Czy rozwód to jedyne wyjście?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 5448
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: jacek-sychar » 28 paź 2018, 19:10

Paulek
Chciałeś coś napisać?

paulek
Posty: 30
Rejestracja: 17 sie 2018, 4:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: paulek » 02 lis 2018, 10:14

Chciałem napisać ze pomimo emocji które mną targają jestem na stanowisku aby nie zgodzić się na rozwód. Ona o ty nie wie może to będzie niespodzianka a może kolejny powód do ataku na mnie. Koło pewnych znaków nie mogę przejść obojętnie. Emocje są różne ale wynik osteteczny jest jeden. W poniedzialek idę da prawnika.

paulek
Posty: 30
Rejestracja: 17 sie 2018, 4:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: paulek » 06 lis 2018, 19:31

I zostałem postawiony pod ścianą a raczej szantaż. Jak nie zgodzę się na rozwód to mnie zniszczy. Odbierze mi dziecko. Ogólnie jestem zdołowany. A wiem że dopięła by swego ma potężne środki finansowe czyli pomoc swoich rodziców. Musiałem się zgodzić i jest mi z tym źle.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4006
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: Nirwanna » 06 lis 2018, 19:35

Paulek, czy wiesz, że możesz mieć po swojej stronie Boga Wszechmogącego? Jeśli Go tylko zaprosisz do tej sytuacji.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

paulek
Posty: 30
Rejestracja: 17 sie 2018, 4:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: paulek » 06 lis 2018, 20:32

Pan Bóg tak. Ale wobec woli człowieka jest bezsilny

JolantaElżbieta
Posty: 7
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: JolantaElżbieta » 06 lis 2018, 21:29

Jonasz też nie miał woli pójść do Niniwy. A poszedł. Spoko. Pan Bóg ma swoje sposoby :-)

Angela
Posty: 275
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: Angela » 06 lis 2018, 22:59

paulek pisze:
06 lis 2018, 19:31
Jak nie zgodzę się na rozwód to mnie zniszczy.
Przede wszystkim Twoja żona niszczy siebie, Boże dziecko w sobie. Zgoda na rozwód dopełni tego zniszczenia, a nie uchroni Ciebie przed cierpieniem. Jeżeli już cierpieć, to w słusznej sprawie.

s zona
Posty: 1842
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: s zona » 07 lis 2018, 1:00

Angela pisze:
06 lis 2018, 22:59
paulek pisze:
06 lis 2018, 19:31
Jak nie zgodzę się na rozwód to mnie zniszczy.
Przede wszystkim Twoja żona niszczy siebie, Boże dziecko w sobie. Zgoda na rozwód dopełni tego zniszczenia, a nie uchroni Ciebie przed cierpieniem. Jeżeli już cierpieć, to w słusznej sprawie.
Zeby moc kiedys powtorzyc za sw Pawlem .. bieg , ukonczylem ,wiary ustrzeglem ....

Pavel
Posty: 1717
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: Pavel » 07 lis 2018, 13:15

Poza tym co napisały powyżej panie, chciałbym dodać:
Ulegając szantażowi żony, rozzuchwalasz ją.
Jeżeli byłaby w stanie dążyć do swej groźby, może równie dobrze uczynić to również po uzyskaniu cywilnego rozwodu. Wg mnie oczekiwanie, że gdy dasz czego chce to w zamian ona nie spełni swoich gróźb, jest skrajnie naiwne.
Już sama taka groźba pokazuje na którym miejscu jest u niej dobro dziecka i Twoje miejsce w jego życiu wg niej.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Lawendowa
Posty: 144
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Płeć: Kobieta

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: Lawendowa » 07 lis 2018, 18:00

paulek pisze:
06 lis 2018, 19:31
I zostałem postawiony pod ścianą a raczej szantaż. Jak nie zgodzę się na rozwód to mnie zniszczy. Odbierze mi dziecko.
Co by Ci zrobiła? Tak realnie?
A teraz dziecko z Tobą mieszka?
Pavel pisze:
07 lis 2018, 13:15
Ulegając szantażowi żony, rozzuchwalasz ją.
Jeżeli byłaby w stanie dążyć do swej groźby, może równie dobrze uczynić to również po uzyskaniu cywilnego rozwodu. Wg mnie oczekiwanie, że gdy dasz czego chce to w zamian ona nie spełni swoich gróźb, jest skrajnie naiwne.
Już sama taka groźba pokazuje na którym miejscu jest u niej dobro dziecka i Twoje miejsce w jego życiu wg niej.
Dokładnie tak. W takich zasadniczych sprawach jak rozwód i dobro dziecka nie można być bezwolnym. Masz dziecko, i co mu kiedyś powiesz, gdy zapyta dlaczego zgodziłeś się na rozwód?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

paulek
Posty: 30
Rejestracja: 17 sie 2018, 4:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: paulek » 08 lis 2018, 20:20

A czy to jest ważne co będzie kiedyś. Ważne co jest i teraz. Może zrozumie ze nie mialem wtedy innego wyjścia. A poza tym mam dowód na to że nie kochała. Zaznaczam że to nie ja wnioslem o rozwód.

twardy
Posty: 1250
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: twardy » 08 lis 2018, 21:34

paulek pisze:
08 lis 2018, 20:20
A czy to jest ważne co będzie kiedyś. Ważne co jest i teraz.
To tak jakbyś mówił np, że nie jest ważne dla Ciebie życie wieczne, tylko to jak jest teraz.

Ukasz
Posty: 723
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: Ukasz » 10 lis 2018, 9:37

paulek pisze:
06 lis 2018, 19:31
I zostałem postawiony pod ścianą a raczej szantaż. Jak nie zgodzę się na rozwód to mnie zniszczy. Odbierze mi dziecko. Ogólnie jestem zdołowany. A wiem że dopięła by swego ma potężne środki finansowe czyli pomoc swoich rodziców. Musiałem się zgodzić i jest mi z tym źle.
Nie musiałeś. Za siebie swoje decyzje odpowiadasz Ty. Nie możesz zapobiec rozwodowi, ale nie musisz się na niego zgadzać.
Sam piszesz, że źle Ci z tym. To dlaczego wmawiasz sobie, że musiałeś? Czy to nie jest wejście w rolę ofiary? Ofiara cierpi, w swoim przekonaniu niewinnie, i jest bezwolna, nic nie musi robić. Ofierze jest źle, ale się w tym pławi, żeby nie podejmować wysiłku przemiany siebie.
Tu nie chodzi o daleką przyszłość, nawet nie o życie wieczne. Pierwszą stawką jest Twoja godność. Czy żona może ją zniszczyć? Może pozbawić Cię świadomości Twojej godności, jeśli Ty jej na to pozwolisz. I wygląda na to, że właśnie to nastąpiło. Skąd będziesz czerpał siły, jeśli zaprzesz się i siebie samego i Boga? Nie wmawiaj Sobie, że Bóg chce od Ciebie zgody na rozwód.
Jednocześnie udowadniasz żonie, że słusznie Tobą gardzi, nie musi się z Tobą liczyć. To kluczowy moment w Waszych relacjach. Jej amok kiedyś minie. To nie znaczy, że będzie chciała do Ciebie wrócić. Prawdopodobnie jednak nie raz jeszcze zapyta sama siebie, czy słusznie zrobiła, czy powinna wrócić. Czy jesteś mężczyzną, w którym może mieć oparcie w najtrudniejszych chwilach, gdy sama się zagubi. Jak teraz. Czy podejmując taką decyzję, ulegając jej szantażowi, jesteś oparciem? Możesz stać się nim kiedykolwiek?
Dużo pisałeś o Bogu, o Twojej wierze i relacji Bogiem. Teraz jest czas na Twój czyn,
Ona to ona, Ty to Ty. Każde z Was odpowiada za własne decyzje. Zrzucanie odpowiedzialności na drugą stronę jest kłamstwem.

s zona
Posty: 1842
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: s zona » 10 lis 2018, 10:06

Paulek ,
cos optymistycznego ... " Patrz na to wszystko oczami Pana Jezusa " z konferencji w 1:11:05... te slowa specjalnie dla Ciebie , cala konferencja jest warta wysluchania ,mimo ,ze skierowana do kobiet ...
https://www.youtube.com/watch?v=um3eWRV8V7c
...." Czy możliwe jest szczęście w małżeństwie, w którym nie ma jedności ducha? Jak świadczyć o Bogu, jeśli jedna ze stron nie podziela wiary współmałżonka? Co robić, aby doprowadzić do wiary niewierzącego męża? - na te pytania odpowiada ks. Sławomir Kostrzewa w konferencji wygłoszonej 30 października 2018 roku dla Wspólnoty Żon we Wschowie.

paulek
Posty: 30
Rejestracja: 17 sie 2018, 4:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy rozwód to jedyne wyjście?

Post autor: paulek » 12 lis 2018, 21:32

Ukasz pisze:
10 lis 2018, 9:37
paulek pisze:
06 lis 2018, 19:31
I zostałem postawiony pod ścianą a raczej szantaż. Jak nie zgodzę się na rozwód to mnie zniszczy. Odbierze mi dziecko. Ogólnie jestem zdołowany. A wiem że dopięła by swego ma potężne środki finansowe czyli pomoc swoich rodziców. Musiałem się zgodzić i jest mi z tym źle.
Nie musiałeś. Za siebie swoje decyzje odpowiadasz Ty. Nie możesz zapobiec rozwodowi, ale nie musisz się na niego zgadzać.
Sam piszesz, że źle Ci z tym. To dlaczego wmawiasz sobie, że musiałeś? Czy to nie jest wejście w rolę ofiary? Ofiara cierpi, w swoim przekonaniu niewinnie, i jest bezwolna, nic nie musi robić. Ofierze jest źle, ale się w tym pławi, żeby nie podejmować wysiłku przemiany siebie.
Tu nie chodzi o daleką przyszłość, nawet nie o życie wieczne. Pierwszą stawką jest Twoja godność. Czy żona może ją zniszczyć? Może pozbawić Cię świadomości Twojej godności, jeśli Ty jej na to pozwolisz. I wygląda na to, że właśnie to nastąpiło. Skąd będziesz czerpał siły, jeśli zaprzesz się i siebie samego i Boga? Nie wmawiaj Sobie, że Bóg chce od Ciebie zgody na rozwód.
Jednocześnie udowadniasz żonie, że słusznie Tobą gardzi, nie musi się z Tobą liczyć. To kluczowy moment w Waszych relacjach. Jej amok kiedyś minie. To nie znaczy, że będzie chciała do Ciebie wrócić. Prawdopodobnie jednak nie raz jeszcze zapyta sama siebie, czy słusznie zrobiła, czy powinna wrócić. Czy jesteś mężczyzną, w którym może mieć oparcie w najtrudniejszych chwilach, gdy sama się zagubi. Jak teraz. Czy podejmując taką decyzję, ulegając jej szantażowi, jesteś oparciem? Możesz stać się nim kiedykolwiek?
Dużo pisałeś o Bogu, o Twojej wierze i relacji Bogiem. Teraz jest czas na Twój czyn,
Ona to ona, Ty to Ty. Każde z Was odpowiada za własne decyzje. Zrzucanie odpowiedzialności na drugą stronę jest kłamstwem.
Przeczytałem i dziękuję za tekst. Ale widzisz moja żona jest osobą która dopiero swego nawet po trupach. Dlatego musiałem zgodzić się na rozwód po to choćby aby mieć uregulowane sprawy z synem. Ja wiem ze bede odpowiedzialny za moją decyzję i nie zrzucam na nią. A co do Boga on wie kiedy przyjdzie czas na pewne rzeczy.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości