Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

mare1966
Posty: 1345
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: mare1966 » 22 gru 2018, 22:49

Krople Rosy ,
ja zaznaczyłem , że chwilę wcześniej zanim przeczytałem ten wątek i napisałem tutaj ,
pisałem w wątku CŚ "Obrona bez prawnika w sądzie" ( Różne ) .

I zobacz co ja tam piszę .
Wnerwia mnie taki facet który martwi się wyłącznie o własne szczęście
i wręcz oczekuje wsparcia od żony ( i zrozumienia )
kiedy to nawiązuje jakąś bliższą relację z inną kobietą .

Ale tutaj mamy skrajnie inną sytuację .
Już w pierwszym poście ( i po tym nicku nawet widać ) ,
że facet jest kompletnie rozbity i przestraszony .
Na dniach dowiedział się o pozwie ( wątpię , aby to był blef żony ) .
A z tego co napisał i jak widać wyraźnie , że NA TERAZ
te wszystkie niewątpliwie cenne rady ( nie ironizuję ,
bo sporo w nich racji) NA DZIŚ
są dla niego nietrafione .
Ewidentnie wołał o jakieś wsparcie .

Inna rzecz , że ma problem , bo to się ciągnie od dłuższego czasu .
Ale nie czas był na krytykę i niestety "dokopanie mu" .
Ja bym to tak odebrał , a nie należę do szczególnie miękkich .
Byłem prawdę mówiąc zdziwiony tym co napisałaś ,
no ale widzę KR jednak .
No , ale czasem chcemy dobrze , ale różnie to wychodzi .
Sam musiałem się "ewakuować" w 2-3 przypadkach ,
ale tam te osoby były wyraźnie pewne siebie , wręcz agresywne .

A tak nawiasem , to skoro mamy to równouprawnienie ,
to dlaczego to tylko facet ma zapewniać byt rodzinie ?
Dlaczego on musi być ciągle silny , a kobiecie to więcej wolno .
Nie widzę tu w niczym równości .
I bez względu na okoliczności a nawet wyrok sądu ,
to i tak faceta obwinia się o rozpad małżeństwa .
A kobieta przyjmuje rolę "samotnie wychowującej" , ofiary
godnej wsparcia itd.
Ja jestem pewien , że tu doskonale mężczyźni wiedzą
o czym piszę .

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8960
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Nirwanna » 23 gru 2018, 21:34

Ponieważ autor wątku wciąż się nie odzywa, a pomoc jemu zamiast do niego wprost, znów zaczyna przechodzić w ogólniki, moderacja informuje, iż do czasu pojawienia się postu autora wątku, posty innych użytkowników nie będą tutaj akceptowane.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

MareS
Posty: 232
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: MareS » 24 gru 2018, 12:36

Pomódlmy się wszyscy za autora wątku aby w ten cudowny czas znalazł drogę do żłóbka Jezusa.

jacek-sychar
Posty: 6482
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: jacek-sychar » 24 gru 2018, 14:35

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, ...

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 2024
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: ozeasz » 24 gru 2018, 14:53

Święć się imię Twoje...
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Jonasz » 24 gru 2018, 15:05

Świec się Imię Twoje przyjdź Królestwo Twoje...
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Pustelnik » 24 gru 2018, 15:35


krople rosy

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: krople rosy » 24 gru 2018, 16:17

Przyjdź Królestwo Twoje
Jak i w niebie tak i na ziemi

Marzena6745
Posty: 26
Rejestracja: 12 gru 2018, 21:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Marzena6745 » 24 gru 2018, 16:23

Bądź wola Twoja...

A.zelia
Posty: 160
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: A.zelia » 24 gru 2018, 18:45

Jako w niebie tak i na ziemi

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8960
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Nirwanna » 24 gru 2018, 20:28

...chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj...
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 2691
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: s zona » 24 gru 2018, 23:08

...i odpuść nam nasze winy....

Inna
Posty: 361
Rejestracja: 23 lip 2017, 21:47
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Inna » 25 gru 2018, 0:14

...jako i my odpuszczamy naszym winowajcom...
"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"
(Flp 3,14)

mare1966
Posty: 1345
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: mare1966 » 25 gru 2018, 1:44

i wybaw nas ode złego .
Amen

Tata_to_Zero
Posty: 30
Rejestracja: 08 gru 2018, 13:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Tata_to_Zero » 25 gru 2018, 14:09

Nie spodziewałem się na chrześcijańskim forum tylu "wujków dobra rada". Otuchę otrzymałem od mare1966, pustelnika, jonasza.
Wychodzi na to, że mój nick jest trafiony a to że skumulowały mi się 3 tragedie rok po roku to nic takiego.
Mam kilku znajomych, którzy ilekroć mnie widzą zadają te durne pytania czemu jeszcze nie pracuję a sami siedzą na cieplutkich posadkach, mają dorosłe dzieci i tylko parzą herbatkę żoneczkom a ich jedyne zmartwienie to czy jechać do Lidla czy do Biedry na zakupy.

Zaczynam rozumieć skąd bierze się strasznie silna pozycja kobiet po rozwodach i ani władza ani KK nic z tym nie robi.
Kult Matki Boskiej (którą osobiście b. kocham), tradycja i media.

24/12 w skrzynce znalazłem awizo z sądu, ona i jej wielce katolicka (kiedyś) rodzina nie przełamała nienawiści by przyjechać na Wigilię - nawet na godzinę.
To wróży wojnę zamiast ugody... :(
Wojnę, po której zostanę śmieciem, serce zostanie mi wyrwane przez system a ciało zostanie zamknięte za kratami jeśli nie zapłacę kilka tys./mc alimentów bo sąd weźmie pod uwagę pensję sprzed lat a nie moje możliwości teraz. Do śmierci będę się tułał za pracą po świecie byleby wegetować, nie będę widział córeczki, komornik zabierze mi wszystko bo na alimenty zabiera się 100% - skończę na ulicy i umrę w samotności.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości