Moja sytuacja

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

kawaa
Posty: 6
Rejestracja: 04 lut 2018, 8:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Moja sytuacja

Post autor: kawaa » 18 cze 2018, 8:03

Witam

Pewnie jak wielu z Was/ Nas na forum przybyłam dawno temu. Korzystałam z rad, czytałam książki i wysłuchałam wielu audycji jednak nie udzielałam się.
Nie udało się.
Jedenego dnia zostałam bez pracy, pieniędzy i dachu nad głową. Kazał się wyprowadzić i dał krótki czas na to.
Mamy dzieci - wiek szkolny.
Nie było zdrady, były inne sytuacje. Nie miałam własnych pieniędzy jak i dostępu do nich.
Dziś mieszkamy osobno, nie mamy żadnego kontaktu. Ja mam pracę i wynajęte mieszkanie.
Bardzo chciałam opisać moja sytuacje ale jest zbyt specyficzna a idąc za wskazówka należy dbać o anonimowość.
Z jednej strony trochę mi ułożyło że skończył się koszmar ale radości nie czuje. Przede mną sprawa w sądzie. Złożyłam pozew ja z orzekaniem o winie. Mam złożona niebieska kartę dla ofiar przemocy ale tak naprawdę nie wiem co robić . Boję się, chce się wycofać bo cały czas mam przed sobą przysięgę małżeńska.
Psychicznie jestem wrakiem.

jacek-sychar
Posty: 6487
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja sytuacja

Post autor: jacek-sychar » 18 cze 2018, 8:24

Witaj Kawaa na naszym forum.

Po przejściach małżeńskich wielu z nas było "wrakami".
Ale się podnieśliśmy. Jednym zajęło to więcej, innym mniej czasu. Pracuj nad sobą, a da to prędzej lub później jakieś efekty.
Może wizyta w którymś z naszych ognisk?
http://sychar.org/ogniska/
Może wakacje z Sycharem? Są jeszcze ostatnie miejsca w Skomielnej, niedawno były jeszcze w Mikoszewie i coś chyba się zwolniło w Jastarni.
Gorąco polecam.

kawaa
Posty: 6
Rejestracja: 04 lut 2018, 8:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: kawaa » 18 cze 2018, 9:00

Witaj Jacku

Dziekuje za propozycje jednak w moim przypadku nie jest to możliwe.
Najbardziej boli mnie fakt że tak się zarzekał że Bóg jest dla niego ważny, ślub kościelny a dziś ma to za nic. Do Kościoła biega owszem ale żeby był widziany ( mała miejscowość) a w planach ma unieważnienie ślubu z takiego powodu że ręce opadają.

kawaa
Posty: 6
Rejestracja: 04 lut 2018, 8:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: kawaa » 18 cze 2018, 9:26

Witaj Jacku
Napisałam odp ale jej nie widzę. Nie mam możliwości wyjazdu a spotkania (ogniska ) też nie wchodzą w grę ze względu na odległość.
Mąż chce unieważnienia ślubu kościelnego z takiego powodu że ręce mi opadają.
A tak mnie zapewnial że Bóg jest najważniejszy, na moje propozycje terapii nie przystawał wychodząc z założenia że to nie dla niego.
Mam mętlik w głowie. Z jednej strony nie chce rozwodu - przysiegalam przed Bogiem ! Z drugiej dowiadując się co on planuje budzi się we mnie chęć obrony, oparcia ataku dlatego ja wystąpiłam z wnioskiem o rozwód pierwsza.
Mam dość słuchania że jestem totalnym zerem i dnem.

jacek-sychar
Posty: 6487
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja sytuacja

Post autor: jacek-sychar » 18 cze 2018, 10:05

Kawaa

Posty są moderowane, to znaczy że są widoczne dopiero po ich zaakceptowaniu przez moderatora.
kawaa pisze:
18 cze 2018, 9:26
Mąż chce unieważnienia ślubu kościelnego
Nie ma w Kościele Katolickim unieważniania małżeństw. Może być tylko stwierdzanie ich nieważności.
Jeżeli coś unieważniamy, to znaczy, że to było ważne (przez jakiś czas).
Stwierdzenie nieważności udowadnia, że tego małżeństwa od początku nie było (mimo zewnętrznych jego objawów, że było). Po prostu nie zostały zachowane warunki zawarcia małżeństwa.
Proszę Cię, żebyś na przyszłość o tym pamiętała. Niby niewielka różnica w słowach, ale kolosalna w znaczeniu.

kawaa
Posty: 6
Rejestracja: 04 lut 2018, 8:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: kawaa » 18 cze 2018, 19:16

jacek-sychar pisze:
18 cze 2018, 10:05
Kawaa

Posty są moderowane, to znaczy że są widoczne dopiero po ich zaakceptowaniu przez moderatora.
kawaa pisze:
18 cze 2018, 9:26
Mąż chce unieważnienia ślubu kościelnego
Nie ma w Kościele Katolickim unieważniania małżeństw. Może być tylko stwierdzanie ich nieważności.
Jeżeli coś unieważniamy, to znaczy, że to było ważne (przez jakiś czas).
Stwierdzenie nieważności udowadnia, że tego małżeństwa od początku nie było (mimo zewnętrznych jego objawów, że było). Po prostu nie zostały zachowane warunki zawarcia małżeństwa.
Proszę Cię, żebyś na przyszłość o tym pamiętała. Niby niewielka różnica w słowach, ale kolosalna w znaczeniu.
Dziękuję za zwrócenie uwagi. Będę pamiętała.

Angela
Posty: 474
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: Angela » 19 cze 2018, 11:24

Kawaa,
Na początek powiem: Dobrze, że tu jesteś i bądź jak najdłużej. Wiem jak niszczące psychicznie jest poczucie bezsilności wobec krzywdy. Cieszę się, że częściowo udało Ci się wyjść z tej pułapki zafundowanej Ci przez osobę, której kiedyś zaufałaś. Poradziłaś sobie z zabezpieczeniem materialnym. Zatem mam nadzieję, że i psychicznie odbudujesz radość życia, głównie z Bożą pomocą i może trochę osób Ci życzliwych na forum.
Przytulam siostrę w niedoli. Dołączam modlitwę.

Metanoja1
Posty: 100
Rejestracja: 01 lut 2017, 14:51
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: Metanoja1 » 20 cze 2018, 13:37

Witaj Kawaa,
chcę Cię zapewnić, że grzech (każdy) niesie śmierć. Zrywasz więź z Bogiem w tym momencie!! Nie będzie w Tobie dotąd radości, dopóki będzie grzeszne dążenie.
Ja zmieniłam stanowisko w sądzie z dążenia do rozwodu na dążenie do separacji.
Jesteś w trudnej sytuacji życiowej, bardzo łatwo być podatnym na pokusy złego i ulec grzechowi. Jak każda kobieta jesteś słaba i tak jak Ewa uległa pokusie w raju, bo nie było przy niej Adama w tym momencie, tak i Ty zdecydowałaś się na rozwód (grzech), bo nie miałaś oparcia w mężu.
Tyle, że my, nawet gdy nie mamy oparcia w mężu, jesteśmy w o niebo lepszej sytuacji niż Ewa, bo mamy oparcie w Jezusie Chrystusie i Jego mocą możemy przezwyciężyć KAŻDĄ pokusę i w ogóle nie grzeszyć!!! Zawierz więc Jemu i odwróć się od grzechu. Oprzyj się o Niego, rozważaj Słowo Boże i módl się, a nie zginiesz!
On mówi: "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela"
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra. (Rz 8,28)

Angela
Posty: 474
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: Angela » 20 cze 2018, 14:26

Kawaa
Rozwód otwiera furtkę do zawarcia ponownego związku małżeńskiego cywilnego Twojemu mężowi, ale też i Tobie, choćbyś się zarzekała na chwilę obecną, że nie masz takiego zamiaru. Rozważ zatem zmianę wniosku na separację. Daje tą samą ochronę co rozwód, dodatkowo możesz się ubiegać o alimenty nie tylko na dzieci ale i na siebie. Niestety tak jak rozwód pozbawia praw dziedziczenia.
Myślę jednak, że dla ciebie i dzieci można zawalczyć o bezpieczeństwo niezależnie od wniosku o rozwód. Proszę forumowiczów zaznajomionych z tematem o podpowiedzi.
Chyba można złożyć wniosek o łożenie finansowe rodziny, zabezpieczenie miejsca pobytu dzieci, rozdzielność majątkową i gdy mąż ma niebieską kartę może nawet o zakaz zbliżania.
Bo nie na samym rozwodzie, Kawaa, Ci zależy ale chyba właśnie na bezpieczeństwie.

Angela
Posty: 474
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: Angela » 20 cze 2018, 14:37

Dodatkowo mam prośbę do moderacji o rozbudowanie sekcji pomocy prawnej. Są to informacje czasami na wagę życia i śmierci. Bez nich jedynym sposobem ochrony, jak w przypadku Kawaa, jawi się rozwód. Forumowicze dzielcie się takimi informacjamj, ale sprawdzonymi. Nie wystaczy odesłanie zrozpaczonej na stronę np niebieskiej karty, bo ona czasem czytając nie wyłapuje tych informacji. Ja tak miałam w najtrudniejszym okresie.
Dopiero gdy skrzywdzony małżonek poczuje się bezpieczniej, jest w stanie pracować nad sobą.

s zona
Posty: 2943
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: s zona » 20 cze 2018, 14:49

Witaj Kawaa :)
Jesli pozwolisz to najpierw podziekuje na rece Metanoji za " akcje noszenia Paralitykow" :D
Swego czasu moj maz bardzo niedomagal ,wiec byl noszony razem z innymi paralitykami .
/www.kryzys.org/viewtopic.php?f=6&t=87

Pozniej wystapilam o separacje ,ale u nas troche to trwalo z uwagii na odleglosc i sprawa przelezala sie niemal rok.Mojego meza olsnilo i chcial ,zebysmy zaczeli naprawiac malzenstwo ..Osobiscie trudno bylo mi sie tak od razu przekonac ;ale po niemal roku doszlo do mnie,ze to nie ja jestem od wymierzania Sprawiedliwosci , oddaje to w Inne rece :D
Dzieki temu ,ze bylo mi ciezko samej z dziecmi bardziej przylgnelam do Boga i uwierzylam Jemu , tak jak mi radzono na Forum :D
Poznalam tez min sw Rite , ks Dolindo ,sw Charbela , Mala Arabke i mase konferencji osob duchownych i swieckich .

Kawaa, moze warto zmienic wniosek na separacje ?
Jest nawet lepszym zabezpieczeniem ,w razie choroby - na co zwrocil mi adwokat mojego meza ,a jednoczesnie pozostajesz w zgodzie ze swoim sumieniem . Jedynie ,co nie mozesz oprocz zycia w powtornym zwiazku to powrot do panienskiego nazwiska . Ale majac dzieci ,to bylaby dodatkowa komplikacja .. Ja tak to widze .

Jesli jestes juz dawno na forum ,to pewnie list Boga do kobiety znasz , mnie kiedys pomogl spojrzec na siebie ,jako na Dziecko Boze :)
https://www.youtube.com/watch?v=tUCVn4PswG0
Ostatnio slucham o Pelanowskiego , madra sycharka go wrzucila :)
http://swiatlopana.com/7023/etapy-oczys ... elanowski/
do mnie przemawia szczegolnie w ok 9 i 19 min

Westchne za Ciebie o 15 h :)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9168
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: Nirwanna » 20 cze 2018, 15:23

Angela pisze:
20 cze 2018, 14:37
Dodatkowo mam prośbę do moderacji o rozbudowanie sekcji pomocy prawnej. Są to informacje czasami na wagę życia i śmierci. Bez nich jedynym sposobem ochrony, jak w przypadku Kawaa, jawi się rozwód.
Forumowicze dzielcie się takimi informacjamj, ale sprawdzonymi. Nie wystaczy odesłanie zrozpaczonej na stronę np niebieskiej karty, bo ona czasem czytając nie wyłapuje tych informacji. Ja tak miałam w najtrudniejszym okresie.
Dopiero gdy skrzywdzony małżonek poczuje się bezpieczniej, jest w stanie pracować nad sobą.
Moderacja stara się nie dublować materiałów, które już funkcjonują w innych przestrzeniach sycharowskich, np. w broszurce: http://sychar.org/promocja/broszura/bro ... ar-www.pdf Raczej linkujemy w razie potrzeby, i do tego samego zachęcamy.
Uważamy też, że nadmiernie rozbudowane działy/treści raczej zaciemniają obraz, niż pomagają temu, co w panice i chaosie życiowym szuka.
Dlatego lepiej jest, gdy właśnie konkretnej osobie konkretnie ktoś powie: "mi pomogło to i to", "to działa tak i tak, wiem bo sprawdziłam".
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 2943
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: s zona » 20 cze 2018, 16:31

Kawaa ,
nawiazujac do slow Angeli i Nirwanny dorzuce od siebie ,ze przy podejmowaniu decyzji o separacji przestudiowalam tabelke z broszury sycharowskiej ,ktora przytacza Nirwanna .
http://sychar.org/promocja/broszura/bro ... ar-www.pdf
Jest na stronie 5
" Rozwód nie jest jedynym sposobem zabezpieczenia przed ubóstwem i przemocą" ,
sa pokazane roznice pomidzy rozwodem a separacja .

Skladajac wniosek o separacje ,automatycznie bylo dolaczone zabezpieczenie pobytu dzieci ,alimenty i czesciowe ograniczenie praw rodzicielskich , poniewaz maz nie chcial zgodzic sie na zabieg chir dziecka . Wtedy tez " przelalo sie " i dalam adw po roku lezenia wniosku zielone swiatlo .
Pamietam ,jak kilkakrotnie przekonywalam adw ,ze wnosze o separacje ,zeby mezem potrzasnac .
Nawet teraz ,zawieszajac separacje dostalam pismo ,ze jest wniosek zawieszony o rozwod , poprosilam o korekte ,uslyszalam : bo teraz to " tylko same rozwody i tak mechanicznie "ktos napisal .
Uwazam ,ze Separacja jest slabo znana .

Kawaa, jesli to Ty zlozylas wniosek ,to masz prawo go zmienic na separacje ,oplata ta sama , ew jesli meza kiedys "olsni " zawiesic , czego serdecznie Ci zycze :)
Ale moze najpierw potrzebny jest jakis wstrzas ,na mojego meza podzialalo ,chociaz tez zarzekal sie ,ze on nic nie musi .
Ale to tutaj na forum Jacek i Mare pisali ,ze facet ,jesli nic nie Musi ,to nie Zmieni ,bo po co ...
Teraz widze ,ze maz stara sie wielotorowowo , jest inna jakosc ,mam nadzieje ,ze trwala .

Na koniec ,mnie gdy bylo zle modlilam sie ,
DROGA KRZYŻOWA
MAŁŻONKÓW
W KRYZYSIE
Dwoje ludzi
jedna Droga Krzyżowa
bardzo trafne rozwazania ,cos specjalnie na nasze zranienia , mnie pomagalo :)
http://sychar.org/modlitwa/sycharowska- ... zyzowa.pdf

kawaa
Posty: 6
Rejestracja: 04 lut 2018, 8:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: kawaa » 20 cze 2018, 19:00

Witam

Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi. Ze względu na pracę do końca tygodnia będę ograniczona czasowo ale postaram się uczestniczyć na forum.
Tak w skrócie nawiązując do rozwodu. Mąż bardzo chętnie przyklepie rozwód, on co chciał to dostał a ja dla niego kulą u nogi jestem. Zresztą sam całkiem niedawno wyskoczył z propozycją rozwodu bo miał w tym " interes" dorzucając że "przecież dla Boga i tak jesteśmy małżeństwem itd zawsze będziemy". Więc niczego dziś tak pewna nie jestem jak tego że nim nic i nikt nie potrząśnie!
Ja nie jestem w stanie zrobić nic. Zresztą nic na siłę. Nauczyłam się od Was nie wisieć na mężu, to on mnie porzucił z dnia na dzień. Proponowałam uzyskanie pomocy u katolickiego terapeuty- nie, modlić się i błagać Boga bo sami tego nie damy rady dźwigać-nie, wszystko na NIE !
DZIŚ nie mam żadnej wiary i nadziei że kiedyś się mąż opamięta. Czy jestem świadoma swoich błędów i grzechów w małżeństwie? O tak! I pragnę swojej zmiany co czynię każdego dnia a co łatwo nie przychodzi ale nie poddam się!
Dziękuję raz jeszcze za wspaniałe pokrzepienie i modlitwę!.

s zona
Posty: 2943
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Moja sytuacja

Post autor: s zona » 20 cze 2018, 20:21

kawaa pisze:
20 cze 2018, 19:00
Witam

Ja nie jestem w stanie zrobić nic. Zresztą nic na siłę. Nauczyłam się od Was nie wisieć na mężu, to on mnie porzucił z dnia na dzień. Proponowałam uzyskanie pomocy u katolickiego terapeuty- nie, modlić się i błagać Boga bo sami tego nie damy rady dźwigać-nie, wszystko na NIE !
DZIŚ nie mam żadnej wiary i nadziei że kiedyś się mąż opamięta. Czy jestem świadoma swoich błędów i grzechów w małżeństwie? O tak! I pragnę swojej zmiany co czynię każdego dnia a co łatwo nie przychodzi ale nie poddam się!
Dziękuję raz jeszcze za wspaniałe pokrzepienie i modlitwę!.
Kawaa , uwazam ,ze jestes w stanie
zmienic we wniosku slowo Rozwod na Separacja.
Zgadzajac sie na rozwod dajesz mezowi zielone swialo na cudzolostwo .
Ks Dziewiecki kiedys nazwal to bardzo dosadnie .

Osobiscie tez zdaje sobie sprawe z wlasnych zaniedban ,
niektore swiadomie ,niektore nie ,ale byly ..
Ale wg mnie po to kosciol dal nam separacje ,zeby nie niszczyc sakramentalnego zwiazku ,
ale po czasie zaczac naprawiac lub ev zyc po Bozemu samemu :)
Mnie Forum uratowalo od narobienia glupstw , nosilo mnie :x
To tutaj uslyszalam ,zeby sie bronic a nie mscic .
Tylko nieraz potrzeba czasu ,zeby do czlowieka doszly pewne sprawy , u nas minelo 3 lata odkad maz sie sprzeniewierzyl tzn kiedy dane bylo mi to poznac .

Nieraz tutaj slyszalam ,zeby nie poddawac sie ,robic swoje ,dla Siebie , dla dzieci .
Mnie to pomagalo .
Sciskam serdecznie ,pomodle sie nadal :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 18 gości