Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 12 gru 2018, 22:51

Witam Was wszystkich. Piszę bo nie daję już rady. To jak mam teraz i jakie mam problemy ze sobą jest głównie moją winą. W związku małżeńskim jesteśmy 19 lat. Trójka dzieci. Cztery lata temu zdradziłam męża. Mieliśmy kryzys w związku i pewien kowalski w perfidny sposób to wykorzystał. Wiem, postąpiłam podle i egoistycznie. Ciężko było mi wrócić emocjonalnie do męża po tym wszystkim tym bardziej, że szantażował, że odejdzie jeżeli mu się do wszystkiego nie przyznam. Wymusił ode mnie abym pokazała całą korespondencję emaliową, opowiedziała co, kiedy i jak co czuję co czułam wówczas. Byłam z nim szczera i teraz żałuję. Wiem teraz, że to spowodowało, że zaczął czegoś szukać. Czułam, że jest coś nie tak, że odchodzi emocjonalnie, że nie jest szczery. Wytłumaczyłam sobie, że pewnie musi się odegrać za to co mu zrobiłam ale prosiłam, żeby nie ranił mnie i siebie. Miałam tyle przesłanek, że mnie zdradza ale zawsze wierzyłam w jego tłumaczenia. Zaszłam w ciążę. To było najszczęśliwsze wydarzenie w tamtym okresie. Cieszyłam się bardzo. Mój mąż był przestraszony, zdołowany i chciał aby to nie była prawda. W ciąży też czułam że jest coś nie tak. Urodziłam zdrową córeczkę. Po urodzeniu córki nie zmieniło się nic. Razem ale jakby osobno. Emocjonalnie osobno. Gdy poruszam temat, że czuję, że coś jest nie tak, że z kimś pisze, ze wyjeżdża i go nie ma w ciągu dnia 2, 3 godziny wybuchał gniewem i kazał mi się leczyć bo odejdzie. Poszłam do psychiatry, potem psychologa. Brałam leki. Szukałam winy w sobie. Prosiłam by nie odchodził gdy groził. Nie zdecydowaliśmy się na terapię bo on twierdził, że to moja wina i chorobliwa zazdrość, że odcięłam go od znajomych, że go osaczam, że nie ma życia prywatnego, że chciałabym nawet wiedzieć co myśli. Pewnego dnia znalazłam telefon i na nim świeże wiadomości od naszej sąsiadki. Wiadomości pełne ciepłych słów, troski, słów kocham których ja nie słyszałam już dwa lata. Nie przyznał się od razu o kogo chodzi ale po dwóch dniach i moich kolejnych dowodach, które znalazłam przyznał, że to kowalska sąsiadka. Mieszkamy z Teściami, więc siłą rzeczy dowiedzieli się co się stało. Do męża kowalskiej poszła moja teściowa i tak się dowiedział, że coś jest nie tak. Resztę wyśpiewała mu jego żona ale nie całą prawdę jak się okazało. Powiedziała mu, że to było dwa lata temu, że teraz już nic ich nie łączy. Mąż kowalskiej chciał się ze mną spotkać i mój mąż mi zagroził, że jeżeli nie potwierdzę jej wersji to mnie i dzieci już trójkę zostawi a ja będę miała na sumieniu ich małżeństwo bo jak on się dowie że to trwało to też ją wyrzuci. Zrobiłam tak jak kazał mi mąż, powiedziałam, że to było dawno, że się skończyło i że musimy dalej żyć. Przyjął to i uwierzył. Po tym wszystkim było w miarę ok, ale czułam, że nadal mąż gdzieś ucieka ... Nie okazywał skruchy, nie powiedział, że wróci emocjonalnie , przeszedł do życia dalej jakby nic się nie stało, nie zmieniając zachowań, gry na komputerze wieczorami, telefon cały czas przy sobie. To było we wrześniu ... w kolejny raz w marcu na prawdę przez przypadek wyłączając lampkę nocną przy jego łóżku odczytałam wiadomość ... "pokochamy się jak przyjadę kochanie"... to był szok ...nie wierzyłam, wyrzuciłam jogo wszystkie rzeczy i kazałam mu się wyprowadzić... był w szoku oczywiście kłamał, że to nic takiego i zaczął ponownie robić ze mnie wariatkę. Potem nastąpiła pierwsza w życiu w miarę szczera rozmowa .... nie powiedział z kim pisał twierdził, że nie z nią, że zalogował się na jakimś portalu i z się pogubił. Pojechaliśmy na terapię ... podczas terapii pani psycholog powiedziała że nie może z nikim pisać i się spotykać ...otworzył się ale po i po trzech wizytach mój mąż stwierdził, że już wie o co w tym wszystkim chodzi i że kończymy ją. Nadal wieczorami siedział we firmie o tych samych porach w których z nią pisał ... firma przy domu więc o co tak właściwie się martwię mi mówił. Od wiosny zaczął wyjeżdżać w swoich sprawach do miasta obok, okazało się że ona raptem tez miała te wyjazdy o tym samym czasie. Nie powiedziałam, że wiem ale targały mną emocje i domniemam, że wyjazdy te i wizyty dostosowywał do jej terminów (dowiedziałam się że na własna prośbę przekładał termin). Później telefon od jej męża że dostał wiadomość że mieli wynajęte mieszkanie ... oczywiście się wyparł oraz informacja jej przyjaciółki że jeszcze to trwa .... Wakacje pełne stresu bo on z telefonem gdy podchodziłam spuszczał stronę i przeglądał pogodę .... stwierdziłam w końcu że odpuszczam ale gdy on wychodzi do biura w godzinach wieczornych gdy wraca gdy jej mąż wraca z basenu lub siłowni.... mieszkamy tak blisko że widzę kiedy wjeżdża i zaraz potem w domu jest mój mąż ... może to kolejne zbiegi okoliczności może ja już wariuję i mam tak zakrzywioną psychikę ,że wszytko wydaje mi się podejrzane .... teraz u nas jak jest ?... ja odpuściłam zajmuję się dziećmi, pracą gotowaniem dobrych obiadków i pracą na komputerze wieczorami jest lepiej nie mówi, że kocha ale nie mówi też że nie, jak ja jestem miła i się nie czepiam on też jest super, gra w te swoje gry wieczorami, kiedyś nakryłam go jak oglądał pornografię zrobiłam mu awanturę przyznał się, że to robił czasami i zaspokajał się sam bo ja albo miałam dni płodne albo okres ... nadal o stałych godzinach wychodzi ... czy pisze nie wiem ? Nie sprawdzam komórki boi tak nie znam kodu, wszystko ma wyciszone na maxa więc i tak nic nie wiem, historii w komputerze już nie przeglądam bo kasuje .... ale nadal bardzo się boję nie tego że może mnie zostawić ale tego że może ponownie mnie kłamać i oszukiwać. Jedno dotarło do mnie, zdałam sobie sprawę z kim tak na prawdę jestem i wiem że trudno byłoby mi, ale mogłabym bez niego żyć. Wiem, że za mało modlitwy w moim życiu, do kościoła chodzę sama od nie ... Piszę bo nie mogę poradzić sobie ze swoim strachem, strachem przed oszukaniem nie umiem zaufać

jacek-sychar
Posty: 6485
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: jacek-sychar » 12 gru 2018, 23:05

Witaj Melani na naszym forum.

Po odkryciu zdrady często pojawia się strach. Strach o samotność, o przyszłość, ...
Ale po czasie okazuje się, że ten strach miał wielki oczy. Czasami jak człowiek zostanie w końcu sam, to nie ma już tego strachu, bo nie ma o co.

W jakiś sposób przeżywasz żałobę po swoim wyobrażeniu o małżeństwie. Może poniższy artykuł Ci pomoże:
https://www.katolik.pl/przebaczenie-jak ... 16,cz.html

Oczywiście zapraszamy do naszych ognisk. Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/

Pisząc pamiętaj, że internet nie jest anonimowy, więc staraj się nie podawać danych, które umożliwiłyby identyfikacje Ciebie i Twoich bliskich.

SiSi
Posty: 2624
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: SiSi » 13 gru 2018, 13:39

Witaj Melani,
Strach, lęk, poczucie beznadziei...każdy zdradzony to zna.
Twój mąż też zna te uczucia. Myślę, że on nie pogodził się z Twoją zdradą i nie umiał się odnaleźć. Zastosowal zasadę "oko za oko" i zabrnął w ślepą ulicę.
A czy Ty wybaczylas sobie? Czy pojednalas się sama ze sobą?
Pozdrawiam serdecznie

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 13 gru 2018, 14:59

Witam, dziękuję za redakcję na mój post. Po przeczytaniu Jacku artykułu i zastanowienia się nad sobą stwierdzam że zatrzymałam się na etapie 4 oburzenia ... Czy sobie wybaczyłam ... Nie myślę że nie bo gdybym ja tego nie zrobiła myślę, że mój mąż nie zdradziłby mnie.

jacek-sychar
Posty: 6485
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: jacek-sychar » 13 gru 2018, 15:43

Melani

Czytaj proszę inne wątki. Znajdziesz wiele podobnych historii. Tam możesz zobaczyć, jak ludzie reagują. To może być też dla Ciebie świetna nauka.
Polecam też literaturę pomocną w trudnych sytuacjach, którą polecamy. Podzielona na działy znajduje się ona tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=383

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: karo17 » 13 gru 2018, 16:54

Najpewniej mąż nie przerobił Twojej zdrady i chciał zobaczyć jak to jest, nie wiedząc że nie dość że nic mu romans nie da to jeszcze zagmatwa życie. Ciężko się czyta to co napisałaś. W sprawę romansu męża niejako zaangażowani są: Ty, mąż, kowalska, mąż kowalskiej, Twoi teściowie... No i ten słynny telefon zawsze przy sobie. Jakie jest wyjście z tego? Pewnie niewiele osób zna na to odpowiedź. Może zdobycie się na prawdziwą szczerość i ustalenie jakiegoś planu na najbliższą przyszłość? Już bez chowanych telefonów i kłamstewek...

Jeśli chodzi o wybaczenie to jest dobry artykuł w grudniowym „Miłujcie się” s.38 „Wartość jednej obrączki” Anna Jedna.

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 13 gru 2018, 21:35

Masz rację Karo szczerość ... Ale jeżeli ktoś tak jak mój mąż ma problem z tym i prośbę o szczerość traktuje jak inwigilację jak wchodzenie jak On to powiedział w jego głowę że chcę wiedzieć wszystko nawet to o czym myśli .... to ciężko jest . W gruncie rzeczy to dobry chłopak . Boję się że pomoglam mu, swoimi kłamstwami być takim jaki jest teraz nie do końca szczerym ... ze swoimi tajemnicami. Czasami boje się też, tego że może on jest faktycznie juz ok, ze to zakończył ... Bo wiele razy tak mówił a to ja mam problem i cały czas się oglądam za siebie i boję się o to czy na pewno to juz między nimi koniec. ... I tkwię w tym etapie oburzenia ...

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 14 gru 2018, 7:22

I zastanawiam się jak zaufać na nowo i czy warto ... Ale myślę, że tkwienie w podejrzeniach i doszukiwnie się że może ma z nią kontakt jest bez sensu. Tylko tak bardzo boję się ponownego zranienia ...

SiSi
Posty: 2624
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: SiSi » 14 gru 2018, 13:27

Melanie,
Napiszę coś tylko z własnego doświadczenia.
Mój mąż po ujawnionym romansie chciał wrócić do domu. Serce się radowało, rozum mówił : kłamstwo.
Kiedy wrócił i tak sobie żyliśmy przez moment, cała moja intuicja mówiła mi, że nie jest dobrze. Przecież my to wiemy. Chowamy głowę w piasek przed prawdą często.
To, że mnie zawiódł to raczej mało powiedziane. Ale nie w tym rzecz.
Ja odważyłam się zmierzyć z tą gorzką prawdą, choć myślałam, że może mnie zabić. Ale nie zabiła. Dodała mi sił. Potrafiłam nareszcie odpowiedzieć sobie na pytanie czego nie chce.
A nie chciałam życia w złudzeniu. Postawiłam granice.
Różnie to działa w różnych historiach ale na dzień dzisiejszy wiem, że tylko ponoszenie konsekwencji jest w stanie zmienić myślenie.
A to wszystko z Bogiem.

Jesteś w trudnej sytuacji ale nie bój sie. Dasz radę.
Pozdrawiam.

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 14 gru 2018, 21:02

Sisi dziękuję, u mnie było tak, że mąż wyprowadzał się już tyle razy że zliczyć trudno .... Jednak nigdy tego nie zrobił tylko groził ale jak już kolejny raz znalazłam SMS-y i chciałam aby się wyprowadził nie zrobił tego również .... Coś go przy nas trzyma jednak 😉 Gdy mówię mu czego się boję i jakie mam obawy mówi, że nie mam brać jego postępowania przez swoje doświadczenia i pryzmat .... Tylko ja uważam jednak, że on był wobec mnie bardziej bezwzględny i potraktował mnie dużo gorzej bo wysyłał do psychiatry, patrzył jak biorę leki i cały czas zaprzeczał i kłamał i nawet ciąża i narodziny córki nie skłoniły go do zerwania z tą kobietą. Dopiero jak się wydało. Postawienie granic .... Bylabym spokojna gdyby wieczorami nie wychodził do biura ale gdy go o to prosiłam powiedział że nie mam mu organizować pracy i czasu .... Tak wiec liczę tylko na to że może kiedy

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 14 gru 2018, 21:25

Zastanawiałam się też nad słowami Jacka ... Tak wyobrażenie o małżeństwie miałam inne i teraz faktycznie dotarło do mnie że nie jest tak cudownie jak to sobie wymarzyłam ... Ale nie jest cudownie też przez to co ja zrobiłam być może gdybym nie pociągnęła za te sznurki nie byłoby tego wszystkiego. Sisi a Twój mąż prosił Cię abyś mu wybaczyła i starał się jakoś bardziej ? Bo u mnie tylko słyszę że ja Cię na rękach nie będę nosił. Ja nie wiem czy on zdaje sobie sprawę jak bardzo mnie zranił ? Ja nie chcę być jakoś specjalnie traktowana chcę tylko czuć się kochana ... A teraz mój worek na miłość tę od męża jest pusty ... Choć im dłużej go znam uważam że ma duże problemy z okazywaniem uczuć. Gdy córka wyjechała na wycieczkę pisała ze mną wysyłała ciepłe SMS-y pisała mi że kocha i tęskni ... Powiedziałam to mojemu mężowi on na to że jemu tak nie pisze , nie pisze do niego nic ... Ja się go wówczas zapytałam : a ty piszesz do niej? Napisaleś jej że tesknisz i ją kochasz ? Nie powiedział nic i wyszedł. Będąc na terapii pani psycholog zapytała się go czy wczuwając się w siebie jak się tak zastanowi czy mi wybaczył ? On odpowiedział że nie zastanawia się nad tym co czuje , że nigdy nie zaglądał w głąb siebie dla niego to bez sensu. Boję się jednego jeżeli on nie zastanawia się nad sobą i tym co czuje czy ma jeszcze sumienie ?

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: tata999 » 14 gru 2018, 21:50

Tak, ma sumienie. To też człowiek
Czy nie sądzisz, że Twoje myśli mogłyby zmierzać w innym kierunku?

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 14 gru 2018, 22:34

Wiem że to dobry chłopak przecież go pokochałam i kocham nadal. Może faktycznie czas przejść na kolejny poziom i wyjść z tego oburzenia .... I nie myśleć tyle.

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 14 gru 2018, 22:42

Tata999 ... Dziękuję ... Masz rację wiem że muszę przestać dopatrywać się być może czegoś czego już dawno nie ma ... Dostrzegać w nim dobro i nie oglądać się za siebie ... Uczę się ... Wolno może ale w dobrą stronę się kieruję bo razem z moim mężem.

Melani
Posty: 55
Rejestracja: 05 cze 2018, 21:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Strach, lęk i poczucie bezsilności jak sobie radzić

Post autor: Melani » 19 gru 2018, 4:43

No i co mam zrobić ? Pisał jej maz jutro on i ona znowu wyjazd wspólnie ? Nie wiem ... Przypadek kolejny ??? Nie spie z mężem się poklocilam bo oczywiście szykuje się na ten wyjazd jak na randkę ... Jestem w rozsypce ... Mam juz plan żeby jechać za nią ale czy mam się aż tak ponizac ?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: AgaB, Google [Bot], teodora, vertigo i 18 gości