Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 20 maja 2019, 21:03

Jestem z mężem kilka lat po ślubie (dokładniej 8) . Mamy prawie 2letniego Synka. Jeszcze przed ciążą miał dużo koleżanek, ale kilka miesięcy po narodzinach zdradził mnie (prostytutki), złapałam go. Obiecał poprawę, ale potem znów zdradził. Tym razem już bardziej dosadnie z kolejna prostytutką. Poszliśmy do psychologa na terapię,.już po raz kolejny . On do seksuologa.
Generalnie nasze małżeństwo jest trudne, bo mamy inne rodziny, inne podejście. Mąż jest typem, którego pociągają seksowne kobiety i najchętniej by widział je tylko w szpilkach, dekoltach i spódniczkach. A ja jestem typem raczej stonowanym wyglądowo. Już kiedyś zdarzało mu się mnie do innych porównywać ale to co najbardziej kulało to obowiazki domowe. A raczej to, że mąż nigdy nie kwapił sę do tego. Gdy już postanowiłam, że to koniec stracił pracę, więc zostałam z nim. Długo było nam trudno ale nie poddawałam się, potem już bywało różnie, . lepiej gorzej ale.zawsze.tlumaczylam sobie, że będzie lepiej. Bywalo trudno, gdy zaczął ogłaszać sie na portalach randkowych. Potem powiedzial,że to dlatego, że się z nim nie kochalam. A prawda jest taka,że nasz sex to była zawsze powinność a wręcz zmuszanie. Szkoda slow. teraz znów szuka sobie koleżanek i relacji na zewnątrz. Co robić? Psycholog doradza by poczekać aż Synek będzie miał 3 latka i wtedy odejść, żeby nie burzyć mu psychiki. Ale ja już nie dam rady. Wspomnę tylko, że jesteśmy daleko od rodzin (po studiach zostaliśmy w tym samym mieście), nikt nam nie pomaga, ja wróciłam do pracy. Od początku mąż nie chciał partycypować bardziej w opiece nad Synkiem. Nawet w ciąży do ostatniego dnia to ja wszystko w domu robilam. Teraz tylko gdy mu wygodnie,czyli zostanie z Synkiem chwilę ale nie za długo. Domem zajmuje się sama. Już nie mam sił. Nie mam siły upominać się o wszystko, kłócić się, wolę już zrobić sama i koniec końców cały dom jest na mojej głowie. Dbam o siebie, Synka, dom, męża. Interesuje mnie co i jak. A on... Już mam dość. Co robić? Modlę się o siłę, ale skąd ją brać. Już jestem wrakiem człowieka. Proszę, wręcz błagam o modlitwę by dał mi rozeznanie co robić.

jacek-sychar
Posty: 6292
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: jacek-sychar » 20 maja 2019, 21:14

Witaj Onawkacie na naszym forum.

Czy Twój mąż ma na imię Piotruś Pan?
A teraz poważniej. Rozumiem, że jak nie pomaga w domu, to Ty nie gotujesz mu jedzenia, nie sprzątasz jego kąta, nie pierzesz jego ubrań i tym bardziej ich nie prasujesz.

Na koniec chciałem Ci przypomnieć, ze internet nie jest anonimowy. Dlatego staraj się nie podawać szczegółów, które umożliwiłyby identyfikacje Ciebie i Twojej rodziny.

Wiedźmin
Posty: 1313
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Wiedźmin » 20 maja 2019, 22:18

Onawkacie,

Co robić?

Może w końcu zawalczyć o siebie.
Zwykle mamy to, na co się godzimy.

Skoro ogarniasz dom i wszystko - to wygląda na to, że masz dużo siły - a po drugie - jesteś pracowita.
To świetne cechy.

Rozumiem - że synek nie jest już "na cycu"?
Wyobrażasz sobie sytuację, że mówisz mężowi - żeby wziął sobie 5 dni urlopu - a Ty wyjedziesz i zostawisz mu ów cały dom na głowie - i pojedziesz zająć się sobą na 10 dni... (weekend + 5 dni + weekend) - gdzieś - gdziekolwiek - gdzie lubisz? Morze? Góry? SPA?

Często jest tak... że mężczyzna naprawdę nie wie, jak dużo pracy kosztuje prowadzenia domu.
(ja na początku, jak dzieci były maleńkie - nie wiedziałem...) - dopiero jak zostałem pierwszy, drugi, trzeci i setny raz sam z dzieciakami - zobaczyłem "czym to się je" - może daj mu szansę stać się ojcem na poważnie?
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 20 maja 2019, 23:35

jacek-sychar pisze:
20 maja 2019, 21:14

Czy Twój mąż ma na imię Piotruś Pan?
A teraz poważniej. Rozumiem, że jak nie pomaga w domu, to Ty nie gotujesz mu jedzenia, nie sprzątasz jego kąta, nie pierzesz jego ubrań i tym bardziej ich nie prasujesz.
Dziekuje za przywitanie.
Nie, imię inne ale ten typ. Dobrze odchowanych i obstawiony przez Mamusie.
To w gruncie rzeczy dobry facet, ale leniwy, aż szkoda. A może już tylko sama wmawiam sobie, że dobry. Nieistotne.

Gotuje, bo i ja i Synek musimy coś jeść, posprzątam i piorę, bo mieszkanie jest moje i nie chce go zapuścić. Prowadziłam już kampanie bez gotowania, sprzątania, prania i efekt to bylo wydawanie kasy na mieście (na co nas nie stać), smród, brud i syf w domu. A potem kupa sprzątania, bo się przejść i wytrzymać nie dało.
Także takie podstawowe rady nic nie dają. Przerabiałam to już kilkukrotnie. .

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 20 maja 2019, 23:42

Aleksander pisze:
20 maja 2019, 22:18

Może w końcu zawalczyć o siebie.
Zwykle mamy to, na co się godzimy.

Skoro ogarniasz dom i wszystko - to wygląda na to, że masz dużo siły - a po drugie - jesteś pracowita.
To świetne cechy.
Walczyć o siebie trzeba umieć. Nigdy nie byłam w tym dobra. Zawsze byłam z tych pracowitych, którzy są pomijani w podwyżkach i awansach. W domu to samo. To nie jest łatwe dla kogoś, kto nie wierzy, że może. Już mam świadomość,że to mój problem. Ale otoczenie nie ułatwia walki z tym.
Aleksander pisze:
20 maja 2019, 22:18
Rozumiem - że synek nie jest już "na cycu"?
Wyobrażasz sobie sytuację, że mówisz mężowi - żeby wziął sobie 5 dni urlopu - a Ty wyjedziesz i zostawisz mu ów cały dom na głowie - i pojedziesz zająć się sobą na 10 dni... (weekend + 5 dni + weekend) - gdzieś - gdziekolwiek - gdzie lubisz? Morze? Góry? SPA?

Często jest tak... że mężczyzna naprawdę nie wie, jak dużo pracy kosztuje prowadzenia domu.
(ja na początku, jak dzieci były maleńkie - nie wiedziałem...) - dopiero jak zostałem pierwszy, drugi, trzeci i setny raz sam z dzieciakami - zobaczyłem "czym to się je" - może daj mu szansę stać się ojcem na poważnie?

Synek nadal na cycu. Myślę, że za jakiś czas odstawię, ale póki co próbuje dać mu tyle ile mogę. Wyjechałabym, gdybym nie miała obaw, że Syn na tym ucierpi. Nawet zostawiony na trochę z Mężem potrafi być nieprzebrany, nienakarmiony. Mój mąż super pokazuje mi, zebym go z Synkiem nie zostawiała. To nie jest takie proste. Ewentualnie,to sam mąż mówił, wymajałby nianie. To niczego go nie nauczy.

Awatar użytkownika
Kate81
Posty: 72
Rejestracja: 06 sty 2018, 9:40
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Kate81 » 21 maja 2019, 8:49

Cześć Onawkacie,
Powiedz, bo mówisz, że byliście razem na terapii. Co mówił terapeuta? Jakie macie wnioski z tej terapii?

Piszesz "to niczego go nie nauczy". Ale Twój mąż nie jest od tego, żeby go uczyć. Jest dorosły. Jego wychowanie należało do jego rodziców, nie należy teraz do Ciebie. Być może to, że próbujesz go "wychować", "nauczyć go czegoś" powoduje pogłębianie się w nim schematów dziecka, ucieczki od odpowiedzialności. Ciężko jest wziąć życie we własne ręce, kiedy ktoś Ci je z nich cały czas wyjmuje, tłumacząc, że sobie nie poradzisz. Ja tutaj widzę schemat dziecko - rodzic, a to w małżeństwie nie służy.

W dziale "kącik psychologiczny" wrzucała ostatnio Nirwanna ciekawy artykuł o koluzji w małżeństwie. Może być dla Ciebie cenny.

Wiem, że nie jest łatwo oddać komuś stery, gdy wiesz, że nie jest odpowiedzialny. Szczególnie przy małym dziecku, a także w kwestiach finansowych. Możesz jednak zabezpieczyć swoje finanse (rozdzielność majątkowa na przykład) albo wyprowadzić się.

nałóg
Posty: 883
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: nałóg » 21 maja 2019, 9:37

A jaki Twój mąż był w okresie narzeczeństwa? mieliście okres narzeczeństwa? czy zamieszkaliście razem przed ślubem ? Nie rozmawialiście przed ślubem o swoich wyobrażeniach bycia i życia razem w codzienności? podziale obowiązków? jak Twój ówczesny narzeczony odnosił się do swojej rodziny? dziadków? jak mówił o innych kobietach? jak się zachowywał gdy byliście w towarzystwie? na imprezach? jak się zwracał do Ciebie?
Ślub był "pod przymusem" np. ciąży?

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 21 maja 2019, 10:22

Kate81 pisze:
21 maja 2019, 8:49

Powiedz, bo mówisz, że byliście razem na terapii. Co mówił terapeuta? Jakie macie wnioski z tej terapii?
Terapeutka powiedziała, że to dobry człowiek ale musi zacząć robić. Od pomocy mi po samodzielne robienie wszystkiego. Ale on to typ, który porobi 2 dni a potem.znow nic.... Sam oficjalnie mówi, że mu nie zależy na porządku i nie będzie się przesilać. Niestety terapeutka powiedziała mi, że już nie ma co mi powiedzieć, bo nie zna nikogo kto by tyle zniósł co ja. Łącznie ze zdradami. Ona chce nam pomóc ale sama mówi, że dopuszcza, że jedyną opcja to rozwód jesli mąż się nie ogarnie.
Kate81 pisze:
21 maja 2019, 8:49
Piszesz "to niczego go nie nauczy". Ale Twój mąż nie jest od tego, żeby go uczyć. Jest dorosły. Jego wychowanie należało do jego rodziców, nie należy teraz do Ciebie. Być może to, że próbujesz go "wychować", "nauczyć go czegoś" powoduje pogłębianie się w nim schematów dziecka, ucieczki od odpowiedzialności. Ciężko jest wziąć życie we własne ręce, kiedy ktoś Ci je z nich cały czas wyjmuje, tłumacząc, że sobie nie poradzisz. Ja tutaj widzę schemat dziecko - rodzic, a to w małżeństwie nie służy.
Niestety bardzo długo byłam mu wsparciem, gdy nie radził sobie z rodzinnymi problemami. Jeszcze z domu. I wszedł szybko w rolę kogoś, nad kim się roztacza opiekę. Jak dziecko. Dosłownie. I to terapeutka też powiedziała. Jakby mógł to by wszystko scedował na mnie. I nie, nie mówię, że robi źle. Ja go cały czas proszę o wszystko. Terapia uzmysłowił mi tylko tyle, że ja go proszę, a on i tak jakby mógł to zostawiłby wszystko na mnie (łącznie z tym, że ja byłam odpowiedzialna za remont i wykończenie mieszkania). I niestety tak konsekwencji w wymaganiu z mojej strony. Bo czekam tydzień, dwa aż w końcu łamie się i robię. I on wie, że mi zależy by tło dobrze i będę robić tak by tak było.
Kate81 pisze:
21 maja 2019, 8:49
W dziale "kącik psychologiczny" wrzucała ostatnio Nirwanna ciekawy artykuł o koluzji w małżeństwie. Może być dla Ciebie cenny.
Czytałam wczoraj. Dziękuję
Kate81 pisze:
21 maja 2019, 8:49
Wiem, że nie jest łatwo oddać komuś stery, gdy wiesz, że nie jest odpowiedzialny. Szczególnie przy małym dziecku, a także w kwestiach finansowych. Możesz jednak zabezpieczyć swoje finanse (rozdzielność majątkowa na przykład) albo wyprowadzić się.
Mamy rozdzielność majątkowa. Z zupełnie innego powodu. A wyprowadzać się nie będę, bo to moje mieszkanie. A on nie chce się wyprowadzić. Nawet separacja do drugiego pokoju nie wchodzi wg niego w grę, zasłania się synkiem: żeby ten widział rodziców razem. I tu niestety też terapeutka mówiła żeby nie zmieniać tego. Więc z lekka masakra jest.

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 21 maja 2019, 12:22

nałóg pisze:
21 maja 2019, 9:37


A jaki Twój mąż był w okresie narzeczeństwa? mieliście okres narzeczeństwa? czy zamieszkaliście razem przed ślubem ? Nie rozmawialiście przed ślubem o swoich wyobrażeniach bycia i życia razem w codzienności? podziale obowiązków? jak Twój ówczesny narzeczony odnosił się do swojej rodziny? dziadków? jak mówił o innych kobietach? jak się zachowywał gdy byliście w towarzystwie? na imprezach? jak się zwracał do Ciebie?
Ślub był "pod przymusem" np. ciąży?
Poznaliśmy się już pracując . Spotykaliśmy się często aż zamieszkaliśmy razem. Ślub nie był wynikiem ciąży, bo dopiero po latach mamy synka. Jesteśmy małżeństwem ok 8lat. Przed ślubem bywało różnie. Chciałam mu pomóc, to była moja pierwsza naprawdę wielka miłość. O kobietach mówił dobrze, jest rodzinny (czasem aż za bardzo, bo aż do wujków itp, ale za to słabo żyje z rodzicamo, bo z domu wyniósł duża traumę). Był momentami bezmyślny ale jakoś nie zwracałam na to uwagi. Był za to mocno wierzący i chyba to mnie zwiodło. Dużo mówił, teorie były piękne i bardzo mądre. Jak to powiedziała terapeutka, założenia i teorie zna ale wykonanie zerowe.
Jak się pilnował i zależało mu lub coś przeskrobał to wiedział co zrobić. Bywały lepsze i gorsze chwile, nigdy nie powiem, że to zły człowiek, ale niestety niepoukladany, leniwy (bardzo).
Wiem, że przykład z domu miał zly. Nawet z rodzeństwem nie może się dogadać.

nałóg
Posty: 883
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: nałóg » 21 maja 2019, 13:14

Onawkacie pisze:
21 maja 2019, 12:22
Przed ślubem bywało różnie. Chciałam mu pomóc, to była moja pierwsza naprawdę wielka miłość
no tak....... kobieta -ratownik i taka ułuda że jest w stanie zmienić swojego wybranka.
Doświadczenie podpowiada , że kobieta wychodząc za mąż pragnie zmieniać swojego współmałżonka (i wierzy że to możliwe) od dnia ślubu, natomiast mężczyzna pragnie aby jego wybranka pozostała taką jaką była przed i w dzień ślubu.
Ta różnica w podejściu jest jednym z większych powodów kryzysów.
A tak dla zmiany nastroju to taka opowiastka jak kiedyś trafiła na moja skrzynkę:

"Zmiana z CHŁOPAKA w MĘŻA- Aplikacja komputerowa


Droga redakcjo!
W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam
spadek wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY
i BIŻUTERIA, które działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU.
Dodatkowo MĄŻ - widocznie samoistnie - odinstalował kilka bardzo
wartościowych programów takich jak ROMANS i ZAINTERESOWANIE,
a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie niechciane aplikacje
KOMPUTER i SPORT. ROZMOWA nie działa zupełnie, a aplikacja
SPRZĄTANIE DOMU po prostu zawiesza system. Uruchamiałam aplikacje
wsparcia KŁÓTNIA, aby naprawić problem, ale bezskutecznie.

Desperatka


-------------------------------------------------------------------
Droga Desperatko!
Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHłOPAK jest
pakietem rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemen operacyjnym.
Spróbuj wprowadzić komendę: C:\\\\MYSLALAM_ZE_MNIE_KOCHASZ
włączyć ŁZY oraz zainstalować WINĘ. Jeżeli wszystko zadziała jak
powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć aplikacje
BIŻUTERIA i KWIATY.
Pamiętaj jednak, iż nadużywanie tych aplikacji może doprowadzić
MĘŻA do wystąpienia błędu GROBOWA_ CISZA lub PIWO.
PIWO jest bardzo nieprzyjemnym programem, który w pewnych
sytuacjach może włączyć Plik GłOSNE_CHRAPANIE.MP3 . Cokolwiek
byś nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować TEŚCIOWEJ.

Serwis techniczny "

Ile z tego jest Twoje?
PD

vertigo
Posty: 75
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: vertigo » 21 maja 2019, 13:52

Do pełnej porady Serwisu Technicznego brakuje jeszcze (za portalem rodzice.pl):

Nie próbuj też instalować nowego programu CHŁOPAK.
To nie są współpracujące aplikacje i zniszczą MĘŻA.
Sumując, MĄŻ jest wspaniałym programem, ale ma ograniczoną pamięć i nie może szybko włączać nowych funkcji.
Musisz przemyśleć możliwość zakupu dodatkowego oprogramowania dla poprawienia pamięci i wydajności.
Ja osobiście polecam GORĄCE JEDZENIE lub SEX_BIELIZNĘ
Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9)

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 21 maja 2019, 14:02

nałóg pisze:
21 maja 2019, 13:14
no tak....... kobieta -ratownik i taka ułuda że jest w stanie zmienić swojego wybranka.
Doświadczenie podpowiada , że kobieta wychodząc za mąż pragnie zmieniać swojego współmałżonka (i wierzy że to możliwe) od dnia ślubu, natomiast mężczyzna pragnie aby jego wybranka pozostała taką jaką była przed i w dzień ślubu.
Ile z tego jest Twoje?
PD
O tym, że.probuje męża ratować to wiem. Niestety nie pomaga to w żaden sposób. Bo etap ratowania jest za mną, zmian też. Bo się go zmienić nie da. Pytam czy mogę coś jeszcze zrobić, bo mi się pomysły kończą. Nie chcę mieć dziecka w domu, bo obecnie mam faktycznie dwoje.
Czy ja zostałam jaka byłam? Mąż na to nie narzeka. Narzeka na to, że mam mniej siły i energii, co ciekawe nie widzi, że wynika to z obciążenia domem, które sam powoduje. Żenada.

Tekst o systemie operacyjnym znam. Stare jak świat i prawdziwe.

Dla mnie najgorsze jest to, że nikt nie wie co się między nami dzieje. Ja nie jestem typem, który się skarży. Nie mam komu powiedzieć, komu się wyżalić. Jedną z ważniejszych zasad, że by można było dalej razem żyć to nie chcę by potem ktoś pamiętał o tym. Cierpliwie znoszę to co mnie doświadcza ale sił brak. Czasem tylko wybucham. A potem już mam dość. Szamoczę się. Jak ryba, którą nie może złapać oddechu.
A potem racjonalnie siadam, myślę, i widzę tylko jedno rozwiązanie. Separacja. Nie boje się samotności. Boje się tego, że mój Syn będzie cierpieć bo mama źle zadecydowała. Ale wiem też, że to nie jest dobre rozwiązanie jeśli poziom stresu rośnie....

Pokazywalam mężowi rekolekcje dla małżeństw, kazania, artykuły, i jakoś jak grochem o ścianę. Mam wrażenie, że mimo iż jestem bardzo poraniona to ja bardziej chce to utrzymać. A może on to czuję?
Nie ogarniam tego. Wie, że mnie rani a nadal szuka sobie atrakcji na boku. Pisze do jakichś kobiet. Przegląda ogłoszenia, anonse... A ja przyłapuje go. Już czasem mam wrażenie, że on czuje jakaś ekscytacje, gdy go przyłapie i opieprz... Już sama nie wiem...

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Angela » 21 maja 2019, 14:24

nałóg pisze:
21 maja 2019, 13:14
nigdy nie powiem, że to zły człowiek, ale niestety niepoukladany, leniwy (bardzo).
Niepotrzebna łatka ,,leniwy'', porostu niezmotywowany. Pisałaś, że w narzeczeństwie potrafił się zmobilizować by coś osiągnąć.
Facet nie chce dzielić obowiązków, które żona może wykonać sama. Warto sięgnąć po pozycję Jacek Pulikowski ,, Krokodyl dla ukochanej''. Aby wyzwolić w mężczyźnie wojownika, trzeba mu dawać nie obowiązki, ale wyzwania, udowodniwszy przedtem, że sama nie dasz sobie z tym rady. Może warto ogłosić swoją bezsilność?
Inny problem to samopobudzanie seksualności (portale randkowe, agencje towarzyskie, może pornografia), to realnie odbiera siły fizyczne i powoduje niechęć powrotu do realnego świata.

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 21 maja 2019, 16:24

Niestety określenie leniwy nie znalazło się tu bez przyczyny. Mąż wprost mówi, że nie ma zamiaru się przesilać. Woli robić tylko to, co konieczne. I mówi, że reszta jest nieistotna. To nie typ, któremu brak motywacji. On nie widzi sensu w tym. Nawet nie widział sensu, w tym, że jak jestem zmęczona to nie mam siły dla niego.am mocniej robić i już. I co? spuścić dom,dziecko?
A pornografia i masturbacja to już ... Szkoda mi słów. Do niego już nic w tym zakresie nie dociera. Są momenty, że gdy pilnuje to się powstrzymuje. Ale potem nadrabia i twierdzi, że jak się wyspowiada to już jest ok. A we mnie robi się wyrwa...

Onawkacie
Posty: 11
Rejestracja: 19 maja 2019, 4:03
Płeć: Kobieta

Re: Ile jeszcze można znieść .. co robić?

Post autor: Onawkacie » 21 maja 2019, 16:32

Jeśli chodzi o wyzwania. Ja się pytam kiedy ja mam mieć czas już na to żeby motywować męża jak się domu robię wszystko a on ma być motywowany. Jak to nie działało do tej pory. Tu miękkie sposoby nic nie dają. Przerabiałam.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości