Czy możliwa jest taka zmiana?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Bety
Posty: 51
Rejestracja: 16 lut 2017, 12:57
Płeć: Kobieta

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: Bety » 24 lip 2018, 15:59

Cześć, każdy ma prawo do swojego zdania w kwestii, czy lepiej wiedzieć, czy nie.
Ja definitywnie uważam, że lepsza jest prawda, niż życie w nieświadomości.
Też długo żyłam w kłamstwie- podobnie, jak wiele osób na tym forum i uważam, że unikanie prawdy jest tylko jałowym przedłużaniem stanu kryzysu i czasem straconym.

Problem polega na tym, że trzeba potem coś z tym zrobić.
Oraz: jaka jest gotowość na przyjęcie prawdy.

Nie polecam detektywa, śledzenia i temu podobnych środków.
Polecam natomiast szczerą i otwartą modlitwę do Boga, aby tę Prawdę odkrył przed Tobą, aby Ci pokazał, jaki jest faktyczny powód Waszego kryzysu.
Po takiej modlitwie pewnie szybko nastąpi tzw. "spiętrzenie zdarzeń korzystnych" do ujawnienia stanu faktycznego, dlaczego Żona pilnuje komórki i nie chce już Twoich starań o naprawę Waszych relacji.

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: Niezapominajka » 24 lip 2018, 21:52

O tak, potwierdzam, u mnie ruszyło po oddaniu się w ręce Boga, spiętrzenie wydarzeń nastąpiło lawinowo, nic się nie ostało. Nawet mój ślubny niewierzacy. Wszelka prawda moja i jego została w końcu wyleczona na światło dzienne i coś z tym trzeba było zrobić. Póki była ciemność wszystko było pod powierzchnia, no nie ma siły, potwierdzam. Ale to wymaga otwartości odsłonięcia się, całkowitego. Wystarczy moc otwartości jednej strony.

Camilaa
Posty: 1459
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: Camilaa » 24 lip 2018, 22:58

Ja dlugo zylam w nieświadomości i wcale nie chciałam jej widzieć a prawda zaczęła właśnie wychodzić jak zaczęłam o to prosić Boga. No i właśnie trzeba cos z tyn zrobic, tylko szkoda że mąż już nie chce...

Tulipanka
Posty: 52
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:51
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: Tulipanka » 26 lip 2018, 15:31

Ja bylam z tej drugiej strony. potwierdzam. komorka to podstawa - raczej nie chodzi o prace, kase itd. chodzi o kowalskiego a inne argumenty zostana wyciagniete jak trzeba bedzie, jak sie wyda. nie wiem natomiast jaka na to rada, poza modlitwa. sledzenie telefonu i udowodnienie sobie ze tak jest nie podniesie cie na duchu.

zastanawia mnie jedno, na co bylam wyczulona u mojego meza: dlaczego sadzisz ze to nie kowalski? moj maz powiedzial dla zartu kiedys (przed kryzysem) ze nikt inny mnie nie bedzie chcial juz bo mam 3 dzieci... wiec? dlaczego nie kowalski?

obysmy sie mylili wszyscy

jacol
Posty: 30
Rejestracja: 13 lip 2018, 19:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: jacol » 26 lip 2018, 20:11

Witam wszystkich ponownie.
Sam już nie wiem jak to sobie tłumaczyć. Być może sam się oszukuję, ale czasami tak jest, że w coś co boli trudno uwierzyć. Mam nadzieję, że czas rozwiąże wszystkie wątpliwości i Pan Bóg pomoże mi to przetrwać jeżeli okazałoby się, że się mylę.
Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską. Św. Augustyn.

Ukasz

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: Ukasz » 18 sie 2018, 10:55

Co u Ciebie Jacol? Wakacje to często czas, gdy wydarzenia przyspieszają...

jacol
Posty: 30
Rejestracja: 13 lip 2018, 19:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: jacol » 25 sie 2018, 10:51

Witaj Ukasz.
Masz rację w wakacje wszystko przyspiesza. U mnie także przyspieszyło, niestety nie w tym kierunku, w którym bym chciał. Moja żona zgodziła sie na 3 dniowy wyjazd nad morze, gdzie poinformowała mnie, że już mnie nie kocha, że chce rozpocząć nowe życie, że nic już nie będzie niczego naprawiała bo już niczego nie chce naprawiać. Nie docieraja do niej żadne argumenty, a cynizm z jakim się o mnie wypowiada osiągną chyba już szczyt (a może tyko tak mi się wydaje). Ja jednak trwam przy swoim i próbuję jakoś wytrzymać i się nie poddać. Pozdrawiam.
Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską. Św. Augustyn.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 2024
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: ozeasz » 25 sie 2018, 15:18

Jacol ,a jak wygląda Wasz dzień , jaka relacja ,rozmowy , sprawy Was łączą , jak z finansami ,czy rozmawiacie ,spędzacie ze sobą czas ,macie wspólne pasje ,wspólny plan na wychowanie dzieci , czy jeśli żona wylatuje z takimi nowinami reagujesz złością ,agresją czy stajesz się uległy ,czy po tym stawiasz jakieś granice ,starasz się być konsekwentny i stały ? Nie pytam o sprawy zbliżenia bo przypuszczam że nie jest dobrze ,ale jakbyś przybliżył byłoby dobrze , czy coś się nie układało ,czy komuś czegoś brakowało ,czy były rozmowy na ten temat ,porozumienie ? Czy jest między Wami dialog czy komunikaty itd.
Możesz sie podzielić ? Pozdrawiam.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

jacol
Posty: 30
Rejestracja: 13 lip 2018, 19:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: jacol » 25 sie 2018, 19:47

Witaj ozeasz
Jeśli chodzi o nasz dzień i reacje to wygląda to tak, że rozmawiamy na tematy neutralne, o zakupach, o znajomych itp. Jest cześć na wyjście z domu i na powrót. Jeśli chodzi o finanse bieżące zakupy robimy różnie, raz ja raz żona, ale wszelkie opłaty, rachunki czy czesne za studia córki są już po mojej stronie. Wiele razy propnowałem żonie wyjście na spacer, lody czy kawę ale zawsze odrzucała te propozycje. Na słowa żony reaguję przygnębieniem i załamaniem, choć i złość też się pojawia. Jeśli chodzi o bliskość to ostatnio nawet zwykły dotyk ręki stał się problemem, bo żona stwietdziła, że już nie lubi jak ją dotykam, chociaż kiedyś bardzo to lubiła. Wszelkie próby rozmowy kończą się jeszcze większym kryzysem, bo do żony nie przemawiają żadne argumenty, ani o przeszłości, przyszłości, a ostatnio stwierdziła że przysięga małżeńska przed Bogiem też już dla niej nie ma żadnego znaczenia. Ona poświęciła mi już 22 lata swojego życia i to wystarczy, a teraz chce zacząć żyć swoim życiem, bo już mnie nie kocha, nie chce niczego naprawiać i dlatego musimy się rozstać. Ja na te propozycje nie zgadzam się i powiedziałem, że sie nie wyprowadzę i będę walczył ile mi starczy sił.
Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską. Św. Augustyn.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 2024
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: ozeasz » 26 sie 2018, 12:49

Jacol pisze:Ona poświęciła mi już 22 lata swojego życia i to wystarczy, a teraz chce zacząć żyć swoim życiem, bo już mnie nie kocha, nie chce niczego naprawiać i dlatego musimy się rozstać.



Tekst znany z wielu innych przypadków , tło jak dla mnie wskazuje na obecność aliena ,ale to też może być jakiś kryzys wieku ,zmęczenie ,rutyna ,jakaś granica jednak została przekroczona ,wyjście ze strefy komfortu ,takiego jak małżeństwo ,rodzina ,dom , stabilizacja nie czerpie sił z byle czego ,albo jest to granica wytrzymałości ,albo gniew ,albo lęk że już zawsze tak będzie ,albo alien dający alternatywę .

Tak mi przychodzi do głowy ,staż i wiek mamy chyba podobny jak z atrakcyjnością obopólną ,dbaniem o siebie ,czy coś sie zmieniło u zony ? Czy dbasz o siebie w sensie fizycznym , jest to dla Ciebie ważne ,bo dla żony myślę że tak .

Wiele razy propnowałem żonie wyjście na spacer, lody czy kawę ale zawsze odrzucała te propozycje.

Tak ostatnio tygodnie, miesiące czy wiele lat ,czy to była norma ,czy dopiero kiedy zobaczyłeś że coś się dzieje postanowiłeś coś zrobić ,czy żona tak reagowała 5,10,15 lat temu na propozycje spędzania wspólnego czasu ?

Na słowa żony reaguję przygnębieniem i załamaniem, choć i złość też się pojawia.

Czy słuchasz (nie tylko słyszysz) wtedy żony czy ból i emocje czynią Cie ślepym i głuchym ,co to za informacje ,co to za komunikaty się pojawiają (oprócz oczywiście tych tendencyjnych -nie chcę z Tobą być) ,czy Ona czuje się wysłuchana bez względu na ładunek emocji i cel którym może jesteś sam , treść może dać Ci jakiś punkt zaczepienia .
Nawet samo słowo " nie chcę z Tobą być " można użyć do zapytania ,a co sprawia że tak czujesz ,chcesz ?

I tu trzeba dystansu ,bo słysząc nienawidzę Cię (co ja słyszałem kilka razy dziennie ,niestety wtedy nie było to dla mnie źródłem informacji a źródłem depresji byłem bowiem zbyt skupiony na siebie) dobrze jest dotrzeć do przyczyny tej nienawiści ,albowiem emocja bierze się nie z czegoś co nie istnieje ,ale z jakiegoś powodu ,może jest nieadekwatna , ale to już sprawa wtórna. Wpierw trzeba dialogu , szczególnie w tak trudnych rozmowach .


Czy zastanawiałeś się by dać żonie faktycznie troche przestrzeni ,usunąć sie ,nie wyprowadzać ,skupić sie na dzieciach ,pasjach ,zaczać spędzać czas tak jak lubisz ,odwiesić sie od żony ?

Może Twoja postawa to zabluszczowianie ,myślałeś nad tym ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Ukasz

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: Ukasz » 26 sie 2018, 13:37

Jacol,

dziękuję za dodatkowe szczegóły przesłane na priv., ale w sumie z tego, co piszesz tutaj, wyłania się dość pełny obraz. Twoja żona jest teraz jak rozpędzony pociąg: nie próbuj stanąć jej na drodze. Możesz co najwyżej odsunąć się, minimalizować szkody i ewentualnie spróbować lekko zmienić kierunek lub zyskać na czasie. Na pewno wbij sobie do głowy listę Zerty viewtopic.php?f=10&t=282 i stosuj ją z głową, odpowiednio do Twojej sytuacji. Przede wszystkim przestań płakać, błagać, płaszczyć się. Tylko stając przed nią jako pewny siebie mężczyzna, z podniesionym czołem, masz szanse być w ogóle usłyszanym. Ty jesteś wierny, stoisz na gruncie sakramentu i wiary. Bądź dumny z tego, kim jesteś jako chrześcijanin, człowiek, mąż, ojciec; z tego, że jesteś gotów trwać w wierności i miłości do końca swoich dni. Możesz się odwołać do Boga lub stwierdzić po prostu, że dla Ciebie Twoje słowo się liczy, dotrzymujesz zobowiązania, nawet jeśli jest to trudne, jesteś facetem, który odpowiada za swoje słowa i na którego słowie można polegać. Wiesz, czego chcesz. Ty kochasz swoją żonę i będziesz jej wierny niezależnie od jej postępowania. Ty jesteś górą. Ona chce coś tu zmienić, skrzywdzić siebie, Ciebie, Wasze dzieci - to jej wolność, ma taką możliwość, uszanuj to. Nie pozwól jednak, żeby ona Ciebie zmuszała do udziału w tym. Przemyśl dobrze, jakie masz możliwości, i przystąp do rozmowy dopiero wtedy, gdy będziesz na nią przygotowany. Może nawet poproś kogoś zaufanego, żeby z Tobą taką rozmowę przećwiczył, „zagrał” żonę i jej trudne dla Ciebie reakcje. Zorientuj się z sytuacji prawnej, przejmij inicjatywę. Utrudnij jej burzenie wszystkiego tam, gdzie masz taką możliwość, korzystając np. ze swoich uprawnień majątkowych. Niech ta separacja, tylko faktyczna lub także formalna, będzie miała taki kształt, jaki Ty jej nadasz: żeby życie bez Ciebie nie było zbyt komfortowe, wejście w nowy związek trudniejsze, a możliwość powrotu otwarta, choć może (nie musi) być obwarowana jakimiś warunkami.
Moje szczegółowe pomysły potraktuj jako luźną propozycję, ale generalny kierunek na pewno powinien być taki.

jacol
Posty: 30
Rejestracja: 13 lip 2018, 19:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy możliwa jest taka zmiana?

Post autor: jacol » 26 sie 2018, 21:41

Witaj ozeasz
Nie mam dowodów na zdradę fizyczną, ale być może jest mentalna czy psychiczna, jakaś fascynacja i zauroczenie. Z drugiej strony na pewno jest też fascynacja nowym środowiskiem, stylem życia, swobodą i wolnością ("najlepiej jak ja będę żyła swoim życiem, a ty żyj swoim") oraz wpływ "życzliwych przyjaciół", którzy udzielają "dobrych rad". Rutyna, "zmęczenie materiału" i montownia dnia codziennego na pewno też są ważnym czynnikiem.
Wspólne wyjścia były rzadko, ale jakoś od czsu do czasu jednak były.
Ja już staram się już nie dyskutować ani nie prowokować rozmów, żeby nie pogarszać i tak już napiętych stosunków. W ostatnich dniach (przynajmniej tak mi się wydaje) stałem sie bardziej opanowany i zaczynam podchodzić do wszystkiego z dystansem, chociaż niektóre słowa potrafią naprawdę ranić. Nie rządzą już mną emocja, przynajmniej nie w takim stopniu jak kiedyś.
Dziękuję za życzliwość i pozdrawiam.
Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską. Św. Augustyn.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości