Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Bławatek
Posty: 1683
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek »

Dziękuję wszystkim za każdy post - ile osób tyle doświadczeń i sugestii. Muszę z tym pochodzić i pomyśleć.

Wiem, że nie da się tego faktu ukrywać w nieskończoność. Syn może być w szoku ale pewnie przyjmie to jakoś.

Gorzej chyba będzie ze mną gdy wszyscy wokół się dowiedzą. Nigdy nie chciałam być w centrum uwagi a tu będę. Szkoda, że nie mam pracy dzięki której mogłabym gdzieś na dłużej wyjechać. Rodzice męża dowiedzieli się przypadkiem o tym dziecku - mąż nawet nie miał odwagi im się przyznać. Zadowoleni nie byli.

A gdyby mąż 3 lata temu słuchał co mówiłam, o ewentualnym związku z kobietą i ewentualnym dziecku które mogłoby się pojawić nie byłoby tego wszystkiego. Nawet na mediacjach udało się nam się swego czasu dogadać ale zaraz potem mąż uznał że nie będzie niczego w sobie zmieniał by nam było lepiej. No to tak podziałał, że nikomu teraz nie jest lepiej.
Sarah
Posty: 372
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Sarah »

Bławatek pisze: 18 mar 2023, 22:10 gdyby mąż 3 lata temu słuchał co mówiłam, o ewentualnym związku z kobietą i ewentualnym dziecku które mogłoby się pojawić nie byłoby tego wszystkiego.
Bławatek, mąż ma, z tego co pamiętam, koło 50, więc jest już bardzo dorosły i chyba w pełni władz umysłowych... więc przypuszczam, że i bez tego co mówiłaś wiedział, skąd się biorą dzieci i co z "ewentualnego związku z kobietą" może wyniknąć? Dziwnie o nim piszesz ... Jakby to był co najwyżej nastolatek i w dodatku twój podopieczny...
Bławatek pisze: 17 mar 2023, 18:26 każda moja rada jest odbierana przez niego jako uwaga bo go strofuje, bo zawsze chcę aby moje było na wierzchu, a ja naprawdę umię przewidzieć jego ruchy i działania czy też ewentualne wypadki - jak np. ubierz stare ubranie bo rzeczy na strychu są skurzone i będziemy zaraz brudni.
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż ci się wydaje". Ks. Jan Kaczkowski
Bławatek
Posty: 1683
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek »

Sarah pisze: 18 mar 2023, 22:53
Bławatek pisze: 18 mar 2023, 22:10 gdyby mąż 3 lata temu słuchał co mówiłam, o ewentualnym związku z kobietą i ewentualnym dziecku które mogłoby się pojawić nie byłoby tego wszystkiego.
Bławatek, mąż ma, z tego co pamiętam, koło 50, więc jest już bardzo dorosły i chyba w pełni władz umysłowych... więc przypuszczam, że i bez tego co mówiłaś wiedział, skąd się biorą dzieci i co z "ewentualnego związku z kobietą" może wyniknąć? Dziwnie o nim piszesz ... Jakby to był co najwyżej nastolatek i w dodatku twój podopieczny...
Bławatek pisze: 17 mar 2023, 18:26 każda moja rada jest odbierana przez niego jako uwaga bo go strofuje, bo zawsze chcę aby moje było na wierzchu, a ja naprawdę umię przewidzieć jego ruchy i działania czy też ewentualne wypadki - jak np. ubierz stare ubranie bo rzeczy na strychu są skurzone i będziemy zaraz brudni.
Sarah, mój mąż przed ślubem jawił się i przedstawiał jako zaradny, decyzyjny. Po ślubie zachowywał się jak niezaradny, przytłoczony życiem i nie umiejący podejmować poważnych decyzji. Zawsze czułam się jakbym miała dwoje dzieci - przy czym to starsze czyli mąż, bardziej wymagający uwagi i prowadzenia. Wina jego rodziców bo wiele rzeczy za niego do 40ki robili. Ja mimo, że mieszkałam z rodzicami to sama wszystkie swoje sprawy i zakupy załatwiałam. I dla mnie oczywiste było że z momentem ślubu zaczyna się poważne życie, decydowanie i odpowiedzialność za dobro rodziny. U mojego męża tego nigdy nie było. Lubię czytać życiorysy sławnych ludzi, pisarzy i często czytałam o takich "zagubionych w świecie codzienności" mimo, że tworzyli arcydzieła czy też wpadali na innowacyjne pomysły - tylko, że u nich zawsze była wdzięczność dla żony, że tyle robi, załatwia, dba o nich i o dom. A u nas wszystko mężowi przeszkadzało, zawsze niezadowolony, a najbardziej z tego że oczekiwałam, że on jako głowa rodziny będzie zarabiał na rodzinę - na szczęście pracowałam i zarabiałam bo bez tego byśmy zginęli.
Bławatek
Posty: 1683
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek »

Witajcie, piszę bo znów dopadły mnie nieprzespane noce dzięki mojemu mężowi.

Czuję się jak Jezus który modlił się w Ogrójcu, miał rozterki i prosił Ojca o oddalenie kielicha. Mój mąż znów warzy piwo, które ja i syn pić będziemy. A mianowicie:

Przypadkiem dowiedziałam się, że mąż sam wnioskował i w sądzie walczył o kontakty z dzieckiem, które ma z kowalską, bo kowalska nie chciała żeby miał z dzieckiem kontakty. Pierwszy ból - "sam walczył", bo przecież w pozwie który od niego dostałam czarno na białym było, że on nie chce mieć z naszym dzieckiem uregulowanych kontaktów - zapewne pamiętacie jaki to był dla mnie ból, bo nieraz o tym pisałam tu na forum. Tłumaczył to faktem, że to jego dziecko i ma prawo wychowywać i się spotykać. Szkoda, że nie garnął się nigdy do opieki i wychowania naszego dziecka - tu pojawia się drugi ból, który niestety ciągle wraca jak bumerang, bo przez lata ze wszystkim byłam sama. Trzeci ból - że mąż ciągle najpierw działa a potem myśli - bo zapewne z nikim nie konsultował swojej decyzji a później będzie lamentował, że kowalska chce od niego coraz więcej i więcej (pieniędzy i czasu). Bo może kowalska chciała zostać samotną matką i poznać kogoś kto pokochałby jej (i mojego męża dziecko) i był dla dziecka ojcem. A tu w moim mężu pojawił się instynkt ojcowski - ale tylko do maluchów bo z naszym nastolatkiem mąż dalej nie potrafi nawiązać dobrej relacji.

Tak patrząc na to kolejne chaotyczne i być może bez większego zastanowienia działanie męża chyba powinnam z mężem załatwić intercyzę. Nigdy tego nie brałam pod uwagę gdyż zawsze chciałam mu pokazać, że chcę z nim tworzyć jedność, ale teraz chyba nadszedł czas by nie myśleć o jedności tylko zadbać o własne interesy i bezpieczeństwo oraz spokój.

Nie dociera do mnie dlaczego on tak zacięcie walczył w sądzie o te kontakty z tym dzieckiem. Tak wiem - ojcowie mają prawo i obowiązek uczestniczyć w życiu i wychowaniu swojego dziecka, ale przecież mąż pokazał wielokrotnie jak jego pierworodny nie jest dla niego ważny. Kiedyś tylko mi wspomniał, że ma ciężki czas bo ma sprawę w sądzie, ale nic nie chciał powiedzieć. A ponieważ chodził zmartwiony to ja mu jeszcze współczułam, że może kowalska walczy o niego, o jego pieniądze, częstsze kontakty a on tego nie chce, bo ona chce za dużo. A tu wychodzi, że mąż chce więcej. Ja chyba nigdy nie zrozumiem działania i myślenia męża.

I znów będą mnie i naszego syna dotykać konsekwencje działań mojego męża. A ja nigdy nie chciałam wyróżniać się z tłumu a teraz we wszystkim odstaję. Ciągle będę się mierzyć z czyimś wzrokiem, gadaniem, sugestiami... Bo teraz wszędzie jestem sama z dzieckiem, a kiedyś mój mąż będzie się afiszował wszędzie ze swoim kolejnym dzieckiem - bo mój mąż nie rozumie, że jego działania mogą komuś sprawiać ból lub problemy (gadanie innych o tym, wytykanie palcami). Tak to jest dla mnie raniące - bo nie lubię być w centrum wydarzeń, szczególnie odstających od mojego systemu wartości i moich wyborów.

A miało już być spokojnie...
Al la
Posty: 2750
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Al la »

Bławatku, rzeczywiście trudne doświadczenia.
Rozumiem Twoje rozterki, u mnie było podobnie.
Mój mąż ma również dziecko z kochanką, natomiast my jesteśmy w separacji i mamy przeprowadzony podział majątku.
Taka sytuacja jest komfortowa też dla naszych dorosłych dzieci, o czym niejednokrotnie mówiły. Bo to, co moje będzie dla nich, a to, co ojca, podzielone na trzy. Dla dzieci to jest jakiś poziom bezpieczeństwa, chociażby materialnego, co jest niewątpliwie ważne.

Natomiast nie rozumiem tego ostatniego akapitu. Od czego Ty masz odstawać?
Wiesz, to nieprawda, dlaczego ktoś miałby Ciebie wytykać palcami?
U mnie od jakiegoś czasu tak się dzieje i się potwierdza, że warto trwać przy swoich decyzjach i pielęgnowaniu wartości. Np dzisiaj, w poniedziałek świąteczny przyjeżdżają do mnie młodzi z rodzinami ze strony mojego męża. Co jest od jakiegoś czasu normalnością.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Bławatek
Posty: 1683
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek »

Al la w moim ostatnim akapicie chodziło mi o to, że od lat nastoletnich wiedziałam jaki model życia chcę - jeśli małżeństwo to jedno i na całe życie, jeśli nie małżeństwo to życie w samotności, żadne związki przelotne. I tu się nic nie zmieni. O ironio - zanim poznałam męża to kilku rozwodników było mną zainteresowanych, ale ja nigdy nie chciałam takich związków, szczególnie jak były dzieci. Żyję w małej społeczności gdzie wszyscy się znają, a mnie tym bardziej znają i kojarzą bo od lat nastoletnich udzielałam się aktywnie w kościele i owszem ostatnio żyłam w cieniu, ale nie jestem anonimowa. Mój mąż nie będzie widział problemu by swoje drugie dziecko zabierać na jakieś uroczystości rodzinne, może i wspólne spędzanie czasu z naszym nastolatkiem, a że mieszka teraz niedaleko nas to będzie widoczny ze swoim nowym życiem. Dla mnie to trudne, tym bardziej, że wokoło mieszkają koledzy syna. Niby każdy żyje swoim życiem ale i tak wszyscy o wszystkich gadają. To nie centrum wielkiego miasta gdzie można być anonimowym lub niewidocznym.

Też utrzymuję kontakt z rodziną męża bo nie ma jakiś zgrzytów między nami, nawet dużo wsparcia od nich przez te lata dostałam - dodatkowo syn kocha córkę swojego kuzyna więc ciągnie do nich. Choć dla mnie to nieraz trudne bo sama zawsze chciałam córkę.

Najbardziej boli to, że mąż chciał uregulowania kontaktów z tamtym dziecko mimo niezgody kowalskiej, a przecież jak odszedł to o naszym tak łatwo zapomniał i nieraz musiałam mu przypominać, że syn tęskni i czeka.
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 1578
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Niepozorny »

Bławatek pisze: 10 kwie 2023, 3:53 Przypadkiem dowiedziałam się, że mąż sam wnioskował i w sądzie walczył o kontakty z dzieckiem, które ma z kowalską, bo kowalska nie chciała żeby miał z dzieckiem kontakty. Pierwszy ból - "sam walczył", bo przecież w pozwie który od niego dostałam czarno na białym było, że on nie chce mieć z naszym dzieckiem uregulowanych kontaktów - zapewne pamiętacie jaki to był dla mnie ból, bo nieraz o tym pisałam tu na forum. Tłumaczył to faktem, że to jego dziecko i ma prawo wychowywać i się spotykać. Szkoda, że nie garnął się nigdy do opieki i wychowania naszego dziecka
Nie dociera do mnie dlaczego on tak zacięcie walczył w sądzie o te kontakty z tym dzieckiem. Tak wiem - ojcowie mają prawo i obowiązek uczestniczyć w życiu i wychowaniu swojego dziecka, ale przecież mąż pokazał wielokrotnie jak jego pierworodny nie jest dla niego ważny.
Moim zdaniem za dużo myślenia w tym wszystkim i wymyślania, dlaczego twój mąż działa tak a nie inaczej. To, że nie chciał mieć uregulowanych kontaktów z waszym synem, to dla mnie informacja, że pasowało mu widywanie się bez ustalonego harmonogramu. W ten sposób mógł mieć nadal kontakt z dzieckiem i nie miał obawy, że będzie miał sprawę sądową za nierealizowanie ustalonych kontaktów. Z jednej strony chciałabyś mieć odpowiedzialnego męża, ale gdy walczy o jakikolwiek kontakt ze swoim drugim dzieckiem, to postrzegasz to negatywnie.

tu pojawia się drugi ból, który niestety ciągle wraca jak bumerang, bo przez lata ze wszystkim byłam sama.
Tutaj nie rozumiem. Chodzi o ten czas, gdy nie mieszkaliście już razem czy po prostu o większość czasu od początku waszego małżeństwa.
Trzeci ból - że mąż ciągle najpierw działa a potem myśli - bo zapewne z nikim nie konsultował swojej decyzji a później będzie lamentował, że kowalska chce od niego coraz więcej i więcej (pieniędzy i czasu). Bo może kowalska chciała zostać samotną matką i poznać kogoś kto pokochałby jej (i mojego męża dziecko) i był dla dziecka ojcem. A tu w moim mężu pojawił się instynkt ojcowski - ale tylko do maluchów bo z naszym nastolatkiem mąż dalej nie potrafi nawiązać dobrej relacji.
Tego też nie rozumiem. Jak dla mnie za dużo tu założeń, co to będzie w przyszłości. Poza tym warto postawić granicę, żeby podczas rozmów z mężem nie było wspominania o kowalskiej.
Tak patrząc na to kolejne chaotyczne i być może bez większego zastanowienia działanie męża chyba powinnam z mężem załatwić intercyzę. Nigdy tego nie brałam pod uwagę gdyż zawsze chciałam mu pokazać, że chcę z nim tworzyć jedność, ale teraz chyba nadszedł czas by nie myśleć o jedności tylko zadbać o własne interesy i bezpieczeństwo oraz spokój.
Ja chciałem zabezpieczyć się (i dzieci) finansowo, więc po odkryciu zdrady dogadałem się z żoną w sprawie rozdzielności i podziału majątku. Oboje mieliśmy w tym swoje cele (zupełnie inne) i wyobrażenie, co się może wydarzyć. Moja żona później się wyprowadziła i zamieszkała z kowalskim (wtedy nie brałem pod uwagę takiego scenariusza)... ale dzisiaj nie muszę spłacać nie swoich długów.
I znów będą mnie i naszego syna dotykać konsekwencje działań mojego męża. A ja nigdy nie chciałam wyróżniać się z tłumu a teraz we wszystkim odstaję. Ciągle będę się mierzyć z czyimś wzrokiem, gadaniem, sugestiami... Bo teraz wszędzie jestem sama z dzieckiem, a kiedyś mój mąż będzie się afiszował wszędzie ze swoim kolejnym dzieckiem - bo mój mąż nie rozumie, że jego działania mogą komuś sprawiać ból lub problemy (gadanie innych o tym, wytykanie palcami). Tak to jest dla mnie raniące - bo nie lubię być w centrum wydarzeń, szczególnie odstających od mojego systemu wartości i moich wyborów.
Trochę cię rozumiem, bo wiem jak to jest w małych miejscowościach. Też na początku uważałem, że wszyscy dookoła na pewno rozmawiają o mojej sytuacji. Pamiętam jak czułem się upokorzony, gdy żona na ważną uroczystość kościelną naszego dziecka przyszła ze swoim nieślubnym dzieckiem. Z czasem doszedłem do wniosku, że tak naprawdę nie mam pojęcia, co mówią ludzi i że w sumie nie mam na to wpływu. Od razu mniej się tym wszystkim przejmowałem.
Raz jedno z moich dzieci wróciło ze szkoły i opowiadziało o tym, że ktoś tam z klasy coś brzydkiego powiedział o mamie (bez podawania szczegółów). To są konsekwencje, na które nic nie poradzimy.
Z braku rodzi się lepsze!
Bławatek
Posty: 1683
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek »

Niepozorny wiem że za dużo rozmyślam i próbuje zgadywać różne możliwości różnych działań, ale dzięki temu często nie podejmuję decyzji, które by miały dla mnie zgubne konsekwencje np. wiązanie się z rozwodnikiem - bo sobie zrobię projekcję różnych ewentualności i już mniej więcej wiem co mnie może spotkać.

Niestety mój mąż najpierw działa a potem myśli - tak też było w małżeństwie. I nieraz potem wysłuchiwałam, że go nie wspierałam, nie zatrzymywałam - ale jak zatrzymać kogoś kto wie lepiej, jak wspierać kogoś kto działa ze szkodą dla mnie, małżeństwa (bo np. kupił kolejny samochód lub motocykl nie sprzedając żadnego starego, zamiast kupić nową lodówkę, kuchenkę).

Tak, jestem zdziwiona, że mąż zabiegał o uregulowanie kontaktów z dzieckiem kowalskiej, bo przez długi czas po odejściu nie chciał spotykać się z naszym synem, a jak za namową adwokatki prosiłam go o zaplanowanie jego wizyt to zawsze mi mówił że nie może (nawet z wyprzedzeniem tygodniowym) więc ja nigdy nie wiedziałam kiedy się pojawi i czas swój poświęci. Wtedy liczyła się dla niego jego wygoda i czas spędzany z kowalską. Ja nie mogłam sobie nic zaplanować. Teraz się już mężem nie przejmuje, bo nadal nie sygnalizuje, o której się pojawi, ale najwyżej zawróci gdy się okaże że nas nie ma. W małżeństwie też tego nie robił, bo przecież ja jako żona powinnam zawsze na męża czekać. Jedynie czego nie lubię to prosić się męża o zajęcie synem bo mam czasami coś do załatwienia lub żeby zawiózł syna gdzieś - a proszenie to nie tylko wypowiedzenie prośby, tylko kilkukrotne proszenie, dopytywanie i przypominanie. Więc często macham ręką jak nie ma zainteresowania i ogarniam sama, często przekładając swoje plany. Niestety.

Niestety zawsze ze wszystkimi problemami i wszystkimi obowiązkami byłam sama od zawsze. Gdy byłam po porodzie to miał problem przywieź mi potrzebne rzeczy, bo dłużej leżałam, bo mu się nie chciało szukać. Nawet moją winą jest, że nie mamy własnego mieszkania, a to on nie chciał kredytu brać, bo ja chciałam mieć swój kąt i własne życie rodzinne a nie żyć na kupie z pozostałą rodziną. Gdy mąż szukał pracy to mu pomagałam, wspierałam, załatwiałam za niego wszystkie sprawy urzędowe i płatności na poczcie (jego) bo po drodze miałam (ale czas traciłam ja). Głupia i naiwna byłam. Ale ja po prostu mam dobre serce.
Niepoprawny83
Posty: 270
Rejestracja: 07 wrz 2021, 22:43
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Niepoprawny83 »

Bławatek pisze: 10 kwie 2023, 3:53
Przypadkiem dowiedziałam się, że mąż sam wnioskował i w sądzie walczył o kontakty z dzieckiem, które ma z kowalską, bo kowalska nie chciała żeby miał z dzieckiem kontakty.
A ten przypadek był przypadkowy, czy wyniknął z jakiegoś działania męża?

Może twój ślubny ma taka potrzebę bycia toksycznym dla innych? Może o wasze dziecko nie dba należycie bo wie, że ci na tym zależy a o dziecko ze związku z Kowalską "walczy" bo Kowalska ogarnęła się co to za osobowość i stara się od niego odciąć? Naprawdę dziwne jest to, że mąż pała uczuciem ojcowskim do jednego dziecka a drugie traktuje po ojczymskiemu... Dziwne jest to, że Kowalska woli być sama niż wiązać się z twoim mężem, przecież bardzo trudno jest znaleźć samotnej matce wartościowego partnera, choć oczywiście może po prostu chce sama wychować dziecko, nie jest to w sumie nieprawdopodobne, jednak jest zastanawiające.
Sam wspomniał w czasie procesu, że ma trudny czas a ty mu współczułaś ,domyślam się jak to irytuje, czy taka toksyczność może być niezamierzona?
On źle robi ty masz nie przespane noce, . Chyba tego krzyża nie da się uniknąć, ja przynajmniej sposobu na to nie znam. Pomaga zrozumienie motywów działań drugiej strony.
Zaufaliśmy miłości.
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 1578
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Niepozorny »

Bławatek pisze: 10 kwie 2023, 21:14 Niepozorny wiem że za dużo rozmyślam i próbuje zgadywać różne możliwości różnych działań, ale dzięki temu często nie podejmuję decyzji, które by miały dla mnie zgubne konsekwencje np. wiązanie się z rozwodnikiem - bo sobie zrobię projekcję różnych ewentualności i już mniej więcej wiem co mnie może spotkać.
Też zanim podejmę jakąś ważną decyzje rozważam różne opcje uwzględniając wiele różnych zmiennych, ale w twoich przemyśleniach na temat męża i kowalskiej pojawiąją się scenariusze, które się nie wydarzyły, ale już teraz masz przez nie nieprzespane noce. Mam w rodzinie osobę, która takie czarne scenariusze widzi oczami swojej wyobraźni. Nie lubię z nią rozmawiać o mojej sytuacji małżeńskiej, bo jednak wolę spać spokojnie :). Nauczyłem się poświęcać mój czas i energię tylko na sprawy, na które mam jakiś wpływ. Inne nie zajmują mojej głowy.
Niestety mój mąż najpierw działa a potem myśli
Kolejny przykład na to, że przeciwieństwa się przyciągają ;). Moja żona działa tak samo.
Z braku rodzi się lepsze!
nałóg
Posty: 3364
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: nałóg »

Bławatku? A znasz Modlitwę o Pogodę Ducha?może warto wg jej przekazu zacząć żyć?
Bławatek
Posty: 1683
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek »

Nałóg znam tę modlitwę od lat młodzieńczych bo wraz z grupą parafialną miałam spotkania w salce gdzie spotykała się grupa AA i na ścianie ta modlitwa była wypisana. Staram się żyć wg niej ale inni mi ciągle szpile wbijają. Oj boli, boli. I choć nie mam wpływu na innych, bo stawianie granic niewiele daje i działania innych wpływają na mnie. Bezludna wyspa by się przydała.
Astro
Posty: 1209
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Astro »

Bławatki
Rozumiem ,że to ciężkie przeżycia.
Natomiast myślę ,że za dużo w tym wszystkim męża .
Za dużo projekcji co będzie.
Rozumiem ,że one wynikają z doświadczeń .
Chcesz zapobiegać na zapas . A tak się nie da żyć.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II
Bławatek
Posty: 1683
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek »

Niepoprawny83 pisze: 10 kwie 2023, 21:49
Bławatek pisze: 10 kwie 2023, 3:53
Przypadkiem dowiedziałam się, że mąż sam wnioskował i w sądzie walczył o kontakty z dzieckiem, które ma z kowalską, bo kowalska nie chciała żeby miał z dzieckiem kontakty.
A ten przypadek był przypadkowy, czy wyniknął z jakiegoś działania męża?

Może twój ślubny ma taka potrzebę bycia toksycznym dla innych? Może o wasze dziecko nie dba należycie bo wie, że ci na tym zależy a o dziecko ze związku z Kowalską "walczy" bo Kowalska ogarnęła się co to za osobowość i stara się od niego odciąć? Naprawdę dziwne jest to, że mąż pała uczuciem ojcowskim do jednego dziecka a drugie traktuje po ojczymskiemu... Dziwne jest to, że Kowalska woli być sama niż wiązać się z twoim mężem, przecież bardzo trudno jest znaleźć samotnej matce wartościowego partnera, choć oczywiście może po prostu chce sama wychować dziecko, nie jest to w sumie nieprawdopodobne, jednak jest zastanawiające.
Sam wspomniał w czasie procesu, że ma trudny czas a ty mu współczułaś ,domyślam się jak to irytuje, czy taka toksyczność może być niezamierzona?
On źle robi ty masz nie przespane noce, . Chyba tego krzyża nie da się uniknąć, ja przynajmniej sposobu na to nie znam. Pomaga zrozumienie motywów działań drugiej strony.
Mój mąż chyba ma dość duszenia tego wszystkiego w sobie i znienacka wyrzuca z siebie. W trakcie ustalania kiedy z naszym synem pojadą do jego rodziców gdy proponowałam popołudnie to wypalił że popołudniu nie może bo ma widzenie z dzieckiem, które wywalczył w sądzie i chce tam jechać. Jakbym w twarz dostała. On oczywiście nie rozumie, że mnie rani. A tłumaczyć po raz enty nie mam już ochoty. Tak samo nie chce mi się przypominać mu, że naszym synem tak chętnie się nie zajmował. Tylko dopytałam czy to ona walczyła o te kontakty czy on. Wyszło, że on. Więcej nie ciągnęłam bo syn był w pokoju obok i mógłby znienacka usłyszeć. Super, że wziął odpowiedzialność za dziecko ale czy dobrze robi to nie wiem. 2 lata temu jak słuchałam Ks. Dziewieckiego to on był przeciwny by biologiczny ojciec tak mocno angażował się w wychowanie dziecka spoza małżeństwa. Ale dokładnie nie pamiętam. Muszę tego nagrania poszukać.

Jak już nieraz wspominałam mój mąż ma cechy narcyza, egoisty, Piotrusia Pana a do tego jest niepewny siebie i manipuluje. Mieszanka totalna. Być może że z niektórych cech nie zdaje sobie sprawy. A najśmieszniejsze jest że z powodów stresów on źle się czuje. On!? A co ja mam powiedzieć? Ciągły stres i odkrywanie nowych raniących tajemnic męża. A specjalnie ich nie szukam. Nawet chciałabym cofnąć czas.
Sarah
Posty: 372
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Sarah »

Bławatek pisze: 11 kwie 2023, 21:46 On oczywiście nie rozumie, że mnie rani. A tłumaczyć po raz enty nie mam już ochoty
Znowu piszesz, jakby to było małe dziecko albo ktoś niepełnosprawny intelektualnie. Skoro twierdzisz, że ma cechy narcyza, to pewnie czytałaś o tym zaburzeniu? Rozumiem, że trudno dopuścić myśl, że on dobrze wie, że Cię rani, tylko nie jest to dla niego istotne?
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż ci się wydaje". Ks. Jan Kaczkowski
ODPOWIEDZ