Zdrada i jej konsekwencje

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Angela
Posty: 469
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Angela » 07 maja 2018, 13:05

Witaj Orzech.
Wielki w Tobie żal, że żona nie spełniła Twoich oczekiwań.
orzech pisze:
07 maja 2018, 10:59
ale już ze świadomością, że żyję z zdrajcą.
Twoja żona nie jest zdrajcą. Zdrajcą był Judasz, bo nie chciał naprawiać. Ona jak św. Piotr zaparła się własnych słów wypowiedzianych przed ołtarzem, ale chce naprawy. Ale zarówno ona jak i Ty nie wiecie jak to naprawić. Cały wasz wysiłek powinien pójść w skorzystanie z profesjonalnej terapii.

Masz też duży żal do Boga o niewysłuchane modlitwy. Może to trochę pomoże:
https://m.youtube.com/watch?v=mEzRRwYOlOU

krople rosy

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: krople rosy » 07 maja 2018, 14:22

Wejście w związek małżeński nie daje nam gwarancji że nie doświadczymy krzywd i zranień. Nie ma być on być bajkową krainą w której chronimy się przed cierpieniem i złem. Zgoda na wspólną drogę aż do śmierci z wybraną osobą to wejście na drogę ryzyka i wystawienie się na krzywdy i cierpienie . Zastanów się bez względu na to czy się jeszcze tutaj odezwiesz Mężu Zahir czy Twoje modlitwy nie były motywowane lękiem przed cierpieniem - krzyżem.
Równoległego Twojego wątku na Katolik. pl nie śledziłam ale pewnie nikt nie podważył Twojej krzywdy i wyrządzonego Tobie zła, ja też tego nie robię, ale może warto pomyśleć co z tymi ranami zrobić byś mógł powstać z martwych. I by z martwych powstała Twoja żona i Wasze małżeństwo/ rodzina.

Moje pytanie brzmi: Co jeszcze według Ciebie powinna zrobić Twoja żona by złagodzić Twój ból? Czego jeszcze nie zrobiła?
Wspomniałeś o cytowaniu fragmentów Pisma św które mogą się tu pojawić w związku z Waszą historią....no i właśnie sam jeden wpycha mi się siłą do głowy: ,, Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. ''Mt 21, 31
Pytanie: dlaczego?
Może właśnie dlatego, że rozpoznali kim są bez miłości? Bez Boga? Bo ujrzeli w sobie brud a w miłości perłę którą tym brudem nakryli?
Bo oczami ducha ujrzeli ranę zadaną drugiemu i chcą ją uleczyć (zadośćuczynić) ?
Bo zrozumieli , że poza miłością i kochanym , zranionym człowiekiem nie ma nic uszczęśliwiającego ich?
Bo doświadczyli, że wybaczenie Boże i drugiego człowieka pozwala im kochać....jeszcze bardziej?
Nie rozzuchwala, nie usprawiedliwia win ale uwalnia od zła i pozwala przejść na drogę dobra i miłości...

Jeśli ktoś wszystko zrozumiał ....to nie będzie się oglądał w tył ....bo nie ma za czym.
Twoja żona myślę, mogłaby się pod tym podpisać.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Pantop » 07 maja 2018, 14:28

Do: Angela
Choć wybaczyłam, to ta wiedza zablokowała mnie do współżycia na wiele dni. A na wiele lat współżycie stało się przykrym obowiązkiem, bo jeżeli nie ja to może znów agencja.
No widzisz.

Teraz odmaluj sobie taki scenariusz:
Po 20 latach (mąż nic nie powiedział a Ty żyłaś sobie w błogiej nieświadomości) dowiedziałaś się o zdradzie męża. W małżeńskim łożu.
Nie byłaś zablokowana przez wiele dni a współżycie nie było przykrym obowiązkiem przez wiele lat - ba - było z tego mnóstwo radości.
No i teraz po 20 latach dowiadujesz się.
Nałóż proszę teraz tę wiedzę na WSZYSTKO to czego doświadczyłaś w tym łożu przez ostatnich 20 lat (oczywiście oddziałuje to na wszelkie dziedziny życia - pozostajemy jednak przy łożu).
I spróbuj teraz napisać JAK SIĘ CZUJESZ.

Być może w tym świetle dostrzeżesz to co wcześniej Ci umknęło.

Do niczego jednak nie namawiam ni przymuszam.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Pantop » 07 maja 2018, 14:43

Do: jacek-sychar

Nie odpowiadasz na mój do Ciebie priv.

Nie odpowiadasz także na wpis:
Pantop » 05 maja 2018, 19:49
Do: jacek-sychar
j-s pisze:
Ty opowiedziałaś mężowi szczegóły Twojej znajomości z kowalskim? :shock:
To teraz on nie tylko musi się uporać z samą informacja o zdradzie, ale ze wszystkimi szczegółami, które Ty opowiedziałaś. Te szczegóły będą teraz ciągle mu powracały w głowie. Ty wyrzuciłaś to z siebie, ale przełożyłaś na jego pamięć.
Kiedyś zebrałem tutaj ostre bęcki, bo napisałem, że lepiej nie mówić o zdradzie, nie przyznawać się, bo to jest przekładanie ciężaru, który nas gniecie na zdradzonego współmałżonka. Ten ciężar może być nie do udźwignięcia. Podobnie szczegóły romansu.
Ja bardzo przepraszam.
Jeśli małżonek chce tych informacji to jakim prawem mu ich bronić?
Szczegóły wywracają w głowie?
No to panie jacku-sychar miej świadomość, że o wiele bardziej w głowie wywracają spekulacje, domysły i niedopowiedzenia oraz tworzenie własnych wizji tego jak było.

Prawda działa jak silna detonacja.
Może wyrwać wszystko z fundamentem ale za to się wie na czym się stoi.

Co do samego nieinformowania o zdradzie.
Chciałbyś żyć pod jednym dachem z żoną, która Cię zdradziła (celowo używam czasu przeszłego) i dowiedzieć się tego od kogoś przypadkiem ( :lol: ) po 30 latach?
Weźże teraz porównaj działanie prawdy ,,od razu,, i po tych 30 latach.
Życzę powodzenia.

Może jest to wyraz podejścia do mej osoby, może jakieś inne czynniki - zakładam jednak u Ciebie dobrą wolę.
Może znajdziesz chwilkę aby WYOBRAZIĆ sobie to co napisałem tu:
Co do samego nieinformowania o zdradzie.
Chciałbyś żyć pod jednym dachem z żoną, która Cię zdradziła (celowo używam czasu przeszłego) i dowiedzieć się tego od kogoś przypadkiem ( :lol: ) po 30 latach?
Weźże teraz porównaj działanie prawdy ,,od razu,, i po tych 30 latach.
Życzę powodzenia.
I coś odpisać.

jacek-sychar
Posty: 6482
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: jacek-sychar » 07 maja 2018, 15:17

Pantop pisze:
07 maja 2018, 14:43
Nie odpowiadasz na mój do Ciebie priv.
Mało privów do Ciebie wysłałem? Jeżeli jakiś Twój post nie został opublikowany, to pewno trwa nad nim głosowanie.

Nie odpowiedziałem na wpis:
Pantop pisze:
07 maja 2018, 14:28
No i teraz po 20 latach dowiadujesz się.
Nałóż proszę teraz tę wiedzę na WSZYSTKO to czego doświadczyłaś w tym łożu przez ostatnich 20 lat (oczywiście oddziałuje to na wszelkie dziedziny życia - pozostajemy jednak przy łożu).
I spróbuj teraz napisać JAK SIĘ CZUJESZ.
A ten mój post:
viewtopic.php?f=13&t=679&start=120#p55213

Pantop
Potrafię sobie wyobrazić taką sytuację. Bo wiem, że przez 20 lat ten wiarołomny małżonek starał się i był ze mną.

A Ty przestań filozofować i napisz coś od siebie.
Ja cały czas piszę o swoim doświadczeniu a nie o hipotetycznych zdarzeniach.

Jeżeli informacja o zdradzie małżonki Ci pomogła, to napisz to.
Jak tego nie przeżyłeś, to nie pisz.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Pantop » 07 maja 2018, 15:46

Do: Nałóg
Pantop...możesz zostać przy swoim zdaniu. Ja tak jak Nirwana i Gosia jestem zdania ,że szczegóły zdrady ni są do niczego potrzebne. Dość często się zdarza , że "zdradzacz" pod wpływem różnych zdarzeń (wykrycie, wyrzuty sumienia, wygodnictwo, konsekwencje) postanawia ujawnić te swoje poczynania. Nie rzadkim przypadkiem jest posługiwanie się szczytnym z założenia twierdzeniem "prawda was wyzwoli" a on chce żyć w prawdzie i wywala współmałżonkowi te "prawdę". Nooooo on/ona jest w prawdzie....a ta druga strona? nnoooooo to już jej problem jak sobie z tym poradzi. Czasami ta strona zdradzana pyta o szczegóły a "zdradzacz" opowiada : ile razy, gdzie, z kim, w jakich pozycjach....... uwalnia się od poczucia winy i przerzuca odpowiedzialność za zdradę na zdradzonego/ną co ona/on z tym zrobi. Ale 'zdradzacz" jest 'prawdomówny".
Akt zadośćuczyniania zaczyna się od wyznania prawdy.... pod warunkiem , że ta prawda nie jest 'siekierą" wyrządzającą jeszcze większe spustoszenie. Że ta prawda krzywdzi jeszcze bardziej.
I rób z tym co chcesz.....chciałaś/łeś szegółów? no to je masz.
Wg mnie te szczegóły nie są w ogromnej większości potrzebne, a sa wręcz szkodliwe.
PD
Witaj Nałóg (to od palenia tytoniu? 8-) )



Powolutku

Powolutku

Ty, Nirwanna i GosiaH oraz prawdopodobnie mnóstwo innych osób jest zdania, że szczegóły zdrady nie są do niczego potrzebne.
I dobrze myślicie.

Dalej może być taka grupa osób, które W OGÓLE nie chcą nic wiedzieć, nawet gdyby coś się stało a współmałżonek chciałby się przyznać - NIE CHCĄ.
To jest ich podejście.
I mają do niego pełne prawo.

Na końcu.
Jest prawdopodobnie i taka grupa, która chce szczegółów.
Na jej szczycie ci, którzy chcą wiedzieć WSZYSTKO.
Po prostu zdecydowali, że tego chcą.

Jeśli zgadzasz się co do istnienia takich trzech postaw (b. ogólny zarys) to idziemy dalej.

I teraz:
Nie rzadkim przypadkiem jest posługiwanie się szczytnym z założenia twierdzeniem "prawda was wyzwoli" a on chce żyć w prawdzie i wywala współmałżonkowi te "prawdę". Nooooo on/ona jest w prawdzie....a ta druga strona? nnoooooo to już jej problem jak sobie z tym poradzi.
Zatrzymujemy się w tym miejscu na moment.

Zdradzacz nie ma tutaj nic do gadania.
:shock: :o :shock: :o :shock: :o
Powtórzę: zdradzacz nie ma nic do gadania - on już zrobił co swoje.

W moim odczuciu zdradzacz od tej chwili (kiedy zdrada się wydała) pozostaje w PEŁNEJ DYSPOZYCJI wobec zdradzonego.

Co to oznacza.

Oznacza to, że NIEZALEŻNIE od tego do której grupy należy zdradzony, zdradzacz powinien zrobić dokładnie to o co zostanie poproszony.

I tak

W pierwszej grupie - wystarczy informacja, skrucha i chęć naprawy/odbudowy.

W drugiej grupie - zdradzony decyduje : ,,Hmm, szkoda - ale zachowaj to dla siebie - nie zamierzam dźwigać tego ciężaru,,

Trzecia grupa - zdradzony decyduje że chce wiedzieć o wszystkim. To on decyduje.


I teraz
Jeśli zgadzamy się co do tego, że w każdym przypadku decyzję podejmuje zdradzony ponieważ jest mu ona przynależna z wiadomych względów to idziemy dalej.

A dalej są konsekwencje.
Cokolwiek postanowi zdradzony będzie niósł tego konsekwencje do końca bytowania na padole łez.
Jego rzeczą jest to jak spożytkuje wiedzę, której zażąda.

I tyle.

Na koniec
Sugerowałbym jedno proste rozwiązanie: zdradzony - obojętnie jakich informacji sobie zażyczył - powinien dać zdradzaczowi znać - ,,TO wystarczy,,.
I tak jak po spowiedzi - zostaje to między nami i Najwyższym - nigdy do tego nie wracamy.

Angela
Posty: 469
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Angela » 07 maja 2018, 16:04

Pantop pisze:
07 maja 2018, 14:28
Po 20 latach (mąż nic nie powiedział a Ty żyłaś sobie w błogiej nieświadomości) dowiedziałaś się o zdradzie męża. W małżeńskim łożu.
Nie byłaś zablokowana przez wiele dni a współżycie nie było przykrym obowiązkiem przez wiele lat - ba - było z tego mnóstwo radości.
Pewnie zabolałoby tak samo, ale zyskałabym te 20 lat. A jeżeli dodatkowo przez ten okres względnie nam się układało, to nawet śmiem twierdzić, że ból byłby mniejszy.To znaczy, że w ostateczności wybrał mnie i zrobil co mógł, by krzywdę mi wynagrodzić mimo, że o niej nie wiedziałam. Te 20 lat sprawia, że łatwiej przebaczyć.
Dużo bardziej boli świeża zdrada, bo świadczy, że te 20 lat nic dla zdradzacza nie znaczą.
Póki ukrywa zdradę, jest nadzieja, że widzi on w aktualnym małżeństwie jakieś wartosci, których nie chce stracić. Oczywiście, gdy zdrada wychodzi na jaw, nie ma zgody na trójkąt.
Najbardziej boleśnie odebrałabym wyznanie zdrady, a tym bardziej ze szczegółami - jako policzek, że sama jestem sobie winna, nie byłam dla niego zbyt dobra.
Moje poglądy na zdradę są dla mnie przekleństwem. Mój mąż je zna i na nich bazuje w swoich podejrzeniach i urojeniach. Wie, że gdybym go zdradziła, nigdy bym mu tego nie wyznała.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Pantop » 07 maja 2018, 16:45

Do: jacek-sychar

j-s pisze:Pantop
Potrafię sobie wyobrazić taką sytuację. Bo wiem, że przez 20 lat ten wiarołomny małżonek starał się i był ze mną.

A Ty przestań filozofować i napisz coś od siebie.
Ja cały czas piszę o swoim doświadczeniu a nie o hipotetycznych zdarzeniach.

Jeżeli informacja o zdradzie małżonki Ci pomogła, to napisz to.
Jak tego nie przeżyłeś, to nie pisz.
Jedno zdanie odpowiedzi.
Zaimponowałeś lapidarnością.
Jeśli to Ci wystarczy to jest w porządku.

Piszę o hipotetycznych zdarzeniach aby stworzyć możliwość zobaczenia rzeczy z tej drugiej strony, przed którą znakomita większość w popłochu ucieka.
Ucieczka spowoduje tylko tyle, że będziesz uboższy o klika refleksji - to wszystko.

Czy filozofuję
(daruję sobie przemożną chęć zadania Ci teraz pytania: ,,jacku-sychar - a jak myślisz? ,, :mrgreen: )

Tak
Doświadczyłem zdrady (wybacz ale nie opiszę szczegółów). Piszę z własnego doświadczenia. Jestem z grupy, która chce maksymalnej ilości danych, bo jak pisałem wcześniej lubię wiedzieć na czym stoję.

Moje osobiste odczucia
Bolesna wiedza i świadomość przenika całe jestestwo człowieka. To trwa i boli.
Co się dzieje później?
Później jest już tylko lepiej.
Kiedy wracają przykre myśli mówię do siebie ,, No tak - ale przecież już wszystko wiem. Pole zostało wyczyszczone - nie chce mi się o tym rozmyślać, bo wszystko już zostało powiedziane i przebaczone,,.

Pozytywne owoce poznania całej prawdy ze szczegółami to także zobaczenie w słabości drugiej osoby - swojej własnej.
Otworzyło mi to możliwość jeszcze większego ukochania.
,,Jest jak jest - idziemy dalej,, - mogłem sobie to powiedzieć szczerze i bez przekłamań/spekulacji BO wiedziałem na czym stoję.

Dla pełnej przejrzystości powtórzę raz jeszcze:
W rozumieniu ogólnie rozumianego dobra staramy się tu na forum przekazywać swą wiedzę/doświadczenia/rady.
Są one różne.
Trzeba z ostrożnością wypowiadać się czy coś działa czy nie.
Jak z tymi szczegółami zdrady.
Na 100 zdradzonych być może 90 osób nie będzie chciało szczegółów a 5 osób ich zażąda - napisałem o tym obszerniej w odpowiedzi do Nałoga.

Podsumowujac
W moim przypadku podjąłem decyzję o tym aby świadomie zanurzyć się w całym możliwym bólu i nie pozostawić niczego, co by mną szarpało w przyszłości.

JEDNOCZEŚNIE -TO CO ZADZIAŁAŁO U MNIE MOŻE PRZYNIEŚĆ ODWROTNY SKUTEK U KOGOŚ INNEGO.
Ta wiedza jest jak naładowany pistolet - może cię obronić albo zrobić ci krzywdę.

Angela
Posty: 469
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Angela » 07 maja 2018, 16:46

Pantopie,
Dla dobra małżeństwa, gdy obie strony chcą odbudowywać, nie znając szczegółów, lepiej przyjąć najłagodniejszą wersję wydarzeń. Chyba, że jest to na potrzeby terapii ze wsparciem kompetentnej osoby trzeciej.
Moim zdaniem nie uda się wytworzyć takiej atmosfery w małżeństwie, oby podawanie szczegółów zdrady nie było niepotrzebnym upokorzeniem dla obu stron.
Jeżeli
o wiele bardziej w głowie wywracają spekulacje, domysły i niedopowiedzenia oraz tworzenie własnych wizji tego jak było,
to znaczy, że nigdy o współmałżonku nie miało się dobrego zdania lub rozbudowane obrazy podpowiada własne grzeszne doświadczenie. W innym przypadku pewne rzeczy po prostu nie przychodzą do głowy.

krople rosy

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: krople rosy » 07 maja 2018, 18:36

Pantop pisze:
07 maja 2018, 16:45
Doświadczyłem zdrady (wybacz ale nie opiszę szczegółów). Piszę z własnego doświadczenia. Jestem z grupy, która chce maksymalnej ilości danych, bo jak pisałem wcześniej lubię wiedzieć na czym stoję.
Maksymalnej ilości danych? Każdego detalu? szczegółu? pozycji seksualnej? ilości pocałunków? miejsca ich składania? Naprawdę? PO co Ci to? Dla mnie ma to jakieś pornograficzne znamiona.
,,Wszystko można ale nie wszystko przynosi korzyść''....to chyba św. Paweł, nie pamiętam dokładnie. W moim przekonaniu nakłanianie człowieka do tego typu zwierzeń żadnej korzyści nie przynosi - nikomu. Chyba, że ktoś czerpał by z tego seksualne doznania....z tych opowieści dziwnej treści.
Pantop pisze:
07 maja 2018, 16:45
Bolesna wiedza i świadomość przenika całe jestestwo człowieka. To trwa i boli.
Nie każda wiedza jest warta odkrycia.

Ja osobiście nie chciałabym nawet by mnie kapłan w konfesjonale tak wypytywał dogłębnie i przeszywał niczym rentgenem moje zachowania.
Pewne miejsca złe i mroczne obnażone są całkowicie tylko przed Bogiem. Uważam, że tylko On ma do nich prawo. On to ,,uniesie'' i obmyje z winy i ciągłych wyrzutów sumienia i wspomnień.

Angela
Posty: 469
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Angela » 07 maja 2018, 19:22

Pantop pisze:
07 maja 2018, 16:46
Podsumowujac
W moim przypadku podjąłem decyzję o tym aby świadomie zanurzyć się w całym możliwym bólu i nie pozostawić niczego, co by mną szarpało w przyszłości.
O.K.Tobie pomogło, ale czy przyniosło realną pomoc wyznającemu prawdę, czy zmoblizowało do pracy nad małżeństwem drugą połówkę. Nie wiemy, czy nie pozostał tylko niesmak upokorzenia. Przykłady tu z forum potwierdzają, że to dopiero otwiera puszkę z Pandorą.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Pantop » 07 maja 2018, 19:44

Do: Angela i krople rosy i moderacja

Stało się tak, że piszecie nie przeczytawszy mego odpisu do Nałoga.
(wysłałem go dwa razy - teraz kiedy chciałem wysłać go trzeci raz - zniknął mi z kopii roboczych! :lol: )

Takie ,,gubienie,, wpisu lub publikowanie go po kilku godzinach powoduje znaczne obniżenie dynamiki dyskusji - i może właśnie o to chodzi.

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Niezapominajka » 07 maja 2018, 20:11

No mi mąż wywalił całą prawdę. Przyznam, że to było jak detonacja całego związku, jak pisał Pantop.
Zmagam się z tym cały czas, jest ciężko, ale przynajmniej stoję na prawdzie.

Angela
Posty: 469
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Angela » 07 maja 2018, 22:13

Angela pisze:
07 maja 2018, 19:22
to dopiero otwiera puszkę z Pandorą.
Powinno być oczywiście: puszka Pandory.
Ale swoją drogą, gdyby Pandora siedziała zamknięta w swojej puszce, to nieszczęścia dotknęłyby tylko ją, a tak rozlały się na cały świat.
Innymi słowy, wyznanie szczegółów zdrady może przełamać barierę wstydu, a co za tym idzie poczucie grzechu i kolejna zdrada staje się łatwiejsza. A zdradzony małżonek? Nie ma co się na niego oglądać. Raz poznał prawdę ze szczegółami i żyje, to i za drugim razem nic mu nie będzie.

Angela
Posty: 469
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Angela » 07 maja 2018, 23:14

A dlaczego temat wyznania zdrady ze szczegółami tak mnie dotknął?
Bo mój mąż wszelką chęć pracy nad ratowaniem małżeństwa uzależnia od takiego mojego wyznania.
Nie ważne, że zdrada jest urojona (tym, którzy nie znają mojego wątku wyjaśniam, że mąż cierpi na syndrom Otella). Psychiatrzy przestrzegają, żeby w takim wypadku nie przyznawać się do żadnych swoich zaniedbań w sferze wierności, nawet, gdy daleko im od zdrady, bo wtedy objawy mogą wybuchnąć ze zdwojoną siłą. Doprowadzając do zabójstwa ,,niewiernego" małżonka lub samobójstwa chorego włącznie.
Skłonność do takich urojeń nie jest wcale rzadka. Ja osobiście znam dwa małżeństwa tym doświadczone. Jedno jest w separacji, drugie podobno walczy.
Pamiętam, jak jeden z tych mężów, będąc u nas z wizytą, żalił się na zdradzającą żonę. A wiedzieliśmy jednocześnie, że jego żona cierpi na depresję w związku z chorobliwą zazdrością męża. Po jego wyjściu, pamiętam jak dziś, mój mąż dziwił się jak można publicznie wywlekać takie sprawy i być tak podejrzliwym. Przecież w małżeństwie ważna jest lojalność i zaufanie. Nie spodziewałam się, że po kilku latach nasze małżeństwo spotka to samo.
Zatem nie wiadomo, czy stres związany z rzeczywistą zdradą nie uwolni podobnych reakcji.
Samo żądanie szczegółów jest dla mnie chore, jest objawem jakiegoś psychicznego sadomasochizmu.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 7 gości