małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Satine
Posty: 44
Rejestracja: 15 mar 2019, 9:26
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Satine » 25 mar 2019, 19:08

Nie ma tu żadnej złośliwości. :) Po prostu nie rozumiem, czemu mamy w ogóle dyskutować o życiu Burzy.

To forum pomocowe, a nie dyskusyjne - i teraz jest taki czas, kiedy losy tej dziewczyny ważą się już w sądzie. O sposobach wychodzenia z kryzysu własnymi siłami napisano już dość stron, po co się powtarzać? Wystarczy przeczytać wpisy od początku.

Burza naprawdę jest w trudnej sytuacji i niestety - na wiele spraw już wpływu nie ma. A na niektóre ma i to staramy się jej podpowiedzieć, wskazać. Czemu Ci to przeszkadza?

burza
Posty: 226
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 03 kwie 2019, 9:44

Po długim szukaniu, mam opiekunkę od 1 kwietnia, dla córki. Natomiast, ojciec mojej córki i mój mąż robi wszystko aby ją zniechęcić do opieki nad córka. Tzn ma grafik ode mnie ta opiekunka, że ma odebrać że świetlicy o 17:00, a później w domu opieka np do 22:30 bo mąż wracał jeszcze później bo ok 23:30 a on nagle od 2dni, wraca o 19:00.Boje się, że ta pani zrezygnuje bo nie tak było ustalone oczywiście ja płacę dlatego od 17tej.Corka się buntuje, że siedzieć nie będzie na świetlicy i z Panią. Mąż robi tak, żeby tamta była ja na to nie pozwolę w moim domu. W dodatku świadek przeciwko mnie w sprawie rozwodowej. Kiedy w marcu siedziala , znów moja mama, wracał bardzo późno. Nie chciałam jej angażować bo ma swoje życie i też schorowana i lata swoje a po trzecie nie mieszka 5km ode mnie. To wszystko takie trudne czekam tej sprawy, on sobie tak napisał w tym pozwie, że dziecko przy nim w domu i w domyśle jego, no oczywiście zamiast mnie (kochanka w roli matki) a ja odwiedzajaca mama. Jemu w głowie całkiem się popsuło.Moje serce pęka na małe kawałki, mimo wszystko tego nie okazuje a jest bardzo ciężko.

katblo
Posty: 52
Rejestracja: 03 lut 2017, 8:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: katblo » 03 kwie 2019, 10:56

Burzo, wspieram modlitwą...

Do niektórych tutaj - jest to forum POMOCY, niczemu nie służy teoretyzowanie, uogólnianie, osądzanie i czepianie się.

s zona
Posty: 2927
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: s zona » 03 kwie 2019, 13:19

Burzo ,
przychylajac sie do slow Katblo jestem z modlitwa , oby Duch Swiety prowadzil Cie w tym trudnym dla Was czasie ...

ps jesli moge Cie o cos prosic , to moze jeszcze raz , na spokojnie przeczytaj swoj watek ...
ale tak dokladnie i przemodl swoja sytuacje ...
Z modlitwa ...

burza
Posty: 226
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 05 kwie 2019, 10:18

Dziękuję, za wsparcie w modlitwie w trudnym momencie zycia mojego.

tata999
Posty: 380
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: tata999 » 06 kwie 2019, 17:35

burza pisze:
05 kwie 2019, 10:18
Dziękuję, za wsparcie w modlitwie w trudnym momencie zycia mojego.
Dołączam się do wsparcia w modlitwie. Nie wahaj się prosić. Miło jest dawać coś od siebie.

burza
Posty: 226
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 14 kwie 2019, 7:54

To czekanie to najgorsze, do tej sprawy. Moja miłość do męża, znikła nie wiem czy to normalne ale ja wiem dlaczego. Tym co robi z naszą córka w stosunku do mnie tzn odseparowuje ja ode mnie wyjazdami, że swoją rodziną (matka i ojciec) a mózgiem tych złych działań jest matka i kochanka To, że mnie zrzucił z krzesła i miałam pęknięta szczękę to było nic, dalej go kochałam. Ale tym, że robi tak z naszym dzieckiem to w moim sercu jest już mróz do niego. Wie, jak zadać najgorszy ból mi i nie cofnie się przed niczym,a jeśli jest się dobrym ojcem to szanuje się przede wszystkim matkę swojego dziecka. To w tym przypadku tak nie jest. Na te działania jego jestem bezsilna, córka jest za nim tak jej w myśleniu poprzestawial a ona boi się tej utraty jeg, odejścia tutaj nawet nie trzeba być psychologiem, aby to widzieć to widać oczami i sercem matki. . Tylko to nie tedy droga, poprzez takie zagrywki jego.

burza
Posty: 226
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 18 kwie 2019, 0:28

Dziś, uświadomiłam sobie, że to dzieje się naprawdę odbierając z poczty powiadomienie o terminie sprawy rozwodowej na początek października . Czyli, tego na czym aktualnie najbardziej zależy mojemu mężowi. Niestety. jak to będzie nie wiem, liczę z góry na cud olśnienia by do tego nie doszło. Przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

burza
Posty: 226
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 24 kwie 2019, 20:41

Te wszystkie źłe rzeczy, które mnie spotykają od tych 4lat od męża i w dodatku ten pozew i atak męża w nim, że zabierze córkę. To przyczyniło się w postaci mojego zdrowia. Robiłam badania z krwi córce i sobie przy okazji, takie tam podstawowe były ok. Niestety poszłam dziś do lekarza już innej specjalizacji i niestety nie jest fajnie. Czeka mnie jeszcze jedna wizyta i będzie decydująca. Ten cały stres po mnie nie spływa tylko te wszystkie problemy, wnikają do wnętrza I takie są efekty, bo ja już myślę co będzie w październiku jak będzie ta sprawa. Niestety, ja już taka jestem, że martwię się na zapas a to nie wychodzi mi na zdrowie. A zdrowie jest najważniejsze. Musi być dobrze, nie ma innej opcji, mam mała córkę. Chcę ją wychować taki mam plan i nie ma innej opcji.
🙂

Triste
Posty: 63
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Triste » 25 kwie 2019, 10:30

burza pisze:
24 kwie 2019, 20:41
Te wszystkie źłe rzeczy, które mnie spotykają od tych 4lat od męża i w dodatku ten pozew i atak męża w nim, że zabierze córkę. To przyczyniło się w postaci mojego zdrowia. Robiłam badania z krwi córce i sobie przy okazji, takie tam podstawowe były ok. Niestety poszłam dziś do lekarza już innej specjalizacji i niestety nie jest fajnie. Czeka mnie jeszcze jedna wizyta i będzie decydująca. Ten cały stres po mnie nie spływa tylko te wszystkie problemy, wnikają do wnętrza I takie są efekty, bo ja już myślę co będzie w październiku jak będzie ta sprawa. Niestety, ja już taka jestem, że martwię się na zapas a to nie wychodzi mi na zdrowie. A zdrowie jest najważniejsze. Musi być dobrze, nie ma innej opcji, mam mała córkę. Chcę ją wychować taki mam plan i nie ma innej opcji.
🙂
Tak kochana, stres niszczy nasze zdrowie a Ty musisz się trzymać dla swojego dziecka, ono jest najważniejsze i świadomość bycia dla niej, przy niej - powinna dawać Ci siłę

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 269
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pijawka » 25 kwie 2019, 10:59

Dziewczyny...nie obraźcie się, ale ani zdrowie ani nawet dziecko...ani mąż nie jest w tym życiu najważniejszy! Najważniejszy powinien być Pan Bóg;-) powinien.. Ale sama po sobie i po innych widzę jakie to bywa nierealne. A szkoda..

Waclaw
Posty: 51
Rejestracja: 18 kwie 2019, 13:36
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Waclaw » 25 kwie 2019, 11:19

burza pisze:
18 kwie 2019, 0:28
Dziś, uświadomiłam sobie, że to dzieje się naprawdę odbierając z poczty powiadomienie o terminie sprawy rozwodowej na początek października . Czyli, tego na czym aktualnie najbardziej zależy mojemu mężowi. Niestety. jak to będzie nie wiem, liczę z góry na cud olśnienia by do tego nie doszło. Przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Jak mawiał ks. Kaczkowski o cuda można sie modlić ale nie należy ich oczekiwać.

marylka
Posty: 742
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: marylka » 25 kwie 2019, 12:19

Pijawka pisze:
25 kwie 2019, 10:59
Najważniejszy powinien być Pan Bóg;-) powinien.. Ale sama po sobie i po innych widzę jakie to bywa nierealne. A szkoda..
Nie zgadzam sie
U mnie Bog jest bardzo realny
I podstawą
Nie wiem z czym to ma byc cieżko
O zdrowie sam Bog nakazuje dbać
Jak siebie samego miłuj
I
Nie zabijaj
Chyba że nie zrozumialam co mialas na mysli Pijawko

Burzo - ja też przyplacilam choroba moj stres i wielu tu na forum
W zdrowym ciele zdrowy duch
Wiec jak duch choruje to i cialo szwankuje
Ze zdrowiem nie ma żartow.
Jestes w jakies grupie wsparcia? Na terapii?
To ważne, bo i cialo i ducha trzeba jednoczesnie leczyc

jacek-sychar
Posty: 6003
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: jacek-sychar » 25 kwie 2019, 12:50

Waclaw pisze:
25 kwie 2019, 11:19
Jak mawiał ks. Kaczkowski o cuda można sie modlić ale nie należy ich oczekiwać.
Dokładny cytat brzmi tak:
O cud można się modlić, ale cudu nie należy się spodziewać. One nie dzieją się na zawołanie i nie można ich na Panu Bogu wymusić.
źródło:
http://lubimyczytac.pl/cytat/122224/2

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 269
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pijawka » 25 kwie 2019, 13:40

marylka pisze:
25 kwie 2019, 12:19
Pijawka pisze:
25 kwie 2019, 10:59
Najważniejszy powinien być Pan Bóg;-) powinien.. Ale sama po sobie i po innych widzę jakie to bywa nierealne. A szkoda..
Nie zgadzam sie
U mnie Bog jest bardzo realny
I podstawą
Nie wiem z czym to ma byc cieżko
O zdrowie sam Bog nakazuje dbać
Jak siebie samego miłuj
I
Nie zabijaj
Chyba że nie zrozumialam co mialas na mysli Pijawko

Burzo - ja też przyplacilam choroba moj stres i wielu tu na forum
W zdrowym ciele zdrowy duch
Wiec jak duch choruje to i cialo szwankuje
Ze zdrowiem nie ma żartow.
Jestes w jakies grupie wsparcia? Na terapii?
To ważne, bo i cialo i ducha trzeba jednoczesnie leczyc
Marylko,miałaś prawo niedokładnie mnie zrozumieć ponieważ zbyt niejasno się wyraziłam. Miałam na myśli to,że BYWA (A nie permanentnie jest)że Bóg nie jest najważniejszy. Każdy grzech udowadnia mi, że jednak życzenia a rzeczywistość to dwie różne rzeczy. Ja chcę, żeby Bóg był dla mnie najważniejszy ale widzę jakie to bywa trudne "w praktyce"- przynajmniej u mnie... może jestem oporna na łaskę ;-) ale zawsze buduje mnie przykład innych i za to Ci dziekuje :-)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jacek-sychar, JolantaElżbieta, Triste i 7 gości