prośba

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Amica
Posty: 141
Rejestracja: 26 mar 2018, 16:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: prośba

Post autor: Amica » 15 lip 2018, 22:37

Gregor, to zależy, jak wyglądają takie rozmowy telefoniczne.

Jeśli np. polegają na tym, że pytasz córkę, co u niej, a ona nie bardzo wie, co odpowiadać, bo np. nic się nie dzieje, jeśli rozmowa jest drętwa, jeśli są jakieś chwile milczenia, jeśli dzwonisz do niej o porze, o której np. ogląda bajkę lub np. ma gości czy coś - to lepiej odpuścić rozmowy. A jednak kontakt córki z tatą jest niezbędny. Po prostu niezbędny.

Bo po co jest tata córce? Tata córce jest po to, by czuła się bezpieczna, zaopiekowana, śliczna, mądra, że może liczyć zawsze na tatę i że tata zawsze dotrzymuje słowa (dzwoni, skoro się umówił, przychodzi, skoro miał przyjść itd.) To, co teraz "wpakujesz" w serce córki, ona będzie zbierać jako dorastająca dziewczyna, a potem żona.

Co zatem zrobić? W moim wyobrażeniu idealna rozmowa z córką musiałaby spełniać kilka warunków: po pierwsze powinna być regularna - może niekoniecznie o stałej porze, by nie wiązać dziecka zobowiązaniami, że np. nie będzie chciała pójść do koleżanki, bo tatuś zawsze dzwoni - niech dziecko nie rezygnuje ze swoich przyjemności - kiedy ma to robić, jak nie w dzieciństwie?
Po drugie - rozmowy powinny być krótkie, ale częste. Więc lepiej pięć szybkich telefonów w ciągu tygodnia, niż 1 długi raz na tydzień. Trzeci warunek - rozmowy powinny być naturalne. Czyli np. wyobrażam sobie to tak, że tato dzwoni i zawsze ma coś ciekawego do opowiedzenia. Że spotkał wujka, że uratował ptaszka wypadniętego z gniazdka, że widział nowy plac zabaw, na który razem pójdzie z córką itd. A potem upewnienie się co do terminu spotkania, czyli np. no to pa córeczko, widzimy się w sobotę (np.). Wtedy dziecko ma i radość z telefonów od ojca i nie są one natarczywe, nudne, męczące, krępujące, i upewniają ją w tym, że TATO JEST. Jest, czeka, pamięta, w dodatku jest interesujący, bo ma różne przygody. ;) Na pewno znajdziesz jakiś środek.

Jeśli chodzi o żonę, to poproś ją, żeby Ci powiedziała, jeśli zauważy, że córce w jakiś sposób uwierają te telefony i żeby Ci poradziła, jak często jej zdaniem najlepiej, abyś dzwonił. Oczywiście zapewnij ją, że chciałbyś codziennie.

I tyle. Kochaj córkę po prostu, bądź dla niej przykładem mężczyzny, jakiego będzie szukała w przyszłości. Wszystko będzie dobrze. Powodzenia!

jacol
Posty: 14
Rejestracja: 13 lip 2018, 19:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: prośba

Post autor: jacol » 24 lip 2018, 14:23

Witaj Gregor 356.
Kontakt z dziećmi jest bardzo ważny. Ja sam nie miałem dobego kontaktu ze swoimi dziećmi. A teraz kryzysie widzę jaki to był błąd. Myślę, że powinieneś utrzymywać jak najlepsze z nimi relacje. Trzymam kciuki i wspieram Cię w modlitwie.

gregor356
Posty: 25
Rejestracja: 14 kwie 2017, 15:42
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: prośba

Post autor: gregor356 » 28 lip 2018, 9:05

Powiem wam że przechodzę właśnie trudny moment, mała córcia nie mam z nią ostatnio kontaktu bo gdy prosiłem żeby żona mi ją przywiozła bo miałem akurat wolne w pracy ,to stwierdzila że nie ma paliwa ,A za godzinę przyjechala pod mój blok z corcią po starszą córkę. miałem ostatnio zepsuty samochód, teraz akurat nie mam naprawdę na paliwo wszystko idzie [... - źle] moja wiara też jest [... -niepełna], pełno pretensji do Boga ja nadal nie mogę się pogodzić z tym co się stało.Jestem [....- zły] na Pana Boga że dopuścił do tego, że zabrał mi wszystko A dał siebie .niepotrafie Tak po prostu oddać dzieci i tą sytuację Panu Bogu.Mój obraz Boga w tym momencie jest pewnie nie taki jaki by on chciał.Moze użalam się nad sobą, A wy macie większe problemy, ale dla mnie to jest bardzo dużo. Czasami wolałbym nie wierzyć w Boga ułożyć sobie życie z drugą kobietą i mieć to w [... -nosi]. Czasami wolałbym nie kochać Tak mocno dzieci, i wyjechać do innego miejsca i zacząć wszystko od nowa. Ale mimo takiego bólu nie potrafię. Ja się ciągle czuje sam ,rodzina była dla mnie tym ogniskiem. Nie wywyższam tu siebie bo przez wiele lat nie byłem aniołem , choć z perspektywy czasu nie dziwię się sobie, żona byla i jest pesymistą i nic jej się nie podobało. Jedyne wspomnienia to krzyk i zlosc na jej twarzy. Zarówno do mnie jak i do dzieci .Nawet gdy ostatnie sześć lat starałem się być ojcem i mężem guzik to dało znalazła kowalskiego i ma swój nowy świat .Nie chce się czuć niewinny ,ale czuje się bardzo zraniony przez żonę ,moje serce krwawi nie umiem oddać tego Bogu bo jestem na Niego zły że nie wysłuchał moich wieloletnich modlitw,by zrobił wszystko ale by nie dopuścił do rozwodu. W nagrodę nie dość że rozwód, to jeszcze wprowadziła się z kowalskim za moje miasto gdzie nie ma zasięgu, bym mógł mieć chociaż kontakt telefoniczny z dziećmi. Mimo tego co czuje wciąż kontynułuje nowennę pompejansko za przemianę i akceptację tego co się wydarzyło .Ale moja wiara i nadzieja stygną. Czuje że nikt tu w realnym świecie mnie nie rozumie. Słyszę ciągle zaufaj Bogu , będzie dobrze, Bóg ma plan, .20 lat próbuje ufać Bogu odkąd się nawrociłem i wcale nie jest lepiej w moim życiu .Tak wiem mamy wolną wolę, ale przecież to Bóg ostatecznie wyraża zgodę na wszystko . Proście A będzie wam dane , a za chwilę słyszę żyj wolą Boża, a prośby odwrotnie działają . Jeśli to próba to ja już nie mam sił nie mam zupełnie . Ciesz się tym co masz zamiast myśleć o tym czego nie masz , mądre ale w stosunku do małych rzeczy nie do tego co się stało . Ja jestem słaby , pogubiony , i nie wiem co Bóg chce ode mnie.....
Ostatnio zmieniony 28 lip 2018, 9:42 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: wulgaryzmom, nawet niepełnym mówimy zdecydowane NIE

jacek-sychar
Posty: 4726
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: prośba

Post autor: jacek-sychar » 28 lip 2018, 9:58

Gregor

Na początku kryzysu często robimy sobie postanowienie bycie blisko Boga. A potem jakoś ta nasz wiara wysycha.
Pamiętasz wczorajszą ewangelię? O ziarnie rzucanym w glebę. Nie zawsze to ziarno pada na glebę żyzna i urodzajną. Ale czy nie naszym zadaniem jest uprawiać glebę? Proces glebotwórczy w sposób naturalny trwa często tysiące lat. Ale można to łatwo przyspieszyć w sposób sztuczny. Czy Ty nie masz teraz za zadanie pracy nad sobą?

Ja też miałem w czasie kryzysu i po nim chwile słabości. Ale z czasem ja byłem coraz mocniejszy. Łatwiej przychodziło mi trwanie w spokoju. On przychodzi z czasem. Nie licz, że szczęśliwy i spokojny będzie w ciągu miesiąca. Na to potrzeba czasu. Podobnie jest z przebaczeniem. Na to potrzeba czasu.

Ja zostałem z najmłodszym synem. Środkowy syn obraził się na mnie i przez dłuższy czas nie miałem z nim praktycznie kontaktu. Z najstarszą córka kontakt miałem dość dobry, ale nie było też zgrzytów. Ale moja spokojna praca nad kontaktami z dziećmi przyniosła rezultaty. Obecnie ze wszystkimi dziećmi mam dobry kontakt. Oczywiście na to potrzeba było czasu ale i mojej pracy. Przy okazji dzieci dojrzały i wiele zrozumiały. Ale czy tak chętnie przychodziłyby do mnie, gdybym był z kimś?

gregor356
Posty: 25
Rejestracja: 14 kwie 2017, 15:42
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: prośba

Post autor: gregor356 » 29 lip 2018, 16:03

Dziękując za wszystkie odpowiedzi ,mam pytanie...
Będąc po rozwodzie jakie jest wasze nastawienie na tą sytuację? To znaczy żyjecie Tak jakbyście ciągle czekali na drugą połowę, albo po prostu zostawiliście to całkowicie Bogu i zyjecie jako no nie wiem. Chodzi mi oto że , ja cały cały czas żyje chyba jakby to za chwilę miał się skończyć ten sen i wszystko wróci do normy .jest to strasznie uciążliwe A ciężko mi odpuścić. Z dziećmi też ciągle mam jazdy w mojej głowie, strach że się odzwyczają tym bardziej jak teraz słaby kontakt z maleńką. Wczoraj na chwilę udało mi się z nią porozmawiać była taka no przynajmniej jak dla mnie bardzo steskniona. W rozmowie się zatykała jak by się stresowała, nie chodzi mi o jakies jazdy tam u nich tylko myślę że ona tęskni . Jestem pokręcony bo boję się że zapomni, a z drugiej strony przykro mi że musi tęsknić. Jak wy w głowie poukładaliście sobie ten fakt że jesteście po rozwodzie on/ona ma partnera, i to że dzieci widzą się z wami raz na tydzień lub dwa tygodnie ,jak to wpływa na relacje?.pozdrawiam i serdecznie dziękuję za waszą pomoc to wy mnie najbardziej rozumiecie ,nawet jak nieraz nie rozumiecie mojego zakreconego pytania 😀

gregor356
Posty: 25
Rejestracja: 14 kwie 2017, 15:42
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: prośba

Post autor: gregor356 » 16 sie 2018, 7:38

Odpowiem sobie sam na te pytania jak sobie radzić z tym wszystkim żona i dzieci po rozwodzie bo mnie nic tak nie pomogło jak odmówiona ostatnio nowenna którą to modliłem się w intencji sytuacji związanej z rozłąką z dziećmi stratą w pewnym sensie i tym byłem i brakiem akceptacji .powiem tak Maryja zawsze daje gratisy więc dziś po mojej nowennie jest mi dużo łatwiej przeżywać całą tą historię choć szary nie daje za wygraną bo np: dowiedziałem się że Kowalski był w życiu mojej żony już nawet jak byliśmy razem A dwa żona wcale mi nie ułatwia kontaktu z małą córeczką zadzwonić trudno brak zasięgu A na SMS nie odpisuje chyba że dotyczą finansów ale mateczka moja ukochana ulecza i prowadzi i osłabia swoim płaszczem .zauważyłem że ilekroć dzielę się tym pozytywne z innymi zaraz po tym np coś się dowiaduje negatywnego itp. Ale już nie poddam się choć bym upadał Maryja jest ze mną no mam was pozdrawiam i błogosławionego dnia
Ps..wytrzymałem jeden dzień i odmawiam następną nowennę 😊

gregor356
Posty: 25
Rejestracja: 14 kwie 2017, 15:42
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: prośba

Post autor: gregor356 » 16 sie 2018, 12:33

Dopełniając poprzednią moją wiadomość bardzo mi pomagacie oraz pomagają mi artykuły które tu czytam .choć są chwilę gdy coś małego staje się trudne i uciążliwe . Dobrze że jesteście.💞

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: acine, Pantop, Sara i 3 gości