Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Lukajek
Posty: 12
Rejestracja: 13 lut 2019, 15:53
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Lukajek » 23 lut 2019, 20:06

Szczęść Boże,
Moja Historia:

Żona ma kochanka, z tego powodu mnie zostawiła i wyprowadziła się do rodziców końcem listopada 2018.

Jestem z Żona 10 lat, od 7 lat małżeństwo, od 1 roku kryzys, mamy dwójkę dzieci 2,5 i 5 lat. Przez 9 lat związku Żona mnie okłamała tylko raz, w ostatnim roku nieskończoną ilość razy oraz ukrywanie wiadomości i rozmów telefonicznych.Z mojej strony wiem co zawaliłem, zabrakło miłości dodatkowo problemy z praca i mieszkanie z moja Mamą dokładnie od roku. Kiedy zaczęło się jej uczucie do kogoś innego nie wiem (nazwijmy go Pracodawca), ale jak zauważyłem że coś jest nie tak to z mojej strony pojawiła się zazdrość i szaleństwo, bo nie wiedziałem co robić, zawsze umiałem wyjść z każdej opresji a tu totalnie zawalałem. Wizyty u psychologa świeckiego wspólnie: Pani stwierdziła że nie ma prawie nic do korekty w naszym małżeństwie - wszystko jest ok. Zacząłem się modlić Nowenna rozwiązująca węzły, po modlitwie Żona nabawiła się kontuzji co dyskwalifikowało ją do pracy u Pracodawcy. Kontuzja Żony i zapewnienia Pani psycholog trochę mnie uśpiły. Tutaj kolejna wtopa pierwszy szantaż z mojej strony: "albo przestaniesz się kontaktować z gościem albo zabiorę ci dzieci" na co odpowiedz mojej Żony była prosta - usuwała wszelkie ślady rozmów z telefonu. Kontuzja Żony spowodowały że została na jakiś czas przywiązana do łóżka. Ja zacząłem dużo bardziej okazywać miłość ( trochę za późno) i dużo bardziej się starać. Żona to zauważała- dowiedziałem się później że gadała o sytuacji z bratową z którą miała dobre relację. Od kontuzji żony minęły 3 miesiące, gdzie oznajmiła mi że nie chce ze mną być - o poranku zaakceptowałem to, po czym wieczorem zaczęła się dyskusja z mojej strony żeby ratować małżeństwo z aprobatą Żony.
Tego samego wieczora otworzyłem bilingi z telefonu Żony okazało się że przebywając w pracy bardzo długo codziennie rozmawia z kochankiem (już teraz można go tak nazwać).
Bardzo wielka rozpacz z mojej strony, błaganie żeby nie odchodziła, że jeżeli jestem zły to się zmienię. Na dwa tygodnie miała pojechać do rodziców żeby się zastanowić czy chce ze mną żyć czy nie. Po 1,5 tyg dzwoni że zostaje na stałe u rodziców. Na drugi dzień jestem po dzieci, umówiliśmy się że biorę je na 4 dni. Żona przez tel mówi że będzie po dzieci w niedziele. Ja w noc przed przyjazdem Żony mam przeczucie i jadę do jej kochanka zastaję ich tam razem. Oboje twierdzą że nie ma zdrady. I od tego momentu minęły już 3 miesiące. Żona dalej twierdzi że odeszła bo jestem "słaby" żeby się nie rozpisywać.

Sytuacja obecna
Żona jak przekazuje mi dzieci to jedzie do kochanka (kochanek mieszka niedaleko mnie a Żona około 250 km) albo on do Niej, jej rodzina ja w tym wspiera, i dalej utrzymuje ze nie ma i nie było relacji z nim.
Codziennie przez telefon widuje dzieciaki, Żona nie chce ze mną rozmawiać chyba ze na tematy: pieniądze ewentualnie rozwód.
Staram się nie zagadywać już żony chyba ze na temat dzieci.
Strasznie cierpię jak widzę żonę wieczorem ładnie wyszykowana i wiem ze wychodzi z Kochankiem.
Dzieci nie widują kochanka.

Uczestniczę w spotkaniach sychar, wzrastam jako katolik/człowiek.
Co mogę jeszcze zrobić prócz czekania, zawierzenia Bogu i modlitwy?
Są lepsze dni ale czasem są gorsze i noce kiedy serce mi bije tak jakbym czuł ze coś się dzieje niedobrego.
Żona nie chodzi do kościoła ściągnęła medalik Matki Boskiej i obrączkę. Jej rodzina niestety jest daleko od kościoła.

Nie wiem jak mam postępować. Czy jej dawać oznaki że Ją kocham?, ostatnio dałem jej kwiaty na 14 lutego i powiedziałem że ja nie rezygnuję z naszego związku.
Czasem wysyłam zdjęcia dzieci jak się dobrze ze mną bawią i staram się być pomocny dla niej.
Czasami palnę jakąś głupotę, jak komentarz na FB u kolegi z życzeniami żeby szanował Żonę bo może stracić jak ja.
Na argumenty a co z dobrem dzieci?? , prosta odpowiedz całej jej rodziny: lepsze dwa szczęśliwe domy niż jeden nieszczęśliwy.
Najbardziej nie pojmuję faktu że wszyscy znajomi/rodzina i ja też postrzegałem nasze małżeństwo za bardzo kochające się.
Czy jeden rok może tak pozamiatać miłość???

Z Bogiem

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8960
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Nirwanna » 23 lut 2019, 21:58

Witaj, Lukajek, na forum.
Bardzo dobrze, że wzrastasz jako człowiek, mężczyzna i katolik, to dobry kierunek; świetnie też, że korzystasz ze spotkań w Ognisku. To dobre miejsce do wzrastania równolegle w tych trzech aspektach, zakładając że dobrze te spotkania wykorzystujesz.
Warto, abyś je wykorzystał właśnie pod kątem tego pytania, które zadałeś: Czy jeden rok może tak pozamiatać miłość???
Może. Jeśli psuło się już wcześniej, a jedno z Was lub oboje - nie zauważaliście tego lub celowo bagatelizowaliście.
I tu jest właśnie praca domowa dla Ciebie: gdzie zawaliłeś Ty, za jaką przestrzeń odpowiadasz wyłącznie Ty - i solidnie się za nią zabrać, równie solidnie i równolegle modląc się za żonę. Przymierzałeś się już do takiej pracy?

I jeszcze jedno - na forum nie podajemy żadnych swoich danych, a opisując swoją historię warto zadbać, aby nie zawierała ona istotnych szczegółów, po których można byłoby rozpoznać Ciebie i Twoją rodzinę w realu.

A na koniec - na kochanków/kochanki staramy się w Sycharze mówić kowalski/kowalska (celowo z małej litery, aby nie obrażać prawdziwych Kowalskich). Chodzi o to, aby budować również względem nich postawę miłości bliźniego, choć to niewątpliwie trudne bardzo. Na początek wystarczy wyrażanie się o nich z tą dozą szacunku, jaka przysługuje każdemu dziecku Bożemu, nawet niemożebnie pogubionemu.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

CzysteŚwiatło
Posty: 120
Rejestracja: 22 wrz 2018, 13:53
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: CzysteŚwiatło » 24 lut 2019, 18:27

Lukajek pisze:
23 lut 2019, 20:06
Czy jeden rok może tak pozamiatać miłość???
Lukajek, rok to bardzo długo. W moim małżeństwie od "miesiąca miodowego" do deklaracji rozwodu (z utwierdzeniem, że jest to decyzja ostateczna, która już nie ulegnie zmianie) upłynęło 6 tygodni.

Lukajek pisze:
23 lut 2019, 20:06
Co mogę jeszcze zrobić prócz czekania, zawierzenia Bogu i modlitwy?
Są lepsze dni ale czasem są gorsze i noce kiedy serce mi bije tak jakbym czuł ze coś się dzieje niedobrego.
Jest tylko jedna Osoba, która może Was z tego wyciągnąć. Polecam budować z Nim relację, rozmawiać z Nim, opowiadać mu o swoich zranieniach, bezsilności, potrzebie kontrolowania sytuacji, ofiarować mu Was oboje i Twoje próby ratowania małżeństwa.

Bardzo polecam tę modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne:
Panie Jezu, Ty przyszedłeś po to, aby uzdrowić serca zranione i udręczone, proszę Cię, abyś uzdrowił urazy powodujące niepokoje w moim sercu.
Proszę Cię w szczególny sposób, abyś uzdrowił tych, którzy są przyczyną grzechu.
Proszę Cię, abyś wszedł w moje życie i uzdrowił mnie od urazów psychicznych, które mnie dotknęły w dzieciństwie i od tych ran, które mi zadano w ciągu całego życia.
Panie Jezu, Ty znasz moje trudne sprawy, składam je wszystkie w Twoim Sercu Dobrego Pasterza. Proszę Cię, odwołując się do Twej wielkiej rany, otwartej w Twoim Sercu, abyś uleczył małe rany mojego serca.
Ulecz rany moich wspomnień, aby nic z tego, co mi się przydarzyło, nie przysparzało mi cierpienia, zmartwień, niepokoju.
Ulecz, Panie, wszystkie te urazy, które w moim życiu stały się przyczyną grzechu.
Pragnę przebaczyć wszystkim osobom, które mi wyrządziły krzywdę.
Wejrzyj na te urazy wewnętrzne, które mnie czynią niezdolnym do przebaczenia.
Ty, który przyszedłeś uleczyć serca strapione, ulecz moje serce.

Ulecz, Panie Jezu, moje wewnętrzne urazy, które są przyczyną chorób fizycznych.
Oddaję Ci moje serce. Zechciej je przyjąć, Panie, i oczyścić.
Napełnij mnie uczuciami Twego Boskiego Serca.
Pomóż mi być pokornym i cichym.
Ulecz mnie, Panie, z bólu, który mnie przytłacza z powodu śmierci drogich mi osób. Spraw, bym mógł odzyskać pokój i radość dzięki wierze, że Ty jesteś Zmartwychwstaniem i Życiem. Uczyń mnie prawdziwym świadkiem Twego Zmartwychwstania, Twego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią, Twojej obecności jako Żyjącego wśród nas. Amen.
"Panie, przepasz mnie i poprowadź gdzie ja nie chcę pójść"

Lukajek
Posty: 12
Rejestracja: 13 lut 2019, 15:53
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Lukajek » 24 lut 2019, 18:38

@Nirwanna dziękuje za odpowiedz,
wiem w jakich aspektach zawalałem, postanowiłem je zapisać na kartce żeby nad nimi pracować, ale są to tematy głównie w relacjach z Żoną,
więc są do przepracowania po powrocie Żony :), mam nadzieje już jutro (żart).
Tematy osobiste są przepracowywane na bieżąco.

Jeśli chodzi o modlitwę to jest jej dużo i z mojej strony oraz cała moja rodzina się modli.

Kowalskiego starałem się tak opisać żeby nie zapachniało negatywnie. Zamówiłem za niego mszę oraz czasem się za niego modlę. Wydaję mi się że nie mam bardzo dużych negatywnych odczuć względem niego, może dlatego że go nie widuję, mało o nim myślę, a za to mam żal do własnej Żony. Też do przepracowania.

Ostatnio wpadła mi taka statystyka że 50% dzieci komunijnych w Polsce ma rodziców rozwiedzionych, a Wrocław i chyba Poznań to nawet 80%. Strasznie przykro to słyszeć.

Znajomi z mojego otoczenia mają podejście że jeżeli się nie układa to trzeba się rozejść - chore. Jak to ksiądz Dziewiecki mówił na wykładzie, od niektórych ludzi trzeba się odseparować i modlić się za nich. Mój kryzys oprócz nawrócenia otwiera mi oczy.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: tata999 » 25 lut 2019, 9:13

Jeśli te statystyki to prawda, to jestem zdruzgotany.

jacek-sychar
Posty: 6482
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: jacek-sychar » 25 lut 2019, 9:29

Kilka lat temu w mojej parafii na chyba dwadzieścia kilka chrztów w ciągu roku ile było z rodziców sakramentalnych? 1 (słownie: jedno)

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: tata999 » 25 lut 2019, 9:31

Nie pojmuję tego.

Szukajacy_1978
Posty: 137
Rejestracja: 14 lut 2019, 12:58
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Szukajacy_1978 » 25 lut 2019, 10:26

Ja też.
"Wierzę, że Pan Bóg cofnął mnie jak strzałę w łuku, po to, bym mógł jak najdalej i jak najcelniej wystrzelić." / za ks. Pawlukiewiczem...

Dwa_odcienie
Posty: 105
Rejestracja: 09 sie 2018, 21:24
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Dwa_odcienie » 25 lut 2019, 11:28

Bo teraz kredyty wiążą bardziej niż ślub w kościele.

burza
Posty: 380
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: burza » 26 lut 2019, 18:37

I u mnie, też tak było, ślub kościelny bo na całe życie i tak zrobiłam. A przy okazji ,kredyt bo razem damy radę. I dalej myślę, ale tylko ja.

Lukajek
Posty: 12
Rejestracja: 13 lut 2019, 15:53
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Lukajek » 09 mar 2019, 16:49

witam, po przerwie,
sytuacja dalej napięta,

byłem u prawnika, szykuję się na odpowiedz na pozew rozwodowy (mam przeczucie),

ostatni czas bardzo fajnie spędziłem bo miałem dzieciaki u siebie, kupa radości,
niestety w tym czasie Żona przebywała u Kowalskiego, już prawie się z tym nie ukrywa, ale w rozmowie z moimi znajomymi i moją rodziną dalej utrzymuje że nie ma z nim relacji,
sytuacja zmierza w złym kierunku, coraz lepiej sobie z tym radzę ale moja psychika zmierza w kierunku -> "przestań Ją kochać, nie jest warta, krzywdzi cię a zagłusza sumienie robiąc z Ciebie potwora",

nie rozumiem jak można tak krzywdzić drugą osobę, jest to dla mnie nie pojęte, jak można "wyłączyć przed nawias" całe te dobro które między nami było przez te wszystkie lata, chyba że to była gra mojej Żony,

zeszłoroczne kazanie popielcowe Księdza Pawlukiewicza trochę mnie nastawiło że nasze życie na ziemi to tylko krótki odcinek czasu i nie ma co się przejmować, ale jednak się przejmuję, chce mieć przyjaciela z którym będę dzielił codzienny trud,

jak Żona odbierała dzisiaj dzieciaki to była kłótnia o "kucyki Pony" - sama zagadała o to a ja niepotrzebnie próbowałem ją troszkę moralizować w stronę wiary i tu był mój błąd, powinna być krótka informacja że nie i koniec,

Żona uważa się za dobrego człowieka ja Ją też za taką uważałem, to był główny powód dla którego Ją pokochałem,

obecnie jej postawa jest taka że nas nie ma, widocznie jest w głębokich relacjach z Kowalskim, co robić??? bezczynie czekać i wzrastać jako człowiek??

Monti
Posty: 712
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Monti » 09 mar 2019, 19:22

Nic dziwnego, że jeszcze mocno to przeżywasz. Sytuacja jest ciągle świeża, a dochodzenie do siebie w takich sytuacjach trochę trwa.
Pytasz, czy masz bezczynnie czekać. Polecam „kultowy” wpis „W złote ramki oprawić słowa Kasi”, w którym jest wyjaśnione, że każdy z nas ma tyle do przepracowania u siebie, że w żadnym wypadku nie oznacza to bezczynności.
Jak dobrze wiesz, nie masz wpływu na postawę żony. To, czy relacje z kowalskim są „głębokie”, to się jeszcze okaże. Zazwyczaj te relacje są dość płytkie, oparte na jakimś zauroczeniu, które prędzej czy później mija.
Jak piszesz, Twoja psychika zmierza do tego, by przestać kochać żonę. Ponieważ ślubowałeś jej miłość, nie jest to do końca dobry kierunek. Bardziej chyba chodzi o to, by przestać ją kochać w taki sposób, który Cię jakoś wyniszcza czy stresuje (czyli innymi słowy – odwiesić się emocjonalnie). Jest to tzw. twarda miłość, o której mówi np. ks. Dziewiecki.

jacek-sychar
Posty: 6482
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: jacek-sychar » 09 mar 2019, 19:33

Wątek "W złote ramki oprawić słowa Kasi :)" jest tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=233

Lukajek
Posty: 12
Rejestracja: 13 lut 2019, 15:53
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: Lukajek » 09 mar 2019, 21:13

jacek-sychar pisze:
09 mar 2019, 19:33
Wątek "W złote ramki oprawić słowa Kasi :)" jest tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=233
ten fragment mam wydrukowany i czytam dla wzmocnienia co jakis czas ---- dziekuję

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zona odeszla- twierdzi że nie ma kochanka

Post autor: tata999 » 09 mar 2019, 22:39

Lukajek pisze:
09 mar 2019, 16:49

nie rozumiem jak można tak krzywdzić drugą osobę, jest to dla mnie nie pojęte, jak można "wyłączyć przed nawias" całe te dobro które między nami było przez te wszystkie lata, chyba że to była gra mojej Żony,
Może właśnie była to gra. Oprócz tego, w moim przypadku dużo nowego dowiaduję się z biegiem czasu tak, że wiele faktów interpretuję inaczej. "Łatwiej jest oszukać ludzi niż przekonać, że zostali oszukani".

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości