"rozdarty mąż"

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Nina
Posty: 8
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 31 maja 2019, 23:09

Dzisiaj rano mąż stwierdził, że się ogarnie, że będzie już lepiej. Przeprosił za kilka ostatnich dni, podczas których chyba dla niego nie istniałam. Nie okazałam entuzjazmu, ale wewnątrz znowu ropalila się nadzieja, że będzie dobrze, że on się postara. Po przyjściu z pracy przytulił mnie jednak nie odwzajemnilam uściskiu, mimo, że tak bardzo tego potrzebuję. Obruszyl się i powiedział, że nie będzie się narzucać. Ale przez ostatni czas to on odtracal mój dotyk. Ja nie wiem jak mam się zachowywać. Wiem, żeby się nie narzucać, ale czy przyjmować te oznaki czułości między okresami totalnego chlodu. Trochę mi to przypomina wiersz Żuraw i czapla. Jaki jest złoty środek??

Nina
Posty: 8
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 31 maja 2019, 23:23

Pustelniku czy możesz rozwinąć myśl, że to nas czas na rozdzielanie, chyba nie do końca zrozumialam :oops:

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Pustelnik » 31 maja 2019, 23:28

Nina pisze:
31 maja 2019, 23:09
Jaki jest złoty środek??
Hmmm, a może "Jak tu żyć Drogi Sycharze" ?
Rozumiem (staram się) Twoje rozterki i "dobre chęci".
Ale ... na obecnym etapie ... (przed tudzież po ale zapewne ciągle w trudnej strefie) trudno oczekiwać spontanicznej i wzajemnie satysfakcjonującej "body taking" (mowy ciał) .... .
Jak się mylę to mnie sprostujcie, proszę (otwarty jak zawsze na krytykę ...).

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 269
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Pijawka » 01 cze 2019, 0:16

Nina pisze:
31 maja 2019, 23:09
Po przyjściu z pracy przytulił mnie jednak nie odwzajemnilam uściskiu, mimo, że tak bardzo tego potrzebuję. Obruszyl się i powiedział, że nie będzie się narzucać. Ale przez ostatni czas to on odtracal mój dotyk. Ja nie wiem jak mam się zachowywać. Wiem, żeby się nie narzucać, ale czy przyjmować te oznaki czułości między okresami totalnego chlodu. Trochę mi to przypomina wiersz Żuraw i czapla. Jaki jest złoty środek??
1. Nino, niby "nie wiesz" co robić, ale jak przyjdzie co do czego to "wiesz" i nie odwzajemniasz gestów męża. Musiałaś mieć jakiś powód, że to zrobiłaś...jakaś "zemsta"-niech zobaczy jak to jest?? Sama przed sobą znasz w ogóle powody swoich zachowań? Myślę, że tam jest klucz do zrozumienia co tak naprawdę Tobą kieruje.
2. Nie oszukujmy się- nie ma żadnego złotgo środka...

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Pustelnik » 01 cze 2019, 7:27

Pijawka pisze:
01 cze 2019, 0:16
Musiałaś mieć jakiś powód, że to zrobiłaś...jakaś "zemsta"-niech zobaczy jak to jest?? Sama przed sobą znasz w ogóle powody swoich zachowań? Myślę, że tam jest klucz do zrozumienia co tak naprawdę Tobą kieruje.
Może dam swoją obserwację swojego ciała z tamtego okresu.
Po paru dobrych tygodniach jak żona zaczęła przejawiać wrogie względem mnie zachowania (nasilający się amok "po odkryciu" oraz jak potem finalnie "się wyprowadziła") moja reakcja nawet na potencjalnie zobaczenie źony (za chwilę) z mojego ciała (po linii wg mnie nawet przedemocji, układu hormonalnego - wyrzut adrenaliny czy co?) czyli ... gorzej jak na wojnie czy zetknięciu z niedzwiedziem . Bo wtedy (zapewne ;-) ) moje ciało by było bardziej elastyczne : byłoby moment oczekiwania walcz albo uciekaj. A u mnie od razu było "walcz". Toteż jedyme co mogłem robić to "napięty" .... "szedłem w inną stronę". Wtedy moje ciało NA PEWNO nie nadawało się do przutulania (i to ... kogokolwiek) .
Może macie tudzież mielicie inaczej.
Wg mnie "pewnych rzeczy" nie da się z powodu ograniczeń ciała ...

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Pustelnik » 01 cze 2019, 7:40

Nina pisze:
31 maja 2019, 23:23
Pustelniku czy możesz rozwinąć myśl, że to nas czas na rozdzielanie, chyba nie do końca zrozumialam :oops:
Nina, miałem ma myśli chyba przede wszystkim ODPOWIEDZIALNOŚĆ za bieżące postępowanie KAŻDEGO Z WAS (wzajemnie względem siebie, ale nie tylko też m.in. relacje z rodziną czy znajomymi, czy tylko jako przykład - temat Twojej pracy).
TAK , wiem, jest to trudne.
Ale , wspólnego frontu, jedności małżenskiej to (raczej) trudno oczekiwać (w tym okresie).

A może się mylę ?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5814
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nirwanna » 01 cze 2019, 9:10

Pustelnik pisze:
01 cze 2019, 7:27
Wg mnie "pewnych rzeczy" nie da się z powodu ograniczeń ciała ...
Ciało jest tu jedynie sygnalizatorem tego, co dzieje się w duszy i psyche.
Braki w kwestiach przytulania się wynikają z emocji i zranień ducha, a nie dlatego że ciało ma ograniczenia.
Warto obserwować swoje reakcje w ciele się dziejące ze świadomością, że ich podłoże jest dużo głębsze i bardzo złożone.
I to tej głębi m.in. tu na forum przyglądamy się oraz zmieniamy pod kierunkiem Bożego Ducha.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Pustelnik » 01 cze 2019, 9:39

Nirwanna pisze:
01 cze 2019, 9:10
Pustelnik pisze:
01 cze 2019, 7:27
Wg mnie "pewnych rzeczy" nie da się z powodu ograniczeń ciała ...
Ciało jest tu jedynie sygnalizatorem tego, co dzieje się w duszy i psyche.
Nie widzę sprzeczności. Chyba rozumiem (dydaktyczną) ideę Twojego dopowiedzenia.
JEDNAK WARTO widzieć ograniczenia z ciała tudzież emocji. Moją intencją nie było sięganie za głęboko, ale z "A" wynika "B". Po prostu.
Dobrego weekendu ! :)

Nina
Posty: 8
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 02 cze 2019, 22:22

Minął weekend, spędzony osobno. Dzieci u babci a my mijalismy się przez dwa dni. Zajęłam się sobą, zorganizowałam sobie zajęcia bez niego, ale co z tego skoro ciagle o nim myślałam. Co robi, gdzie jest. Nawet miałam nadzieję, że może trochę zateskni za mna (aż tak naiwna jestem). Tak bardzo ciężko jest mi się skupić na czymkolwiek. Taka mam ochotę znowu mu wygarnąć jak bardzo mnie skrzywdzil, że obiecywał, że będzie lepiej a tu znowu taki chłód. Aż mnie nosi, żeby wylać na niego cały ten żal. Dlatego zawracam Wam głowę tymi wypocinami...

kryzysowa
Posty: 8
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: kryzysowa » 02 cze 2019, 23:01

Nina pisze:
02 cze 2019, 22:22
Zajęłam się sobą, zorganizowałam sobie zajęcia bez niego, ale co z tego skoro ciagle o nim myślałam. Co robi, gdzie jest. Nawet miałam nadzieję, że może trochę zateskni za mna (aż tak naiwna jestem). Tak bardzo ciężko jest mi się skupić na czymkolwiek.
Doskonale cię rozumiem. Mój mąż cały czas upiera się, że naszej więzi nie da się odbudować, a ja nadal mam nadzieje ze zrozumie. U nas nawet 2 tygodniowa nieobecność nic dobrego nie sprawiła, wręcz spodobało mu się ze ma spokój beze mnie i dziecka. Tez myślałam ze zatęskni...
Obecnie próbuje sobie znaleźć mnóstwo zajęć żeby nie myśleć, ale mimo wszystko ciagle myśli przychodzą, choć muszę przyznać ze jest dużo lepiej niż na początku...już tak nie wiszę na nim...
Nina pisze:
31 maja 2019, 23:09
Dzisiaj rano mąż stwierdził, że się ogarnie, że będzie już lepiej. Przeprosił za kilka ostatnich dni, podczas których chyba dla niego nie istniałam. Nie okazałam entuzjazmu, ale wewnątrz znowu ropalila się nadzieja, że będzie dobrze, że on się postara. Po przyjściu z pracy przytulił mnie jednak nie odwzajemnilam uściskiu, mimo, że tak bardzo tego potrzebuję. Obruszyl się i powiedział, że nie będzie się narzucać. Ale przez ostatni czas to on odtracal mój dotyk. Ja nie wiem jak mam się zachowywać. Wiem, żeby się nie narzucać, ale czy przyjmować te oznaki czułości między okresami totalnego chlodu. Trochę mi to przypomina wiersz Żuraw i czapla. Jaki jest złoty środek??
U mnie czasem tez wyglada tak jak w tym wierszu... kiedy ja staram się być miła, on staje się jeszcze bardziej oschły. A potem sytuacja się odwraca, nagle on próbuje zagadać, a ja po tym co usłyszałam przez ostatnie dni wycofuje się i nie wdaje się z nim w dyskusje tylko na pytanie odpowiadam grzecznie ale najkrócej jak się da. To jego to denerwuje.
Co do uścisku to teraz się nie wypowiem, gdyż mój mąż nie wyobraża sobie mnie przytulić ... bo czuje opory w stosunku do mnie... Na samym początku jego powrotu miałam podobna sytuacje, chciał mnie przytulić, choć trochę to sztuczne było .... a ja nie bardzo odwzajemniłam ten uścisk, bo nie czułam szczerych intencji i bałam się okazać tego, ze cieszę się z przytulenia.
SiSi pisze:
31 maja 2019, 16:51

Jeśli chce być z Tobą niech pokaże, że chce.
Inaczej to trochę droga donikąd.
Ale co dokładnie musiałby zrobić mąż, żeby to było na tyle wiarygodne, żeby uwierzyć w dobre intencje? Bo chyba sama deklaracja ze chce ratować małżeństwo to za mało? Co w wypadku gdy terapia czy rekolekcje wogole nie wchodzą w grę?
Ostatnio zmieniony 03 cze 2019, 7:26 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

Nina
Posty: 8
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 03 cze 2019, 20:34

No wlasnie co ma zrobić mąż żeby być bardziej wiarygodnym. Mój sam zadawał mi wielokrotnie to pytanie (zanim tanim popadł w otchłanie smutku i zupełnie się zamknął), co ma zrobić, żebym mu uwierzyła, że chce być ze mną. Poza początkowymi czułościami, deklaracjami, komplementami a nawet udanym sexem nie zrobił nic(chyba, że o tym nie wiem) żeby pracować nad swoim charakterem. A sam stwierdził, że ma bardzo destrukcyjny charakter, że niszczy to co kocha. Pociągają go silne emocje, dopiero wtedy czuje ze żyje. Twierdzi, że inaczej nie umie być szczęśliwy. Denerwuje się gdy mu cokolwiek radzę, wkurza się jak mówię, że nie zaufam dopóki nie zobaczę, że nad sobą pracuje. Pewnie to moje gderanie tak go zmeczylo, że teraz zupełnie się na mnie zamknął i zaczął wspominać z tęsknotą jak to dobrze było z kowalska. A może odpuścił bo stwierdzil, że wymaga zbyt dużo wysiłku i niewarto walczyc. Nie wiem. Ale już go nie pytam.

Nina
Posty: 8
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 09 cze 2019, 0:24

Kochani. Obawiam się, że mój mąż zdecydował. Napisał mi, że nie wie czy nie jest za późno na ratowanie małżeństwa. Chyba nie ma odwagi mi powiedzieć wprost, bo jstem 700 km od domu, z ludźmi, którzy są mi raczej średnio życzliwi, jutro wracam. Nie wiem co robić, proszę o modlitwę.

Ukasz
Posty: 1190
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Ukasz » 15 cze 2019, 19:17

Nina pisze:
31 maja 2019, 23:09
Dzisiaj rano mąż stwierdził, że się ogarnie, że będzie już lepiej. Przeprosił za kilka ostatnich dni, podczas których chyba dla niego nie istniałam. Nie okazałam entuzjazmu, ale wewnątrz znowu ropalila się nadzieja, że będzie dobrze, że on się postara. Po przyjściu z pracy przytulił mnie jednak nie odwzajemnilam uściskiu, mimo, że tak bardzo tego potrzebuję. Obruszyl się i powiedział, że nie będzie się narzucać. Ale przez ostatni czas to on odtracal mój dotyk. Ja nie wiem jak mam się zachowywać. Wiem, żeby się nie narzucać, ale czy przyjmować te oznaki czułości między okresami totalnego chlodu. Trochę mi to przypomina wiersz Żuraw i czapla. Jaki jest złoty środek??
U mnie było tak. Mieliśmy zaplanowany wspólny tygodniowy wyjazd, który z mojej perspektywy wydawał się swego rodzaju ostatnią szansą. Miałem takie przekonanie, że wiele zależy od tego wspólnego czasu. I postanowiłem nic nie planować. Dać się ponieść chwili, jak przyjdzie. Postarać się o wyciszenie i usłyszenie, do czego Bóg mnie zaprasza przez sytuacje, przez moje ciało, moją psychikę. Na początku miałem wielką chęć okazywania czułości i zarazem zabiegania o nią. Pozwoliłem sobie na to. Zderzyłem się z zimną ścianą i mi przeszło. Kolejne dni przeszły bez żadnych zdarzeń między nami. Wracając z tego wyjazdu byłem przekonany, że to - przynajmniej na razie - koniec. A po powrocie żona mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Dalszego ciągu nie znam, ale z ciekawością obserwuję.
Odnosząc to do opisanej przez Ciebie sytuacji: jeżeli miałbym ochotę na odwzajemnienie uścisku, to pewnie bym to zrobił. Dlaczego miałbym jeszcze sobie odmawiać tego, czego bardzo pragnę?

Tydzień temu pisałaś, że jest chyba u Was jakieś przesilenie. Co się dzieje?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości