Zdrada i jak z tym żyć?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 979
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: Jonasz » 28 cze 2019, 11:52

marylka pisze:
28 cze 2019, 10:21
Tak. Nie musi płacić i może odejść mąż
Może.
marylka pisze:
28 cze 2019, 10:21
Może też zdać sobie sprawę z istnienia tego "posagu" i zaopiekować braki.
Zaopiekować braki powiadasz.

Marylko nie da się stworzyć relacji małżeńskiej z kimś kto potrzebuje taty.
Dzieci też nie będą miały matki.

Nie wolno wejść w rolę taty.
Po to by konserwować ten "posag"?
Bo to jest rzeczywistość którą żaden człowiek i cała ludzkość nawet nie jest w stanie wypełnić, uzupełnić.
Czasem to są po prostu rany, które najpierw trzeba uleczyć, a dopiero później zaczął uzupełniać.

Powiedz mi w jaki sposób człowiek może uleczyć, zmienić swoją przeszłość?
Jak ma do dyspozycji tylko chwilę obecną.? I tylko tu ma władzę.
Człowiek nie ma władzy nad czasem - ani przeszłym ani przyszłym.


Uważam że jedyny kierunek WYJSCIA to;
przyjąć, zgodzić się ok
umożliwić samodzielne pokonanie: wspierając a nie wyręczając.
I duuuużo cierpliwości.
Nawet nie planując sposobu wyjścia za żonę - to jej praca, jej wybór.

Od czasu wejścia w dorosłość Tata jest w niebie, a nie na ziemi....
I tam trzeba szukać ratunku ;)
marylka pisze:
28 cze 2019, 10:21
I tworzyć szczęśliwy zwiazek
Samemu?
Samo dawanie bez otrzymywania?
Oj coś mi ten kierunek pachnie próbą wejścia w rolę lub zrównania siebie z Bogiem.
Człowiek sam w sobie nie jest nieskończony.
On ma tylko nieskończoną możliwość rozwoju.....
Można baaaardzo skrzywdzić współmałżonka uniemożliwiając mu rozwój.
Tak też można rozwalić małżeństwo.

A tam nawiasem mówiąc czasy księżniczek uwięzionych w wieży i rycerzy już dawno minęły. ;)
Do relacji małżeńskiej potrzebna jest dorosła kobieta i dorosły mężczyzna.
A przynajmniej kobieta na drodze do dorosłości i mężczyzna na takiej samej drodze.
Razem we wspólnym kierunku dadzą radę.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

SiSi
Posty: 640
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: SiSi » 28 cze 2019, 12:33

Zgadzam się z Jonaszem.
Aby trwać razem potrzeba chęci dwóch stron oraz dojrzałej zgody na "nieidealizm" małżonka.
Nikt z ludzi nie jest doskonały i nikt nie może dać drugiej osobie " wszystkiego".

A jednak świat dzisiaj podsuwa nam takie rozwiązania, że można mieć wszystko. Taka bajka dla dorosłych - niedorosłych dzieci.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1214
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: ozeasz » 28 cze 2019, 13:48

Marylko z całym szacunkiem dla pomocowości którą chcesz nieść , nie potrafię oprzeć sie wrażeniu kiedy Cię czytam , że jak mężczyzna zdradza to jest lista jego wad które na to wpłynęły ,a jak kobieta ,jak u autora wątku to ,znów lista dotyczy mężczyzny .


Nie wiem skąd to wynika ,ale czuję w sobie mocny sprzeciw wobec tak stawianej tezy (nawet jeśli nieświadomie)?
marylka pisze:Oczywiście sa wyjątki, ale z moich obserwacji wynika, że mężczyźni kiedy nawet mają wszystko w domu od żony czego potrzebne im do szcześcia to i tak szukają przygod i zdradzaja
Z kobietami raczej tak nie jest
Skoro masz przykre doświadczenia z mężczyznami wychodzi na to ,czy to powód by oceniać i stopniować?

Mam takie wspomnienia z koleżankami żony ,że powinienem nigdy żadnej kobiecie nie zaufać i uważać ją za dwulicową i rozpustną, ale już wiem że to dotyczy człowieka nie płci .
marylka pisze:Ale kobieta zwłaszcza jeśli ma świadomosć uplywajacego czasu chce i pragnie tego zauważenia JEJ piekna. Chce tego od męża. Jeśli tego nie ma....szuka potwierdzenia u innego...niestety
A im bardziej poharatana w dzieciństwie zwłaszcza przez ojca - tym bardziej szuka....i rzuca sie w inne ramiona
Czy ja dobrze rozumiem że chcesz tu tłumaczyć powód zdrady ???

Czyli co ..determinacja ..bo ? Na nic wiara , wartości ,zasady ,przysięga ,człowieczeństwo dobrze rozumiane nie pisząc o "ofiarnym sercu kobiety" , na nic nieszczęście dzieci i tych bliskich których to dotknie ,to jest kobieca wrażliwość ,potrzeba wrażliwości ?

A czy to pragnienie zauważenia piękna to nie czysty egoizm i próżność ,jeśli prowadzi do códzołóstwa?

Marylko wybacz , ale odbieram niektóre Twoje wypowiedzi różnicujące płci w takich sytuacjach za relatywizujące winę i odpowiedzialność .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

marylka
Posty: 900
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: marylka » 28 cze 2019, 18:59

marylka pisze:
28 cze 2019, 2:05

Moim zdaniem zdrada żony wynika z postawy męża.
Jeśli jest zaniedbana i czuje sie samotna, niedoceniona to zaczyna szukać na zewnątrz tego docenienia.
Oczywiście sa wyjątki, ale z moich obserwacji wynika, że mężczyźni kiedy nawet mają wszystko w domu od żony czego potrzebne im do szcześcia to i tak szukają przygod i zdradzaja
.
Hej
Ja chetnie wchodze w polemike pod warunkiem że ktos dokladnie przeczyta to co pisze a nie dorabia innych zakończen
Napisalam że z moich obserwacji faceci cześciej zdradzają, jeśli zdradzaja - bez powodu.
Maja wszystko u żony a i tak skacza w bok jak maja okazje
To tyle w tym blahuym temacie

Bardzo rozbawilo mnie Wasze pojecie "wzrastania" żon Waszych i sugeruje, żebyście sie zastanowili, czy Wy sami za bardzo nie "wzrośliscie"

Otoczenie kobiety troska, zapewnienie bezpieczenstwa i inne - czy to nie przymioty rownież ojca? I męża?
A tu co?
"Nie. Nie bede jej ojcował. To twoj posag i twoje pole do wzrastania! A jak już wzrosniesz to daj znać!. Bede i ja ze swoim zakonczonym wzrastaniem czekal na ciebie" hahaha
Powodzenia w czekaniu!
Specjalnie nie pisze imiennie do żadnego z panow bo nie chce urazic nikogo. Ale jest to do każdego ktory właśnie teraz sie nabzyczyl na moje pisanie

Arf
Piszac o zaopiekowaniu żony deficytów mialam na mysli - odnalezienie w niej owych i proba wspierania walki z tym.
Podam moj przyklad.
Jestem złośnica i zazdrośnica. Nie przecze - wynioslam to z dzieciństwa i tak mam.
I czesto jestem zazdrosna o meża. Jest wyjatkowo przystojnym meżczyzną.
I jak jestesmy w gronie 90-60-90 gdzie nogi siegaja do szyi dziewczynom - czasem czuje sie zagubiona. No ja takich wymiarow nie mam a i zdrada odbila mi już pietno
I teraz...gdyby moj mąż za przykladem panów wykrzyknął -" to twoj problem! Twoj posag! Masz sobie sama z tym poradzić! To sprawa twojego ojca! Pracuj nad sobą!"
To na pewno nie poczułabym sie dobrze z takim człowiekiem. Moj mąż mnie zna. W takich sytuacjach otula ramieniem, powie cos czułego do ucha. Czasem sie śmieje że zazdrosnica jestem. A on sie już nauczył liczyc płytki w galeriach jak idzie ze mną, żeby nie było, że strzela oczami na boki.
Ja wiem że to moja słabosć ale tak mam. Zachowanie meża sprawia, że czuje sie coraz bliżej z nim.
Mąż...kto nie ma deficytów?
Bardzo lubi jak dzieci mnie pytaja o coś a ja - a co na to tata? A jeszcze jak to inni słyszą uuuu.
No dla mnie to nieważne takie uznania na forum publicznym ale dla niego ogromnie.
I co?
Czy mam mu powiedzieć - to twoj posag! Dorośnij! Co mam cie publicznie wychwalać? Powinienes wzbic sie na wyżyny i wzrosnąć żeby mnie być godnym!

No nie. Ja tak nie robię i nie zrobię
Inny przykład? Już nie mój. Kolega do kolegi - "ciebie to nie wkurza że ta żona tylko lata po tych sklepach i tyle kupuje ciuchów? A ty stoisz tylko i czekasz."
A on - "nie - zobacz jaka ona jest szcześliwa"
Specjalnie wybrałam płytkie i powierzchowne sprawy. Może żona nie chce dorosnąć? Może nie potrafi?
Będziesz jej towarzyszył?
Uniżysz się?
Bo widze, że niektorzy postrzegaja to jako uniżenie żyć z żona z deficytami i posagiem przy tak wzrosniętym meżu
Czy będziesz jej towarzyszył?
Twój wybór Twoje życie

No właśnie - proponuje podzielić sie swoimi doświadczeniami jak Wy Panowie wzrastacie i jak dzieki Wam żony przy Was sie czują i też wzrastają.
A nie czepiać sie mnie.
To wątek arfiego a my powinnismy pisać do niego.
Żeby wybral jemu najbliższe rozwiązanie.
I niekoniecznie moje.

Podpowiecie Panowie?

Pozdrawiam

Wiedźmin
Posty: 1314
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: Wiedźmin » 28 cze 2019, 21:05

marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
Bardzo rozbawilo mnie Wasze pojecie "wzrastania" żon Waszych i sugeruje, żebyście sie zastanowili, czy Wy sami za bardzo nie "wzrośliscie"
Nie pisałem nic o wzrastaniu, ale rozumiem, że czasem wygodnie wrzucić wszystkich do jednego worka.
marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
Specjalnie nie pisze imiennie do żadnego z panow bo nie chce urazic nikogo. Ale jest to do każdego ktory właśnie teraz sie nabzyczyl na moje pisanie
:) a któż się nabzdyczył?

Ja tylko chciałem usłyszeć Twoją odpowiedź na Twoją tezę - że: "Moim zdaniem zdrada męża wynika z postawy żony".
Chętnie usłyszałbym, jak wyrażałaś wdzięczność mężowi za jego zdradę, która to umożliwiła poprawę Twojej postawy.
Oraz czy chcąc się dalej rozwijać, czekasz na kolejną zdradę męża, by móc jeszcze bardziej skorygować i poprawić swoją postawę.

marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
[...] Jestem złośnica i zazdrośnica. [...]
I czesto jestem zazdrosna o meża. [...]
[...] czasem czuje sie zagubiona. [...]
marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
A on sie już nauczył liczyc płytki w galeriach jak idzie ze mną, żeby nie było, że strzela oczami na boki.
??? liczyć płytki?

Zauważam tu elementy tresury. A przecież wszędzie trąbimy, że mamy SIEBIE zmieniać, a nie tresować męża (żonę).
Poradzenie sobie ze swoją zazdrością to Twoja działka. Ale rozjaśnia mi się, czemu widzisz wciąż potrzebę zmian mężczyzn (u mężczyzn) - że korygować postawę powinni mężczyźni - może najlepiej, jak wszyscy od razu zaczną zmiany od liczenia płytek :D.
marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
Ja wiem że to moja słabość ale tak mam.
O super, że zauważasz - ale chcesz coś z tym zrobić?
Bo widzisz - wielu panów i wiele pań opisywanych przez autorki i autorów licznych wątków na tym forum - ma słabość do zaglądania do cudzych ogródków - no cóż - tak mają - taką mają słabość.

marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
Specjalnie wybrałam płytkie i powierzchowne sprawy. Może żona nie chce dorosnąć? Może nie potrafi?
Będziesz jej towarzyszył?
Uniżysz się?
Zamień marylko proszę słowo żona z cytatu powyżej - na mąż. "Może mąż nie chce dorosnąć? Może mąż nie potrafi? Będziesz mu towarzyszyła? Uniżysz się?"- dalej Ci pasuje taka narracja?

marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
A nie czepiać sie mnie.
Ja się nie czepiam Ciebie, tylko tez w stylu:

"Moim zdaniem zdrada żony wynika z postawy męża."

zabrakło do kompletu:

"Moim zdaniem zdrada męża wynika z postawy męża."

bo przecież wg Twoich słów panowie zdradzają bez powodu, mając "wszystko w domu" ... za to kobiety to co innego... one zaś zdradzają z powodem - a powodem jest postawa męża :D ;)
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Jonasz
Posty: 979
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: Jonasz » 28 cze 2019, 23:39

marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
Bardzo rozbawilo mnie Wasze pojecie "wzrastania" żon Waszych i sugeruje, żebyście sie zastanowili, czy Wy sami za bardzo nie "wzrośliscie"
Nie sądzę żebym za bardzo.
Uważam że aż do śmierci będę wersją niedokończoną.
marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
Otoczenie kobiety troska, zapewnienie bezpieczeństwa i inne - czy to nie przymioty również ojca? I męża?
Tak.
Ale zauważ że mąż i ojciec to jest ta sama osoba, lecz inne funkcje.
Dwa RÓŻNE słowa na określenie tej samej osoby.
Niby "To samo" lecz nie "tak samo".
marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
A tu co?
"Nie. Nie bede jej ojcował. To twoj posag i twoje pole do wzrastania! A jak już wzrosniesz to daj znać!. Bede i ja ze swoim zakonczonym wzrastaniem czekal na ciebie"
Prosta konsekwencja rozdzielenia/uporządkowania.
Jeżeli nie zastosowanie się do tego doprowadziło do kryzysu to po co powtarzać - pewnie znowu "walnie".
Jak poprzednio.
marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
Powodzenia w czekaniu!
Dziękuję. ;)
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

marylka
Posty: 900
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: marylka » 28 cze 2019, 23:54

marylka pisze:
28 cze 2019, 2:05
No właśnie - proponuje podzielić sie swoimi doświadczeniami jak Wy Panowie wzrastacie i jak dzieki Wam żony przy Was sie czują i też wzrastają.
[...]
To wątek arfiego a my powinnismy pisać do niego.
Żeby wybral jemu najbliższe rozwiązanie.
I niekoniecznie moje.
Podpowiecie Panowie?
A do tego?
Ktoś się podzieli?
Ustosunkuje?
Czy to "zgrabne" omijanie sedna?

Jonasz?
Aleks?

arf
Posty: 5
Rejestracja: 27 maja 2019, 21:08
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: arf » 29 cze 2019, 0:13

Dziękuję za zainteresowaniem wątkiem.
Marylko, bardzo mądre przemyślenia, trafiajace w sedno, choć w sprawie zdrady zgadzam się z Jonaszem, małżonek powinien postawić granicę swoim uczuciom, szukać rozwiązania w swoim związku, na tym chyba polega dojrzałość w relacji małżeńskiej.

tata999
Posty: 531
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: tata999 » 29 cze 2019, 0:49

marylka pisze:
28 cze 2019, 18:59
marylka pisze:
28 cze 2019, 2:05

Moim zdaniem zdrada żony wynika z postawy męża.
Jeśli jest zaniedbana i czuje sie samotna, niedoceniona to zaczyna szukać na zewnątrz tego docenienia.
Oczywiście sa wyjątki, ale z moich obserwacji wynika, że mężczyźni kiedy nawet mają wszystko w domu od żony czego potrzebne im do szcześcia to i tak szukają przygod i zdradzaja
.
Hej
Ja chetnie wchodze w polemike pod warunkiem że ktos dokladnie przeczyta to co pisze a nie dorabia innych zakończen
Napisalam że z moich obserwacji faceci cześciej zdradzają, jeśli zdradzaja - bez powodu.
Maja wszystko u żony a i tak skacza w bok jak maja okazje
To tyle w tym blahuym temacie

Bardzo rozbawilo mnie Wasze pojecie "wzrastania" żon Waszych i sugeruje, żebyście sie zastanowili, czy Wy sami za bardzo nie "wzrośliscie"

Otoczenie kobiety troska, zapewnienie bezpieczenstwa i inne - czy to nie przymioty rownież ojca? I męża?
A tu co?
"Nie. Nie bede jej ojcował. To twoj posag i twoje pole do wzrastania! A jak już wzrosniesz to daj znać!. Bede i ja ze swoim zakonczonym wzrastaniem czekal na ciebie" hahaha
Powodzenia w czekaniu!
Specjalnie nie pisze imiennie do żadnego z panow bo nie chce urazic nikogo. Ale jest to do każdego ktory właśnie teraz sie nabzyczyl na moje pisanie

Arf
Piszac o zaopiekowaniu żony deficytów mialam na mysli - odnalezienie w niej owych i proba wspierania walki z tym.
Podam moj przyklad.
Jestem złośnica i zazdrośnica. Nie przecze - wynioslam to z dzieciństwa i tak mam.
I czesto jestem zazdrosna o meża. Jest wyjatkowo przystojnym meżczyzną.
I jak jestesmy w gronie 90-60-90 gdzie nogi siegaja do szyi dziewczynom - czasem czuje sie zagubiona. No ja takich wymiarow nie mam a i zdrada odbila mi już pietno
I teraz...gdyby moj mąż za przykladem panów wykrzyknął -" to twoj problem! Twoj posag! Masz sobie sama z tym poradzić! To sprawa twojego ojca! Pracuj nad sobą!"
To na pewno nie poczułabym sie dobrze z takim człowiekiem. Moj mąż mnie zna. W takich sytuacjach otula ramieniem, powie cos czułego do ucha. Czasem sie śmieje że zazdrosnica jestem. A on sie już nauczył liczyc płytki w galeriach jak idzie ze mną, żeby nie było, że strzela oczami na boki.
Ja wiem że to moja słabosć ale tak mam. Zachowanie meża sprawia, że czuje sie coraz bliżej z nim.
Mąż...kto nie ma deficytów?
Bardzo lubi jak dzieci mnie pytaja o coś a ja - a co na to tata? A jeszcze jak to inni słyszą uuuu.
No dla mnie to nieważne takie uznania na forum publicznym ale dla niego ogromnie.
I co?
Czy mam mu powiedzieć - to twoj posag! Dorośnij! Co mam cie publicznie wychwalać? Powinienes wzbic sie na wyżyny i wzrosnąć żeby mnie być godnym!

No nie. Ja tak nie robię i nie zrobię
Inny przykład? Już nie mój. Kolega do kolegi - "ciebie to nie wkurza że ta żona tylko lata po tych sklepach i tyle kupuje ciuchów? A ty stoisz tylko i czekasz."
A on - "nie - zobacz jaka ona jest szcześliwa"
Specjalnie wybrałam płytkie i powierzchowne sprawy. Może żona nie chce dorosnąć? Może nie potrafi?
Będziesz jej towarzyszył?
Uniżysz się?
Bo widze, że niektorzy postrzegaja to jako uniżenie żyć z żona z deficytami i posagiem przy tak wzrosniętym meżu
Czy będziesz jej towarzyszył?
Twój wybór Twoje życie

No właśnie - proponuje podzielić sie swoimi doświadczeniami jak Wy Panowie wzrastacie i jak dzieki Wam żony przy Was sie czują i też wzrastają.
A nie czepiać sie mnie.
To wątek arfiego a my powinnismy pisać do niego.
Żeby wybral jemu najbliższe rozwiązanie.
I niekoniecznie moje.

Podpowiecie Panowie?

Pozdrawiam
Ja już nie piszę na forum, ale tu zrobię wyjątek dla marylki specjalnie w związku z jej pytaniem. Moje doświadczenie jest takie, że nowe kandydatki na żonę przy mnie wzrastają i świetnie się czują wedle tego, co same mówią i ja widzę. Dla przykładu nie raz usłyszałem, że "zasłużyłem". Wymieniamy się miłymi gestami i westchnieniami jak było super przy tym, czy innym spotkaniu, rozmowie, czy wiadomości. Chwalą się jaki mają dobry humor i chcą jeszcze. Stroją się, bardziej dbają o sylwetkę, uśmiechają często, unikają nałogów, czy innych wynaturzeń. Poruszamy też poważne sprawy (może nawet czasem filozofujemy), również takie jak tu na forum o radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, dokształcamy się. Nie chcę się wypowiadać za poprzednią, czemu akurat jej nie podpasowałem lub nagle przestałem pasować.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6599
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: Nirwanna » 29 cze 2019, 6:40

Tata999, zły jako ojciec kłamstwa elegancko potrafi wszystko zakłamać, też wzmiankowane "wzrastanie". Celowo jest w cudzysłowie.
Tymczasem to co robisz, to jest zło, kanał, zdradzanie siebie, Boga i żony.
Czkawką się odbije na 100%.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Wiedźmin
Posty: 1314
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: Wiedźmin » 29 cze 2019, 10:35

Nirwanna pisze:
29 cze 2019, 6:40
[...]
Tymczasem to co robisz, to jest zło, kanał, zdradzanie siebie, Boga i żony.
Czkawką się odbije na 100%.
Zaraz zaraz.
Czy tata999 powiedział, że cudzołoży z tymi paniami?

Chyba można się spotkać i porozmawiać - spędzić miło czas.
Czy nie? Czy teraz już do końca życia wzrok w podłogę i tylko liczenie kafelków pozostaje?

Myślę, że to może mieć nawet jakieś właściwości terapeutyczne...
... pewnie pomaga odbudować zaburzone poczucie własnej wartości.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

jacek-sychar
Posty: 6292
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: jacek-sychar » 29 cze 2019, 11:53

Aleksandrze

Jaka jest pierwsza zasada higieny?
Profilaktyka.
To co pisze Tat999, to jest właśnie złamanie zasad profilaktyki. Oczywiście nie musi zaraz dojść do zakażenia, ale bardzo ułatwia to "przeniesienie choroby na kolejny organizm".

Praktycznie zawsze bliskie relacje między osobami różnej płci, powodują powstanie więzi uczuciowej, czyli zakochanie się.
A stąd już tylko mały krok do kontaktów fizycznych.
Dlatego w Sycharze nie zalecamy wchodzenia w bliskie relacje z osobami drugiej płci. Kontakty tak, ale oficjalne i w grupie.

Ewuryca
Posty: 67
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: Ewuryca » 29 cze 2019, 12:18

Ja też odniosę się do relacji między płciami przeciwnymi bo akurat znam z doświadczenia. Mnie osobiście sprawia przyjemność wyjście na kawę, drinka, spotkanie z innym mężczyzną. Myśle, że granice wyznaczamy my sami i sami wiemy jakie są nasze intencje. Oczywiście wolałabym ten czas spędzać z mężem ale nie mam tej możliwości nie z mojej winy. Pewnie wynika to z mojego wieku, jestem młoda i nie mam zamiaru przeżyć całego mojego życia odizolowywując się od innych mężczyzn, ale jednocześnie nie mam problemu zachowywać celibatu i nie dopuszczać zadnych kontaktów fizycznych. Myśle natomiast że wydźwięk postu tata999 nie był zupełnie niewinny. Osobiście też odczułam, że jest to chęć odwetu i dużo tam pretensji do żony. Dla mnie osobiście spotkania towarzyskie są po prostu przyjemnym spędzaniem czasu.

marylka
Posty: 900
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: marylka » 29 cze 2019, 12:52

arf pisze:
29 cze 2019, 0:13
małżonek powinien postawić granicę swoim uczuciom, szukać rozwiązania w swoim związku, na tym chyba polega dojrzałość w relacji małżeńskiej.
Ovzywiście.
Jak mu było źle to mogł pogadać z małżonkiem mogł zaproponowac rekolekcje, pogadać i poprosić o pomoc swojego/jej mame przyjaciela siostre/wspólnego znajomego/ksiedza

Było mnostwo innych dróg ktore dalyby owoce

Zdrada przekreslila wszystko. To najgorszy wybor dla małżeństwa. A i żadnych kłopotow nie rozwiaże a tylko je nasili.

Tylko ja pisze z perspektywy dnia dzisiejszego.
Kiedy małżonek przekroczyl już wszystkie granice i swoje i drugiego....nie okazal sie tak dojrzałym jak sie spodziewaliśmy. No bo pewnie o wiele rzeczy moglabym podejrzewać głupie meża.
Ale nie o zdradę
To wykopanie i wywalenie samego fundamentu małżeństwa i rodziny
I co teraz.....
I o tym ja piszę
Jak Twoj wątek - zdrada i jak z tym żyć
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1214
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jak z tym żyć?

Post autor: ozeasz » 29 cze 2019, 22:54

Aleksander pisze:
29 cze 2019, 10:35
Nirwanna pisze:
29 cze 2019, 6:40
[...]
Tymczasem to co robisz, to jest zło, kanał, zdradzanie siebie, Boga i żony.
Czkawką się odbije na 100%.
Zaraz zaraz.
Czy tata999 powiedział, że cudzołoży z tymi paniami?

Chyba można się spotkać i porozmawiać - spędzić miło czas.
Czy nie? Czy teraz już do końca życia wzrok w podłogę i tylko liczenie kafelków pozostaje?

Myślę, że to może mieć nawet jakieś właściwości terapeutyczne...
... pewnie pomaga odbudować zaburzone poczucie własnej wartości.
Aleksander Ty? A co z przechodnim pucharem ?

Czy ktoś , kto twierdzi że można spotykać się w z drugą płcią sam na sam, kiedy jest w ostrym kryzysie ,(nie zaopiekowany przez drugą stronę) nie zerwał sie z choinki kiedy twierdzi że może być coś takiego , jak "niewinne" spotkanie na dłuższa metę ?

"heloo", uczucia nie spadają z drzewa , a każde zauroczenie ,zakochanie zaczyna się o poznania drugiego ,od pierwszego spojrzenia ,pierwszej miłej chwili,słowa po którym zrobi się cieplej na sercu ,kogoś kto słucha i wysłucha ,kto zrozumie wszystkich moje problemy...itd.

Przed wszystkim spotykanie się w moim rozumieniu sam na sam i zwierzanie się nie współmażonkowi jest już pewnego rodzaju przeniesieniem poza związek przestrzeni która do niego należy ...ale to ja ..
Ewuryca pisze:Ja też odniosę się do relacji między płciami przeciwnymi bo akurat znam z doświadczenia. Mnie osobiście sprawia przyjemność wyjście na kawę, drinka, spotkanie z innym mężczyzną. Myśle, że granice wyznaczamy my sami i sami wiemy jakie są nasze intencje. Oczywiście wolałabym ten czas spędzać z mężem ale nie mam tej możliwości nie z mojej winy. Pewnie wynika to z mojego wieku, jestem młoda i nie mam zamiaru przeżyć całego mojego życia odizolowywując się od innych mężczyzn, ale jednocześnie nie mam problemu zachowywać celibatu i nie dopuszczać zadnych kontaktów fizycznych.

Ewuryca ...większość z tych którzy się tu znaleźli ,w moim rozumieniu ,przeżywa tragedię ,bo współmałżonek uznał że przestrzeń należąca do małżonka nie jest jedyna ,niepowtarzalna , wyjątkowa , intymna .
Rozumiem że młodość ,krew nie woda ,tylko nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ze po drinku nie jest już się tą samą osobą ,a kiedy przyjaciel słucha Cię kiedy mąż olewa ,kiedy rozumie to co mąż krytykuje , kiedy spędza z Tobą mile czas na kawie ,zaś mąż ma inne zajęcia ,to ile potrwa w tej sytuacji pogłębienie więzi które zrelatywizuje świat wokół ?


Moja żona od kiedy pamiętam miała pretensję że mam takie zasady i oskarżała mnie o chorobliwą zazdrość ,uważała że może mieć "prywatnych" przyjaciół , mężczyzn ...hmm… z tego co wiem u pięciu relacja zmieniła swój charakter z "przyjacielskiego" na nieco bliższy ,o innych nie wiem ..


Nie twierdzę że tak jest w każdym przypadku ,ale jak wyżej uczucia się rodzą kiedy więź się pogłębia ,a szczególnie kiedy ma się gigantyczne deficyty quasiwięź może szybko "zakwitnąć"...

Ja mam takie doświadczenia ,oparte też na obserwacji otoczenia , rodziny ,znajomych , koleżanek żony ...
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: burza, Matt i 18 gości