małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 29 sie 2019, 17:05

Tak dobrze kojarzysz, tylko to już nastepna opiekunka, zatrudniona od kwietnia. Myślę, że bała się że mi podpisała a ja chciałam mieć pokwitowan ie zapłaty bo pieniądze do ręki płaciłam. Tylko niestety miejscowość mała wszyscy wszystkich znają i wiadomości tez krążą, jakie nie wiem? Natomiast ja tu mieszkam, ale pracuje od tej miejscowości 20km i znajomych mam z poza. Tak zależy mi na czasie bo nie wiem co zrobię, kto będzie odbierać córkę.

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 02 wrz 2019, 20:04

Od wczoraj przygotowywalam córkę, jak dziś będzie wyglądać dzień. Kościół i rozpoczęcie roku i kiedy byłyśmy wczoraj we dwie to przyjmowała to do wiadomości. A dziś wszystko na nie, bo ojciec już, wrócił sobie z wojaży po Serbii. Byłam bezsilna, że mnie nie słucha. Wyszłam na podworko i wracając przeszłam przez taras i zrzuciłam dmuchana zabawkę plażowa, śmieszna sprawa, która zajmowała pół tarasu na trawę i zrobiła się dziura i zeszło powietrze. Pewnie nasz pies przegryzl, po prostu pech . Widział to mąż i zaatakował mnie mówiąc, że popsulam zabawkę córki. Zrobił z tego wielkie halo. Wszedł za mną do domu ja usiadłam przy stole a on stanal przy nim i 20razy pytal mnie (dlaczego zepsulas zabawkę zadałem pytanie). Cokolwiek bym nie powiedziała on by po swojemu sformułował nie wiem czy to nagrywał. Wiedział, że może mnie wyprowadzic z równowagi, ja nic w środku cała się trzeslam ale nic i wyszłam do kuchni wzięłam syrop neospasmine. Powiedziałam, że nie będę odpowiadać, bo całe 15lat gadałam a on nie odzywał się i 2lata temu zdawałam pytania mu i też mi nie odpowiadal. A później z córką poszłam do kościoła i szkoły. Cały czas pytam się sama sobie, dlaczego tak bronie tego małżeństwa, przecież on tak kłamie, manipuluje, pastwi się nade mną. Łudzę się, że jeszcze będzie dobrze ale on pokazuje mi, że on już zakończył to małżeństwo i układa nowe życie. Cały czas daje mi to zrozumienia a ja głupia w co wierzę w nawrócenie? 😇A poza tym w dalszym ciągu nie mam opiekunki do córki. Mam tydzień urlopu , później wracam do pracy. Jest ciężko. U mnie od strony męża jest tyle nienawiści, jak wierzyć,że kiedyś się nawroci i wróci,Bóg nie ma do niego dostępu. Choć cały czas o to się modlę.

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 04 wrz 2019, 17:18

To znowu ja, chce wam powiedzieć, że jeden problem mniej, mam opiekunkę do córki.I tym razem Bóg mi pomógł. Tak jest zawsze, on nigdy nie zawodzi, kiedy mu te troski oddaje i zawierzam.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 31 gości