Życie po zdradzie, ale jak????

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Astro
Posty: 330
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Astro » 29 gru 2019, 23:31

Dokładnie Blondi. Nalug pisze prawdę. Jeśli zglosisz na 112 ze mąż mówi o samobójstwie a do tego sznur sobie zakłada na szyję przyjadą bez gadania zbędnego i zabiorą męża na badania bo muszą i nic nie będzie miał do gadania. Jeśli rzeczywiscie tak mysli to to zdjagnozuja i będą jak to ująć leczyć. Jeśli manipuluje a takie jest moje zdanie , to zobaczy jak to jest bawić się w głupie i chore gierki kosztem rodziny. Dosadnie mu tam to powiedzą. Zobaczy jak jest w psychiatryku to mu się odechce. Naduzyciom i szantazom mow nie . Broń siebie i dzieci bo możesz ,a nawet masz obowiązek.
Astro

Wiedźmin

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Wiedźmin » 30 gru 2019, 12:31

Astro pisze:
29 gru 2019, 23:31
Dokładnie Blondi. Nalug pisze prawdę. Jeśli zglosisz na 112 ze mąż mówi o samobójstwie a do tego sznur sobie zakłada na szyję przyjadą bez gadania zbędnego i zabiorą męża na badania bo muszą i nic nie będzie miał do gadania [...]
Ale to tak z doświadczenia mówicie? Czy Wam się wydaje?

No chyba, że zostanie zabezpieczony jakiś materiał wideo czy chociaż nagranie dyktafonem.
Inaczej będzie słowo przeciwko słowu...

Bo normalnie, to policja przyjedzie, mąż otworzy, wszystkiemu zaprzeczy i policja grzecznie odjedzie.
Na szczęście chyba nie ma jeszcze tak w tym kraju, że po kilku zdaniach żony czy kogokolwiek... ktoś jest gdzieś przymusowo zabierany.

Dlatego ok, pomysł z telefonem na 112 nie jest oczywiście zły, bo nie ma co dawać się terroryzować takim groźbom - ale wcześniej zabezpieczyłbym jakiekolwiek dowody potwierdzające "wieszanie się męża"...

Może prawnicze oko Montiego coś tu więcej zobaczy i rzuci jakieś nowe światło na tę sytuację.

Astro
Posty: 330
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Astro » 30 gru 2019, 17:31

Wiedźminie nie tak z doświadczenia ale wiem o jednym dokładnie przypadku autentycznym życia przyjeżdża pogotowie nie mogą odmówić bo jest Zagrożenie życia do tego delikwent sam chcę się zabić tak twierdzi i biorą go na badania nie przyjeżdżasz Żadna policja
Astro

Blondi
Posty: 74
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 01 sty 2020, 4:29

Umieram w środku, mąż przez cały czas miał kontakt z kowalską. Trzy lata życia w kłamstwie, pernamentnym oszustwie. Jak można?

Ruta
Posty: 687
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Ruta » 01 sty 2020, 12:17

Blondi pisze:
01 sty 2020, 4:29
Umieram w środku, mąż przez cały czas miał kontakt z kowalską. Trzy lata życia w kłamstwie, pernamentnym oszustwie. Jak można?
Blondi, przeczytałam Twoją historię. Najpierw bardzo, bardzo mocno Cię przytulam. Masz piękne serce, wiesz o tym? Dlatego rozpłakałam się czytając, jak źle jesteś traktowana i Ty i dzieci - ze strony najbliższej osoby, męża i ojca. I jak wykorzystywana jest Twoja piękna miłość, gotowość do wybaczenia ogromnych ran, troska.

Wiem, jak zawiedzione zaufanie, ujawnione kłamstwa i manipulacje potrafią rozbić i przygiąć do ziemi. Znacznie bardziej niż sama zdrada czy romans. Wiem, bo doświadczyłam tego i nadal doświadczam w swoim małżeństwie. Wiem też, że powstaje wtedy ogromna mieszanka uczuć, i wśród nich nadal jest także miłość, mimo gniewu, złości, rozczarowania. Oraz chęć chronienia rodziny jako całości. Bardzo trudno wtedy podjąć racjonalne działania, właściwe w danej sytuacji.
Dla mnie punktem zwrotnym było uświadomienie sobie, że jestem od dłuższego czasu krzywdzona. A raczej, że pozwalam się krzywdzić. Nie tylko siebie, ale też nasze dziecko.
To, co robi Twój mąż jest krzywdzeniem. Nie chodzi mi wcale o zdradę, choć to oczywiste, że zdrada jest krzywdą. Ale dzieją się znacznie poważniejsze rzeczy. Pierwszą krzywdą jest szantaż emocjonalny. Przeżyłam straszenie przez męża samobójstwem, wiem jak to boli i paraliżuje. Jeśli w jakikolwiek sposób dotyka to dzieci, ich strach i bezradność mogą być nawet większe niż te, których doświadczasz Ty. Ten strach i takie rany mogą w nas zostać na całe lata. Po drugie manipulacje Tobą, wpływanie abyś nie podjęła terapii, pomysły na to abyś usunęła Facebooka, odmowa współpracy w przepracowaniu kryzysu, jaki dotknął Wasze małżeństwo, wzbudzanie w Tobie poczucia winy i odpowiedzialności za zdradę i postępowanie Twojego męża. Po kilku latach życia w takiej manipulacji, a może nawet i miesiącach, naprawdę trudno rozpoznać siebie, gdzie się kończę, gdzie zaczynam, czego chcę, co myślę i co czuję. Do tego dochodzi ogromny lęk, że jeśli zrobię to, co chyba czuję i chyba uważam za słuszne, to mąż się zabije, stanie mu się coś złego, stanie się coś strasznego i nieodwołalnego.
Jednak jedynym racjonalnym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest ochrona siebie - i dzieci.
Wiem, że wiele osób w Twoim wątku podsycało Twój strach przed tym, że mąż może naprawdę popełnić samobójstwo. A jedyna osoba, która racjonalnie stwierdziła, że cokolwiek zrobi Twój mąż to będzie jego odpowiedzialność, została zakrzyczana, że to niechrzescijanskie podejście. Wiem, że wszystko co dotąd zrobiłaś, by uwierzyć mężowi, ratować swoje małżeństwo, zachować
rodzinę było z dobrej woli i miłości. Nie z naiwności. Wiem, że padły też słowa że nikt nie chce być kochany twardą miłością - i oczywiście, to prawda. Ale sprawcy przemocy, a Twój mąż jest wobec dzieci i Ciebie sprawcą krzywdzącej i brutalnej przemocy psychicznej, chcą być kochani miłością naiwną, taką która pozwoli im kontynuować to co robią, czymkolwiek to jest.
Osobą, która pomogła mi wyjść z kryzysu przemocy psychicznej w małżeństwie, w duchu miłości, w zgodzie w tym w co wierzę, bez poczucia, że rozbijam moją rodzinę lub działam przeciwko mężowi jest ksiądz Dziewiecki. Nie poznałam go osobiście, ale obejrzałam wielokrotnie jego konferencje. Jest wspaniałym i mądrym, pełnym miłości człowiekiem, który doskonale zna mechanizmy przemocy, nie tylko po stronie sprawcy, ale też osoby, która przemocy doświadcza. Dlatego jego słowa potrafią dotrzeć do serca, zbudować w sobie siłę i przerwać zło, które nas dotyka, bez naruszania tego na czym nam zależy - istoty małżeństwa i miłości do małżonka. Oraz działać racjonalnie, a nie pod wpływem emocji. Posłuchaj konferencji księdza Dziewieckiego, nie ma ich tak wiele. Jest w nim też tyle Bożej miłości i współczucia, że oglądając je choć trochę się wyciszysz.

Jeśli chodzi o lęk przed samobójstwem męża, byłam tak szantażowana parę lat. Za każdym razem, gdy próbowałam dotknąć sedna problemu, w naszym przypadku nałogów męża. Któregoś dnia postanowiłam więcej się temu nie poddawać, mimo ogromnego lęku. Mąż żyje do dziś. Choć lęk jaki przeżyłam od momentu, gdy stwierdziłam, że to tylko odpowiedzialność męża, to co czułam, gdy nie odbierał telefonu tuż po tym jak powiedział, że to już jego koniec... To jest nie do opisania. Dopiero teraz uczę się być zła na to, że mąż mógł mnie tak podłe traktować i tak wykorzystać moje uczucia... Strach przez wiele lat to zagłuszał. Ten strach nadal mnie więzi, nadal nie umiem jeszcze całkowicie obronić się przed mężem, ani właściwie chronić naszego dziecka...Ale robię postępy.
Żałuję, że nie wpadłam na taki pomysł jak Ty, aby powiadomić bliskich męża o tym, że takie groźby mąż wypowiada i powiedzieć, aby to oni go pilnowali. Jest to wystarczający powód, aby zwrócić się o pomoc, zwłaszcza, że masz pod opieką dzieci i sama nie jesteś w dobrym stanie, co jest zupełnie zrozumiałe. Jednak pamiętaj, że ujawnienie tego co się dzieje, zwłaszcza wobec członków rodziny męża, może wywołać agresję męża, dalsze obwinianie Cię, wiele bardzo raniących słów. Co nie znaczy, że to zły pomysł, tylko że konsekwencje mogą być chwilowo bardzo dotkliwe. Warto też zastanowić się, czy rodzina męża na pewno udzieli ci pomocy. Ja prosiłam o pomoc rodzinę męża, podobnie jak wiele kobiet, pewna, że ją otrzymam - i bardzo się zawiodłam.
Na pewno jednak ważne jest poszukanie pomocy z zewnątrz, kogoś kto nawet przez jakiś czas z Wami zamieszka, lub będzie często obecny. I to niezależnie od tego, czy poprosisz męża o wyprowadzkę, czy nie.
Pamiętaj, że nie jesteś sama. Masz przy sobie Boga. Nie bój się Go prosić, od Niego dostaniesz pomoc, siłę i wsparcie.
Obejmę Cię dziś gorącą modlitwą. Ogromnie podziwiam Twoją siłę, wytrwałość i wierność i wszystko co dotąd zrobiłaś, by ochronić i ratować swoje małżeństwo i rodzinę, ile krzywd i cierpienia zniosłaś. Już więcej nie musisz tego dźwigać, ani Ty, ani dzieci.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: tata999 » 01 sty 2020, 12:32

Blondi pisze:
01 sty 2020, 4:29
Umieram w środku, mąż przez cały czas miał kontakt z kowalską. Trzy lata życia w kłamstwie, pernamentnym oszustwie. Jak można?
Jak można nie dostrzegać, nie dowiedzieć się, nie rozumieć? Ja odwracałem wzrok, nie zwracałem uwagi na oznaki podwójnego życia, nie wyjaśniałem ich przez wiele lat. Gdy nagle dotarło do mnie wszystko na raz, to przygniotło mnie bardzo i potrzebowałem czasu, żeby się oswoić z faktami i myślami.

Wiedźmin

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Wiedźmin » 01 sty 2020, 13:25

Blondi pisze:
01 sty 2020, 4:29
Umieram w środku, mąż przez cały czas miał kontakt z kowalską. Trzy lata życia w kłamstwie, pernamentnym oszustwie. Jak można?
Droga Blondi,

Jak widać - można. Jak widać po tym forum, jest to nawet dość powszechne.
Jak boli - przyjrzyj się co tak naprawdę umiera w Tobie.

Co najbardziej boli...


Trzymaj się :) Najkrótsze dni i najdłuższe noce i wieczory już za nami.
Teraz będą coraz dłuższe dni i coraz więcej światła :)
Za chwilę będzie wiosna ;)

Blondi
Posty: 74
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 01 sty 2020, 16:33

Dziękuję za słowa wsparcia. Wiesz tata też się zastanawiam jak to możliwe, ale mój mąż naprawdę świetnie się kamuflował. Po tym jak mi się sam przyznał w 2017 r. Potraktowałam to jako okoliczność łagodzącą. Ja trochę przeglądałam mu co jakiś czas tel, ale naprawdę nie znalazłam żadnych śladów. Dodatkowo nasze pożycie małżeńskie było bardzo dobre, naprawdę częste. Mąż zawsze mnie chwalił i codziennie po sto razy mówił jak bardzo mnie kocha. To wszystko jest chore po prostu, bo ja nie miałam nigdy typowych oznak zdrady.
Dziękuję Ci Ruto. Moja teściowa niby jest za mną, ale błaga mnie, żebym się nie wyprowadzała. Męża argumenty, że to chęć zemsty na tej kobiecie nie trafiają do mnie, ma materiały kompromitujące kowalską. Kontakty cielesne nie były częste, z tego co się dowiedziałam po konferencji to tak 4-6 razy po tym jak mi powiedział. Za to było mnóstwo rozmów, sms. Teraz jestem w rozsypce, ale wiem, że trochę potrwa zanim się zbiorę do pionu, ale wiem też, że to nastąpi. Na dzień dzisiejszy miotają mną skrajne emocje. Mam też obiektywne dowody dotyczące manipulacji kowalskiej (nie jest to słowo męża). Generalnie mam w otoczeniu kilka mądrych, życzliwych mi osób. Mam przede wszystkim Pana Boga i to jego będę błagać o jakieś znaki.

Blondi
Posty: 74
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 02 sty 2020, 10:43

Jeszcze chciałam dodać, że widzę po sobie pracę jaką wykonałam. Nie czuję się od nikogo gorsza, nie porównuję się do nikogo. Po pierwszej zdradzie czułam się bezwartościowa. Teraz tak się nie czuję. Czuję wewnętrzny spokój. Wiem, że cokolwiek się wydarzy dam sobie radę, choć na pewno nie będzie łatwo.

Nino
Posty: 441
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Nino » 02 sty 2020, 16:42

Cześć Blondi, ja po kolejnej zdradzie męża też jakbym już odporniejsza. Ale nie dowiedziałam się wiele, na szczęście... Pan Bóg mnie ochronił ( to, co się dowiedziałam: wystarczy mi, ohyda). Zatem śledztwa żadnego nie robię, ponieważ to by mnie zdruzgotało. Jak tylko pomyślę, co mąż znowu zrobił i co jeszcze może trwać, robi mi się niedobrze, więc powtarzam: odejdź ode mnie, Szatanie i staram się nie myśleć, ale bywa baaaaardzo trudno. Mój mąż to mistrz kamuflażu, a kłamać nauczył się chyba na specjalnych korepetycjach.... Masakra. Pociesza mnie trochę myśl, że znam go od 30 lat i wiem, że kryje się w nim dużo zranień, wyniesionych jeszcze z dzieciństwa ( obserwowałam przecież, jak teściowa podchodzi do relacji oraz jak traktuje i traktowała nasze dzieci, a swoje jedyne wnuki...). Kalectwo emocjonalne... Nie potrafię tego inaczej nazwać. I takich też wychowała synów. Niestety... :( No, ale nie mi ją osądzać. Ja, wobec moich dzieci, też mam swoje za uszami ( chora relacja z mężem i mój znaczący wkład w tę chorobę :(.

Postanowiłam rozkminić siebie: co we mnie jest takiego, z czym mam problem, z czym się borykam, jakie zranienia w sobie noszę, że zostałam jedną z tych kochających za bardzo? Że w swoim małżeństwie dopuściłam się tylu emocjonalnych okrucieństw wobec siebie i męża. Słowa, które nigdy nie powinny paść, czyny... Że związałam się z niestabilnym, poranionym chłopcem, który nim pozostał pomimo 50-tki na karku...

Wraz z nowym 2020 rokiem zdecydowałam się na psychoterapię, do której życzliwe i mądre koleżanki namawiały mnie od dawna. I już nie będę wymigiwać się, że szkoda mi/nie mam kasy! Otóż, nie szkoda. Bóg - dosłownie! - w Nowy Rok postawił na mej drodze odpowiednią osobę. Poprzez świętą, do której żywię szczególną sympatię, i do której modlę się z wiarą. Cała historia! Boję się jak cholera, ale wchodzę w ten proces. I robię to wmyśl popularnej, sycharowskiej zasady: robię to dla siebie. Dla swojego dobra. W tym roku zajmuję się sobą :)

Blondi
Posty: 74
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 14 sty 2020, 13:22

Kochani nie wytrzymuję, jestem rozdarta wewnętrznie. Dlaczego, mąż nie chce odejść do kochanki? Tu na forum najczęściej mężczyźni odchodzą a on nie chce. Znowu błaga, prosi, przeprasza. Ja już to doskonale znam. Ja jednego dnia chcę odejść a drugiego się boję, to jest nie do ogarnięcia. Może on czeka na moją decyzję? Proszę o wasze zdanie w tym temacie. Jakie są wasze doświadczenia?

Astro
Posty: 330
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Astro » 14 sty 2020, 14:26

Blondi nikt za Ciebie decyzji nie podejmie . Niestety sama musisz rozeznać czego Ty oczekujesz i co chcesz . Dla siebie dla meza i dla dzieci.
Astro

Blondi
Posty: 74
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 15 sty 2020, 13:21

Wiem Astro, że tak jest. Tylko czy mam kierować się wyłącznie dobrem dzieci? One są małe i potrzebują nas obojga. Tylko gdzie ja w tym wszystkim jestem? Jak zobaczyłam zdjęcia uśmiechniętego męża z kowalską miesiąc po tym, jak urodziłam dziecko, to dla mnie dramat. Jego tłumaczenia są delikatnie mówiąc głupie. Wszystkiego co może się wypiera. Jak żyć z takim człowiekiem? Przysięga, że kocha, ale ja już to przerabiałam. Czy ktoś miał z Was podobnie?

Wiedźmin

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Wiedźmin » 15 sty 2020, 14:06

Blondi pisze:
15 sty 2020, 13:21
Wiem Astro, że tak jest. Tylko czy mam kierować się wyłącznie dobrem dzieci? One są małe i potrzebują nas obojga.
Dzieci chcą mieć szczęśliwych rodziców i wychowywać się w szczęśliwej (jak się da to pełnej) rodzinie.
Blondi pisze:
15 sty 2020, 13:21
Tylko gdzie ja w tym wszystkim jestem?
No właśnie? Gdzie? Wciąż uwieszona? W procesie odwieszania? ...
Blondi pisze:
15 sty 2020, 13:21
[...] Jak żyć z takim człowiekiem? Przysięga, że kocha, ale ja już to przerabiałam. Czy ktoś miał z Was podobnie?
Normalnie żyć :) Starając się specjalnie "nie oglądać na niego" tylko dzielić jakoś logistykę "okołodzieciową".
Jestem zdania, że zwykle lepiej mieć "takiego człowieka obok" ... bo nawet jak dzieci mają 10% ojca ... a Ty 10% męża ... to wciąż więcej niż 0% (jak mąż i ojciec pójdzie sobie gdzieś w świat)

Zbudować swoje własne ciekawe życie :)

Najlepiej w punktach napisz, dlaczego Ci ciężko żyć "z takim człowiekiem" - może ktoś ze swojego doświadczenia będzie mógł Ci doradzić, jak z daną rzeczą najlepiej sobie poradził.

Marcin83
Posty: 36
Rejestracja: 07 sie 2019, 8:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Marcin83 » 19 sty 2020, 18:11

Wiedźminie,
Każdorazowo podczas lektury Twoich postów zadaję sobie pytanie jak można tak totalnie wyzbyć się potrzeby ciepła, bliskości i miłości ze strony drugiej osoby. Na dodatek nie wydajesz się być tą sytuacją nawet w najmniejszym stopniu zmartwiony, wręcz jak sam piszesz uznajesz takie życie za "normalne". Nie traktuj tego w żadnym wypadku jako przytyk lub atak na Twoją osobę, jest to jedynie próba rozumowego ogarnięcia Twojego fenomenu, jak narazie pozbawiona sukcesów... Często piszesz na temat odwieszenia. Wybacz ale trudno mi uwierzyć że kiedykolwiek byłeś choćby przez 5 minut uwieszony... 🙂

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Maly1612 i 15 gości