Słomiana wdowa.

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pszczelarka
Posty: 18
Rejestracja: 08 maja 2019, 12:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Słomiana wdowa.

Post autor: Pszczelarka » 08 maja 2019, 22:13

Nie wiem, jak zacząć, nie wiem jaki tytuł dać...jestem tu nowa, boję się tego co chcę napisać, boję się odpowiedzi. Jestem słomianą wdową. To pasuje najbardziej. Jestem żoną niemęża, po ślubie kilkanaście lat, mamy malutkie dzieci. Od paru lat przechodzimy ciężki kryzys.....wszystko się rozpada...jakby zamieniało się w popiół. Męża kocham bardzo, zawsze go bardzo kochałam. Z zewnątrz wyglądamy na szczęśliwych, chyba przez to, że jestem wylewna i chcę widzieć dobre strony i cechy męża, mówić o nich, chwalić go, Mąż jednak mnie głodzi emocjonalnie i fizycznie, odmawia współżycia latami. Teraz mija 2 lata, wcześniej 3 lata, wcześniej też wielokrotnie po rok. Do tego dochodzi jego niechęć do robienia czegokolwiek w domu, niechęć do pracy, był czas, że nie pracował 5 lat, w tym czasie byłam w ciąży zagrożonej i zajmowałam się dziećmi, jego niechęć do podjęcia pracy wpędziła nas w ogromne długi. Najprostsze remonty, naprawy w domu mogą stać miesiącami, taka inercja życiowa. Ok 3 lata temu znalazłam na komputerze materiały pornograficzne, także homoseksualne :cry: :cry: :cry: :cry: straszliwi mnie to rozbiło, to był początek koszmaru. Mąż deklaruje, że mnie kocha, chciałam odejść ale błagał żebym została, zapewniał o uczuciach, obiecywał poprawę, terapię itp Chodzi do terapeuty ale jestem pewna, że nie mówi tam prawdy o sobie, utrzymuje fasadę. W ogóle kłamie, często, bardzo często, od drobnostek po grube sprawy. Nie ufam mu, to straszne :cry: :cry: :cry: tak trudno mi to przyznać. Wczoraj przypadkowo natknęłam się na jego notatnik opisuje tam swoje emocje, uczucia do mnie, opisuje mnie, jak wroga :cry: :cry: :cry: pisze, że go nie pociągam, pisze z takim chłodem o jaki bym go nawet nie podejrzewała, jakbym była obcą wrogą osobą. Pisze, że "nadaję" od 10 lat. Jestem inteligentną, jeszcze młodą i piękną kobietą. Pękło mi serce.... kocham go, choć ilość sytuacji tragicznych w naszym życiu jest masakryczna. Zdjęłam dziś obrączkę, nie mam męża, mąż chroni rodzinę i żonę....nie chcę rozwodu, chcę by to wszystko wyszło na prostą, wciąż się modlę, wciąż z różańcem, ale nieraz mam poczucie, że nie jestem już w stanie zrobić nic, że jestem pusta, . Dałam mu swoje dziewictwo, swoją lojalność, wierność, dostałam kłamstwa i brak moralności. Uprzedzę, rozmawialiśmy i rozmawiamy ale to nigdy nic nie dało. Nie wiem w sumie czego oczekuję, ratunku, kierunku, pociechy. Proszę o cokolwiek co da nadzieję.

jacek-sychar
Posty: 5994
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: jacek-sychar » 08 maja 2019, 22:40

Witaj Pszczelarka na naszym forum

A cóż my Ci możemy dać? Jedynie wsparcie i w pewnym sensie zrozumienie.
Wielu z nas żyje w podobnie funkcjonujących związkach.
Jedyne, co przez te wszystkie lata zrozumiałem, że nasze sytuacje, choć są bardzo podobne, to jednak zawsze są wyjątkowe.
Wyjątkowe dla tych, których to dotyczy.

Zapraszam na spotkania któregoś z naszych ognisk. Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/

Niedługo zaczną się również zapisy na wakacje z Sycharem. Taki tydzień spędzony z ludźmi o podobnych historiach jest bardzo budujący.
Gorąco polecam.

Pszczelarka
Posty: 18
Rejestracja: 08 maja 2019, 12:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Pszczelarka » 08 maja 2019, 23:50

:cry: :cry: :cry:

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5814
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Nirwanna » 09 maja 2019, 7:05

Pszczelarko, jeśli jesteście małżeństwem sakramentalnym, to stan wewnętrznej pustki jest stanem idealnym, aby wszedł tam Pan Bóg ze swoją łaską. Przecież nie da się zapełnić pełnej filiżanki.

Tak po ludzku patrząc dotarłaś do ściany, więc tylko On jest w stanie wyprowadzić Was z tego stanu. Potrzeba do tego zaufania i współpracy z Jego łaską.

Jako narzędzie do tej współpracy Pan Bóg daje m.in. wspólnotę. Tu nie dostaniesz więc pigułki na kryzys, lecz zachętę do zmiany siebie, pracy nad sobą. Z tego co piszesz wynika, że Twój mąż jest seksoholikiem. Czy szukasz pomocy dla siebie? Grup S-anon na przykład? Kontaktu z ludźmi? Pomocy od nich?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Jonasz
Posty: 1482
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Jonasz » 09 maja 2019, 9:09

Witaj .
Pszczelarka pisze:
08 maja 2019, 22:13
Chodzi do terapeuty ale jestem pewna, że nie mówi tam prawdy o sobie, utrzymuje fasadę. W ogóle kłamie, często, bardzo często, od drobnostek po grube sprawy. Nie ufam mu, to straszne :cry: :cry: :cry: tak trudno mi to przyznać. Wczoraj przypadkowo natknęłam się na jego notatnik opisuje tam swoje emocje, uczucia do mnie, opisuje mnie, jak wroga :cry: :cry: :cry: pisze, że go nie pociągam, pisze z takim chłodem o jaki bym go nawet nie podejrzewała, jakbym była obcą wrogą osobą. Pisze, że "nadaję" od 10 lat.
A skąd ta pewność u Ciebie że kłamie na terapii?
Wybacz, ale jakoś nie przekonuje mnie przypadkowe natknięcie się na jego notatnik, chociażby ze względu na jego treść - (może to element terapii?)
Jeżeli rzeczywiście to tak odbiera że "nadajesz od 10 lat" to wycofanie się z życia domowego, brak chęci na współżycie :shock: , być może nie wybór a ucieczka w pornografię i kłamstwo - chociażby dlatego że boi się być prawdziwym przed Tobą.
Pszczelarka pisze:
08 maja 2019, 22:13
Uprzedzę, rozmawialiśmy i rozmawiamy ale to nigdy nic nie dało
Rzeczywiście dialog równych sobie ludzi?
Konstruktywna rozmowa? Szczera?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

marylka
Posty: 739
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: marylka » 09 maja 2019, 9:58

Hej
Z dużym współczuciem dla Ciebie przeczytałam Twoją historie
Nie sposob w krotkim poscie napusac wszystkiego ale sprobuje o najważniejszym.
Jeżeli chcesz walczyc o dusze swojego meża - to pierwszy krok już wykonałaś.
I u mnie tak bylo - odmawiałam Różaniec - Pompejanke a było coraz gorzej!
Jak przez 14 lat nie miałam pojecia o seksoholizmie meża tak teraz co rusz wpadaly mi w rece dowody jakie on życie prowadzi
Wiec
1. Modlitwa
2. Grupa wsparcia
Powinnas otoczyc sie ludzmi, ktorzy dadza Ci wzmocnienie. Najlepiej przystap do wspólnoty s-anon. Może byc też dla współuzależnionych. Potrzebujesz sie wzmocnic bo i stoi przed Toba ciężka robota do wykonania

Tam na spotkaniach dowiesz sie, że Twoj mąż jest chory
Chory
I nie ma co od niego oczekiwac rozsądnych deklaracji i decyzji.
Bo jest chory
I....wszystko zależy od Twojej postawy
To tak jak z dzieckiem trochę.......płacze i prosi, żebys nie pozwoliła mu zrobić zastrzyku. A Ty wiesz, że ten zastrzyk uratuje mu życie
Albo....płacze, że odbierasz mu zapałki a on sobie tak fajnie podpalał
I....w pewnym momencie może sie obrazić i odejść

Dokladnie w takiej samej świadomosci jest maż Twój.
Niby Cie slyszy jak "nadajesz" ale...co Ty tam wiesz

I o ile dziecko jest malutkie i wiemy, że musimy swojego rozumu używać, o tyle zmyla nas wzrost i pesel męża. I ludzimy sie, że to wystarczy
A to błąd
Twarda miłosć jest niezwykle trudna.
Tym trudniejsza im łagodniejszy masz charakter.

Dlatego jak pisalam - potrzebujesz wzmocnienia, żebys sama nie wysiadła psychicznie
A jeszcze....taki dorosly -chory perfekcyjnie potrafi manipulować. Uczyl sie tego na Tobie i innych latami
Ma do tego wachlarz narzedzi - szantażuje kasa, płaczem, zagubieniem czasem samobojstwem.
Zrobi i powie wszystko żebys została
I żebys zostawila go z jego zajeciami w spokoju

Prosze posłuchaj ks. Dziewieckiego.
To on mi pomogł najbardziej. Ale też współczesna nauka Kosciola wręcz nakazuje skrzywdzonym sie bronić.
Inna sprawa - z jakiegos powodu wybral Cie mąż za żone. Przeważnie jest tak, że ofiara wyławia ofiarę.
Nie mialby odwagi mąż stanać na kobiercu z silna i pewna siebie dziewczyna nie pozwalajaca sobie przekroczyć granic
Jaka jesteś?
Jakie było Twoje dziecinstwo?
Czy jesteś ulegla?
Cicha?
A może lekliwa i krzykiem rozladowujesz atmosferę?
Skad te lęki?

Warto dokopac sie do dna swojego serca i odnaleźć swoje prawdziwe ja. Słyszałaś o 12 krokach? Masz możliwość uczastniczyć w spotkaniach Sychar w realu? Pan Bog zaprasza także Ciebie do rozpracowania siebie w trakcie kryzysu.
Bo można sie odciać i uciec od problemu.
Ale można swoja jedną dłoń włożyć w wyciagnieta ręke Chrystusa a druga Maryi i wspólnie iść w trudy życia.
To Twoi Świadkowie na Twoim Ślubie.
Sama Ich zaprosiłaś biorąc sakramentalny ślub
I otrzymałas prezent - Obietnicę
Że jak bedzie kryzys - to jeśli tylko zawołasz - Oni natychmiast pomogą
Jak?
Dla każdego przygotowali inny prezent.
Więc....musisz go rozpakowac i zobaczyć jaka droga Cię czeka. Z NIMI
Pozdrwiam

Angela
Posty: 403
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Angela » 09 maja 2019, 10:18

Witaj Pszczelarka,
Z twojego niku wynika, że lubisz się trudzić (zbierać po trochu, cierpliwie). To może jest Twój język miłości i tego oczekujesz od męża. A on Ci tego nie daje, bo:
Pszczelarka pisze:
08 maja 2019, 22:13
Do tego dochodzi jego niechęć do robienia czegokolwiek w domu, niechęć do pracy, był czas, że nie pracował 5 lat, w tym czasie byłam w ciąży zagrożonej i zajmowałam się dziećmi, jego niechęć do podjęcia pracy wpędziła nas w ogromne długi. Najprostsze remonty, naprawy w domu mogą stać miesiącami, taka inercja życiowa.
Czy znasz język miłości męża? W nim wyraź siebie. Może dacie się namówić na wspólny test on-line:
https://mk-pl.github.io/5-jezykow-milosci/

On odbiera, że tylko ,,nadajesz'', nie słuchasz go. Sprawdź, czy nie robisz podstawowych błędów w komunikacji. Posłuchaj konferencji Jacka Pulikowskiego o komunikacji w małżeństwie. O tym by nie używać słów ,,ty zawsze lub ty nigdy'' oraz by mówić tylko o sobie np. ,,nie wiem co tobą kieruje, ale ja odbieram to w ten sposób....''
https://m.youtube.com/watch?v=oaXSIQtyz8k
https://m.youtube.com/watch?v=d8K7pqctxWw
oraz
https://m.youtube.com/watch?v=vC1985TjGnE

Dzielę się tym co pomogło mi na początku zrozumieć kilka spraw.

tata999
Posty: 380
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: tata999 » 09 maja 2019, 10:54

Pszczelarko, nie ma związków bez problemów. Tak też i Wasz związek dotykają problemy. Dziś jedne, jutro drugie. Dobrze, że podejmujesz wysiłek, aby je przezwyciężyć.

Myślę, że współżycie zacznie się, jak tylko uporacie się ze źródłem tego problemu. Albo wcale nie, bo nie wszystko zależy tylko od Ciebie.

Użyłaś wyrazu "niemęża". Co przez to rozumieć? Napisałaś, że "... jestem wylewna i chcę widzieć dobre strony i cechy męża, mówić o nich, chwalić go" - jakie dobre strony i cechy to są?

Pszczelarka
Posty: 18
Rejestracja: 08 maja 2019, 12:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Pszczelarka » 09 maja 2019, 12:37

Nirwanna pisze:
09 maja 2019, 7:05
Pszczelarko, jeśli jesteście małżeństwem sakramentalnym, to stan wewnętrznej pustki jest stanem idealnym, aby wszedł tam Pan Bóg ze swoją łaską. Przecież nie da się zapełnić pełnej filiżanki.

Tak po ludzku patrząc dotarłaś do ściany, więc tylko On jest w stanie wyprowadzić Was z tego stanu. Potrzeba do tego zaufania i współpracy z Jego łaską.
Dziękuję za te słowa. Opisują mój stan na dziś i wskazują drogę działania dla mnie. Dziękuję.

Jonasz....oj trudne to co piszesz. Najpierw napiszę, że jestem pewna, że na terapii nie mówi najważniejszych, najtrudniejszych spraw, które obciążają nasze małżeństwo, to nie jest taki zarzut z rękawa. Nie zaprzeczył gdy wysnułam taki wniosek, wynikający z braku jakichkolwiek zmian.
Z drugiej strony to co piszesz że on ucieka bo nie może być sobą przy mnie...trudno mi to przyjąć ale jak zawsze jest taka opcja. Co to znaczy, że może być sobą? A co jeśli jego bycie sobą przy mnie jest nieakceptowalne? Powoduje rozwałę rodziny? Finansową, rozpad domu z powodu braku dbania o materialny dom? Podejrzewam skłonność homoseksualne, jak on może być sobą pod tym względem przy mnie? Pytam tak szczerze. Nie boję się pracy nad sobą, mogę zrobić wiele jeśli tylko będę wiedziała w którą stronę mam iść.

Marylka, Boże, płaczę gdy czytam twój post. To co piszesz to sedno sprawy. Nie mam możliwości być na stacjonarnych mitingach s-anon. Poszukam coś online. Jaka jestem? Mam silny charakter, jestem podobna do mojego ojca, który był charyzmatyczną osobą, przyciągał ludzi, był otwarty, szczery, zawsze mówił prawdę, jestem podobna, odnajduję się w drodze św Ignacego, jestem wojowniczką, w ciągłej drodze pracy nad sobą. Zderzam się z mężem, jak z górą, która trwa, nie zmienia się, sama się nie przesunie i nie da się jej przesunąć. Mimo wszystko kocham go, to dobry człowiek (chyba, bo teraz to mam poczucie, że tak naprawdę w ogóle go nie znam, nie wiem jakie życie prowadzi).

Angela dziękuję za linki, fakt, forma rozmowy na tym etapie pewnie pozostawia wiele do życzenia. Od dzisiaj wprowadzam zasadę "komunikatu ja". Dziękuję za przypomnienie.

Pytanie mam jeszcze takie, czuję ogromną urazę, żal, rozpacz, mam ochotę odciąć się emocjonalnie, uczuciowo by nie nastawić się na większy ból. Czy takie postępowanie jest słuszne? Czy pozostać otwartą, wychodzić z propozycją kontaktu. Na dniach mieliśmy jechać na rekolekcje dla małżeństw. Jechać czy to nie ma sensu?

Pszczelarka
Posty: 18
Rejestracja: 08 maja 2019, 12:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Pszczelarka » 09 maja 2019, 13:09

tata999 pisze:
09 maja 2019, 10:54
Pszczelarko, nie ma związków bez problemów. Tak też i Wasz związek dotykają problemy. Dziś jedne, jutro drugie. Dobrze, że podejmujesz wysiłek, aby je przezwyciężyć.

Myślę, że współżycie zacznie się, jak tylko uporacie się ze źródłem tego problemu. Albo wcale nie, bo nie wszystko zależy tylko od Ciebie.

Użyłaś wyrazu "niemęża". Co przez to rozumieć? Napisałaś, że "... jestem wylewna i chcę widzieć dobre strony i cechy męża, mówić o nich, chwalić go" - jakie dobre strony i cechy to są?
Walczę o męża już dobrych parę lat, w moim odczuciu to są jakieś ubytki w poczuciu męskości wynikające z relacji z rodzicami. Problemy z seksem były od zawsze, tuż po ślubie było w miarę ok. Piszę o "niemężu" bo mój mąż nie podejmuje wyzwań i zadań męża. Jest w rodzinie i w małżeństwie na pół gwizdka. Tendencje nałogów i ucieczkowe to jest codzienność. Nie ma meża=mężczyzny w tym domu.
Mój mąż jest przystojny, zawsze bardzo mi się podobał, nigdy nie patrzyłam na innych mężczyzn, nikt bardziej mi się nie podobał, nawet Brad Pitt. Jest lubiany, ma poczucie humoru, jest troskliwy, uważny, miły, umie mówić komplementy, jest inteligentny, odczytany. Jednak większość tych cech czują inni bo do mnie tego nie stosuje. Jest raczej zamknięty. Innym kobietom mówi komplementy i chwali, mnie praktycznie ogóle...

JolantaElżbieta
Posty: 323
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: JolantaElżbieta » 09 maja 2019, 13:19

Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Pytanie mam jeszcze takie, czuję ogromną urazę, żal, rozpacz, mam ochotę odciąć się emocjonalnie, uczuciowo by nie nastawić się na większy ból. Czy takie postępowanie jest słuszne? Czy pozostać otwartą, wychodzić z propozycją kontaktu. Na dniach mieliśmy jechać na rekolekcje dla małżeństw. Jechać czy to nie ma sensu?
Pszczelarko, ja byłam dokładnie w takiej samej sytuacji małżeńskiej. Minęły lata zanim zrozumiałam, że on nie zmieni swojego postępowania i stosunku do mnie - a z tą fałszywą nadzieją wegetowalam, a nie żyłam. Wychodziłam z propozycjami licząc na tak - dopiero jak pozbyłam się nadziei zaczęłam żyć. To dziwne prawda? Wszak wiara, nadzieja, miłość - to cnoty. Ale z nich największa jest miłość. Dzisiaj tylko ona mi została. :-) Jak wyjdziesz z jakąkolwiek propozycją nie nastawiaj się ani na tak ani na nie - będzie Ci łatwiej. Wzmacniaj siebie, tylko to ma sens w takiej sytuacji :-)

Angela
Posty: 403
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Angela » 09 maja 2019, 14:01

Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Pytanie mam jeszcze takie, czuję ogromną urazę, żal, rozpacz, mam ochotę odciąć się emocjonalnie, uczuciowo by nie nastawić się na większy ból. Czy takie postępowanie jest słuszne? Czy pozostać otwartą, wychodzić z propozycją kontaktu. Na dniach mieliśmy jechać na rekolekcje dla małżeństw. Jechać czy to nie ma sensu?
Każda okazja, by wyrwać męża z marazmu jest szansą. Wielu ludzi świadczy, że rekolekcje były dla nich punktem zwrotnym. Pod warunkiem, że nie spędzi się tego czasu na ckliwym alleluja, ale odważnie dotknie się najboleśniejszych ran, odsłoni swoje i przyjrzy się ranom małżonka.
Ale możliwe, że uzależnienie u niego jest silne, przeszło w chorobę, osłabiło wolę-stąd ta niechęć do aktywności. Myślę, że Marylka dobrze to widzi, mając podobne doświadczenia.
Żeby zacząć się leczyć na poważnie, musi poczuć zagrożenie realną stratą. Dlatego
Pszczelarka pisze:
08 maja 2019, 22:13
chciałam odejść ale błagał żebym została,
Taka czasowa separacja (nie rozwód!) powinna być zaproponowana jedynie jeżeli jesteś na to gotowa. Nie jako straszak słowny. Ja na przykład nie mam siły na wyprodzkę. A powrót? Nie wystarczy, że będą błagania i obietnice poprawy. Musi nastąpić realna zmiana. Ale czy można tą zmianę ocenić nie mieszkając razem?
Odcięcie od męża? Częściowo to zrobiłam-mało się widujemy, choć mieszkamy pod jednym dachem. Emocjonalnie się nie umiem odciąć. Dodatkowo obciąża ta sytuacja dzieci.

Jonasz
Posty: 1482
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: Jonasz » 09 maja 2019, 14:28

Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Jonasz....oj trudne to co piszesz. Najpierw napiszę, że jestem pewna, że na terapii nie mówi najważniejszych, najtrudniejszych spraw, które obciążają nasze małżeństwo, to nie jest taki zarzut z rękawa. Nie zaprzeczył gdy wysnułam taki wniosek, wynikający z braku jakichkolwiek zmian.
No to jest terapia indywidualna a nie małżeńska.
Tam że jest Twój mąż i jego świat.
Tam może zostać naprawiona jego przeszłość w wymiarze indywidualnym.
To może potrwać.
Jeżeli wymaga to podniesienia się z poziomu podłogi przez wstanie z kolan do przyjęcia postawy wyprostowanej ;)
Czyli gotowej do poprawnego budowania relacji.
Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Z drugiej strony to co piszesz że on ucieka bo nie może być sobą przy mnie...trudno mi to przyjąć ale jak zawsze jest taka opcja. Co to znaczy, że może być sobą? A co jeśli jego bycie sobą przy mnie jest nieakceptowalne? Powoduje rozwałę rodziny? Finansową, rozpad domu z powodu braku dbania o materialny dom? Podejrzewam skłonność homoseksualne, jak on może być sobą pod tym względem przy mnie? Pytam tak szczerze.
Szczerze odpowiem nie wiem.
Bo nie jestem Twoim mężem.
Oczywiście dostrzegam różnicę miedzy byciem osobą niebezpieczną a bezpieczną - co jest jego polem do działania.
Ale coś mi tu jakoś przemocą lub wojną pachnie.
Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Mam silny charakter, jestem podobna do mojego ojca, który był charyzmatyczną osobą, przyciągał ludzi, był otwarty, szczery, zawsze mówił prawdę, jestem podobna, odnajduję się w drodze św Ignacego, jestem wojowniczką, w ciągłej drodze pracy nad sobą.
O tu może być problem.
A dlaczego nie wzorzec mamy, kobiety.
Może czas go zamienić?
Kto nosi u Was spodnie?
Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Zderzam się z mężem, jak z górą, która trwa, nie zmienia się, sama się nie przesunie i nie da się jej przesunąć.
Relacja bezpieczna to poczucie bezpieczeństwa i akceptacji a nie walka z osobą. ;)
Co innego wsparcie osoby, jej dobro ;)
Rozwiązania siłowe - z jednej strony lub też wyręczanie - z drugiej strony są chyba bezskuteczne i przynoszą straty a nie zysk.
Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Pytanie mam jeszcze takie, czuję ogromną urazę, żal, rozpacz, mam ochotę odciąć się emocjonalnie, uczuciowo by nie nastawić się na większy ból. Czy takie postępowanie jest słuszne?
Ja się odciąłem.
Co pozwoliło mi oczyścić się z toksyn, bajek, marzeń niepoprawnych,nieprawdy pozbyć się nieaktualnych czy też nierealnych wzorców sięgnąć po po dobre wzorce.
Ale wcześniej musiałem się w pewnej mierze odwiesić samemu od drugiej strony, oduczyć się tego i jeszcze nie pozwolić się samemu uwiązać. ;)
Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Na dniach mieliśmy jechać na rekolekcje dla małżeństw. Jechać czy to nie ma sensu?
Trudne pytanie.
Nie znam programu.
Zależy co chcecie osiągnąć razem , a jakie są Wasze oczekiwania indywidualne.
Najbardziej bezpieczne wydaje mi się jedziemy razem ale każde z nas weźmie coś dla siebie czym może obdarować drugą stronę.
Lub naprawić siebie.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

malinaa
Posty: 30
Rejestracja: 30 kwie 2019, 9:57
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: malinaa » 09 maja 2019, 14:48

marylka pisze:
09 maja 2019, 9:58
Pan Bog zaprasza także Ciebie do rozpracowania siebie w trakcie kryzysu.
Bo można sie odciać i uciec od problemu.
Ale można swoja jedną dłoń włożyć w wyciagnieta ręke Chrystusa a druga Maryi i wspólnie iść w trudy życia.
To Twoi Świadkowie na Twoim Ślubie.
Sama Ich zaprosiłaś biorąc sakramentalny ślub
I otrzymałas prezent - Obietnicę
Że jak bedzie kryzys - to jeśli tylko zawołasz - Oni natychmiast pomogą
Jak?
Dla każdego przygotowali inny prezent.
Więc....musisz go rozpakowac i zobaczyć jaka droga Cię czeka
. Z NIMI
Pozdrwiam
Marylko - te słowa są piękne. Aż muszę sobie je zapisać i czytać w trudnych chwilach.

Słomiana wdowo - czytałaś mój wątek? Mi też jest ciężko. Ale wiem, że skoro podjęłam decyzję, że chcę spróbować ratować swoje małżeństwo, to muszę to faktycznie robić. Nie drążyć wiecznie przeszłości i tego, co robi mój mąż. Wspierać go, ale też wymagać od niego, by chodził na terapię. Zająć się samą sobą, ale przede wszystkim oddawać tą sprawę Bogu. Ile razy modliłam się w intencji mojego małżeństwa, a nie wierzyłam, że Bóg mi naprawdę pomoże? Więc jak On ma działać, skoro mówię jedno, a robię drugie? No właśnie. :) Tak swoją drogą, strasznie to smutne, że tak dużo jest kryzysów małżeńskich...Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak wiele osób przeżywa takie problemy. Praktycznie codziennie czytam o jakimś kryzysie małżeńskim na fb...

acine
Posty: 101
Rejestracja: 26 lip 2018, 23:35
Płeć: Mężczyzna

Re: Słomiana wdowa.

Post autor: acine » 09 maja 2019, 16:36

Pszczelarka pisze:
09 maja 2019, 12:37
Podejrzewam skłonność homoseksualne, jak on może być sobą pod tym względem przy mnie? Pytam tak szczerze. Nie boję się pracy nad sobą, mogę zrobić wiele jeśli tylko będę wiedziała w którą stronę mam iść.

Pszczelarko, nie koniecznie moga to byc sklonnosci homoseksualne. Ja tez mialem moze podobnie ale nie wiem czy dokladnie tak jak Twoj maz. Moze nie mialem tresci scisle homoseksualnych- ale mialem takie tresci ktore ktos by mogl okreslic takimi tzn. tzw transgender tzn wyglada jak kobieta ale jednak nie jest kobieta "u dolu" ( mam nadziej ze rozumiesz ) i to mnie ciekawilo ze moze na heteroseksualnego mezczyzne to jakby wplywac i oszukiwac wbudowany meski "bios". Nie chce wchodzic nadmiernie w szczegoly ale to jednak moze byc dla ciebie wskazowka ze maz nie musi miec tendencji homoseksualnych. Automatycznie nie przypisuj mu takich trwalych tendencji z tresci ktore widzialas. Moze byl to etap zaciekawienia. Pisze to by ci pokazac ze mozesz mu oprocz samego problemu pornografii cos przypisywac zbyt daleko. Na to jeszcze poczekaj z osadem.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Astro i 9 gości