"rozdarty mąż"

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Justdb
Posty: 60
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Justdb » 31 lip 2019, 17:06

Nałóg co to znaczy " podbijanie dna". Ja 10 miesięcy " wytrzymywałam to, że mąż był mi obcy". Tłumaczyłam, prosiłam, starałam się. Był grzeczna, spokojna. Chodziłam do lekarzy, księży, żeby mi pomogli zrozumieć jak pomóc mężowi. Modlił się za niego i za Kowalską. W pewnym momencie stwierdziłam, że nie mogę już dać się krzywdzić. I to był moment jego opamiętania. Pewnie zastosowałam stanowczą miłość, ale ja uważam że to Siła modlitwy rzeszy ludzi za nas. Mąż mówi, że były w tym szale momenty, gdzie zdawał sobie sprawę ,że zła jakie czyni, ale nie dawał rady się z tego wymotać. Tak sięgnął dna, bo wyrzuty sumienia zagłuszał alkoholem, a kowalska z dnia na dzień okazywała się nie taka wspaniała

Nina
Posty: 46
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 31 lip 2019, 21:47

No wlasnie ja też od ponad pół roku wytrzymuje ten rollercoster. Staram się jak mogę, żeby w domu była dobra atmosfera. Nawet jakiś czas temu mąż się zapytał jak ja to robię, że jest tak normalnie, że jestem taka miła mimo tego wszystkiego co się stało. I chyba wykrakal. Bo już nie daje rady. Dzisiaj znowu dałam upust swoim emocjom i żalom. Wyrzuciłam z siebie wszystko co mnie boli. Próbowałam wymóc na nim jakieś deklaracje i chęć naprawy. Wiem jakie to zalosne. Okropnie się z tym teraz czuję.
Jedyną granicą jaką postawiłam, to kategorycznie nie zgadzanie się na życie w trójkącie. Poinformowałam męża, że jeśli dowiem się, że utrzymuje jakiekolwiek kontakty z kowalska to będzie koniec. Maz twierdzi, że zerwał z nią definitywnie 7 miesięcy temu i w zasadzie nie mam podstaw żeby mu nie wierzyć. Jednak ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy to, że ona ciągle jest w jego myślach też nie jest rodzajem trójkąta. Dlatego pomyślałam o separacji jako narzędziu do wywołania wstrząsu w mężu. Jednak nie mam na tyle odwagi, ponieważ obawiam się, że mogłoby to wywołać odwrotny skutek i mąż odczytałby to jako zielone światło do odnowienia romansu.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6596
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nirwanna » 31 lip 2019, 21:52

Nina, jaki masz wpływ na myśli męża?


...a teraz pomyśl, jaki masz wpływ na myśli swoje?

A teraz pomyśl może w ten sposób - podejmuję decyzję, że przez miesiąc ani razu nie pomyślę o kowalskiej, ani o tym, czy mąż o niej myśli.

I za miesiąc podziel się z nami, jak Ci poszło.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Nina
Posty: 46
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 31 lip 2019, 22:14

Rozumiem, że mamy ograniczony wpływ na myśli. Boli mnie może nie sam fakt, że o niej myśli, ale to jak mnie traktuje w tym momencie. Jestem poprostu dla niego niewidzialna.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6596
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nirwanna » 31 lip 2019, 22:25

A to już zupełnie inny komunikat :-)
Zobacz, czym innym jest zarzut: znowu myślisz o kowalskiej! jak nie przestaniesz będzie separacja!!!
Potwornie raniący komunikat, bo mąż dostaje w twarz zarzutem, na który nie zawsze ma wpływ.
Zaś czym innym będzie komunikat: mężu, widzę, że jesteś myślami gdzieś indziej, boję się, że (gdy / bo ) ........ potrzebuję.......
I zostawiasz go z tym komunikatem, aby w wolności swojej coś z tym zrobił, i sama dajesz mu wolność - że na ten moment może nie chcieć lub nie umieć czegokolwiek z tym zrobić.
Czyli obserwujesz fakt, komunikujesz swoje uczucia, i sygnalizujesz swoje potrzeby. Klasyka "porozumienia bez przemocy".
Tak możesz odbudować relację.

Pomyśl jeszcze, komu zależy na komunikacji w pierwszej wersji, Komu - na komunikacji w drugiej wersji. Po czyjej stronie chcesz się opowiedzieć.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

nałóg
Posty: 883
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: nałóg » 31 lip 2019, 22:28

Podbicie dna to było Twoje żądanie wyprowadzki

kryzysowa
Posty: 48
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: kryzysowa » 01 sie 2019, 9:02

Justdb pisze:
31 lip 2019, 15:13
Powiedziałam mu, że zawsze będę koło niego, jeżeli mnie będzie potrzebował, ale nie chce być z osobą, która mnie kłamie i oszukuje. Nagle wszystko przybrało inny obrót. Była spowiedź. Stara się być lepszym mężem. Jest bardzo transparentny. Mówi że to było szaleństwo, zauroczenie, amok. Nie słuchał nikogo. W głowie była tylko ona. Teraz tego żałuję bardzo. To żadna miłość nie była. Trzeba udać Bogu i prosić go o otwarcie serca mężów na Jego dzialanie
Justdb
Nagle tzn po jakim czasie od postawienie granic??? i ile znosiłaś jego postępowanie zanim postawiłaś granicę?
mój mąż nawet chodzi do spowiedzi... zrobił to zaraz po tym jak wydał sie ich romans a on wrócił skruszony do domu, mówiąc że źle zrobił... jednakże na następny dzień po spowiedzi uznał, że wyspowiadał się i już nic na sumieniu nie ma ... a potem potoczyło się jak sie potoczyło...
ostatnio też poszedł podobno do spowiedzi ... ale co z tego jak ta jego spowiedź nic dobrego w naszych relacjach nie wnosi...

kryzysowa
Posty: 48
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: kryzysowa » 01 sie 2019, 9:27

Nina pisze:
31 lip 2019, 21:47
Dzisiaj znowu dałam upust swoim emocjom i żalom. Wyrzuciłam z siebie wszystko co mnie boli. Próbowałam wymóc na nim jakieś deklaracje i chęć naprawy. Wiem jakie to zalosne. Okropnie się z tym teraz czuję.
Jedyną granicą jaką postawiłam, to kategorycznie nie zgadzanie się na życie w trójkącie. Poinformowałam męża, że jeśli dowiem się, że utrzymuje jakiekolwiek kontakty z kowalska to będzie koniec. Maz twierdzi, że zerwał z nią definitywnie 7 miesięcy temu i w zasadzie nie mam podstaw żeby mu nie wierzyć. Jednak ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy to, że ona ciągle jest w jego myślach też nie jest rodzajem trójkąta. Dlatego pomyślałam o separacji jako narzędziu do wywołania wstrząsu w mężu. Jednak nie mam na tyle odwagi, ponieważ obawiam się, że mogłoby to wywołać odwrotny skutek i mąż odczytałby to jako zielone światło do odnowienia romansu.
Ja już sobie odpuściłam wymuszanie na nim deklaracji, a parę razy niestety mi sie to zdarzyło. Nie miało to żadnego sensu, bo mąż cały czas twierdzi, że naszych relacji nie da sie odbudować.
Obecnie jak już temat schodzi na nas, to mąż zarzuca mi, że to ja podjęłam decyzję, bo złożyłam sprawę o separacje. Ja mu odpowiadam, że to on podjął decyzję rok temu i to teraz od niego będzie zależało co będzie dalej. Separacja to nie rozwód. Ja jestem gotowa na ratowanie naszego małżeństwa, jeśli tylko on tego będzie chciał. W sumie nie wiem czy dobrze mu odpowiadam...
Obecnie więc mąż próbuje zrzucić winę na mnie, bo uważa, że separacja to jakby koniec małżeństwa, a on TYLKO związał się z inną osobą na parę miesięcy (słowa męża), nie ważne, że obecnie nasze małżeństwo funkcjonuje na zasadzie układu lokatorskiego. Pomijając, że kowalska ciągle jest, bo nadal pracują ze sobą ...

Wydaje mi się, że jesteś w lepszej sytuacji ode mnie, bo twój mąż choć chwilami próbuje coś ze sobą zrobić. Niemniej jednak doskonale wiem co czujesz jako ta niewidzialna i ten wzrok pełen obojętności ...

Justdb
Posty: 60
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Justdb » 01 sie 2019, 19:39

kryzysowa pisze:
01 sie 2019, 9:02

Justdb
Nagle tzn po jakim czasie od postawienie granic??? i ile znosiłaś jego postępowanie zanim postawiłaś granicę?
Hm.
To trwało 7 miesięcy. W tym czasie były momenty że się z nią nie spotykał. Ja byłam dobra, grzeczna. Ale to nie pomagało. On twierdził że mnie kocha coraz bardziej a ja coraz mniej. W końcu gdy odkryłam, że znowu z nią pisze, ze się spotyka i że wcześniej mnie zdradził powiedziałam dość. A on płakał i od razu do niej napisal, że jej nie kocha, że chce ratować małżeństwo. A potem za dwa dni poszedł do spowiedzi. I raz była tylko chwila zwątpienia. Ale pojechaliśmy na spotkania małżeńskie i od tego czasu jest dobrze. Oczywiście mam różne momenty. Ale mąż jest zawsze cierpliwy.

Nina
Posty: 46
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 02 sie 2019, 8:54

Nirwanna bardzo Ci dziękuję za trafne spostrzeżenie. Faktycznie moja forma przekazu może być raniąca. Nie zastanawiałam się nad tym, tylko w tym całym rożaleniu wyrzucalam z siebie emocje. Co gorsza nie potrafiłam i ciągle nie potrafię pozostawić męża w wolności. Ciągle narzucam co powinien myśleć, czuć, robić.

Kryzysowa jak czytam wątki na forum i słucham różnych historii to widzę, że to przerzucanie winy jest dość częste. Wydaje mi się, że u mnie mogłoby być podobnie gdybym zdecydowała się na separacje. A często nawet wydaje mi się, że mąż na to czeka. Sam nie ma odwagi, ale gdybym ja zdecydowała to juz co innego. Ale nasze wybory są tylko konsekwencjami decyzji naszych niewiernych mężów.

kryzysowa
Posty: 48
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: kryzysowa » 02 sie 2019, 11:19

Nina pisze:
02 sie 2019, 8:54

Kryzysowa jak czytam wątki na forum i słucham różnych historii to widzę, że to przerzucanie winy jest dość częste. Wydaje mi się, że u mnie mogłoby być podobnie gdybym zdecydowała się na separacje. A często nawet wydaje mi się, że mąż na to czeka. Sam nie ma odwagi, ale gdybym ja zdecydowała to juz co innego. Ale nasze wybory są tylko konsekwencjami decyzji naszych niewiernych mężów.
Co do decyzji ... podczas jednej z naszych rozmów o nas ... jak powiedziałam, że musi zdecydować - czy chce ratować małżeństwo czy nie, że nie zgadzam się na takie życie w conajmniej emocjonalnym (bo nie wiem czy nadal romans trwa fizycznie) trójkącie ... on stwierdził, że: jak mi sie coś nie podoba to mogę sama podjąć decyzje ... a jak już podjęłam to był trochę w szoku ... miałam nadzieje, że oprzytomnieje ale póki co nic ...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6596
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nirwanna » 03 sie 2019, 13:56

Zasadą podstawową "twardej miłości" jest podbijanie dna i stawianie granic, ale dopiero wtedy, gdy mam pełną zgodę na wszystkie tego konsekwencje i robię to w wolności. Tylko tak ma to sens, bo stawianie granic to wysiłek i boli - obie strony.
Inaczej robi się z tego szantaż, który nic wspólnego z miłością nie ma.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Nina
Posty: 46
Rejestracja: 20 maja 2018, 19:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: Nina » 13 sie 2019, 8:11

Witajcie, u mnie w dalszym ciągu rollercoster i pełen wachlarz emocji. Tym razem u mojego męża pojawiła się zazdrość i złość. Denerwuje się jak spędzam czas na telefonie, wychodzę z koleżanką czy później wracam z pracy. Czy on mierzy mnie swoją miarą? Chciał, żebym przestała na nim wisieć i zajęła się sobą a kiedy to robię zaczyna się wkurzac.Ostatnio powiedział, że przestał mi ufac😲, bo zachowuję się inaczej niż zwykle. Twierdzi, że po tym co on mi zrobil ja mogłabym wykręcić jakiś numer. Czy ja mam teraz udowadniać, że nie jestem wielblądem?
O co znowu może chodzić, czy on chce odwrócić uwagę od siebie czy może sam siebie chce przekonać, że nie ma sensu odbudowywac skoro nawzajem sobie nie ufamy.

kryzysowa
Posty: 48
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: kryzysowa » 13 sie 2019, 15:24

Nina pisze:
13 sie 2019, 8:11
Witajcie, u mnie w dalszym ciągu rollercoster i pełen wachlarz emocji. Tym razem u mojego męża pojawiła się zazdrość i złość. Denerwuje się jak spędzam czas na telefonie, wychodzę z koleżanką czy później wracam z pracy. Czy on mierzy mnie swoją miarą? Chciał, żebym przestała na nim wisieć i zajęła się sobą a kiedy to robię zaczyna się wkurzac.Ostatnio powiedział, że przestał mi ufac😲, bo zachowuję się inaczej niż zwykle. Twierdzi, że po tym co on mi zrobil ja mogłabym wykręcić jakiś numer. Czy ja mam teraz udowadniać, że nie jestem wielblądem?
O co znowu może chodzić, czy on chce odwrócić uwagę od siebie czy może sam siebie chce przekonać, że nie ma sensu odbudowywac skoro nawzajem sobie nie ufamy.
Przerabiałam to samo. Mój mąż kiedyś powiedział mi, że nie może mi zaufać ani przełamać się do mnie :shock:
Swoim rodzicom powiedział, że nie wierzy ze mi na nim zależy, że go mogę jeszcze po tym wszystkim kochać i chcieć ratować nasze małżeństwo. Jego wypowiedzi są takie jakby to on był tym zdradzonym...

sasanka
Posty: 117
Rejestracja: 09 sie 2017, 23:08
Płeć: Kobieta

Re: "rozdarty mąż"

Post autor: sasanka » 14 sie 2019, 11:37

Nina tak na to wygląda , że mąż mierzy Cię swoją miarą.
Traci poczucie bezpieczeństwa , bo przychodzi mu do głowy "to co on robił" i stąd ta zazdrość i złość.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 15 gości