Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 28 sie 2019, 14:12

Jakaja pisze:
28 sie 2019, 12:37
To, czego się dowiedziałeś już o małżeństwie, różnicach między płciami, sposobach wchodzenia i wychodzenia z konfliktów to Twoja wiedza. Żona być może jej nie ma i prawdopodobnie będzie tkwić w schemacie, póki Ty poza niego nie wyjdziesz.
Marzę żeby wyjść z tego schematu i to najlepiej w stronę, która przyniesie jakieś efekty.

Niestety ciężko to zrobić jak się wszystko w tobie gotuje, jak się dniami i nocami myśli jak uratować rodzinę. Niestety te myśli potem same wypływają i nawet ja się wydaje że już sobie z tym radze to i tak prędzej czy później sytuacja się powtarza.

Prawda jest jednak taka że to nie działa i muszę zrobić wszystko aby opuścić ten schemat w mądry sposób, tylko trzeba go znaleźć.

Jakaja
Posty: 26
Rejestracja: 21 sie 2019, 17:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Jakaja » 28 sie 2019, 18:48

Głowę mam jedną, więc nie za bardzo dam ją sobie uciąć, ale wg mnie wyjście poza schemat zawsze przynosi jakieś efekty. Niestety, nie ma gwarancji, że będą takie, jakich Ty oczekujesz.
Nam, nowym sycharykom, trudno uznać, że musimy przestać oczekiwać, że wszystko ma się układać, jak my to sobie zaplanowaliśmy, czy próbujemy przewidzieć.

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 02 wrz 2019, 23:14

U mnie jest znów normalnie i normalnie rozmawiamy, można by powiedzieć, że jak normalne małżeństwo.

Żona próbje mi co jakiś czas docinać ale na wszystkie docinki jestem głuchy.

I znów też wróciła u mnie równowaga i mogę normalnie funkcjonować.

Zastanawiam się tylko co zrobić z terapią na którą żona się najpierw zgodziła a potem ostatnio wszystko odwołała. Myślałem że umówię nas na terapię i jej tylko powiem kiedy i gdzie jak chce to niech przyjdzie.

Z drugiej strony nie wiem jaki będzie sens terapi jeśli ona nie chce?

Robertb
Posty: 61
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 06 wrz 2019, 11:17

Im mniej reaguje na sms i docinki żony to mam wrażenie że robi to coraz częściej.
I znów wymyśla jakieś podziały co do opieki nad dziećmi, próbuje zrobić wszystko abyśmy nie byli normalną rodziną .
A według mnie cierpią na tym tylko dzieci, które doskonale widzą że nawet jeśli się nie kłócimy to nie jest dobrze.
Żona nawet posuwa się nawet do tego że chcąc mi dogryźć, dzieciom mówi co by chciała mi przekazać. Nie chce podawać konkretnych przykładów.
Ja zmieniłem całkowicie taktykę, niestety nie mogę się całkowicie odciąć od tego co do mnie pisze bo pisze tez o dzieciach a nie mogę się zgodzić na to aby one cierpiały przez jej chore pomysły.
Nie reaguje jednak ta to jak mówi jestem dla niej obcym człowiekiem, że nigdy ze mną nie będzie że na darmo traci czas….i wiele gorsze.
Nie zamierzam jej też więcej przekonywać na terapię aby do tego żeby zaczęła w końcu ratować naszą rodzinę.
Wszystkie niedorzeczne rozmowy ucinam i widzę tego efekt taki że moja zona coraz częściej próbuje wyładować swoją złość. Albo coraz częściej szuka tematów które mogą wywołać awanturę.
Najlepsze jednak jest to że mimo że jest mi ciężko się nie odnieść i że ciągle mam ochotę to zrobić to za chwile jestem zadowolony że się ugryzłem w język i nie doprowadziłem do jakiejś większej kłótni, po której bym się czuł źle.

Pavel
Posty: 2311
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Pavel » 09 wrz 2019, 1:00

Cztery dni a jakże odmienny przekaz.
Twojej żony tu nie ma więc jej nie poświęcę czasu ani miejsca.
Ty zaś - rób swoje. Pracuj nad sobą,wytrwale i konsekwentnie.
Fajnie, że nie dajesz się prowokować, to cenne i korzystne dla wszystkich zainteresowanych.

Czytałeś coś o granicach?

Terapię warto odbyć i samemu, najlepiej indywidualną przed małżeńską o ile jest taka potrzeba. Warto bowiem naprawianie zacząć od siebie.
A i z solowego uczestnictwa w terapii małżeńskiej można zapewne wiele wynieść.

Moje doświadczenie jest takie, że gdy zmieniłem się ja, moja żona również po swojemu zaczęła w wyniku moich innych/nowych reakcji inaczej funkcjonować. Ja zaś nawet te niemożliwe wcześniej dla mnie do udźwignięcia działania żony znosiłem inaczej, lepiej.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ukojenie i 29 gości