnie (np. na poprawienie humoru zaproszono mnie do chóru w kościele, który ma posługiwac przy modlitwach o uzdrowienie wewnętrzne- wcale nie wydaje mi się że dobrze śpiewam, ale Pan Bóg cierpliwy i wyrozumiały, więc mnie nauczy :lol: ), czasem mnie zaskakuje swoją przenikliwością, ochrania mnie wielce skutecznie przed wieloma nieszczęściami, choć rykoszetem nie raz mi się oberwie. :-)
Przyjdzie czas to moja pierwotna intencja też zaistnieje w docześności, ale w odpowiednim czasie. :mrgreen:

Wiolka - 2011-11-23, 23:53

Dziękuję bardzo za Twoje słowo.
Ufam Bogu i Matce Kochanej, która mnie zawsze wysłuchiwała bo tą nowennę odmawiam już chyba 7 raz. Prosiłam w różnych intencjach i Matka Boża pomagała mi, ale dopiero teraz modlę się o coś co stało się moim strasznym cierpieniem. Czuję teraz, że jeśli dosłownie nie będzie wysłuchana moja intencja to i tak zmieniłam się bardzo. Mój mąż powiedział mi 11 września, że pokochał inną kobietę i odszedł do niej. Moja rozpacz była ogromna nie mogłam w to uwierzyć. Teraz widzę, że to co się stało pozwoliło mi zobaczyć siebie od wewnątrz. Uważałam siebie za bardzo wierzącą i inni też mnie tak postrzegali, ale dopiero to doświadczenie ten straszny ból, rozpacz, pokazuje mi moją słabość i nędzę. Ja sama nic nie mogę zrobić. Zaczęłam dopiero teraz tak naprawdę rozmawiać z Jezusem i dopiero teraz zaczynam rozumieć co znaczy modlitwa. Oddaje całkowicie się w ręce Boga i proszę żeby mnie prowadził i dał zrozumienie w jakim celu to się dzieje. Czytam pismo św gdzie na każdym kroku Pan mi obiecuje pomoc. Dał mi Pan czas na zbliżenie się do niego i poznanie co znaczy prawdziwa wiara. Proszę Go aby mnie codziennie prowadził i kiedy uzna, że już czas nawróci mojego męża i połączy nas na nowo. A my oboje podziękujemy mu za to.
Wiem, że Matka Boża mnie wysłucha tak żeby było to z pożytkiem dla zbawienia mego i mego męża.
Wiola

nagarek - 2011-11-24, 00:15

Wiolu, dziękuję za Twoją wypowiedź, gdyż jest ona niezwykle piękna i szczera. Jestem pełna też uznania dla Ciebie, że pomimo tego, co uczynił Twój mąż i co od niego usłyszałas, modlisz się o jego nawrócenie i o to, byście nadal byli razem. Wg mojego ludzkiego rozumowania sądzę, że Pan wysłucha Twoje prośby, bo po prostu jesteś wielka!
Po tym co od Ciebie tutaj przeczytałam widzę, że jestem bardzo słaba i jestem egoistką... Bo modlę się o powrót mojego męża dla mnie, dla mojego dobra. Niby dla nas obojga oczywiście i dla naszego wspólnego szczęścia, ale jest to jednak wielce egoistyczne pragnienie, gdyż byłam z moim mężem zawsze niezmiernie szczęśliwa, więc jego powrót z tym wielkim szczęściem mi się kojarzy...
Powinnam jednakwięcej z siebie dać. Wydawało mi się, że jestem już na dobrej drodze (zamiar odejścia od Tarota i magii, a także wybaczenie i to wyrażone wprost mojej kuzynce), ale wciąż jestem na zakręcie. Wychodzę do tych dwóch celów i wracam do punktu wyjścia. Dziś miałam np. tak, że o mały włos, a pozbyłabym się ostatniej talii tarota. Może góra pół godziny później jednak moja koleżanka (Tarocistka i astrolog) zaproponowała mi otwarcie naszego wspólnego Gabinetu i podział zysków na pół... Dla mnie, osoby obecnie mającej ogromnie ciężką sytuację zdrowotną, życiową i finansową to wielka szansa na przychód. Ale dziwi mnie, że ta propozycja koleżanki pojawiła się właśnie dziś- akurat gdy byłam pół godziny wcześniej gotowa do pozbycia się ostatniej talii Tarota...
Czyli pomimo, że odmawiam już część dziękczynną NP, wiele jeszcze pracy przede mną. I to pracy wewnętrznej, której czuję, ze Pan Bóg ode mnie oczekuje.

kinga2 - 2011-11-24, 00:58

nagarek napisał/a:
Dziś miałam np. tak, że o mały włos, a pozbyłabym się ostatniej talii tarota. Może góra pół godziny później jednak moja koleżanka (Tarocistka i astrolog) zaproponowała mi otwarcie naszego wspólnego Gabinetu i podział zysków na pół... Dla mnie, osoby obecnie mającej ogromnie ciężką sytuację zdrowotną, życiową i finansową to wielka szansa na przychód. Ale dziwi mnie, że ta propozycja koleżanki pojawiła się właśnie dziś-

A mnie zupełnie nie dziwi ta sytuacja. Jest bardzo wiele świadectw byłych okultystów, które zawierają ten element kuszenia poprzez niegodziwą mamonę czyli aspekt materialny. ( zwłaszcza w chwili gdy decydują czy chcą się nawrócić czy pozostać w niewoli złego)
"Karą " diabelską za wymówienie sie od pokusy jest często krótkotrwała bieda lub inne dotkliwe kłopoty finansowe. Jednak ufność Jezusowi i Maryi kończy te kłopoty i otwiera nowe perspektywy uczciwego zarobku.

Ponadto masz w tej chwili i drugie poważne kuszenie do pokonania-zostawisz karty i zachowasz znajomość z tą tarocistką, czy przetniesz to związanie i wyrzucisz karty, a znajomość zakończysz opowiadając się za Jezusem i Jego nauką.

Zachęcam Cię do przemyslenia tych słów:
(10) Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
(11) Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?
(12) Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
(13) żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.
(14) Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.
(15) Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.
(16) Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy; odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, i każdy gwałtem wdziera się do niego.

(Ew. Łukasza 16:10-16, Biblia Tysiąclecia)

nagarek - 2011-11-24, 01:39

Kingo, to nie jest jednak taka prosta sprawa. Mamona mamoną, ale każdy z nas musi mieć środki na życie, ja dodatkowo na leczenie. A nie pracuję, gdyż stan zdrowia mi na to nie pozwala. "Inne" formy zarobku również są w moim przypadku niemożliwe (w żaden sposób) do zastosowania, ale nie będę się tutaj może wdawać w rozległe opisy przyczyn.
Ja nie czuję obecnie tego, że na Tarocie muszę zarabiać. Ten pomysł został mi podrzucony dziś przez koleżankę. Ale jest gorsza sprawa: tarot mnie jeszcze nie opuścił. Często zdarza mi się nawet tak, że gdy odmawiam Nowennę Pompejańską, to oczywiście nawet nie chcąc tego myślę o tarocie.
Natomiast znajomości z moją koleżanką nie zakończę. To właśnie byłoby działanie wbrew Bogu. Przyjaciela się człowiek nie może pozbyć w taki sposób. To może być wyłącznie wielkie (jeszcze większe) wyzwanie dla mnie - podołam czy nie podołam z odrzuceniem tarota, skoro nawet serdeczna przyjaciółka się nim zajmuje. Mojej koleżanki nie wyprę się jednak i nie uważam, że moja przyjaźń z nią jest działaniem przeciwko Bogu. To ona zawsze była ze mną, gdy płakałam, to ona w środku nocy rozmawiała ze mną na Skypie, pocieszała, doradzała, podnosiła na duchu mówiąc, że mój mąż z pewnością wróci, tylko muszę być cierpliwa. To jej również jestem wdzięczna za to, że w chwili mojego totalnego załamania nerwowego nie zrobiłam sobie nic złego, lecz miałam w niej wsparcie i zawsze słyszałam, że mogę liczyć na jej pomoc (tj. dobre słowo). Ta właśnie koleżanka jest osobą po wielu przejściach życiowych, w tym po stracie męża i chorobie nowotworowej, dlatego gdybym się znajomości z nią wyrzekła, to Panu Bogu by się z pewnością nie spodobało.

[ Dodano: 2011-11-24, 01:53 ]
Jeszcze tylko dodam takie malutkie wyjaśnienie.
Poprzednich dwóch talii Tarota pozbyłam się otrzymując za nie pieniądze. Komuś bardzo zależało na tym, abym pozbyła się Tarota i zapłacił mi 100 zł, skutkiem czego pozbyłam się tych dwóch talii (co nie było wcale łatwe) i za dwa dni pieniądze wykorzystałam na bardzo dobry cel, czyli na leczenie.
Czyli po prostu realia życia. Ale pieniądze wykorzystałam na dobry cel i to temu człowiekowi, który dał mi 100 zł obiecałam.

mada27 - 2011-11-24, 10:59

o ja, czyli pozbyłaś się pętli wisielczej za 100zł zeby komus innemu śłużyła
takie rzeczy sie niszczy a nie przekazuje innym, aby nadal siały zło

nagarek - 2011-11-24, 11:17

Mada27 - to byli ludzie, którzy wiedzą co z tym zrobić. Nie wiem czy spalili te karty czy je wyrzucili (ja bym je spaliła), ale powiedzieli, że wiedzą doskonale co z tym zrobić i żebym ja się o to nie martwiła. Byli to ludzie z grupy modlitewnej, więc domyślam się, że zrobili z tym co najlepsze.
Ja robię z literaturą ezoteryczną czy taliami kart to, co uznaję za stosowne, czyli sprzedaję je. I nie uważam absolutnie, że robię coś złego - gdybyś była producentem noży czy sznurów też nie musiałabyś się martwić co kupujący z tym narzędziem uczyni. A ja ja muszę z czegoś żyć. Jeśli nie zarobię na sprzedaniu tego, to muszę zarabiać na wróżeniu z Tarota. A tak to każdy sobie sam osobiście decyduje co uczyni z narzędziami takimi jak tarot. Bo a nóż znajdzie się ktoś taki, kto kupi ode mnie wszystko i spali? Też tak może być.
Niestety nie mogąc ze względów zdrowotnych pracować nie stać mnie na niszczenie takich rzeczy, bo nikt nie daje mi ofiary, a żebrać też nie pójdę (wystarczy, że mam już dodatek mieszkaniowy z MOPS).
No i delikatnie przypominam, że tutaj mamy temat związany z Nowenną Pompejańską, a nie z tym komu i dlaczego sprzedałam tarota:) bo powstaje offtop.

marek12b7 - 2011-11-24, 13:19

Nagarek, a po co Ty tracisz swój czas na NP?????????????????
nagarek - 2011-11-24, 13:39

Ojej, Marku, co tak ostro?:)
Dlaczego uważasz, że odmawianie NP (w moim przypadku nawet dwóch dziennie) to strata czasu?

Agnieshka - 2011-11-24, 17:20

Nagarek,

nie poczuj sie dotknieta.
Ale jestem zaskoczona tym, ze sprzedajesz ludziom zlo. Nazwijmy to po imieniu.

Moze porownanie bedzie drastyczne, ale takie ma byc:

jestem narkomanem. Ale powoli udaje mi sie ( wskutek terapii zamknietej np.) wyjsc z narkomanii. Mam jednak jeszcze troche towaru. I musze cos z nim zrobic. Mam dwie opcje:
albo go wyrzuce albo sprzedam komus kto bierze zamykajac oczy na to, ze czlowiek na pewno nie po to kupuje aby zniszczyc/ wyrzucic ( jest zdesperowanym narkomanem), a po to zeby zacpac aby sie pograzyc jeszcze bardziej w nalogu.

Poprzez sprzedaz kart, lektury tarota i innych tym podobnym otwierasz ludziom droge na zlo.
Czy jestes tego swiadoma Nagarek?
Czy jestes swiadoma ile zla za soba niesie ezoteryka?
Przyzwalanie na czyis grzech jest grzechem.

Wlasnie dajesz wygrac walke, Twoja walke ze Zlym, Zlemu, tak czyniac.
Decyzja jest Twoja. Twoja jest wolna wola. Jednak dwom panom sluzyc nie mozna...

Pozdrawiam serdecznie. Z BOGIEM.

nagarek - 2011-11-24, 17:48

Nie, Agnieshko, nie czuję się dotknięta i będę swoje robić nadal.
No, chyba, że znajdzie się tutaj ktoś na Sycharze, kto będzie chętny do tego, aby mnie wspierać finansowo. Wtedy w mgnieniu oka spalę wszelkie książki związane z tematyką ezoteryczną, zamiast ich wystawiania na Allegro celem ich sprzedaży. Ja jestem na taki układ otwarta.
Po raz kolejny przypominam, że tutejszy temat dotyczy NOWENNY POMPEJAŃSKIEJ, a nie sprzedaży książek ezoterycznych przez nagarka na Allegro.
Pozdrawiam.

Mirakulum - 2011-11-24, 18:33

Na forum była jakieś czas temu Asia z ogniska w Opolu , o ile wiem , mogła tylko pracować w domu , przez neta , i to nie szkodząc nikomu.

Na pewno są jakieś inne opcje



Ja, też w kwestii finansów zaufałam Panu i mimo trudnej sytuacji coś zawsze zdarza się kiedy nie ma już po ludzku nadziei . Ta sfera była dla mnie , jedna z najtrudniejszych do oddania Bogu.


Pogody Ducha
pamiętam w modlitwie

nagarek - 2011-11-24, 20:40

Mirakulum, ja od wielu, wielu lat próbowałam znaleźć jakąś pracę w domu i niczego nie znalazłam, a stawałam na rzęsach by ją znaleźć.
Może to jest tak, że krawcowa znalazła by pracę w domu, albo ktoś w tym stylu, ale ja krawcową nie jestem, więc praca w domu odpada. Ponadto nie wiadomo jaki stan zdrowia miała Asia z ogniska w Opolu, a jaki mam ja, prawda? Więc proszę nie porównywać nikogo do mnie i nie dochodzić do wniosku, że wszyscy dobrzy, a ja jedna jedyna zła.
Bo w końcu dojdziemy do wniosku, że nawet prostytutki, złodzieje i mordercy są lepsi ode mnie.

Czy jest tutaj ADMIN? Proszę zareagować w sytuacji, gdy w temacie dotyczącym Nowenny Pompejańskiej nieustannie jest prowadzona dyskusja związana z moją osobą, której ja osobiscie sobie nie życzę.

kinga2 - 2011-11-25, 01:39

nagarek,
wracając do Nowenny.
Kiedy ja skończyłam już drugą z rzędu Nowennę doswiadczyłam pewnego poczucia straty. Brakowało mi tego .Tak bardzo przywykłam do tej codziennej dłuższej rozmowy Jezusem i Maryją, że po krótkim czasie wróciłam do całego Różańca. Staram się odmawiać go w całości i to mi bardzo pomaga, dlatego wcale nie dziwię się,że czerpiesz z tych Nowenn tyle siły.
Ufam,że wytrwasz do zakończenia tej modlitwy i podejmiesz ją dalej. :-D

A na forumowiczów nie denerwuj się nie chcą źle, te wtręty informacyjne to tak z dobrego serca. :-D

nagarek - 2011-11-25, 04:32

Dziękuję bardzo, Kingo za Twoje słowa.
Odnośnie zaś wypowiedzi forumowiczów przypomniały mi się słowa Jezusa "Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?".
Poczułam się w ciągu dwóch ostatnich dni w taki sposób, jakbym była gorsza od wszystkich prostytutek i morderców świata. Czułam się tak, jakby dla forumowiczów - dotychczas chyba trzymających za mnie kciuki, bo od niektórych z Was dostawałam PW wskazujące na to, że moje słowa traktujecie jako świadectwo odchodzenia od ezoteryki w kierunku Boga i tylko wyłącznie Jego - jakby nagle moje słowa, że NIE STOSUJĘ już tarota, a także że zrezygnowałam z nauki w szkole ezoterycznej nagle przestały mieć znaczenie. A nawet jakby wywoływały skutek odwrotny do zamierzonego.
Gdybym po prostu była na samym początku mojej drogi, to z pewnością Wasze słowa utwierdziłyby mnie w przekonaniu, że jednak lepiej wrócić do tarota, skoro moja rezygnacja z niego wywołuje w Was tak negatywne emocje (czyli na złość mamie odmroziłabym sobie uszy...). Na szczęście jestem już tak daleko (widocznie) w swoich dążeniach, że jedynie myślałam o jak najszybszym opuszczeniu sycharu dla własnego psychicznego spokoju, który każdemu z Was i mnie także się należy. Zwłaszcza, że każdy z nas na tym forum ma poważne problemy osobiste czy małżeńskie. Z tego więc powodu każdy z nas potrzebuje wsparcia, modlitwy, porady, a nie nagonki i obciążania winą, które dalekie jest od trzeźwego krytycyzmu.
Tymczasem tak naprawdę tylko Pan Bóg może nas sądzić, oceniać i rozliczać z tego jak żyliśmy. Bo tylko On zna nasze myśli, intencje i każdy najbardziej drobniuteńki nawet szczegół każdej sprawy. Forumowicze tymczasem - bez obrazy - nie są w stanie, nawet mimo największych chęci, wydać opinii w pełni obiektywnej.
Dlatego proponuję trzymanie się zasady, abyśmy wszyscy wzajemnie sobie pomagali (pomagali delikatnym słowem, a nie ciężkimi osądami i budzeniem poczucia winy).
Dodam tylko jeszcze, że na tutejszym forum są naprawdę bardzo delikatni, wrażliwi i będący zwykle w stanie traumy ludzie. Niestety może się zdarzyć, że dane zbyt szybko wypowiedziane słowa mogą kogoś zranić ostatecznie i nie daj Boże przyczynić się do (wcześniej już planowanej) śmierci samobójczej. Ja przez jej planowanie już przeszłam kilka miesięcy temu, dlatego widocznie moja reakcja obronna była tak silna.
I jeszcze dodam, że nigdy nie prowadziłam żadnej działalności związanej z ezoteryką czy tarotem. Nie zarabiałam też na tarocie (moje słowa powyżej były zwykłą prowokacją, gdyż widziałam do czego ta dyskusja na forum zmierza). Prawda jest taka, że w życiu na tarocie zarobiłam może 70 czy 80 zł. Ale błyskawicznie tego zaniechałam. Prawdą jest jednak to, że koleżanka wczoraj zaproponowała mi wspólny Gabinet ezoteryczny, lecz napisałam o tym tutaj wyłącznie dlatego, aby ukazać, jak Zły broni swego... W sytuacji, gdy wczoraj czułam, iż jestem gotowa do wyrzucenia ostatniej talii Tarota, za góra pół godziny koleżanka zaproponowała mi wspólny Gabinet. I uważam, że to nie był przypadek.
Ale się rozgadałam :-D Reasumując może pozwolę sobie na posłużenie się znowu słowami Jezusa: "odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone", a więc wybaczam oczywiście Wam wszystkim i proszę Was także o wybaczenie, jeśli napisałam coś nie tak, jak powinnam.
Pozdrawiam.

Jarek321 - 2011-11-25, 09:50

Hej, hej nagarek! Z opieką maryjną włos Ci z głowy nie spadnie :-) nawet w kontakcie z sycharkami ;-)
Jarosław - 2011-11-25, 09:55

Jarek321 napisał/a:
Hej, hej nagarek! Z opieką maryjną włos Ci z głowy nie spadnie :-) nawet w kontakcie z sycharkami ;-)
:-D
Ale pycha pewnie może wyjść z tego poboksowana :lol: i o to chodzi w tym naszym ziemskim życiu.

A co do tematu nagarku to zawsze podziwiam osoby modlące się Nowenną Pompejańską, a już odmawianie dwóch czy więcej równolegle to poza moim wyobrażeniem.

Pogody ducha

nagarek - 2011-11-25, 11:05

Jarek321 napisał/a:
Hej, hej nagarek! Z opieką maryjną włos Ci z głowy nie spadnie :-) nawet w kontakcie z sycharkami ;-)


Haha, Jarku, dzięki za pociechę. :mrgreen: :mrgreen:

[ Dodano: 2011-11-25, 11:09 ]
Jarosław napisał/a:


A co do tematu nagarku to zawsze podziwiam osoby modlące się Nowenną Pompejańską, a już odmawianie dwóch czy więcej równolegle to poza moim wyobrażeniem.


Jarosławie, ja też tak dawniej myślałam i nigdy wcześniej w życiu nie modliłam się tak długo i z takim zaangażowaniem, jak robię to teraz. I chociaż odmawianie dwóch NP dziennie to prawdziwe wyzwanie, to jakoś daję radę (zaniedbując inne sprawy, a jakże :mrgreen: ale nie NP). Czyli czasami może się coś nagle w nas zmienić i sami siebie nie poznajemy. Chwała Panu za to! :-D

katalotka72 - 2011-11-25, 22:47

zaczynam w I Niedziele Adwentu i az sie boje, ze Najswietsza Panienka dokona cudu w moim zyciu...
ale to nie przypadek, bo w zycieu nie ma przypadkow
KTOS caly czas czuwa

Jarek321 - 2011-11-25, 22:55

katalotka72 napisał/a:
az sie boje, ze Najswietsza Panienka dokona cudu w moim zyciu...


:mrgreen:

nagarek - 2011-11-25, 23:07

katalotka72 napisał/a:
zaczynam w I Niedziele Adwentu i az sie boje, ze Najswietsza Panienka dokona cudu w moim zyciu...


Że tak zapytam - a dlaczego się boisz owego cudu, o który się przecież modlisz? :mrgreen:

katalotka72 - 2011-11-26, 00:20

bo sie boje ;-)
o co ja sie potem bede modlic ?? ;-)

nagarek - 2011-11-26, 00:38

Oj, to ja Ci aż zazdroszczę tego, że masz tylko jedną sprawę, jeden problem w życiu. :mrgreen:
Ja sobie już w głowie ułożyłam kolejne intencje (i to po dwie NP dziennie) aż do sierpnia. Tyle mam wielkich próśb związanych z moim małżeństwem, osobą męża czy moim zdrowiem.
Na pociechę Ci powiem, że zawsze będziesz mogła się modlić za inne osoby. Albo w intencjach kraju, świata, papieża. :-D

Jarek321 - 2011-11-26, 08:36

katalotka72 napisał/a:
o co ja sie potem bede modlic ?? ;-)



O fajnie! Jak nie masz nic do roboty to poproszę w intencji za moje małżeństwo :-D

maryniaa - 2011-11-26, 08:59

katalotka72 napisał/a:
o co ja sie potem bede modlic ??
ja tez poprosze o modlitwe w mojej intencji :-) , jeszcze wciąz słabej wiary jestem
nagarek - 2011-11-26, 11:04

No widzisz, Katalotko, nie masz się o co martwić. :mrgreen:
Gdy Matka Boża i Pan Bóg wysłuchają Twoje błagania zawarte w NP i już naprawdę zabraknie Ci intencji (o Ty, szczęściaro ;-) to zobacz, że tutaj się już kolejka chętnych do Twojej modlitwy w ich intencjach szykuje. Coś mam wrażenie, że tu się niedługo tak wielka kolejka zrobi, jak w latach 80-tych w czasach kryzysu (a stałam wtedy po cukier kawał czasu, pamiętam :mrgreen: :mrgreen:

katalotka72 - 2011-11-26, 11:50

oczywiscie bede chetnie sluzyc pomoca :D
ja jestem bardzo szczesliwy czlowiek za co Panu Bogu codziennie dziekuje, a dojscie do tego wniosku troche czasu mi zajelo :mrgreen:
jedynie na sercu lezy mi nawrocenie meza i powrot jego do domu
a pozniej nawrocenie dzieciaczkow.....
prawda, ze o niewiele prosze ?? ;-) :mrgreen:

nagarek - 2011-11-26, 12:38

No jasne, Katalotko, Twoje prośby dla Pana Boga to drobiazg! On cały wszechświat i nas wszystkich stworzył, więc to dla Niego naprawdę pestka. :mrgreen:
Ja też modlę się o powrót męża. :-D Mam nadzieję, że obie tutaj na sycharze podamy kiedyś swoje świadectwa i będziemy głosić potęgę Bożą na swoim własnym przykładzie. Amen.

[ Dodano: 2011-11-26, 19:04 ]
Pozwólcie, że w tym miejscu podzielę się z Wami pewną informacją...
Właśnie przed chwilą po upływie prawie 7 lat wysłałam smsa do mojej kuzynki, która swoimi słowami przyczyniła się do rozpadu mojego małżeństwa i do pojawienia się u mnie (zdiagnozowanej przez lekarza) nerwicy.
Wiem, że skoro uczyniłam to po tylu latach i to właśnie w czasie odmawiania NP, jest to zasługa Matki Bożej. Nie umiem opisać moich odczuć, gdyż strata mojego męża jest dla mnie klęską, kocham go ogromnie. Jednak ta sprawa była dla mnie już tak wielkim ciężarem, że nie umiałam jej znieść. Od samego początku, odkąd odmawiałam NP zaczęły przychodzić do mojej głowy myśli, żeby jej wybaczyć... Te myśli były dla mnie całkowicie nowe, gdyż trzymałam się ciągle swoich przeżyć, straty, lęków i całej masy krzywd, które są skutkiem jej słów. Bałam się, że nie zdobędę się na płynące z serca wybaczenie, dlatego przez cały miesiąc odmawiania NP zwlekałam z tym smsem. A dziś uczyniłam to... Niech ten mój sms i moje wybaczenie będzie na chwałę Bożą i Matki Bożej Pompejańskiej.

katalotka72 - 2011-11-27, 23:28

stalo sie :mrgreen:
Chwala Panu !!!!!!!!!!!!!!

nagarek - 2011-11-27, 23:32

O mamma mia, Katalotko, a co się stało? :-D
katalotka72 - 2011-11-27, 23:38

1 dzien Nowenny Pompejanskiej......
1 dzien 12 krokow....
oj bedzie sie dzialo!!!!! :lol:

nagarek - 2011-11-27, 23:48

Ufff..... to kamień z serca, bo już się wystraszyłam czytając Twoją poprzednią wiadomość i o mało, że kropli nasercowych nie wzięłam, a Ty mówisz, że NP i 12 kroków. Że się tak wyrażę - czuję się wręcz wskrzeszona po zniewalającym z nóg stresie co się u Ciebie stało. :mrgreen:

[ Dodano: 2011-11-27, 23:51 ]
Oj Katalotko, ja Ci mówię, że będzie dobrze i jeszcze swojemu mężowi zaśpiewasz: "Józek, nie daruję ci tej nocy!" :-P

Agnieshka - 2011-11-28, 10:20

Jozek, nie daruje ci ten nocy...

Nagarek, ciesze sie ze humor dopisuje :-)

Co do Nowenny, dzisiaj ostatni dzien czesci blagalnej. I ja nie zamierzam, tak jak Ty, poprzestac na jednej NP ;-) W styczniu zaczynam druga :-) Bedzie dobrze, jak nie na ziemi, to w Niebie! :-D

nagarek - 2011-11-28, 12:07

Agnieshko, a ja Ci powiem, że będzie dobrze na ziemi, a w Niebie jeszcze lepiej. Czego Ci z całego serca życzę! :-D
Więc nie ustawajmy w modlitwach. Odmawiajmy z nadzieją i zaufaniem do Boga nasze NP. Nawet jeśli czasami przez nasz umysł przechodzą wątpliwości, obawy i lęki czy zostaniemy wysłuchani... Te wszelkie negatywne myśli to jednak działanie Złego. Ale to jego problem, a nie nasz (że się tak stara nam uprzykrzyć modlitwy), prawda? :mrgreen:

katalotka72 - 2011-11-29, 12:04

nagarek musisz byc bardzo wartosciowa osoba, kims wyjatkowym skoro zly tak upomina sie o Ciebie i nie daje Ci spokoju....
przemysl to....
taka mi sie nasunela refleksja po naszej dzisiejszej wspolnej nocy :shock:

i mam jeszcze jedna konstruktywna propozycje ale to wieczorem.....

[ Dodano: 2011-11-29, 12:05 ]
a tak przy okazji dzis cudowny dzien 3 :mrgreen:

nagarek - 2011-11-29, 12:28

Kochana Katalotko, ja niestety nie jestem wartościową osobą, co miałaś okazję się dziś dowiedzieć w nocy (podczas mojej spowiedzi generalnej przed Tobą:)
Ale robię co mogę i widzę, że obecnie zarówno Bóg, jak i niestety Zły dopominają się o mnie. Bóg delikatnie, niczego mi nie narzucając, lecz zapraszając do Siebie, natomiast Zły działa głównie poprzez umysł. Podsuwa mi myśli o odejściu z sycharu, o powrocie do forum ezoterycznego, do tarota, dręczy mnie obrazami kart tarota podczas odmawiania NP, albo - co jest dla mnie najgorszą udręką - docierającymi do mnie z różnych miejsc (nawet tutaj z sycharu) informacjami "uświadamiającymi" mnie na siłę, że mój mąż będąc tak dlugo w rozłące ze mną z pewnością miał seks z inną kobietą, albo nawet jakimiś dręczącymi mnie chwilowymi niestosownymi wizjami/ myślami o naturze erotycznej podczas odmawiania NP! Nigdy w życiu czegoś takiego nie miałam, wobec czego sądzę, że jest to działanie Złego, który w każdy możliwy sposób chce mnie odciągnąć od odmawiania Różańca.
Nie ukrywam, że jestem zmęczona tą walką... Ale mam nadzieję, że dzięki Waszemu wsparciu uda mi się wytrwać w modlitwie i po zakończeniu moich obecnych dwóch NP zacząć kolejne NP.
Dziękuję, że pomagacie mi w odkrywaniu Boga i że mówicie mi, że jest sens toczenia nawet największej walki duchowej, gdyż skutki takiej walki są zawsze skutkami pochodzącymi od Boga, a więc najlepszymi z możliwych.

Jarek321 - 2011-11-29, 12:45

nagarek napisał/a:
ja niestety nie jestem wartościową osobą


Dla Ciebie nagarek:

Bo góry mogą ustąpić
i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie
i nie zachwieje się moje przymierze pokoju,
mówi Pan, który ma litość nad tobą.

Iz 54, 10

katalotka72 - 2011-11-29, 13:29

dla mnie tez moze byc??
cudowneeeeeee ehhhhhh i od razu lepiej!!

nagarek - 2011-11-29, 13:39

Oj tak.
Od razu życie stało się prostsze. :-D

[ Dodano: 2011-11-29, 13:46 ]
Katalotko, po naszej dzisiejszej nocnej rozmowie powiem, że ZWŁASZCZA dla Ciebie. :mrgreen:
Bo masz Boga w sercu, w swoim życiu i nie ustajesz w modlitwach, co z pewnością też Bogu się podoba. Wlałaś we mnie mnóstwo nadziei na lepsze jutro, nawet jeśli występują liczne przeszkody. Wielkie dzięki! (publicznie wychwalam tutaj Katalotkę :mrgreen:

katalotka72 - 2011-11-29, 14:14

spam spam spam :lol:
a tak na powaznie....
Bóg wie doskonale na ile może pozwolić szatanowi, aby mógł Cię nękać i dręczyć, bo w ten sposób udowadnia, że jesteś silna i tak wrócisz do Boga i nie poddasz się tym wszystkim namowom, w ten sposób wygrywa po raz kolejny z szatanem, który miał Cię blisko ale Bóg się jednak o Ciebie upomniał, bo jestes dla Niego bardzo ważną osobą....
To że Bóg upomina się o Ciebie dyskretnie świadczy o tym, że nie narzuca nam nic na siłę, my sami musimy dojrzeć do pewnych decyzji, działań - to jest ten dar wolnej woli. A szatan nie daje nam tej możliwości tylko narzuca, co mamy robić... Ale wydaje mi się, że nie należy w takich chwilach zapominać o Aniołach Stróżach, po coś zostali nam przydzieleni, może i Jego należy poprosić o pomoc i siły w walce ze złem?
Ale ja dalej obstaje przy swoim, ze Ty jesteś bardzo wartościową Osoba i ważną dla Boga, bo zobacz jaką toczysz walkę, w Tobie jest dobroć, ten DIAMENT, który należy oszlifować aby zaczął świecić, i myślę, że przechodzisz takie oczyszczenie, jeszcze "zaświecisz" swoim życiem, świadectwem przyciągniesz do Boga nie jedną osobę.
Widać Bóg ma względem Ciebie jakiś plan, który w chwili obecnej jest niezrozumiały. Ale w naszym życiu nie ma przypadków.... więc każde cierpienie ma sens tylko w tej chwili nie umie się tego dostrzec, to wszytko przychodzi z czasem....

[ Dodano: 2011-11-29, 14:18 ]
i jeszcze jedno: Twoje niskie poczucie wartości, niekończące się biczowanie, udowadnianie sobie, ze jesteś beznadziejna i do niczego - to również jest działanie szatana... nie pozwól mu na to!!!!

nagarek - 2011-11-29, 14:37

Walka trwa nadal... wyobraźcie sobie, że po zakończeniu moich obecnie odmawianych dwóch NP dziennie (jedna w intencji przyjazdu męża do mnie i odrodzenia naszego małżeństwa, a druga w intencji jego wierności w czasie rozłąki) zamierzałam zacząć NP w intencji takiej, żebyśmy podczas przyjazdów męża do mnie odmawiali razem Różaniec... Zamówiłam nawet w tym celu "przypadkiem" zauważoną na necie książkę o Ojcu Pio, do której dołączony jest poświęcony Różaniec. Zainteresowana tą książką po raz pierwszy w życiu zwróciłam się wtedy z prośbą do Ojca Pio. Poprosiłam Go w duchu, aby również On przedstawił Bogu moje intencje związane z NP i o to, abyśmy w czasie przyjazdów męża do mnie modlili się na Różańcu razem (nawiasem mówiąc tej samej nocy przyśnił mi się św. Ojciec Pio...). Niestety - co uważam za kolejne działanie Złego, a nie za kolejny przypadek - książka ta do mnie nie dotarła, chociaż wiem z całą pewnością, że została wysłana do mnie 2 i pół tygodnia temu. Tymczasem między moim miejscem zamieszkania, a miejscem, z którego przesłano do mnie tę książkę jest zaledwie 40km. Nie ma szans, aby przesyłka na tak bliskim terenie trwała ponad 2 tygodnie. Jednak książki, ani Różańca nie ma... Bardzo jestem ciekawa Waszej opinii w tej sprawie - czy sądzicie, że to może być kolejny atak Złego, związany z odmawianymi przeze mnie NP i zamiarem całkowitego odejścia od ezoteryki?
katalotka72 - 2011-11-30, 15:59

nie wiem co o tym myslec....
jak przyjade do Ciebie to przywioze Ojca Pio ze soba :mrgreen:

Malwina83 - 2011-12-03, 18:41

Jestem w 42dniu Nowenny, modlę się o moje małżeństwo, nic się nie zmieniło, nie ma w mężu ani odrobinki dobrych chęci,nie widziałam go już od bardzo dawna, mówi innym, że mnie "zniszczy", ale............... ten SPOKÓJ, który teraz czuję, koniec z płaczem, depresją,żalem, czuję cudowny spokój w sercu, już nie boli, jestem spokojna, cokolwiek się stanie, wiem ,że Bóg jest przy mnie.....cudowne uczucie! :-)
katalotka72 - 2011-12-03, 20:37

tak....
i to jest pierwszy cud i dzialanie Boga :-)
dobry poczatek i tak trzymac !!!!!!

Michalina - 2011-12-03, 20:45

Ja mam dziś 27 dzień... i chwile zwątpienia, która mnie czasem dopada :-(
Agnieshka - 2011-12-03, 20:58
Temat postu: Cudowny spokoj...
Ja rowniez w trakcie Nowenny i chcialam tylko napisac, ze Matka Boza tez podarowala mi cudowny spokoj... :-) Nie chcialabym sie przechwalac, ale naprawde nie znam takiego spokoju, nigdy go wczesniej nie zaznalam...I nawet wczoraj po tym kiedy to moj maz, z ktorym nie mam jako takiego kontaktu, napisal mi, ze on nie oczekuje juz nic ode mnie, ze mam sobie zycie ulozyc szczesliwie, to mimo tej smutnej wiadomosci, ja nie zaznalam w swym sercu uczucia smutku ani gniewu, rozpaczy itd., uczuc, ktore wczesniej wkradaly sie w moje serce bardzo czesto nieoczekiwanie...a pozostal spokoj i tak jest do dzisiaj... :-D

Dlatego juz dzisiaj, a jest to dopiero 32-y dzien NP, chcialabym podziekowac Matce Bozej za Jej pierwszy cud: uporzadkowania mojego chaotycznego zycia emocjonalnego.

Matko Boza Pompejanska, Krolowo Rozanca Swietego, modl sie za nami...

Pozdrawiam Was serdecznie :-)

Malwina83 - 2011-12-03, 21:22

Katalotka72- całkowicie zgadzam się z Tobą :-)
to na pewno musi byc poczatek ku dobremu.....

Aga-masz rację, tego cudownego spokoju nie sposób porównać do niczego.... :-)


Michalino-trwaj w modlitwie, te chwile zwątpienia są moim zdaniem "wpisane" w Nowennę, módl się wytrwale, moja sytuacja jest naprawdę beznadziejna, nic się nie zmieniło, ale te cudowne uczucie spokoju, Maryja skleja moją duszę...... :-)

Dorota39 - 2011-12-03, 22:46

Jestem dopiero w 14 dniu Nowenny :->
katalotka72 - 2011-12-03, 23:09

a ja 7 - taka piekna cyfra.....
Chmurka - 2011-12-05, 10:46

W ciągu prawie 3 lat, gdy mieszkałam sama, odmówiłam Nowennę Pompejańską kilka razy. Pamiętam, że pierwszy raz był bardzo trudny. Dużo pracowałam, miałam zajęcia dodatkowe, była zima, codziennie chodziłam na mszę świętą i czasami wstawałam o 5 rano, żeby zebu w ciszy i skupieniu odmawiać nowennę. Dziś zastanawiam się skąd miałam tyle siły... Jedną nowennę ofiarowałam w intencji uzdrowienia mojego małżeństwa, drugą (w Wielkim Poście) w intencji nawrócenia męża. Pamiętam wielki spokój, który uzyskiwałam w czasie odmawiania nowenny, gdy wszystko zawierzyłam Maryi :-D . Myślę, że jest to naprawdę modlitwa nie do odparcia, która bardzo porusza Serce Maryi... Od ośmiu miesięcy ja i mój mąż jesteśmy razem, mąż przystąpił do Sakramentu Pokuty... Choć wiele gór za nami i przed nami, to idziemy razem i ta wspólna droga jest piękna. To wszystko nie stało się od razu, działo się bardzo powoli. Mijały miesiące od zakończenia nowenny. Potrzebna była wiara, cierpliwość i czas, bo to Pan Bóg wybiera właściwy czas i właściwe miejsce.
Życzę wszystkim dużo wiary, cierpliwości i miłości :-D

oszukany - 2011-12-08, 22:57

witam was!
Nie odzywałem się tu przez rok! chciałem dać świadectwo. Zdarzył sie mały cud w mojej NP (dokładnie w 1 dniu dziękczynnej NP) w części Bolesnej i na Piątej tajemnicy "ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa na krzyżu" Nastąpiło we mnie pełne wybaczenie pewnej osobie. Płynęły mi łzy i nie mogłem się powstrzymać ze wzruszenia i dziękczynienia mateczce za tą gratisową łąskę. Intencją jest nawrócenie mojej żony więc taki mały cudzik DOT. INNEJ OSOBY aczkolwiek wielki gratisek mnie uczieszył.

Chwała za to CI Mateczko Kochana w Blasku Najwyższego Święcąca.
Piękna modlitwa jestem na 38 dniu.

Pozdrawiam fanów NP "...i zła się nie ulęknę bo Pan jest ze mną..." ;-)

KOCHAM MOJĄ ŻONĘ I BĘDĘ NA NIĄ CZEKAĆ AŻ DOŁĄCZY DO MNIE... TRWAĆ W WIERZE...TRWAĆ W MIŁOŚCI... TRWAĆ W NADZIEI...TO JUŻ 16 MIESIĘCY NASZEJ SEPARACJI...WYCOFAŁEM PEŁNOMOCNICTWO ADWOKATOWI I POZEW BO MNIE W ŚRODKU COŚ SKROBAŁO, ŻEBYM DAŁ SZANSĘ NASZEMU MAŁŻEŃSTWU I CZEKAŁ AŻ OBUDZI SIĘ MOJA ŻONA Z ZAŚLEPIONEJ OCZAMI CHOROBY... a JA CORAZ MOCNIEJ JĄ KOCHAM DZIĘKI NAJDROŻSZEJ MATECZCE i MOJEMU PANU...

MOJA ŻONA O TYM JESZCZE NIC NIE WIE...BO CZEKA NA TZW. KWITY OD ADWOKATA.... HA, HA ALE PRZYLICZY ZONKA... :-)

CHWAŁA TOBIE PANIE...

Mirakulum - 2011-12-08, 22:59

Witak oszukany
oszukany - 2011-12-08, 23:31

witaj Mirakulum!
Pojawiłem się na forum ze zdwojoną siłą po roku pracy nad sobą... i daniem jeszcze szansy mojemu małżeństwu :shock:

Mirakulum - 2011-12-08, 23:57

Chwała Panu
Bursztyn - 2011-12-10, 21:58

witam mirka - tu ewa z bydgoszczy. pozdrowienia :-)
Mirakulum - 2011-12-10, 22:24

Witam Bursztynku co słychać , będziesz na rekolekcjach w suchej w styczniu ???
ewulek - 2011-12-11, 23:02

To i ja tu napiszę :mrgreen:
10 dni temu zaczęłam moją kolejną (czwartą) nowennę pompejańską, po roku przerwy ciezko było sie zmobilizowac ale wytrwam :mrgreen:
pogody ducha

nagarek - 2011-12-15, 22:21

Chmurka napisał/a:
W ciągu prawie 3 lat, gdy mieszkałam sama, odmówiłam Nowennę Pompejańską kilka razy. Pamiętam, że pierwszy raz był bardzo trudny. Dużo pracowałam, miałam zajęcia dodatkowe, była zima, codziennie chodziłam na mszę świętą i czasami wstawałam o 5 rano, żeby zebu w ciszy i skupieniu odmawiać nowennę. Dziś zastanawiam się skąd miałam tyle siły... Jedną nowennę ofiarowałam w intencji uzdrowienia mojego małżeństwa, drugą (w Wielkim Poście) w intencji nawrócenia męża. Pamiętam wielki spokój, który uzyskiwałam w czasie odmawiania nowenny, gdy wszystko zawierzyłam Maryi :-D . Myślę, że jest to naprawdę modlitwa nie do odparcia, która bardzo porusza Serce Maryi... Od ośmiu miesięcy ja i mój mąż jesteśmy razem, mąż przystąpił do Sakramentu Pokuty... Choć wiele gór za nami i przed nami, to idziemy razem i ta wspólna droga jest piękna. To wszystko nie stało się od razu, działo się bardzo powoli. Mijały miesiące od zakończenia nowenny. Potrzebna była wiara, cierpliwość i czas, bo to Pan Bóg wybiera właściwy czas i właściwe miejsce.
Życzę wszystkim dużo wiary, cierpliwości i miłości :-D


Chmurko, tak bardzo się cieszę, że jesteś znowu ze swoim mężem, że jesteście razem i że wyprosiłaś u Boga dzięki Matce Bożej Pompejańskiej również męża Spowiedź!
To moim zdaniem dwa cuda dla Was od Boga!
Dziękuję Ci ogromnie, Chmurko za wpis, który właściwie jest Twoim świadectwem. :-D

Michalina - 2011-12-28, 16:18

Pierwszą NP kończę 30 grudnia...a dziś zaczęłam już drugą NP...
nagarek - 2011-12-31, 17:30

Zgodnie z obietnicą daną Matce Bożej i zgodnie z moim ogromnym pragnieniem pragnę poinformować Was wszystkich, że moje obie Nowenny Pompejańskie zostały wysłuchane w dniu dzisiejszym!
Mąż przyjechał dzisiaj do mnie po upływie 13 miesięcy i po czasie całkowitego braku spotkań oraz braku mojej pewności czy w ogóle nasze małżeństwo przetrwa, a także czy mąż będzie chciał do mnie wrócić!
Przyjechał do mnie 500 km po to, by porozmawiać ze mną przez niecałe 4 godziny, wsiąść do pociągu i zrobić z powrotem 500 km do pracy (ma dniówkę w pracy o 5 rano jutro, więc musiał szybko jechać).
Mąż powiedział, że chce nadal być ze mną ("oczywiście, że chcę" - powiedział), a także powiedział, że przyjedzie do mnie w styczniu.
Wprawdzie nie było wyznań miłości, ale spotkanie było bardzo ciepłe, miłe i radosne. Dosłownie takie, jak w czasach naszego narzeczeństwa!
Dlatego proszę - módlcie się i nie ustawajcie w Waszych modlitwach, bo Bóg to Potęga!!
Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a Matka Boska, mająca szczególne u Boga upodobanie, wyprasza sprawy dla nas - z punktu widzenia ludzkiego - niemożliwe.
Ja odmawiałam NP oraz tzw. Nowennę Straszną, a więc Litanię Dominikańską do NPM odmawianą we wszystkich potrzebach i utrapieniach, którą nazwano straszną z powodu jej bezwzględnej skuteczności, jeśli odmawiana jest z głęboką wiarą. Litania ta miała tylko dwa wydania: w 1634 roku i w 1755roku. Tę Litanię odmawiał m.in. ks. Kardynał Stefan Wyszyński podczas pobytu w więzieniu w Stoczku Warmińskim.

Dorota39 - 2011-12-31, 22:57

TNagarek
Ciesze sie bardzo ze twoje modlitwy zostaly wysluchane i maz przyjechal,modle sie za Ciebie ze wszystko ulozy sie po twojej mysli.Ja jestem w 40 dniu Nowenny i raczej jest coraz gorzej w moim malzenstwie :-(

nagarek - 2011-12-31, 23:38

Dorota39 napisał/a:
TNagarek
Ciesze sie bardzo ze twoje modlitwy zostaly wysluchane i maz przyjechal,modle sie za Ciebie ze wszystko ulozy sie po twojej mysli.Ja jestem w 40 dniu Nowenny i raczej jest coraz gorzej w moim malzenstwie :-(


Dorotko, dziękuję ogromnie za Twoje słowa oraz za modlitwę! Jesteś wspaniała.
Człowiek nie wie co Pan Bóg zamierza w danej sprawie, o której wysłuchanie prosimy, uczynić...
Ja jednak mam wielką nadzieję, że w Twoim przypadku jest to jedynie test Twojej wytrwałości w modlitwie. Ja takich testów miałam sporo. Dlatego jeśli można, to zachęcam Cię do kontynuowania modlitwy, a gdyby na razie po zakończeniu jednej NP sytuacja się w Twoim małżeństwie nie zmieniła - to proszę, zacznij kolejną NP i jeszcze kolejną....tak długo, jak długo będzie trzeba. Ja taki miałam właśnie zamiar.
Polecam Bogu Twoje małżeństwo oraz wszystkie inne małżeństwa osób proszących Boga o łaskę ich uratowania.

[ Dodano: 2012-01-01, 00:36 ]
Zuzko, masz rację - każdego dnia odmawia się 3 Tajemnice, czyli 3 "małe" Różańce (a więc 15 dziesiątek = 150 zdrowaś).
No i oczywiście plus odpowiednie wezwania i modlitwy oprócz tego.
Pozdrawiam i życzę Ci tego, Zuzko, aby Twoje modlitwy zostały wysłuchane!

[ Dodano: 2012-01-01, 00:41 ]
Zuzko, ja też tak mam od pewnego czasu, że gdy biorę Różaniec do ręki, to nawet bez modlitwy tylko trzymając Różaniec w ręce czuję niezwykły spokój. Ten spokój przychodzi skądś, nie jest moim spokojem wewnętrznym. Myślę, że jest to spokój Boży, który dzięki Różańcowi, który jest przecież święty, do nas przychodzi.

zuzka71 - 2012-01-01, 14:42

rozpoczęłam wczoraj Nowennę, wspaniale się czułam, nie było żadnych przeszkód w odmawianiu jej mimo, że to Nowy Rok, 2 w nocy. Dziś wstałam jakaś podenerwowana, nie wiem dlaczego, nei moge odnaleźć spokoju. Mój umysł jest tak zamglony i czuję w nim taki chaos, że nie daję rady. Modlę się, ale nadal nie czuję spokoju. Proszę o radę, jak rozważać tajemnice, nigdy nie odmawiałam różańca, nie wiem jak przed każdą dziesiątką się modlić, prosze podajcie mi swoje rozważania, jakieś słowa, które mi pomogą. Wciąż modlę się w intencji miłości i powrotu męża, ale wiem, że on jest daleko od Boga, jest "opętany" złem, jak mogę wyprosic łaski, aby przejrzał na oczy, aby usłyszał Boga.
nagarek - 2012-01-01, 15:26

Zuzko...mam wrażenie, że przechodzisz obecnie przez to samo, przez co ja przechodziłam podczas odmawiania NP... Pierwsze dni odmawiania NP (dwa, może trzy) były cudowne, a ja czułam się lekka i radosna ufając bezgranicznie Bogu. Od kolejnego dnia jednak zaczęłam odczuwać albo dziwne lęki, albo przychodziło mi do głowy, że może tak naprawdę nie ma sensu modlić się o przyjazd męża, bo on nie kocha mnie i nigdy nie kochał (tylko kłamał), nie wróci nigdy już i setki tysiące bezsensownych myśli.
Wierz mi jednak - ta nasza walka z przeciwnościami widocznie jest konieczna. Prawdopodobnie Bóg dzięki naszej walce z własnymi naszymi emocjami, lękami i czasami nawet zwątpieniem w sens modlitwy, obdarowuje nas tym, o co Go -jako swojego Ojca- prosimy.
Ja prosiłam, potem chwilami wątpiłam, czułam silne pobudzenie nerwowe często nawet podczas modlitwy, albo płakałam, znowu miałam nadzieję... ale modliłam się nieustannie. Każdego dnia odmawiałam dwie NP w intencji mojego męża i jego przyjazdu do mnie. I Bóg mnie wysłuchał..., chociaż naprawdę nie wiem czym sobie na tę łaskę zasłużyłam...
Dlatego, Zuzko, módl się nieustannie każdego dnia, chociaż z własnego doświadczenia domyślam się, że będą Ci towarzyszyć okresy podenerwowania, chaosu, a może nawet zwątpienia... Oddaj swoje emocje Bogu, tak jak mnie nauczono robić (bo przedtem również nie wiedziałam jak należy w takiej sytuacji postępować).
Skoro piszesz, że Twój mąż jest daleko od Boga, a nawet napisałaś, że jest "opętany" złem, to może jest potrzeba, abyś w tej sprawie porozmawiała z księdzem egzorcystą? Taki ksiądz najlepiej byłby w stanie ocenić, czy rzeczywiście dzieje się coś złego, czym on jako egzorcysta powinien się zająć, czy też nie ma takiej potrzeby. A ja radzę Tobie kontakt z egzorcystą z powodu własnego w tym doświadczenia. Otóż dn. 29-go grudnia, czyli w ten czwartek miałam modlitwę uwalniającą wykonaną mi przez księdza egzorcystę... Uwalnianie okazało się w moim przypadku konieczne i dzięki Bogu za to, że do niego doszło! Oprócz tego ksiądz dokonał mi Odnowienia Chrztu i Spowiedzi Generalnej.
Gdybyś coś więcej na ten temat chciała się ode mnie dowiedzieć, to pisz do mnie, proszę, na PW lub tutaj. Chętnie Ci na wszystkie pytania odpowiem.
Doradzam Ci również w intencji męża odmawianie Koronki Wyzwolenia. Znajdziesz ją tutaj:
http://www.modlitewnik.pl/koronka-wyzwolenia-2/
a także kierowania przez Ciebie modlitw lub Nowenn do św. Michała Archanioła (wspomagającego nas przeciw zasadzkom złego ducha).
Oprócz tego bardzo polecam Tobie modlitwy do św. Mikołaja Pierścieckiego (tutaj znajdziesz Jego historię, gwarantuję, że się nią zachwycisz, tak jak i ja: http://www.piersciec.biel...20katechezy.pdf ),
a także do św. Ojca Pio, wielkiego egzorcysty.
Jeśli mogłabym coś jeszcze doradzić, to doradzam Mszę św. (albo w miarę możliwości większą ilość Mszy) w intencji uwolnienia i nawrócenia Twojego męża. Aby stało się to, o czym piszesz - a więc aby przejrzał na oczy i usłyszał Boga. A gdy Go już usłyszy, to z pewnością Wasze małżeństwo się odrodzi.
Czego Tobie i Twojemu mężowi szczerze życzę! :-)

zuzka71 - 2012-01-01, 18:32

KOCHANA NAGAREK... Jesteś wspaniała, że masz takie doświadczenia i taką wiarę. Ogromnie dziękuję Ci za każde słowo. Nie ustanę, natchnęłaś mnie nadzieją. Kiedy dziś byłam na Mszy, w ręku trzymałam cały czas różaniec, żeby czuć się bezpiecznie. Na początku mszy, chciałam wyjść z kościoła, nie umiałam się skupić, ale się modliłam. Wytrwałam. Jest wieczór, walczę z tymi myślami, o któych pisałaś, że i tak to nie ma sensu. On ma mnie gdzieś. Pewnie noc spędził z jakąś panienką, a ja z różańcem. Nie znam w moim mieście żadnego Egzorcysty. Będę dalej się modliła. Pamiętam że ilekroć ja wspominałam o naszej przysiędze małżeńskim, o Bogu, on zawsze wpadał w gniew mówiąc, że mnie nawiedzizło i mam nie wyjeżdżać mu z Bogiem. Od kiedy ( od 3 lat) jeździ taksówką, pracuje w każdy dzień, nie ma chęci iść do kościoła, nawet nie rozumie co się wydarzyło w naszej rodzinie, że dziecko cierpi- on wtedy mówi, że ja ją buntuję przeciwko niemu, a przecież wiele rodzin się rozpada i jest normalnie, a ja nawet rozstać się jak człowiek nie mogę. Ostatnio nawet nazwał mnie suką- wie jak bardzo ranią mnie wyzwiska- kiedy zapytałam czemu mnie tak nazywasz, nigdy Cię nie zaniedbywałam i nie zdradziłam, a ty takich słów do mnie używasz- wtedy on mówił, że sobie zasłużyłam, że mam się inaczej zachowywać- inaczej czyli pokornie, nie mając swojego punktu widzenia. Mąż strasznie krzyczy, zniechęca się do jakiejkolwiek rozmowy, mówiąc że nie chce i już. Jest taki niedostepny, odległy, jak nigdy. Nie poddam się, będę walczyła, jest mi strasznie ciężko, bardzo za nim tęsknię, a kiedy odwiedza córkę, traktuje mnie jak śmiecia, jak nic, zero, patrząc z miną obrzydzenia. Po ludzku myslę, niech idzie w diabły, ale wiem że to dla nas ten czas, albo Bóg albo Zły. To co mnie jeszcze boli to jego rodzina, TAKA POBOŻNA a radzą mu żeby się nie męczył, że dobrze robi i go wspierają, a w niedzielę na mszę idą, na piegrzymki, nie ogarniam tego. Proszę was wszystkich o wsparcie. Nagarek błagam pomóż mi z tym szatanem. Napisz mi kochana jakj to jest z t tym egzorcyzmem
Mirela - 2012-01-01, 18:54

zuzka71 napisał/a:
Proszę was wszystkich o wsparcie. Nagarek błagam pomóż mi z tym szatanem. Napisz mi kochana jakj to jest z t tym egzorcyzmem


Serdecznie witam!
Zuzka...
Wielkim nieporozumieniem byłoby dalej nalegać Nagarka o to , by pomogła Ci z szatanem.
To bardzo ważne. JEZUS CHRYSTUS ZAWSZE I WSZEDZIE PIERWSZY szczególnie w zawierzeniu i prośbie o pomoc. Najlepszym egzorcyzmem jest dobrze przygotowana i odprawiona spowiedź święta. Potem zabieganie w miare możliwości najlepiej codziennie o Najświetszy Sakrament z uczestnictwem we Mszy św. To jest PODSTAWA.

Droga Zuzko
Bradzo Ci współczuję , rozumiem ,ze szukasz ulgi, rozwiazania Twojej sytuacji, ból i cierpienie podpowiadaja Ci ,że cos jest nie tak jak powinno być.
Wspieramy Cie modlitwą , Matka Boża jest Tą które zły się leka...Nowenna Pompejańska jest wspaniałą modlitwa nigdy nie pozostaje bezowocna jak kazda modlitwa.
Niech Pan Ci błogosławi :)
Pisz ...( może otworzysz swój watek i opiszesz co możesz, wiele osób Ci pomoże i wspomoże modlitwą )
Pozdrawiam serdecznie;)

Nagarek , wspaniałe świadectwo owoców modlitwy Pompejańskiej- ciesze się z doswiadczenia odnowienia chrztu i modlitwy o uwolnienie. Niech Pan Ci błogosławi

nagarek - 2012-01-01, 18:57

Ja osobiście nie pomogę Zuzce, ani Jej mężowi z szatanem, ale uczyni to z pewnością Bóg i ksiądz egzorcysta, na temat którego porozmawiam z chęcią z Zuzką. :-)
Zuzko, właśnie pisze do Ciebie na GG - przedstawiam Ci tam propozycję naszego kontaktu przez tel. lub przez skypa w tej sprawie, żeby więcej sobie opowiedzieć, doradzić i żeby nas przy okazji ręce od klikania po klawiaturze tak nie bolały. ;-)

Mirela - 2012-01-01, 19:00

Wspaniale Nagarku , cięszę się ...
Dziękuje ,że pomagasz;)

Miło Was czytać :)
dzielcie się jak najwiecej owocami modlitwy RÓŻAŃCOWEJ

nagarek - 2012-01-01, 19:08

Staram się, Mirelko. :-D
Kto wie... może właśnie w tym celu Pan Bóg mi pomaga, abym dawała ludziom wsparcie i świadectwa? liczę na to, że Bóg zechce być hojny, zwłaszcza, że po zakończeniu modlitw w intencji mojego zdrowia i małżeństwa planuję odmawianie Nowenn Strasznych w intencjach całkowicie obcych sobie ludzi, a także osoby, o którą się bałam i zadręczałam o nią męża pytaniami, zanim się rozstaliśmy. Niech jej się też dobrze w życiu wiedzie. :-)

Aniołek5 - 2012-01-01, 23:31

nagarek napisał/a:
planuję odmawianie Nowenn Strasznych


Nagarek, coś Ty znowu wykombinowała, co? :-D Co to są Nowenny Straszne?
Zaraz zresztą na Googlach sprawdzę, bo mnie ciekawość zżera 8-)

nagarek - 2012-01-01, 23:45

Nic takiego na necie nie znajdziesz, Aniołku. Bardzo mi przykrość, jak mawiają niektórzy. :-P
Tak jak pisałam powyżej - jest to Litania Dominikańska do NPM odmawiana we wszystkich potrzebach i utrapieniach. Jest ona nazywana przez ludzi Nowenną Straszną ze względu na swą bezwzględną skuteczność.
Aniołku, chcesz dostać jej treść ode mnie na maila? To napisz mi swój adres mailowy w PW, bo mam skan tej Nowenny, to gdybyś jej w necie nie znalazła, to prześlę Ci ją mailem. :-D

ewulek - 2012-01-02, 11:57

Nagarek cieszę się razem z Tobą i łza kręci mi się w oku gdy czytam Twoje świadectwo... ja jestem w polowie odmawiania mojej kolejnej nowenny i juz Matka ukochana mnie wysłuchuje mimo że coraz trudniej mi odmawiać kolejne dziesiątki z braku czasu i przemęczenia jednak wytrwam i tym razem.
Pogody Ducha wszystkim

Malwina83 - 2012-01-02, 12:56

Ja zaczełam odmawiać druga NP, po pierwszej nic sie dobrego nie wydarzyło, a wręcz pogorszyło, zacznę odmawiać Nowenne Dominikańską,o której wspomniała Nagarek, bo szczerze to zaczynam sie bać swojego męża :cry:

Przepełniony jest nienawiścią, przed swietami "ruszył w Polske", dziś wrócił i po sprawdzeniu ,że w naszym mieszkaniu dalej mieszkam powiedział do mojej siostry
"widzę, że LOKATORKA się nie wyprowadziła, więc załatwie to na ostro".....
:cry: :cry: :cry:

Im więcej się modle , mąż"rośnie w siłę" :cry: w swojej nienawiści
boję się

nagarek - 2012-01-02, 13:14

Malwino, tym bardziej nie ustawaj w modlitwach, PROSZĘ Cię!
A może Msza św. o nawrócenie męża by się przydała dodatkowo oprócz NP i Nowenny Strasznej?
Różaniec oraz NP, która też jest odmawiana na Różańcu to potęga i zaczyna sobie z tego zdawać sprawę każdy z nas, kto Różaniec regularnie i z ufnością odmawia. Dlatego jestem przekonana, że Twoje Nowenny zostaną wysłuchane (tego Ci z całego serca życzę), tak jak i moje. Jednak widocznie stanie się to w Bogu wiadomym czasie...
Nie wiem jaki jest zamysł Boga w Waszej sprawie, Waszego małżeństwa, ale ja zaczynając pierwszą NP miałam wyraźną myśl, która skądś (jakby z zewnątrz) przyszła do mnie. Było to przekonanie, że muszę uczynić trzy rzeczy, aby moje NP były wysłuchane:
- wybaczyć mojej kuzynce,
- odrzucić tarota,
- wyspowiadać się.
Początkowo nie wiedziałam czy to była tylko moja myśl, czy też Bóg w swoim Miłosierdziu przez Ducha Świętego przekazał do mojego umysłu swoje warunki dotyczące moich NP. Zwlekałam wobec tego nieco z ich spełnieniem, ale modliłam się nieustannie. Potem już całym sercem swoim zaczęłam czuć gotowość do spełnienia Bożych warunków. Czułam, że naprawdę ich spełnienia przeze mnie Bóg oczekuje. Wybaczyłam kuzynce i w sercu i zakomunikowałam jej to smsem, po 15 latach odrzuciłam tarota i wyrzekłam się go podczas modlitwy uwalniającej oraz Odnowienia Chrztu, a także miałam najszczerszą w życiu i z płaczem nad własnymi grzechami Spowiedź Generalną. Po zakończeniu przeze mnie obu NP i Nowenny Strasznej, a także na drugi dzień po Spowiedzi Generalnej, mój mąż wsiadł do pociągu jadąc do mnie (nawiasem mówiąc dzwonił do mnie przed chwilą z pracy i ponownie mówił o przyjeździe do mnie w styczniu :-D
Dlatego zastanawiam się, Malwino, czy przypadkiem w Twoim przypadku Bóg również nie ma jakichś oczekiwań? Czy przychodzi Ci na myśl coś, co powinnaś ze swojej strony uczynić, aby Bóg jeszcze chętniej zechciał wysłuchać Twoje prośby?
Ksiądz w czwartek powiedział mi, że powinniśmy ze swojej strony współpracować z Bogiem, wtedy On jeszcze więcej uczyni dla nas. Stąd moja zachęta dla Ciebie.

Malwina83 - 2012-01-02, 13:35

Nie raz się zastanawiałam, czy robię coś źle....ale nic do głowy mi nie przychodzi.
Jestem wstanie łaski uświęcającej, wybrałam sobie przewodnika duchowego,nikogo świadomie nie krzywdzę.
Obrałam św.Rite za patronkę, modle się do niej modlitwą, w której jest fragment
"jeżeli jest we mnie coś co może być przeszkodą w otrzymaniu łaski pomóż mi ja usunąć.."
Od tego miesiąca zacznę odmawiać Nowennę do Niepokalanego Serca Maryi w pierwsze soboty miesiąca ...
Rozesłałam prośbę o modlitwę w intencji uratowania i uzdrowienia mojego małżeństwa do skrzynek intencji różnych zakonów i grup modlitewnych....

A nienawiść mojego męża ciągle wzrasta...... :cry:
Brakuje mi juz sił, a jego zachowanie "łamie " mnie..... :cry:

Aniołek5 - 2012-01-02, 20:10

nagarek napisał/a:
Aniołku, chcesz dostać jej treść ode mnie na maila?


Brzmi jak przedświąteczna reklama telefonu :-D . Pewnie, że chcę! Pewnie! Mój email (chyba widoczny w profilu) ale podaję, by nie przegapić tej Nowenny, to : aniolek_5@poczta.fm.
Dziękuję z góry!

[ Dodano: 2012-01-02, 20:12 ]
nagarek napisał/a:
Jest ona nazywana przez ludzi Nowenną Straszną ze względu na swą bezwzględną skuteczność


"Działa" mocniej niż NP? :shock: :shock: :shock:
Żartowałam. wiem, że to nie koncert życzeń :lol:

nagarek - 2012-01-02, 20:54

Aniołku, właśnie Ci tę Nowennę wysłałam mailem.
Napisałam też do Ciebie na GG - jestem taka interesowna, że w zamian za przesłaną do Ciebie Nowennę liczę na nasze pogaduszki na GG, przez tel. lub na Skypie. :mrgreen:
Serdecznie pozdrawiam.

zuzka71 - 2012-01-02, 21:10

Nagarek :-) ja też chcę tę modlitwę, susan32@op.pl, pamiętaj kochana jeszczę o NP, o której rozmawiałysmy na gg.


Muszę się z Wami podzielić moimi rozterkami. W związku, że mój mąż wyprowadził się i absolutnie nie daje mi żadnych pieniędzy na córkę, nawet wtedy, gdy się z nią spotykał postanowiłam do niego dziś zadzwonić. Poinformowałam go ( wreszcie nie płakałam, nie lamentowałam) tylko spokojnie, ale stanowczo, że chciałabym zaproponować formę zapłaty alimentów, abyśmy się dogadali, że ja chcę 500 zł, więc on niech płaci nadal czynsz 450 zł, oraz 50 zł dla córki na drobne wydatki. Czułam się fatalnie, bo przecież modlę się o jego powrót, ostatnio płakałam, błagałam, pisałam sms, a on mnie poniżał, a teraz spokojna rozmowa i od razu o kasie. Mąż powiedział, że pomyśli i jutro ma przyjść, żeby to ustalić. Dodałam mu, że jeśli się nie dogadamy będę zmuszona wnieść pozew o alimenty do sądu. Jak zwykle się nie odzywał, tylko dodał, czy coś jeszcze? grzecznie go pożegnałam i się rozłączyłam. Masakra, jak mi ciężko, bo nie wiem czy zrobiłam dobrze, bo z jednej strony to powinnam dbać o finanse dziecka, bo życie trwa nadal, a z drugiej strony ksiądz mówił, że powinno dawać się mężowi zawsze sygnał, że się go kocha i nadal czeka, że drzwi domu sa zawsze otwarte. Jak ja mam dziś zasiąść do NP kiedy dałam mu chyba znak, że pogodziłam się z jego odejściem? Poradźcie :-(

nagarek - 2012-01-02, 21:18

Zuzko kochana, ale ze mnie gapa...
Publicznie się do tego przyznaję, że tak mi się wczoraj nagle zachciało spać, że biednej Zuzce nie przesłałam obiecanej NP i Nowenny Strasznej i co gorsza - przez cały dzień żyłam w przekonaniu, że je wysłałam. :oops:
Już Ci wysyłam. :-D
Trudno mi coś Tobie, Zuzko, doradzić, ale tak sobie myślę, że może wprost zakomunikuj mężowi, że nie pogodziłaś się z jego odejściem i wciąż czekasz na jego powrót, ale niestety niezbędne jest zapewnienie bezpieczeństwa finansowego zarówno Tobie (jego żonie) oraz Waszemu dziecku. Ponieważ fakt osobnego zamieszkiwania nie zwalnia żadnego rodzica z opieki nad dzieckiem.
Osobiście myślę, że możesz modlić się NP, ponieważ wg mojej oceny nie uczyniłaś nic złego stawiając sprawę jasno, jeśli chodzi o kwestie finansowe. Nie powiedziałaś przeciez mężowi, że obojętne jest Ci to, czy do Was wróci czy też nie... Dlatego módl się oddając wszystko Bogu ("Jezu, Ty się tym troszcz").

zuzka71 - 2012-01-02, 21:38

kochana Nagarek, jesteś wspaniała. Cieszę się, że nie zrobiłam nic złego. Bałam się, że modląc się żeby Bóg się zajął sie moimi problemami, zaczynam mu mieszać i sama na własną rękę działać.

Bardzo lubię tę opowieść.


Jezus mówi do duszy:
Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.
Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.
Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.
A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.
Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie… Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej moje potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.
Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.
Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widzę was wzburzonymi.
Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.
Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość.

kinga2 - 2012-01-02, 22:31

Aniołek5 napisał/a:
Co to są Nowenny Straszne?


Litania Dominikanska
do odmawiania we wszelkich utrapieniach


Litania do Najswietszej Maryi Panny do odmawiania we wszelkich utrapieniach naley do staroytnych litanii
dominikanskich, siegajacych poczatkami XII wieku - na długo jeszcze przed powstaniem Litanii Loretanskiej
(1578 r.). Skutecznosc tych litanii, odmawianych w trudnych chwilach zakonu, zwłaszcza za Innocentego IV,
sprawiła - jak podaje stara tradycja - e kardynałowie i prałaci zwykli byli mówic: "strzecie sie litanii braci
kaznodziejów, gdy czynia rzeczy dziwne". A w przysłowie weszło powiedzenie: "litaniis ordinis praedicatorium
libera nos, Domine" (od litanii zakonu kaznodziejskiego wybaw nas, Panie).
Chryste elejson. Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boe, zmiłuj sie nad nami.
Synu, Odkupicielu swiata, Boe, zmiłuj sie nad nami.
Duchu swiety, Boe, zmiłuj sie nad nami.
Swieta Trójco, Jedyny Boe, zmiłuj sie nad nami.
Swieta Maryjo, nieszczesliwych nadziejo i utrapionych słodkie pocieszenie - módl sie
za nami.
Najswietsza Matko Chrystusa,
Bogurodzico Dziewico,
Najczystsza z Matek,
Matko nienaruszona,
Ze wszystkich dziewic najpierwsza,
Zawsze Dziewico,
Łaski Boej pełna,
Córo Króla wiekuistego,
Matko i Oblubienico Chrystusa,
Swiatynio Ducha Swietego,
Swieta Maryjo, niebios Królowo, - módl sie za nami.
Pani Aniołów,
Drabino do Boga,
Bramo Raju,
Matko nasza i Pani,
Prawdziwa nadziejo nasza,
Matko nasza,
Zaufanie wszystkich wierzacych,
Swieta Maryjo, pełna miłosci Boga, - módl sie za nami.
Władczyni nasza,
Zródło słodyczy,
Matko miłosierdzia,
Matko Ksiecia nad wiekami,
Matko radzaca najszczerzej,
Matko głeboko wierzaca,
Zmartwychwstanie nasze,
Swieta Maryjo, wszelkiego stworzenia odnowienie, - módl sie za nami.
Swiatła wiekuistego Rodzico,
Któras nosiła Stwórce wszechswiata,
W której Słowo Ciałem sie stało,
Komnato skarbu Boego,
Rodzicielko Sprawcy wszechrzeczy,
Tajemnic Boych Powiernico,
Wybawicielko nasza prawdziwa,
Swieta Maryjo, skarbie wierzacych, - módl sie za nami.
Najpiekniejsza Pani,
Teczo pełna radosci,
Matko prawdziwego wesela,
Drogo nasza do Pana,
Oredowniczko nasza,
Swieta Maryjo, gwiazdo na niebie najjasniejsza, - módl sie za nami.
Nad ksieyc swiatlejsza,
Blaskiem słonce przycmiewajaca,
Matko Boga wiekuistego,
Swieta Maryjo, która rozpraszasz ciemnosci wiecznej nocy, - módl sie za nami.
Która niweczysz wyrok naszego potepienia,
Zródło prawdziwej madrosci,
Swiatło rzetelnej nauki,
Radosci nasza bezcenna,
2 z 2
Radosci nasza bezcenna,
Upragniona narodom,
Poadanie wzgórz wiekuistych,
Zwierciadło, w którym Boga ogladamy,
Nad wszystkich swietych najswietsza,
Wszelkiej chwały najgodniejsza,
Swieta Maryjo, najłaskawsza Pani, - módl sie za nami.
Pocieszycielko szukajacych u Ciebie schronienia,
Dobroci pełna,
We wszelka słodycz obfitujaca,
Wspaniałosci Aniołów,
Kwiecie Patriarchów,
Pokoro Proroków,
Skarbie Apostołów,
Chwało Meczenników,
Chlubo kapłanów,
Ozdobo dziewic,
Lilio czystosci,
Swieta Maryjo, miedzy niewiastami błogosławiona, - módl sie za nami.
Ratunku zagubionych,
Sławo sprawiedliwych,
W Boe zamysły wtajemniczona,
Ze wszystkich kobiet najswietsza,
Najjasniejsza Pani,
Perło Boskiego Oblubienca,
Swieta Maryjo, pałacu Chrystusowy, - módl sie za nami.
Panno niepokalana,
Swiatynio Panska,
Chwało Jerozolimy,
Radosci Izraela,
Córo Boa,
Najukochansza Oblubienico Chrystusa,
Gwiazdo morza,
Swieta Maryjo, wyciagnij reke Twoja i dotknij serc naszych, aby oswiecic i wybawic
nas grzeszników, - módl sie za nami.
Diademie na głowie Najwyszego Króla,
Czci najgodniejsza,
Pełna wszelkiej słodyczy,
Zasługo na ycie wieczne,
Bramo Królestwa Boego,
Bramo zamknieta, a dla nas otwarta, przez która wchodzimy do Pana,
Róo, która wiecznie kwitniesz,
Kosztowniejsza od całego swiata,
Ponad skarb wszelki upragniona,
Nad niebo wysza,
Od Aniołów czystsza,
Wesele Archaniołów,
Wszystkich swietych rozradowanie,
Czci i chwało, sławo i ufnosc nasza,
Maryjo, Córo Boa, - wejrzyj na nas.
Maryjo, Córo Joachima, - kochaj nas.
Maryjo, Córo Anny, - daj nam spoczac po smutkach wygnania.
Módlmy sie:
Prosimy Cie, Panie Boe, za przyczyna błogosławionej i chwalebnej Boej Rodzicielki
Maryi, wraz ze wszystkimi swietymi, ochraniaj nasz dom i nasz Zakon od wszystkich
przeciwnosci oraz osłaniaj łaskawie od zasadzek wrogów. Przez Chrystusa Pana
naszego. Amen.
tłum. Jan Góra OP

http://www.sluzew.dominik...ominikanska.pdf


Nie jestem do końca pewna czy o tę litanię chodziło nagarkowi. :mrgreen:

nagarek - 2012-01-02, 22:42

Tak, to jest właśnie ta Litania Dominikańska, a więc Nowenna Straszna.
Z tym, że u mnie w wersji papierowej mówi się:
- Zmiłuj się nade mną - od początku do "Przenajświętsza Trójco Jedyny Boże";
- Racz mnie wysłuchać - od "Święta Maryjo nieszczęśliwych Nadziejo, utrapionych pocieszenie" do "Matko Nienaruszona";
- oraz "Usłysz mnie a błaganie moje niech do Ciebie dojdzie" już do końca Nowenny.
Poza tym, w odróżnieniu od Nowenny zacytowanej przez Kingę, ja w wersji papierowej mam zakończenie tejże Nowenny dopasowane do "zwykłych" osób, a nie tylko do Zakonników.
Otóż u mnie zakończenie ma treść:
"Proszę Cię, Panie Boże, za przyczyną Błogosławionej i chwalebnej Rodzicielki Maryi wraz ze wszystkimi Świętymi ochraniaj mnie, mój dom, moje dzieci od wszelkiej przeciwności oraz osłaniaj łaskawie od zasadzek i wrogów (u należy wymienić również prośbę, o którą się modlimy)
A potem należy odmówić 9 Zdrowaś Maryjo i 9 Chwała Ojcu.

kinga2 - 2012-01-02, 22:58

Ja z tą litanią spotkałam się u o.o. Dominikanów w kościele św. Jacka. Odmawiano ją zamiast Litanii Loretańskiej na zakończenie różańca, na który uczęszczałam ze 2-3 lata temu.
Jak widać Maryja kolejny raz przez osoby trzecie przypomina mi o najskuteczniejszych formach modltwy jakie chciałaby ode mnie usłyszeć. Dzięki nagarku. :-D

Mirela - 2012-01-03, 09:22

Dziękuję również , wiele radości na samą myśl o modlitwie tej litanii doświadczam
Błogosławionego dnia życzę :)
I do pracy rodacy :)

zuzka71 - 2012-01-09, 20:35

Witam ponownie, odmawiam NP od 31 grudnia, czyli dziś 10 dzień. Nie wiem czemu, ale wciąż czuję że ją odmawiam i się męczę, bo czuję że jakbym oszukiwała Jezusa.- że ok będę tę NP mówić, ale proszę o spełnienie mej prośby. Wiem że liczy się wytrwałość, ale czemu ostatnio nie czuję tej Nowenny, podchodzę do niej jak do jeża, jakoś czuję że klepię na pamięć formułki. NIby rozważam tajemnice, naciągam je do mojego życia, ale jakoś entuzjazm osłabł. Mąż dalej sfrustrowany, lekceważy mnie i ma za nic. Nie zanosi się nic a nic, aby stał się cud. Odmawiam też Nagarkową - Nowennę straszną. i też nic.
Agnieshka - 2012-01-09, 21:11
Temat postu: odmawiam NP i strasznie sie mecze...
Witaj Zuzka,

kiedy odmawialam NP po raz pierwszy, pojawiala sie niechec, zmeczenie, poczucie bezsilnosci a nawet brak ufnosci.

Mysle, ze pojawilo sie juz wczesniej w postach dot. samej NP, ze to sa w pewien sposob ''typowe'' objawy dzialania Zlego.
Sama pewnie wiesz, ze Szatan nie znosi modlitwy rozancowej. A jak reaguje na caly rozaniec odmawiany codziennie przez 54 dni? Z wielokrotnie wieksza sila.

Dlatego nie poddawaj sie. To dobry znak, ze sie meczysz, ze przychodza watpliwosci... ;-)
Modl sie goraco dalej. Zmeczenie i niechec mina jak tylko bedziesz wytrwala w swych prosbach...

pozdrawiam serdecznie

nagarek - 2012-01-09, 22:14

Dokładnie, zgadzam się z Agnieshką. :-D
Skoro zły się wkurza i robi wszystko, aby nas od odmawiania NP oddalić, zniechęcić do tej modlitwy, to znaczy, że jest to potężna modlitwa i wiele dzięki niej możemy u Boga za pośrednictwem Matki Bożej wyprosić.
W przypadku NP najważniejsza jest wytrwałość, zaś w przypadku Nowenny Strasznej - wiara. Jeśli N. Straszną odmawia się z wiarą, to nawet jeśli wydaje nam się, że okresowo sytuacja pogarsza się, to nie znaczy to, że się ona nie zmieni w Bogu znanym czasie.
Zuzko, jeśli mogłabym Ci coś doradzić, to w chwilach zwątpienia i braku cierpliwości przypominaj sobie św. Monikę, która latami modliła się o cud w intencji nawrócenia swojego męża i syna. Obaj się nawrócili, a syn został potem świętym (św. Augustyn). Czyli cierpliwość podoba się Bogu.
Chociaż doskonale rozumiem, że łatwiej o cierpliwości mówić, niż ją posiadać.

Mirela - 2012-01-10, 09:02

zuzka71 napisał/a:
Witam ponownie, odmawiam NP od 31 grudnia, czyli dziś 10 dzień. Nie wiem czemu, ale wciąż czuję że ją odmawiam i się męczę, bo czuję że jakbym oszukiwała Jezusa.- że ok będę tę NP mówić, ale proszę o spełnienie mej prośby. Wiem że liczy się wytrwałość, ale czemu ostatnio nie czuję tej Nowenny, podchodzę do niej jak do jeża, jakoś czuję że klepię na pamięć formułki. NIby rozważam tajemnice, naciągam je do mojego życia, ale jakoś entuzjazm osłabł. Mąż dalej sfrustrowany, lekceważy mnie i ma za nic. Nie zanosi się nic a nic, aby stał się cud. Odmawiam też Nagarkową - Nowennę straszną. i też nic.


Witam Cię zuziu
Nie zniechęcaj się
Przeważnie jest tak ,że nie widzimy małych cudów...a co dopiero te wielkie...
Czas spędzony z Matką Bożą jest czasem wspaniałym i na pewno nie straconym.
Poza tym doświadczasz swojej niemocy...to tez po coś i ku czemuś...
Nasze pragnienia nie zawsze zgadzaja sie z wolą Bożą, albo dzieja się cuda , lecz inna jest logika Boża trudno nam zrozumiała, bo doskonała :)

ZAUFAJ MARYI
Niech Pan Ci błogosławi!
Pogodnego i radosnego przeżywania kolejnego daru Bożego jakim jest dzień:)

Malwina83 - 2012-01-10, 09:58

Ja jestem w trakcie odmawiania drugiej NP i już teraz mogę powiedzieć,że najciężej jest u mnie w trakcie części błagalnej.
Wtedy :evil: uderza gdzie się da, przez sytuacje, ludzi, żeby mnie złamać, żebym odpuściła, dopadają mnie najczarniejsze myśli.
A ostatnio :evil: uderzył najmocniej i poddała bym się gdyby nie Michalina, która kazała mi się modlić na głos przez telefon :-) dziękuję

Mirela napisał/a:
Czas spędzony z Matką Bożą jest czasem wspaniałym i na pewno nie straconym


Popieram, tego spokoju w trakcie odmawiania nie da sie porównać z niczym innym, to dla mnie to taki "odpoczynek" w trakcie dnia przepełnionego bólem.

zuzka71 napisał/a:
Mąż dalej sfrustrowany, lekceważy mnie i ma za nic. Nie zanosi się nic a nic, aby stał się cud


Zuza mojego męża nie widzę i nie słyszę nawet, po pierwszej NP nie wydarzyło się zupełnie nic, ani odrobinki dobrej chęci z jego strony, a nawet jeszcze gorzej, ale wiesz ja nadal wierzę, moje małżeństwo to naprawdę ciężki przypadek, więc pewnie potrzebuję większych wyrzeczeń i długiej modlitwy.
Albo to mój "test" wiary, cierpliwości i pokory.....

nagarek - 2012-01-10, 10:36

Malwina83 napisał/a:

Albo to mój "test" wiary, cierpliwości i pokory.....


Ja też tak sądzę. :-D
Ja oczywiście też miałam chwile słabości i nawet zwątpienia przy NP w intencji przyjazdu męża do mnie. Wiedziałam, czułam całą sobą, że zły uderza we mnie, aby mnie odsunąć od modlitw. Gdy zorientowałam się co się dzieje, dodałam drugą NP dziennie do odmawiania. Nadal były problemy, wobec tego dodawałam inne modlitwy i mówiłam sobie, że tę walkę musi wygrać Bóg i moje sakramentalne małżeństwo!
Modliłam się chwilami całkiem bez sił i niestety w sposób na który Matka Boża nie zasłużyła, bo często ze zniechęceniem i z poczuciem bezsilności, zamiast bezgranicznego zaufania.
A najtrudniejsze były ostatnie dwa dni NP..., ale wytrwałam i wyprosiłam Niebo.
Za co chwała Panu i Matce Najświętszej!
Teraz odmawiam kolejną NP w innej intencji, teraz dotyczącej konkretnie osoby mojego męża i jak na razie (a odmawiam dziś 7 dzień NP) nie mam z modlitwą problemów. Mimo, że oprócz NP odmawiam też 3 Nowenny Straszne dziennie, w tym jedna N. Straszna jako Nowenna dziękczynna za wysłuchanie moich modlitw oraz dwie inne N. Straszne w intencji obcych mi osób. Jako dług wdzięczności wobec Boga.
Dlatego Wam też doradzam wytrwałość. Mimo, że może być ciężko i pewnie będzie.

zuzka71 - 2012-01-10, 22:05

Boże jesteś wielki, że tyle cudownych osób mnie wspiera kiedy wątpię i opadam z sił.

Jest mi strasznie ciężko, bo mąż staje się coraz gorszy, kiedy tylko się pojawia u córki robi wszystko, aby mnie załamać. Daje mi wciąż dosłownie do zrozumienia, ŻE TO KONIEC!!! Że mnie nie kocha i dopiero teraz jest szczęśliwy. Jestem u granic możliwości, rzeczywiście nie poddaję się, dalej odmawiam NP, ale już nie czuję tego żaru, tej nadziei, czuje że ją KLEPIĘ. zatracam sens.

W niedzielę byłam z córką w kościele, pod koniec mszy kiedy się modliłyśmy ( obie się wyspowiadałyśmy i przyjęłyśmy komunię) nagle córka wstała i zaczęła krzyczeć że nic nie widzi, potem wpadła w panikę, że kręci jej się w głowie i ma zamazany obraz- ona ma 10 lat- krzyczała na cały kościół - myślałam że zwariuję, myślałam że tracę córkę, że to może jakiś guz, wylew, zadzwoniłam po pogotowie, przyjechali, zadzwoniłam po męża- przyleciał chyba na skrzydłach- siedzieliśmy tak we trójkę w kościele czekając na karetkę. Zbadali małą, cukier, ekg, ciśnienie i wszystko według nich było ok, jednak zawieźli nas do szpitala, tam ponownie posprawdzali i nic nie znaleźli. Córka była przerażona, o mnie lepiej nie będę pisała. Mąż odwiózł nas pod kościół po mój samochód i pożegnał się z córką i pojechał na postój ( jest taksówkarzem). Nic się nie odezwałam, ale moja córka zauważyła, że wolał jechać do pracy niż z nią do domu. Wieczorem córka wpadła w panikę- pytała mnie i płakała czy ona umiera, czy straci wzrok,- moje serce się rozrywało, tak strasznie się o nią bałam. Nie mogła zasnąć, wciąż bała się że umrze. Kiedy w nocy zadzwoniłam do męża by powiedziec mu że zniszczył wszystko , nawet poczucie bezpieczeństwa u dziecka, bo córka od maleńkiego rysowała rodzinę, tate i mamę i ją, była bardzo związana z mężem i ze mną, a nagle tata z nią nie mieszka. Nie umiała sobie tego pookładać w głowie. Wtedy usłyszałam wrzaski, że to ja że to moja wina, bo ja mówię dziecku, że tata odszedł, że on jest taki zły, że ja manupuluję dzieckiem żeby wpłynąc na niego żeby wrócił. CO JEST NIEPRAWDĄ- wciąż jej powtarzałam że tata ja kocha, że tylko rodzice mają problemy. Lecz kiedy on przychodził do niej w odwiedziny, ona zawsze płakała, błagała go żeby wrócił. Był wtedy nieugięty. Widocznie ona wreszcie zdała sobie sprawę, że on nie wróci.

Kochani nie mam sił. wtedy w niedzielę po tym ataku córki, odklepałam tak NP, że aż mi wstyd, bo zastanawiałam się, nad czym ja się modlę, ciągle on jest w roli głównej, on żeby wrócił, on żeby się opamiętał, on żeby mnie na nowo pokochał, on żeby się nawrócił....a córka... o nią się nie modliłam, a wtedy zdałam sobie sprawę, że ona jest dla mnie najważniejsza, ważniejsza od niego.

Stąd moje rozterki związane z dalszymi odmawianiami NP. Nie wierzę, że on wróci, a córka cierpi gorzej niż ja. Boże czemu ten człowiek jest taki bezduszny- najgorsze, że nie potrafi przyznać się do winy, że zniszczył naszą rodzinę, mnie i córkę. Teraz sobie żyje jak kawaler a mnie obarcza, że stan psychiczny naszej córki to moja wina, bo ją buntuję. A moja córka powiedziała mi coś takiego- mamo, ja nie mogę sie spotykać z tatem bo to jest tak jak np ma się ranę, potem robi się strupek, kiedy tata przychodzi, a potem wychodzi wtedy ten strup się otwiera i cieknie mocno krew i tak ciągle. Ja cierpię podwójnie- bo słyszę co ona mówi, jak jest jej źle, a on przerzuca na mnie odpowiedzialność. Odbiło mu na tej taksówce, nic takiego w naszym małżeństwie się nie stało, skąd u niego tyle nienawiści do mnie, za co, czemu nie myśli o córce, czemu nie może spróbować ratować naszej rodziny. Wykańczam się. nie wiem co dalej ze mną i córką. Każdy dzień to strach.

nagarek - 2012-01-10, 23:42

Zuzko, Matka Boża, jak każda kochająca mama najlepiej rozumie co się z dzieckiem dzieje. Wobec tego powiedz wprost z serca Matce Bożej Pompejańskiej to, co się dzieje i że ze znanych Jej przyczyn Twoje modlitwy (NP) nie są takie, jakie chciałabyś do Niej kierować oraz jakie Jej się oczywiście należą.
Jestem przekonana, że Najkochańsza Matka zrozumie Ciebie jak nikt inny i przyjmie z radością Twoje modlitwy takie, jakimi one są. Nawet jeśli są one w Twoim odczuciu "odklepane". Bo Matka Boża doskonale rozumie Twoje problemy i przyczyny tego, że NP nie są takie, jakie być powinny.
Natomiast moim zdaniem mąż - jest ogromnie ważny jako mąż, zaś córka - jako córka. Nie ma tutaj ważniejszych i mniej ważnych. Bo każdy z nich jest ogromnie ważny dla Ciebie i nie ma w tym nic złego. Gdybym mogła coś zaproponować, to módl się NP za męża (tzn. kontynuuj swoją NP odmawianą w intencji męża i Waszego małżeństwa), zaś za córkę odmawiaj moją ukochaną Nowennę Straszną. Odmawianie N. Strasznej, to zaledwie 20 minut dziennie. To nie tak długo, a ileż można nią wyprosić!

kinga2 - 2012-01-25, 16:41

Wracając jeszcze na chwilę do tekstu " Nowenny Strasznej" czyli Litanii dominikańskiej zamieszczam tekst po łacinie.

Litanie O.P. (In omnibus tribulationibus) - Litania dominikańska łac.


Virgo audi nos. Miserere nobis.
Virgo exaudi nos. Miserere nobis.
Patris de caelis amica beata. Miserere nobis.
Filii Dei Mater honorificata. Miserere nobis.
Spiritus Sancti ope fecundata. Miserere nobis.
Sanctae Trinitatis habitatio delicata. Miserere nobis.
Super omnes Ordines beatorum spirituum exaltata. Miserere nobis.
Quae Joannis Baptistae infantia fuisti laetificata. Miserere nobis.
A Patiarchis expectata. Miserere nobis.
A Prophetis praenuntiata. Miserere nobis.
Cum Apostolis in caenaculo sociata. Miserere nobis.
Cum Martyribus martyrio consecrata. Miserere nobis.
A Confessoribus laudata. Miserere nobis.
A Virginibus amata. Miserere nobis.
Cum Maria Magdalena in cruce lacrimata. Miserere nobis.
Super omnes Sanctos et Sanctas sanctificata. Miserere nobis.
Sancta Maria ab Angelo salutata. Miserere nobis.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Manna saporis,
Ardor amoris,
Ramus odoris,
Imperatrix honoris,
Advocata peccatoris.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Margarita pretiosa,
Aula delitiosa,
Regina gloriosa,
Ianua speciosa,
Angelis iocosa.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Mater electa,
Ab Aeterno dilecta,
Regula recta,
In sublime erecta,
Amica perfecta.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Mamilla mellita,
Angelica vita,
Rosa redimita,
In supremo sita,
Amore ignita.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Mitis ut agna,
Alma quam genuit Anna,
Restaurans Evae damna,
Iubilatio magna,
Angelorum dulce manna.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Miranda creatura,
Alta genitura,
Regni tenens iura,
Intus et extra pura,
Amititiae junctura.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Misericordiae vena,
Altitudo serena,
Rosa gratia plena,
In mulieribus lux amoena,
A te liberemur a poena.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Mira Mamilla,
Altissima ancilla,
Regina Sybilla,
In cruce madens maxilla,
Ardens amoris favilla.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Mater Domini,
Ardua spes homini,
Recomendata Numini,
Inimica daemoni,
Angelorum planta agmini.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Mater Dei Maria tu animae medicina.
Ad nos Maria tu nobis aures inclina.
Rege nos Maria tu Regina.
Illumina nos Maria tu lux divina.
Accende nos Maria Stella matutina.

Sancta Maria. Ora pro nobis.

Propitia esto Maria piissima. Ora pro nobis Domina.
Propitia esto Maria dulcissima. Ora pro nobis Domina.

Per sacrum diem nativitatis tuae. Succurre nobis Domina.
Per sacrum votum tuae virginitatis. Succurre nobis Domina.
Per sanctam oboedientiam tuam, Virgo Maris stella. Succurre nobis Domina.
Per sanctos novem menses quibus Dei Filium in utero portasti. Succurre nobis Domina.
Per sanctum puerperium tuum quando Puerum lactasti. Succurre nobis Domina.
Per gaudium quod habuisti cum Magis cum Puero inventa fuisti. Succurre nobis Domina.
Per sanctam oblationem in templum humilitatis exemplum. Succurre nobis Domina.
Per sanctos septem annos quibus stetisti in Aegypto cum Filio tuo benedicto. Succurre nobis Domina.
Per sanctos tres dies quibus cum dolore illum quaesivisti. Succurre nobis Domina.
Per sanctum diem Sabbati quando fidem custodisti. Succurre nobis Domina.

Peccatores Maria nos exaudias. Te rogamus audi nos.
Ut per te Beata semper sit Ecclesia in statu gratiae confirmata. Te rogamus audi nos.
Ut Ordinem Praedicatorum socies inter ordines angelorum. Te rogamus audi nos.
Ut tibi et Filio tuo vivamus cum castitatis lilio. Te rogamus audi nos.
Ut per cuncta saecula firma sit nostra Regula. Te rogamus audi nos.
Ut per te Gloriosa nostra oratio sit fructuosa. Te rogamus audi nos.
Ut conventus Noster tibi placeat, plena gratia. Te rogamus audi nos.
Ut in amore concordes ad nos convertas oculos misericordes. Te rogamus audi nos.
Ut tuos semper amicos et conservare digneris. Te rogamus audi nos.
Ut ad nostras preces attendas et ubera Filio tuo pro nobis ostendas. Te rogamus audi nos.
Ut fructu ventris tui nos facias semper frui. Te rogamus audi nos.

Filia Dei Maria. Nos respice.
Filia Joachim Maria. Nos dilige.
Filia Annae Maria. Nos suscipe.

Agna Dei tu porta spei. Porta nos ad Filium.
Agna Dei nos iungas ei. Virginale lilium.
Agna Dei da requiei. Regnum post exilium. Amen.

http://www.laudate.pl/ind...=4764&Itemid=37

Aniołek5 - 2012-02-01, 19:58

Wiecie, ja szperałam trochę w necie, i Nagarek ma rację - nie można znaleźć informacji pod hasłem Nowenna Straszna.
Ale za to, gdy wrzucę Nowena Dominikańska, to mi wychodzi, oprócz tego co podane jest już tu w watku, nowenna nieco innej treści. Która zatem jest Nowenną Dominikańską? Którą to niby ojcowie dominikanie wymodlili założenie Zakonu Kaznodziejskiego?
Poniżej wklejam link, który znalazłam i tekst Litanii Dominikańskiej:

Litania Dominikańska do odmawiania we wszelkich utrapieniach

Panno, usłysz nas.
Panno, wysłuchaj nas.
Ojca z niebios oblubienico uwielbiona.
Syna Bożego Matko błogosławiona.
Ducha Świętego mocą zapłodniona.

Trójcy Świętej siedzibo niesplamiona, zmiłuj się nad nami.
Nad wszystkie zastępy błogosławionych duchów wyniesiona,
Jana Chrzciciela dzieciństwem uweselona,
Przez Patriarchów upragniona,
Przez Proroków oznajmiona,
Z Apostołami w wieczerniku zjednoczona,
Z Męczennikami męką uświęcona,
Przez Wyznawców wysławiona,
Przez Dziewice ulubiona,
Z Marią Magdaleną pod krzyżem w łzach pochylona,
Nad wszystkich świętych, nad wszystkie święte ozdobiona,
Święta Maryjo, przez Anioła pozdrowiona,

Święta Maryjo
Manno słodkości
Płomieniu miłości
Gałązko wonności
Władczyni godności
Obrończyni naszej słabości - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Perło kosztowna
Komnato stosowna
Królowo cudowna
Bramo warowna
Aniołów radości bezmowna - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Matko wybrana
Przed wiekami umiłowana
Linio prosto narysowana
Wieżo ku niebu zbudowana
Przyjaciółko niezrównana - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Piersi miodna
Aniołom podobna
Różami zdobna
Niebios godna
Miłością płodna - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Owieczko łagodna nad panny
Córko matki swej Anny
Gładząca czyn Ewy zachłanny
Okrzyku nieustanny
Słodyczy anielskiej manny - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Najśliczniejsze stworzenie
Wyższa nad pokolenie
Bożych praw utwierdzenie
Cała czysta jak istnienie
Przyjaźni połączenie - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Miłosierdzia naczynie
Pogodo co nie przeminie
Łaskiś pełna Twe imię
Wśród niewiast świecąca jedynie
Proś niech nas kara ominie - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Piersi Pana i Boga
Wysoka służebnico
Sybillińska dziewico
Pod krzyżem lamentnico
Jasna miłości świeco - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Matko Pana i Boga
Człowieka nadziejo droga
Bóstwa sługo uboga
Szatana klęsko sroga
Aniołów Pani błoga - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Matko Boża, Maryjo, lekarstwo duszy, zdrowaś
Skłoń ku nam uszy, Maryjo, a usłysz nasze słowa
Tyś królową, Maryjo, rządź nami, prowadź
Oświecaj nas, Maryjo, lampo purpurowa
Zapalaj nas, Maryjo, gwiazdo porankowa - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo
Bądź nam łaskawa, Maryjo najlitośniejsza
Bądź łaskawa, Maryjo, Najłagodniejsza - zmiłuj się nad nami.v
Przez święty dzień Twojego Narodzenia, wspomagaj nas, Pani.
Przez święty dar Twojego przyzwolenia,
Przez święty ślub Dziewictwa Twojego Panno, gwiazdo morza,
Przez dziewięć świętych miesięcy, kiedyś Syna Bożego w żywocie nosiła,
Przez święty połóg Twój, gdyś Boże Niemowlątko karmiła,
Przez radość Twoją, gdyś przez Mędrców z Synem odnaleziona była,
Przez święte Ofiarowanie w świątyni, przykładny wzór pokory,
Przez święte siedem lat, kiedyś w Egipcie z Synem Swym Błogosławionym przebywała,
Przez święte trzy dni, gdyś z boleścią Go szukała,
Przez święty dzień Sobotni, kiedyś wiarę zachowała,

My grzeszni Ciebie, Maryo, prosimy, wysłuchaj nas.
Abyś kościół twój błogosławiła i w stanie łaski na zawsze utwierdziła Ciebie prosimy,
Abyś zastępy dominikańskie wmieszała w orszaki niebiańskie,
Byśmy dla Twojej i Syna Twojego miłości żyli jak lilie w czystości,
Aby przez wieki trwała w mocy nasza reguła,
By przez Twe święte staranie owocne było nasze kazanie,
Byś od nas w miłości wzajemnej wiernych nie odwracała oczu miłosiernych,
Byś swych przyjaciół zawsze i teraz raczyła miłować i wspierać,
Byś się do naszych próśb przychylała i dary Syna Twojego nam jednała,
Byśmy z Owocu żywota Twojego korzystali do dnia ostatecznego,

Córko Boga Maryjo, wejrzyj na nas
Córko Joachima, Maryjo, kochaj nas
Córko Anny, Maryjo, przyjmij nas

Owieczko Boża, Tyś nadziei brama, przenieś nas do Syna, Maryjo
Owieczko Boża, połącz nas z Synem sama, dziewicza lilijo
Owieczko Boża, królestwo odpocznienia daj nam, wszystkim, co czas wygnania przeżyją.
Amen.

[ Dodano: 2012-02-01, 19:58 ]
http://cpps.pl/forum/inde...age;topic=266.0

kinga2 - 2012-02-01, 20:02

Aniołek5 napisał/a:
Którą to niby ojcowie dominikanie wymodlili założenie Zakonu Kaznodziejskiego?

Ten tekst zamieszczony przez Ciebie jest nazywany litanią dominikańską także, ale na stronach dominikanów, jest ta którą już wpisano wcześniej. Ta druga ma niejasne pochodzenie, więc to ciekawostka-zagwozdka. :mrgreen:

Aniołek5 - 2012-02-01, 20:17

kinga2 napisał/a:
Ta druga ma niejasne pochodzenie, więc to ciekawostka-zagwozdka

Ach, jak ja lubię zagadki :)
Jedno mnie jeno ciekawi: Kinga, ja tam się na łacinie nie znam (tzn. o tym martwym języku mówię), ale jak czytam tę litanię po łacinie, którą wpisałaś i porównuje z tym co wkleiłam ja, to by mi na to samo wyglądało, porównując wersy i mniej więcej słowa; np. manno (w tej Twojej polskiej wersji - i wersji Nagarka - nie ma ani słowa o mannie).
I jeszcze jedna rzecz - w podanym przeze mnie linku jest właśnie ta litania w "mojej" wersji :-D , a post został wysłany przez jednego z ojców dominikanów:

Tytuł: Litania dominikańska do Matki Bożej
Wiadomość wysłana przez: o. Norbert OPCzerwiec 26, 2006, 08:15:01
--------------------------------------------------------------------------------

Muszę dodać tutaj śmieszną historię dotyczącą właśnie litanii tzw. dominikańskiej. Otóż... Gdy św. Ojciec Dominik postanowił założyć Zakon Kaznodziejski poszedł do ówczesnego Papieża i o swoich planach mu opowiedział. Niestety Papież nie chciał słuchać o nowym Zakonie. Twierdził, że już są benedyktyni, cystersi itd. i że na tym koniec. Bardzo zmartwiony Ojciec Dominik wrócił do klasztoru i razem z braćmi zaczął odmawiać litanię dominikańską do NMP prosząc o zmianę decyzji. Modlili się bardzo długo. Ponoć tej samej nocy Papież źle się poczuł i umarł a jego następca zatwierdził nasz Zakon. To oczywiście trochę żartobliwa legenda ale oddaje moc litanii (oczywiście odmawianej z wiarą)

Ja sama modlę się tą Litanią pierwszą - tzn. tą Twoją i Nagarkową wersją, ale przyznać muszę, że ta druga też jest piękna ;-) . Nie wiem tylko, która jest straszna - bo zależy mi na najkusteczniejszej :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Myślę, to już bardziej na poważniej, że obie odmawiane z wiarą, nawet jeżeli nie znane jest pochodzenie, mogą być odmawiane. Każda modlitwa, tak długo jak jest szczera i z wiarą, jest Bogu miła :-> .
Ale poszperam jeszcze trochę, bo mnie niejako to zaciekawiło...

kinga2 - 2012-02-01, 20:37

Aniołek5 napisał/a:
Tytuł: Litania dominikańska do Matki Bożej
Wiadomość wysłana przez: o. Norbert OPCzerwiec 26, 2006, 08:15:01

Czytałam ten tekst, znalazłam go tylko raz :lol:

Elżbieta - 2012-02-02, 23:22

Aniołek5 napisał/a:
Nie wiem tylko, która jest straszna

Rzeczywiście ta ostatnia jest STRASZNA! -> BO NIE MODLIMY SIĘ DO MATKI BOŻEJ "zmiłuj się nad nami!" lecz "módl się za nami!"
i to, że wstawił to ojciec Dominikanin - to moim zdaniem "machnął się przy kopiowaniu". Obiecuję jak najszybciej to wyjaśnić u źródeł. :-D

Malwina83 - 2012-02-07, 12:35

Odmawiam już drugą NP ( jestem już w 41dniu drugiej) w intencji uratowania mojego małżeństwa i niestety cisza... :-( mój mąż ma dalej serce "ze skały" :-( ani odrobiny dobrego z jego strony.
I jest mi trochę żal, tak bardzo liczyłam na ten cud.....

nagarek - 2012-02-07, 12:52

Elżbieta napisał/a:
Aniołek5 napisał/a:
Nie wiem tylko, która jest straszna

Rzeczywiście ta ostatnia jest STRASZNA! -> BO NIE MODLIMY SIĘ DO MATKI BOŻEJ "zmiłuj się nad nami!" lecz "módl się za nami!"
i to, że wstawił to ojciec Dominikanin - to moim zdaniem "machnął się przy kopiowaniu". Obiecuję jak najszybciej to wyjaśnić u źródeł. :-D


Zgadzam się, Elu. :-D
U mnie w wersji papierowej Nowenny Strasznej, czyli Litanii Dominikańskiej są zwroty kierowane do Maryi:
- racz mnie wysłuchać;
- usłysz mnie, a błaganie moje niech do Ciebie dojdzie.

[ Dodano: 2012-02-07, 13:09 ]
Malwina83 napisał/a:
Odmawiam już drugą NP ( jestem już w 41dniu drugiej) w intencji uratowania mojego małżeństwa i niestety cisza... :-( mój mąż ma dalej serce "ze skały" :-( ani odrobiny dobrego z jego strony.
I jest mi trochę żal, tak bardzo liczyłam na ten cud.....


Nie martw się, Malwino.
To, że NA RAZIE nie wyprosiłaś łask, o które prosisz modląc się Nowennami Pompejańskimi nie oznacza, że nie wyprosisz ich w ogóle.
Ja uważam, że Bóg przed którym wszyscy przysięgaliśmy naszym małżonkom miłość, wierność, uczciwość małżeńską oraz to że nie opuścimy ich (a oni nas) aż do śmierci, jest ponad wszelką wątpliwość przeciwnikiem rozstań małżonków i jest zwolennikiem małżeństw żyjących w pojednaniu i miłości.
Dlatego moim zdaniem - tylko cierpliwości musimy się uczyć. Bo nikt z nas nie wie czy odmawiając jedną, dwie czy pięćdziesiąt NP wyprosimy Pana Boga o wysłuchanie naszych modlitw.
Święta Monika modliła się o nawrócenie swojego syna 18 lat, zaś św. Anna i św. Joachim modlili się aż 30 lat o dziecko i jakiż cud nastąpił w nagrodę za ich wieloletnią wytrwałość i zaufanie do Boga - dziecię się narodziło, a była nim Matka Zbawiciela, Maryja!
Chociaż ja niestety też jestem osobą niecierpliwą, to jednak staram się uczyć cierpliwości i oczekiwania na właściwy - z punktu widzenia Boga, a nie mojego - czas wysłuchania moich modlitw.
Ja też chcę OGROMMMMMMMNIE całkowitego odrodzenia mojego małżeństwa, odrodzenia wspólnej naszej miłości i tęsknoty za sobą. Tego wszystkiego, tak cudownego, co było jeszcze rok temu...
I chociaż czuję niepokój i nawet niecierpliwość, to modlę się dalej i nie zamierzam ustawać w modlitwach. Bo wiem, że Bóg jest wierny w obietnicach swoich, więc słowa dotrzyma. A Bóg umiłował miłość, czystość małżeńską i pozostawanie ze sobą małżonków na dobre i na złe aż do śmierci, więc On nam w tym POMOŻE. Nie może być inaczej. :-D
I podam jeszcze dwa cytaty z "Żywotów Świętych Pańskich na wszystkie dni roku" (Katowice/Mikołów 1937), które ja ukochałam:
"Nie masz nic takiego, co jest godziwe i zgodne z wolą Bożą, czego nie moglibyśmy uprosić przez zasługi Jezusa Chrystusa, jeżeli zatem dotąd Pana Boga nie uprosiliśmy, to wina jest z naszej strony. "
a także:
"(...) cnotą zaś jest wytrwałość w modlitwie. Jeżeli bowiem po pierwszej i drugiej modlitwie tracisz nadzieję, nie masz dostatecznej wytrwałości i chciałbyś aby Pan Bóg na pogotowiu z cudami czekał na ciebie, to nie dziw, że twa modlitwa nie odnosi skutku. Joachim przez trzydzieści lat prosił Pana Boga o dziecię - i otrzymał je. Pan Bóg wyznacza czasy i granice swego miłosierdzia. Zastanów się, jaka jest przyczyna, że nie otrzymujesz o co prosisz; zważ twe modlitwy na szali sprawiedliwości, przypatrz się, czy mają warunki potrzebne, a poznasz, dlaczego nie otrzymujesz upragnionych skutków modlitwy."

A więc wytrwałości w modlitwie, ogromu łask Bożych i cierpliwości ;-) życzy Wam wszystkim Nagarek.

Malwina83 - 2012-02-07, 15:25

nagarek napisał/a:
staram się uczyć cierpliwości i oczekiwania na właściwy - z punktu widzenia Boga, a nie mojego - czas wysłuchania moich modlitw


ja również Nagarek, tylko odczuwam czasami naprawdę ogromne zmęczenie tą ciężką sytuacją, moje ciało znosi to znacznie gorzej niż dusza.

nagarek - 2012-02-07, 15:54

Wiem, znam to doskonale.
Dokucza mi zarówno psychika, dusza, jak i ciało (robi mi się słabo, albo biegam do wc, albo łapie mnie ból korzonków nerwowych okropny... ).
Więc wiem o czym mówisz.
Mimo to proszę, nie ustawaj w swoich modlitwach.
Bo zmęczenie ciężką sytuacją nie jest obce nikomu z nas.
A ciało jest obrazem duszy, wnętrza człowieka. Ono reaguje na Twoje przeżycia psychiczne.

Elżbieta - 2012-02-07, 17:27

Malwina83 napisał/a:
Odmawiam już drugą NP ( jestem już w 41dniu drugiej) w intencji uratowania mojego małżeństwa i niestety cisza... :-( mój mąż ma dalej serce "ze skały" :-( ani odrobiny dobrego z jego strony.
I jest mi trochę żal, tak bardzo liczyłam na ten cud.....

Malwino..
gdy pacjent zażywa lekarstwa (pielęgniarka podaje takie lekarstwa, dajmy na to, trzy razy dziennie), to czy pacjent chory np. na zapalenie płuc - myk i już jest zdrowy?!
Czy raczej czekamy, aż lek zadziała?!... Powoli, stopniowo, w dodatku, gdy są spełnione warunki - na przykład pacjent leży w łóżku, a nie jeździ na łyżwach! :lol:

Zgadza się?!

Nowenna Pompejańska - lek od Matki Bożej TEJ KRÓLOWEJ ROŻAŃCA ŚWIĘTEGO, no chyba musi zadziałać podobnie?! Podajesz - jak ta pielęgniarka (odmawiasz Zdrowaś Mario w ilości: wiesz jakiej), ale... czy naprawdę musisz tak się martwić, denerwować i być niecierpliwa, aż "cudowny lek" zadziała?... SZCZYPTA ZAUFANIA BOGU I MATCE BOGA.

Napiszę jedno - CIERPLIWOŚCI oraz napiszę drugie NIE WYZNACZAJ PANU BOGU I MATCE BOŻEJ TERMINÓW WYZDROWIENIA Twojego męża, Twojej rodziny...

Ty się tylko módl - bez stawiania warunków!
Uwolnij się od nich.
Mam dla Ciebie radę - odmawiaj Nowennę z miłością.
Wprawdzie mówisz intencję, ale czyż Bóg ją zapomina?!
Bóg nigdy nie zapomina naszych próśb!

maryniaa - 2012-02-07, 18:21

Malwinko cyt ze stron katolika.pl

Może być i tak, że modlitwa nie zostaje wysłuchana, ponieważ brakuje nam wytrwałości, za mało nam zależy na dobru, o które prosimy. Jest taka piękna przypowieść o wytrwałości w modlitwie. Pewien starożytny król miał dwie żony. Jedną kochał bardzo, a drugą tak zwyczajnie. Gdy przychodzi do niego z prośbą ta zwyczajnie kochana żona, od razu otrzymuje wszystko, czego zapragnie. Kiedy jednak przychodzi żona szczególnie ukochana, król gra na zwłokę, celowo przedłuża rozmowę, byle tylko pobyła z nim jeszcze trochę dłużej. Ta opowieść ilustruje bardzo ważną prawdę o modlitwie: kiedy czasami bardzo długo czekam na wysłuchanie moich próśb i bardzo cierpię z tego powodu, ważne jest, abym pamiętał o miłości Boga do mnie. Bóg kocha nieskończoną miłością i ofiarowuje mi o wiele więcej niż oczekuję. A modlitwa nie zmienia Boga, tylko przemienia moje serce.

Tomasz Kwiecień OP

Malwina83 - 2012-02-07, 19:25

Elżbieta, Maryniaa.....dziękuję kochane :-)

Bardzo tęsknie za moim mężem, dziś tak szczególnie mocno i dopadł mnie smutek.

Nie wyznaczam terminu, wiem, że Bóg w swojej doskonałości wie, kiedy jest ten odpowiedni czas, zastanawia mnie to, dlaczego inni otrzymują łaskę "szybko", a inni musza czekać, czasem b.długo, a przytoczona przez Marynie przypowieść potraktuję jako odpowiedź :-)

maryniaa napisał/a:
ważne jest, abym pamiętał o miłości Boga do mnie


Tyle razy ja zawodziłam, a mimo to Pan Jezus jest przy mnie, nie zdradził mnie, nie oszukał, nie opuścił mnie, kocha mnie, czuję Jego miłość.

A że jestem słabym człowieczkiem dopada mnie czasami strach, lęk, że będę musiała długo czekać, że "nie zdążę" mieć dziecka....a słowa męża bolą nadal......potrafi być bardzo "przekonywujący" w czynach i słowach "nigdy nie będziemy już razem...."

Ale Pan uleczy moje rany w sercu, jestem tego pewna, muszę czekać

Elżbieta napisał/a:
aż lek zadziała


tylko z tą cierpliwością czasami problem ;-)


dziękuję dziewczyny

nagarek - 2012-02-07, 19:59

Malwina83 napisał/a:
Elżbieta, Maryniaa.....dziękuję kochane :-)



A ja nie jestem kochana? :-(

Malwina83 - 2012-02-07, 20:35

ojjjjjjjjjjjj oczywiście,że tak :-) Nagarku kochany :-)
nagarek - 2012-02-07, 21:04

I oczywiście wzajemnie. :-D
maryniaa - 2012-02-07, 22:07

Cytat:
dziękuję dziewczyny

to ino Panu CHWAŁA , nie mnie,
przeca ja nawet swoimi słowami nic

kinga2 - 2012-02-08, 01:23

Malwina83 napisał/a:
tylko z tą cierpliwością czasami problem

Poczytaj :mrgreen:
http://www.katolik.pl/row...649,416,cz.html

Malwina83 - 2012-02-09, 09:18

dziękuję Kinga

przeczytałam :-) przemyślałam

Michalina - 2012-02-09, 16:32

U mnie też jeszcze 10 dni do końca 2 NP i czasami brakuje tej wiary ...ale też poczytałam i dało mi to do myślenia....
kinga2 - 2012-02-14, 01:58

:mrgreen:
Elżbieta - 2012-02-16, 13:54

Aniołek5 napisał/a:

Poniżej wklejam link, który znalazłam i tekst Litanii Dominikańskiej:

Litania Dominikańska do odmawiania we wszelkich utrapieniach

Panno, usłysz nas.
Panno, wysłuchaj nas.
Ojca z niebios oblubienico uwielbiona.
Syna Bożego Matko błogosławiona.
Ducha Świętego mocą zapłodniona.

Trójcy Świętej siedzibo niesplamiona, zmiłuj się nad nami.
Nad wszystkie zastępy błogosławionych duchów wyniesiona,
Jana Chrzciciela dzieciństwem uweselona,
Przez Patriarchów upragniona,
Przez Proroków oznajmiona,
Z Apostołami w wieczerniku zjednoczona,
Z Męczennikami męką uświęcona,
Przez Wyznawców wysławiona,
Przez Dziewice ulubiona,
Z Marią Magdaleną pod krzyżem w łzach pochylona,
Nad wszystkich świętych, nad wszystkie święte ozdobiona,
Święta Maryjo, przez Anioła pozdrowiona,

(...)


Przez święty dzień Twojego Narodzenia, wspomagaj nas, Pani.
Przez święty dar Twojego przyzwolenia,
Przez święty ślub Dziewictwa Twojego Panno, gwiazdo morza,
Przez dziewięć świętych miesięcy, kiedyś Syna Bożego w żywocie nosiła,
Przez święty połóg Twój, gdyś Boże Niemowlątko karmiła,
Przez radość Twoją, gdyś przez Mędrców z Synem odnaleziona była,
Przez święte Ofiarowanie w świątyni, przykładny wzór pokory,
Przez święte siedem lat, kiedyś w Egipcie z Synem Swym Błogosławionym przebywała,
Przez święte trzy dni, gdyś z boleścią Go szukała,
Przez święty dzień Sobotni, kiedyś wiarę zachowała,

My grzeszni Ciebie, Maryo, prosimy, wysłuchaj nas.
Abyś kościół twój błogosławiła i w stanie łaski na zawsze utwierdziła Ciebie prosimy,
Abyś zastępy dominikańskie wmieszała w orszaki niebiańskie,
Byśmy dla Twojej i Syna Twojego miłości żyli jak lilie w czystości,
Aby przez wieki trwała w mocy nasza reguła,
By przez Twe święte staranie owocne było nasze kazanie,
Byś od nas w miłości wzajemnej wiernych nie odwracała oczu miłosiernych,
Byś swych przyjaciół zawsze i teraz raczyła miłować i wspierać,
Byś się do naszych próśb przychylała i dary Syna Twojego nam jednała,
Byśmy z Owocu żywota Twojego korzystali do dnia ostatecznego,

Córko Boga Maryjo, wejrzyj na nas
Córko Joachima, Maryjo, kochaj nas
Córko Anny, Maryjo, przyjmij nas

Owieczko Boża, Tyś nadziei brama, przenieś nas do Syna, Maryjo
Owieczko Boża, połącz nas z Synem sama, dziewicza lilijo
Owieczko Boża, królestwo odpocznienia daj nam, wszystkim, co czas wygnania przeżyją.
Amen.

[ Dodano: 2012-02-01, 19:58 ]

Aniołku, prawidłowy tekst jest tutaj:
http://dominikanki.pl/o-z...minikanska_1230

tam gdzie wstawiłam (...) zajrzyj na stronę sióstr dominikanek - jest "módl się za nami", a nie "zmiłuj się nad nami".
Pozdrawiam :-)

Michalina - 2012-02-16, 19:12

Ja też chyba zacznę tę litanię odmawiać...

[ Dodano: 2012-02-19, 20:01 ]
Dziś skończyłam 2 NP i na razie chyba robię przerwę, bo nie daje rady...najgorsze były te targania emocjonalne ostatnio, już myślałam, że się poddam...ale dokończyłam :-D

kinga2 - 2012-03-28, 03:13

Nowenna pompejańska - jak odmawiać?

http://www.youtube.com/watch?v=w-7faUoHkGo

http://pompejanska.rosema...ne-pompejanska/
http://pompejanska.pl

Nowenna Pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części Różańca Świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z Tajemnicami Światła. Przed rozpoczęciem każdej z wszystkich trzech części różańca, wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy:

Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego.

Przez 27 dni odmawiamy część błagalną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej części różańca, odmawiamy następującą modlitwę:

Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części różańca, odmawiamy następującą modlitwę:

Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Niezależnie od modlitw końcowych, każdą z trzech części różańca kończymy po jej odmówieniu trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej:

Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!


=======================================================

http://ojezusieimaryi.p2a.pl/viewtopic.php?id=517
http://www.swzygmunt.knc....AzPOMPEI_01.htm

=======================================================

Nowenna pompejańska - Helen Quinlan
http://www.youtube.com/watch?v=UJV6XCH1wi0
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=e_foKdZ4D9o
=======================================================

nagarek - 2012-03-28, 10:21

Skoro dziś znalazła się w tym temacie nowa wypowiedź, to spieszę poinformować, że dzięki odmawianym przeze mnie Nowennom (Pompejańskiej i Strasznej), a także dzięki 3 Mszom św., które zamówiłam, a nade wszystko dzięki Bogu - mój mąż przyjechał do mnie po raz kolejny. Spędziliśmy ze sobą teraz ponad 2 tygodnie i lody powolutku, powoluteńku, ale zaczęły się topić.
Obecnie sytuacja jest na takim etapie, że wyjaśniliśmy sobie wszystko, mąż powiedział, że nie chowa do mnie urazy, a nawet powiedział mi już 3 razy, że mnie kocha i kochał przez cały czas. A gdy zapytałam go czy jego przyjazd do mnie oznacza, że do mnie wrócił, powiedział, że tak, wrócił i to jest jego świadoma decyzja.
Pozwolę sobie dodać, że w czasie 2-tygodniowego pobytu męża u mnie brakowało jednak czułości z jego strony, a w związku z tym naszej cielesnej bliskości także (co mnie niepokoiło po ponad roku rozłąki). Zaczęłam wobec tego modlić się w tej intencji Nowenną Straszną, a także Nowenną do św. Rity i Nowenną do św. Rafała Kalinowskiego. Moje modlitwy w tej intencji również zostały wysłuchane! Dwa razy już nastąpiła łaska aktów małżeńskich w naszym małżeństwie, pełnych czułości i obustronnej niekłamanej radości!
Nie ukrywam, że wszystkie te nagłe zmiany sprawiają, że wciąż czuję niepewność i nawet lęk czy to prawda i czy sytuacja nie wróci ponownie do złej (przypominam, że przez ponad rok mąż nie mieszkał ze mną i rozważał odejście ode mnie z pewnością, chociaż mi tego wprost nie mówi, nie chcąc mnie widocznie ranić...), jednak jednego jestem pewna i to Wam tutaj napiszę:
NIE USTAWAJCIE W MODLITWACH!
PROŚCIE A OTRZYMACIE - TAK OBIECAŁ NAM JEZUS I JA NINIEJSZYM GWARANTUJĘ WAM, ŻE BÓG CZEKA NA PROŚBY NAS WSZYSTKICH, A JEGO HOJNOŚCI I MIŁOŚCI GRANIC PO PROSTU NIE MA!!

Granic nie ma również z tego powodu, że z ogromną nieśmiałością ośmieliłam się modlić również w intencji miłości, czułości oraz o łaskę aktów małżeńskich i co? I patrzcie j.w. :mrgreen:

Mirela - 2012-03-28, 11:02

nagarek napisał/a:
NIE USTAWAJCIE W MODLITWACH!
PROŚCIE A OTRZYMACIE - TAK OBIECAŁ NAM JEZUS I JA NINIEJSZYM GWARANTUJĘ WAM, ŻE BÓG CZEKA NA PROŚBY NAS WSZYSTKICH, A JEGO HOJNOŚCI I MIŁOŚCI GRANIC PO PROSTU NIE MA!!

Granic nie ma również z tego powodu, że z ogromną nieśmiałością ośmieliłam się modlić również w intencji miłości, czułości oraz o łaskę aktów małżeńskich i co? I patrzcie j.w. :mrgreen:


Ciesze sie razem z Tobą :mrgreen:

Malwina83 - 2012-03-28, 13:59

Ale jak mieć nadzieję wbrew wszelkiej nadziei?
Jeżeli od pół roku jest tylko coraz gorzej.
Jeżeli mąż od pół roku milczy i "zaciera wszelkie ślady" mojej obecności w swoim życiu, jak? :cry:

Mirela - 2012-03-28, 14:12

Malwinko
Poproś Boga o Łaskę ufności i wiary w to ,że bardzo Cię kocha i dla Ciebie chce dużo lepiej niz Ty sama...Poproś jeszcze o łaskę cierpliwości i spokoju wewnętrznego.
pozdrawiam :)

nagarek - 2012-03-28, 14:24

Malwina83 napisał/a:
Ale jak mieć nadzieję wbrew wszelkiej nadziei?
Jeżeli od pół roku jest tylko coraz gorzej.
Jeżeli mąż od pół roku milczy i "zaciera wszelkie ślady" mojej obecności w swoim życiu, jak? :cry:


Malwinko, ja czekałam na swojego męża ponad rok...
Doczekałam się.
I chociaż z powodu tak długotrwałej naszej rozłąki martwię się nadal, że to tylko chwilowa poprawa sytuacji, to ufam, że Bóg mnie nie zostawi. I w razie potrzeby wysłucha znowu...
Pamiętasz przypowieść o wdowie natrętnie pukającej do sędziego? Postępuj tak jak ona i pukaj nieustannie do Nieba bram, a Bóg Ci odpowie: Tak, wysłuchane zostaną wszystkie twoje prośby, bo urzekłaś mnie swoim zaufaniem do Mnie oraz swoją wytrwałością!
Wierz mi, mnie się nawet po nocach nie śniło, aby mój mąż do mnie kiedykolwiek w życiu przyjechał, nie mówiąc o powrocie.
Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i On najlepiej wie co dla nas najlepsze.
Po prostu odnoszę wrażenie, że czasami takie przeszkody i zwłoka mają być lekcją dla nas. Mają nas czegoś nauczyć. A my mamy się nauczyć dzięki nim cierpliwości, nie ustającego (mimo wszystko!) zaufania do Boga.
Życzę Ci tego, aby wszystkie Twoje modlitwy zostały wysłuchane i to -oczywiście za zgodą Boga- w jak najszybszym czasie. Abyś już dłużej nie cierpiała.
Będzie dobrze!

Malwina83 - 2012-03-28, 14:31

Mirelko

modle się dużo, za siebie też, ale mam ogromny kryzys, bo czuję się jakby Pan Bóg mnie nie słuchał, ale sprawdzał tylko ile jeszcze mogę znieść...nie wiem co źle robię
i nie to ,że się żale, robię z siebie ofiarę, ale żebym miała choć cień nadziei, której mogłabym się uczepić, a tu czekam-co jeszcze się wydarzy...

[ Dodano: 2012-03-28, 15:40 ]
dziękuj Nagarek

chciałabym coś zrobić ze swoim życiem, coś pożytecznego, żeby poczuć się komuś potrzebna, ale nie mam pomysłu co ze sobą zrobić, czuję się jak taka "sierota"

Michalina - 2012-04-04, 21:16

Nagarku czy jeszcze odmawiasz NP? czy wogóle ktoś z was kochane sycharki odmawia Nowennę Pompejańską? Ja w dzień Miłosierdzia Bożego kończę 3 NP...
Ale mam taki pomysł, aby zacząć ją odmawiać po raz czwarty :mrgreen: od dnia Miłosierdzia Bożego a koniec przypadnie nam w Boże Ciało, co wy na to? Ktoś wchodzi w to razem ze mną? Im nas więcej tym lepiej...tym bardziej, że miesiąc maj cały w odmawianiu całego Różańca...Matka Boża nam cudu nie odmówi...

nagarek - 2012-04-04, 21:54

Cześć, Michalinko.
Jak to miło, że skierowałaś m.in. do mnie swoje pytanie w sprawie NP. :-D
Tak, odmawiam również obecnie NP. To już moja trzecia (każda była w innej intencji).
Dziś mam 47 dzień owej trzeciej NP, więc wkrótce ją kończę.
Póki co nie widać nawet szans na jej wysłuchanie, a modlę się w intencji uwolnienia mojego męża od nałogu hazardu i palenia papierosów. Chociaż jest niesamowicie trudno, bo mąż nie przestaje grać. Ale ja nie poddaję się. Bo to może być błysk, chwila, w której Bóg zechce oświecić jego umysł, a wtedy odejście od nałogu nastąpi w mgnieniu oka. Jesli On tak zechce. A mam taką nadzieję, że stanie się to dzięki odmawianej przeze mnie NP.
Oczywiście gdyby tak się stało, to zakomunikuję o tym wszystkim tutaj. :mrgreen:
Zastanawiam się jaką teraz, po zakończeniu mojej trzeciej NP intencję sobie wybrać... Hmmmm...czy w intencji uzdrowienia mojej mamy z choroby serca, czy w intencji mojego uzdrowienia... a może w jakiejś innej, bo prawdę mówiąc ta sprawa, o którą miałam zamiar odmawiać NP zaraz po zakończeniu obecnej trzeciej NP, właściwie sama się spełniła! Bóg wiedział po prostu, o co zamierzałam się modlić kolejną moją NP i wysłuchał mnie zanim zaczęłam ją odmawiać, a podkreślę tutaj wielokrotnie, że to była niezmiernie kłopotliwa dla mnie sprawa, która trwała przez prawie 3 lata i w żaden sposób nie mogłam jej pokonać, nawet przy specjalistycznej pomocy. Ale Bóg zmienił wszystko nagle! Odmienił mnie w mgnieniu oka zanim zaczęłam odmawiać właśnie w tej intencji swoją czwartą NP!
Chwała za to Panu!!!!!!!!!!!!!!!!!
I błagam Go, aby zechciał tę daną mi łaskę dla mnie, dla mojego męża i dla naszego małżeństwa utrzymać na wieki.
Wierzcie mi, że nie powinnam wstawać z kolan w podzięce dla Boga za wysłuchanie mojej prośby, której nawet nie zdążyłam jeszcze objąć Nowenną Pompejańską, chociaż miałam taki szczery zamiar.
Więc nie ustawajcie w modlitwach, Kochani, bo Bóg i Matka Boska naprawdę czekają na nasze błagania. I mają ogrom łask przygotowany dla nas. Wystarczy tylko pełnym ufności sercem o to prosić.
Wyproszenia wszelkich łask Wam życzę.

Michalina - 2012-04-04, 22:31

Chwała Panu ...Cieszę się bardzo kochana z tego, że wyprosiłaś tyle łask i Bóg i Matka Boża Cię wysłuchali. Ja również zastanawiam sie nad intencją, ale na pewno będzie to coś związanego z moim mężem...Pierwsze dwie NP odmawiałam 3 części Różańca, w trzeciej skusiło mnie na 4 części z Tajemnicą Światła...ale w czwartej NP powrócę do odmawiania 3 Części...
Pilnie śledzę Twoje posty w tym wątku ....i będę czekać z niecierpliwością na Twoje Świadectwa :mrgreen: ponieważ dają mi one nadzieję, że ja może też w końcu wyproszę o to o co się modlę...

kinga2 - 2012-04-04, 22:47

nagarek napisał/a:
Póki co nie widać nawet szans na jej wysłuchanie, a modlę się w intencji uwolnienia mojego męża od nałogu hazardu i palenia papierosów.


Witaj nagarku, jak przeczytasz uważnie cały watek o sakramentaliach to znajdziesz wsparcie i konkretne wskazówki jak ludzie modląc się i stosując sakramentalia dostepuja tego cudu o który się modlisz. :mrgreen:

Michalina napisał/a:
czy wogóle ktoś z was kochane sycharki odmawia Nowennę Pompejańską


Jest nas trochę, ja też wróciłam do tej Nowenny i jestem w trakcie. :mrgreen:

ewulek - 2012-04-10, 15:49

Michalina napisał/a:
Nagarku czy jeszcze odmawiasz NP? czy wogóle ktoś z was kochane sycharki odmawia Nowennę Pompejańską?


Odmówiłam 4 nowenny, na pewno będzie więcej... kazdą Pan Bóg wysłuchał :mrgreen: czasem nawet układając splot różnych wydarzeń tak cudownie że można by bylo powiedzieć: "ona to ma szczęscie" .Ale to tylko Bóg, Jego działanie.
Pogody Ducha

Malwina83 - 2012-04-10, 19:48

Ja odmówiłam 2 NP w intencji mojego małżeństwa, mija pół roku odkąd nie widzę i nie słyszę mojego męża....mąż usunął mnie całkowicie ze swojego życia, "umarłam" dla niego :cry: nie wydarzyło się nic dobrego,nic, a choćby najmniejsze dobro dało by mi nadzieję :-( ale niestety .....dlatego mam ogromny kryzys, zniechęcenie, nie wiem czy ze mna jest coś nie tak, co robię źle? :-( modlę się o wiarę i ufność, a czuję się jakbym w ogóle nie była wysłuchiwana :-(
Tolek52 - 2012-04-10, 20:38

Malwino to, że Pan utrzymuje Ciebie w takiej posusze to bardzo dobrze, On szykuje dla Ciebie coś lepszego. Wiem jak ciężko jest przyjąć to wszystko ale jeżeli uważnie rozejrzysz się dookoła to dostrzeżesz masę dobra, które spływa w każdej chwili na Ciebie, Tylko popatrz na świat sercem nie oczami. Spójrz na to rozstanie (to jest wielka i być może wyssana z palca teoria) jak na coś dobrego i odpowiedz sobie na takie pytanie Czy wolała byś być porzuconą czy maltretowaną osobą w taki lub inny sposób.
Nasuwa mi się, no nazwę to taka przypowieść. Była sobie matka, która miał ciężko chorego syna, chłopak umierał. Biedna kobieta przypuściła szturm do nieba zaczęła wykłócać się z Panem Bogiem o życie tego jedynego dziecka jakie mogła mieć, i wygrała Pan nie zabrał jej tego syna, ale po 20 latach przeklęła chwilę kiedy przekonała Pana żeby zostawił jej to dziecko okazało się że jej umiłowany syn zamordował ponad 10 osób i to właśnie był dla niej największy dramat.
Proszę wyobraź sobie jak Pan kocha właśnie Ciebie, próbuje ocalić Ciebie od jakiegoś zła.
Życzę wszystkiego dobrego i owocnych przemyśleń.

Malwina83 - 2012-04-10, 20:52

Tolek

powiem Ci,że dałeś mi do myślenia konkretnie.....

mąż porzucił mnie po ponad 2latach małżeństwa, "nie zdążyliśmy" mieć dziecka...nie umiem żyć sama dla siebie,nie wiem jak ja mam "zorganizować" swoje życie, jak zaakceptować samotność, pogodzić się ,że nie zostanę nigdy matką, jakoś ciężko mi znaleźć cel i sensu w moim życiu

muszę przemyśleć Twoje słowa

dziękuję,że napisałeś

Tolek52 - 2012-04-11, 12:55

Malwinko cieszę się bardzo, że w jakiś sposób pomogłem naprowadzając Ciebie na drogę przemyślenia sytuacji w jakiej się znalazłaś.
Samotność i brak dziecka to również nie jest problem, proponuję przeczytaj taką małą książeczkę "Oskar i pani Róża" być może i Ty możesz być tą panią Różą, lub znajdzie się jakieś inne rozwiązanie bo człowiek nie jest samotną wyspą Bóg nie po to powołał Ciebie Proszę słuchaj Jego sercem nie uszami. Przez uszy do duszy człowieka dostaje się, tylko jazgot diabła, zagłuszenie delikatnego szeptu Boga w Twoim sercu. Wierzę, że Bóg już krzyczy w Twoim sercu tylko jeszcze nie nauczyłaś się rozróżniania jego słów, proszę Ciebie o cierpliwość dla Boga.
życzę wszystkiego dobrego.

Elżbieta - 2012-04-25, 10:16

Malwina83 napisał/a:
mąż porzucił mnie po ponad 2latach małżeństwa, "nie zdążyliśmy" mieć dziecka...nie umiem żyć sama dla siebie,nie wiem jak ja mam "zorganizować" swoje życie, jak zaakceptować samotność, pogodzić się ,że nie zostanę nigdy matką, jakoś ciężko mi znaleźć cel i sensu w moim życiu


http://www.kryzys.org/vie...p=120807#120807

Malwina83 - 2012-04-25, 17:34

"Umarłam za życia dla męża", milczy od pół roku,nie widzę go, nie słyszę, jak tu miec nadzieję wbrew wszelkiej nadziei? :-(
Nie stać go było nawet na sms w dniu moich urodzin....cisza.....
W głowie tylko jego sms z lutego " zrozum w końcu,że nas nie ma" i chyba pomału zaczynam w to wierzyć, jestem rozgoryczona, zmęczona i jest mi już naprawdę ciężko nosić obrączkę.
Mąż zaczyna się dla mnie stawać obcym człowiekiem, ja już nie wiem kim on teraz jest .Mam ogromny żal za to co zrobił z naszym życiem :-(
Już nic mądrego do mnie nie przemawia :cry:
chce być żoną, chce być matką :cry:

Tolek52 - 2012-04-26, 19:16

Malwino mogę tylko pozazdrościć Twojemu mężowi tak gorącej miłości jaką go obdarzasz.
Zastanów się czy nie za bardzo okazujesz swoje uczucie? Czy przypadkiem nie próbujesz jego tym uczuciem zadusić? Może w tym tkwi wasz problem i dlatego najzwyczajniej w świeci Twój mąż ucieka przed Tobą.
Dziewczyno wrzuć odrobinę na luz i zacznij wzbudzać w nim trochę zazdrości może to pomoże. Nie namawiam Ciebie broń Panie Boże do zdrady, zresztą wy kobiety wiecie lepiej jak wzbudzić w facecie zazdrość praktycznie nie robiąc nic złego.

pozdrawiam Ciebie i proszę przemyśl to.

Malwina83 - 2012-04-26, 19:55

Tolku

ale ja się mojemu mężowi nie narzucam, jak się wyprowadzałam zostawiłam mu list, napisałam,że będę na niego czekać, że go kocham i właśnie,że nie będę go zadręczać sobą, zna mój numer , zawsze może się ze mną skontaktować.
Ale on kontaktu nie szuka....
Tolek52 napisał/a:
zacznij wzbudzać w nim trochę zazdrości może to pomoże

nie mam pomysłu jak mam to zrobić, jeżeli w ogóle go nie widuję...
o to mi właśnie chodziło Tolku,że inni mają mniejszy lub większy kontakt ze swoim mężem/żoną, mogą cokolwiek zrobić, przynajmniej próbować, a tak.... :-(

pozdrawiam serdecznie

madziulek3ta - 2012-05-30, 08:16

Witam was wszystkich.
Moje małżeństwo przechodzi kryzys od prawie dwóch miesięcy, miesiąc temu mąż się wyprowadził. Od pewnego czasu szukam ukojenia na tej stronie, wiele czytałam o NOWENNIE wczoraj postanowiłam zacząć ją odmawiać i co... zasnęłam przed końcem ostatniej 10, ale to dziś zaznaczę pierwszy dzień i zacznę od nowa bardzo wierzę że Bóg Ojciec i Matka mnie wysłuchają.
Nie czuje się chyba jeszcze na siłach żeby opisać jak teraz wygląda moje życie, ale wierzę że Święta Rodzina napełni mnie siłą abym była w stanie walczyć z tym złem które zamieszkało w moim małżestwie. Dopiero teraz kiedy straciłam męża, kiedy odszedł zrozumiałam jak bardzo go ranilam słowem i swoją oziębłością.... ale chyba każdy zasługuje na szansę naprawienia swoich czynów.
wierzę że modlitwa może zdziałać cuda, trzeba tylko mocno wierzyć.

nagarek - 2012-10-13, 00:30

A co tu tak cicho od kilku miesięcy?
Czy mam rozumieć, że tylko ja odmawiam teraz Nowennę Pompejańską, a Wasze wszystkie prośby zostały wysłuchane i nie macie nawet ochoty się tutaj w temacie tej pięknej modlitwy wypowiadać? ;-)

kinga2 - 2012-10-13, 01:26

nagarek napisał/a:

Czy mam rozumieć, [...] Wasze wszystkie prośby zostały wysłuchane


Daj Boże nagarku, daj Boże :mrgreen: nam wszystkim :mrgreen:

Malwina83 - 2012-10-13, 10:10

To ja się wypowiem...odmówiłam dwie NP, w październiku 2011 o nasze pojednanie z mężem, drugą w styczniu tego roku o nawrócenie męża...a w grudniu pierwsza rozprawa rozwodowa....mąż od roku ma serce jak z kamienia....:-(
nagarek - 2012-10-13, 10:19

Ludzie czasami nawet po rozwodzie wracają do siebie:)
Jeden z przykładów znam z mojego osiedla, a drugi tutaj z Sycharu.
Rozwód to wyłącznie czynność prawna. Bo od Sakramentu małżeństwa nie ma rozwodu.
A może odmawiaj Nowennę Straszną lub Koronkę Wyzwolenia (od tego wszystkiego, co sprawia, że mąż chce rozwodu z Tobą) oraz o zmianę jego podejścia do sytuacji i do Twojej osoby?

[ Dodano: 2012-10-13, 11:36 ]
Do powyższego zacytuję słowa świętego:
„Niektóre rzeczy nie są nam odmówione, a tylko ich darowanie jest przesunięte w czasie” (św. Augustyn)

Malwina83 - 2012-10-13, 11:30

Kochany Nagarku

wszystkiego już próbowałam, prosiłam już wieloma nowennami, koronkami, modlitwami....Bóg nie złamie wolnej woli męża, a mężowi zależy tylko na tym, żeby, jak sam okreslił, nowy rok rozpocząć jako wolny człowiek, od tego roku pierwszy raz zobaczę i usłyszę męża na rozprawie..boje się własnego męża

kinga2 - 2012-10-14, 00:03

Malwina83 napisał/a:
Bóg nie złamie wolnej woli męża,

Witaj,
bardzo wiele osób wolna wolę człowieka postrzega jako instancje ostateczną zdolną przeciwstawić się nawet samemu Bogu. Trudno mi to dokładnie Ci wyjasnić w skrócie, ale maja i nie maja racji.
Maja rację, że można tak stanowczo opierać się Miłosierdziu, że odchodzi się w zaświaty do piekła po śmierci, ale to raczej dotyczy osób za którymi nikt nie modlił sie i nie ponosił ofiar indywidualnie.
Nie mają racji ponieważ Bóg jest nieśmiertelny, wieczny i zna mysli serca kazdego swojego stworzenia. A zatem dysponuje całym wachlarzem mozliwości, aby wolna wolę człowieka zmienic poprzez zmianę serca- dotkniecie serca.
Jest o tym w Nowym Testamencie w chwili nawrócenia Szawła, jest o tym w historii nawrócenia Alfonsa Ratyzbona, a także w Dzienniczku:
Cytat z "Dzienniczka" nr 1180
15 VII 1937. W pewnym momencie poznałam, że będę zmieniona do innego domu; poznanie to jest czysto wewnętrzne. - W tym samym momencie usłyszałam głos w duszy: Nie bój się, córko Moja, wolą Moją jest, abyś tu była. Plany ludzkie pokrzyżują się i muszą się dostosować do woli Mojej.
A zatem wola człowieka mimo, że wolna nie jest ostaeczną ,to od Ciebie jako żony zależy co się stanie z duchowym ciałem jakie macie wspólnie z mężem. Pozwolisz mu umrzeć czy uprosisz u Jezusa Miłosierdzie i Zmartwychwstanie dla niego. Warunkiem jest tu Twoja postawa wobec grzechu męża.Miłość czy odrzucenie.
""Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźniemu, nie możesz się od tego usunąć, ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim; pierwszy-czyn, drugi-słowo, trzeci-modlitwa."
Słowa Jezusa do św. Siostry Faustyny (Dz.742)"
(8) Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
(9) Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
(10) Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
(Ew. Łukasza 11:8-10, Biblia Tysiąclecia)

Bóg nie łamie ludzkiej woli, ale na skutek działań osoby/osób j, które w wolności proszą o szansę na zbawienie dla grzesznika, Bóg nad sercem słabym pracuje i poprzez historię życia nawraca.Dlatego potrzeba czasu i wytrwałej modlitwy- św. Monika, św. Rita, wierni małzonkowie tu na Sycharze itd....

To bardzo skrótowe wyjaśnienie, ale mam nadzieję że da Ci nadzieję, że Bóg wszystko zrobi, aby uratować i męża i małzeńtwo tylko Mu zaufaj.

Malwina83 - 2012-10-14, 09:53

KINGA

Z całego serca Ci dziękuję ,za to ,że poświęciłaś mi czas,żeby mi to wyjaśnić :!:
Ja z ta wolną wolą męża miałam zawsze problem...jak się ma moja modlitwa do męża uczuć....
Ufam ,że Pan kieruje moim życiem, że On mnie z tym wszystkim samej nie zostawi...
Są takie chwile,że mi się "w głowie miesza", ksiądz mi dziś na spowiedzi powiedział,że modlitwa modlitwą ale potrzeba czynu....jak mąż mnie nie chce, żebym unieważniła, że w wieku 29 lat żyje jak wdowa...a każdy ma prawo do szcześcia, kochać i być kochanym, że Bóg chce mojego szcześcia, i jak ja mogę mówić,że kocham człowieka , który zawiódł na całej linii...

Tolek52 - 2012-10-14, 12:11

Malwina83 napisał/a:
jak mąż mnie nie chce, żebym unieważniła,
Malwinko zastanów się czy nie są to mądre słowa?
Malwina83 - 2012-10-14, 12:37

Tolek52 napisał/a:
Malwinko zastanów się czy nie są to mądre słowa?



Tolku mam mętlik w głowie...czy Bóg może chcieć tego,żebym się poddała? odpuściła....???ciężkie to....

kinga2 - 2012-10-14, 19:09

Malwina83 napisał/a:
ksiądz mi dziś na spowiedzi powiedział,że modlitwa modlitwą ale potrzeba czynu....jak mąż mnie nie chce, żebym unieważniła, że w wieku 29 lat żyje jak wdowa...a każdy ma prawo do szcześcia, kochać i być kochanym, że Bóg chce mojego szcześcia, i jak ja mogę mówić,że kocham człowieka , który zawiódł na całej linii...

Witaj ,
aż się prosi wpisać tu najpierw:
"Dym szatana wdarł się do świątyni Pana"( Paweł VI) .
Słuchaj najpierw Boga, a potem człowieka.

(6) Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. (7) Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. (8) Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! (9) Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą /od nas/ otrzymaliście - niech będzie przeklęty!

(List do Galatów 1:6-9, Biblia Tysiąclecia)

Do nieporozumień dochodzi w konfesjonałach z powodu zbyt krótkiego czasu jaki kapłan ma dla poszczególnych ludzi, a takich rad duszpasterskich należałoby zasięgać podczas umówionej rozmowy, gdy jest czas i sposobnośc przytoczyć cytaty z Pisma Świętego czy zapoznać się z jakimś wywodem teologicznym.Bierz tez pod uwagę stan swojego ducha i zdolność do prawidłowego rozumienia treści Ci przekazywanych, Kiedy mamy wzburzony umysł bywa z tym ciężko, zwłaszcza gdy w grę wchodza ostre stany, wtedy człowiek miewa tendencje do przeinaczania słów współrozmówcy, zapominania wielu watków itd. w efekcie wychodzi nam z tego potem zupełnie inna treśc końcowa niż faktycznie była poruszona. Dlatego, na przyszłość zachęcam Cię w takich dyskusyjnych przypadkach poprosić danego kapłana o krótka rozmowę poza konfesjonałem i dopytanie o to co cię nurtuje, a także bedzie szansa na podanie swoich argumentów. Nie obawiaj się, czasem nawet wiara świeckich nawraca kapłanów i dlatego trafiasz na kapłana, któremu masz dać świadectwo Twojej postawy.Niezbadane są ścieżki Pana. :-D Niektórzy kapłani z pewną łatwością zachęcaja swoje owieczki do składania w Sądach Biskupich próśb o stwierdzenie zaistnienia/niezaistnienia ich Sakramentu Małzeństwa. Intencje mogą mieć różne. Trzeba jednak pamiętać, że kapłani także są ludźmi, wywodzą się z różnych środowisk i rodzin, więc mają też swoje słabości i mogą być też braki w formacji.

Aby uniknąć takich problemów na przyszłość zachęcam do modlitwy za spowiednika przed spowiedzia o światło Ducha Świętego dla kapłana. :-D

"Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci...."- gdzie tu jest aż mnie nie zawiedziesz? Jest aż do śmierci. Więc skąd u Ciebie ten mętlik w głowie?

Malwina83 - 2012-10-14, 19:43

kinga2 napisał/a:
Aby uniknąć takich problemów na przyszłość zachęcam do modlitwy za spowiednika przed spowiedzia o światło Ducha Świętego dla kapłana.


słuszna rada Kingo, będę ja stosować

kinga2 napisał/a:
Jest aż do śmierci. Więc skąd u Ciebie ten mętlik w głowie?


Sama nie wiem, tuz po spowiedzi czułam się tak jakoś dziwnie, ciągle to słyszę od otoczenia, ale jak usłyszałam od kapłana, że to jedyna sensowna droga... :-?

dziękuję za "naprostowanie" mnie

Jarek321 - 2012-10-14, 20:17

Malwina83 napisał/a:
Są takie chwile,że mi się "w głowie miesza", ksiądz mi dziś na spowiedzi powiedział,że modlitwa modlitwą ale potrzeba czynu....jak mąż mnie nie chce, żebym unieważniła, że w wieku 29 lat żyje jak wdowa...a każdy ma prawo do szcześcia, kochać i być kochanym, że Bóg chce mojego szcześcia, i jak ja mogę mówić,że kocham człowieka , który zawiódł na całej linii...


A ja odpowiem tak: skoro przysięga małżeńska powinna być podejmowana w całkowitej wolności, to również ewentualna decyzja o stwierdzaniu nieważności małżeństwa powinna być podjęta w wolności, a nie za namową innej osoby, choćby ta osoba była spowiednikiem. To jest po prostu Twój wybór i Twoja sprawa. A jak każda ważna sprawa w życiu, powinna być przemodlona. Nie ma sensu wbrew sobie nie wszczynać procesu o stwierdzenie nieważności, tak jak i nie ma sensu "na siłę" wszczynać tego procesu. To jest moje zdanie. W innym wypadku będziesz kierować się nie swoim wyborem, tylko tym, że ktoś Ci coś nakazuje - czy to Sychar czy spowiednik.

Malwina83 - 2012-10-14, 20:38

Jarek321 napisał/a:
To jest po prostu Twój wybór i Twoja sprawa. A jak każda ważna sprawa w życiu, powinna być przemodlona. Nie ma sensu wbrew sobie nie wszczynać procesu o stwierdzenie nieważności, tak jak i nie ma sensu "na siłę" wszczynać tego procesu.


masz rację Jarku, póki co "nie dojrzałam" do takiej decyzji...mąż podjął decyzję o rozwodzie, to kto wie , może i będzie chciał unieważnienia...czas pokaże.

Mirela - 2012-10-15, 14:58

Jarek321 napisał/a:
że ktoś Ci coś nakazuje - czy to Sychar czy spowiednik.

Bardzo daleko posunięte wnioski...

Dobra spowiedź to przede wszystkim taka która swobodnie pozwala na rozwianie wątpliwości.
I tu nie chodzi o to ,że spowiednik ma powiedzieć zrób to czy tamto...
Jeśli nie zgadzamy się ze spowiednikiem , albo coś wzbudza nasze wątpliwości to powinno się rozwiać od razu...zapytać , powiedzieć bo mim zdaniem, , tak mnie nauczono , takie mam spojrzenie i księdza sugestia budzi we mnie zamieszanie, proszę o wyjaśnienie ...itd- to jest postawa otwarcia i ufności...Jeśli tego nie będzie to zaistnieje taka sytuacja ,że szuka się odpowiedzi w różnych miejscach , a i tak pozostaje się niespokojnym...

Pozdrawiam :)

Jarek321 - 2012-10-15, 15:47

Mirela napisał/a:
Jarek321 napisał/a:
że ktoś Ci coś nakazuje - czy to Sychar czy spowiednik.

Bardzo daleko posunięte wnioski...


Sprawdzone w praktyce te wnioski.

Mirela - 2012-10-17, 07:49

Mirakulum całkiem niedawno dała Ci dobrą wskazówkę o nie wrzucaniu wszystkiego i wszystkich do jednego wora... Dobrze wiesz ,że powyższa Twoja wypowiedź jest zasłanianiem generalizowania....

pozdrawiam

Izka - 2012-11-04, 21:20

dziś mój drugi dzień z nowenną za moje małżeństwo mąż nadal mnie prześladuje tzn. dokucza mi skoro widzi że nie zamierzam dłużej żebrać o jego względy , nie odzywam sie i nie reaguje na jego zaczepki a raczej złośliwości tzn. sterta naczyń w zlewie ,ubrudzona umywalka w łazience, udaję że mnie to nie obchodzi chociaż w środku az się gotuję (lubię porządek) , bardzo mnie korciło aby mu też zrobić na złość ale ...sie powstrzymałam co mnie miłego dziś spotkało to to że rodzina męża bardzo radosnie przyjęła mój powrót do kościoła co mnie bardzo cieszy tzn. ta ich radość :-)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group