małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 18 maja 2019, 20:16

Takie sprostowanie oczywiście
, kłamstwa skierowane przeciwko mnie z drugiej strony.

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 21 maja 2019, 11:12

Dziś znów byłam na terapii psychologicznej. I ta pani psycholog, powiedziała, żebyśmy następnym razem przyszli we dwoje czyli ja z mężem. Chodzi o jeden front wychowywania córki, bo tak jak jest, nie może być. Też, zgadzam się z tą panią. Wysłałam sms do męża, powiadomiłam go o terminie wizyty, bo rozmowy zero tylko jakieś prowokacje z jego strony i wtedy mój atak słowny. Tak naprawdę nie wiem co mogę się spodziewać z jego strony, raczej myślę, że nie wyrazi zgody tylko, że tu nie chodzi o mnie i niego tylko o córkę nasze dziecko.

JolantaElżbieta
Posty: 388
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: JolantaElżbieta » 21 maja 2019, 11:43

burza pisze:
21 maja 2019, 11:12
Dziś znów byłam na terapii psychologicznej. I ta pani psycholog, powiedziała, żebyśmy następnym razem przyszli we dwoje czyli ja z mężem. Chodzi o jeden front wychowywania córki, bo tak jak jest, nie może być. Też, zgadzam się z tą panią. Wysłałam sms do męża, powiadomiłam go o terminie wizyty, bo rozmowy zero tylko jakieś prowokacje z jego strony i wtedy mój atak słowny. Tak naprawdę nie wiem co mogę się spodziewać z jego strony, raczej myślę, że nie wyrazi zgody tylko, że tu nie chodzi o mnie i niego tylko o córkę nasze dziecko.
Widzisz Burzo, a wystarczyłoby, żebyś napisała w tym poście - powiadomiłam męża o terminie wizyty - reszta jest milczeniem - nie wiesz jak zareaguje, co powie, a Ty już masz gotowy scenariusz :-( Mężowi też wystarczyłoby napisać: psycholog prosi nas oboje o uczestniczenie w spotkaniu, żeby ustalić wspólny sposób wychowania dziecka, dla jego dobra. To jest zdrowe podejście do zajmowania się sobą, a nie wieszanie się na mężu. I moim zdaniem poprawny sposób komunikowania się, żeby uniknąć niepotrzebnych i niekonstruktywnych konfliktów. Przepraszam, że się mądrzę, ale tak dzielę się swoim doświadczeniem :-)

nałóg
Posty: 803
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: nałóg » 21 maja 2019, 13:25

JolantaElżbieta pisze:
21 maja 2019, 11:43
Mężowi też wystarczyłoby napisać: psycholog prosi nas oboje o uczestniczenie w spotkaniu, żeby ustalić wspólny sposób wychowania dziecka, dla jego dobra
I to byłby komunikat nie mający znamion agresywnych. Nie masz wpływu na męża i dodatkowo dokopujesz sobie tworząc scenariusze co mąż zrobi > Oczekujesz spełnienia Twojej wizji podpierając potrzeby dziecka swoimi atakami słownymi wobec męża. To nie jest płaszczyzna porozumienia bez przemocy. Trudno to akceptować.

Czy Ty znasz zasady porozumienia bez przemocy? Czy znasz może poradniki z cyklu "Jak mówić by nas dzieci słuchały, jak słuchać by do nas mówiły"? Może warto zastosować zasady zawarte w tym poradniku do komunikacji z mężem? Ja serdecznie polecam......
PD

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 21 maja 2019, 18:23

Tak może, niepotrzebnie scenariusze pisze ale jestem kobietą. I ja tak mam swoje przemyślenia, to nie atak napewno nie z mojej strony. Zgodził się to były słowa "oczywiście będę"

JolantaElżbieta
Posty: 388
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: JolantaElżbieta » 21 maja 2019, 19:47

burza pisze:
21 maja 2019, 18:23
Tak może, niepotrzebnie scenariusze pisze ale jestem kobietą. I ja tak mam swoje przemyślenia, to nie atak napewno nie z mojej strony. Zgodził się to były słowa "oczywiście będę"
A ty co chciałaś usłyszeć, że tak sobie zażartuję?

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 21 maja 2019, 22:34

Myślałam, że odmówi jak zwykle, tylko teraz mąż złożył pozew o rozwód w sadzie.. Wczesniej czyli 3lata temu próbowałam go namówić na wspólną terapię malzenska, by ratować, powiedział, że to mi jest potrzebna jemu nie. O mojej terapii teraz, nic mąż nie wie poszłam tam też że względu na córkę jak mam do niej dotrzeć jak rozmawiać. Aby nie traktowała mnie jak ściany, kiedy jest mąż w domu. Bardzo chce się przypodobać tacie czyli mojemu mężowi i również tym złym zachowaniem w stosunku do mnie. Po drugie będziemy rozmawiać na tej terapii tylko o wychowaniu córki.

Pustelnik
Posty: 745
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pustelnik » 22 maja 2019, 0:09

burza pisze:
21 maja 2019, 22:34
Po drugie będziemy rozmawiać na tej terapii tylko o wychowaniu córki.
Witaj Burza, chyba mówisz o wizycie w poradni celem uzyskania porady czy opini ... A takie coś nie jest terapią. Piszę to nie po to aby się wymądrzać, ale warto to zrozumieć ... , może kiedyś Ty czy ktoś z Twoich bliskich stanie przed potrzebą / szansą dobrej terapii ?

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 22 maja 2019, 7:52

Dziękuję wam za każdy wpis po to, żebym bardziej spojrzała na to wszystko co dzieje się wokół mnie. A co do córki to jest problem typu jest zbuntowana a ma dopiero prawie 7lat, kiedy jesteśmy razem na szczęście rzadko teraz, we trójkę to nie ma jak dawno, dawno temu funkcjonowania. Córka mówi wprost zniknij , wyjdź do mnie jest straszna agresja wobec mnie jeśli coś mówię do niej jestem ściana i na dodatek od 2lat nie mówi mamo tylko ona. To strasznie boli nie można tego zrozumieć ja tego doświadczam jako matka. Bardzo chce to naprawić i jej pomóc. Zdaje sobie sprawę, że to dla niej za dużo bo i też tak nie miało być. I dziecko jest w tym wszystkim przez nas obarczone ciężarem naszych spraw dorosłych.

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Aleksander » 22 maja 2019, 8:31

burza pisze:
22 maja 2019, 7:52
Córka mówi wprost zniknij , wyjdź do mnie jest straszna agresja wobec mnie

[...] i na dodatek od 2lat nie mówi mamo tylko ona.

[...] Bardzo chce to naprawić i jej pomóc. [...]
Burzo - dzieci, to generalnie nasze małe kopie.

Jeśli tak mówi i tak się zachowuje (agresywnie) to jest BARDZO duże prawdopodobieństwo, że wyniosła takie zachowania z domu rodzinnego - od Ciebie lub od męża (lub innego dorosłego) - dzieci wychowuje się głównie przykładem (nie słowami: rób tak i siak).

Jeśli córce chcesz pomóc, to chyba wiesz już, gdzie powinna nastąpić zmiana.

Jak w tym memie:

Obrazek
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

nałóg
Posty: 803
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: nałóg » 22 maja 2019, 8:36

Czyżby córka obwiniała Ciebie za brak ojca? Może z tego wynika jej agresja wobec Ciebie.
Pewnie wyjdzie to na spotkaniu z psychologiem.PD

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 22 maja 2019, 9:58

Zgadzam się z tym, kopie rodziców i pewnie coś ma po mnie i też po mężu ale napewno nigdy nie pozwalam na agresję cały czas tłumacze.Tylko to nic nie daje bo ja mówię tak, tata nic nie mówi a ona jest w jakimś potrzasku nie wie co dobre a co złe i czuję jakby przeciąganie liny. Co do obwiniania to na 100%obwinia mnie i ja to przyjmuje od niej ma prawo tak czuć, to moja córka i ten beztroski czas został zburzony jej . A ona ma go mieć, jak najdłużej i czuć się bezpiecznie bo po to są rodzice. Bardzo 3lata temu przeżyła majac 4lata wyprowadzke ojca prawie na rok, później powrót i teraz go odzyskała i boi się, że to się powtórzy i trzyma się go mocno.Wie, że nie zależnie co mi zrobi swoim zachowaniem ja będę przy niej bo ja b.kocham bo jestem jej mama mimo przykrości, które mi robi. Wiem też, że tak się zachowuje bo jest mała dziewczynka, która na to tak reaguje na tą całą stresujące sytuację. Ja naprawdę jestem tego świadoma tych jej emocji i terapię miała od 2017ale pani inna po trzech spotkaniach z córką uznała że nie ma potrzeby. I w tym roku od nowa kontynuacja terapii. Mąż pewne rzeczy musi usłyszeć od specjalisty, odnośnie córki jej zachowania,bo ja też dla męża jestem ściana.

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Aleksander » 22 maja 2019, 10:11

burza pisze:
22 maja 2019, 9:58
[...] bo ja też dla męża jestem ściana.
Burzo - sporo piszesz o tej ścianie. Może coś w tym jest.

Mam wrażenie, że różne wskazówki wielu forumowiczów odbijają się jak od ściany.

Zastanawia mnie, czy uważasz, że łatwo do Ciebie dotrzeć... i że można na Ciebie wpłynąć - podpowiedzieć Ci coś.
Czy też może sama siebie widzisz jak tę ścianę.
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

renta11
Posty: 454
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: renta11 » 22 maja 2019, 10:55

Burzo

W mniej czy bardziej przejrzysty sposób tutaj wszyscy piszą do Ciebie

"Idź na terapię Burzo. SWOJĄ terapię".

Psycholog pewnie także tak uważa, bo najpierw trzeba leczyć rodzica, potem dziecko. To jak z maską gazową w samolocie. Najpierw nakładasz ją SOBIE, potem dziecku. Bo jak najpierw nałożysz ją sobie, to potem uratujesz dziecko. A odwrotnie może się nie udać.
W tej sprawie nie czekaj/nie oglądaj się na męża. Zacznij od siebie. Za kilka lat (od 13) Twoja córka będzie mogła wybrać, z kim chce mieszkać. I raczej nie będziesz to Ty.
Masz jeszcze czas, zacznij od siebie.

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Aleksander » 22 maja 2019, 11:29

burza pisze:
22 maja 2019, 9:58
Zgadzam się z tym, kopie rodziców .... napewno nigdy nie pozwalam na agresję cały czas tłumacze. [...]
Co to znaczy - "nie pozwalam na agresję"- komu burzo nie pozwalasz?

Bo już się ucieszyłem, że odczytałem... "na pewno sobie nigdy nie pozwalam na agresję" ...
... ale tuż potem czytam "cały czas tłumaczę" - więc raczej nie sobie samej tłumaczysz, a córce - zgadza się?
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ukasz i 36 gości