zniszczyłam swoje małżeństwo

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6222
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: jacek-sychar » 21 maja 2019, 17:25

Jonasz pisze:
21 maja 2019, 16:33
Przecież nie przepraszam wróciłaś to w kredyt po 2000 dziennie na 30 lat?
Ale o co chodzi? :shock:

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: PaniMama » 21 maja 2019, 18:11

Przeczytałam cały wątek.
I tak sobie myślę... Że pewne rzeczy przerabiałam z mężem.
Kiedy poznałam mojego męża, byłam niezależną finansowo kobietą, całkiem nieźle zarabiającą.
Poza tym pieniądze dla mnie nigdy nie stanowiły wyznacznika- w sensie nauczono mnie, że są potrzebne do życia, są po to by je wydawać... Ale raz są a raz ich nie ma i z milionera w ułamku sekundy możesz wylądować na bruku i na odwrót.
Do rzeczy.
Kiedy już tak jakiś czas spotykałam się z tym moim , jeszcze wtedy nie mężem... I zaczęłam u niego bywać coraz częściej...pewnego dnia zaczepił mnie pewien mężczyzna ( uważam, że nie powinien tak robić, bo nie wiedział kim jestem) i powiedział, że mój mąż ma spore zaległość w spółdzielni... Okazało się, że przez rok nie płacił w ogóle czynszu ... Załamałam się.
Ja- nigdy nie miałam kredytu, żadnych większych zobowiązań finansowych... Bo jak mnie na coś nie stać- to tego nie kupuje...
Odkładam, zbieram i jak już mam, to wtedy.
Ok. Jego rodzice spłacili dług...
Sytuacja powtórzyła się , jak już byliśmy małżeństwem... W tedy, bez mojej wiedzy zaciągnął kredyt na 15000tys. A ja jeszcze wtedy nie widząc ( wyszło zupełnie przez przypadek, kiedy szukaliśmy jakichś dokumentów....)
A ja głupia co miesiąc tyrałam... I spłacałam jego długi.
Do dnia dzisiejszego... Tak naprawdę nie wiem jakie ma zobowiązania... Mimo, że wielokrotnie pytałam. Niby mi wszystko powiedział, a mnie ciągle się nie zgadza.
Wiecznie słyszę, że on nie ma pieniędzy...a od 10lal nie może spłacić dwóch kart kredytowych chyba 1000 i 3000zl... No ludzie....
I jeszcze jakieś kredyty...
I ostatnio się wysypał, że jego matka dla mu dostęp do jej konta, to czasem sobie od niej pożycza.
Nie wiem. Nie wierzę mu i nie wiem na co on przepuszcza te pieniądze.
Nie złapałam go nigdy na hazardzie. Jakichś nowych rzeczy też nie widzę. Żeby mieć kochankę jest zbyt leniwy i przy pierwszej lepszej okazji by się wysypał ..
Przepija? Przejada?
Mnie się już nawet nie chce tego analizować.
Daje ciała na prawie każdym polu jeżeli chodzi o życie małżeńskie, rodzinne.
A ja czuję się bezradna.

Jonasz
Posty: 705
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Jonasz » 21 maja 2019, 18:39

Jacku przepraszam przeoczylem literowke.
Chodziło mi o to że że ten dług nie jest chyba tak wysoki. Obciazajacy.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Triste
Posty: 144
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 21 maja 2019, 18:51

Jonasz pisze:
21 maja 2019, 18:39
Jacku przepraszam przeoczylem literowke.
Chodziło mi o to że że ten dług nie jest chyba tak wysoki. Obciazajacy.
Nie. Za 5 lat splace go. Żeby nie obciążał tak bardzo budżetu poszlam do pracy.
PaniMamo - w trakcie małżeństwa nie wzielam bez jego zgody grosza. Uczciwie splacam dług miesiąc po miesiącu.

Jonasz
Posty: 705
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Jonasz » 21 maja 2019, 18:55

Paniami myślę że ten ważny post powinnaś skopiować w Swoim wątku.
To bardzo ważne informacje.
A może i kluczowe.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Triste
Posty: 144
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 21 maja 2019, 19:31

Triste pisze:
21 maja 2019, 18:51
Jonasz pisze:
21 maja 2019, 18:39
Jacku przepraszam przeoczylem literowke.
Chodziło mi o to że że ten dług nie jest chyba tak wysoki. Obciazajacy.
Nie. Za 5 lat splace go. Żeby nie obciążał tak bardzo budżetu poszlam do pracy.
PaniMamo - w trakcie małżeństwa nie wzielam bez jego zgody grosza. Uczciwie splacam dług miesiąc po miesiącu.
Źle się wyrazilam. Chciałam napisać ze poszłam do drugiej pracy.

Jonasz
Posty: 705
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Jonasz » 21 maja 2019, 20:14

Triste jak dla mnie to ok.
Oczywiście nie neguje faktu że szkoda że nie powiedziałaś w całości prawdy wcześniej.
Ale rozumiem też Twoje obawy.

A rozwiązanie które podjelas szczerze mówiąc zaimponowalas mi.
Uważam je za dojrzałe i mądre.
Myślę że pozostaje teraz zaufać Panu Bogu.
Ten kryzys po coś jest.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Triste
Posty: 144
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 22 maja 2019, 8:06

Jonasz pisze:
21 maja 2019, 16:33
Triste.
Przyznaję że po przeczytaniu o spodniach troszeczkę się zastanawiam.
Miał możliwość zdobycia historii zgoda ale czy zgodnie z prawem?
Popełnić błąd nie przyznać się że strachu chociażby przed odrzuceniem zgoda ale czy znowu to takie przestępstwo?
Nie usprawiedliwia zgoda mógłbym poczuć się oszukany zgoda ale są granice.
Wydaje mi się że przekraczasz je może z bólu?
Pieniądze ważniejsze niż żona.?
Wiem pisze to po iluś tam latach pesel też w miarę wysoki.
Czy jego reakcja jest w miarę adekwatna do szkód?
Przecież nie przepraszam wróciłaś to w kredyt po 2000 dziennie na 30 lat?
Jonaszu odpowiadając na Twoje pytania to wiesz, ja swojej winy nie umniejszam.
Mój mąż stracił do mnie zaufanie bo ja go okłamałam trzy razy, trzy razy się do tego wszystkiego przyznawałam... nie wiem dla czego, ze strachu, ze wstydu. Tak naprawdę to znaliśmy się krótko... do cześci przyznałam się po 7 miesiącach znajomości.
Zresztą nasz związek w ogóle dość szybko się rozwijał.
A ja się w nim strasznie zakochałam, tak bardzo mi na nim zależało że myśl o tym że mogłabym go stracić powodowała ogromny ból.
za każdym razem kiedy widywaliśmy się w weekend zastanawiałam się czy to już nasz ostatni razem :( Nie wiem, nie wierzyłam w niego, nie wierzyłam że może mi wybacz.

To był mój ogromny błąd, będę go żałować do końca życia.

Natomiast odkreślając całą tą sytuację to bardzo boli mnie zachowanie mojego męża przez cały ostatni rok, jego odtrącenie, brak zainteresowania mną, nie było u nas czegoś takiego że mogłam przyjść do męża w ciężkich chwilach.
Popołudniami spędzał czas na grze na konsoli. czasem w milczeniu obejrzelismy jakiś film.
Nie miałam w nim wsparcia w żadnej sprawie. kiedy nie miałam jak dojechać z pracy do domu to nie mąż się tym interesował tylko mój ojciec troszczył się o to. Dom w większości też ogarniałam sama, jego pomoc była minimalna, po kilku miesiącach poczułam się tym wszystkim strasznie wyczerpana. Wstawałam rano o wiele wcześniej niż on. ciągnę dwie prace, czwartki i piątki są dla mnie jak wyjęte z życia bo od rana do wieczora nie ma mnie w domu.
Moja rola ograniczała się do pracowania czy to w pracy, czy to w domu.
On jako maż nie potrafił zadbać o sprawy typu: żono, pójdziemy razem do kina, zabiorę Cię na obiad, spędzimy razem dzień, weźmy urlop pojedzmy gdzieś.
Brakowało mi poprostu zainteresowania z jego strony, inicjatywy do spędzania czasu, czułam jak gaśnie jego zainteresowanie mną.
Czułam się z tym strasznie, byłam w tym małżeństwie tak strasznie samotna :( Mówiłam mu o tym, że potrzebuje być z nim więcej, spędzać razem czas, wyjść na randki.
Ale tego nie było.
O pewnych rzeczach które go denerwowały powiedział mi dopiero pół roku później, wszystko tłumił w sobie, nie było go stać na rozmowę. Grał przede mną że wszystko jest ok podczas gdy w myślach oskarżał mnie o wiele rzeczy.

Wiem że jestem winna, poczucie winy towarzyszy mi w nocy i w dzień ale poczułam się nikim w tym małżeństwie. Nikim ważnym. Kimś po kim można jechać bo zrobiłam coś złego.

Triste
Posty: 144
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 23 maja 2019, 8:19

Wiecie co ja nie rozumiem swojego męża.
W niedzielę podjęliśmy decyzję o rozwodzie.
Dziś mamy czwartek a on do mnie napisał wiadomość dlaczego zachowuję się jak głęboko obrazona, dlaczego się nie odzywam i dlaczego milczę i czy tak ma wyglądać nasz kontakt.

No nie wiem, jak to według niego ma się odbywać ale skoro chce rozwodu to mamy się zachowywać jakby nic się nie stało ? pisać sobie smsy na dzień dobry i dobranoc, kontaktować się zwyczajnie jak dawniej ?

Ja tak nie potrafię, ból rozdziera mi serce, nie chcę rozdrapywać tych ran.
Po co on to robi ?

jacek-sychar
Posty: 6222
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: jacek-sychar » 23 maja 2019, 8:54

Triste pisze:
23 maja 2019, 8:19
Po co on to robi ?
Bo może nie chce jednak rozwodu? :lol:

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Aleksander » 23 maja 2019, 9:14

Triste pisze:
23 maja 2019, 8:19
Wiecie co ja nie rozumiem swojego męża.
W niedzielę podjęliśmy decyzję o rozwodzie.
[...]
Po co on to robi ?
Triste - czasem "hasło rozwód" jest takim... no... straszakiem.

Próbą (ostatnią?) pokazania, że coś nam nie pasuje...

Ja sam złożyłem pozew o rozwód (skutecznie...) w myślą o wybudzeniu żony z pewnego schematu zachowań.

Często słyszę też, że kobiety w kłótniach używają hasła "rozwód" - bo czasem naprawdę im już "brakuje sił"... - tak wiele rzeczy nie pasuje... że chce się "to wszystko rzucić" - pewnie więc panowie też mogą użyć tego hasła - aby sprowokować jakieś zmiany.

Z perspektywy - uważam, że nie jest to najlepsza droga - bo jednak jest to jakaś forma przemocy i nacisku... tylko że czasami widocznie jawi się jako jedyna opcja (mi się jawiła) ... albo najprostsza i najszybsza, po jaką można sięgnąć.
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Triste
Posty: 144
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 23 maja 2019, 9:19

jacek-sychar pisze:
23 maja 2019, 8:54
Triste pisze:
23 maja 2019, 8:19
Po co on to robi ?
Bo może nie chce jednak rozwodu? :lol:
Wydaje mi się Jacku że jest odpowiedzialny za swoje słowa które mówił w niedzielę.

jacek-sychar
Posty: 6222
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: jacek-sychar » 23 maja 2019, 9:41

Triste pisze:
23 maja 2019, 9:19
Wydaje mi się Jacku że jest odpowiedzialny za swoje słowa które mówił w niedzielę.
A może po prostu jest grzeczny i nie chciał się już więcej z Tobą kłócić?
Przypomnij sobie, kto pierwszy wyszedł z propozycja rozwodu i jakie było Twoje stanowisko w tej sprawie.

Triste
Posty: 144
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 23 maja 2019, 9:50

Myśmy się nie pokłócili Jacku. Z propozycją rozwodu wyszłam ja.
Rozmawialiśmy na spokojnie, potem oboje doszliśmy do do tego momentu że trzeba się rozstać bo żadne z nas nie umie już dłużej o to walczyć
:(

jacek-sychar
Posty: 6222
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: jacek-sychar » 23 maja 2019, 10:02

No widzisz!
Masz grzecznego męża. Nie chciał się z Tobą kłócić i przyznał Ci rację.
I nie pisz mi, że się nie pokłóciliście. To tylko Tobie się tak wydaje. Przypuszczam, że on myśli całkiem inaczej.
Penie zarzuciłaś go swoimi emocjami i on biedny załamał się pod ich ciężarem i zgodził się na wszystko.

Sam pamiętam, jak moja żona przeprowadzała ze mną "spokojne rozmowy". Kiedy zaczniemy się budować. Spokojnie jej tłumaczyłem, że to już niedługo. Do niej nic nie docierało. Natychmiast i natychmiast. Samo się zrobi. Pieniądze (brakujące) same spadną z nieba, robotnicy będą tak uczciwi, że nie będzie trzeba ich pilnować. Po chwili ja już nie potrafiłem usiedzieć i spacerowałem po pokoju. A żona z pełną powagą powtarzała swoje "prawdy objawione". Ja, który już przeżyłem jedna budowę (dom rodziców) i który jako nastolatek przy tym dużo i ciężko pracowałem, widziałem bzdury, które żona wypowiada będąc przekonana o słuszności swoich racji. I wylewała na mnie swoje emocja. A ja marzyłem tylko o tym, żeby ta rozmowa się skończyła. Godziłem się na wszystko, żeby tylko ta rozmowa się zakończyła. I to następnego dnia dochodziłem do siebie po tym potopie emocjonalnym.

Czy Ty Triste czytałaś jakąś książkę o funkcjonowaniu mężczyzn i kobiet?
Bo z tego co piszesz, to ja tego nie widzę.
Wręcz powiedziałbym, że emocjonalnie molestujesz swojego męża. :lol:
Czy ktoś już coś takiego wcześniej wymyślił? Jeżeli nie, to przypisuję sobie prawa autorskie do tego stwierdzenia. :P

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Keraj, sasanka i 16 gości