Jak się nie zagubić?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Camilaa
Posty: 1338
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Camilaa » 21 sie 2018, 13:36

Brawo
Wytrwalosci Tobie życzę

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 21 sie 2018, 15:03

Dziękuję Camilaa.
Oby wytrwać.
Pozdrawiam serdecznie

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 23 sie 2018, 10:58

Moi drodzy forumowicze, napiszcie mi proszę jak długo trwa dochodzenie do siebie, do momentu kiedy się przestaje wiązać każdego dnia, wszystkich myśli z tym jednym człowiekiem. Kiedy życie zaczyna być znośne?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9309
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Nirwanna » 23 sie 2018, 11:02

Pierwszą wyraźną poprawę odczułam po dwóch latach, wtedy życie stało się "znośne". Powrót do normalności, wyjście z kryzysu osobistego określam u siebie na cztery lata.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 23 sie 2018, 11:19

Dziękuję Nirwanna. Długa droga przede mną a ja już na starcie mam dosyć.

Camilaa
Posty: 1338
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Camilaa » 23 sie 2018, 11:32

Sisi dlatego skup sie na ile to możliwe maksymalnie na sobie, wtedy nawet nie będzie czasu na rozmyslania...
Mi teraz tak szybko czas leci, bo sobie trochę rzeczy zaplanowalam odnosnie wlasnego rozwoju ale tez przyjemności, no i troche wiecej obowiazkow mi dojdzie...
Dochodzenie do siebie pewnie w duzej mierze zalezy na ile bylismy uzaleznieni emocjonalnie od odchodzacego i jak samo rozstsnie wygladalo.. mam znajomą którą po dwóch latach ryczy a jej dzieci widzac ze tata jest szczesliwy zapragnely z nim mieszkać....

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 24 sie 2018, 8:59

Camilaa staram się jak mogę skupić na sobie i dzieciach w obecnej chwili. Ale są momenty kiedy nie potrafię oderwać myśli od męża, od jego zycia.
Przychodzą znajomi, rodzina jest wesoło a wieczorem i tak zostaję sama. I jakoś mi ta samotność doskwiera. I wielu rzeczy żałuję i z wieloma się nie godzę. Czasem mam pustkę w sobie i nawet modlitwa nie pomaga.
Nie wiem kiedy przyjdzie etap złości bo narazie jeszcze go nie przeżyłam. Jestem dziwnie spokojna i boję się że to wszystko ze mnie kiedyś wypłynie.

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 02 wrz 2018, 18:18

Mam od 2 dni ogromny mętlik w głowie. Odkąd mąż się wyprowadził kontaktujemy się tylko w sprawach dzieci. Ustalamy dni kiedy może się nimi zajmować. Nie dzwonimy do siebie, nie piszemy. Ostatnio mąż chciał jednak porozmawiać. Mieliśmy rozmawiać m.in.o ustaleniu alimentów. Rozmowa potoczyła się jednak zaskakująco. Maz nagle zapytał mnie czy ja nadal go kocham i czy chciałabym żeby wrócił... Później mówił o tym, że nie potrafi ułożyć sobie życia i zależy mu na nas. Zapytałam czy zakończył romans z kowalska _ powiedział że nie. Co ja mam o tym sądzić? Czy to manipulacja, gra jakaś? Czy on szuka pomocy bo się pogubił? Bardzo dużo emocji mnie to kosztowało. Proszę Boga o rozeznanie ale nie otrzymałam odpowiedzi. Mężowi powiedziałam że na ten moment nie chce powrotu bo musi zrobić porządek w swoim życiu. Przed wyjazdem powiedział jeszcze , że może da się jeszcze to wszystko naprawić. Problem w tym, że ja mu nie potrafię zaufać...żadne jego słowo na ten moment nie jest dla mnie wiarygodne. Ale kocham go i gdzieś jednak wierzę, że przecież cuda się też dzieją...

Wiedźmin

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Wiedźmin » 03 wrz 2018, 0:31

SiSi pisze:
02 wrz 2018, 18:18
Mam od 2 dni ogromny mętlik w głowie.
[...] Maz nagle zapytał mnie czy ja nadal go kocham i czy chciałabym żeby wrócił...
Później mówił o tym, że nie potrafi ułożyć sobie życia i zależy mu na nas.

[...] Problem w tym, że ja mu nie potrafię zaufać...żadne jego słowo na ten moment nie jest dla mnie wiarygodne.
Ale kocham go i gdzieś jednak wierzę, że przecież cuda się też dzieją...
Droga SiSi.

Bardzo pięknie powiedział zatem mąż... pięknie i wprost - że mu na Was zależy. To dużo... nawet tak trąci odrobinę odpowiedzialnością. Choć zrobił to dość sprytnie, nie mówiąc, że on chciałby wrócić, tylko pytając, czy Ty chciałabyś...

Nie potrafisz mu zaufać - pewnie że nie... - TERAZ nie... - ale nie trzeba od razu pełnego zaufania, aby spróbować odgruzować małżeństwo.

Ja jestem obecnie szczęśliwy w małżeństwie, choć rok temu byłem rozbity, leżałem wbity w ziemię... - i jest mi dobrze (choć nie idealnie) ;)) - mimo, że nie ufam w pełni swojej żonie... - zatem jest możliwa naprawa małżeństwa - mimo bardzo nadszarpniętego zaufania. Oczywiście - nie musisz się spieszyć. Nawet nie powinnaś. Odbuduj siebie - piękną i mocną. Jednak jak faktycznie będzie chciał ten mąż wrócić - nie odtrącaj. Wyznacz dokładnie, co dla Ciebie ważne. Wyznacz swoje granice.... ale z drugiej strony z uwagą, aby nie przygnieść za bardzo męża w tym jego powrocie.... bo powrót męża "na kolanach" nie jest (moim zdaniem) dobrą opcją - ani dla Ciebie ani dla niego.

Jeśli wróci (do wspólnego mieszkania z Wami) ... to też pomału - dajcie sobie czas... niech minie tyle ile trzeba, aby od wspólnego stołu... znaleźć się w jednej sypialni. Ten czas potrzebny jest zarówno Tobie jak i jemu. (mi czas był bardzo potrzebny... i to ja go potrzebowałem więcej, niż moja wracająca żona)

Ale myślę, generalnie, że to świetna wiadomość :) - nawet nie wiesz jak wiele Pań i Panów z tego forum, chciałoby usłyszeć od swojego męża / żony... że ta (ten) jednak chce wrócić.

lena101
Posty: 142
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: lena101 » 03 wrz 2018, 7:04

Aleksander pisze;
Ale myślę, generalnie, że to świetna wiadomość :) - nawet nie wiesz jak wiele Pań i Panów z tego forum, chciałoby usłyszeć od swojego męża / żony... że ta (ten) jednak chce wrócić.

Aleksander ma rację. Mój mąż mi właśnie powiedział,że jeżeli nie wyjdzie mu z tą kowalską, to będzie sam i będzie szukał kolejnej kowalskiej.dobrze,że u Ciebie widać światełko :), bo u mnie tylko czarna dziura

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 03 wrz 2018, 11:25

Leno, Aleksandrze ja to maleńkie światełko zobaczyłam ale nie wiem czy nie za wcześnie na radość... Przecież on nie zakończył relacji z kowalska! Pewnie ma tam jakieś trudności, może nie wie co robić i szuka jakiejś wygodnej alternatywy??? Ja nawet nie wiem jak na takie sytuacje, słowa reagować. Zostaje czekanie. Może moje modlitwy za nas, za niego gdzieś wysoko trochę docierają ale jaki jest Boży plan tego rozeznać jeszcze nie potrafię.

Staram się żyć niezależnie od aktualnej sytuacji swoim życiem ale do doskonałej postawy kochania siebie jeszcze mi daleko.

Mam jeszcze takie pytanie. Mąż chce codziennie rano przyjeżdżać (30 km) i zawozić dzieci do szkoły rano. Ze względów praktycznych jest mi to na rękę bo w innym razie będę musiała poprosić o pomoc kogoś z rodziny ( ja wychodzę wcześniej). Czy jednak nie pozwalać jako że jedna z konsekwencji jego wyboru jest mniejszy kontakt z dziećmi?

jacek-sychar
Posty: 6494
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: jacek-sychar » 03 wrz 2018, 11:32

SiSi pisze:
03 wrz 2018, 11:25
Czy jednak nie pozwalać jako że jedna z konsekwencji jego wyboru jest mniejszy kontakt z dziećmi?
Sisi
Nie rozumiem tego zdania.
Możesz je rozwinąć?

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 03 wrz 2018, 12:09

Już rozwijam. To, że porzucił rodzinę przyniosło konsekwencję w postaci rzadszych kontaktów z dziećmi ( 2 razy w tygodniu). Było to dla niego dotkliwe i wiem, że tęskni za nimi. I teraz jeśli będzie znów widywać je codziennie to jakby ta dotkliwa konsekwencją zniknie. Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi... No żeby nie rzucać się z wielką radością na wszystkie jego pomysły... Sama nie wiem czy dobrze myślę...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9309
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Nirwanna » 03 wrz 2018, 12:13

SiSi, a gdzie w tym są dzieci? Czy nie karzesz dzieci w ten sposób ?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

SiSi
Posty: 341
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 03 wrz 2018, 12:19

Droga Nirwano. Ja nie chcę karać dzieci. Wiem że on je kocha i one jego tylko... to rada z forum, żeby ktoś zmienił swoje działania potrzebny czasem jest bodziec do zmian. Ktoś wychodzi z rodziny to siłą rzeczy nie powinien codziennie w tym domu być. Tak mi się przynajmniej wydaje.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ruta i 15 gości