W którą stronę?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: W którą stronę?

Post autor: Niezapominajka » 06 lut 2018, 16:44

No zrobiłam tak nawet, też lubię tę metodę. I wiecie co się stało? Pojawił się adorator. Tak po prostu, znienacka, jak siedziałam z kumpela w kawiarni na ciachu i winku. Sama nie wierzyłam nigdy że takie rzeczy się zdarzają. Zwykle mnie to śmieszyło. Przyznaję dobrze mi to zrobiło na samopoczucie, mocno poturbowane ostatnio, zobaczyć w czyichś oczach blask, zachwyt, wiem że to dość tanie, ale przyjemne.

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: W którą stronę?

Post autor: Niezapominajka » 06 lut 2018, 16:53

Czy to dar Boga, żeby mi było łatwiej znieść, czy Złego, żeby namieszać? Oczywiście nic nie chce mieszać, tylko po prostu dawno /od nastolęctwa/ mi się to nie zdążyło i porwało mnie na chwilę emocjonalnie. Dawno się tak nie czułam. To mi pokazało jak bardzo jestem wygłodniała uczuć, w jakim dołku emocjonalnym i jak bardzo ktoś potrafi na mnie działać. Nie tylko fizycznie, ale też porozumienie intelektualne, emocjonalne, wspólne klimaty, wiecie. Kurcze, już zapomniałam jak to czuć.

rak
Posty: 995
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: rak » 06 lut 2018, 17:06

Niezapominajka pisze:
06 lut 2018, 16:53
Dawno się tak nie czułam. To mi pokazało jak bardzo jestem wygłodniała uczuć, w jakim dołku emocjonalnym i jak bardzo ktoś potrafi na mnie działać.
Jak ja w największym dołku poszedłem na salsę i kizumbę i przytuliłem w tańcu gorące i chętne kobiece ciało, to aż mi się słabo zrobiło i momentalnie poczułem jak mi się zbiornik miłości napełnia. Smieszne, ale przeżycie było tak mistyczne, że niemal fizyczne.

Bardzo niebezpieczne w tym okresie i myślę, że trochę opisuje co się działo z drugą stroną przed pójściem w tango...
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

krople rosy

Re: W którą stronę?

Post autor: krople rosy » 06 lut 2018, 17:48

rak pisze:
06 lut 2018, 17:06
Jak ja w największym dołku poszedłem na salsę i kizumbę
Też bym sobie poszła....Mężowi się ten pomysł nie podoba więc nie ma o czym mówić. I przyznaję.....byłoby to ryzykowne przedsięwzięcie. Szkoda, że mąż sam sporo ryzykuje.
Przepraszam że znów swoje trzy grosze wcisnelam.
Niezapominajka pisze:
06 lut 2018, 16:53
. Dawno się tak nie czułam. To mi pokazało jak bardzo jestem wygłodniała uczuć, w jakim dołku emocjonalnym i jak bardzo ktoś potrafi na mnie działać. Nie tylko fizycznie, ale też porozumienie intelektualne, emocjonalne, wspólne klimaty, wiecie. Kurcze, już zapomniałam jak to czuć.
Czułam przez moment tak samo gdy wdalam się w wirtualny flirt z młodszym ode mnie mężczyzną na pewnym forum. Ponieważ mąż odleciał w swój świat ja dałam sobie prawo do posiadania swojego.
Mam to doswiadczenie za sobą choć wiem że jest na wyciągnięcie ręki. Mąż wie.
Dla mnie nie ma problemu się od czegoś definitywnie odciąć. Dlaczego On nie ma tak samo????

Pewnie tak jak pisze rak.....gdyby zagrożenie z kowalskim było tuż za drzwiami to może wtedy przyszłoby jakieś objawienie.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: Pantop » 06 lut 2018, 18:05

Do: Niezapominajki i raka

Khm, Khm!
- Tworzymy nastrój -
(prześmiewczy i szyderczy ton- narastające zachęcanie - przechodzący z ostrego sarkazmu w lekki odcień cynizmu):
No , to mili państwo - NAPRZÓD!
Zbiorniki uczuć puste? - Nie ! Zaczynają się napełniać.
O - te spojrzenia, adoracje tanie - ale jakże miłe, jakże potrzebne.
No - to do tańca!
Czas najwyższy aby się ... zadurzyć a w konsekwencji zakochać.
Czyż to nie wspaniałe doświadczenie??
(wychodzimy z roli i z tej sceny)

A teraz na poważnie.
Niejaki ksiądz iksiński zachwala takie ,,zakochania się,, , które odpowiednio przepracowane przyniosą dobre owoce.
Mnie się wydaje, że nic bardziej zwodniczego i mylnego w tym temacie.
W tym miejscu proszę o światło zrozumienia - jak wy to odbieracie.

ps w razie czego odnajdę ten link z artykułem ks iksińskiego i podeślę

jacek-sychar
Posty: 6495
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: jacek-sychar » 06 lut 2018, 18:12

Pantop

W wojsku mówi się, że im więcej potu wylanego na poligonie, tym mniej krwi na polu bitwy.
Spróbuj to przełożyć na sytuacje, którą podajesz.
Jeżeli dobrze przeżyjesz zakochanie (dobrze, to znaczy nie ulegniesz), to jesteś silniejszy o to doświadczenie.
A przecież: "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono".

rak
Posty: 995
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: rak » 06 lut 2018, 18:18

Pantop pisze:
06 lut 2018, 18:05
Mnie się wydaje, że nic bardziej zwodniczego i mylnego w tym temacie.
W tym miejscu proszę o światło zrozumienia - jak wy to odbieracie.

ps w razie czego odnajdę ten link z artykułem ks iksińskiego i podeślę
A ja bym poprosił o ten link, chętnie bym się odniósł.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Wiedźmin

Re: W którą stronę?

Post autor: Wiedźmin » 06 lut 2018, 18:23

jacek-sychar pisze:
06 lut 2018, 18:12
[...]
Jeżeli dobrze przeżyjesz zakochanie (dobrze, to znaczy nie ulegniesz), to jesteś silniejszy o to doświadczenie.
A przecież: "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono".
Dość odważna teza.
Zatem im więcej razy się zakochamy podczas małżeństwa (bez ulegania) tym będziemy silniejsi.
Więc pora zakasać rękawy w wdać się we flirty wszelakie...

jacek-sychar
Posty: 6495
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: jacek-sychar » 06 lut 2018, 18:33

Aleksander pisze:
06 lut 2018, 18:23
Więc pora zakasać rękawy w wdać się we flirty wszelakie...
Aleksandrze
Tu nie chodzi o to, żeby szukać flirtów, tylko być odpornym na ewentualne zauroczenie się kimś, które może się przytrafić.

Mi jeden ze spowiedników powiedział, żebym za bardzo nie unikał kobiet. Nie znaczy to, że mam sobie kogoś znaleźć, ale żeby utrzymywać poprawne kontakty z płcią przeciwną. Czasami słyszymy np. jak jakaś kobieta pała żądzą nienawiści do wszystkich mężczyzn (częste, w drugą stronę rzadziej, ale się zdarza). Bo potrzebujemy mężczyźni - pierwiastka kobiecego a kobiety tego męskiego.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: Pantop » 06 lut 2018, 19:41

Do: rak

Gotowe.
Oto linki.
Podesłane dzięki uprzejmości Nirwanny w wątku : jak żyć samotnie i nie zwariować.



ps To przepiękne i głębokie rozważania, przepojone na wskroś miłosierdziem i zrozumieniem natury ludzkiej i jej potrzeb/możliwości rozwoju.

(Nooo! Jaki by tu jeszcze wzniosły i humanistyczny a przy tym głęboki artykuł napisać? ....)
Ostatnio zmieniony 06 lut 2018, 19:47 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono adres linku

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: W którą stronę?

Post autor: Niezapominajka » 06 lut 2018, 20:32

O dziękuję chłopaki🙂jutro sobie posłucham.
Tak - dokładnie, tak samo się czułam.
Krople czyli Ty komp niewinny flirt i on swój komp? Wiem że pewnie przez chwilę i masz to za sobą, ale tak to kwitnie samotnosc zwłaszcza jak człowiek wygłodniały uczuć i uwagi.
Ostatnio zmieniony 06 lut 2018, 20:52 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: skasowano informację do moderacji

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: Pantop » 06 lut 2018, 21:00

Do: jacek-sychar

autor: jacek-sychar » 06 lut 2018, 18:12
Pantop

W wojsku mówi się, że im więcej potu wylanego na poligonie, tym mniej krwi na polu bitwy.
Spróbuj to przełożyć na sytuacje, którą podajesz.
Jeżeli dobrze przeżyjesz zakochanie (dobrze, to znaczy nie ulegniesz), to jesteś silniejszy o to doświadczenie.
A przecież: "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono".
(W związku z wykasowaniem mej trafnej odpowiedzi [z porównaniem w tzw punkt] przez moderację zmuszony jestem raz drugi napisać, bowiem temat jest istotny.)

Drogi jacku-sychar
Masz rację i jednocześnie jej nie masz.
Paradoks? Nie.
Teoretycznie masz 100% racji.
Praktycznie masz mniej więcej MOŻE 10% racji.

A jako, że w mym skromnym odczuciu praktyka wiedzie tutaj prym, więc w te pędy przynajmniej ostrzeż czytelników przed czyhającymi nań zagrożeniami, jeśli w takie relacje postanowią wejść.

Raz jeszcze polecam temat tzw przyjaźni męsko-damskiej.

A w poruszonych kwestiach, kiedy całe ciało WOŁA Z CAŁEJ SIŁY O ODROBINKĘ EMPATII, UCZUCIA, BA - MIŁOŚCI, BLISKOŚCI - dawać mu to??? W nadziei, że się oprę i wyjdę silniejszy???
...Teoretycznie tak.....

jacek-sychar
Posty: 6495
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: jacek-sychar » 06 lut 2018, 21:07

Pantop

Piszesz tak, że zrozumieć Cię trudno. W czym mam 10% racji?
Możesz to wyjaśnić? Jak stawiasz mi zarzuty, to proszę sformułuj je jasno. Nie buduj tutaj żadnych rebusów, tylko pisz jasno.

Zaprzeczasz, że nagle może się obudzić w kimś uczucie?
Ja nie pisałem, że to jest dobre, tylko że jeżeli coś takiego się zrodzi (samo, a nie przez nasze chcenie), to jak uda się nam to pokonać, to przez to będziemy silniejsi, bo już w przyszłości będziemy wiedzieli, jak to się dzieje i jak z ty walczyć. Gdyż tylko "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono".

krople rosy

Re: W którą stronę?

Post autor: krople rosy » 06 lut 2018, 21:41

Niezapominajka pisze:Krople czyli Ty komp niewinny flirt i on swój komp? Wiem że pewnie przez chwilę i masz to za sobą, ale tak to kwitnie samotnosc zwłaszcza jak człowiek wygłodniały uczuć i uwagi.
Czy taki niewinny ten flirt to bym nie powiedziała.
Mężczyzna potrzebuje bodźców wzrokowych a kobieta świeżości uczuć, obejrzenia się w męskich oczach i ujrzenia w nich pożądania i zachwytu.
Zamiast siebie wzajemnie tym obdarzać biegną ze swoimi pragnieniami gdzie indziej. I to jest ogromny błąd.
Ostatnio zmieniony 06 lut 2018, 21:52 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

rak
Posty: 995
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: W którą stronę?

Post autor: rak » 06 lut 2018, 21:57

Pantop pisze:
06 lut 2018, 19:41
Do: rak
Gotowe.
Oto linki.
Podesłane dzięki uprzejmości Nirwanny w wątku : jak żyć samotnie i nie zwariować.
ps To przepiękne i głębokie rozważania, przepojone na wskroś miłosierdziem i zrozumieniem natury ludzkiej i jej potrzeb/możliwości rozwoju.

(Nooo! Jaki by tu jeszcze wzniosły i humanistyczny a przy tym głęboki artykuł napisać? ....)
Dzięki Pantop,

świetne materiały, super balans między głębią intelektualną, a humorem. Worek ze słomą rzucił mnie na kolana :D

i ja się zgadzam z księdzem iksińskim w pełni. Dlaczego raz, sam przeżyłem silne zakochanie w trakcie związku i długo to zwalczałem w sobie, więc rozumiem rozterki i mechanizm - rzeczywiście wzmacnia to odporność.

Dwa rozmawialiśmy z żoną na ten temat jakiś czas temu i się mnie spytała, co ma zrobić jak się ponownie zakocha i że chyba mi o tym powie :shock: Wtedy (2 miesiące po zdradzie) rzuciło mną niemal o ścianę, ale pytanie całkiem sensowne. I podzielę się z nią tymi materiałami.

Mam nadzieję, że nie zaśmiecam wątku autorki za bardzo.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: nałóg i 23 gości