Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

JolantaElżbieta
Posty: 327
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 19 maja 2019, 19:44

nałóg pisze:
19 maja 2019, 18:27
Na początek może warto powiedzieć sobie że doskonałą to Ty nie jesteś i nie będziesz.Jesteś taka jaka jesteś. Jesteś niepowtarzalna i jedyna.Mam wrażenie że Ty szukasz potwierdzenia siebie w oczach i słowach innych...... matki...... męża..... pewnie koleżanek...... w pracy i od ich słów,ich postaw, przekazu werbalnego i nie werbalnego budujesz swoje szczęście,swoją wartość.Gdzie jest Twoje szczęście?u matki? Męża? Koleżanek? A może warto uznać że szczęście jest w Tobie?że od Ciebie zależy Twoje poczucie własnej wartości.Dobrze trafiłaś na to forum.Przecztaj ze zrozumieniem wątek o przebaczeniu.Bez przebaczenia sobie,bez akceptacji siebie trudno budować swoje poczucie wartości, swoje szczęście.PD
Nie chodzi o bycie doskonałą, ani szukanie potwierdzenia w cudzych oczach. Chodzi o to, że najbliższa osoba gnoi cię bez żadnego powodu. Robisz swoje i nie wiesz o co chodzi. I wartośc człowieka automatycznie zaczyna spadać, jeśli codziennie słyszy, ze jest do niczego, ( i co pokończyłaś te swoje szkoły, a jestes głupia jak byłaś, jesteś tumanem). A ty otwierasz szeroko oczy, bo to nie ma dla ciebie żadnego znaczenia i wiesz, ze wartości człowieka tak się nie mierzy, ale zwyczajnie lubisz się uczyć i zdobywać nowe umiejętności. Dom jest wysprzątany, męża nie zaniedbujesz i ciągle dostajesz baty. Rozumiesz? Zaczynasz wątpić czy z tobą wszystko jest ok, gdzie robisz błąd - cokolwiek zrobisz zawsze jest źle - milczysz - awantura - mowisz - awantura - patrzysz w prawo - źle, patrzysz w lewo - źle. Jesteś złą żoną, matką, kucharką. Do niczego się nie nadajesz. O to chodzi - popadasz w coraz większą apatię i już nie żyjesz - wegetujesz. W którymś momencie zaczynasz się bronić i wtedy okazuje się, że sama nie wiesz czego chcesz i jak nie masz co robić, to znajdź sobie coś do roboty. A po jakimś czasie okazuje się, że jest laf...kowalska. I nie chodziło o ciebie - chodziło o to, żeby się ciebie pozbyć, bo zawadzasz.

PaniMama
Posty: 59
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 19 maja 2019, 19:56

nałóg pisze:
19 maja 2019, 18:27
Mam wrażenie że Ty szukasz potwierdzenia siebie w oczach i słowach innych...... matki...... męża..... pewnie koleżanek...... w pracy i od ich słów,ich postaw, przekazu werbalnego i nie werbalnego budujesz swoje szczęście,swoją wartość.
To wszystko prawda.
Nie szukam usprawiedliwienia siebie, swojego postępowania, użalania się nad sobą.
Szukam otrzeźwienia ( może nie koniecznie drastycznego), i powrotu i budowania siebie i poczucia swojej wartości od nowa.
Bo to prawda, że jeśli słyszymy coś kilkadziesiąt, kilkaset razy, zaczyna nam się wydawać prawdziwe.

Dziękuję Ci za ten wpis :)

Angela
Posty: 408
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Angela » 19 maja 2019, 20:11

Według moich przemyśleń, wzmacnianie własnej wartości opiera się na dwóch biegunach akceptacji siebie i akceptacji innych.
Akceltacja siebie, to uczciwe poznanie swoich dobrych i słabych stron. A wśród słabych odzielenie tych na które nie masz wpływu (jakieś cechy wrodzone) i pogodzenie się z nimi od tych które można zmienić i zgoda na wysiłek w pracy nad nimi.
Akceptacja innych to zgoda na wolność drugiej osoby, na jej sposób myślenia. Tak pogodzona nie będziesz pragnieć zmieniać innych, już nikomu niczego nie musisz udawadniać i przekonywać by widzieli cię tak samo jak ty widzisz sama siebie. Gdy uznasz, że daltonista nie jest w stanie dostrzec kolorów, odpadnie flustracja związana z oceną twojej osoby.
Ty dawaj w wolności i daj wolność obdarowanemu do przyjęcia daru.

PaniMama
Posty: 59
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 19 maja 2019, 20:12

JolantaElżbieta pisze:
19 maja 2019, 19:44

Nie chodzi o bycie doskonałą, ani szukanie potwierdzenia w cudzych oczach. Chodzi o to, że najbliższa osoba gnoi cię bez żadnego powodu. Robisz swoje i nie wiesz o co chodzi. I wartośc człowieka automatycznie zaczyna spadać, jeśli codziennie słyszy, ze jest do niczego. Dom jest wysprzątany, męża nie zaniedbujesz i ciągle dostajesz baty. Rozumiesz? Zaczynasz wątpić czy z tobą wszystko jest ok, gdzie robisz błąd - cokolwiek zrobisz zawsze jest źle - milczysz - awantura - mowisz - awantura - patrzysz w prawo - źle, patrzysz w lewo - źle. Jesteś złą żoną, matką, kucharką. Do niczego się nie nadajesz. O to chodzi - popadasz w coraz większą apatię i już nie żyjesz - wegetujesz. W którymś momencie zaczynasz się bronić i wtedy okazuje się, że sama nie wiesz czego chcesz i jak nie masz co robić, to znajdź sobie coś do roboty. A po jakimś czasie okazuje się, że jest laf...kowalska. I nie chodziło o ciebie - chodziło o to, żeby się ciebie pozbyć, bo zawadzasz.
O to to to...
Chociaż tutaj Kowalska nie występuje... Tak mi się na razie zdaje.
Mąż zaczyna sobie wymyślać wszystkie choroby świata.
Już miał marskość wątroby, zawał, zapaść, Aspergera, a teraz , ponieważ boli go brzuch... Ma raka.
Więc powiedziałam, że dopóki nie zobaczę wyników badań, żadna choroba dla mnie istnieje, poza hipochondrią.

JolantaElżbieta
Posty: 327
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 19 maja 2019, 20:31

Twój mąż PaniMama ma problemy z sobą i w ten sposób chce zwrócic na siebie Twoją uwagę. Mój mąż też miał problemy z sobą - ja to wszystko widziałam - nie byłam w stanie mu pomóc niczym innym jak moją miłością - ale to nie zadziałało - zabiło mnie a on i tak odszedł. A ja się wyleczyłam z tych wszystkich ran - czy on też? Nie wiem - nie odzywa się do mnie konsekwentnie od lat :-(

Angela
Posty: 408
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Angela » 19 maja 2019, 20:48

PaniMama pisze:
19 maja 2019, 20:12
Mąż zaczyna sobie wymyślać wszystkie choroby świata.
Już miał marskość wątroby, zawał, zapaść, Aspergera, a teraz , ponieważ boli go brzuch... Ma raka.
Więc powiedziałam, że dopóki nie zobaczę wyników badań, żadna choroba dla mnie istnieje, poza hipochondrią.
Może jeszcze dodaje, że go wpędzasz do grobu? Nie ma co dawać się tej manipulacji, ale też nie wdawać się w polemikę lub drwić nazywając hipochondrykiem. On może czuć się subiektywnie źle jeżeli wyniszczają go jego własne wewnętrzne problemy. Najlepiej dla przykładu zatroszcz się o siebie, zrób sobie badania, bo sytuacja nie jest obojętna dla twojego zdrowia również.

PaniMama
Posty: 59
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 19 maja 2019, 21:08

Angela pisze: Może jeszcze dodaje, że go wpędzasz do grobu? Nie ma co dawać się tej manipulacji, ale też nie wdawać się w polemikę lub drwić nazywając hipochondrykiem. On może czuć się subiektywnie źle jeżeli wyniszczają go jego własne wewnętrzne problemy. Najlepiej dla przykładu zatroszcz się o siebie, zrób sobie badania, bo sytuacja nie jest obojętna dla twojego zdrowia również.
Ostatnio, jak wrócił nawalony ... Powiedział ,że umiera.
W ogóle szantażuje mnie cały czas tym, jak nie chce mu się czegoś robić.
I że mogę być spokojna i szczęśliwa, bo długo już nie będę się musiała z nim męczyć.
Widzę, że się miota, ale nie mam siły ciągnąć tego wózka za nas dwoje.
Rozumiem, i byłabym skłonna mu pomóc, gdybym po pierwsze wiedziała jak, a po drugie,gdyby on chciał sobie dać pomóc.
Mnie brakuje pomysłów, argumentów.
Ostatnio zmieniony 19 maja 2019, 21:40 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

nałóg
Posty: 547
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: nałóg » 19 maja 2019, 22:47

No to niech umiera-możesz zapytać czy wezwać pogotowie .Twarda miłość się kłania.Znasz modlitwę o Pogodę Ducha?

JolantaElżbieta
Posty: 327
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 19 maja 2019, 23:13

nałóg pisze:
19 maja 2019, 22:47
No to niech umiera-możesz zapytać czy wezwać pogotowie .Twarda miłość się kłania.Znasz modlitwę o Pogodę Ducha?
Moim zdaniem - to nie jest twarda miłość. Postępowanie w ten sposób z osobą, która ma poważne problemy wymaga rozwagi i znajomości tematu.

nałóg
Posty: 547
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: nałóg » 20 maja 2019, 8:45

JE.... za twardą miłością, za granicami dla manipulacji, dla iluzji przemawiają doświadczenia setek tysięcy ludzi uzależnionych a których zjazd po równi pochyłej uzależnienia do śmierci został zatrzymany właśnie poprzez wyraźnie i twarde granice.
Oczywiście możesz mieć inne doświadczenia. PD

PaniMama
Posty: 59
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 20 maja 2019, 9:47

Nie bardzo wiem, o czym mówicie/ piszecie.

JolantaElżbieta
Posty: 327
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 20 maja 2019, 11:10

nałóg pisze:
20 maja 2019, 8:45
JE.... za twardą miłością, za granicami dla manipulacji, dla iluzji przemawiają doświadczenia setek tysięcy ludzi uzależnionych a których zjazd po równi pochyłej uzależnienia do śmierci został zatrzymany właśnie poprzez wyraźnie i twarde granice.
Oczywiście możesz mieć inne doświadczenia. PD
Ja to rozumiem, tylko, że jesli jest sytuacja tak jak opisała PaniMama. to chwila gdy mąż oznajmia, że źle się czuje, czy że umiera, mówienie to umieraj, czy coś w tym stylu, nie jest postawieniem żadnych granic, ani twardą miłością, tylko zwykłą bezdusznością.

JolantaElżbieta
Posty: 327
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 20 maja 2019, 11:26

PaniMama - stawianie granic jest ważnym elementem pracy nad małżeństwem i nad sobą - poczytaj sobie na forum czym jest stawianie granic. Ja ze swojego doświadczenia wiem, że nie można ich stosować z automatu i wprowadzać gwałtownych zmian. U mnie przez stawianie granic doszło do separacji i rozwodu. Ale to się często zdarza i trzeba być na to przygotowanym :-( Bo każdy jest inny - to co działa u jednego, nie działa u wszystkich w sposób w jaki się spodziewany :-(

PaniMama
Posty: 59
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 20 maja 2019, 11:27

Nie dam rady. Tak po ludzku. Nie dam rady.
Jestem chora, od kilku dni utrzymuje się gorączka, byłam u lekarza, mam odpoczywać.
Ale niestety nie ma kto się zająć dzieckiem, a on się nie poczuwa...
Znów usłyszałam, że jestem dziecinna, niezaradna, beznadziejna, chora umysłowo.
Nie zasługuje na nic dobrego.
Ze jestem beznadziejną matką i inne epitety.
Ciężko, tak po ludzku ciężko jest tego słuchać i funkcjonować.
Gdzie wystarczył by ludzki odruch, zrobienie herbaty, obiadu, przytulenie i dla odmiany jakieś krzepiące słowo.
A nie znów obuchem w łeb.
Zawierzam się Bogu...
Ale nie daje rady.

JolantaElżbieta
Posty: 327
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 20 maja 2019, 12:29

PaniMama pisze:
20 maja 2019, 11:27
Nie dam rady. Tak po ludzku. Nie dam rady.
Jestem chora, od kilku dni utrzymuje się gorączka, byłam u lekarza, mam odpoczywać.
Ale niestety nie ma kto się zająć dzieckiem, a on się nie poczuwa...
Znów usłyszałam, że jestem dziecinna, niezaradna, beznadziejna, chora umysłowo.
Nie zasługuje na nic dobrego.
Ze jestem beznadziejną matką i inne epitety.
Ciężko, tak po ludzku ciężko jest tego słuchać i funkcjonować.
Gdzie wystarczył by ludzki odruch, zrobienie herbaty, obiadu, przytulenie i dla odmiany jakieś krzepiące słowo.
A nie znów obuchem w łeb.
Zawierzam się Bogu...
Ale nie daje rady.
On ma zająć się dzieckiem, bo ty jestes chora - masz tego od niego wymagać , może kląć i wyzywać, ale ma się zająć dzieckiem! Nawet jeśli się nie poczuwa - to nikogo nie obchodzi - zobowiązał się biorąc z Tobą ślub, a jak nie, to niech idzie żyć sam - skoro tak zadecydował. O nie wymagaj od królka, zeby fruwał, bo on nie wie o czym mówisz :-)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Triste i 13 gości