Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Lawendowa
Posty: 1488
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Lawendowa » 05 cze 2019, 23:07

PaniMama pisze:
01 cze 2019, 20:25
Niestety wsparcia w rodzinie nie mam, bo twierdzą, że to nie ich sprawa i mieszać się nie chcą.
A zastanawiałaś się dlaczego tak jest?
Pisałaś, że jesteś DDA, a to oznacza ni mniej ni więcej, ale że Twoje rodzeństwo też jest DDA, a jedno z rodziców jest uzależnione, a drugie najprawdopodobniej współuzależnione. Przyznanie, że picie Twojego męża jest jakimś problemem byłoby równoznaczne dla nich z przyznaniem się, że w Waszym domu rodzinnym też był ten problem, a oni najzwyczajniej w świecie mogą nie być na to gotowi. Ani na to, żeby to zobaczyć, ani żeby z tym coś zrobić. Zwykle najpierw jedna osoba w rodzinie dostrzega problem, a reszta reaguje na prawdę różnie - jedni zobaczą że coś w tym jest i też zaczną pracować, a inni obrażą się i wyprą to ze swojej świadomości.
Warto, jak już pisała Mirakulum, poszukać grupy wsparcia, która temat zna i może wspierać w zdrowy sposób.
mare1966 pisze:
05 cze 2019, 14:31
To , czy jest mu "wygodnie " czy nie
to już tylko twoja interpretacja .
Skoro mu tak wygodnie i lekko na każdym kroku
to powinien tryskać radością i energią , a on chce umierać .
Jest zniechęcony i apatyczny .
To mam być przejaw tej "beztroski" ?
Moim zdaniem to tylko potwierdzenie ,
w jakim głębokim rozkładzie jest jego psychika .
Pozwoliłam sobie zacytować post nałoga z innego wątku, bo idealnie tutaj pasuje:
nałóg pisze:
25 maja 2019, 22:32
To tochę tak jak z tym psem leżącym na gwoździe i skalmącym od czasu do czasu któremu jednak ta niedogodność w postaci gwoździa nie dokucza na tyle by się podnieść i zminić miejsce.PD
Dopóki mąż PaniMamy nie zechce z sobą coś zrobić, nikt za niego jego położenia nie zmieni.
mare1966 pisze:
05 cze 2019, 14:31
I co teraz ,
obie będziecie sobie z Lawendową psioczyły
jaki to on beznadziejny ?
Skoro tak odebrałeś mój jedyny ( poza modlitwą) post w tym wątku to przyjmuję, że takie widzenie rzeczywistości z jakichś powodów na ten czas masz.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

mare1966
Posty: 1187
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: mare1966 » 05 cze 2019, 23:23

No niestety ale widzę narzekanie .
A co ważniejsze nie widzę WIARY w męża .
A myślę , że właśnie jemu najbardziej potrzeba tej wiary w niego
tej najważniejszej osoby czyli żony .
Na tym polega ta "pomoc" głównie .

PaniMamo , zapewniam że rozumiem , co wynika także
z doświadczeń osobistych .

Myślę , że ten link ( z krótkim wykładem Pawlukiewicza )
też warto sobie obejrzeć , choć nowości tam nie ma ,
ale pewne prawdy czy spostrzeżenia są stałe i bardzo ważne .

Mam też takie ogólne spostrzeżenia .
Kobiety więcej się mogą dowiedzieć jednak od panów
na temat swoich mężów , natomiast panowie
najwięcej skorzystają z wiadomości od pań .
To wydaje się dość logiczne .
To moja całkowicie prywatna opinia .

Tak nawiasem , proszę zauważyć ,
że trenerami kadry siatkarek , koszykarek itd.
zawsze jest jakiś facet .
Ktoś tam musi zapanować nad emocjami .

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Aleksander » 05 cze 2019, 23:25

Lawendowa pisze:
05 cze 2019, 23:07
nałóg pisze:
25 maja 2019, 22:32
To tochę tak jak z tym psem leżącym na gwoździe i skalmącym od czasu do czasu któremu jednak ta niedogodność w postaci gwoździa nie dokucza na tyle by się podnieść i zminić miejsce.PD
Dopóki mąż PaniMamy nie zechce z sobą coś zrobić, nikt za niego jego położenia nie zmieni.
Zgoda - dokładnie to samo tyczy się samej PaniMamy jak i pewnie zdecydowanej większości z nas - dlatego nie ma się co zajmować ani mężem, ani innym skamlącym psem czy gwoździem - a zająć sobą bez oglądania się na innych.
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

s zona
Posty: 3087
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: s zona » 06 cze 2019, 8:11

mare1966 pisze:
05 cze 2019, 23:23

A co ważniejsze nie widzę WIARY w męża .
A myślę , że właśnie jemu najbardziej potrzeba tej wiary w niego
tej najważniejszej osoby czyli żony .
Na tym polega ta "pomoc" głównie .

PaniMamo , zapewniam że rozumiem , co wynika także
z doświadczeń osobistych .

Myślę , że ten link ( z krótkim wykładem Pawlukiewicza )
też warto sobie obejrzeć , choć nowości tam nie ma ,
ale pewne prawdy czy spostrzeżenia są stałe i bardzo ważne .

Mam też takie ogólne spostrzeżenia .
Kobiety więcej się mogą dowiedzieć jednak od panów
na temat swoich mężów , natomiast panowie
najwięcej skorzystają z wiadomości od pań .
Tylko pytanie , czy zechca z tego skorzystac ..
A i emocje , jak mowi Ks Guz " nie sa przyjacielem kobiety " ...

Mnie osobiscie szerzej otwieraly oczy , te ksiazki napisane przez mezczyzn .. szczegolnie z dlugim stazem , jak panowie Mieczyslaw Guzewicz http://www.tolle.pl/pozycja/malzenstwo-na-krawedzi
czy Jacek Pulikowski http://www.tolle.pl/pozycja/warto-naprawic-malzenstwo..
Ale i nasi Panowie na forum .. najpierw mnie cos wkurza , ze to za bardzo przerysowane :shock: ale po czasie dochodze, ze jednak moze nie .. I staram sie cos z tym zrobic .

Kiedys wydawalo mi sie , ze maz jesli jest nakarmiony i dobrze po kobiecemu zaopiekowany to wystarczy .. Dopiero po lekturze w/w ksiazek doszlo do mnie ,ze najwazniejsza potrzeba z 3 u mezczyzn jest jego dowartosciowanie ..
I zaczyna sie poszukiwanie swej wartosci u mnie w " serdecznych kolezankach " czy w alkoholu u PM...
Pamietam , jak niedawno " powiedzialo mi sie " do meza , ze " jestes fajny facet " i reakcja bezcenna ..
A wczesniej , to nie bylo to ..

PM , nwm na ile zaawansowana jest sprawa alkoholu u Twojego meza .. ale to mozna upewnic sie idac na np mityng dla wspoluzaleznionych .. Sadze ,ze warto to sprawdzic ..

Do wrzesnia , kiedy zaczniesz zyc praca moze warto wdrozyc meza w obowiazki , co sugerowala Lawendowa .. Maz , ktory odsuwa sie od obowiazkow ciazacych na obojgu przeciez rodzicach traci relacje z dzieckiem ... i to jest trudne potem do naprawienia ..

Ale tutaj tez wypadaloby sie uderzyc we wlasne piersi , ze najpierw " zawlaszczamy " niejako dziecko dla " siebie " a potem mamy przetensje do meza .. ze sie nie interesuje , nie umie nic zrobic przy dzieciach ... nie wie itp ..

mare1966
Posty: 1187
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: mare1966 » 06 cze 2019, 11:34

Znów napiszę parę oczywistości , ale tylko pozornych
bo jednak nie każda kobieta je przyjmuje .

Co do zasady ( w sensie , że większość ) kobiety bardziej
kierują się emocjami , są pod ich wpływem ,
a te często nie są dobrymi doradcami .
Tu mężczyźni mają znaczną przewagę ,
bo oddzielają poszczególne sprawy ,
zwykle są przez to bardziej obiektywni .


Grzech pierworodny :
Ewy - za bardzo się pchała do przodu , to ona tam zarządzała
a w końcu zwaliła na swoją emocjonalność ( o ja taka głupiutka - zwiódł mnie )
Adam - nieobecność , brak aktywności , obojętność
a potem zwalanie winy , że to kobieta przejęła stery

Terapia Pana Boga ( i konsekwencja ) :
Dla Ewy - Adam będzie nad tobą panował
( czego ona nie może znieść )
Dla Adama - skończył się raj chłopie i nic nie robienie
teraz się narobisz
( z Adama ciągnie do leżenia albo zwiedzania raju na luzaku )


Facet się boi ( ten dorastający ) , że sobie nie poradzi .
Kobieta ( ta dorastająca ) , że jej nikt nie zechce .
Zwykle z takimi deficytami wchodzi także w dorosłe życie .

Skutek : znów kobiety przyjmują rolę "pierwszej"
Oczywiście to wina obu płci , ale kluczowe jest wychowanie .
Wychowują głównie kobiety ( mamy , panie przedszkolanki , nauczycielki ) .
No to mamy kryzys męskości , w to wchodzą kobiety
i sytuacja się pogłębia .
A skoro facet nie ma poczucia , że jest ważny ,
to zwalnia się od odpowiedzialności .
Paradoksalnie i kobieta niezadowolona , bo ma za dużo na głowie .
Najbardziej sfrustrowane panie , to te walczące "feministki" .

To co piszę , to nie jakiś "manifest" ,
ale myślę podstawa do zrozumienia
całej tej relacji damsko-męskiej
już w konkretnej sytuacji .
Oczywiście bardzo uproszczona .

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6121
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Nirwanna » 06 cze 2019, 11:46

Mare, to co napisałeś, to nie manifest, tylko rzeczywiście niezłe podsumowanie naszych ran związanych z grzechem pierworodnym i - co za tym idzie - deficytów konkretnej płci w związkach, szczególnie małżeńskich. Z tą częścią Twojego posta - pełna zgoda.

Zwróć jednak uwagę na to:

Najbardziej sfrustrowane panie , to te walczące "feministki" .

Piszesz w wątku pomocowym konkretnej osoby. Zarzucasz jej najpierw "narzekanie". Pytałam się o to, nie odniosłeś się. Twoja wola. Potem wrzucasz o frustracji i walczących feministkach. Do kogo to odnosisz? Do autorki wątku czy ogólnie? Jeśli do autorki wątku, to na jakiej podstawie? Odbierasz ją jako sfrustrowaną, walczącą feministkę? A jeśli ogólnie, to po co akurat w tym wątku?

Oczywiście możesz wrzucać tego typu treści, tylko nie dziw się, że moderacja czasami zastanawia się nad ich pomocowością. I czasami dochodzi do wniosku, że nie jest to pomocowe ani dla konkretnego człowieka i całokształtnie. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 843
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: ozeasz » 06 cze 2019, 11:55

s zona pisze:
06 cze 2019, 8:11

Ale tutaj tez wypadaloby sie uderzyc we wlasne piersi , ze najpierw " zawlaszczamy " niejako dziecko dla " siebie " a potem mamy przetensje do meza .. ze sie nie interesuje , nie umie nic zrobic przy dzieciach ... nie wie itp ..
S zono ...dziękuje :)
s zona pisze: Kiedys wydawalo mi sie , ze maz jesli jest nakarmiony i dobrze po kobiecemu zaopiekowany to wystarczy .. Dopiero po lekturze w/w ksiazek doszlo do mnie ,ze najwazniejsza potrzeba z 3 u mezczyzn jest jego dowartosciowanie ..
I zaczyna sie poszukiwanie swej wartosci u mnie w " serdecznych kolezankach " czy w alkoholu u PM...
Pamietam , jak niedawno " powiedzialo mi sie " do meza , ze " jestes fajny facet " i reakcja bezcenna ..
A wczesniej , to nie bylo to ..
Mam wrażenie , że te słowa które mają opisywać mężczyznę (nakarmienie , dobre słowo) i jego potrzeby ,moje potrzeby , bardzo redukują ,jakoś czuję uprzedmiatawiają ...nie wiem skąd się to wzięło ,jeśli się nie mylę to Nałóg to cytował ,czy to Jego czy zasłyszane nie wiem , ale odczuwam dyskomfort czytając o takim "traktowaniu" ;) mężczyzny ...

Każdy z nas jest osobą ,to dar z godnością i wolnością otrzymaną od samego Stwórcy , szczerość w relacji , w mojej ocenie, obustronny szacunek , świadomość że obok mnie stoi przyjaciółka , oddana sercem , ktoś kto przysłowiowo "wskoczy w ogień za mną" wzbudza we mnie co najmniej to samo.


Oczywiście to miłość do której powołuje mnie Chrystus jest ideałem ,miłowanie , nowe przykazanie które otrzymaliśmy od Niego zmienia punkt ciężkości , z "jak siebie samego" , na "jak Ja was umiłowałem" ...

Te słowa pobudzają we mnie pokłady Jego łaski wtedy , kiedy nie doświadczam tego od współmałżonki , jednak gdzieś tam głęboko w sercu jest takie pragnienie jak wyżej , doświadczenia pełni jedności ....


To tak trochę jak z pola walki , świadomość że obok stoi ktoś na kim mogę polegać ,ktoś kto moje życie stawia na równi ze swoim ,nie tylko uskrzydla ale predysponuje do wydobycia z głębi serca , duszy , nadludzkiej części mojej osoby ,przekroczenia granic ,do złożenia swego życia w ofierze …..

Mimo podciętych skrzydeł to jest możliwe , bo prawdziwe źródło miłości jest w Zmartwychwstałym ,więc staram się mimo pustych sieci zarzucać je po raz kolejny , bo dla Niego nie ma nic niemożliwego …


Pozdrawiam serdecznie :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

PaniMama
Posty: 73
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 06 cze 2019, 12:09

Mare...
Mam wrażenie, że zupełnie czytasz co innego niż ja piszę.
Ok. Masz prawo wyrażać swoje zdanie.
I jaka to ja jestem zła dla męża...i znów się zaczyna- za ja powinnam...to i tamto...
No cóż...

To teraz pytam...
Jestem w takiej sytuacji, że w portfelu nie mam ani grosza, na koncie może z 50-100zl
Codziennie muszę jeździć z dzieckiem na rehabilitacje ( komunikacja miejska odpada że względu na stan zdrowia dziecka).
Mam psa, który przyjmuje codziennie zastrzyki...mam jeszcze na kilka dni.. i będę musiała kupić następne ( pies na lekach do końca życia)... Do weterynarza z nim też trzeba pojechać.
Samochód, którym jeżdżę, właśnie wymaga naprawy...oraz przeglądu technicznego a także wymiany dowodu rejestracyjnego.
Pomijam fakt, że dziecko nie ma butów...a ja nie mam co jeść!!!
Mój mąż codziennie je kebaba albo inne...oraz alkohol..( tak, wczoraj , przedwczoraj pił)
Dziś poprosiłam mojego męża o pieniądze... Usłyszałam, że on nie ma i jego to nie obchodzi

Więc proszę!!!! Powiedz mi co mam w tej sytuacji zrobić?

Czy narzekam? Serio? Jestem wojującą feministką?

PaniMama
Posty: 73
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 06 cze 2019, 12:15

O to, żeby dziecko z ojcem miało jakikolwiek kontakt zabiegam ja.
Wiem, jak ogromne znaczenie ma relacja ojca z synem...widzę też, jak dziecko tego kontaktu potrzebuje.
Ojciec z synem na spacerze przez 3lata jego życia był -moze z 10razy...kiedy na siłę wypchałam ich z domu..i trwał 20-30min. Z zegarkiem w ręku.
Nie kąpie go- bo mu się nie chce.

JolantaElżbieta
Posty: 374
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 06 cze 2019, 12:51

PaniMama pisze:
06 cze 2019, 12:15
O to, żeby dziecko z ojcem miało jakikolwiek kontakt zabiegam ja.
Wiem, jak ogromne znaczenie ma relacja ojca z synem...widzę też, jak dziecko tego kontaktu potrzebuje.
Ojciec z synem na spacerze przez 3lata jego życia był -moze z 10razy...kiedy na siłę wypchałam ich z domu..i trwał 20-30min. Z zegarkiem w ręku.
Nie kąpie go- bo mu się nie chce.
PaniMama, a może pozwól mężowi, żeby układał sobie relacje z synem sam, bez sterowania z twojej strony. Mężczyźni różnią się od kobiet sama to wiesz, ale w dzisiejszych czasach zapomina się o tym, bo tak nakazuje sockultura:-(

mare1966
Posty: 1187
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: mare1966 » 06 cze 2019, 15:09

Nirwanno ,
od ciebie mam prawo wymagać więcej . :)
Wojujące "feministki" - to te panie z manify , czarnych marszów itp.
Tak nawiasem to są to ANTYFEMINISTKI ,
bo one walczą z wszystkim co kobiece .

Widzisz , to jest jedna ze słabości kobiet .
Wszystko natychmiast biorą do siebie , nie potrafią się wyrwać
poza własny świat , emocje , pomyśleć ogólnie .


Do narzekania , też się odniosłem .
( przejrzyj posty )

Moderacja , jest też w dużej części kobieca .
Tu ogólna uwaga .
Moderacja ma skłonność do subiektywnej oceny
mojego stanowiska z WŁASNYM .
( także tego czy coś pomaga czy nie zdaniem Moderacji )
Ryzykowne zakładać , że Moderacja ma jedyny właściwy ogląd .

=============================================

Pani Mamo ,
patrz jak wyżej , w kwestii "wojującej feministki" .
Tak więc , to ty przeczytałaś coś czego nie napisałem .
( błąd przekazu albo interpretacji )

I tu NAUKA .
Zwykle nasza KOMUNIKACJA tak wygląda .
Twoja z mężem także .
Masę nieporozumień i to często pomimo dobrych chęci i zamiarów .

To co napisałaś odbieram jako moją winę ,
za to , że ty sama takiego męża sobie wzięłaś .
Może to jeszcze nie ten etap ?

A gdzie ja napisałem , że "jesteś zła dla męża" ?
WSKAŻ miejsce .
Znowu interpretacja , nie fakty .


Pytasz , to odpowiadam .
Auto .
Nie wiem co to za auto , ale w twojej sytuacji
powinno to być małe proste miejskie , na gaz LPG o ile sporo jeździsz .
Proste naprawy ( wymiany ) proś brata itp.
O ile jeździsz tylko okazyjnie - to taniej wyjdzie taryfą .
( powiedzmy 4 razy w miesiącu )
Poproś kogoś o podwiezienie itp.

Pies .
Codzienne zastrzyki ?
Może było jednak nie brać sobie na głowę przy takiej sytuacji ?
Pies to też wydatki , obowiązek .

Dziecko .
Codzienna rehabilitacja ?
Pisałaś , że dostało się do przedszkola .
Czy ta rehabilitacja jest tak skomplikowana , że musisz tam jeździć ?
Wielu rodziców w bardzo ciężkich przypadkach
wykonuje wiele zabiegów samemu .

Buty
kosztują grosze .
Na Allegro czy innym portalu można często ZA DARMO
dostać całe paki ubranek dla dziecka
lub za symboliczne pieniądze .
( tudzież łóżeczka , meble itp. )


To takie "rady w ciemno" .
Sprawa z mężem , to jakby zupełnie inna rzecz .

s zona
Posty: 3087
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: s zona » 06 cze 2019, 18:48

PaniMama pisze:
06 cze 2019, 12:09



Mam psa, który przyjmuje codziennie zastrzyki...mam jeszcze na kilka dni.. i będę musiała kupić następne ( pies na lekach do końca życia)... Do weterynarza z nim też trzeba pojechać.
Samochód, którym jeżdżę, właśnie wymaga naprawy...oraz przeglądu technicznego a także wymiany dowodu rejestracyjnego.
Pomijam fakt, że dziecko nie ma butów...a ja nie mam co jeść!!!
Mój mąż codziennie je kebaba albo inne...oraz alkohol..( tak, wczoraj , przedwczoraj pił)
Dziś poprosiłam mojego męża o pieniądze... Usłyszałam, że on nie ma i jego to nie obchodzi

Więc proszę!!!! Powiedz mi co mam w tej sytuacji zrobić?

Czy narzekam? Serio? Jestem wojującą feministką?
PM , nie wiem co napisac " pomocowego " ..
Na pewno zaraz pomodle sie na Adoracji o Boze Prowadzenie dla Ciebie...
A moze jakas praca na zastepstwo na czas wakacji .. Jakies tlumaczenia , cos odpowiednio do Twoich kwallifikacji .. Cos , co pomoze Ci stanac na nogi , na ten moment finansowo ..
Moze warto sie przemoc i zwrocic tez o pomoc z Opieki Spolecznej ..

PS Moze zabrzmi to brutalnie , ale ja gdybym miala do wyboru kupic zywnosc i buty dla dziecka to poswiecilabym jednak chorego psa , ktory ,jak piszesz musi brac lekartstwa do konca zycia i w kawalerce sadze , ze sie meczy .. dla dziecka tez to nie jest dobre .. ale to ja ...

PaniMama
Posty: 73
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 06 cze 2019, 21:37

s zona pisze:
06 cze 2019, 18:48
PaniMama pisze:
06 cze 2019, 12:09



Mam psa, który przyjmuje codziennie zastrzyki...mam jeszcze na kilka dni.. i będę musiała kupić następne ( pies na lekach do końca życia)... Do weterynarza z nim też trzeba pojechać.
Samochód, którym jeżdżę, właśnie wymaga naprawy...oraz przeglądu technicznego a także wymiany dowodu rejestracyjnego.
Pomijam fakt, że dziecko nie ma butów...a ja nie mam co jeść!!!
Mój mąż codziennie je kebaba albo inne...oraz alkohol..( tak, wczoraj , przedwczoraj pił)
Dziś poprosiłam mojego męża o pieniądze... Usłyszałam, że on nie ma i jego to nie obchodzi

Więc proszę!!!! Powiedz mi co mam w tej sytuacji zrobić?

Czy narzekam? Serio? Jestem wojującą feministką?
PM , nie wiem co napisac " pomocowego " ..
Na pewno zaraz pomodle sie na Adoracji o Boze Prowadzenie dla Ciebie...
A moze jakas praca na zastepstwo na czas wakacji .. Jakies tlumaczenia , cos odpowiednio do Twoich kwallifikacji .. Cos , co pomoze Ci stanac na nogi , na ten moment finansowo ..
Moze warto sie przemoc i zwrocic tez o pomoc z Opieki Spolecznej ..

PS Moze zabrzmi to brutalnie , ale ja gdybym miala do wyboru kupic zywnosc i buty dla dziecka to poswiecilabym jednak chorego psa , ktory ,jak piszesz musi brac lekartstwa do konca zycia i w kawalerce sadze , ze sie meczy .. dla dziecka tez to nie jest dobre .. ale to ja ...
S żono, ależ ja cały czas "siedząc w domu" pracuję... Zajmuje się rękodziełem...inaczej od dawna przymierałabym głodem.
Pies jest poświęcony na maksa. Już był tak złej kondycji, że nie mogłam dłużej pozwolić by był zaniedbany. Pies, zwierzę, to też stworzenie, które czuję, a ja decydując się na wzięcie go go domu, wiedziałam z czym to się wiąże. To nie jest "tylko" pies, to jest członek mojej rodziny, wierny przyjaciel.
Do tej pory jakoś sobie dawałam, ale niestety...czasem tak się zdarza jak teraz, że jest jak jest.
Do mopsu nie mam co iść, bo ( taki paradoks polski)... Mamy za dużo pieniędzy wg nich.
A nam ledwo starcza od 1 do 1.
Moi rodzice wspomagają mnie finansowo ( o tym mąż nie wie...) Ale to mnie też dziwi... Że on nigdy się nie zastanowił, za co ja żyję... No cóż... Każdy ma swoją moralność.

Jeszcze jak żył teść, to rodzice męża co miesiąc przelewali mi pieniadze.
Ja to uważam, że robili to z poczucia obowiązku...i tego, że im było wstyd, że syn nie daje rady finansowo.

Mam za dużo kłębiących się myśli w głowie i nie wiem czy racjonalnie odpowiadam

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6121
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Nirwanna » 06 cze 2019, 21:48

Mare,
Post z uwagami do moderacji poszedł ze względu na najwyraźniej konieczne doprecyzowanie a propos pomocowości.
Ale po kolei.
mare1966 pisze:
06 cze 2019, 15:09
Nirwanno ,
od ciebie mam prawo wymagać więcej . :)
Wojujące "feministki" - to te panie z manify , czarnych marszów itp.
Tak nawiasem to są to ANTYFEMINISTKI ,
bo one walczą z wszystkim co kobiece .

Widzisz , to jest jedna ze słabości kobiet .
Wszystko natychmiast biorą do siebie , nie potrafią się wyrwać
poza własny świat , emocje , pomyśleć ogólnie .
Mare, ja od siebie też wymagam dużo :lol: wyjątkowo zgodni jesteśmy 8-)
Biedne te kobiety... przyjrzę się sobie, czy ja też nie umiem pomyśleć ogólnie.

mare1966 pisze:
06 cze 2019, 15:09
Moderacja , jest też w dużej części kobieca .
Tu są wymienione nicki osób z grona moderatorów (zieloni) i administratorów (bordowi, czerwoni, w kolorze zgniłym - wybierzcie sobie ;-) )
memberlist.php?mode=group&g=9
memberlist.php?mode=group&g=5
Osoby na bieżąco śledzące forum widzą, kto jest również z tego grona na bieżąco aktywny i jakie są parytety.
mare1966 pisze:
06 cze 2019, 15:09
Tu ogólna uwaga .
Moderacja ma skłonność do subiektywnej oceny
mojego stanowiska z WŁASNYM .
( także tego czy coś pomaga czy nie zdaniem Moderacji )
Ryzykowne zakładać , że Moderacja ma jedyny właściwy ogląd .
Jakoś tak mi się wydaje, że każdy z nas ma subiektywny ogląd i ocenę sytuacji, i moderacja nie jest od tego wolna. Mimo maksymalnego wysiłku zobiektywizowania spojrzenia, zawsze ono pozostanie jednostkowo subiektywne. Dlatego moderatorzy tworzą zespół, aby jednak maksymalnie uobiektywnić to spojrzenie. Ponadto moderacja korzysta z informacji zwrotnych od użytkowników, pisanych na priva. Nie dzielimy się na forum ogólnym tymi treściami, ale je bierzemy pod uwagę moderując. To też rodzaj obiektywizacji.

Natomiast jeśli chodzi konkretnie o moją subiektywną pamięć odnośnie pomocowości forum.
Te ładnych kilka lat temu, gdy szukałam pomocy i wsparcia na forum, pomocowe były posty kierowane personalnie do mnie. Mogły być trudne, czyli pokazujące moją odpowiedzialność w kryzysie, ale przyjmowałam je. Był jednak warunek - przyjmowałam je, gdy widziałam, że ktoś poświęcił swój czas na to, aby poznać moją historię, poznać mnie przy całej mojej indywidualności, gdy mówił do mnie, a nie koło mnie. Z doświadczenia tych kilku lat na forum widzę, że trochę ludzi, zwłaszcza tych należących do nowych użytkowników forum - mają podobnie.

I ponieważ nie chciałabym, aby wydzielać kolejny ogólny wątek na temat pomocowości forum, sugerowałabym postawić tu kropkę.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

PaniMama
Posty: 73
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 06 cze 2019, 22:22

Proszę o modlitwę!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości