Wigilia czas oczekiwania na...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

nałóg
Posty: 2125
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: nałóg » 27 gru 2019, 13:03

Namiastka pisze:
27 gru 2019, 12:01
Było normalnie - w pozytywnym sensie. Razem lepilismy pierogi,razem wszystko przygotowywalismy.
a jakie miałaś oczekiwania? bo chyba inaczej "układałaś" sobie w głowie jak miały wyglądać te święta?
Namiastka pisze:
27 gru 2019, 12:01
To głupie, ale bolało mnie to, że traktował mnie jak.. siostrę
Rany goją się powoli i zwykle zostają blizny a każde większe zranienie potrzebuje czasu na leczenie ....a Wy jesteście w kryzysie, w zranieniach, więc było to racjonalne zachowanie męża? jak byś się poczuła gdy nagle on objął by Cię
Namiastka pisze:
27 gru 2019, 12:01
Wiecie, przytulanie jak się mijalismy, w kuchni kiedy jedno coś robiło, drugie pochodziło od tyłu i przytulało
nie byłoby to dla Ciebie to szokiem?
Namiastka pisze:
27 gru 2019, 12:01

nałóg
Posty: 2125
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: nałóg » 27 gru 2019, 13:04

?
Namiastka pisze:
27 gru 2019, 12:01
Drugi dzień świąt również spędziliśmy z dziećmi w domu i też to był dobry czas
czy wyartykułowałaś to mężowi? podzieliłaś się swoimi odczuciami? jak się czułaś ? że to był miły czas...... że to Tobie było to potrzebne ?że dzieciom też.......

nałóg
Posty: 2125
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: nałóg » 27 gru 2019, 13:05

?
Namiastka pisze:
27 gru 2019, 12:01
Drugi dzień świąt również spędziliśmy z dziećmi w domu i też to był dobry czas
czy wyartykułowałaś to mężowi? podzieliłaś się swoimi odczuciami? jak się czułaś ? że to był miły czas...... że to Tobie było to potrzebne ?że dzieciom też.......

nałóg
Posty: 2125
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: nałóg » 27 gru 2019, 13:09

Odpowiedź męża - nie chcę o tym rozmawiać
[/quote]
Jak jest "myślącym " mężczyzną to wie , że zdradził, że jest za to odpowiedzialny a Ty mu tymi słowami pobudziłaś jego tłamszone poczucie winy i wyrzuty sumienia.
Namiastka pisze:
27 gru 2019, 12:01
Ciężko to zaakceptować

nałóg
Posty: 2125
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: nałóg » 27 gru 2019, 13:10

Jak mogę się domyślać to jemu też może być trudno z tymi wyrzutami sumienia i pewnie nie jest na tyle gotowy aby się z tym zmierzyć.
Namiastko...... szukaj złotka a nie błotka.......myślę jak mężczyzna bo nim jestem i chyba byłoby miło gdybyś gdybyś wyraziła mu -zgodnie chyba z prawdą- swoje podziękowanie za miły czas spędzony razem z nim i dziećmi.

W fazie kryzysu należy szukać tego co łączy a nie co dzieli....umacniać to co łączy nawet wtedy gdyby były to drobiazgi, bo od łatwiej .
Porozumienie bez przemocy się kłania.PD

Namiastka
Posty: 52
Rejestracja: 29 sie 2019, 21:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Namiastka » 27 gru 2019, 13:41

Podziekowałam mężowi, oczywiście. Za ten czas, za to jakim jest ojcem. Mąż mi również podziękował - chyba się zdziwił też moim zachowaniem, bo zawsze jak organizowalismy imprezy rodzinne to ja się bardzo stresowalam i denerwowalam jak coś szlo nie tak, jak o czymś zapomnieliśmy - ot, taka naleciałość z perfekcyjnego domu mojej mamy - ale to już mam przerobione jakiś czas temu, o czym mąż nie wie, bo nie żyjemy razem.
Mąż miał ogarnąć zakupy - zostawił to na Wigilię - pisze w ciągu dnia, że nigdzie nie ma ryb - na co ja - wierzę w Ciebie. Kiedyś pewnie bym wyrzucila mu, że to jego wina, że tak na ostatni moment, że trudno się dziwić etc.
Okazało się, że nie mamy ziemniaków - zasmialismy się i mówię do męża - ty się tym zajmij. I zajął się.
Bylam spokojna cokolwiek się nie wydarzyło, nie lamentowałam, że ojej ojej nie zdążymy.
Udekorowałam stół - no piękny był - potem jak goście przyszli, to brat męża chciał dekoracje zdjąć, ale mąż go powstrzymał - A. cały dzień to robiła, starała się - zostaw, zobacz, tu możesz to odłożyć. - to było bardzo miłe.
Co do wcześniejszych pytań jak bym się czuła gdyby mąż mnie objął? Ja byłam i jestem na pewno nadal mocno od męża uzalezniona emocjonalnie, do tego stopnia, że fizycznosc męża jest dla mnie jak flaszka dla alkoholika na odwyku. Tzn teraz jestem na takim etapie, że mogę tą flaszkę mieć w zasięgu wzroku i nie napić się. Ale wcześniej nie chciałam sobie odmawiać. Więc gdyby teraz mnie objął - to ja już czegoś takiego nie chcę - (bo jest kowalska) - ale jest to też trudne. Nie wiem czy rozumiecie.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: tata999 » 27 gru 2019, 14:30

Namiastka pisze:
27 gru 2019, 13:41
Tzn teraz jestem na takim etapie, że mogę tą flaszkę mieć w zasięgu wzroku i nie napić się. Ale wcześniej nie chciałam sobie odmawiać. Więc gdyby teraz mnie objął - to ja już czegoś takiego nie chcę - (bo jest kowalska) - ale jest to też trudne. Nie wiem czy rozumiecie.
Rozumiem doskonale. Powściągliwość, cierpliwość, pokora - dużo dobrych rzeczy się, dzięki nim dzieje w dalszej perspektywie, choć ciężko sobie odmawiać chwilowej "przyjemności" pod ręką, od razu na miejscu.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: tata999 » 27 gru 2019, 15:06

Wiedźmin pisze:
22 gru 2019, 23:43
tata999 pisze:
21 gru 2019, 23:29
[...]
A co z powodami dla których wszedłeś w związek, z prawami i obowiązkami, które uwieszają jakoś do żony? Czy w Twoim przypadku zdezaktualizowały się? Wyparłeś? Porzuciłeś je, wyzbyles się, poświęciłeś?
A to zależy jakie powody masz na myśli.
Kilka tych moich powodów, jak patrzę z perspektywy - było bardzo infantylnych.
Kilka egoistycznych.

Kilka wzorców odpadło.. kilka umarło w ciężkich bólach - bo jak umiera coś, w co się wierzyło całym sobą, to bardzo boli - no przynajmniej mnie bolało.

Czy coś wyparłem? Możliwe... pewnie wiele rzeczy dzieje się w podświadomości - więc nie mogę zaprzeczyć.

Nie wiem, co będzie dalej - na razie nigdzie się nie wybieram.
Drążyliśmy kiedyś pytanie, jak bardzo można się odwiesić i nie padła odpowiedź. Zastanawiam się, czy po długich miesiącach nowych doświadczeń można coś nowego powiedzieć. Czy pełne, całkowite, zupełne odwieszenie się od żony/męża nie różni się od zwykłej relacji z przypadkowym człowiekiem? Czy nie wylewamy dziecka z kąpielą? Czy nie poniewieramy prawami i obowiązkami małżeńskimi, które przecież nie są przynależne relacjom zwykłym, a specyficzne dla małżeństwa, np. współźycie seksualne? W związkach sakramentalnych chodzi też o dążenie do tego, aby i druga osoba dochodziła do świętości, żeby jej w tym dopomóc. Czy odwrócenie uwagi od małżonki/małżonka i skupienie jej na sobie, zaprzestanie interesowania się tudzież wręcz zaprzestanie dążenia do wypełnienia małżeńskich praw i obowiązków nie jest lekceważeniem, egoizmem? Albo ile z tego, to jest jeszcze zdrowe odwieszenie, a ile to już "przegięcie", grzech egoizmu, pychy, zaniedbanie? Konia z rzędem temu, kto pokusi się o stworzenie wystarczająco dobrej definicji odwieszenia.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8975
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Nirwanna » 27 gru 2019, 18:40

tata999 pisze:
27 gru 2019, 15:06
Konia z rzędem temu, kto pokusi się o stworzenie wystarczająco dobrej definicji odwieszenia.
Spróbuję - przez porównanie.

Zawieszenie emocjonalne to bliskość typu zapięcie na rzep. Jednak strona ma haczyki, druga pętelki, jak się zbliżą, dotkną, to już trzymają solidnie; każde odpięcie wymaga trochę siły i słychać trzask (boli). Te haczyki i pętelki to nasze głody emocjonalne i braki, u obu stron takie same, wektory tylko przeciwne.
Odwieszanie polega nie na nie zbliżaniu się, aby się nie zahaczyć (to właśnie opisujesz jako postawę egoistyczną), tylko na likwidowaniu haczyków i pętelek, aż do osiągnięcia stanu gładkiej taśmy.
Dwie gładkie taśmy mogą się zbliżyć maksymalnie, nie istnieje pomiędzy nimi nic co by mogło przeszkodzić bliskości, a jednocześnie gdy potrzebują się rozdzielić - nie ma trzasku, nie ma wysiłku, nie ma bólu.
Taki stan idealny ;-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Pustelnik » 27 gru 2019, 18:51

Ukasz pisze:
11 gru 2018, 16:59
(...) Z opowieści innych sycharków mam wrażenie, że dla dzieci kapitalne znaczenie ma sam fakt, że oboje rodzice są choćby od święta razem z nimi i przyjaźnie się do siebie odnoszą. Gdy małżeństwo jest, jak piszesz, w rozkładzie, takie chwile są bezcenne.
Obie moje córki mnie (bardzo?) kochają (po części - dlatego - że dalej - "trwam").
A wigilia (dla wszystkich co mogli dojechać) - w zamieszkałym przezemnie "samotniczo" bliźniaku. I (raczej) wszyscy czuli się (co najmniej) dobrze ... .

Wiedźmin

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Wiedźmin » 27 gru 2019, 19:03

Nirwanna pisze:
27 gru 2019, 18:40
[...]
Dwie gładkie taśmy mogą się zbliżyć maksymalnie, nie istnieje pomiędzy nimi nic co by mogło przeszkodzić bliskości, a jednocześnie gdy potrzebują się rozdzielić - nie ma trzasku, nie ma wysiłku, nie ma bólu.
Taki stan idealny ;-)
No ale to jest chyba właśnie ten stan, którego obawia się tata999.
Że z całkiem obcym człowiekiem... mamy taki stan gładkiej taśmy.... bez haczenia... - tylko co z tego?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8975
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Nirwanna » 27 gru 2019, 19:12

Nie, z obcym człowiekiem masz stanu gładkiej taśmy bez haczenia - nie ma takiej opcji.
Już widzę, jak podchodzisz do obcego człowieka i od razu tworzysz bliskość na maksa jak w najwznioślejszych marzeniach o swojej żonie.
Powyższy przykład odnosi się do bliskiej relacji.

W relacji z obcym człowiekiem z definicji masz warstwy ochronne lub granice, za które obcego nie wpuścisz, bo z założenia nie ufasz mu na 100% - nigdy.

W relacji z bliskim człowiekiem też masz granice, tylko w stanie gładkiej taśmy są one maksymalnie przepuszczalne i dynamicznie stosowalne.

Zresztą - dojdź sam najpierw do stanu gładkiej taśmy. Pogadamy wtedy co jest możliwe, a co nie.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Ruta
Posty: 557
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Ruta » 27 gru 2019, 19:15

Nirwanna pisze:
27 gru 2019, 18:40

Odwieszanie polega nie na nie zbliżaniu się, aby się nie zahaczyć (to właśnie opisujesz jako postawę egoistyczną), tylko na likwidowaniu haczyków i pętelek, aż do osiągnięcia stanu gładkiej taśmy.
Dwie gładkie taśmy mogą się zbliżyć maksymalnie, nie istnieje pomiędzy nimi nic co by mogło przeszkodzić bliskości, a jednocześnie gdy potrzebują się rozdzielić - nie ma trzasku, nie ma wysiłku, nie ma bólu.
Taki stan idealny ;-)
Jak ładnie :D

Miło pomyśleć, że pracuję nad tym żeby zostać gładką taśmą. Od siebie dodam, że przy odwieszaniu się od osoby uzależnionej z drugiej strony taśmy są doszyte no nie wiem nitki? taśmy? To po to, żeby kontrolować także na odległość, nawet jak się haczyki i pętelki rozczepią. I jeszcze wiszą takie miękkie poduszeczki do podkładania, żeby jak druga taśma będzie spadać, to się czasem nie potłukła. Jak jest się współuzależnionym to takich doszywek i wypustek sporo wyrasta :oops:

Żeby się wtedy odwiesić trzeba porzucić przede wszystkim obraz siebie jako osoby zdolnej uleczyć małżonka swoją miłością (pychę), ale także ogromny lęk i poczucie odpowiedzialności za postępowanie małżonka (nie mylić z odpowiedzialnością za małżonka).

Wiedźmin

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Wiedźmin » 27 gru 2019, 19:20

Nirwanna pisze:
27 gru 2019, 19:12
[...] Zresztą - dojdź sam najpierw do stanu gładkiej taśmy. Pogadamy wtedy co jest możliwe, a co nie. [...]
;) a co to za warunkowanie? i stawianie wyzwań? ;)
I ocena :P co do mojej "rzepowatości" :D

Poza tym stan gładkości będzie mogła w pełni zaobserwować tylko zainteresowana druga mniej lub bardziej gładka taśma - która to i ja będę zainteresowany :P - forumowicze to jednak bardziej "obcy" niż gładkie taśmy... więc jako obcy zgodnie z Twoimi słowami - z definicji nie może być gładkości... skoro nie będzie gładkości, to jak chciałabyś ją zaobserwować? ;)

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: tata999 » 27 gru 2019, 19:26

Nirwanna pisze:
27 gru 2019, 18:40
Tytuł: Wigilia czas oczekiwania na...
tata999 pisze:
27 gru 2019, 15:06
Konia z rzędem temu, kto pokusi się o stworzenie wystarczająco dobrej definicji odwieszenia.
Spróbuję - przez porównanie.

Zawieszenie emocjonalne to bliskość typu zapięcie na rzep. Jednak strona ma haczyki, druga pętelki, jak się zbliżą, dotkną, to już trzymają solidnie; każde odpięcie wymaga trochę siły i słychać trzask (boli). Te haczyki i pętelki to nasze głody emocjonalne i braki, u obu stron takie same, wektory tylko przeciwne.
Odwieszanie polega nie na nie zbliżaniu się, aby się nie zahaczyć (to właśnie opisujesz jako postawę egoistyczną), tylko na likwidowaniu haczyków i pętelek, aż do osiągnięcia stanu gładkiej taśmy.
Dwie gładkie taśmy mogą się zbliżyć maksymalnie, nie istnieje pomiędzy nimi nic co by mogło przeszkodzić bliskości, a jednocześnie gdy potrzebują się rozdzielić - nie ma trzasku, nie ma wysiłku, nie ma bólu.
Taki stan idealny ;-)
Dziękuję za próbę. Medal za odwagę bycia pierwszą. Zachęcam do przedstawiana kolejnych lub doprecyzowywania.

Próbuję zrozumieć tę myśl. Zablokowałem się na głodach emocjonalnych i brakach. Zakładam, że jesteśmy stworzeni z głodami i brakami, których część może być intencją Bożą, np. głód Bożej łaski, jaką jest posiadanie potomstwa lub otaczanie specjalną troską wybranej osoby (na mocy wiążącej przysięgi małżeńskiej w odróżnieniu od niewiążącej relacji z przypadkowym człowiekiem). Myślę, że niektóre pustki są po to, żeby je zapełniać, żeby "życie nabrało sensu", żeby nie wieść życia próżnego - również na płaszczyźnie małżeńskiej (w końcu małżeństwo zostało wyodrębnione jako oddzielny sakrament). Jeśli istnieją dobre "głody i braki", czyli takie, które są intencją Boga, to usuwanie ich byłoby niezgodne z wolą Bożą, a więc niewłaściwe. Konfliktowałoby to się z postulowaną tu na forum koncepcją, że odwieszenie od męża/żony jest pożądane i bezwględnie słuszne.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości