coś się stało, oj będzie bolało..

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pustelnik
Posty: 1558
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 06 kwie 2019, 22:29

Pijawko, jak chcesz to doczytaj (całość, nie cytat) ... .
Cytat "prawilny" pod względrm żródła jak i swojej treści ...
Zamieszczam tylko krótki fragment, będąc wierny sw. Teresie z Avilla, która rzekła coś na nastęoujący kształt: Dobry Bóg daje swoje łaski kiedy chce , komu chce i jakie chce ....

Dar ten, jak każdy dar, możemy odrzucić, zaniedbać, źle zrozumieć, czy wykorzystać. Otrzymanie każdego daru nakłada bowiem na nas pewną odpowiedzialność, podobnie jak każdy prezent należy szanować i używać go tak, aby służył nam jak najlepiej.

Boży dar łez - Któż jak Bóg
https://kjb24.pl/bozy-dar-lez/

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 216
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 08 kwie 2019, 9:20

Zastanawiam się tylko czemu miałby służyć taki "dar łez" w moim przypadku? Czułam się conajmniej nieswojo płacząc w obecności obcych ludzi. Schowałam się jak tylko mogłam najlepiej i starałam się być jak najciszej, ale ciężko mi było opanować się zupełnie.. Jeśli to było to, o czym pisze Pustelnik to nijak nie rozumiem takiego "daru", chociaż spadł na mnie znienacka.
Myślę, że najważniejszym darem, jakiego bym teraz pragnęła ( w moim rozumieniu) jest przemiana mojego serca, moje nawrócenie i dar przebaczenia ( głównie mężowi, ale nietylko). Jasne, że byłoby pięknie gdyby taki dar otrzymał i przyjął jednoczasowo mój mąż- nigdy nie chcę w modlitwie myśleć wyłącznie o sobie.. Jednak mam wrażenie, że nie powinnam koncentrować się na tych darach, których teraz nie mam ( albo których jeszcze nie jestem w stanie przyjąć) ale raczej skupić się na wdzięczności i tym, co już otrzymałam.
Czasem biorę do ręki różaniec i na każdym "paciorku" wymawiam jakąś jedną rzecz, sprawę, osoboę, wydarzenia itp., za którą jestem wdzięczna Bogu. Wierzcie mi- jak się skupię i pomyślę uważnie- to kilka "okrążeń" można zrobić nie wiadomo kiedy ;-)
Mam nadzieję, że niedługo będę w stanie zrobić to dziękując za te najtrudniejsze sprawy, których teraz nawet nie potrafię jednoznacznie opisać.
ps. pewnie pomyślicie, że ciąglę marudzę, wypłakuję Wam swoje żale i napraszam się o modlitwę, ale tutaj "witrualnie" jest mi jakoś łatwiej. W realu jest bardzo mało osób, które mają pojęcie o tym- o czym ja piszę Wam tutaj. Jestem Wam wdzięczna

JolantaElżbieta
Posty: 230
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: JolantaElżbieta » 08 kwie 2019, 12:05

Tu jesteś wśród swoich Pijawko. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Wypłakiwanie się jest wskazane - mnie sycharowcy w pierwszym okresie uratowali - nie wiem jakbym bez nich skończyła:-)

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 216
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 11 kwie 2019, 23:30

Może nie na temat ale niedawno na forum widziałam post, w którym była informacja o rekolekcjach w Radiu Maryja, które prowadzone są przez o. Dominika Chmielewskiego i o.Macieja Sarbinowskiego... Nie mogę go odnaleźć, nie pamiętam kto i gdzie wrzucił link.. jeśli możecie- podeślijcie, bom spragniona;-)
Ps. Podobno jest też możliwość pisania intencji do modlitwy dla ojców...

s zona
Posty: 2599
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: s zona » 12 kwie 2019, 6:55

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/ra ... nferencja/

Pijawko ,
wczraj sluchalam , masz racje , warto sie podzielic .. piekna , budujaca audycja ..
ps mam prosbe , moglabys westchnec dzisiaj za mnie , mam ciezka podroz caly dzien a wszysko sie komplikuje ...

renta11
Posty: 365
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: renta11 » 12 kwie 2019, 8:10

s zona pisze:
12 kwie 2019, 6:55
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/ra ... nferencja/

Pijawko ,
wczraj sluchalam , masz racje , warto sie podzielic .. piekna , budujaca audycja ..
ps mam prosbe , moglabys westchnec dzisiaj za mnie , mam ciezka podroz caly dzien a wszysko sie komplikuje ...
Moją modlitwę masz :D

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5437
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Nirwanna » 12 kwie 2019, 8:15

pomodlę się
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 216
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 12 kwie 2019, 8:25

O to, to , to , to :) Dziękuję za link. Wczoraj miałam okazję posłuchać w Radiu Maryja ale dziś najprawdopodobniej będę tylko on-line. No, chyba...żeby... ;-)
s zono- już teraz pomodlę się za Ciebie z przyjemnością :) o 12:00 wybieram się na Mszę św. i będę o Tobie ( i o innych potrzebujących) pamiętać. Moja wdzięczność do Was jest ogromna- tyle razy nieśliście mnie na skrzydlach Waszej modlitwy...cieszę się, kiedy mogę modlić się za Was.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 216
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 14 kwie 2019, 12:47

My z meżem prawie wcale nie rozmawiamy o niczym oprócz krótkiej informacji przy oddawaniu dziecka. Nie daje sie namówić na żadno spotkanie w 4 oczy, na jakąkolwiek rozmowę, dialog na spokojnie.. Torpeduje wszystkie moje inicjatywy i z nieznanego mi powodu konsekwentnie rezygnuje nawet z tego, co sam niedawno uważał za budujące i dobre (np.wysyłanie sobie zdjeć dziecka w dni, kiedy drugie z nas go nie widzi) rozmowie mąż powiedział, że nie wierzy, że pozbyłam się kowalskiego na zawsze. Przyznam, że zaskoczyło mnie to trochę( sądziłam, ze w ogóle nie uwierzy w koniec z kowalskim) Dla niego każdy argument jest dobry aby "okopać" się i ugruntować na swojej pozycji ofiary, która teraz ma prawo układać sobie życie od nowa z kowalską. Jeśli już jakim cudem dojdzie do 5minutowej wymiany zdań, to absolutnie na każdym kroku podkreśla (nawet w żartach) jaka byłam okropna i jak on musiał się ratować rozwodem i co jeszcze: szukaniem pocieszenia między nogami kowalskiej( przepraszam że tak brutalnie- to już moje dopowiedzenie) Winę zrzuca na mnie i kiedy mówię wprost,że owszem- uznaje swój wkład ale nie jestem wyłącznie winna- rozmowa się ucina. Zdumiewa mnie diabelski topór, ktory demoluje i odcina wszelkie dobro, próby dialogu i pojednania..
Dzisiaj jest mi bardzo ciężko. I smutno.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 216
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 15 kwie 2019, 13:27

Pan Bóg ma poczucie humoru.
W tym roku znów nie będę mogła uczestniczyć w wieczornych obchodach Triduum Paschalnego, więc postanowiłam trzy pierwsze dni wielkiego tygodnia wykorzystać na to, aby uczestniczyć w Mszy św. w południe w pobliskim kościele ( na szczęście nie moim parafialnym, naprzeciwko którego mieszka mój mąż z kochanką).
Dziś po Mszy udałam się na chwilę do kaplicy adoracji, zajęłam miejsce na podłodze przy ścianie i modliłam się chwilę. Tak mnie jakoś naszła myśl, czy Bóg nie byłby tak uprzejmy, chętny i silny, aby przeniknąć moje skamieniałe serce i jakoś je poruszyć, przemienić, bo bardzo tego potrzebuję.. Zastanawiałam się też czy analogicznie nie zechciałby przyjść do serca mojego męża "mimo drzwi zamkniętych"...i tak jakoś przeniknąć przez ten lodowaty, gruby i kamienny mur jak ściana obok mnie... i kiedy ręką uderzyłam w tę ścianę....okazało się, że to regips :-D ;-D ;-D dobrze,że skończyło się na niezbyt mocnym puknięciu łokciem bo inaczej przebiłabym się na wylot :-D
Myślałam,że parsknę ze śmiechu. Ja tutaj w uniesieniu na kolanach proszę Boga o to,żeby cudem przebił się do mojego zlodowaciałego serca, że to napewno takie trudne i męczące będzie a tymczasem Bóg pokazuje mi, że nie każda przeszkoda rzeczywiście jest taka jaką ja ją postrzegam. Rozbawiło mnie to ;-)

Ukasz
Posty: 1082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Ukasz » 17 kwie 2019, 9:25

Bardzo bliskie mi są oba Twoje ostatnie wpisy.
W tym pierwszym widzę także i moje zderzenie mojej otwartości z odpowiedzią drugiej strony. To teraz bardziej odnosi się do przeszłości niż teraźniejszości, ale tej przeszłości świeżej, ugruntowanej i wciąż kładącej się głębokim cieniem na chwilę obecną. W tej sytuacji powoli dochodziłem do wniosku, a potem postawy, że odpowiadam za siebie, a nie reakcję drugiej strony. Mój przekaz miał być jasny: jesteś moją żoną, kocham Cię, nie zdradzam Cię, chcę z Tobą być. Im jaskrawiej kontrastowało to z zachowaniem żony, tym mocniejszy być wydźwięk moich słów i czynów. To zderzenie było wręcz łaską, w którymś momencie nawet umacniało mnie w okazywaniu jej miłości.
Słowa Twojego męża, że nie wierzy w Twoją wierność, w jej trwałość, mogą być krzykiem usiłującym zagłuszyć odzywające się sumienie. Mogę się mylić w tej interpretacji, a jeśli ona jest słuszna, nic nie gwarantuje na przyszłość: to zakrzykiwanie może okazać się skuteczne. Z drugiej strony wiara w dobro w drugiej osobie jest w moim odczuciu dobrą, Bożą strategią, która przynosi owoce.
Pomaga mi w tym świadomość, jak wygląda moja relacja z Bogiem. On jest zaangażowany w pełni, kocha bezgranicznie, mądrze, gorąco, daje Siebie całego. Ja jakoś chcę Mu odpowiedzieć, ale jest to szalenie ułomne, niekonsekwentne, słabe, motywacje wzniosłe są wręcz przytłaczane różnymi przejawami egoizmu, którego w większej nie potrafię sobie nawet uświadomić. Bóg mi pokazuje, że właśnie tak się kocha: bez czekania na pełną, dojrzałą, czystą wolę drugiej strony, ale przez przyjęcie tego najsłabszego "chcę", żeby wątły kiełek miał szansę urosnąć.
Scena ze ścianą pozornie grubą i twardą, a tak naprawdę skrywającą kruchość, mi również wydaje się znakiem od Pana. Jeszcze kilka dni temu byłem przekonany, że mur w mojej żonie jest niewyobrażalnie gruby. Kilka sytuacji mnie zaskoczyło i pomogło spojrzeć inaczej: ja nic nie wiem o tym, jak mocna jest ta blokada, z czego zbudowana, jakie ma fundamenty i jakie rysy na nich.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Aleksander, Zepsuty13 i 12 gości