Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 24 kwie 2019, 23:43

Po prostu czasem wiem, tak samo wiem kiedy mnie oszukuje, znam ją ... i nigdy nie była w tym dobra.

Czasem zauważam jak przechodzę obok, czasem widzę jak panikuje, aby w pośpiechu przełączyć stronę, gdy mnie zauważy.

Kiedyś się z tym mocno nie kryła, ale gdy w kłótni jej o to wypomniałem to zaczęła nieudolnie kombinować.

Mimo że powiedziała mi, że nie przestanie z nim pisać, bo nie widzi w tym złego i to tylko kolega, to stara się tak robić abym przypadkiem nie zobaczył a ja wtedy widzę jeszcze bardziej.

Anita11
Posty: 4
Rejestracja: 19 mar 2018, 11:50
Płeć: Kobieta

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Anita11 » 25 kwie 2019, 11:20

Moim zdaniem za bardzo skupiasz się na kowalskim. Przeanalizuj co się dzieje przed tym kiedy żona znów szuka mieszkania i się wycofuje. Ale przeanalizuj co Ty takiego robisz, mówisz. Czy może dzieje się to po tym jak dla towarzystwa wypiłeś kilka piw, drinków? Może kiedy w czymś żonę naciskałes? Próbowałeś wymusić?
Szkoda że nie podjąłeś terapii nawet jeśli nie czujesz takiej potrzeby. Czy byłbyś w stanie dla dobra małżeństwa i swojego dobra przede wszystkim zrezygnować całkowicie z alkoholu? Tak czy siak musisz to przepracować dlaczego piłeś. Dlaczego akurat taka forma ucieczki. Przyczyna jest wydrukowana w Twoją podświadomość o spróbuj się do niej dobrać. Nie przekonuje mnie odpowiedz że chciałeś zwrócić na siebie uwagę żony.

Wykazałes się męska odwagą podejmując pracę nad sobą. Nie zniechęcaj się.

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 25 kwie 2019, 12:18

Wczoraj nie wytrzymałem i powiedziałem żonie że nie będę akceptował kowalskiego.
Zazwyczaj takie rozmowy się kończyły kłótnią i tym ze mnie nienawidzi i nigdy na pewno z mną nie będzie.

O dziwo teraz nie skończyło się kłótnią, powiedziała mi po raz kolejny że nic nie ma miedzy nimi.

Powiedziała też się cieszy że się zmieniłem, ale już do mnie nic nie czuje i nie może się zmusić aby znowu ze mną być i nie wie czy chce spróbować jeszcze raz.

Anita11 pisze:
25 kwie 2019, 11:20
Moim zdaniem za bardzo skupiasz się na kowalskim. Przeanalizuj co się dzieje przed tym kiedy żona znów szuka mieszkania i się wycofuje. Ale przeanalizuj co Ty takiego robisz, mówisz. Czy może dzieje się to po tym jak dla towarzystwa wypiłeś kilka piw, drinków? Może kiedy w czymś żonę naciskałes? Próbowałeś wymusić?
To sie zazwyczaj zdarza gdy zbliza się piątek i moje zachowanie nie ma żadnego wpływu.

Jednak było tak, zwłaszcza na poczatku kryzysu, że gdy to widziałem zaczynałem rozmowę i prubowałem ją przekonać, wtedy dochodziło do kłutni. Po kilku razach odpusciłem i zostawiłem to ale to sie samo kreci bez mojego udziału.
Anita11 pisze:
25 kwie 2019, 11:20
Czy byłbyś w stanie dla dobra małżeństwa i swojego dobra przede wszystkim zrezygnować całkowicie z alkoholu? Tak czy siak musisz to przepracować dlaczego piłeś. Dlaczego akurat taka forma ucieczki. Przyczyna jest wydrukowana w Twoją podświadomość o spróbuj się do niej dobrać. Nie przekonuje mnie odpowiedz że chciałeś zwrócić na siebie uwagę żony.
Ja praktycznie nie pije alkoholu , nawet jesli pije dla towarzystwa to bardzo rzadko i nie parę piw czy drinków a max 1 drinka lub 2 małe piwka z niska zawartością alkoholu.

To nie jest spowodowane tym że się kontroluje tylko, może to zabrzmi śmiesznie , już nie lubię wpływu alkoholu na mój organizm. Czuje się i bawię znacznie lepiej w towarzystwie gdy nie pije niż wtedy gdy piłem. Czuje się zdrowszy i w ogóle czuje się super fizycznie i psychicznie (pomijając kryzys).

Jeśli to się zmieni nie wykluczam terapii, na razie nie widzę sensu.

Myślę że dlatego wybrałem alkohol bo to było najłatwiejsze rozwiązanie, żeby nie myśleć, żeby zapomnieć o problemach…

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 29 kwie 2019, 21:45

Właśnie wróciłem z wyjazdu i niestety sprawy się potoczyły do przodu w złym kierunku.
W piątek żona miała standardowo zły humor i ciągle pokazywała jak jest niezadowolona ze jedziemy razem.
W sobotę wręcz odwrotnie, przez większość dnia rozmawiała zemną uśmiechała się, że przez chwilę zapomniałem o wszystkim.
W niedzielę od rana zdenerwowana, w pewnym momencie wybuchła, jak mnie nie na widzi …..blala blabla starałem się ja ignorować na spokojnie rozmawiać, ale tylko mnie raniła w końcu doszło do kłótni żona ciągle pokazywała jak mnie nienawidzi ja jej powiedziałem, że tak naprawdę nie wiem, czego ona ode mnie chce, ze dałem jej spokój, o który mnie tak prosiła a ona ciągle ma do mnie pretensję, że się staram uratować naszą rodzinę.
W końcu postanowiła, że się wyprowadzi jeszcze w maju.
Dziś droga powrotna minęła spokojnie zona ze mną trochę rozmawiała była miła. Gdy wróciliśmy poprosiłem ja o rozmowę, poprosiłem ją zęby nie spieszyła i nie podejmowała decyzji pochopnie jednak na próżno, bo rozmowa z jej strony się skończyła tylko naranieniu mnie, aby powiedzieć jak najwięcej rzeczy, które będą dla mnie bolesne.
Tak się skończył dzień.
Nie wiem, czego się spodziewać.
Ciągle powtarza, że nic do mnie nie czuje, że nawet nie myśli już o tym, co było kiedyś, a w każdej rozmowie wszystko mi wypomina i robi wszystko żeby pokazać jak mnie nienawidzi, jak jest zła na mnie.

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Aleksander » 29 kwie 2019, 22:12

Robertb pisze:
29 kwie 2019, 21:45
[...]
W końcu postanowiła, że się wyprowadzi jeszcze w maju.

[...] poprosiłem ją żeby nie spieszyła i nie podejmowała decyzji pochopnie jednak na próżno, bo rozmowa z jej strony się skończyła tylko na ranieniu mnie, aby powiedzieć jak najwięcej rzeczy, które będą dla mnie bolesne. [...]
Zwykle jest tak, że im bardziej kogoś chcemy zatrzymać, tym bardziej ktoś chce się uwolnić.

Jakbyś był na nieco innym etapie, mógłbyś nieco zażartować coś w stylu "o świetnie, będę mieć w końcu własny gabinet" ... albo... o zrobię sobie z tego (lub innego) pokoju garderobę, siłownię, wstawię piłkarzyki, bilard... cokolwiek :D ...

Jeśli koncentruje się, na ranieniu Ciebie... to czasem znaczy to, że sama siebie chce przekonać... lub/i - że faktycznie jak podpowiada Unicorn2 - chce, abyś Ty ją znienawidził... wówczas jej będzie łatwiej z jej decyzją. Tak czy inaczej - ona te słowa wypowiada bardziej dla siebie (pod siebie) niż dla Ciebie :)
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 30 kwie 2019, 6:21

Wczoraj doszło do krótkiej wymiany zdań jak zwykle ona zaczela, powiedziała że nawet jak się teraz nie wyprowadzi to i tak zostawi minie jak dzieci dorosną.

Jak ją obserwuje to mam wrażenie że zachowuje się jak nastolatka albo nawet dziecko które chce podokuczac innemu.

Nie wiem czy powinienem do końca robić tak jak robiłem i z nią wogule nie rozmawiać, czy prubować jakoś wpłynąć na jej decyzję.

Rozmowa kończy się zawsze tak samo, nie mam pojęcia czy do niej trafiają jakieś argumenty.

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 30 kwie 2019, 6:35

Aleksander pisze:
29 kwie 2019, 22:12
Robertb pisze:
29 kwie 2019, 21:45
Jeśli koncentruje się, na ranieniu Ciebie... to czasem znaczy to, że sama siebie chce przekonać... lub/i - że faktycznie jak podpowiada Unicorn2 - chce, abyś Ty ją znienawidził... wówczas jej będzie łatwiej z jej decyzją. Tak czy inaczej - ona te słowa wypowiada bardziej dla siebie (pod siebie) niż dla Ciebie :)
W jaki sposób najlepiej postępować ?
Powiedzieć ok zrób jak chcesz ?
Ignorować ją i to co mówi?

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 30 kwie 2019, 6:55

Zastanawiam się jeszcze jak to wszystko wpłynie na jej życie. Chce się wyprowadzić razem z dziećmi.
Czy jeśli podejmie taka decyzje, wyprowadzi się i złoży pozew o rozwód, bez chociaż jednej spokojnej rozmowy, bez jakiejkolwiek próby ratowania związku czy potem sobie z tym poradzi?
Czy faktycznie będzie szczęśliwa i nie będzie miała wyrzutów sumienia z tego powodu ze załatwiła to w sposób godny pożałowania.
Boję się, że dzieci będą cierpieć podwójnie z powodu naszego rozstania i z powodu jej problemów.

jacek-sychar
Posty: 6211
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: jacek-sychar » 30 kwie 2019, 8:49

A dlaczego Ty nie możesz zostać z dziećmi?

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Pijawka » 30 kwie 2019, 8:59

Robertb pisze:
30 kwie 2019, 6:55
Zastanawiam się jeszcze jak to wszystko wpłynie na jej życie. Chce się wyprowadzić razem z dziećmi.
Czy jeśli podejmie taka decyzje, wyprowadzi się i złoży pozew o rozwód, bez chociaż jednej spokojnej rozmowy, bez jakiejkolwiek próby ratowania związku czy potem sobie z tym poradzi?
Czy faktycznie będzie szczęśliwa i nie będzie miała wyrzutów sumienia z tego powodu ze załatwiła to w sposób godny pożałowania.
Boję się, że dzieci będą cierpieć podwójnie z powodu naszego rozstania i z powodu jej problemów.
Milo,że myślisz o tym jak ona sobie poradzi...ale chyba masz wpływ tylko na to jak Ty sobie poradzisz. Nie chroń jej przed konsekwencjami jej decyzji- niech odczuje je na własnej skórze. Wiem, że wtedy cała rodzina cierpi, ale są rzeczy na które nie masz wpływu. Ja na Twoim miejscu nie rozczulałabym się za mocno jak ona sobie poradzi, czy będzie szczęśliwa i jak to wpłynie na jej życie. Sądzę, że na ten czas lepiej się skupić na sobie i dzieciach. I tak jak pytał Jacek- są jakieś przeszkody, żeby nie mogły zostać z Tobą albo chociaz "pół na pół"?

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: tata999 » 30 kwie 2019, 9:24

Robertb pisze:
30 kwie 2019, 6:55
Zastanawiam się jeszcze jak to wszystko wpłynie na jej życie. Chce się wyprowadzić razem z dziećmi.
Czy jeśli podejmie taka decyzje, wyprowadzi się i złoży pozew o rozwód, bez chociaż jednej spokojnej rozmowy, bez jakiejkolwiek próby ratowania związku czy potem sobie z tym poradzi?
Czy faktycznie będzie szczęśliwa i nie będzie miała wyrzutów sumienia z tego powodu ze załatwiła to w sposób godny pożałowania.
Boję się, że dzieci będą cierpieć podwójnie z powodu naszego rozstania i z powodu jej problemów.
Czy nie jesteś rodzicem dzieci, że nie masz obowiązku ich chronić i prawa, żeby zostały z Tobą? Wyprowadzka dla nich to dramat, zwłaszcza z powodu rozstania rodziców. Niech zostaną tam, gdzie im dobrze, stabilnie. Im chyba nie spieszno do wyprowadzki, tylko żonie? Zresztą, jeśli matka wyprowadzi się z dziećmi to sąd założy, że miała ku temu ważne powody i ojciec nie będzie miał wiele do powiedzenia. Rób wszystko, żeby tak się nie stało. Nawet pomóż jej się wyprowadzać, opiekuj się dziećmi, niech sama sie urządza w nowym miejscu tak długo jak chce (zmądrzeje) bez dzieci do czasu rozstrzygnięcia przez sąd. Zakładam, że nie będziecie grać dziećmi i np. matka będzie ich odwiedzać w miejscu ich dotychczasowego zamieszkania.

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Aleksander » 30 kwie 2019, 9:34

Robertb pisze:
30 kwie 2019, 6:55
Zastanawiam się jeszcze jak to wszystko wpłynie na jej życie.
Chce się wyprowadzić razem z dziećmi. [...]
[...] czy potem sobie z tym poradzi? [...]
A Ty to tak spokojnie przyjmujesz?
Robertb - wiesz żona czy mąż... no umówmy się - różne są relacje, ich moc, wieź itd itp.

Ale własne dzieciaki? Jaki chcesz, aby miały przykład? Chcesz, aby inny niedźwiedź pokazywał im "właściwą drogę życia"?
Jasne, że nie zawsze się udaje... bo sądy i sędziny są takie a nie inne... - ale od razu na początku zakładać, że po prostu żonka sobie pójdzie w siną dal razem z potomstwem... - a Ciebie zastanawia, czy będzie szczęśliwa? Czy sobie poradzi? No jak sąd zasądzi Tobie wysokie alimenty, to na pewno sobie poradzi.
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 30 kwie 2019, 10:11

Ja jak najbardziej bym chciał aby dzieci zamieszkały ze mną jednak ona się na to nie zgodzi a nie chcę walczyć z nią w sądzie.

Wole z nią to ustalić i się dzielić opieka nad dziećmi.

Uważam że ona jest bardzo dobrą matką, chociaż to co robi teraz jest bardzo złe dla dzieci.

Teraz mają super warunki i są szczęśliwe, ona zmieni to na zawsze rozwalając rodzinę i odbierając im te warunki .

jacek-sychar
Posty: 6211
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: jacek-sychar » 30 kwie 2019, 10:22

Robertb

A czy żona pozwala Tobie na oddychanie?
Co żona zdecyduje to będzie? A gdzie Ty w tym wszystkim jesteś? A gdzie są Twoje dzieci i ich dobro? Gdzie Twoja rola ojca?
Ja zostałem z moim najmłodszym synem. Miał wtedy 13 lat. Dla żony było to nawet wygodniej, bo mogła sobie "fruwać" gdzie chciała i kiedy chciała.
Starsze dzieci (wtedy 16 i 18 lat) zostały w naszym starym mieszkaniu, w którym de nomine mieszkała i żona. Ale najstarsza córka po pół roku też zameldowała się u mnie, bo kto miał jej pomóc w maturze? Niedługo powtórzył ten ruch i starszy syn.
Teraz doceniają to, co dla nich wtedy zrobiłem. Zresztą widzą, że cały czas jestem ich ojcem i są dla mnie ważni. Choć przez chwilę straciłem kontakt ze starszym synem, który stanął za mamą. Ale teraz już taki zdecydowany nie jest.

Jak Ty za kilka lat wytłumaczysz dzieciom, że odpuściłeś staranie się o nich?

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: tata999 » 30 kwie 2019, 11:17

Robertb pisze:
30 kwie 2019, 10:11
Ja jak najbardziej bym chciał aby dzieci zamieszkały ze mną jednak ona się na to nie zgodzi a nie chcę walczyć z nią w sądzie.

Wole z nią to ustalić i się dzielić opieka nad dziećmi.
Nie masz na to wpływu. W prostych sprawach trudno Wam cokolwiek ustalić a co dopiero tutaj. Bez zgodnej woli żony nie ustalisz podziału opieki nad dziećmi i skończy się w sądzie, choćbyś tego nie chciał. W sądzie odbiorą Ci częściowo kontakty, prawa rodzicielskie staną się fikcją (nawet jeśli nie odbiorą), zasądza alimenty i będą cyklicznie podwyższać.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Angela i 11 gości