Rozpad małżeństwa po 16 latach

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

stokrotka
Posty: 15
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 01 gru 2017, 22:42

zenia1780 pisze:
01 gru 2017, 13:17
stokrotka pisze:
01 gru 2017, 9:46
W naszych rozmowach z mężem przewijają się cały czas z jego strony pytania: w jaki sposób można odbudować małżeństwo po czymś takim, po zdradzie? Dlaczego ja w ogóle chcę jeszcze na niego patrzeć?
A sama wiesz dlaczego?
Witaj Zeniu, cały ten czas, który żyjemy w nieformalnej separacji próbowałam tak naprawdę wniknąć w siebie i w swoje serce. Oczywiście było ciężko i dalej jest, może teraz ciut lepiej. Łzy same płynęły, nie można się na niczym skupić, myśli uciekają same tylko do jednego. Ale powracając do meritum, odpowiedź dla mnie jest prosta ja po prostu bardzo kocham swojego męża, całym sercem. Wiem, że zbłądził, chciałbym mu podać swoją dłoń i naprawdę naprawić nasze małżeństwo a jest nad czym pracować.
zenia1780 pisze:
01 gru 2017, 13:17
stokrotka pisze:
01 gru 2017, 12:08
nie rozumie mojego toku myślenia i postępowania.
Czyli jakiego?
mój mąż kompletnie nie rozumie tego, że ja w ogóle biorę pod uwagę możliwość jego powrotu i naprawy naszego małżeństwa. Jego zdanie jest takie, że on by mi zdrady nie wybaczył i na tym rozmowa się kończy.
zenia1780 pisze:
01 gru 2017, 13:17
stokrotka pisze:
01 gru 2017, 12:08
Natomiast zauważyłam, że w jego wypowiedziach jest wieczne asekuranctwo "ja Ci nic nie mogę obiecać na tę chwilę, ale bądź, bądź miła, uśmiechnięta i zadowolona i nie rozmawiaj ze mną na poważne tematy". Żyję tak już od około dwóch może trzech miesięcy, jest naprawdę ciężko, ponieważ nie ma w tym szczerości. To mi bardzo przeszkadza.
Więc dlaczego to robisz?
ponieważ jak staram się rozmawiać na temat naszego związku, od razu mój mąż zaczyna się bardzo denerwować i przeważnie kończy się awanturą. Właśnie z tym mam problem, nie chcę z nim się kłócić, ale bycie miłą i uprzejmą obawiam się, że powoduje, że on tak naprawdę nie czuje żadnych konsekwencji swojego zachowania.
[/quote]
Ostatnio zmieniony 02 gru 2017, 9:38 przez zenia1780, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawienie cytowania

stokrotka
Posty: 15
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 01 gru 2017, 23:01

ozeasz pisze:
01 gru 2017, 12:16
Prawdziwa MIŁOŚĆ nie jest warunkowa ,można JĄ zranić ,ale nie można zabić , daje siebie w całości i wymaga całości drugiego , jeśli wymaga to tylko dla dobra i pierwsze od siebie ,ale wymaga , bo to jej składnik . "Jeśli chcesz iść za Mną...."

Twoja miłość została zraniona , jeśli zatrzymasz to na sobie , jeśli uniesiesz ,nie oddasz (wg mnie tylko z Bogiem) ,to jest szansa wykorzystać to do zrozumienia w pokorze że każdy z nas może upaść , ale podnieść może tylko miłość .

Bóg nam wybacza i nie wspomina ,człowiek rzadko tak potrafi ,to jednak daje szansę nie zafiksować się na własnym cierpieniu i bólu ,zobaczyć drugiego który upadł i podać mu swą rękę ,tylko wolność i stanięcie w prawdzie o sobie i innych pozwala na taki gest i wyruszenie na nowo w drogę .

Dobrze by było przeanalizować swoje pobudki ,one wskażą na ile wynika to z decyzji podjętej w wolności ,a na ile z lęku i egocentryzmu ,piszę to na podstawie własnego doświadczenia .

Moje pobudki ,mimo że na zewnątrz wyglądały na czyste i bezinteresowne okazały się być egocentryczne, dziś jest inaczej ,ale swoje zepsułem przez brak samoanalizy , pośpiech i brak cierpliwości ,a przecież wszystko ma swój czas ...nie można dać ,nic nie mając ..... nie można dać siebie ,nie posiadając siebie .... Niech Pan was Strzeże i prowadzi. :)
Witaj Ozeasz,
Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Człowiek jest istotą ułomną i niedoskonałą, ale trzeba nad sobą pracować. Kryzys w naszym małżeństwie uczy mnie codziennie pokory, staram się oddać to wszystko Panu Bogu. Jak się zastanawiam nad sobą to dopiero ta sytuacja spowodowała, że zrozumiałam słowa modlitwy "Ojcze nasz... bądź wola Twoja". Oczywiście cały czas gdzieś się przewija moje chciejstwo, ale walczę z tym. Zawsze byłam taka Zosia samosia, i to wychodzi nawet w relacjach z Panem Bogiem, wszystko sama. Może cały ten kryzys jest po to, żebym naprawiła relacje z Panem Bogiem (o ile można to tak nazwać).

stokrotka
Posty: 15
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 02 gru 2017, 18:43

Dziś spędziłam z mężem i z synem można powiedzieć miły dzień. Nawet obiad razem zjedliśmy, posiedzieliśmy, pogadaliśmy o wszystkim i o niczym. No właśnie o niczym. Jak się zapytałam jakie ma plany na wieczór dobry nastrój prysł. Wiadomo dlaczego, wieczor spędza z kowalską. Kochani, nie radzę sobie zupełnie z tą sytuacją, jest we mnie tyle złych emocji... jak sobie z tym radzić. Jak przyjeżdża staram się stworzyć dobrą, pozytywną atmosferę, ale jak dochodzi do mnie że ode mnie jedzie do niej czuję się fatalnie. Może ktoś był w takiej sytuacji, może ktoś mi coś doradzi jak nie zwariować w czymś takim
Pozdrawiam

Dotka
Posty: 164
Rejestracja: 06 kwie 2017, 10:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: Dotka » 02 gru 2017, 22:13

Mój mąż w domu chciał żyć normalnie, był nawet miły, też rozmawialiśmy nawet wiecej niż wcześniej a potem oficjalnie szykował się na randkę i wychodził do kowalskiej. Wracal w nocy i kładł się obok mnie do łóżka. Ja nie potrafiłam nic z tym zrobić, dałam niestety swoim zachowaniem przyzwolenie. Było strasznie , ale pomagał mi różaniec w ręce i Nowenna Pompejanska. Tylko w tym było wtedy ukojenie.

s zona
Posty: 442
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: s zona » 02 gru 2017, 22:21

Stokrotko ,
troche podobna sytuacja jest w watku siwuli .. moze dla Ciebie cos sie przyda ?
bosa pisze:
26 kwie 2017, 11:08
Siwula4 ,o czym rozmawiacie z meezm raz w tygodniu? o tym jak mu jest fajnie? opowiada Ci o nowym dziecku, o swojej dziewczynie? Przepraszam ,ze tak brutalnie, ale pisze z perspektywy moich juz prawie czterech lat bez meza, ktory rowniez wybral inna.
Czy Ty jestes jego zona, czy kolezanka?
ja nie zapomne jak w miesiac po jego odejsciu , w moje urodziny, przyjechal do domu i skarzyl sie jak to ma daleko i ile musi pieniedzy wydawac na benzyne..(wyprowadzil sie 60km od nas)...o urodzinach nawet nie wspomnal...Robi mi sie niedobrze jak sobie o tym przypomne,
Przeciez w taki sposob mozecie to ciagnac latami...on becie Ci sie zwierzal,raz na tydzien, Ty bedziesz czekala,..a zycie ucieka.
Czy masz z czego zyc, czy on wywiazuje sie z lozenia na rodzine.?.Wiem ,ze w tym etapie ,ktory przechodzisz,na razie myslisz zyczeniowo ,"romantycznie", i nie trafiaja doCiebienaszeargumenty, ja tak samo mialam, i dopiero jak czytalam moj watej po dlugim czasie widze ile racji mieli wszyscy,ktorzy mi odpowiadali. Ale kazdy musi do tej "madrosci "dojrzec sam , w swoim czasie.
Mam nadzieje ze moj post bedzie czytelny bez polskich znakow..
Pozdrawiam serdecznie.
Stokrotko ,
nie sposob nie zgodzic sie z Bosa ,ale pamietam ,jak trudno mi bylo ,
gdy Sama musialam Sobie postawic granice ...
i moze jeszcze to
Utka2 pisze:
25 kwie 2017, 21:42
siwula4 pisze:
18 kwie 2017, 19:41
A ja rozmawiam raz a tygodniu, i tęsknię za tymi rozmowami, o wszystkim i o niczym
a te rozmowy to Cię budują? czy rozwalają doszczętnie?


Takie pytanie zadała mi kiedyś taka jedna mądra Sycharka - spytała - "Co Ci te rozmowy dają?"
akurat TE rozmowy nie dawały nic, niszczyły, zawalały, rozwalały mnie od środka.

No więc po co?
ale najlepiej przesledz caly link ,mam nadzieje ,ze siwula sie nie obrazi :)
www.kryzys.org/viewtopic.php?f=10&t=211
dzisiaj I sobota ,pomodle sie za Ciebie ..

ps Utka ,jak tu zajrzysz to skrobnij cos ...
pamietasz ,jak w ub roku o tej porze taszczylysmy " naszych paralitykow "
i to w jakim towarzystwie .. slizgali sie po sniegu .. ale szli.....jechali w zamieci ... :D
Metanoja mial swietny pomysl :D

Stokrotko ,wybacz ta prywate ... ale ostatnio nie moge odkleic sie od klawiatury..
Troche detoxu dobrze mi zrobi :lol:

stokrotka
Posty: 15
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 03 gru 2017, 22:59

Jak trudno jest się odciąć od swojego męża, żeby na nim nie wisieć. Jak analizuję swoje zachowanie to widzę, że to mi brakuje konsekwencji. Co wyznaczę granicę to tak naprawdę bez żadnych problemów pozwalam na ich przekraczanie. Biorę to wszystko co mi skapnie i przyjmuję to za dobrą monetę. A tak naprawdę podświadomie wiem, że powinnam to zostawić. Odciąć się, zacząć żyć swoim życiem bo tylko na siebie mam wpływ. Jest to bardzo trudne, nawet nie myślałam, że tak bedzie ciężko. Po tylu latach trzeba nauczyć się żyć samej. Pan Bóg jest ze mną i wierzę w to, że przeprowadzi mnie przez ten koszmar, który się dzieje obecnie w moim życiu.
S żono bardzo dziękuję za modlitwę jest to niesamowite uczucie, jak wiesz, że ktoś za Ciebie sie modli.
Pozdrawiam wszystkich ciepło
Stokrotka

s zona
Posty: 442
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: s zona » 04 gru 2017, 8:30

Dotka pisze:
02 gru 2017, 22:13
Mój mąż w domu chciał żyć normalnie, był nawet miły, też rozmawialiśmy nawet wiecej niż wcześniej a potem oficjalnie szykował się na randkę i wychodził do kowalskiej. Wracal w nocy i kładł się obok mnie do łóżka. Ja nie potrafiłam nic z tym zrobić, dałam niestety swoim zachowaniem przyzwolenie. Było strasznie , ale pomagał mi różaniec w ręce i Nowenna Pompejanska. Tylko w tym było wtedy ukojenie.
Stokroko ,
a moze zajrzyj do Dotki .. Bardzo ja podziwialysmy ,ze sie odwazyla .. pamietam ,jak niedawno chyba u kogos napisala ,ze maz " Wtedy zaczal ja Szanowac" ...

Mnie NP pomogla nie zwariowac... niemal doslownie ... ja tak wierzylam mezowi ....
Ale moze to bardziej mnie potrzebny byl taki "zimny prysznic " ....
I glebsze zawierzenie Bogu ...
Wierze ,ze Opatrznosc ma swoje plany i wszystko w swoim czasie ...

Ostatnio przewija sie watek listy Zerty ,mnie b pomogla sie ogarnac ... chociaz tez ja "naginalam "
ale uwazam ,ze te punkty dotyczace Twojego rozwoju nie zaszkodza nikomu ..a maz jesli wroci do Ciebie tzn zerwie wszelki kontakt z kowalska zobaczy lepsza wersje zony :D

Stokrotko ,a moze podejdziesz do tego zadaniowo ,tak ,jak w pracy ,bez emocji ...
tzn ograniczajac je....ja juz jestem po dluzszym czasie .....wiec juz latwiej mi to pisac - ale tez sie szarpalam..
Natomiast ,co mi zawsze pomagalo ,to wyjscie do ludzi i jakies drobne " okruchy dobra" ... cokolwiek
Sciskam serdecznie , wspomne o 15h :)
Bozego dnia

isia
Posty: 39
Rejestracja: 09 lis 2017, 17:22
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: isia » 04 gru 2017, 16:44

Witaj Stokrotko. Bardzo mi Ciebie żal bo dokładnie wiem co przeżywasz. Wydaje mi się, że Twoj mąż stworzył sobie "trójkąt". Z jednej strony Ty a z boku Kowalska? Jeśli szarpie go sumienie to je uspokaja kontaktem z Tobą ( rozmowy, spotkania bez zobowiązań). On nie wie jak ma wyjść z tego poplątania, bo sam nie wie czego chce. W tego typu sytuacjach zdradzacz trzyma się niczym skacząca małpa dwóch konarów drzewa. Póki nie jest pewny drugiego cały czas trzyma pierwszy. Chyba że czeka na Twój ruch..... Jeśli komuś zależy to się stara ( tak myślę) i pokazuje to swoim odpowiedzialnym zachowaniem. Może robić wszystko byle na poźytek a nie szkodę. Jak na razie szkodzi. Nie poradzę Ci jak to pokierować. Różne sposoby w różnych przypadkach mogą pomóc lub nie. Lista Zerty jest wartościowa, ale jeśli tli się iskra. ......U mnie zupełnie nie działała. Mąż był "zadowolony" że wreszcie nasze życie idzie obok siebie i przez 7 lat nic go nie interesowałam ani ciut. Mnie się wydawało że muszę być cierpliwa i takie tam... Tymczasem dawałam przyzwolenie na to " sztuczne " życie , przeplatane moimi upadkami ( gdy nikt oczywiście nie widzial). On i tak robił co chciał i to było dla niego komfortowe . Jeśli Twój mąż wraca do kowalskiej(?) to coś tu nie gra. Pisze na podstawie własnych przemyśleń. Mąż nie powinien bowiem swoim zachowaniem wzbudzać Twoich wątpliwości. Jeśli ktoś ma jakieś zamiary bardzo możliwe że zechce je zrealizować. Jeśli nie teraz to za 5, 8 lat . Byc może. U mnie mąż zrealizowal. Nic nie pomogły wyczytane moje " mądrości". Jedyne czego jestem pewna to tego , że można przez to przejść. Jednak nie samemu . Po ludzku można zwariować lub wpaść w depresję. Zawierzenie się Panu Bogu jest niewątpliwie najlepszym co możemy zrobić. Pamiętaj o synu, który bacznie Cię obserwuje i to teraz Ty mu dajesz/ lub nie ,poczucie bezpieczeństwa. Wiem że to bardzo trudne. Wiem co to lata koszmaru i jak każdy dzień w zasadzie to zdobycie szczytu, ale z Bogiem nie jesteśmy sami.

stokrotka
Posty: 15
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 06 gru 2017, 11:40

Na początek powiem że cieżko jest. Wczoraj mój mąż spotkał się z moją przyjaciółką o czym wiedziałam. Myślałam, że wykonał krok nawiązania kontaktu z nią, żeby w jakiś sposób zacząć naprawiać nasz związek. Jak bardzo się myliłam, jak bardzo się rozczarowałam... znowu chce się rzec.
Powiedział jej, że mnie nie kocha, kowalskiej też nie, ale jakoś nie myśli o zakończeniu tamtej znajomości. Że jestem dla niego jedynym przyjacielem, że nigdy go nie zawiodłam i tylko mi może ufać, ale kompletnie nic nie powiedział, że chciałby ratować nasze małżeństwo. Niestety. Jak ciężko jest żyć jak się usłyszy coś takiego, na dodatek nie miał tyle odwagi żeby mi to powiedzieć prosto w oczy. Nie daję rady. Łzy same plyną z oczu. Próbuję z tym walczyć, modlić się, ale kompletnie nie widzę ratunku dla nas. Po ludzku to jest niemożliwe do uratowania. Nawet powiedział jej, że nie wierzy w moją miłość do niego, ponieważ uważa, że chodzi mi tylko o wygraną. Że cały czas z mojej strony jest kontrola i nic więcej. Obecnie izoluję się od niego staram się nie odbierać telefonów i nie odpisywać na każdą wiadomość, ale widzę, że i telefonów jest mniej i wiadomości. On tez zaczął sie odsuwać. Widzę koniec...

Aleksander
Posty: 462
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: Aleksander » 06 gru 2017, 12:51

stokrotka pisze:
06 gru 2017, 11:40
[...]
ale widzę, że i telefonów jest mniej i wiadomości. On tez zaczął sie odsuwać. Widzę koniec...
Jak to mniej? U mnie w ostrej fazie kryzysu nie było ŻADNYCH SMSów czy telefonów. Nic.
Ja nie dzwoniłem i nie pisałem (zgodnie z Zertą) - ukochana też nie czuła potrzeby.

stokrotka
Posty: 15
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 06 gru 2017, 15:51

Witaj Aleksandrze,
Faktycznie to wszystko może wydawać się dziwne, ale od dnia wyprowadzki mojego męża mamy codziennie kontakt ze sobą. W ciągu tych kilku miesięcy nawet dwa razy podejmował próby rozmów na temat powrotu do domu, ale praktycznie za dzień lub dwa natychmiast się z tego wycofywał. Dlatego też w moim wątku poruszyłam kwestie granic bo uważam że oboje nie potrafimy ich przestrzegać. Zapomniałam dodać w poprzedniej wypowiedzi, że wczoraj powiedział, że najlepiej jak ja bym była jego przyjaciółką a z kowalską byłby w jakimś tam związku. Dla mnie jest to koszmar jak ktoś po tylu latach może mieć tak chore pomysły.

rak
Posty: 90
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: rak » 07 gru 2017, 12:17

Cześć Stokrotko,

pozwól, że podzielę się swoim doświadczeniem
stokrotka pisze:
06 gru 2017, 15:51
Faktycznie to wszystko może wydawać się dziwne, ale od dnia wyprowadzki mojego męża mamy codziennie kontakt ze sobą.
Wiesz u nas było tak samo. Po separacji żona zaczęła codziennie przedzwaniać, dopytywać się co u mnie, interesować się wszystkim,... Dla mnie też była to okazja, żeby zacząć mówić "jej językiem miłości" w tym czasie, co wcześniej nie miało miejsca. Ale też ograniczałem drastycznie kontakt ze swojej strony, starałem się jednak żeby istniejący był miły i zachęcał do ponownych rozmów;) Jak jednak sama zauważyłaś to mija po jakimś czasie, druga strona sama z siebie nie chce cały czas się często sama kontaktować...
stokrotka pisze:
06 gru 2017, 15:51
... Zapomniałam dodać w poprzedniej wypowiedzi, że wczoraj powiedział, że najlepiej jak ja bym była jego przyjaciółką a z kowalską byłby w jakimś tam związku. Dla mnie jest to koszmar jak ktoś po tylu latach może mieć tak chore pomysły.
Moja też miała podobny pomysł, początkowo strasznie mnie wkurzył. A ona była zdziwiona, jak to nie chcesz być moim przyjacielem, przecież od tego jak coś się zaczyna... To, że Twój mąż chce utrzymywać kontakt i być przyjacielem, to chyba dobrze nie? Jak sobie poradzić w całej tej sytuacji, to już inna sprawa i wiem, że ciężko to sobie poukładać. Szczególnie z ustaleniem i obroną swoich granic, szczerze z mojego doświadczenia jak nie czujesz się w tym pewnie, to lepiej się z nimi nie śpieszyć, bo ciężko się broni czegoś czego się do końca nie wypracowało.
Ostatnio zmieniony 07 gru 2017, 12:19 przez Czarek, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: PawełZałamany, Secundus i 8 gości