małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Blondynka55
Posty: 161
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Blondynka55 » 04 lut 2019, 16:50

Burzo to tak jak byś była cały czas pod dyktandem swojego męża plus dochodzi jeszcze Twoja opiekunka, która ciągle Cię obserwuje.A gdzie Ty jesteś w tym wszystkim?Cały czas zabiegana nie mająca czasu na nic.Może warto tu pomyśleć też o sobie.I tym co dla Ciebie teraz byłoby najlepsze.

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 04 lut 2019, 17:22

Jacku chciałam zmienić na inną jak się przypadkiem dowiedziałam o tym, że ta będzie świadkiem. Powiedział, że za żadna inna nie będzie płacić. Jak bym miała rodzinę blisko to by ktoś przyszedł posiedzial z córką a ja bym pojechała. A innej nie mam. Trudno,widocznie tak ma być. A czemu te ogniska są ta późno,chodzi mi o godziny.

jacek-sychar
Posty: 6222
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: jacek-sychar » 04 lut 2019, 17:26

Ja rozumiem, że mąż płaci tylko za tą opiekunkę (chociaż moim zdaniem to chore). Ale czy na ten jeden wieczór nie można kogoś załatwić?

A swoją drogą, to może warto wystąpić na alimenty na dziecko i samej decydować, kto się nim opiekuje, niż mieć w domu "szpiega"? :lol:

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 04 lut 2019, 18:09

Niestety, chore(ze tylko ta opiekunka) ale na pewne sprawy nie mam wpływu, teraz chociażby finansowe. A sprawy sądowe przede mną niestety,mimo że ja ich nie chcę,tylko mąż. Także, to że nie pojadę na to ognisko to nie problem. W porównaniu z tym wszystkim co się dzieje wokół mnie.

s zona
Posty: 3291
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: s zona » 04 lut 2019, 22:07

Burzo ,
nwm moze warto wziasc sprawy w swoje rece ,a nie pozwalac komus ,zeby nas wyreczal ..

Sama moge Ci zareczyc ,ze dopiero jak pojechalam na Rekolekcje ,zaczelam myslec inaczej ..
Wczesniej czulam sie mniej wartosciowa .. maz wmowil mi ... to skutecznie .
Mimo ,ze to ja utrzymywalam - w tej wiekszej czesci - rodzine plus inne rzeczy ..

Ale Ty oczywiscie nic nie musisz .. wszystko w wolnosci ...

ps osobiscie nie chcialabym miec opiekunki ,ktora jest w opozycji do mnie .. to jest dopiero chore ....przeciez to moze miec zly wplyw na dziecko ...
Jesli Ty pracujesz , maz placi za dom i kredyt plus opiekunke .. wiec skad te klopoty finansowe ..
Nie musisz odpowiadac na forum ,ale warto sobie samej .

marylka
Posty: 871
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: marylka » 05 lut 2019, 13:52

Jeszcze jedno...burzo ile ma lat Twoja córka?
Z tego co doliczyłam to ok 7 tak?
To do tej corki zatrudniasz opiekunke?

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 06 lut 2019, 7:10

Marylko, właśnie tak, córka w tym roku skończy 7lat.Nawet na 20min nie została sama, ja też jej bym nie zostawiła.Dzieci maja różne pomysły, więc wolę nie ryzykować.. Po drugie teraz są inne czasy, nie to co kiedyś chodzi mi o bezpieczeństwo.

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 06 lut 2019, 7:27

A i jeszcze jedno to nie tak za cieszę się, że do dziecka jest opiekunka nie nie. Sytuacje taka nie inna i do 10lat musi mieć opiekę, aby ktoś ją przeprowadził z tej szkoły i powiedział. Ja niestety mam taką pracę, że o 23j-tej, estem w domu a mąż jak chce przyjeżdża a jak dalej z nami będzie? Wcześniej, kiedy, córka miała 10 miesięcy ja już wróciłam do pracy nie to, że chciałam nigdy od męża nie dostałam propozycji aby jeszcze posiedzieć z dzieckiem. A później wyrzucił mi, że który facet w Warszawie siedzi cały czas z dzieckiem to było naprzemiennia opieka bo praca. No i się jego życie zaczęło. I tyle.

marylka
Posty: 871
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: marylka » 06 lut 2019, 7:40

Burzo...czytam Cie nie od dziś. Ale dziś chce zabrać głos.
To mi sie w głowie nie mieści jak może człowiek drugiego człowieka na coraz krótszej smyczy trzymać.
Jak może ten człowiek na to pozwalać, żeby tak być trzymanym.
Jak możesz burzo?
Jak to możliwe, że opiekunka jest wrogiem?
burza pisze:
04 lut 2019, 14:10
Po drugie to mój wróg-opiekunka świadczyć będzie przeciwko mnie
Jak możesz kogos, komu nie ufasz dopuszczac do dziecka?
Wiesz co może w tym czasie robić z dzieckiem opiekunka?
Dlaczego nie zadbasz o siebie?
Dla paru groszy jestes posłuszna mężowi?
Nie słydzałaś o alimentach? O separacji z orzekaniem o winie gdzie może mąż płacić i na Ciebie alimenty?
Tyle lat Cie zdradza a Ty dalej pod jego dyktando żyjesz a on Ci nadal dyktuje warunki
Kobieto - weź idź do porzadnego adwokata, który Ci pomoże z tego wyjsć
Albo do kaplana - to nie sa ludzie oderwani od rzeczywistosci.
Czy Ty naprawde nie widzisz tego, że możesz stracić dziecko?
Czego sie spodziewasz po zeznaniach opiekunki - wroga?
Że Cie pochwali?
Burzo...z całą sympatia do Ciebie...prosze Cię zadbaj o siebie i dziecko.
I nie badź naiwna.
To może Cię wiele kosztowac

marylka
Posty: 871
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: marylka » 06 lut 2019, 12:57

burza pisze:
06 lut 2019, 7:27
kiedy, córka miała 10 miesięcy ja już wróciłam do pracy nie to, że chciałam nigdy od męża nie dostałam propozycji aby jeszcze posiedzieć z dzieckiem.
Burzo...chciałam Ci na cos zwrócic uwagę
Od meża nie dostaje sie propozycji.
Z meżem takie sprawy sie ustala.
Jak było wtedy? To tylko Ty wiesz.
Gdzie byłas wtedy Ty?
Czemu to mąż decydował a Ty nie?
Łatwiej tak było?
Nie odzywać się?
A teraz? Łatwiej jest zwalać wine na męża?

Ja osobiscie nie widze nic niezwykłego w naprzemiennej opiece nad dzieckiem
Mąż
burza pisze:
06 lut 2019, 7:27
później wyrzucił mi, że który facet w Warszawie siedzi cały czas z dzieckiem to było naprzemiennia opieka bo praca
Czułaś sie winna? Udało mu sie wpędzić Ciebie w poczucie winy?
A dzisiaj?
Dostrzegasz jaki to absurd był?
Jeśli tak to super - bo to by znaczyło, że zaczełaś dostrzegać to.
A obecna sytuację?
Czy widzisz?
Rozwalona szczęka?
Na szczeście sie zagoiła - tylko tak to skwitowałaś. Sorki - nie zacytuje bo z tel. pisze

Burzo...to jest szersza sprawa.
Nie wymyślaj że nie możesz wyjsć po pomoc.
Pisalaś że mama chociaż daleko to jak potrzebowałaś to zrobiła raban.
Może może przyjechać?
Tu nie chodzi tylko o pomoc przy dziecku.
Jestes manipulowana i potrzeba Ci kogos kto pomoże Ci na to z dystansu spojrzeć.
Burzo...jesteś sama. Sama możesz sobie nie poradzić. To cieżkie przeżycia dla każdego. Proszę daj sobie pomóc. Wyjdź do ludzi.

JolantaElżbieta
Posty: 389
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: JolantaElżbieta » 06 lut 2019, 13:34

Burzo kochana, musisz zrobić porządek z sobą i swoimi emocjami, wzmocnić się, bo inaczej nie będziesz w stanie zająć się dzieckiem. Ja byłam też w sytuacji, gdy mąż wpędził mnie w poczucie winy za wszystko, przysłowiowy koklusz i gradobicie. Straciłam całkowicie wiarę w siebie, a moja samoocena była duuuużo poniżej poziomu morza. Zaczęłam ogarniać się dla dzieci. . Nie chciałam, żeby miały taką matkę. Dużo czytałam jak sobie pomóc w takiej sytuacji, życia z psychicznym przemocowcem. Ale naprawdę na prostą zaczęłam paradoksalnie wychodzić po rozwodzie, bo wtedy odbiłam się od dna. Musisz zacząć pracować nad tym już i na ten tychmiast!

Blondynka55
Posty: 161
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Blondynka55 » 06 lut 2019, 13:48

Najgorszą rzeczą jest jeżeli jesteś manipulowania i cały czas w tym tkwisz.Bo widzę, że nie widzisz żadnej drogi dla siebie i swojego dziecka.Mąż nie może cały czas tak z Tobą postępować; musisz to przerwać, ale tylko od Ciebie samej będzie zależało co z tym zrobisz.Sama widzisz co się dzieje teraz, a później aż boję się myśleć. Zrób coś w kierunku swoim i swojego dziecka, które jest najważniejsze i broń się.

SAMOA
Posty: 129
Rejestracja: 20 lut 2017, 9:43
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: SAMOA » 06 lut 2019, 17:29

Burzo wiem, ze to trudne ale nikt za Ciebie decyzji nie podejmie, nie zrobi pierwszego tego najtrudniejszego kroku. Wszystko juz tu zostalo napisane, od dawna to samo.
Wiem ze to trudne wziąć zycie w swoje ręce, ale uwierz mi to naprawdę jest do wykonania. Ja podjęłam decyzję o wyprowadzce w kilka dni i tez mi sie wydawalo ze to jakiś mega hardcore. Dzis po ponad roku uwazam, ze choć nie bylo i nie jest lekko to to byla najlepsza decyzja. Tak jak wszyscy Ci tu piszą calkowicie jesteś uzależniona od męża, ale zrozum, ze tak nie musi być i moze byc inaczej, lepiej. Pierwszy krok to dobry adwokat. Zrob cos dla siebie, dla córki. Szukaj sposobów, a nie wymówek.

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 07 lut 2019, 8:06

Zdaje sobie sprawę, że bardzo wiele błędów popełniłam w małżeństwie. Sama nie dam rady naprawić. Ja tylko, mówiłam co chce mąż słuchał ale to oczywiście nie było normalne. Nie wtrącił się, że nie zgadza się na to czy na tamto. Na początku powiedział, że jeśli coś będzie nie tak to wybuchnie, powiedział to raz i miało to mi wystarczyć. Teraz wiem co miał na myśli,nie było rozmów i dyskusji z jego strony. A ja tylko jak coś nie mogłam uzyskać to klocilam się i powtarzałam się jak katarynka to z bezsilności. Ja byłam ta siła napedzajaca jego do działań, i oczekiwałam tego samego nigdy nie dostałam. Kiedy córka się urodziła, też przyjechała mama (mój błąd i trochę mi pomagała przy dziecku prosiłam ja ona nie chciała ale zgodziła się na ok 7miesiecy) przestałam mówić co trzeba co powinien zrobić, (np dom itp.) było mi obojętne Później, skupiam się na opiece, tylko i godzilam to z pracą na zmianę z mężem I wtedy on zaczął decydować o sobie zmiana pracy, imprezy, kłamstwa, zaczął się dusić w tym naszym małżeństwie wiem byłam też, zazdrosna o męża. I nigdy nie pomyślałam, że mnie zdradzi, będzie mieć kochankę, tak go przeroslo to rodzicielstwo, to ja prędzej tak o sobie pomyślałam bo lubiłam się bawić a jak byłam już w małżeństwie to byłam wpatrzona w niego jak w obrazek. Kiedy zaczął dużo zarabiać wszystko się zmieniło podejście męża do mnie nagle inny świat, ktoś inny dał mu skrzydeł bo wcześniej byl na takim łańcuchu przeze mnie i zerwal się i było jest mu dobrze. Te 4lata temu wykrzyczal mi, że nienawidzi mnie i nie może na mnie patrzeć i ta wyprowadzka. A teraz jest bezwzględny ma swój świat, pieniądze. A już czasem mam ochotę zabrać córkę i uciec z tego domu ale wiem, że on by tak chciał tylko, że to również mój dom mimo że płaci ten kredyt i jestem ograniczona finansowo. Wczoraj myslalam też, o opiekunce innej nad córka ale wtedy zostało by mi niewiele na życie. A i takie gwałtowne ruchy są złe. Jeśli chodzi o finanse i tak dobrze sobie radzę bo byłam na ferie z córką w gorach na nartach. A mąż cała b dobra pensje przechula nic mu nie zostaje bo ta druga kosztuje. Co do opiekunki wiem będzie zeznawac nie wiem co powie a córka to cały mój świat. Mimo, że kontakt z ojcem bardziej niż że mną aczkolwiek mnie kocha wiem, ale ona chcę punktowac w oczach ojca i tak się zachowuje teraz ferie z tatą ma. Po tym wszystkim wątpię abyśmy byli razem, bardzo bym chciała, ale dla meza jestem wielka przeszkodą, która usuwa powoli (a moja wada to gadanie, gdzie on dostaje kolców na mój głos ) Mam też charakter, że nie chłodne jak gąbka tych złych rzecz wokół mnie i mam swoje zdanie na temat, małżeństwa, rodziny.A on idzie z duchem dziś ta żona, jutro inna. Obiecuję sobie zamilknac, milczenie jest złotem . Siła nie można nikogo trzymać, on już zdecydował, choć to boli bo dla mnie miało być do końca życia na dobre i złe.

helenast
Posty: 468
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: helenast » 08 lut 2019, 7:23

burza - straszny chaos jest w tym co piszesz ... wiele jest Twoich domysłów, gdybań i scenariuszy pisanych wyłącznie przez Ciebie samą ... Zapytam Cię wprost co robisz , by naprawić Wasze wspólne relacje- mówię o konkretnych działaniach ...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jacek-sychar, sasanka i 16 gości