coś się stało, oj będzie bolało..

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 22 gru 2018, 0:58

Kochani- i znów proszę Was o modlitwę za mnie i za mojego męża... może powinnam napisać w "kąciku modlitwy"...chociaż tak naprawdę słowo "kącik" nie pasuje do mojej ŚCIANY do jakiej doszłam... i zazwyczaj uważałam, że to jest ściana płaczu w moim życiu, to dziś wiem...że płacz to też wielka łaska. A łez ostatnio mi nie brakuje. Ale... chcę napisać o czymś innym.
Od jakiegoś czasu w "niewytłumaczalny" sposób czuję, że jestem na złej drodze. Każdy miłośnik gier komputerowych typu - rajdy, wyścigi itp..wie,że podczas gry, kiedy człowiek się nieźle "zakołuje" na drodze ( np .po zaliczeniu dzwona,uderzeniu przez inne auto, albo tak z ciekawości..) i jedzie w przeciwnym kierunku niż wyznaczona trasa przejazdu- zazwyczaj na ekranie pojawia się wielki napis WRONG WAY ( co oznacza: zła droga!) Można kontynuować jazdę pod prąd przez pewien czas ( nawet dość ekscytujące doznanie) ale nijak nie ukończy się wtedy gry, o trofeum też nie ma co marzyć...a i można komuś jadącemu prawidłowo zrobić wielki kłopot-delikatnie mówiąc.
W moim życiu właśnie nadszedł moment, kiedy przestałam ignorować napis "WRONG WAY", który od dawna miałam przed oczami serca. Powiedziałam "mojemu kowalskiemu" że nie chcę żyć w takim układzie.. że jest mi ciężko bez Komunii świętej. On wspaniałomyślnie :lol: jako osoba niewierząca- nie widzi problemu, żebym sie wyspowiadała i poszła do Komunii skoro bardzo chcę, a później znów spotykała sięz nim i planowała wspólną przyszłość "na kontrakcie". :o Jest zaangażowany nieproporcjonalnie bardziej ode mnie, nie wiem jak delikatnie i stanowczo z nim postąpić a jednocześnie nie używać ( za przeproszeniem) Boga jako "pały" żeby go Nim okładać. Przyczyną dla której uważam, że nie mogę być z "moim kowalskim" jest nie jego ateizm i inne wady, ale to, że jestem sakramentalną żoną mojego męża i tak będzie do śmierci. Czy to się nam podoba czy nie. I nie zmieni tego fakt, że mój mąż też ma "swoją kowalską", z która sobie wije gniazdo i planuje przyszłość. Czasem łapię się na tym, że życzę im...aby Bóg zstąpił i pomieszał im języki...zburzył pyszne zamiary i pułapki złego, które oboje sobie przyswoiliśmy jako fajny sposób na życie. U mnie powoli już zaczyna się coś dziać, Maryja swoją śliczną stópką już zaczyna deptać wężowy łeb w moim życiu :) Nieśmiało przypominam Jej, że może równocześnie zechciałaby drugą stópką zdeptać równie misterną pułapkę złego w życiu mojego męża- chociaż to jest nasze jedno życie, a po ślubie też i nasze jedno ciało ( chociaż zmasakrowane, poćwiartowane, zbezczeszczone niemiłosiernie i do tego rozrzucone w kawałkach)...Każdy dzień jest bezcenny, szkoda marnować Łaskę Bożą.
Proszę Was o modlitwę za nawrócenie. Nie chcę być egoistyczna i prosić wyłącznie za siebie, "zawłaszczać" sobie łaski z Waszego wstawiennictwa...ale na mocy sakramentu małżeństwa proszę o modlitwę też za mojego małżonka. Bóg Wam powie o co i jak się pomodlić. Ja ze swojej strony trwam w modlitwie za Was. Jutro ( mam nadzieję) ucałuję podłogę w Domu Maryi ;-)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8554
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Nirwanna » 22 gru 2018, 6:47

Pijawko, wspieram i pomodlę się.

Od siebie i z własnego doświadczenia dodam, że są pewne sytuacje, gdy warto odejść od "delikatnie" na rzecz "stanowczo".
Czyli kaliber spraw jest tak duży, że "delikatnie" zaniża wymiar tych spraw. Przesunięcie potencjometra na rzecz "stanowczo" podkreśla po 1. konkretne stanowisko jako nieprzekraczalne granice, a po 2. wagę sprawy.
Również z mojego doświadczenia (choć akurat nie tej tematyki sprawa dotyczyła) - dopiero gdy konkretne granice postawię w swoim sercu, dopiero wtedy jestem je w stanie stanowczo przekazać innemu człowiekowi. Inaczej przekazuję je "delikatnie" niby po to, aby drugiego człowieka nie zranić, a tak naprawdę, aby zachować sobie furteczkę, bo sama co do moich granic przekonana nie jestem.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 22 gru 2018, 8:03

Pijawko !
Fajnie , że siebie obserwujesz i przy tym dużo widzisz. Masz też dar przelewania tematu "na papier". Fajnie, że wyartykułowaś np. że sama siebie powinnaś obdarzać dobrem i cierpliwością. I pewnie jescze sporo "plusów" w Twoich wypowiedziach by się (dla mnie tzn. subiektywnie) znalazło.
Ale mam też pewien niedosyt ...

Temat, który u każdego kuleje, tak czy inaczej.
Modlitwa wstawiennicza, zapewne ... piękna rzecz. Czy jednak nie ... (w jakimś stopniu) obraz Boga jako ... złotej rybki ? Skąď czerpiesz swój obraz Boga ? Jaki wysiłek podejmujesz w kierunku jego "naprawy/dojrzałosci" ?
Jak dla mnie, moja "metoda" to skromne czasowo ale systematyczne - pochylanie się nad Slowem Bożym (własne "łamanie" plus relacje/echo braci ze wspólnoty).

Troche wybrzmiewa (subiektywnie mi lekko zgrzyta) sprawa ideały kontra realne życie.
Ideały - chyba (bynajmniej na tym "tematycznym" forum) ciągle "pijesz" do (poprawnego ? szczęśliwego ? udanego ?) zycia małżeńskiego. Czy posiadasz / wyznajesz inne ideały życiowe ?

Z drugiej strony "ideałami" (w znaczeniu - teoriami) człowiek się nie naje ...
Chyba jest prawdą, że w życiu potrzebujemy innych ludzi (jakaś "misja"/powołanie ? "lustro" do własnego wzrostu ? , ... i wiele innych).
Jezeli na chwilę obecną odpada Mąż, odpada "kowalski", to ... czy jest inna (ludzka) alternatywa ?

Pogody Ducha i Dobrych Swiąt !

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1848
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: ozeasz » 22 gru 2018, 8:14

Pijawka pisze:W moim życiu właśnie nadszedł moment, kiedy przestałam ignorować napis "WRONG WAY", który od dawna miałam przed oczami serca. Powiedziałam "mojemu kowalskiemu" że nie chcę żyć w takim układzie.. że jest mi ciężko bez Komunii świętej...….........….Proszę Was o modlitwę za nawrócenie. Nie chcę być egoistyczna i prosić wyłącznie za siebie, "zawłaszczać" sobie łaski z Waszego wstawiennictwa...ale na mocy sakramentu małżeństwa proszę o modlitwę też za mojego małżonka.

Bogu dzięki ,będę pamiętał w modlitwie .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 23 gru 2018, 9:40

Jest mi ciężko.. Nikt z moich bliskich "nie rozumie" dlaczego ja chcę tego małżeństwa i..dlaczego w ogóle chcę zachować zobowiązania z przysięgi. Szok... wszyscy z nich to katolicy...Ale oburzają się postawą mojego męża (że też jako katolik doprowadził do rozwodu i siedzi na kocią łapę z kochanką chodząc co niedziela do kościoła.. ) i teraz jeszcze bulwersuje ich moja chęć trwania w miłości i wierności. Dobijają mnie tekstami, że to bez sensu, że marnuję życie..że będę samotną i nieszczęśliwa.. Jak ptaki na drodze wydziobują ze mnie Słowo Boże, które zapadło w moje serce.. Oczywiscie wszystko robią w dobrej wierze, z troski o mnie i checi pocieszenia mnie w moim bólu..A ja mam okropne pokusy, żeby ich oceniać, pogardzać ich " świątobliwą" postawą...i uśmiechać się do nich obłudnie A za ich plecami i tak robić swoje..

burza
Posty: 368
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: burza » 23 gru 2018, 11:29

Pijawko, niestety u mnie małżeństwo to ruina i na szczęście pozew wycofany przez meza w tamtym roku. Ja czekam i trwam, nie wiem jak długo bo przeszło 2lata maz w amoku trwa z Ukrainką. I tak jak u ciebie też, słyszę od ludzi, koleżanek (a mam niestety takie, które po rozwodzie, mówią już któryś z kolei facet jest super lepiej niż z mężem i niedowierzam), którzy mówią , ze życie jest jedno i trzeba łapać chwilę.I słyszę, że jeszcze, "ulozysz sobie życie i ty" czyli ja. Ja tak, można mówić i chodzić do kościoła bo to kłóci się z nauką kościoła, i wtedy się gotuje, że jak tak można. Ja na to, że ja raz już sobie życie, ulozylam i wierzę, że przyjdzie dla męża opamiętanie dostanie jakiś znak z nieba, bardzo bym tego chciała. A jak będzie tylko Bóg wie, więc zostaje mi ufać i czekać cierpliwie. Tylko z tą cierpliwością to u mnie nie zawsze, tak bo ja zanim pomyślę to zrobię pod wpływem impulsu i chwili złości.

JolantaElżbieta
Posty: 585
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: JolantaElżbieta » 23 gru 2018, 11:29

Pijawka pisze:
23 gru 2018, 9:40
Jest mi ciężko.. Nikt z moich bliskich "nie rozumie" dlaczego ja chcę tego małżeństwa i..dlaczego w ogóle chcę zachować zobowiązania z przysięgi. Szok... wszyscy z nich to katolicy...Ale oburzają się postawą mojego męża (że też jako katolik doprowadził do rozwodu i siedzi na kocią łapę z kochanką chodząc co niedziela do kościoła.. ) i teraz jeszcze bulwersuje ich moja chęć trwania w miłości i wierności. Dobijają mnie tekstami, że to bez sensu, że marnuję życie..że będę samotną i nieszczęśliwa.. Jak ptaki na drodze wydziobują ze mnie Słowo Boże, które zapadło w moje serce.. Oczywiscie wszystko robią w dobrej wierze, z troski o mnie i checi pocieszenia mnie w moim bólu..A ja mam okropne pokusy, żeby ich oceniać, pogardzać ich " świątobliwą" postawą...i uśmiechać się do nich obłudnie A za ich plecami i tak robić swoje..
W ogóle się tym nie przejmuj. Ja co jakiś czas słucham mądrości mojej rodziny, że powinnam sobie kogoś znaleźć. I tłumaczę im, że jestem mężatką, śluby miałam dwa, rozwód jeden - a raczej rozwiązanie umowy cywilnej. W księgach parafialnych istniejemy jako małżeństwo. I w ogóle niech się ode mnie odczepią, bo Pan Bóg dokładnie powiedział, że co zawiązął, to nie rozwiązuje, a ja mojego Pana Boga kocham i słucham. Oczywiście uważają mnie za dziwaczkę, ja ich za ludzi bez kręgosłupa moralnego - ha ha. I każdy robi swoje :-) Ja patrzę na siebie a inni niech pilnują swojego nosa. Spoko, dadzą Ci spokój za jakiś czas, a jak odzyskasz równowagę, będziesz sobie z tym radziła z uśmiechem. Czego Ci życzę z całego serca :-)

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 23 gru 2018, 11:43

Pijawka pisze:
23 gru 2018, 9:40
A ja mam okropne pokusy, żeby ich oceniać, pogardzać ich " świątobliwą" postawą...i uśmiechać się do nich obłudnie A za ich plecami i tak robić swoje..
Dużo widzisz, może więcej niż dotychczas w swoim zyciu ...
Ta "ostrość" widzenia jest zapewne i Twoim staraniem i ... łaską (z Bożej Opatrzności).
Nie jest powiedziane, że ... ją utrzymasz.
Ale raduj się nią, zapamiętaj aby (w razie czego) mieć do czego wracać :-).
Dobrych Świąt !

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 26 gru 2018, 13:32

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak mało jest małżeństw sakramentalnych "uratowanych"- kiedy ludzie po rozstaniu/ separacji/ rozwodzie itd.wracają do siebie..w porównaniu z ilością sytuacji, gdzie jednak z biegiem czasu jedna lub obie strony wchodzą w związki niesakramentalne?
Osobiście jak na razie nie znam żadnego małżeństwa, które wróciło do siebie po rozwodzie, chociaż czytałam i slyszalam o takich przypadkach (nietylko tu na forum).. zastanawia mnie ta dysproporcja, jej realne przyczyny..
Jest mi bardzo ciezko uwierzyć nadziei wbrew nadziei. Jestem zgubiona i to o co w głębi serca czuje,że chce się modlić (nasze nawrócenie, powrót do sakramentalnego małżeństwa i wzajemne przebaczenie, pojednanie,miłość zerwanie cudzołożnych relacji itd..) to jest jakiś skandal!!

jacek-sychar
Posty: 6477
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: jacek-sychar » 26 gru 2018, 13:51

Pijawka pisze:
26 gru 2018, 13:32
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak mało jest małżeństw sakramentalnych "uratowanych"- kiedy ludzie po rozstaniu/ separacji/ rozwodzie itd.wracają do siebie..w porównaniu z ilością sytuacji, gdzie jednak z biegiem czasu jedna lub obie strony wchodzą w związki niesakramentalne?
Dlaczego? To bardzo proste. Po przejściach zostaje w nas pamięć po tych złych chwilach. Po zdradzie i porzuceniu, po złych słowach i złych czynach. To wszystko w nas zostaje i jest jak taki brud na dnie naczynia. A wielu zamiast podkasać rękawy i wyczyścić do do cna, woli wziąć nowe naczynie, które regularnie nie zadbane, równie szybko pokrywa się osadem złych wspomnień.
Ten osad dotyczy zarówno zdradzonych i porzuconych, jak i tych, którzy odeszli. Jedni nie potrafią się do tego przyznać a inni sobie tego wybaczyć.
Dlatego nowe związki są mniej trwałe od pierwszych.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 26 gru 2018, 14:00

Pijawka pisze:
26 gru 2018, 13:32
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego (...)
Jestem zgubiona i to o co w głębi serca czuje,że chce się modlić (nasze nawrócenie, powrót do sakramentalnego małżeństwa i wzajemne przebaczenie, pojednanie,miłość zerwanie cudzołożnych relacji itd..) to jest jakiś skandal!!
Tak :-) wiara, ewangelia (nie jakieś "praktyki pobożnosciowe", chociasz z szacunkiem, nie wysmiewając) jest ... SKANDALEM :idea:
Jak to: porzucić umiłowanie do kasy, do swojej afektywnosci do innych ludzi ? Do bycia "bogiem" dla siebie , a może i dla innych ?
To chyba dobrze widzieć w tym skandal i (pozorną ?) sprzeczność, tak sobie myślę ...

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 26 gru 2018, 14:18

Miałam jakieś pół roku temu taką "dziwną" sytuację, że byłam na modlitwie wystawienniczej w znanej mi grupie charyzmatycznej prowadzonej przez starszego, doświadczonego ks.egzorcystę, któremu odpowiedziałam o mojej sytuacji (byłam jeszcze przed rozwodem, mój kowalski dopiero robił podchody a i podobno kowalska męża była na etapie "koleżanki") Nie mówiłam wszystkiego, ale ten ksiądz skądś o tym wiedział (to się chyba nazywa dar poznania) i "przepowiedział" że ona ma silnie zniewalające działanie, że mąż popadnie z nią w cudzołóstwo (do czego mi się niedawno przyznał, więc to prawda) ale... że trzeba się modlić i niezwruszenie stać na swoim stanowisku postawy choćby nie wiadomo co się wyrabiało. Powiedział że będę bardzo kuszona do niewiary w słowa kapłańskie, że nasze małżeństwo będzie uratowane, że tamten związek się rozpadnie bo to on przejrzy na oczy..I że wrócimy do siebie w jeszcze większej miłości.. I kilka jeszcze innych pięknych rzeczy, o których może nie będę pisać ;-) w każdym razie- coś już się spełniło ale ja od pewnego czasu przeżywam doslownie oblężenie na moja duszę różnych wątpliwości, niewiary, myśli negujących itd.. mam pokusę,żeby nie wierzyć w tę słowa kapłańskie (i analogiczne wypowiedziane niezależnie później przez innych kapłanów modlących się w tej intencji).. ratujcie mnie modlitwą przed złudzeniami,głupotą, niewiarą i brakiem pokory, że ja "wiem lepiej..

jacek-sychar
Posty: 6477
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: jacek-sychar » 26 gru 2018, 14:24

Pijawka pisze:
26 gru 2018, 14:18
ale ja od pewnego czasu przeżywam doslownie oblężenie na moja duszę różnych wątpliwości, niewiary, myśli negujących itd..
Pijawka

Dziwisz się?
Już byłaś prawie pewna w łapach kowalskiego (= szatana), a teraz nagle zaczynasz mieć wątpliwości.
Co więc diabeł robi? Zwiększył nad Tobą pracę. Może jest już ich cały zastęp?
I każdy mówi swoją wersję wątpliwości, niewiary, ...
:mrgreen:

s zona
Posty: 2498
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: s zona » 26 gru 2018, 14:47

Pijawko ,
jestem z modlitwa i zyczeniami z dzisiejszej evangelii ...
...." Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony..."

Mt 10,17-22 Duch Ojca waszego będzie mówił przez was
http://www.radiomaryja.pl/liturgia/

Bozej Odwagi :D

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 26 gru 2018, 15:00

Dziękuję każdemu za miłosierny odruch serca w naszą stronę, modlitwę i dobre słowo. Niech Bóg Wam wynagrodzi już choćby po części w tym życiu. Macki złego, które były odrąbane odrastają jakby większe, silniejsze i bardziej zakamuflowane. Włażę Maryi na kolana i ryczę: Mamo ratuj nas i innych w podobnej sytuacji!! U Ciebie wszyscy się zmieściły,przy Tobie nic nam złego nie grozi..A diablecze macki nas nie mogą tutaj dosięgnąć. Tylko zachowaj mnie od złudzeń, niewiary, głupoty i pychy..

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości