małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

burza
Posty: 411
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 30 lis 2020, 10:02

Wczoraj przeczytałam kilka wpisów z mojego wątku z początku wpisów moich , co napisałam 2lata temu co czułam. I tyle w nich złości i zlych emocji na tego mojego męża. Nie umialam ich stlumic nie wiem czemu może, wytłumaczenie że, kochałam i kocham dalej męża niestety albo stety. Tyle osób osób pisało że, trzeba zająć się sobą np Ozeasz ja miałam to gdzieś bo kipilalam że złości. Aż, wstydzę się tego jak pisałam w tej złości. Teraz z perspektywy czasu myślę że, mogło być inaczej gdybym zajęła się sobą i córka i odciela się od małżonka i zostawiła go z jego wyborami. To taka moja autorefleksja nie jestem z tego dumna i na dobre to nie wyszło . Od kilku dni zaczęłam odmawiać nowenne pompejańska, choć mówiłam ostatnio ze nie dam rady . Jak będzie tego nikt nie wie, ale dużo pracy jeszcze przede mną. Z modlitwą.

Nino
Posty: 472
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Nino » 30 lis 2020, 15:08

Czuje to, ze u mnie NP, czyli oddanie sie Maryi: mocno przyspieszyly/uporzadkowaly bieg wielu spraw, ale....po Bozemu.
Badz wytrwala w tej modlitwie. NP to jedyna, systematyczna rzecz, ktora robie w swoim zyciu. I jestem przekonana, ze bardzo dobrze na tym wychodze ;)

Ruta
Posty: 825
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Ruta » 30 lis 2020, 15:34

burza pisze:
30 lis 2020, 10:02
Wczoraj przeczytałam kilka wpisów z mojego wątku z początku wpisów moich , co napisałam 2lata temu co czułam. I tyle w nich złości i zlych emocji na tego mojego męża. Nie umialam ich stlumic nie wiem czemu może, wytłumaczenie że, kochałam i kocham dalej męża niestety albo stety. Tyle osób osób pisało że, trzeba zająć się sobą np Ozeasz ja miałam to gdzieś bo kipilalam że złości. Aż, wstydzę się tego jak pisałam w tej złości. Teraz z perspektywy czasu myślę że, mogło być inaczej gdybym zajęła się sobą i córka i odciela się od małżonka i zostawiła go z jego wyborami. To taka moja autorefleksja nie jestem z tego dumna i na dobre to nie wyszło . Od kilku dni zaczęłam odmawiać nowenne pompejańska, choć mówiłam ostatnio ze nie dam rady . Jak będzie tego nikt nie wie, ale dużo pracy jeszcze przede mną. Z modlitwą.
Burzo, tak bardzo się cieszę. Jestem pewna, że nasza Matka Cię poprowadzi. Trwaj przy Niej :)
Mam podobne do twoich refleksje, gdy wracam pamięcią do siebie w początkach kryzysu. Ale myślę, że zamiast zamartwiać się tym co było w przeszłości, warto cieszyć się swoim wzrostem.

Pomodlę się dziś w twojej intencji na różańcu, o wytrwałość dla ciebie i o dobre owoce Nowenny dla Ciebie. Na spontanie odmówiłam właśnie w Twojej intencji tajemnicę chwalebną - Królowanie Maryi na ziemi i w niebie - aby królowała także w Twoim sercu :) A wieczorem też będziesz w moich intencjach :)

Codziennie na Teobańkologii jest różaniec z księdzem Teodorem, na żywo o 20.30 - zwykle nie daję rady w czasie, gdy różaniec jest na żywo, ale potem można sobie odsłuchać. Codziennie są inne tajemnice. Miło raz na jakiś czas odmówić sobie część różańca wspólnotowo, z innymi, a ksiądz Teodor prowadzi takie ładne rozważania, często trafiają prosto do mojego serca.

Z modlitwą i trzymaj się cieplutko :)

Pavel
Posty: 3105
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pavel » 30 lis 2020, 16:55

Burzo, każdy ma swój czas.
Ja patrzę na sprawę nieco inaczej - bardzo się cieszę, że w końcu się z tego „amoku” trudnych emocji wyrwałaś.
Nie ma co rozpamiętywać przeszłości, bo jej nie możemy zmienić. Warto natomiast wyciągać z niej wnioski i starać się nie popełniać tych samych błędów kolejny raz.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

burza
Posty: 411
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 30 lis 2020, 23:41

Powiem wam że, bardzo długa droga wyboista przede mna i pewnie nie raz się potkne żeby isc dalej do przodu powoli.
Pavel, fajnie że, u ciebie z tego kryzysu wyszło dobro. U mnie nie ma takich szans, ja powoli bardzo powoli przyjmuje do wiadomości ze, to już koniec. :|

Pavel
Posty: 3105
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pavel » 01 gru 2020, 0:05

Burzo, u każdego może wyjść to dobro.
Nie jest, nie musi przynajmniej być ono tożsame z powrotem współmałżonka.

Każdy kryzys jest z jakiegoś powodu i po coś.
Czy to odkryjemy i co z tym zrobimy, to już nasza rzecz.

Poza tym, przyszłości nie znasz.
Jeśli się mylę, podeślij proszę na priv numery najbliższego losowania lotto, przyda mi się milion na drobne wydatki ;)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

selecja
Posty: 48
Rejestracja: 18 mar 2019, 14:42
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: selecja » 07 gru 2020, 14:52

burza pisze:
23 lis 2020, 22:06
Selekcjo u mnie bez zmian niestety. ....
Przykro mi to słyszeć.
Przepraszam, że nie odezwałam się wcześniej.
Dużo złego ostatnimi czasy się u mnie wydarzyło.

Fajnie, że masz nadal wiarę i nadzieję.
Super, że zaczynasz nowennę, obyś w niej wytrwała ;) mi ona niestety nie pomogła, ale może u Ciebie będzie inaczej i tego Ci życzę ;)

Ja wprawdzie nie mam samotnych świąt, ale czuję tak jakby były samotne, więc rozumiem co czujesz.
Mimo wszystko życzę Ci spokojnych świąt i radosnych chwil.

burza
Posty: 411
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 10 gru 2020, 8:56

Dziś, mamy prawdopodobnie ostatnia terapię. Niestety ja już wiem, jaka decyzję mąż podjął, powiedział mi że, już nie chce bo ja nic się nie zmieniłam. A ja widzę to inaczej że, jednak trochę się zmieniła moja postawa. Tylko on to widzi tak nie wolno go się o nic pytać a tym bardziej powiedzieć mi swojego zdania jeśli, to nie jest zgodne z jego. Powiedział że, bardzo zaznaczam swoją obecność jak np, on z córką w domu jest to ja nawet wchodząc do domu nie powinnam nawolywac jej i pytać co u niej czyli córki słychać co robi,gdzie była. Bo za dużo mnie tak jakbym chciała zwrócić na siebie uwagę, mówiąc tym wróciłam jestem. Co bym nie zrobiła to jest źle ale wiem że, ta terapia to była taki pozór bo sąd nakazał. A tydzień temu na terapię do psycholog jak padło pytanie powiedział że jest otwarty, tylko żona nic nie robi a wczoraj mówi ze juz koniec.

burza
Posty: 411
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 10 gru 2020, 9:45

Od kiedy tu jestem na tym forum, nie wyczytalam powrotów po takich kryzysach jak mój i tym wszystkim złym co się wydarzyło, rozwód jeden wycofanie i znów rozwód. Z reguły po tym wszystkim małżonkowie nie wracają, choć jedna połowa będzie czekać I to niestety smutne.

Bławatek
Posty: 313
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Bławatek » 10 gru 2020, 10:25

Burzo u mnie podobnie. Mąż nie widzi (nie chce) moich zmian. Tylko że ja pracując nad swoimi wadami czy brakami zmieniam się na lepsze, ale niekoniecznie w takim kierunku jakby chciał mąż. Czytam polecane tu książki i słucham konferencji i wzrastam duchowo, umacniam się w wierze. Ale dla mojego męża teraz ważna jest świecka postawa, otwartość tylko na jego potrzeby. I choćbym na rzęsach stanęła to i tak go nie zadowole. Teraz lub też i nigdy.

Co do fragmentu gdy wracasz a mąż zajmuje się córka i Ty się witasz i pytasz co u niej to wydaje mi się, że to normalne i naturalne. Sama bym tak robiła. Tym bardziej, że wracasz do swojego domu, nie jesteś intruzem. Może męża to boli bo chciałby się od Ciebie odseparować. Tylko, że dla dziecka sztucznie będzie gdybyś cichaczem wracała i udawała, że Cię nie ma bo to nie Twój dzień z córką. Dziecku potrzeba normalności. A niestety przez decyzje naszych mężów normalnie już mieć nie będą.

Ciężko zrozumieć mężczyzn, a takich którzy sobie coś ubzduraja to już wogole. ( Wiem, że gdy to żona odchodzi i panowie zostają, to sytuacja jest anologiczna - kobiety też czasami ciężko zrozumieć).

Lawendowa
Posty: 4016
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Lawendowa » 12 gru 2020, 18:02

Paprotko, czekają na Ciebie prywatne wiadomości.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

burza
Posty: 411
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 18 gru 2020, 10:02

Witajcie, mieliśmy do grudnia odbyć terapię malzensko - rodzicielska. Pani psycholog powiedziała że po 3miesiacach że swojego doświadczenia wie że nie ma efektów w takim kryzysie i proponowana kontynuować. I tak miało być i wczoraj podczas trwania terapii po 5minutach mąż stwierdził że, on nie widzi zmiany i kończy i odszedł no i ja już z sama z psycholog przez tel kontynuowała. Psycholog powiedziala na koniec żebym ja następnym razem uczestniczyła i umówiłam się z nią na następna sesje. I po tej terapii wieczorem stwierdziłam że, to nie ma sensu gdyż zalecenie od sądu było aby to wspólnie z mężem. I dziś zadzwoniłam powiedziałam psycholog że, to nie ma sensu bez męża i ja to tak widzę i że sama już nie będę uczestniczyć i podziękowałam.Oczywiscie też, finansowo dla mnie za dużo bo niestety te terapię były prywatne i odbywały się co tydzień. To dużo mi dalo i wiem na czym mam pracować i mogę to już bez terapii.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: MareS, sajmon123, Szwaczka i 15 gości