Czy dać mężowi odejść?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Camilaa
Posty: 1459
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Camilaa » 19 lis 2018, 15:40

Łezka wyjdź do ludzi, twoja mama dobrze radzi, ja jak mam dużo zajęć w tygodniu to się trzymam....bo muszę, w weekend się rozpadam... Choć mam dużo roboty przy dzieciach a jeszcze towarzysko się udzielam

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 19 lis 2018, 15:50

Narazie jest mi tak ciężko, że brakuje mi tchu. W pracy po kątach płaczę... Jestem totalnie rozsypana... :( Wieczór spędzę w towarzystwie dzieci mojej szwagierki to może na chwilę przestanę myśleć. Ale jak wrócę do domu to wszystko powróci... Jak długo to będzie tak mocno boleć?

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 19 lis 2018, 17:18

I chyba wolę umrzeć niż patrzeć jak radośnie układa sobie życie z inną. Gdzie Bóg, czemu pozwala mu na to...

GosiaH
Posty: 2406
Rejestracja: 12 gru 2016, 20:35
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: GosiaH » 19 lis 2018, 19:37

Łezka pisze:
19 lis 2018, 15:50
Ale jak wrócę do domu to wszystko powróci... Jak długo to będzie tak mocno boleć?
Łezka, to wiele zależy od tego, jak mocno zainwestujesz w pracę nad sobą oraz ... jak długo będziesz pozwalać sobie na trwanie w tym - to piszę z mojego doświadczenia. Po odejściu męża naprawdę nie pozwalałam sobie na wyjście z tego stanu rozpaczy, bo wierzyłam, że taką postawą zdobędę świata uwagę (bzdura, ale wtedy tak myślałam).

Łezka, dołączę się do poprzedników - wychodź do ludzi ! Zajmij się sobą, zainwestuj w siebie.
Daleko masz do naszego ogniska? Warto podejść na spotkanie


Łezka pisze:
19 lis 2018, 17:18
I chyba wolę umrzeć niż patrzeć jak radośnie układa sobie życie z inną. Gdzie Bóg, czemu pozwala mu na to...
Łezka, dbaj o siebie !
Masz moją modlitwę
"Nie mów ludziom o Bogu kiedy nie pytają, żyj tak, by pytać zaczęli" św. Jan Vianney

s zona
Posty: 2892
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: s zona » 19 lis 2018, 19:39

Lezka ,
pamietam ten stan " galaretowaty " .. ale to przechodzi ,dzieki Bogu :D
Jacek czesto poleca " Etapy zaloby "

Mnie pomogla najpierw NP , moze zlapiesz za rozaniec ..
kiedys bylo mi dane uslyszec bardziej dosadnie .. " spokoj ,lap za rozaniec " :)
https://pompejanska.rosemaria.pl/jak-od ... mpejanska/
Potem rekolekcje , w miedzyczasie volontariat na maxa .. zeby nie myslec ..
i przylgniecie do Boga i uwierzenie Jemu , nie w niego .. To kolejna rada z forum :)

Lezko ,a moze sie odwazysz i wybierzesz na jakies spotkanie /rekolekcje ..
Mnie postawily na nogi....A dzis moze posluchaj ..
" Listu od Pana BOGA do kobiety"
https://www.youtube.com/watch?v=IgfI2Dnjk2U
Pomodle sie nadal :D
ps jesli masz dola ,to pisz tutaj ,mnie to pomagalo ,to wylewanie emocji na forum :)

Ukasz

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Ukasz » 19 lis 2018, 21:42

Łezko, przeczytaj sobie - do siebie! - dzisiejszą Ewangelię. Wołasz do Niego o litość, a On Cię pyta: co chcesz, abym Ci uczynił? On może dokonać cudu w Tobie, jeśli będziesz Go o to prosić z taka wiarą i determinacją, jak ów niewidomy. I prosić o przemianę Ciebie, a nie męża czy jego kochanki. Rozważ dobrze, czego potrzebujesz, co będzie dobre, co dla Ciebie najlepsze i dąż do tego z determinacją. Dla Ciebie, nie dla Męża.

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 20 lis 2018, 11:44

Wczoraj miałam okazję porozmawiać jeszcze z mężem. Powiedziałam już wszystko. Nie mam siły i energii, moje argumenty wyczerpalam. Postawiłam warunki powrotu. Jak chce się pogrążac w kłamstwie to jego decyzja, droga wolna. Mąż dalej śpi poza domem. Już nawet obrączki nie nosi. Ja powiedziałam dość. Już nie będę dzwoniła, pisała. Wszyscy mi mówią że jestem za dobra, kochana a On musi poczuć i zatesknic za mną, nie mogę być cały czas na wyciągnięcie ręki. Teraz tego nie szanuje i nie docenia. Oby jego dobre serce z pomocą Boga wygrało z oczami i własnym egoizmem. To nie zmienia faktu jak okropnie się czuje. :(

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 20 lis 2018, 11:54

I najważniejsze dziękuję Wam za wsparcie. Dokladacie cegielke do tego żebym się nie poddawała. Po powrocie z pracy i kościoła zobacze wszystkie podesłane linki. Czuję, że będę jeszcze długo na tym forum zanim emocjonalnie złapie równowagę. Dobrze ze jesteście. :) Na ten moment łatwiej mi pisać online niż spotykać się w ognisku. Potrzebuję jeszcze czasu żeby otworzyć się wpełni...

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 21 lis 2018, 10:05

Naprawdę czuje się jakbym żałobę przechodziła. Serce, dusza, cialo cierpi. :( mój mąż ten którego znam tyle lat umiera.... Widzę teraz innego człowieka. :( pełnego złości, zaprzeczającego swoim wartością. :( Niestety coraz bardziej odczuwam ta cała sytuacje, stres...

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 22 lis 2018, 12:07

Dzisiaj po dwóch dniach milczenia, mój mąż sam do mnie się odezwał. Zapytał co u mnie i czy dbam o siebie. Zastanawiałam się czy to przemilczec i nic nie odpisać czy jednak wysłać informacje. Wybrałam tą drugą opcję. Napisałam, że u mnie nijak bo osoba, którą kocham bardzo mnie krzywdzi a obiecała dbać o mnie. I że mam nadzieję że dobro w jego sercu powróci, które obecnie zagłusza swoim egoizmem. Nic nie odpisał, ja też nie mam zamiaru szukać kontaktu, ratuje resztki swojej godności. Niech myśli. Zaczęłam pracę nad sobą i widzę narazie pozytywne strony. Mam też wsparcie mojego szwagra, szwagierki, brata, mamy, teściów, znajomych. Wiem, że jak coś nie zostanę sama. Pomagają mi bardzo w tym żeby iść dalej, nie załamywać się. Wczoraj było piękne kazanie, że życie to dar od Boga i należy go wykorzystać jak najlepiej bo przyjdzie czas, że Tato zapyta "co z nim zrobiłaś, jak wykorzystałaś?" Wzięłam to sobie do serca. Modlę się też za Wasze małżeństwa i siłę by każdy ją miał w sobie by iść przez życie z podniesioną głową i z dobrym sercem.

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 24 lis 2018, 15:07

Niestety na ten moment to już jest koniec. Mąż kocha inna i chce rozwód... Przykre to wszystko. Bóg raczej też już nic nie zadziała jak to jest Wielka Miłość.

jacek-sychar
Posty: 6485
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: jacek-sychar » 24 lis 2018, 15:36

Łezka pisze:
24 lis 2018, 15:07
Bóg raczej też już nic nie zadziała jak to jest Wielka Miłość
Łezka
Bóg może wszystko, tylko daje człowiekowi wolna wole.
A nie jest to wielka miłość, tylko co najwyżej zakochanie. A zakochanie kończy się najpóźniej po 2-3 latach.

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Łezka » 24 lis 2018, 16:31

Tylko po 2-3 latach może stać się miłością. A ja czuje się jak porzucona stara zabawka, która już nie cieszy... Jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak ranić?

CzysteŚwiatło
Posty: 120
Rejestracja: 22 wrz 2018, 13:53
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: CzysteŚwiatło » 24 lis 2018, 18:20

Łezka pisze:
24 lis 2018, 16:31
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak ranić?
Wystarczy być człowiekiem. Jesteśmy wszyscy ułomni i mamy wolną wolę, a to jest - jak widać- czasem demoniczne połączenie. Wiem, że to jest żadne pocieszenie, ale to jest jego świadoma decyzja, a gdy już to zrozumiesz, będzie Ci dużo łatwiej odpuścić. Pamiętaj, że Bóg jest z Tobą, i daje światło na Twojej drodze nawet w najciemniejszych dolinach. Do mnie od samego początku, od kiedy mąż mi oznajmił, że chce rozwodu bez żadnego powodu, przykleiło się jedno zadnie: "nie nalewa się nowego wina w stare bukłaki". Bóg musi najpierw wylać to stare, stęchłe wino i z Twojego serca, ze starego bukłaka, zrobić kompletnie nowe. I to musi boleć. Zdziera stary materiał warstwa po warstwie. Ale jak już skończy i powstanie nowy bukłak, to zostanie napełniony nowym winem. A to nowe wino to musi być coś na prawdę bardzo fantastycznego, jeżeli tak dużo pracy i bólu trzeba z siebie wydobyć, by je otrzymać. Więc wytrwaj. Pan Cię wspiera w swojej łasce i ma na to cudowny plan. A jeśli o tym zapomnisz, to spójrz na krzyż. Tam się zrealizował najbardziej bolesny i pracochłonny plan, w którego sens nikt nie mógł uwierzyć, dopóki się nie zrealizował w pełni. Bo na końcu zawsze jest dobrze. A jak nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec.
"Panie, przepasz mnie i poprowadź gdzie ja nie chcę pójść"

Angela
Posty: 474
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy dać mężowi odejść?

Post autor: Angela » 25 lis 2018, 3:32

CzysteŚwiatło pisze:
24 lis 2018, 18:20
Łezka pisze:
24 lis 2018, 16:31
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak ranić?
Wystarczy być człowiekiem. Jesteśmy wszyscy ułomni i mamy wolną wolę, a to jest - jak widać- czasem demoniczne połączenie. Wiem, że to jest żadne pocieszenie, ale to jest jego świadoma decyzja, a gdy już to zrozumiesz, będzie Ci dużo łatwiej odpuścić. Pamiętaj, że Bóg jest z Tobą, i daje światło na Twojej drodze nawet w najciemniejszych dolinach. Do mnie od samego początku, od kiedy mąż mi oznajmił, że chce rozwodu bez żadnego powodu, przykleiło się jedno zadnie: "nie nalewa się nowego wina w stare bukłaki". Bóg musi najpierw wylać to stare, stęchłe wino i z Twojego serca, ze starego bukłaka, zrobić kompletnie nowe. I to musi boleć. Zdziera stary materiał warstwa po warstwie. Ale jak już skończy i powstanie nowy bukłak, to zostanie napełniony nowym winem. A to nowe wino to musi być coś na prawdę bardzo fantastycznego, jeżeli tak dużo pracy i bólu trzeba z siebie wydobyć, by je otrzymać. Więc wytrwaj. Pan Cię wspiera w swojej łasce i ma na to cudowny plan. A jeśli o tym zapomnisz, to spójrz na krzyż. Tam się zrealizował najbardziej bolesny i pracochłonny plan, w którego sens nikt nie mógł uwierzyć, dopóki się nie zrealizował w pełni. Bo na końcu zawsze jest dobrze. A jak nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec.
CzysteŚwatło, mądry post. Mi dodał nowych sił.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: AgaB i 17 gości