Znak zapytania

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

lena101
Posty: 103
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Znak zapytania

Post autor: lena101 » 29 cze 2019, 9:50

Zdolowany:
Za wiele energii mnie to nie kosztowało, wręcz przeciwnie. Poczułem ulgę

Uważam,ze nie powinno się udawać,że nic się nie dzieje. Moim zdaniem kowalscy powinni znać nasze stanowisko. Nasi mężowie,żony często przedstawiają sytuację inaczej.
Ja napisałam list do kowalskiej (kulturalny, bez wyzwisk), potem się z nią spotkałam- chłodno, stanowczo, ale kulturalnie i bez wyzwisk. Mnie to spotkanie dużo nerwów kosztowało. Potem spotkałam ją jeszcze raz, ale tego nie planowałam.

Te spotkania w mojej sytuacji nic nie dały, pewne nawet zacieśniły więzy między nimi (wiem, że mu się żaliła. Mój mąż mi potem tłumaczył,że ona jest taka wrażliwa i tak to przeżywa, przecież to nie jej wina...)
Teraz z perspektywy czasu (już minęło 1,5 roku) wiem,ze dobrze zrobiłam. Gdybym tego wówczas nie zrobiła, cały czas żałowałabym.


Wierzę,że przyjdzie jeszcze czas na prawdziwą refleksję kowalskiej...

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Aleksander » 29 cze 2019, 11:55

lena101 pisze:
29 cze 2019, 9:50

Uważam,ze nie powinno się udawać,że nic się nie dzieje.
A ktoś udaje, że się "nic nie dzieje"?
Akurat kowalski/kowalska wie najlepiej, co się dzieje ;)
lena101 pisze:
29 cze 2019, 9:50
Nasi mężowie,żony często przedstawiają sytuację inaczej.
Ale czy Twoim zadaniem jest prostowanie kłamstw męża? Do tego jeśli kłamie kowalskiej?
Prawda sama się obroni.
lena101 pisze:
29 cze 2019, 9:50
[...] Te spotkania w mojej sytuacji nic nie dały, pewne nawet zacieśniły więzy między nimi [...]
A moim zdaniem, nasze zainteresowanie kowalskim (kowalską) potwierdza - że "nam zależy" - czyli dodatkowo podnosimy "wartość akcji" naszego małżonka. No bo kowalski (kowalska) sobie myśli... "aha, no walczy ta żona o tego męża... czy ten mąż o żonę... - znaczy musi być fajny/fajna :P " ;)

lena101 pisze:
29 cze 2019, 9:50
Teraz z perspektywy czasu (już minęło 1,5 roku) wiem,ze dobrze zrobiłam. Gdybym tego wówczas nie zrobiła, cały czas żałowałabym.
I super - ludzie są różni - i różne rzeczy mogą pomóc (bądź zaszkodzić).
Jak pomogło - to super.

Ale historie są różne - załóż sytuację, że Twój mąż nie miałby jednej w miarę stałej... czy dwóch kowalskich - tylko np. 20 czy 50.
Do każdej byś jeździła na rozmowę... czy jednak po którejś byś stwierdziła, że chyba jednak nie warto?
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

lena101
Posty: 103
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Znak zapytania

Post autor: lena101 » 29 cze 2019, 13:05

Aleksander, myślę,że się nie rozumiemy.
Podzieliłam się swoim zdaniem. Nikogo do niczego nie namawiałam.



Ktoś tutaj na forum napisał mi słowa: "gdyby kowalska była wrażliwa, kierowała się moralnością , nie byłaby kowalską".
Zgadzam się z nimi całkowicie.

Ja nie rozmawiałam z nią po to,żeby prostować kłamstwa męża. Przedstawiłam jej moje zdanie. Nawet do niczego jej nie namawiałam.Tu się z Tobą zgodzę, prawda obroni się sama.
A moim zdaniem, nasze zainteresowanie kowalskim (kowalską) potwierdza - że "nam zależy" - czyli dodatkowo podnosimy "wartość akcji" naszego małżonka. No bo kowalski (kowalska) sobie myśli... "aha, no walczy ta żona o tego męża... czy ten mąż o żonę... - znaczy musi być fajny/fajna :P " ;)

To nie licytacja.
Ale historie są różne - załóż sytuację, że Twój mąż nie miałby jednej w miarę stałej... czy dwóch kowalskich - tylko np. 20 czy 50.
Do każdej byś jeździła na rozmowę... czy jednak po którejś byś stwierdziła, że chyba jednak nie warto?
Nie rozumiesz sytuacji, pochopnie oceniasz...Rozmawiałam z nią wtedy, kiedy mój mąż nie podjął decyzji. Teraz kiedy podjął decyzję, wybrał kowalską, nie ma mnie. Nie można zjeść jabłko i mieć jabłko. Teraz moze mieć 150 kowalskich,jeżeli ma tylko siłę i pieniadze.
Ostatnio zmieniony 29 cze 2019, 20:10 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

sasanka
Posty: 112
Rejestracja: 09 sie 2017, 23:08
Płeć: Kobieta

Re: Znak zapytania

Post autor: sasanka » 29 cze 2019, 18:44

Owszem , prawda obroni się sama , ale tylko wtedy , gdy będzie znana i ujawniona.

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Zdołowany » 29 cze 2019, 19:21

sasanka pisze:
29 cze 2019, 18:44
Owszem , prawda obroni się sama , ale tylko wtedy , gdy będzie znana i ujawniona.
A moja Mama zawsze mi powtarzała. Pan Bóg nie ruchliwy ale sprawiedliwy. :D

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Zdołowany » 29 cze 2019, 19:46

Zdołowany pisze:
29 cze 2019, 19:21
sasanka pisze:
29 cze 2019, 18:44
Owszem , prawda obroni się sama , ale tylko wtedy , gdy będzie znana i ujawniona.
A moja Mama zawsze mi powtarzała. Pan Bóg nie ruchliwy ale sprawiedliwy. :D
Miało być rychliwy(sorki)

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Zdołowany » 02 lip 2019, 13:01

Witajcie
Chciałem podzielić się z Wami i poprosić Was o opinię tej wiadomości
Żona po tygodniowych kontrolach diagnostycznych wróciła do domu. Niestety okazało się że stan zdrowia jest dość nadwyrężony. Tak jak podejrzewałem, podejrzewalismy gospodarka hormonalna w ciężkim stanie, problemy ginekologiczne w miarę ale także musi być leczenie, oraz laryngilogia w trakcie leczenia. Żona przyjechała w dobrej formie psychicznej aczkolwiek jeden ze specjalistów zalecił wizytę u psychiatry. Tyle o zdrowiu.
Małżonka podjęła temat wspólnego dalszego mieszkania dla dobra dzieci. Uważa że chce mieszkać wspólnie aby dzieci miały rodziców. Mówię ok w porządku. Co do naszego związku nadal przystaje przy tym że nie ma między nami nic. Nie chce próbować, nie kocha mnie i już mnie nigdy nie pokocha. Zaczęła robić się gęsta atmosfera. Odpowiedziałem jej że nie chce dlatego że zauroczyła się w kowalskim. Twierdzi że nie jest jej kowalskim tylko przyjacielem. (tydzień temu kiedy ambulans zabrał żonę do szpitala rozładowal mi się telefon a nie miałem ładowarki więc w celu utrzymaniu kontaktu chciałem zalogować się na komunikatorze w komputerze. Żona zapomniała wylogować się ze swojego konta i pokusił mnie los aby sprawdzić wiadomości między nią a kochanką. Według mnie słów, zwrotów do siebie jakich używają o czym piszą jednoznacznie stwierdziłem że kowalski to nie przyjaciel). Wtedy nie wytrzymałem i zaczęła się wymiana zdań na dość ostrym poziomie. Uważa że jej nie wierzę, że właśnie dlatego ze mną zakończyła związek żebym się od niej odtrzepił(nie użyje słowa właściwego) że nie ma szans na odbudowę związku bo miała wielu partnerów których przedstawiała kochać i wie że nic się już nie zmieni. A ja jej odpowiedziałem, że z rzadnym nie miała ślubu ani dwójki dzieci. Jak powiedziałem że przysiegalismy sobie że tworzymy rodzinę, że krzywdzi nie tylko mnie ale i dzieci odparła że jestem psychiczny i to ja powinienem iść do psychiatry.
Wróciłem do punktu wyjścia. Uważam że żona próbuje mną manipulować. Znajomi mówią że to nie ma sensu. Żeby odpóścić. Nie słucham ich. Wierzę nadal.

rak
Posty: 986
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: rak » 02 lip 2019, 13:46

Zdołowany pisze:
02 lip 2019, 13:01
Wróciłem do punktu wyjścia. Uważam że żona próbuje mną manipulować. Znajomi mówią że to nie ma sensu. Żeby odpóścić. Nie słucham ich. Wierzę nadal.
Myślę, że jednak nie wróciłeś. Wiesz więcej i rozumiesz więcej, to że ta wiedza i doświadczenia nie są przyjemne, to już inna sprawa...

Może i próbuje manipulować, może nie umie inaczej. Z jej strony może po prostu nie potrafi uspokoić swoich emocji i jej zachowania mogą być krzykiem o uwagę, takim swoistym wezwaniem pomocy.
Jeśli chodzi o Ciebie to manipulacja niespecjalnie działa, jak się jej nie poddajesz, jesteś blisko swoich emocji i nie pozwalasz się zawłaszczyć emocjom innych ludzi. Jednak świadomość, że bliska Ci osoba nie jest z Tobą szczera może bardzo boleć i zachwiać poczuciem bezpieczeństwa i własnej wartości. Także tutaj twoje własne emocje mogą krzyczeć niezwykle głośno, co może być dobrą podpałką do manipulacji innych.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Zdołowany » 02 lip 2019, 13:57

rak pisze:
02 lip 2019, 13:46
Zdołowany pisze:
02 lip 2019, 13:01
Wróciłem do punktu wyjścia. Uważam że żona próbuje mną manipulować. Znajomi mówią że to nie ma sensu. Żeby odpóścić. Nie słucham ich. Wierzę nadal.
Myślę, że jednak nie wróciłeś. Wiesz więcej i rozumiesz więcej, to że ta wiedza i doświadczenia nie są przyjemne, to już inna sprawa...

Może i próbuje manipulować, może nie umie inaczej. Z jej strony może po prostu nie potrafi uspokoić swoich emocji i jej zachowania mogą być krzykiem o uwagę, takim swoistym wezwaniem pomocy.
Jeśli chodzi o Ciebie to manipulacja niespecjalnie działa, jak się jej nie poddajesz, jesteś blisko swoich emocji i nie pozwalasz się zawłaszczyć emocjom innych ludzi. Jednak świadomość, że bliska Ci osoba nie jest z Tobą szczera może bardzo boleć i zachwiać poczuciem bezpieczeństwa i własnej wartości. Także tutaj twoje własne emocje mogą krzyczeć niezwykle głośno, co może być dobrą podpałką do manipulacji innych.
Dziękuję Ci rak za odpowiedź

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Zdołowany » 28 lip 2019, 14:30

Witajcie w ten piękny słoneczny dzień.
Leżę i patrzę na swoją żonę, która opala się na tarasie. (Jak ja za nią tęsknię) Ostatnie tygodnie były w naszym związku spokojne, wręcz normalne. Jest miło, rozmawiamy o dzieciach. W tym temacie jest pełna zgodność. W innych tematach tzw luźnych już jest gorzej. Przeważnie żona zaprzecza każdym moim poglądom. Ale i z tym sobie radzę. O naszym kryzysie nie rozmawiamy. Nie chcę inicjować rozmowy, wolę czekać aż małżonka zacznie. Zaobserwowałem unikanie patrzenia na mnie. Czasem czuję w jej oczach chłód, obojętność. Czuję wegetacjie. Czy taki stan to jest dobry dla odbudowy? W jakim kierunku to zmierza.? Ostatnie tygodnie tego spokoju, tej normalności raczej zawdzięczam sobie. Dzięki pracy nad sobą. Dzięki modlitwie.
Miłej niedzieli życzę.
Z Bogiem

nałóg
Posty: 810
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: nałóg » 29 lip 2019, 16:40

Zdołowany pisze:
28 lip 2019, 14:30
Jest miło, rozmawiamy o dzieciach.
to może skup się na tym co Was łączy....czyli dzieciach?
Zdołowany pisze:
28 lip 2019, 14:30
Przeważnie żona zaprzecza każdym moim poglądom

No cóz...... daj jej takie prawo..... możesz mieć swoje zdanie tak jak i ona....nie przekonuj jej do swojego. Daj jej WOLNOŚĆ w tym zakresie
Zdołowany pisze:
28 lip 2019, 14:30
Czy taki stan to jest dobry dla odbudowy?
a masz inny? cierpliwość jest cnotą.
Zdołowany pisze:
28 lip 2019, 14:30
Ostatnie tygodnie tego spokoju, tej normalności raczej zawdzięczam sobie. Dzięki pracy nad sobą. Dzięki modlitwie.
i tak 3-maj.
PD

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Zdołowany » 29 lip 2019, 16:45

Dziękuję Ci nałogu

nałóg
Posty: 810
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: nałóg » 30 lip 2019, 9:39

Zdołowany.... jest jeszcze jeden i chyba dość ważny aspekt Waszych relacji: piszesz;
Zdołowany pisze:
02 lip 2019, 13:01
Tak jak podejrzewałem, podejrzewalismy gospodarka hormonalna w ciężkim stanie, problemy ginekologiczne w miarę ale także musi być leczenie, oraz laryngilogia w trakcie leczenia
a szczególnie "hormony" .Tarczyca nie boli a potrafi tak "rozbujać " psychikę że hejjjjjj . Sam miałem problemy z tarczycą i wiem coś na ten temat.

Twoja żona może nawet nie zdawać sobie sprawy jak to wpływa na jej postawy wobec Ciebie. Braliście to pod "lupę"?
PD

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: Zdołowany » 30 lip 2019, 11:53

nałóg pisze:
30 lip 2019, 9:39
Zdołowany.... jest jeszcze jeden i chyba dość ważny aspekt Waszych relacji: piszesz;
Zdołowany pisze:
02 lip 2019, 13:01
Tak jak podejrzewałem, podejrzewalismy gospodarka hormonalna w ciężkim stanie, problemy ginekologiczne w miarę ale także musi być leczenie, oraz laryngilogia w trakcie leczenia
a szczególnie "hormony" .Tarczyca nie boli a potrafi tak "rozbujać " psychikę że hejjjjjj . Sam miałem problemy z tarczycą i wiem coś na ten temat.

Twoja żona może nawet nie zdawać sobie sprawy jak to wpływa na jej postawy wobec Ciebie. Braliście to pod "lupę"?
PD
Ja to biorę pod uwagę. Natomiast żona uważa że psychicznie z nią u niej jest wszystko w porządku. Aczkolwiek endokrynolog zasugerował wizytę u psychiatry. A czy uważasz, że podjęcie przez żonę takich decyzji o związku mogło być tego przyczyną. Bo ja uważam że jak najbardziej

nałóg
Posty: 810
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Znak zapytania

Post autor: nałóg » 30 lip 2019, 15:27

Zdołowany -pewnie kobiety to potwierdzą w jakimś zakresie - gospodarka hormonalna ma ogromny wpływ na słowa, mowę ciała, czyny i myślenie kobiety... czyli na spójność.
Gdy miałem problemy z tarczycą to czasami reagowałem nieadekwatnie do istniejącej sytuacji. Po usunięciu tarczycy i unormowaniu hormonów lekami ja poczułem się zdecydowanie inaczej.
Tu duża rola endokrynologa a jak sugerował konsultację psychiatryczną to zapewne miał jakieś powody..... tylko czy żona zechce pójść....
Tu znowu jest pewna prawidłowość istniejąca w zaburzeniach psychicznych: człowiek chory często nie uznaje swojej choroby i uważa się za całkowicie zdrowego, nie potrzebującego konsultacji psychiatrycznej.
To co piszę to są moje doświadczenia i nie są żadną radą jakie Ty masz podejmować działania.
Wiem ,że człowiek chory zwykle łatwiej posłucha się lekarza jak kogoś najbliższego (nie będziesz prorokiem we własnym domu).Może Twoja rozmowa z lekarzem?
PD

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: monachomachia i 25 gości