Ja chcę odejść

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6346
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ja chcę odejść

Post autor: Nirwanna » 08 maja 2018, 19:24

Karo, ok, ode mnie na ten moment tyle.

Symfonio, jesteś jeszcze z nami? :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Symfonia
Posty: 10
Rejestracja: 27 kwie 2018, 23:09
Płeć: Kobieta

Re: Ja chcę odejść

Post autor: Symfonia » 08 maja 2018, 23:39

Witaj Nirwanna. Jestem. Codzienne.
Nie wiem co napisać.
"Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew" - tak się właśnie czuję. Wracam do mojego małżeństwa, bo mentalnie odeszłam już dawno. To jest bardzo trudne. Bez pomocy łaski Bożej nie byłabym w stanie łamać własnego ego. Widzę że zmienia się też mąż. Jest mi tak ciężko, że jeśli można, to proszę Was o modlitwę

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6346
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ja chcę odejść

Post autor: Nirwanna » 09 maja 2018, 6:39

Symfonio, jestem z modlitwą :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ja chcę odejść

Post autor: Lavenda » 10 maja 2018, 10:33

karo17 pisze:
04 maja 2018, 16:11
Symfonia w pierwszym swoim wpisie wspomniała o bardzo wielu zaniedbaniach jakich dopuszcza się jej mąż. Brak czasu na zajmowanie się dziećmi, brak czasu na rozmowę gdy żona ma ewidentną taką potrzebę, ciągłe popijanie z teściem, bardzo widoczna niedojrzałość męża. Nie wiem jak wygląda sytuacja u Ciebie ale można ją najkrócej streścić: żona z 3 dzieci w domu (gotowanie, sprzątanie, pranie a mąż wraca wieczorem piwko do ręki i przed TV). Tak jak pisałaś masz 4 dzieci teraz.
Mąż ma (powinien) dbać o to by żona przy nim wzrastała (by się rozwijała)! Niestety ale samo wzięcie kobiety za żonę to nie wszystko. A jak pisze Symfonia nie ma ona jakichś bardzo dużych wymagań od męża. Po prostu żeby był on mężem a nie kolejnym dzieckiem. Podstawowe potrzeby jakie mają kobiety EMOCJONALNE (rozmowa, komplementy, jak minął dzień żonie) FINANSOWE (rachunki w połowie lub całość, jakiś prezent dla żony, kwiatek, wyjazd choć na jeden dzień raz na miesiąc z żoną i dzieckiem) SEKSUALNE (by dla żony to nie był przykry obowiązek ale przyjemność, a wiąże się z tym szacunek, pomysłowość w tej jakże istotnej kwestii dla małżeństwa). Te podstawowe potrzeby powinien zaspokajać mąż jeśli choć w minimalnym stopniu chce spełniać swoją rolę w małżeństwie. Niestety ale tego na naukach przedmałżeńskich raczej się nikt nie dowie a te sprawy są solą małżeństwa. Dbaj o siebie Symfonio, stawiaj wysokie wymagania mężowi. Bo dzięki temu ma on (mąż jak i małżeństwo) wzrastać (rozwijać się). Może teraz się narażę niektórym ale dla niektórych mężczyzn małżeństwo polegać powinno na tym że wracam z pracy, piwko, TV, ev. Kumple, a żona ma siedzieć w domu z dziećmi. No tak to żadne małżeństwo długo nie pociągnie.
Karo,

Jestem pod wrażeniem tego co napisałeś, kolejny raz uświadomiłam sobie czemu będąc żoną czułam się czasami bardzo samotna...a no temu, że jak jest ŻONA to powinien być też MĄŻ, bo tych dwoje tworzy związek małżeński...a jak się ma kolejne "dziecko" a nie męża...to jednak jest poczucie pustki...

"Mąż ma ( powinien ) dbać to by żona przy nim wzrastała" pięknie powiedziane! Mi tego strasznie brakowało w moim małżeństwie :( niejednokrotnie próbowałam o tym rozmawiać z mężem...ale efekt był odwrotny, czepiam się i tyle...

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 253
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja chcę odejść

Post autor: karo17 » 10 maja 2018, 16:30

Lawendo, przyczyny tego co napisałaś mogą być dwie:
1. Pierwsza: z czym wchodzi się w małżeństwo (dom, wychowanie, relacje ojciec – matka, relacje w domu). Według mnie nie mają one aż tak dużego wpływu na małżeństwo. Ale to tylko moje zdanie. W domu rodzinnym, moja mama głównie zajmowała się domem, ojciec pracą. W moim małżeństwie oboje z żoną pracujemy zawodowo więc siłą rzeczy podział obowiązków, zwłaszcza przy dziecku jest nieco inny. Czy przekonywałem żonę że lepiej byłoby żeby była w domu cały czas a ja pracował? Nie. Jeśli tak by postanowiła to byłaby jej decyzja nie pod naciskiem że u mnie w domu mama była w domu i tak było dobrze.
2. Druga: co chce się „ugrać” że tak się wyrażę, w małżeństwie. Piszę na przykładzie mężów. Czy żona ma być inną wersją matki? Ugotuje, wypierze no i sprawy intymne. I tak się może życie toczyć. W wielu przypadkach jest taki podział, iż mąż pracuje powiedzmy do 18, wraca, kolacja, TV, ewentualnie piwko (nie mówię że całkowicie trzeba żyć w abstynencji oczywiście), później częściej lub rzadziej seks i tak się żyje z dnia na dzień. Tylko pytanie czy obu stronom takie życie odpowiada. Rutyna. Przed ślubem to trzeba było zdobywać przyszłą żonę, a po ślubie, po co się wysilać tracić czas i pieniądze na żonę jak można na swoje przyjemności. Żonę już mam „przysięgała” w kościele że będzie do śmierci co tu jeszcze dodawać w tym temacie. Czy nie tak wielu w tym przypadku mężowie podchodzą to tematu małżeństwa?

Po jakimś czasie jak już lepiej poznawałem żonę, zacząłem sobie zadawać pytania. Jakie żona ma talenty. I czy jakoś pomagam jej te talenty rozwijać? Czy tylko jestem biernym obserwatorem.
W Przysiędze małżeńskiej jest” biorę sobie Ciebie za żonę”. Tylko po co biorę? Żeby była moją służką? Oczywiście są kobiety którym rola matkowania mężowi pasuje i odpowiada, ale to już inny temat... Na ogół to kobieta (żona) potrzebuje mężczyzny na męża a nie kolejnego dziecka do wychowania.

jacek-sychar
Posty: 6228
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja chcę odejść

Post autor: jacek-sychar » 10 maja 2018, 16:50

Karo

O przysiędze małżeńskiej pięknie mówił na naszych rekolekcjach ks. Marek Dziewiecki.
Tutaj jest link do pierwszej części:
https://www.youtube.com/watch?v=HrT9idC9LeE
Jak nie znasz, to polecam.

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 253
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja chcę odejść

Post autor: karo17 » 10 maja 2018, 17:34

Dziękuję Jacku za link :)

Tak na koniec od siebie na podsumowanie
Ja dla mnie podstawa to Nigdy! nie stawać się leniwym w miłości. Był piękny czas gdy pytało się Ją o rękę, obiecywało, że będzie się mężczyzną, który posiądzie Jej serce i będzie go zaciekle chronić... na wielu płaszczyznach życia. A Kobieta potrzebuje bliskości mężczyzny, a nie świadomości że jest zajęta.
Pozdrawiam

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ja chcę odejść

Post autor: Lavenda » 10 maja 2018, 21:15

Karo,
Jestem wzruszona i pod wrażeniem :)

Pavel
Posty: 2317
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja chcę odejść

Post autor: Pavel » 13 maja 2018, 11:24

Przepraszam za zwłokę karo17, zapracowany byłem.
karo17 pisze:
08 maja 2018, 12:54
Pavel przeczytaj jeszcze raz jaki jest tytuł wątku. To Symfonia chce odejść.
Dziękuję za uwagę karo17. Jednocześnie informuję, że czytam nie tylko tytuły ale i treść wszystkich postów. Czasem nawet udaje mi się to zrobić ze zrozumieniem :lol: i mam silne wrażenie, że tak było w przypadku tego wątku.
Z mojego punktu widzenia, gdyby Symfonia tylko chciała odejść, zrobiłaby to po cichu. Odbieram zarówno tytuł jej wątku jak i działąnie, jako wołanie o pomoc i chęć zmiany panującego układu, któy jej bardzo mocno doskwiera.
Ze swojej strony podaję rozwiązania, które mi kiedyś zaproponowano, a które zmieniły moją dotyczczasową optykę postrzegania rzeczywistości.
karo17 pisze:
08 maja 2018, 12:54
Mężowi jest dobrze i wygodnie, żadnego kryzysu nie widzi.
Według mojej wiedzy oraz osobistych doświadczeń, jedną z różnic między kobietami i mężczyznami jest to, że kobiety naprawiają/zmieniają nawet coś co działa względnie dobrze, bez zarzutu, statystyczny mężczyzna zaś zaczyna naprawiać, gdy coś przestaje działać. Do momentu niemal całkowitego, lub całkowitego zepsucia uznaje, że coś działa względnie/wystarczająco dobrze.
Poza tym wcześniej podzieliłem się i swoim doświadczeniem spojrzenia na kryzys oraz jego zauważania.
karo17 pisze:
08 maja 2018, 12:54
Skąd to przekonanie że mężczyźni tylko do jakiegoś momentu się starają Piszesz o wszystkich mężczyznach?
Nie piszę o wszystkich mężczyznach i to zaznaczyłem powyżej, najwyraźniej Ci umknęło. Są też mężczyźni dojrzali i przepracowani, aczkolwiek podejrzewam, że w spojrzeniu globalnym stanowiący margines.
Przekonania te czerpię z własnego doświadczenia, obserwacji otaczającego mnie świata oraz literatury/konferencji tworzonych przez specjalistów - autorytety w tej dziedzinie.
karo17 pisze:
08 maja 2018, 12:54
Nie wystarczy powiedzieć że mężczyźni tak już mają i nic się nie da zrobić. Najlepiej odpowiadać za siebie a nie o wszystkich. Wpływ domu oczywiście może być bardzo duży, ale nie możemy się całe życie usprawiedliwiać tym że tak zostaliśmy nauczeni. Każdy sam za siebie musi odpowiadać.
Pewnie, że nie wystarczy powiedzieć, że mężczyźni i kobiety tak mają. Warto natomiast spojrzeć, czy pewne cechy/działania są normalne/naturalne i czy są obiektywnie szkodliwe dla małżeństwa. Jeżeli są - warto je zmieniać. Jeżeli nie - po co?
Według tego co powiedział Jacek Pulikowski korzystając ze swojej ponad 30 letniej praktyki poradnictwa małżeńskiego:
Najczęstsze przyczyny pretensji kobiet do mężczyzn powodowane są tym, że myślą/działają inaczej niż one. I analogicznie z pretensjami mężczyzn do kobiet.
Dlatego proponuję nabycie wiedzy. Wtedy można rzeczowo pewne sprawy ocenić.
Wpływ domu rodzinnego również nie jest usprawiedliwieniem. Może natomiast być wyjaśnieniem, skąd pewne sprawy się biorą. Bagaż z dysfunkcyjnego domu rodzinnego może być bowiem bardzo destrukcyjny w naszym dorosłym życiu, niesamowicie utrudniać lub wręcz uniemożliwiać stworzenie normalnej relacji. W dodatku nierzadko ludzie uznają model funkcjonowania w ich rodzinie pierwotnej za normę, podczas gdy może od takowej odbiegać, nawet znacząco.
Tak, każdy za siebie sam odpowiada, tak jak chce i potrafi, na tym polega wolna wola :)
karo17 pisze:
08 maja 2018, 12:54
Symfonia bardzo szczegółowo napisała jak wygląda zaspokajanie potrzeb jej męża i jej samej. Dysproporcje są kolosalne. Czytałeś ten post?
Tak, czytałem ten post.
Po pierwsze męża Symfonii tu nie ma. Ganienie go nie ma więc sensu.
Po drugie - jest to relacja autorki wątku. Jej mąż może mieć zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Nie obrażam tu w żaden sposób Symfonii, nie twierdzę, że kłamie zmyśla itd. Po prostu każde z nas patrzy subiektywnie i przez własne filtry, na podstawie włąsnej bazy danych.
Po trzecie zaś - Symfonia ma wpływ tylko na siebie. Moje doświadczenie mówi, że własna zmiana, własne uzupełnienie wiedzy mogą mieć niebagatelne znaczenie w odbudowie niewłaściwie funkcjonującej relacji.
Wszystko to zaś warto by opakować w odpowiednią formę. Rzucaniem kamieniami oraz pretensjami obawiam się można tylko problem pogłębić.
karo17 pisze:
08 maja 2018, 12:54
O jakich potrzebach żony sprzecznych z naturą mężczyzny piszesz? Jakoś mnie to zaciekawiło :)
Pisałem o tym już powyżej - mężczyźni z reguły nie lubują się w wygadywaniu się i wylewaniu z siebie emocji w taki sposób. Sam jako mężczyzna pownieneś wiedzieć jakie to uczucia w Tobie wywołuje. Nie znaczy to, że nie warto słuchać żony, bo warto. Przychody z tym związane są tego warte. Ale to trzeba wiedzieć i się tego naumieć. Natura tym mężczyzn nie obdarza co widać wyraźnie wokół nas.
Mężczyzna i kobieta są inni. To wie każdy, nie każdy wie natomiast na czym konkretnie te różnice polegają i co warto, a czego nie warto serwować swojemu partnerowi.
Jeśli chcesz to bardziej rozwinąć, może warto byś przeczytał ksiązki traktujące o różnicach w konstrukcji mężczyzn i kobiet, np. "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus" Greya.

Pozdrawiam
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 253
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja chcę odejść

Post autor: karo17 » 14 maja 2018, 17:48

Pavle, nie gniewam się :)
Pozwolisz, że pociągnę dalej temat dojrzałości. Skąd to przekonanie że dojrzali mężczyźni to dalej margines? Czy to nie jest obniżanie wymagań? Też wobec siebie? Czyta sobie jakaś kobieta forum i widzi że jakieś 99% mężczyzn zdolnych (teoretycznie) do małżeństwa, to jednak dalej duże dzieci. Tylko czy takich dzieci potrzebują kobiety na mężów? Oto jest pytanie...
Jakie to cechy i działania są normalne/naturalne i czy są szkodliwe dla małżeństwa? Jeśli możesz napisać? Przyznam że trochę dziwne to zdanie...
Szczególnym fanem p.Pulikowskiego nie jestem, (ale kto co woli) i stwierdzenia że kobiety mają pretensje do mężczyzn że są mężczyznami a mężczyźni do kobiet że są kobietami to trochę masło maślane, jak mawiała w dawnych czasach nauczycielka j. polskiego jeszcze za czasów mojej szkoły średniej.
Wiedzę nabywam cały czas Pavle, wszak nie jestem teoretykiem lecz praktykiem w małżeństwie.
Odnośnie domu rodzinnego. To oczywiście że wychowanie, relacje jakie były w domu rodzinnym mogą być wyjaśnieniem dlaczego tak a nie inaczej zachowuje się dana osoba w małżeństwie, tylko co dalej? Ile osób chce z własnej nieprzymuszonej woli coś z tym zrobić? Kolejny raz napiszę że jak jest żona to powinien być mąż. A nie kolejne dziecko do wychowania.
Symfonia bardzo szczegółowo opisała jak wygląda jej życie małżeństwie. Gdyby mąż miał inne spojrzenie na te sprawy, to on by był autorem wątku: Ja chce odejść, a jest odwrotnie.

Oczywiście że Symfonia ma wpływ tylko na siebie. A wątek ten jak i wiele innych na tym forum, mogą pozwolić jej przejrzeć na oczy.
Dlaczego stawianie wymagań miałoby być odebrane jako rzucanie kamieniami i pretensjami?
Piszesz, że mężczyźni nie lubują się w wygadywaniu, a jak do tego mają się godzinne nauki księży i zakonników których konferencje często także na forum zamieszczamy? :) :) np. o. Szustak (to był żart oczywiście) Chcieć to móc :)
Słuchać żony zawsze warto. Trzeba tylko mówić językiem żony, a to że jest się mężczyzną i nie rozumie się żony jest bzdurą i usprawiedliwianiem swojego lenistwa.

jacek-sychar
Posty: 6228
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja chcę odejść

Post autor: jacek-sychar » 14 maja 2018, 18:15

Karo
Ja jestem już 32 lata w małżeństwie (z tego 24 w pełnym). Teraz jestem od kilku lat w Sycharze. Mam kontakt więc też z kobietami. I powiem Ci, że one ciągle mnie zaskakują.
Albo więc jesteś mężczyzną z genialną intuicja do kobiet, albo to Twój młodzieńczy optymizm.
Nie życzę Ci tylko, żeby to pycha kroczyła przed upadkiem. Trochę pokory Ci nie zaszkodzi.

jacek-sychar
Posty: 6228
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja chcę odejść

Post autor: jacek-sychar » 17 maja 2018, 21:47

Część postów przeniesiono do odrębnego wątku:
viewtopic.php?f=10&t=1136

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości