Jak się nie zagubić?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

SiSi
Posty: 345
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 07 sie 2018, 12:46

Napisz mi proszę Tulipanka jak to jest z tej drugiej strony. Ten amok zakochania przechodzi i co wtedy? A może wtedy krokami zdradzającego już nie kieruje miłość tylko zwyczajna wygoda? Ona mnie kocha to mnie przyjmie...A jeśli to zakochanie przerodzi się w uczucie? To by znaczyło, ze... kochać można wiele razy. Staram się wytrwać. Modlitwa pomaga. Ale mam też refleksję, że może się nie udać.

lena101
Posty: 146
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: lena101 » 07 sie 2018, 14:26

Zapewnił mnie o ogromnym szacunku do mnie, o chęci pomocy w każdej sprawie, o chęci bycia blisko dzieci ( chce przyjeżdżać nawet codziennie).Poprosił mnie tylko o to żebym pozwoliła mu odejść..
Witaj. Jakbym słyszała mojego męża. Mój mąż chcał być na każde moje zawołanie. Zanim się tutaj zalogowałam , popełniłam wszystkie możliwe błędy,zeby go zatrzymać. Nie powiem, później też nie było łatwiej. 4 miesiące tak funkcjonowałam.] tzn. tak jak on chciał. Nie mieszkał, nie spał z nami, ale spędzał całe dnie.Niszczyło mnie to fizycznie i psychicznie.Teraz to widzę. Wtedy wydawało mi się,że to najlepsza opcja. W końcu ja nie wytrzymałam. Nie wytrzymałam w Wielką Niedzielę (byliśmy razem w kościele)- wysłuchaliśmy pięknego kazania o zmartwychwstaniu rodziny- jak na zamówienie. Mnie się łzy lały, a mój mąż stwierdził,że wybrał. Wtedy powiedziałam dość, nie można mieć rodziny i kochanki!! Jak on ma zobaczyć, co stracił, kiedy to cały czas ma??? Chcesz patrzeć codziennie jak odchodzi? Ja patrzyłam. Nie polecam. Cholernie boli.
Ja nie chcę być przyjacielem chce być żoną i przyjacielem.
Powiedziałam podobnie, jestem Twoją żoną, nigdy nie będę koleżanką.

Pewnie w Twojej głowie kłębi się tysiąc pytań. Podobnie jak TY, czułam się bezradna, przerażona. Sama w pustym domu, który nie wiem jak funkcjonuje!!!! Starszy syn ogarnął piec. Robię tysiąc rzeczy, których nigdy nie robiłam. W tym roku po 18 latach po raz pierwszy odpaliłam kosiarkę. Nie było łatwo, lały się łzy. Zawsze mąż kosił ogród i chce kosić dalej. Nawet nie umiałam kupić paliwa do kosiarki.Jest tylko drobna różnica, ja już nie chcę.

Co więcej, jestem niedzielnym kierowcą. Mój mąż podobnie jak Twój chciał mnie zwieść na urlop. Najpierw uniosłam się honorem, odmówiłam, potem , gdy zdałam sobie sprawę z odległości, stchórzyłam, poprosiłlam o pomoc.Wiesz, co się okazało, mój mąż powiedział,że nie da rady tego zrobić. Wściekłam się, powiedziałam, że nie jesteśmy zabawkami.Rodzinę ma się zawsze, nie tylko wtedy , gdy jest wygodnie. Ja , która nigdy nie wyjechałam za granicę powiatu, w którym mieszkam, pokonałam 1300 km w jedną stronę!!!Właśnie wróciłam. Dałam radę.


Oczywiście się boję, boję się nadchodzącej zimy ( pierwsza bez męża). Nie wiem jak sobie dam radę. Jeżeli coś Ci mogę doradzić , nie wybiegaj w przyszłość, skup się na bieżących dniach. MNie pomogły bardzo dwie moje koleżanki, z którymi mogę wszystko "przegadać"..Nie jestem w stanie otworzyć się przed mamą, siostrami, a z nimi jest łatwiej. Dzięki nim wiem,że nie zwariowałam.

s zono dziękuję za te słowa prosto z mostu - trójkąt.
Powiedziałam mojemu mężowi,że nie zgadzam się na trójkąt. A on "absolutnie, mi tego nie proponuje". A czym jest tak naprawdę życie w takim chorym układzie: mąż, który pomaga żonie a potem jak gdyby nigdy nic idzie sobie do kowalskiej??? Ja na coś takiego się nie zgadzam.
Zawsze będzie moim mężem, ale nie przyjmuję teraz jego warunków, bo dla mnie są chore. Nie wiem, czy dobrze robię , ale w ten sposób chce ocalić odrobinę mojej godności.

Pozdrawiam Cię, trzymaj się.

SiSi
Posty: 345
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 07 sie 2018, 16:28

zahir dziękuję Ci za te słowa, że te "klapki" spadają kiedyś z oczu. Oby i mój mąż dostrzegł co uczynił. Ale wiesz to doświadczenie pokazuje mi też moje błędy, moje zaniedbania. I to też boli. Bo dlaczego dopiero teraz? Taka bylam pewna siebie i pewna jego uczuć...a tu taki strzał między oczy. I nagle ta nowa rzeczywistość, której nie akceptuje. Pozdrawiam serdecznie.

SiSi
Posty: 345
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 07 sie 2018, 16:38

Witaj lena 101. Czytam i mam myśl, że mój mąż to odbicie Twojego 😀 Może faktycznie teraz moda na trójkąty? Nie wiem na czym takie zachowanie męża mojego jest spowodowane. Wyrzuty sumienia? Jakaś refleksja, że tu są jego dzieci? Mnie powiedzial że uczucia do mnie wygasły, ale mnie lubi😀 Z kosiarką miałam identyczną sytuację, kosilam i płakałam


Ale dla mnie teraz istotne jest to odcięcie się. Serce rwie się do niego ale wiem , że muszę pokazać siłę. Jutro przyjedzie po dzieciaki. Muszę dać radę. Pozdrawiam serdecznie

Tulipanka
Posty: 52
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:51
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Tulipanka » 07 sie 2018, 17:41

Czarek pisze:
07 sie 2018, 11:13
Tulipanka pisze:
07 sie 2018, 9:21
chcesz być przyjacielem byłego męża?
Tulipanka na forum nie używamy określeń "były mąż/ była żona" , bo małżeństwo sakramentalne trwa nadal nawet w sytuacji gdy orzeczony został rozwód.

racja, przepraszam.

mialam na mysli = meza ktory odszedl..

bede zwracac na to uwage. dzieki

SiSi
Posty: 345
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 07 sie 2018, 21:36

Ciężko jest żyć dniem dzisiejszym jeśli jeszcze niedawno było fajnie, bezpiecznie a teraz lęki, obawy, bezsilność. Wiem, że to takie taplanie się w emocjach ale nie mam na to wpływu. Mam do niego ogromny żal !!! Nie wiem jak mam poradzić sobie z sytuacją, że on zamieszka z innymi dziećmi!! Co ja powiem naszym? Tatuś ma teraz nowe dzieci i nowe obowiązki? Nie dam rady. Nie ogarniam sytuacji. To tak boli.

Animal
Posty: 26
Rejestracja: 17 maja 2018, 9:11
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Animal » 08 sie 2018, 8:12

Witaj
Wiem dobrze co przeżywasz i czujesz ja podobnie też popełniłem wszystkie możliwe błędy bo nie mogłem w to uwierzyć i z tym się pogodzić, im mocniej o żonę walczyłem tym bardziej bolało bo Jej na tym nie zależało, jedyne na czym jej do dziś zależy to być w relacji z kowalskim. Dlatego z własnego doświadczenia na dzień dzisiejszy mogę Ci powiedzieć posłuchaj rad o których piszą inni. Ja zacząłem słuchać dopiero po pół roku i to jest mój błąd. Bo dziś byłbym już w innej sytuacji, nie mówię że z Żoną ale nie wchodził bym tak głęboko w cierpienie, które też z czasem może uzależniać. Staram się żyć praktycznie tylko dniem dzisiejszym, nie wymyślam żadnych scenariuszy, nie mam kontaktu z żoną bo i Ona o ten kontakt się nie stara, żyję swoim życiem,. Dziś po roku od czasu jak się dowiedziałem i po pół roku od wyprowadzki od Żony staram się planować już kilka dni do przodu. I wybrałem tę Wspólnotę bo z Nimi mi po drodze do nieba... Dużo się modlę, bo podobnie jak Tobie, Pan wywrócił mi cały świat poukłdany, moją wiarę, rodzinę zdrowie. Żona stwierdziła, że to Bóg nas skrzywdził, bo dał jej uczucie do kowalskiego, a nie do mnie. A ona ma prawo być szczęśliwa i ma prawo kochać i czuć bycia kochaną. I to może boli najwięcej. ... Ale jak to tu piszą inni trzeba dać czas czasowi, a Bóg z każdego zła potrafi uczynić dobro. Dlatego wierzę że Tobie za pół roku też będzie lepiej. Przede wszystkim nauczę się być radosnym i pogodnym człowiekiem sam ze sobą aby później dzielić się radością z innymi w nowy sposób. A co będzie z moją Żoną to wiem , że ją kocham i zmieniam się dla siebie i dla Niej, ale miejsce dla Niej pozostawię wolne, aby mogła wrócić jeśli kiedyś tego zechce. Trzymaj się co nas nie zabije to nas wzmocni. :)

lena101
Posty: 146
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: lena101 » 08 sie 2018, 8:42

Mnie powiedzial że uczucia do mnie wygasły, ale mnie lubi
Nasze małżeństwo w oczach rodziny i przyjaciół to taki ideal. Wszystko wspaniałe: wielką miłość, wspaniałe dzieci, dom - marzenie życia męża. Cudowne rodziny, mnóstwo przyjaciół, dobrobyt. Całe życie wszystko mi się udawało jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Ci którzy już wiedzą o sytuacji zamierają, mówią ; wszyscy ale nie wy!!!
To samo, co u Ciebie. Dla mnie = ból
Nie wiem jak mam poradzić sobie z sytuacją, że on zamieszka z innymi dziećmi!! Co ja powiem naszym? Tatuś ma teraz nowe dzieci i nowe obowiązki? Nie dam rady.
Niestety to samo jest u mnie. Młodszy syn nie wie o kochance. Nawet nie wie,ze mąż złożył pozew rozwodowy. Wiesz najbardziej boli mnie to, że to ja burzę ten świat, bo ja mówię, tłumaczę.Mój mąż nie powie nic, bo on chce cały czas minimalizować straty. Od terapeuty usłyszałam,że dzieci muszą znać prawdę. Oswajam się z tą myślą, wiem,że muszę powiedzieć młodszemu delikatnie, oczywiście bez szczegołów. Cały czas się boję, rozglądam po mieście, nie wiem jak się zachowam, kiedy zobaczę mojego męża z nią i jej dziećmi. Wiem,że mi serce pęknie, a najbardziej boli mnie to,że pęknie mojemu synowi, który tak kocha ojca. A tata kogo wybrał? Obce dzieci! Dla swoich ma tylko kilka godzin.


Powiedziałam mu,że nie życzę sobie,by nasze dzieci (młodszy syn) spotykały się z nią. Wiem,ze na to nie pozwolę.
Mój mąż zapytał mnie , czy nawet "dla dobra dzieci, nie powinnam się poświęcić i zaakceptować tej sytuacji". Powiedziałam mu,że nie. Własnie dla dobra dzieci nie mogę im pokazać, że to jest normalne (tzn. tata i jego nowa pani i jej dzieci).Bóg nie był w moim życiu na pierwszym miejscu. Tak sobie myślę, że to dla mnie czas próby. Bóg pyta mnie, po której staniesz stronie?

Odpowiedź znam. Wybieram Boga, jego zasady. Nie interesuje mnie ten łatwy, egoistyczny świat, który pozwala na krzywdę. Mój szlachetny mąż nie chce mnie krzywdzić... ale co robi? Cały czas krzywdzi. To pomaganie, o którym pisałam, to uspakajanie sumienia.


Często u mnie leją się łzy (ale nie wyję już tak jak kilka miesięcy temu). Gdy jest mi ciężko, źle, koło łóżka mam książkę "Ile warta jest Twoja obrączka?". Uspakaja mnie. Jeżeli jej nie znasz, sięgnij po nią. Pomogły mi też kazania księdza Dziewieckiego i Pawlukiewicza. Słucham Szustaka.Oczywiście mojemu mężowi to bardzo się nie podoba ( bo przecież chciałby, żebym zmieniła poglądy, powiedziała,ze nic sie nie dzieje). Dokucza mi, nazywa mnie "strażniczką wartości", "strazniczka moralności". Odpowiadam mu,ze ktoś musi być.

Ale gdzieś tam w środku boli, bardzo boli. Czy ten ból minie? Nie wiem. Pozdrawiam Cię cieplutko.

Camilaa
Posty: 1338
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Camilaa » 08 sie 2018, 9:44

lena101 pisze:
08 sie 2018, 8:42
Od terapeuty usłyszałam,że dzieci muszą znać prawdę.
Właśnie tez sie zastanawiam jak powiedzieć dzieciom, prawda ich zabije a nie chcę mowic ze mama z tatą się nie dogadali bo prawda jest taka ze to tata chce odejść... mąż mi zarzuca ze cala wine i i odpowiedzialność chcę na niego zrzucić...

lena101
Posty: 146
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: lena101 » 08 sie 2018, 10:24

Camila pisze:
Właśnie tez sie zastanawiam jak powiedzieć dzieciom, prawda ich zabije a nie chcę mowic ze mama z tatą się nie dogadali bo prawda jest taka ze to tata chce odejść... mąż mi zarzuca ze cala wine
Z tym samym pytaniem zwróciłam się do terapeuty. Pani zadała mi pytania: a jaka jest prawda? Czy pani zgadza się z decyzją męża? Odpowiedziałam: mąż porzuca rodzinę, nie zgadzam się z jego decyzją, chcę ratować małżeństwo. Zatem: dzieci powinny znać prawdę, pani (czyli ja) nie powinna zapewniać mężowi miękkiego lądowania.Jak kiedyś powie pani prawdę skoro dzieci znają i zapamiętają inną prawdę? Czy pani chce, aby to otoczenie zrobiło za panią? Jak się wtedy poczują pani dzieci?

Te pytania terapeuty dały mi wiele do myślenia. Mówię prawdę. Oszczędzam młodszemu szczegóły (dozuję informacje). Nie mówię źle o mężu, staram się go nie oceniać.
Mąż też mi wmawia,że to ja krzywdzę dzieci, bo chcę im powiedzieć prawdę, ale terapeutka uświadomiła mi,że to manipulacja. To on nas krzywdzi i próbuje minimalizować koszty...Czy chcecie,zeby to obcy ludzie "uświadomili" Wasze dzieci? Moje są w wieku szkolnym, to ja je muszę chronić, przygotować na taką sytuację...

SiSi
Posty: 345
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 08 sie 2018, 10:58

Witajcie. Mąż właśnie zabrał dzieci na wycieczkę. Nie widzieliśmy się prawie 2 tygodnie. Przywitaliśmy się podaniem ręki... W środku kipiały emocje, ale na zewnątrz spokój. Rozmawialiśmy o finansach na najbliższy czas. Oj te jego pomysły są żenujące ale nie komentowałam. Był zdziwiony, bo wszystko w domu poprzestawialam, całą energię wczorajszego dnia skupiłam na noszeniu mebli 😉 Dzieci przy nim takie szczęśliwe... On zielonego pojęcia nie ma jak zniszczył ich mały świat...

Niedługo nasza rocznica...ta ' pechowa"... W zeszłym tygodniu wybrałam się do kościoła, w którym odbył się nasz slub. To daleko od miejsca gdzie mieszkam ale miałam taką potrzebę. Od pewnego czasu nosiłam na palcu dwie obrączki. Nie wiem dlaczego ale czułam taką potrzebę. Modliłam się długo przed obrazem Matki Boskiej, prosząc o siłę i pomoc. Kiedy zanurzyłam rękę w wodzie święconej obrączka męża spadła z palca i wpadła w szczelinę skąd już nie mogłam jej wyjąć...Na zawsze została w miejscu gdzie ślubowalismy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską... Niezbadane są plany naszego Ojca. Muszę wytrwać.

Camilaa
Posty: 1338
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Camilaa » 08 sie 2018, 11:21

lena101 pisze:
08 sie 2018, 10:24
Camila pisze:
Właśnie tez sie zastanawiam jak powiedzieć dzieciom, prawda ich zabije a nie chcę mowic ze mama z tatą się nie dogadali bo prawda jest taka ze to tata chce odejść... mąż mi zarzuca ze cala wine
Z tym samym pytaniem zwróciłam się do terapeuty. Pani zadała mi pytania: a jaka jest prawda? Czy pani zgadza się z decyzją męża? Odpowiedziałam: mąż porzuca rodzinę, nie zgadzam się z jego decyzją, chcę ratować małżeństwo. Zatem: dzieci powinny znać prawdę, pani (czyli ja) nie powinna zapewniać mężowi miękkiego lądowania.Jak kiedyś powie pani prawdę skoro dzieci znają i zapamiętają inną prawdę? Czy pani chce, aby to otoczenie zrobiło za panią? Jak się wtedy poczują pani dzieci?

Te pytania terapeuty dały mi wiele do myślenia. Mówię prawdę. Oszczędzam młodszemu szczegóły (dozuję informacje). Nie mówię źle o mężu, staram się go nie oceniać.
Mąż też mi wmawia,że to ja krzywdzę dzieci, bo chcę im powiedzieć prawdę, ale terapeutka uświadomiła mi,że to manipulacja. To on nas krzywdzi i próbuje minimalizować koszty...Czy chcecie,zeby to obcy ludzie "uświadomili" Wasze dzieci? Moje są w wieku szkolnym, to ja je muszę chronić, przygotować na taką sytuację...
Dzięki lena
Też tak uważam

marylka
Posty: 1214
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: marylka » 08 sie 2018, 12:31

Ja też miałam dzieci w wieku szkolnym. Powiedziałam ogólnie że tata traktował inną panią jak mamę i mamę to bardzo zraniło. Dlatego tata nie bedzie z nami mieszkał.
Starsza córka przyszła i pytała czy to zdrada dizyczna czy psyxhiczna. Ja powiedziałam że nie znam szczegołów i żeby taty zapytała.
Oczywiscie powiedziałam że to o mame chodzi natomiast tata kiedy tylko bedzie chciał i one beda chciały to beda mogli sie spotkać.
A ludzie to chyba wiedzieli szybciej ode mnie.
Wiec warto żeby od matki wiedziały. Ja przynajmniej tak uwaźam

SiSi
Posty: 345
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 08 sie 2018, 12:42

Camilaa - ja też popieram lene. Dzieci muszą żyć z prawdą. Choć ta prawda musi być na ich miarę. Ja swoim mówię, że to tata podjął decyzję o odejściu z rodziny. Mówię też wyraźnie, że to nie jest moja decyzja. Nie przedstawiam męża w złym świetle, podkreślam, że to na zawsze ich tata.

Mnie psycholog doradziła, żeby w domu, w rozmowach z dziećmi starać się za wiele o mężu nie rozmawiać. Odpowiadać tylko na ewentualne pytania.
Pozdrawiam i życzę mnie i Wam dużo siły.

SiSi
Posty: 345
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 10 sie 2018, 14:15

Kochani mam taki dylemat. Mój mąż po wyprowadzce układa sobie życie. Nie wyrażam na to zgody ale też nie mogę tego zmienić. Jak mam traktować go z miłością i poszanowaniem? On na przykład mówi : i tak już nie będziemy szczęśliwi razem. Chce wejść teraz w nowy etap. Ale chcę ci pomagać itd. I ja pokazuje mu, że pomocy nie potrzebuje bo nie akceptuje jego wyboru. W takim razie odcinam się od niego. Nie mówię już o uczuciach, krzywdzie. To jak ratować to małżeństwo? Bo tak naprawdę staje na stanowisku : koniec. Już sama się gubię w gąszczu tych wszystkich zachowań. Przecież kiedy przyjeżdża po dzieci i wchodzi do domu to ja trochę wariuje. Mój mąż to jest a ja muszę kombinować jak się zachowywać względem niego. I nie wiem czy proponować kawę czy zupę czy już nic😉

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości