małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

burza
Posty: 109
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 29 lis 2018, 20:04

Ta miłość współmałżonka nie wiadomo czy ja odzyskam.? Jeśli 2lata minęły, a romans dalej trwa mąż w euforii. A telefon aż gorący od jego czatow w aplikacji viber.

burza
Posty: 109
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 29 lis 2018, 22:40

Wiem, o tej aplikacji, że tak kontaktują się widziałam, na ekranie tel jak do niego dzwoniła(po kilkanaście razy, nie daje zapomnieć o sobie) a tel wyciszony w domu był.I też zainstalowalam, po co nie wiem?Może po to, że widzę że cały czas jest w kontakcie z kochanką, kiedy dziecko w szkole. Znów wolne miał(sroda i czwartek) i ja też, więc wczoraj wyjechałam bo siedzenie w domu z kimś kto mnie tak nienawidzi trudne to (i jakiś miesiąc temu powiedziałam, że nie planuję, za dużo bo nie wiem czy doczekam jutra, ot tak powiedzialam, (a on na to "daj Boże" )i wtedy mi serce ścisnelo z żalu , że mój mąż tak o mnie.A więc, wczoraj (myślał, że do pracy poszlam),a córka zostala pod opieką tatusia. Nic nie mowilam, bo męża zupełnie nie obchodzę, córce powiedziałam, że jadę do babci i odbiorę ją z przedszkola w piątek. Ja trochę uciekam, brak tego wszystkiego w domu tej harmonii, która była. I dom który był azylem i rodzina. Nie wiem czy to się kiedyś zmieni, żyje trochę nadzieja ale ona nie przychodzi. Tylko czemu wrócił i jest to samo a nawet gorzej a ja niestety muszę to oglądać, po co to jest? Co mam przez to rozumieć nie mogę tego pojąć. Jaki plan Boży w tym jest.?

Lawendowa
Posty: 276
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Lawendowa » 29 lis 2018, 22:41

burza pisze:
29 lis 2018, 22:40
Wiem, o tej aplikacji, że tak kontaktują się widziałam, na ekranie tel jak do niego dzwoniła(po kilkanaście razy, nie daje zapomnieć o sobie) a tel wyciszony w domu był.I też zainstalowalam, po co nie wiem?
Po co Ci to? Krzywdzisz tym siebie.
A więc, wczoraj (myślał, że do pracy poszlam),a córka zostala pod opieką tatusia. Nic nie mowilam, bo męża zupełnie nie obchodzę, córce powiedziałam, że jadę do babci i odbiorę ją z przedszkola w piątek. Ja trochę uciekam, brak tego wszystkiego w domu tej harmonii, która była.
Wiem, że to trudna sytuacja, ale byłabym ostrożna, by takimi wyjazdami nie zachwiać poczucia bezpieczeństwa Waszej córki.

Jeśli jeszcze nie słuchałaś, to bardzo polecam, konferencje ks. Marka Dziewieckiego z ostatnich rekolekcji "Pokonywanie trudności w małżeństwie i rodzinie" - o tym jak kochać mądrze nawet w najtrudniejszych sytuacjach:
https://www.youtube.com/playlist?list=P ... XQqsf-vt2c
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Ukasz
Posty: 797
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Ukasz » 01 gru 2018, 10:46

Pustelniku,

odpowiem Ci w swoim wątku
viewtopic.php?f=10&t=541&start=540
bo tam jest na to lepsze miejsce.

burza
Posty: 109
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 03 gru 2018, 10:02

Samoa, oglądałam to o. Szustaka dziękuję.

burza
Posty: 109
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 04 gru 2018, 18:46

Bardzo, powoli ale w końcu, zaczyna dochodzic do mnie, że nie można boksowac się życiem tzn małżeństwem. Jest jak jest, a czas pokaże co dalej będzie. Nic na siłę. Kochanka, lepsza ode mnie dla męża jego wybór. A dla mnie czas podnieść się z tych kolan i powoli stawać na nogi i po prostu to zaakceptować i zająć się sobą. Dużo czasu mi to zajęło.

krople rosy
Posty: 960
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: krople rosy » 06 gru 2018, 14:35

burza pisze:
04 gru 2018, 18:46
Kochanka, lepsza ode mnie dla męża jego wybór.
No i już. Na ten czas tak jest i nie ma się co zakłamywać. Nie ma sensu trwać w pozorach bo to i tak nie przynosi spokoju w sercu.
A co za zakrętem? Nie wiadomo.
burza pisze:
04 gru 2018, 18:46
A dla mnie czas podnieść się z tych kolan i powoli stawać na nogi i po prostu to zaakceptować i zająć się sobą. Dużo czasu mi to zajęło.
To jedyne na co masz wpływ. I wykorzystaj jak najlepiej tę sytuację.

burza
Posty: 109
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 08 gru 2018, 21:56

Powiem, wam że ciężko mieszkać razem,pod jednym dachem kiedy ta osoba już wszystko skreslila bo jest w życiu, ktoś nowy, fajny i jest bosko tam myśli. Wczoraj miała miejsce taka sytuacja, dumna wcale nie jestem że swojego zachowania wcale . Przyjeżdża do domu po tej swojej robocie i zamyka się w łazience i rozmawia głośno przez telefon. Ja rozumiem, dużo nie mam wpływu na jego romans. Niestety, wkurzylo mnie to ja nie chce, słuchać rozmów jego i zeszlam z gory i powiedziałam, że nie życzę sobie rozmów z nią w naszym domu. To niech nie przyjeżdża i siedzi z nią bo i po co on przyjeżdża to mu wykrzyczalam i też o wigilii, że lepiej jak go nie będzie. On oczywiście cisza jak zwykle, ja nie odzywałem się długo nie wiem miesiąc ale nerwy mi puściły. Wiem, że z tego naszego małżeństwa już nic nie będzie mimo,ze tak chciałabym odbudowy ale rzeczywistość jest inna. Wiem, też że tym go odpycham od siebie takim zachowaniem, ale też pewne sytuację on robi celowo by mnie wyprowadzić z równowagi.

renta11
Posty: 265
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: renta11 » 08 gru 2018, 22:40

Burzo

Nie sądzę, że on to robi celowo. On po prostu ma stosunek obojętny do Ciebie, nie liczy się z Tobą. I właśnie ta obojętność jest tym, co najtrudniej znieść. I wzbudza największe emocje, często złość i gniew. Odrzucenie jest bardzo trudne do przerobienia. Znam z autopsji. Przytulam Cię Burzo.
Ale zastanów się nad jednym. Po raz setny podchodzisz do jabłoni i dziwisz się, że gruszki na niej rosną. Może czas przyjąć to do wiadomości, właśnie nie do akceptacji, ale do wiadomości? I zacząć żyć samodzielnie, wiedząc to. Trudne to bardzo, ale możliwe. Wierzę, że dasz radę się nauczyć żyć na nowo.

burza
Posty: 109
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 08 gru 2018, 22:52

Moje emocje biorą górę, bardzo chciałabym być obojętna na uczucia i już tyle nie dałam się im ponieść była zupelna cisza, której nie nawidzilam a teraz się pogodzić am. Niestety to tak ciężko, kiedy dalej się kocha tego swojego męża a on nie zachowuje się jak mąż pod każdym względem i traktuje żonę, jak zbędna rzecz . Cały czas to czynami zlymi mi mówi. On, nigdy już nie zwróci uwagi w moją stronę co by nie zrobiłam ja to wiem. I może myśli, że się wyprowadze, że zmusi mnie do tego tym co robi. To nasz dom i często gęsto, ciężko mieszkać jak lokatorzy a może lepiej by tak było wtedy nie reagowalabym tak.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4246
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Nirwanna » 09 gru 2018, 10:11

Burzo, w każdym poście informujesz wszem i wobec, iż WIESZ, że mąż się nie zmieni, małżeństwo nie jest do uratowania, nic z tego nie będzie, on nigdy nie wróci....itp., itd.
Nawet jeśli na ten moment masz takie poczucie, to jednak po co to robisz? Po co wzmacniasz to poczucie? Czy wiesz, że w ten sposób wciąż od nowa podlewasz i nawozisz to swoje poczucie odrzucenia i taplania się w krzywdzie? Może lepiej ten czas i emocje przekierować na - co mogę zrobić, aby żyło mi się lepiej? aby odrzucenie męża nie rozwalało? aby złapać dystans do tej sytuacji? jak mogę zmienić swoje myślenie? jak mogę odwiesić się emocjonalnie od męża?
Bardzo mi się podoba porównanie renty z tym drzewem, warto wykorzystywać na bieżąco :-)
Abstrahując od faktu, że na ten moment tak jest, i to należy przyjąć do nieakceptującej wiadomości, ale przyszłości nie znasz, tę zna tylko Bóg.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Melani i 5 gości