coś się stało, oj będzie bolało..

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

lustro
Posty: 1138
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: lustro » 28 gru 2018, 11:22

Pustelniku

Dzięki, za te kilka słów...
Czym jest miłość bliźniego, jeżeli ma się za nic ludzi, którzy (choćby nawet zagubieni) w dobrej wierze staneli na naszej drodze, dając z siebie co najlepsze, w ludzkim rozumieniu.
Ja, podobnie jak Ty, też modlilam się za swojego kowalskiego, choć on z dala od Boga, to też przecież Jego dziecko. Może nawet bardziej umiłowane?
Kto to może wiedzieć...?

Pijawko
Nie gniewaj się, czytam twój wątek i mam tylko jedno odczucie - chciejstwa i egoizm.
Kiedyś chciałas inaczej i uważałaś, że masz do tego prawo i było ok...dzis chcesz inaczej, podpierasz się bardzo wznioslymi ideami i piękną motywacją, ale... to nadal chciejstwa i egoizm.

Wciagnelas w to innych ludzi.
Czy czujesz się za nich odpowiedzialna, czy tylko wykorzystałas ich tak, jak potrzebowałas?

W moim odczuciu bardzo wyraźnym i smutnym, określającym twój stosunek do innych, jest to twoje zdanie:
Mój kowalski jednak jest tak zdołowany zerwaniem, że poszedłby na kolanach do Jerozolimy jakby usłyszał,że dzięki temu mnie "odzyska"... smutne to

To naprawdę smutne, że tyle dla Ciebie znaczą inni ludzie.
Może zatrzymaj się na chwilę w tym swoim "szlachetnym pędzie" i pomyśl o ludziach, którzy są na pastwie twoich chciejstw, a przecież są też Dziećmi Bożymi.


"Tak muszę męczyć się wiek wiekiem
Sprawiedliwe zrządzenie Boże!
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże."

Dziady cz. II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1848
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: ozeasz » 28 gru 2018, 12:18

Moim zdaniem należy wyraźnie oddzielić dla jasności ,znaczenie słowa :dziecko Boże , w rozumieniu stworzony z miłości do miłości ,na obraz i podobieństwo Boże , od czynów tego dziecka Bożego.

Mnie niepokoi użyte tu znaczenie przez pustelnika ,
Pustelnik pisze:(zaiste nie przypadkiem ! ) "pojawili się" w ... naszej HISTORII ZBAWIENIA
I w moim odbiorze komunikat Pustelnika odczytuje jako niejasność znaczenia
dziecko Boże
w odpowiedzi do Pijawki.


Dla jasności modliłem sie za tych z którymi zdradzała mnie moja żona ,za tych kórzy ją do tego namawiali ,zdaję sobie sprawę że są dziećmi Bożymi ,ale oddzielam to od ich czynów które prowadzą do potępienia i sprowadzają takowe na tych których pociągną za sobą ,to właśnie te czyny spowodowały modlitwę w ich intencji ,w intencji ich nawrócenia i zbawienia .


Judasz ,Hitler ,Stalin ...terrorysta wysadzający innych , to dzieci Boże,On ich powołał do życia ,pragnie ich zbawienia, i robi wszytko żeby tak się stało szanując ich wolność ,kropka.

Czyny ich są jednak godne potępienia ,te które ich określają obecnie ,kropka.

Kowalski = dziecko Boże ,nie zgadzam się z takim pojmowaniem bez wyjaśnienia , nie zgadzam się z konotacją połączenia tego wyrażenia .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1848
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: ozeasz » 28 gru 2018, 12:32

lustro pisze:
28 gru 2018, 11:22

W moim odczuciu bardzo wyraźnym i smutnym, określającym twój stosunek do innych, jest to twoje zdanie:
Pijawka pisze:Mój kowalski jednak jest tak zdołowany zerwaniem, że poszedłby na kolanach do Jerozolimy jakby usłyszał,że dzięki temu mnie "odzyska"... smutne to
Też mnie zaniepokoiło to zdanie ,a może warto by tak zrobił ,aby odzyskać i siebie i Ciebie..... dla Chrystusa .


Smutne jest właśnie to , że ludzie potrafiliby robić takie rzeczy nie dla dobra obiektywnego ,Boga ,ale dla własnego ,subiektywnie pojmowanego ,gdzie odniesieniem wartości jest prawo Kalego ,co jest dobre dla mnie -jest dobre .


Pytanie czy zrobiłby to dla Ciebie wiedząc że straci Cię jako partnerkę, kochankę ,a zyska jako siostrę w Chrystusie ,jeśli tak , to jest to miłość i wg mnie chwalebne ,jeśli nie , to tylko egoizm moim zdaniem .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 28 gru 2018, 13:16

Lustro... napisałam,że to smutne, bo mój kowalski wierzy, że przez jakieś spełnianie rytuałów "mojej" religii w która on nie wierzy- zaskarbi sobie moja przychylność...że docenię jak on to robi "dla mnie"... I że będę ślepa na jego wzdrygnięcie niechęcią do wszystkiego co świętę i robieniem dobrej miny do złej gry- żeby tylko z zewnątrz wszydtko wyglądało ok?
Ja nie chce,żeby on dla mnie łaził po kościołach... tylko żeby sam szczerze zaczął się nawracać. Tego sobie, jemu i wszystkim kowalskim życzę..
A co do chciejstw i egoizmu to akurat nigdy się z tym nie kryłam- to jedne z moich głównych wad (grzechów). Od kiedy trafiłam na pewnego spowiednika przejrzałam na oczy jak mocno one są we mnie zakorzenione i jak ciężko z nimi walczyć. Porwałam się z żyletką na dęby ;-)
Ps.pomysl zaproszenia męża na Mszę najpierw uzgodnione że spowiednikiem i uzyskałam jego aprobatę i modlitwę. Dziś rozmawiałam z mężem i powiedział,że poprosi jakiegoś kierowcę żeby dojechać na czas... Ale co wywinie to się dopiero okaże..

lustro
Posty: 1138
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: lustro » 28 gru 2018, 13:32

Pijawka pisze:
28 gru 2018, 10:54
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 9:49
prawda jest taka ,ze dla naszych kowalskich Kościół to tylko teatrzyk..
Takie są fakty: tego określenia użył przed laty mój kowalski (oczywiście wtedy był tylko kolegą, ale mimo lat poglądów nie zmienił).

A mimo to się z nim związałas. Prawda?

Pijawka pisze:
28 gru 2018, 10:54
owalska mojego męża (z tego co mi powiedział) też kościół omija szerokim łukiem i jej dziecko żyje bez sakramentów. To też o czymś świadczy.

A o czym swiadczy?

O czym świadczy to, że jesteś po rozwodzie i związana niesakramentalnie z kowalskim, pomimo swoich deklaracji, że jesteś wierząca?
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 10:54
Nie wiem jak inni "kowalscy" Waszych żon i mężów ale ja wypowiedziałam się w sprawie tych dwóch egzemplarzy.

Egzemplarzy?
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 10:54
o do "wywierania nacisku" Kościołem to absolutnie nie ma szansy na to, bo my od bardzo dawna nie chodzimy razem na Mszę św.(z wyjątkiem chrztu i rocznicy durodzin dziecka) gdzie on kurtuazyjnie wpadał postać na Mszy- bez żadnego wielkiego zapraszania z mojej strony. Informowałam gdzie i kiedy jest Msza i tyle.

Czy twoje usiłowania ściągnięcia go na mszę z błogosławieństwem dzieci, nie są próba wywierania nacisku?
Manipulacji? Wykorzystania mszy jako pretekstu?

Pijawka pisze:
28 gru 2018, 10:54
le beze mnie to chodzi raczej co niedzielę (szczególnie kiedy jego rodzice patrzą) i nawet pielgrzymkę do Częstochowy odbył.. Bo to "dobry chłopczyk" był :-D tylko się "źle ożenił" biedny..
Ehh.. kończąc te ironie- każde z nas żyje i praktykuje z dala i bez łączności ze współmałżonkiem. Straszne ale tak jest. Nie ma więc żadnego ryzyka wywierania nacisku.
Dlaczego o mężu wypowiadasz się w taki lekcewazacy sposób?
Czy to nie do niego chcesz wrócić i nie z nim reaktywowac wasze małżeństwo?
Z takim stosunkiem?
Co tak naprawdę masz mu do zaoferowania, dania... Miłość? Tak przejawia się miłość?

Czy to nie jest po prostu chciejstwo?
A tu znalazłaś ludzi, którzy poprą twoje "szlachetne intencje", bo takich nie masz w swoim otoczeniu?

Przykro mi...
U podstaw powinna być Milosc... Boga, bliźniego... Ja nie potrafię tej miłości tu dostrzec.



Pijawka
Moim zdaniem, pięknie, że nie chcesz żyć w grzechu.
Rozstan się w ładny, godny sposób z kowalskim, uwzględniając to, że jest człowiekiem z uczuciami i Dzieckiem Bożym.
A potem żyj jak żona swojego męża, z dala od niego, czekając... Pozostawiajac resztę Bogu.
Potrafisz przyjąć taki plan?

lustro
Posty: 1138
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: lustro » 28 gru 2018, 13:43

Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16
Lustro... napisałam,że to smutne, bo mój kowalski wierzy, że przez jakieś spełnianie rytuałów "mojej" religii w która on nie wierzy- zaskarbi sobie moja przychylność...że docenię jak on to robi "dla mnie"... I że będę ślepa na jego wzdrygnięcie niechęcią do wszystkiego co świętę i robieniem dobrej miny do złej gry- żeby tylko z zewnątrz wszydtko wyglądało ok?

On Cię po ludzku zapewne kocha i bardzo chce odzyskać.
Bardzo mu współczuję, że związał się z kimś, kto gardzi jego uczuciami i intencjami. Każdego człowieka na to szkoda.
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16

a nie chce,żeby on dla mnie łaził po kościołach... tylko żeby sam szczerze zaczął się nawracać. Tego sobie, jemu i wszystkim kowalskim życzę..

O to, to... Czyste chciejstwo.
A może zajmij Ty się sobą, praca nad sobą...?
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16
co do chciejstw i egoizmu to akurat nigdy się z tym nie kryłam- to jedne z moich głównych wad (grzechów). Od kiedy trafiłam na pewnego spowiednika przejrzałam na oczy jak mocno one są we mnie zakorzenione i jak ciężko z nimi walczyć. Porwałam się z żyletką na dęby ;-)

To zmień narzędzie. I na tym się skup.
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16
ps.pomysl zaproszenia męża na Mszę najpierw uzgodnione że spowiednikiem i uzyskałam jego aprobatę i modlitwę. Dziś rozmawiałam z mężem i powiedział,że poprosi jakiegoś kierowcę żeby dojechać na czas... Ale co wywinie to się dopiero okaże..
Pomysł pomysłem... A intencja intencją.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 28 gru 2018, 14:15

Lustereczko- dziękuję za cenne uwagi ( nietylko Tobie, ale wszystkim uczestnikom tego wątku) :-) zacznę od końca: pogodziłam się z tym i przyjęłam,że moje plany na życie są pisane palcem po wodzie, więc wolę je przyjmować od Boga i realizować z Bogiem(chociaż bywają zaskakująco niepojęte A czasem trudne)
Po drugie- dziękuję Bogu,że teraz nie jesteśmy z mężem razem bo byśmy sobie "łby poodgryzali przy samym odwłoku" ;-) żadno z nas teraz nie nadaje się w tym stanie duchowo-emocjonalno-psychicznym do małżeństwa zanim nie zmieni się w nas to, co doprowadziło do rozwodu: pycha, egoizm, głupota, zbytnia pewność siebie i współmałżonka (!), zakłamanie, nieprzebaczenie i mnóstwo innych wad. Ona nadal w nas są i niekiedy mam wrażenie że wręcz kwitną.. nie chce mówić że tylko w mężu- bo są i we mnie. Nie wiem jak on ale ja podjęłam z nimi walkę i idzie jak po grudzie.. mąż od kiedy oficjalnie jest z kowalską zaprzestał nawet terapii (chyba było mu przed nia wstyd, poza tym to kosztuje A on zawsze liczył kasę) Moją trudnością w naszym małżeństwie był realny brak głębokiego szacunki do męża. Już dawno to zauważyłam- zbyt czesto widziałam w nim tchórzliwego niedojrzalego chłopca, który interesuje i całkowicie poswieca się wyłącznie z temu na czym może zarobić kasę.Ja i nasze małżeństwo to był tylko dodatek do zabawy w życie. Nie potrafiłam sama przy nim dojrzewać do bycia żoną ani matką. O to do niego miałam duży żal, że sam się nie rozwija i blokuje niejako mój rozwój do dojrzewania w małżeństwie. Teraz wiem, że to był bardziej skomplikowany problem...Ale nie on tym teraz. Lekceważenie (wzajemne) pojawiło się u nas bardzo szybko kiedy przyjrzeliśmy na oczy wzajemnie jacy niedojrzali jesteśmy- co wywołało brak szacunku i dalsze lekceważenie, izolacje..A dalej rozpad więzi, kowalskich i wszystkie te tragedie. Oboje jesteśmy winni.
Po trzecie- "egzemplarz" to określenie jednostki pochodzące ze słowa exemplum co oznacza "pewien przykład" Nie m tu negatywnej konotacji;-)
Po czwarte- fakt, od początku wiedziałam o stosunku mojego kowalskiego do Kościoła ale dopóki był kolega to mi to specjalnie nie przeszkadzało. Co ciekawe wiele lat temu pierwszą w w życiu Nowennę Pompejanską odmówiłam właśnie w jego intencji- o nawrócenie i inne potrzebne laski i zawierzylam go Maryi.
Wchodząc z nim w relacje teraz, w tym roku wiedziałam że nic się nie zmieniło w jego podejściu. Zaniepokoo mnie jednak to,że on liczy na kompromisy moralne z mojej strony w zamian,że on będzie się ze mną i dziećmi pokazywał od święta w kościele. Na to już się zgodzić nie mogę. Wrócił mi rozum albo czyjeś modlitwy o moje opamiętanie zadziałały. Postawiłam sprawę jasno i on sam przyznał że rozstanie to jedyne wyjście. Kiedy to potwierdziłam i ograniczylam kontakty...on chce mnie "odzyskać".. to jest smutne. On nie rozumie nic a nic z tłumaczenia religijnych aspektów- albo inaczej: rozumie doskonale ale nie chce tego uznać i myśli,że ja pójdę na kompromis sumienia.

lustro
Posty: 1138
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: lustro » 28 gru 2018, 17:18

Po pierwsze...
Jestem lustro, taki mam nick, dziękuję Ci za zapewne dobre chęci, ale zdrobienia są bez sensu.

Po drugie... I kolejne...
Jeżeli tak widzisz
Siebie jako żonę
Męża jako męża
Wasze małżeństwo
Na kiedyś i niezmiennie na dziś... To skup się na sobie.
Mówisz, że wiesz nad czym powinnaś popracować. To już połowa sukcesu.
Nie pisz, że mąż zaprzestał terapii... Jakie to ma znaczenie w kontekście twojej pracy nad sobą?
Nie pisz, że kowalski jest zdesperowany i to smutne - smutne jest to, że trochę zabawilas się jego kosztem a teraz mówisz o nim lekcewazaco.
Że Kowalska niewierząca - A co Ci do tego?

Przepraszam, ale razi mnie brak szacunku do ludzi tylko dlatego, że są inni i może okazują się slabsi, bo bardzo im zależy... Tak jak kowalskiemu na Tobie.


Pijawka pisze:
28 gru 2018, 14:15

Wchodząc z nim w relacje teraz, w tym roku wiedziałam że nic się nie zmieniło w jego podejściu. Zaniepokoo mnie jednak to,że on liczy na kompromisy moralne z mojej strony w zamian,że on będzie się ze mną i dziećmi pokazywał od święta w kościele. Na to już się zgodzić nie mogę.
O czym Ty mówisz?
Kompromisy moralne?
Przecież wiążąc się z nim miałaś inną moralność. I tak po ludzku, to go po prostu oszukalas. A teraz się oburzasz.
Wyjaśnij mu wszystko i po prostu się rozstan. Bo zdaje się, że się rozstalas, ale nie do końca.

A swoją drogą...może relacje z Bogiem można zacząć nawet od takiego chodzenia do kościoła "w interesie"... Niezbadane są drogi Boże

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 28 gru 2018, 18:43

lustro pisze:
28 gru 2018, 17:18
O czym Ty mówisz?
Kompromisy moralne?
Przecież wiążąc się z nim miałaś inną moralność. I tak po ludzku, to go po prostu oszukalas. A teraz się oburzasz.
Wyjaśnij mu wszystko i po prostu się rozstan. Bo zdaje się, że się rozstalas, ale nie do końca.

A swoją drogą...może relacje z Bogiem można zacząć nawet od takiego chodzenia do kościoła "w interesie"... Niezbadane są drogi Boże
Prawda jest taka, że mąż najbardziej mi imponował i budził mój autentyczny podziw kiedy widziałam jak zmagał się z trudnościami (nietylko ciężkimi w pracy) ale też np.jak "po męsku" walczył z nałogiem palenia papierosów (wprawdzie jak dotąd nigdy to nie pokonał, ale...próbował i to doceniam).. widząc w nim szczerą wolę zmian aby żyło się nam lepiej (albo jemu- różnie to można interpretować) łatwiej mi było autentycznie go podziwiać. To istotny element naszego zwiazku: podziw i szacunek nie tyle za efekty, co za próbę i czas trwania zmagań.. takim wyzwaniem była dla niego terapia- cieszył się że w końcu coś zrobi że swoimi problemami..i cieszyłam się wraz z nim ale...przerwał po kilku spotkaniach. Jego problem. Na mnie ma to tylko taki wpływ, że zamiast podziwu i wspieraniu go w dalszym jego zmaganiu mam poczucie niesmaku i przekonania, że kolejny raz to był słomiany ogień...jak wszystko na czym on nie może zarobić wymiernych pieniędzy.. W moim odczuciu- to smutne. Ja swoją terapię prowadzę niezależnie od niego.
Co do mojego kowalskiego to nie rozumiem skąd niesluszny zarzut,że go oszukałam??
On od lat wiedział,że mam męża sakramentalnego i nigdy to nie mamiłam,że będę kiedykolwiek chciała żyć w związku cywilnym z innym człowiekiem niż mąż. Idąc z nim kiedyś na całość oboje mieliśmy świadomość sytuacji i teraz oboje ponosimy tego ciężkie konsekwencje. To nie był wieloletni romans na boku z obiecankami i wiciem gniazdka... Ale smutne to dla mnie, kiedy widzę dysproporcję w zaangażowaniu i to jak cierpi nie mogąc w żaden sposób zagarnąć mnie dla siebie. Może czyjąś modlitwa o moje opamiętanie, może coś innego "otworzyło mi oczy" że powinnam zakończyć tę relację. Jedni powiedzą,że się nim zabawiłam (albo on mną..), inni- że to miłość i dlatego musimy zakończyć jeśli chcemy wyjść poza doczesne przyjemności. Jedno Wiem- to człowiek, którego ciężko jest tak po prostu "zostawić"..zbyt delikatnie= nie ma efektu..zbyt mocno= nie potrafię i nie chcę..

jacek-sychar
Posty: 6477
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: jacek-sychar » 28 gru 2018, 19:30

Aleś się przypijawkowała do kowalskiego. :?

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 28 gru 2018, 20:33

lustro pisze:
28 gru 2018, 13:43
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16
Lustro... napisałam,że to smutne, bo mój kowalski wierzy, że przez jakieś spełnianie rytuałów "mojej" religii w która on nie wierzy- zaskarbi sobie moja przychylność...że docenię jak on to robi "dla mnie"... I że będę ślepa na jego wzdrygnięcie niechęcią do wszystkiego co świętę i robieniem dobrej miny do złej gry- żeby tylko z zewnątrz wszydtko wyglądało ok?

On Cię po ludzku zapewne kocha i bardzo chce odzyskać.
Bardzo mu współczuję, że związał się z kimś, kto gardzi jego uczuciami i intencjami. Każdego człowieka na to szkoda.
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16

a nie chce,żeby on dla mnie łaził po kościołach... tylko żeby sam szczerze zaczął się nawracać. Tego sobie, jemu i wszystkim kowalskim życzę..

O to, to... Czyste chciejstwo.
A może zajmij Ty się sobą, praca nad sobą...?
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16
co do chciejstw i egoizmu to akurat nigdy się z tym nie kryłam- to jedne z moich głównych wad (grzechów). Od kiedy trafiłam na pewnego spowiednika przejrzałam na oczy jak mocno one są we mnie zakorzenione i jak ciężko z nimi walczyć. Porwałam się z żyletką na dęby ;-)

To zmień narzędzie. I na tym się skup.
Pijawka pisze:
28 gru 2018, 13:16
ps.pomysl zaproszenia męża na Mszę najpierw uzgodnione że spowiednikiem i uzyskałam jego aprobatę i modlitwę. Dziś rozmawiałam z mężem i powiedział,że poprosi jakiegoś kierowcę żeby dojechać na czas... Ale co wywinie to się dopiero okaże..
Pomysł pomysłem... A intencja intencją.
Lustro, odnoszę wrażenie że mnie atakujesz. To,że chce swojego i czyjegoś nawrócenia uważasz za "chciejstwo"..?! Ok, nazywaj jak Ci się podoba. Bardzo tego chcę nietylko dla siebie, mojego męża, wszelkich kowalskich ale i dla każdego człowieka i dla Ciebie także. Każdy z nas potrzebuje nawrócenia i nie widzę nic złego w pragnieniu aby tak się stawało. Nie każdy ma łaskę nawrócenia w jednej chwili w sposób cudownej boskiej interwencji. Większość ludzi mozolnie grzebie się z bagna grzechów i ten proces trwa do śmierci.
Po drugie- radziłbym powstrzymać się z ocenami na temat tego czym i kim ja gardzę, bo jesteś w dużym błędzie. To czy on mnie kocha i jaka to jest miłość to jedno.. Ale nie znasz mojego serca i tego co czuję, więc uswiadomię Cię w jednej kwestii- nie gardzę ani nim, ani jego uczuciami,ani intencjami. Nie mam jednak już w sobie przyzwolenia na próby "handlowania": w sobotę pójdziemy do łóżka a w niedzielę do Kościoła. Mam taki etap w życiu, że to nie na moje nerwy. Mam prawo się na to nie godzić. Możesz współczuć mojemu kowalskiemu (sama mu wspolczuje..I sobie poniekąd też) ale czy to ma mnie wpędzić w wyrzuty sumienia??? Nie rozumiem co chciałaś osiągnąć tym stwierdzeniem. Raz jeszcze powiem: uważaj na swoje nadinterpretacje moich uczuć i motywacji. Interesująco mi się Ciebie czyta.. jakbym to miała porównać do gry w siatkę to...walisz mocno tylko mało celnie i trochę "przestrzelasz". Ale to lepiej niż smyranie piłki ;-)

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 28 gru 2018, 20:34

jacek-sychar pisze:
28 gru 2018, 19:30
Aleś się przypijawkowała do kowalskiego. :?
Hahaha bo my z branży już tak mamy ;-)

jacek-sychar
Posty: 6477
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: jacek-sychar » 28 gru 2018, 20:36

Pijawka, Lustro

Apeluję o więcej treści merytorycznych w Waszych postach, a o mniej osobistych wycieczek. ;)

lustro
Posty: 1138
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: lustro » 28 gru 2018, 20:46

jacek-sychar pisze:
28 gru 2018, 20:36
Pijawka, Lustro

Apeluję o więcej treści merytorycznych w Waszych postach, a o mniej osobistych wycieczek. ;)
Jesteś pewny że to do mnie?

lustro
Posty: 1138
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: lustro » 28 gru 2018, 20:53

Pijawka

Mozesz mieć własne odczucia, co do tego co piszę.
Każdy ma prawo.
Jeżeli uważasz, że Cię atakuje, to może warto się nad tym zastanowić, co tak na Ciebie działa? I może przepracowac...?

To bardzo pięknie chcieć nawrócenia całego swiata. Ale co innego pragnąc, a co innego oczekiwać.
Nie wiem czy widzisz tą subtelną różnice.

Napisałam, co uważałam w tym temacie.
Mam na razie tylko jedno do dodania - stoisz w rozkroku. Chcesz się rozstać z kowalskim, ale...nie chcesz... Bo za słabo, bo za mocno...

Wiesz, ja też byłam w takiej sytuacji. I powiem Ci z własnego doświadczenia.
Albo się z kimś rozstajesz i zrywasz wszelkie kontakty, albo się nie rozstajesz i nie ma co tu sciemniac.
Tu nie ma nic pomiędzy.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: monachomachia i 8 gości