Niepewność

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6292
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: jacek-sychar » 23 kwie 2017, 22:33

P85 pisze:
23 kwie 2017, 22:05
Miłość, nienawiść, i niepewność to teraz mam w głowie a wyrzucić to wszystko w tej chwili nie jest dla mnie sprawo łatwo chodzi mi o te negatywne uczucia.
Pisałem to już wiele razy, ale jeszcze raz powtórzę.
Przeżywacie teraz żałobę po swoim małżeństwie. W tym czasie pojawiają się różne etapy. Więcej tutaj:
etapy przebaczenia (żałoby)
http://www.katolik.pl/przebaczenie-jako ... 16,cz.html
Jednym z tych etapów jest bunt. W tym czasie właśnie pojawiają się te złe emocje. Trzeba je jednak dobrze przeżyć.
Warto znaleźć dobry fundament.
inga pisze:
23 kwie 2017, 22:09
dzięki na dzisiejsze posty
:D
Jeżeli tylko mogę być pomocny.

P85
Posty: 21
Rejestracja: 05 lut 2017, 7:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: P85 » 23 kwie 2017, 22:36

Może naprawdę te fundamenty nie są trafne tylko jak wybrać te właściwie inga

Pavel
Posty: 2333
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: Pavel » 24 kwie 2017, 1:19

P85 pisze:
23 kwie 2017, 22:36
Może naprawdę te fundamenty nie są trafne tylko jak wybrać te właściwie inga
Bóg jest jedynym trafnym fundamentem. Budując na nim, nie zawiedziesz się. Po ludzku to tylko potrafimy błądzić i mamić się nadzieją, że właściwie idziemy dobrą drogą.
P85 pisze:
23 kwie 2017, 22:05
bo przyjaciel ciągle mówi mi żebym odpuścił i poddał się w walce o Nią
Gdybym słuchał rad otoczenia, również bym się poddał i szukał sobie "nowego modelu".
Szczęśliwie, w głębi siebie, zanim jeszcze zrozumiałem, że to czego nabardziej brakowało w moim życiu to Bóg i droga, którą nam zaproponował, wiedziałem, że poddanie się to ostatnia rzecz którą pownienem zrobić.

Ja w poczuciu beznadziei powierzyłem swoje małżeństwo Bogu, doszło do mnie, że mnie to przerasta, że sam to sobie mogę...
Rozumiem uczucia które Tobą targają, pamiętam je i u siebie.
To jak napisał Jacek, pewien etap. Oby za długo ni potrwał. Warto byłoby sie odkleić emocjonalnie od żony, przestać na niej wisieć.
Dobrze wiesz, że na nią nie masz wpływu.
Rozumiem, że łatwo gadać z boku, trudniej zrobić. Wszystko zaczyna sie jednak od decyzji.

Jeszcze pewnie będziesz upadał, to trudny okres. Ważne, ile razy się podniesiesz, jaką obierzesz drogę. Warto, aby prosić Boga o ego towarzystwo w tej wędrówce. On Cię nie zawiedzie, nawet jeśli może to wyglądać z pozoru inaczej.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Szam
Posty: 10
Rejestracja: 25 lut 2017, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: Szam » 24 kwie 2017, 8:31

P85 ja też będąc z nią mam w sobie miłość, niepewność, złość i nie jest mi łatwo więc znam Twój stan... Tak jak piszą inni - trzeba budować siebie na fundamencie jakim jest Bóg i na nim się opierać. Mnie też już nie raz mówili, żebym sobie dał spokój, i dziwili się że jeszcze wytrzymuje. Nawet pan psycholog twierdził, że nie jest za późno na "nowe życie" z kimś innym.

jacek-sychar
Posty: 6292
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: jacek-sychar » 26 kwie 2017, 23:24

P85

No jak tam u Ciebie? Uspokoiłeś się trochę?
Jak masz słabszy dzień, to wywalaj na forum swoje troski. Zawsze coś tam ktoś napisze i nie będziesz się czuł taki samotny.

P85
Posty: 21
Rejestracja: 05 lut 2017, 7:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: P85 » 27 kwie 2017, 20:08

Trochę tak, żona jest u rodziny na tydzień. A ja mam dużo pracy, ale niezbyt komunikatywna z nikim nie mogę pogadać tyle co na przerwach, wiec myśli dopadają mimowolnie. Ale wtedy zaczynam się modlić i czasem o tym zapominam, po pracy w domu pustka wiec słabo. W weekend rusze w kilka miejsc. Najgorsze jest to że ostatnio nawet w snach mnie to meczy, nie wiem czy u was było podobnie?

Pavel
Posty: 2333
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: Pavel » 28 kwie 2017, 0:34

Ja na szczęście śpię jak niemowlę, w trakcie kryzysu kilka razy zaledwie miałem problem z zaśnięciem. I na szczęście rzadko mi się coś związanego z kryzysem śniło. Bo za dnia wałkowałem to zdecydowanie nazbyt intensywnie.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

jacek-sychar
Posty: 6292
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: jacek-sychar » 28 kwie 2017, 7:44

P85 pisze:
27 kwie 2017, 20:08
Najgorsze jest to że ostatnio nawet w snach mnie to meczy, nie wiem czy u was było podobnie?
Ja też miałem kłopoty ze snem. Początkowo wcale nie spałem. Potem zacząłem po godzince, po dwie. Oczywiście wtedy w ciągu dnia czasami mnie "ścinało". Najgorsze było wtedy, gdy musiałem gdzieś jechać dalej samochodem.
Miałem też koszmary. Ledwo zasnąłem, śnił mi się koszmar i natychmiast się budziłem. Śnił mi się kowalski żony. Zacząłem się za niego modlić i od tej pory nie przyśnił mi się ani razu. :shock: Ucięło w jednej chwili, a wcześniej męczyło mnie z pół roku. Dzień w dzień. To znaczy: noc w nic. :?
I ktoś mówi, że modlitwa nie jest skuteczna? :lol:

Szam
Posty: 10
Rejestracja: 25 lut 2017, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: Szam » 30 kwie 2017, 16:22

A ja Wam powiem, że wcześniej nie miałem problemów ze snem, a pojawiły się od jakiegoś czasu. Nie wiem czy to ma związek z tym co się dzieje czy z czymś innym. Mam nadzieję, że to kiedyś minie, chociaż teraz nie jest łatwo.

P85
Posty: 21
Rejestracja: 05 lut 2017, 7:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepewność

Post autor: P85 » 30 kwie 2017, 19:17

Ok, ten odpoczynek chodź krótki przydał mi się 2 noce nie nawiedzaly mnie już te koszmary. Ale jutro ona wraca, nie mogę powiedzieć że to mnie nie cieszy. Bo mimo wszystko tęsknię za nią. Ale mam też obawy że znowu zacznie się to co trwa już od miesięcy. Nie wiem jak mam się teraz zachowywać, co mówić czego nie mówić. Daliśmy sobie naprawdę trochę luzu przez te parę dni, mam nadzieje że gdy się pojawi nie wrócimy do punktu wyjścia.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: krzychforum, Triste i 14 gości