Czemu samotność z miłości boli???

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

kwiatek2532
Posty: 42
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 31 paź 2019, 2:28

Unicorn2 pisze:
30 paź 2019, 21:17
Kwiatku zacznij wielbić Boga tak jak teraz wielbisz żonę, a wszystko zacznie się powoli układać i wracać do normy .
Słyszałem ostatnio fajne kazanie , ksiądz mówił o tym że ludzie tylko proszą Boga , a bardzo mało ludzi dziękuję Bogu.
Zacznijmy cieszyć się tym co mamy , życie to nie tylko niewierna żona .
Boga nie ma, ja na obecną chwilę chyba w Niego już nie wierze. Niewiem. A piekielna pustka, samotność, brak (doslownie) brak na codzień drugiej osoby - jakiej kolwiek nawet z rodziny bo nie chcą mieć z tym nic wspólnego jest suuuper. Naprawde jest sie z czego cieszyć i wielbić i dziękować. A że i niedługo nie będzie gdzie mieszkać a za co żyć to już nie wspomne. Wowczas trzeba będzie przestać istnieć. Stwierdziłem że niechce nic od nikogo bo po co chcieć jak i tak sie nie otrzyma prosząc.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Kwiatkowa » 31 paź 2019, 13:15

Kwiatku,
To ja trochę z innej strony...
Serio Ty tak z tym.. Boga nie ma, nie chce się żyć itd

Przeczytałam Twoje wiadomości i sory ale traktuje je jako użalanie się nad sobą, szukasz wsparcia ok.. ale czy takie Twoje myśli i odebranie sobie życia nie jest przypadkiem pójściem na łatwiznę

Życie to nie zabawa. Nigdy nikt nie ma cały czas cukierkowo. Teraz akurat jest źle, fatalnie i generalnie do bani.. ale uwierz mi nie ma takiego bagna z którego nie dałoby się wygrzebać..
Co z pracą, mieszkaniem.. hm jeśli jesteś zdrowym facetem to poradzisz sobie, może poszukaj nowej, może zacznij się aktywować w innych dziedzinach niż żona i rodzina, może jakieś nowe kursy..
Spalaj stres na czymkolwiek chcesz, nie wiem może siłownia, książki, szachy, cokolwiek chcesz
Pomyśl o hobby, o tym co lubisz
Dobrze jest zadbać o siebie, dowartościować nowymi umiejętnościami, rozwijaj się chłopie

Ja od czasu kryzysu (a trwa on już od dwóch lat) robię trzeci kurs, zmieniam zawód, spalam się na siłowni, potem kulinarnie ;) adoptowałam psa i przez to nie siedzę w miejscu

Postanowiłam ten cały kryzys, to bagno opuścić, czas się z niego wygrzebać
Każde życie jest po coś, możesz wiele jeszcze zrobić dla siebie, dla innych
A może gdzieś obok Ciebie jest jakiś sąsiad, kolega który potrzebuje pomocy
Jeśli sam doświadczasz tylko złego, sam zacznij robić dobro

To cudowne uczucie, uwierz

Głowa do góry, walcz chłopie

Boga nie ma.. hm a może Ty sam go blokujesz, nie pozwalasz mu wejść w Ciebie..

Przemyśl to..

kwiatek2532
Posty: 42
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 02 lis 2019, 15:11

Kwiatkowa pisze:
31 paź 2019, 13:15
Kwiatku,
To ja trochę z innej strony...
Serio Ty tak z tym.. Boga nie ma, nie chce się żyć itd

Przeczytałam Twoje wiadomości i sory ale traktuje je jako użalanie się nad sobą, szukasz wsparcia ok.. ale czy takie Twoje myśli i odebranie sobie życia nie jest przypadkiem pójściem na łatwiznę

Życie to nie zabawa. Nigdy nikt nie ma cały czas cukierkowo. Teraz akurat jest źle, fatalnie i generalnie do bani.. ale uwierz mi nie ma takiego bagna z którego nie dałoby się wygrzebać..
Co z pracą, mieszkaniem.. hm jeśli jesteś zdrowym facetem to poradzisz sobie, może poszukaj nowej, może zacznij się aktywować w innych dziedzinach niż żona i rodzina, może jakieś nowe kursy..
Spalaj stres na czymkolwiek chcesz, nie wiem może siłownia, książki, szachy, cokolwiek chcesz
Pomyśl o hobby, o tym co lubisz
Dobrze jest zadbać o siebie, dowartościować nowymi umiejętnościami, rozwijaj się chłopie

Ja od czasu kryzysu (a trwa on już od dwóch lat) robię trzeci kurs, zmieniam zawód, spalam się na siłowni, potem kulinarnie ;) adoptowałam psa i przez to nie siedzę w miejscu

Postanowiłam ten cały kryzys, to bagno opuścić, czas się z niego wygrzebać
Każde życie jest po coś, możesz wiele jeszcze zrobić dla siebie, dla innych
A może gdzieś obok Ciebie jest jakiś sąsiad, kolega który potrzebuje pomocy
Jeśli sam doświadczasz tylko złego, sam zacznij robić dobro

To cudowne uczucie, uwierz

Głowa do góry, walcz chłopie

Boga nie ma.. hm a może Ty sam go blokujesz, nie pozwalasz mu wejść w Ciebie..

Przemyśl to..
Może i tak. Mam taki zamęt w myślach i do tego sam z tym wszystkim. Rodzina, znajomi to nie ich problem wiec sie odsuneli. Nie mam na kogo liczyć, może i użalam się nie mając zaczepienia. Moja żona była a raczej jest nią nadal jest
drugą osobą którą tak obdarzyłem uczuciem. 15 lat temu gdy zakochałem się pierwszy raz to straciłem w wypadku samobójczym ukochaną i po tym tak jak teraz chodziłem jak struty, jak ktoś komu uciekł ostatni pociąg w sylwestra. To trwalo dwa lata aż apogeum bylo 13.05.2006 gdy i ja chciałem się zabić od tamtego czasu do momentu poznania mojej żony nie wiązałem sie z nikim bojąc się stracić poraz kolejny miłość. Zaryzykowałem i tak z moją żoną zostałem razem a teraz ponownie strata tyle że żona żyje. Może zbyt emocjonalnie sie przywiazuje do osób ale to prawdziwe jest uczucie właśnie mimo problemów i nieporozumień.
Wiem jestem trudny do zrozumienia.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Jonasz » 02 lis 2019, 15:44

Może nie taki trudny do zrozumienia.
Zważywszy na Twoje trudne doświadczenia które opisales i które przezyles.

Twoje słowa o zbyt emocjonalnym przywiązaniu do osób są mi bardzo bliskie.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

marylka
Posty: 1193
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: marylka » 02 lis 2019, 21:37

kwiatek2532 pisze:
02 lis 2019, 15:11
Wiem jestem trudny do zrozumienia.
Dla mnie trudny
Ale bardziej....przerażajacy
Jak można pokochac kogos bardziej niż wlasne życie?
Bardziej niż Boga?
Kwiatku....ja chcialam Ci napisac o kontaktach z najbliższymi. Piszesz że odsuneli sie od Ciebie
To nie do konca może byc prawda
U mnie było tak że nikt mnie nie rozumiał.
Potem to ja zrozumiałam że oni zwyczajnie nie mieszkali z człowiekiem uzależnionym i zwyczajnie nie maja pojecia co przeżywałam i przeżywam.
Kochaja mnie ale nie wiedza jak pomóc
Dlatego zachecam Cie do tego samego co ja zrobilam - znajdz wspólnotę, gdzie zmagaja sie z podobnym problemem jak Ty.
Zobaczysz jakie tam wsparcie otrzymasz
Może na poczatek sychar?
Daleko masz do ogniska?
Oprocz tego jest wiele wspólnot...poszukaj
Szkoda życia na myslenie o jego koncu
Pozdrawiam

kwiatek2532
Posty: 42
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 03 lis 2019, 2:02

marylka pisze:
02 lis 2019, 21:37
znajdz wspólnotę, gdzie zmagaja sie z podobnym problemem jak Ty.
Zobaczysz jakie tam wsparcie otrzymasz
Może na poczatek sychar?
Daleko masz do ogniska?
Oprocz tego jest wiele wspólnot...poszukaj
Szkoda życia na myslenie o jego koncu
Pozdrawiam
Sychar? Jestem w ognisku, spotkanie raz w miesiącu i na tym wspolnota sie kończy i dalej jestem sam. Gdy potrzeba drugiego komu można sie wyżalić, pogadać, uzyskać rade, wsparcie, obecność to nie ma nikogo do momenu gdy role sie odwracają wówczas to ja muszę i powinienem pomóc, niestety teraz to ja potrzebuje i widze ile znacze, ile jestem wart - NIC.
Łatwo mówić zrób, weź się...
gdy potrzeba konkretnej pomocy i poprowadzenie może za rączkę. Jeszcze sam próbuje ale naprawdę caraz bardziej zależy mi na śmierci niż życiu. Nie widzę sensu w tym wszystkim.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

kwiatek2532
Posty: 42
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 03 lis 2019, 2:31

I jeszcze jedno: Bóg i drugi człowiek tylko nadaje sens życia, gdy jedngo zabraknie wszystko toczy sie ku ludzkiej tragedii i tak gdy jest jej koniec czyli śmierć wnioskiem jest ze można temu było zapobiec gdyby. No wlasnie gdyby byl drugi człowiek nie tylko Bóg. Człowiek który czynem i obecnoscia pomaga a nie slowem. 15 lat temu zabrakło mojej obecności i .............
....... i nie ma już osoby. A mogłem..... a teraz ja jestem w tej sytuacji i pewnie też tak sie to skończy.
Przepraszam to trudne to pierwsza miłość. A żona jest drugą taką miłością. Historia zatacza koło i chyba chce dokończyć to czego nie zdołała wówczas.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9159
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Nirwanna » 03 lis 2019, 8:40

Kwiatek, masz dziecko.Dla dziecka rodzice są zawsze jego pierwszą miłością.
Chcesz skrzywdzić własne dziecko swoim bólem? Takim samym, jakiego Ty doświadczyłeś?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Wiedźmin

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Wiedźmin » 03 lis 2019, 9:40

kwiatek2532 pisze:
03 lis 2019, 2:02
[...] Łatwo mówić zrób, weź się... [...]

[...] caraz bardziej zależy mi na śmierci niż życiu. Nie widzę sensu w tym wszystkim.
Łatwo jak łatwo.
Te osoby mogłyby przecież robić 1000 innych rzeczy...
... a jednak na chwilę przystają i pochylają się nad Tobą / Twoją historią.

Coraz bardziej zależy Ci na śmierci? ...
OK - rozumiem - ale wiesz, śmierć dopadnie Cię tak czy siak... czy będzie Ci na niej zależało, czy też nie.
Śmierć ciała fizycznego dosięgnie każdego z nas.

Wiesz - większość z nas tu obecnych przechodziła etap samo-biczowania się... winienia się za wszystko ... co było złe... "że gdybym coś inaczej zrobił ... zrobiła... to byłoby całkiem inaczej" ... a prawda często wygląda tak, że choćbyś na uszach stanął (stanęła) ... był najlepszym mężem (żoną) ... to i tak dokładnie to samo mogłoby się wydarzyć - bo czasem wcale nie chodzi o to, aby było miło... wygodnie i przyjemnie - tylko aby doświadczyć trudu i bólu... dzięki któremu dostaniesz szansę na wzrost i rozwój.

jacek-sychar
Posty: 6486
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: jacek-sychar » 03 lis 2019, 11:20

kwiatek2532 pisze:
03 lis 2019, 2:02
Sychar? Jestem w ognisku, spotkanie raz w miesiącu i na tym wspolnota sie kończy i dalej jestem sam. Gdy potrzeba drugiego komu można sie wyżalić, pogadać, uzyskać rade, wsparcie, obecność to nie ma nikogo do momenu gdy role sie odwracają wówczas to ja muszę i powinienem pomóc, niestety teraz to ja potrzebuje i widze ile znacze, ile jestem wart - NIC.
Kwiatek

Spotkanie ogniska Sychar to tylko wstęp do nawiązania nowych kontaktów* wśród ludzi, którzy mają dość podobne przeżycia i dobrze się rozumieją. W wielu ogniskach oprócz regularnych spotkań odbywa się jeszcze praca na poziomie mniejszych grupek (12 kroków, spotkania biblijne, grupy dzielenia, ...). Oczywiście nie wszyscy chcą i mogą ciągle się spotykać, ale praktycznie zawsze znajdzie się ktoś, kto Ciebie wysłucha i pozwoli Ci poczuć, że jesteś KIMŚ.
Po drugie Sychar nie ma być (moim skromnym zdaniem) substytutem prawdziwego codziennego życia. On jest tylko środkiem i pomocą, aby złapać odpowiednią równowagę do tego nowego życia. Poprzedni opiekun naszego łódzkiego ogniska, o. Jacek mawiał, że nasza wspólnota powinna być nastawiona na "rozproszenie". Pierwszym i zasadniczym sposobem naszego rozpraszania powinny być oczywiście powroty naszych współmałżonków. Niestety praktyka pokazuje, że powroty, szczególnie kobiet, są wyjątkowe. Dlatego drugim sposobem rozpraszania powinno być odzyskiwanie swojego życia i umiejętność życia samemu.

Jeżeli tylko będziesz żył nadzieją powrotu małżonki, to Twoje życie w końcu straci sens. Ty masz żyć pomimo tego, że jej nie ma. Jest to trudne, ale daje się. I takie nowe życie, mimo że samotne, też ma wiele blasku i szczęścia.

I jeszcze jedna sprawa.
Dla mnie facet to ktoś, kto jak daje słowo, to tego słowa dotrzymuje, nawet gdyby musiał na tym stracić.
Decydując się na dziecko, dałeś mu słowo, że do końca swoich dni będziesz dla niego ojcem. Na dobre i na złe. Oczywiście na dobre i złe zarówno dla Ciebie, jak i dla niego. A z dziećmi jest tak, że w okresie dorastania często jest więcej tego złego niż dobrego.

* oczywiście nie mam tutaj na myśli relacji męsko-damskich. :lol:

s zona
Posty: 2931
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: s zona » 03 lis 2019, 11:28

pisze:
30 paź 2019, 13:41
Kwiatku,
tylko 4 minuty ....
"Porażka zła"
https://www.youtube.com/watch?v=KwgOrj2 ... ture=share
Kwiatku, sluchales.. od 1 minuty to tylko 3...

..."Modlitwa jest dialogiem i rozmowa z Bogiem,
porazka zla i odwroceniem sie od grzechu ."
sw. Grzegorz z Nyssy

Sadze, ze warto to przemyslec ...
Z modlitwa o 16h ....

kwiatek2532
Posty: 42
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 03 lis 2019, 22:11

Nirwanna pisze:
03 lis 2019, 8:40
Kwiatek, masz dziecko.Dla dziecka rodzice są zawsze jego pierwszą miłością.
Chcesz skrzywdzić własne dziecko swoim bólem? Takim samym, jakiego Ty doświadczyłeś?
Do dziecka nie mam żadnego prawa. Więc? Po co coś chcieć i kogoś skrzywdzić nie ma nikogo. Nikt nie będzie po mnie tęsknił. A o naturalnie prawo nie będę sie prosił.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9159
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Nirwanna » 03 lis 2019, 22:38

A jednak to naturalne prawo istnieje. Nawet jeśli się nie prosisz o nie.
Istnieje w umyśle każdego dziecka, jako jedna z istotniejszych potrzeb.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Triste
Posty: 379
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Triste » 04 lis 2019, 7:54

kwiatek2532 pisze:
03 lis 2019, 22:11
Nirwanna pisze:
03 lis 2019, 8:40
Kwiatek, masz dziecko.Dla dziecka rodzice są zawsze jego pierwszą miłością.
Chcesz skrzywdzić własne dziecko swoim bólem? Takim samym, jakiego Ty doświadczyłeś?
Do dziecka nie mam żadnego prawa. Więc? Po co coś chcieć i kogoś skrzywdzić nie ma nikogo. Nikt nie będzie po mnie tęsknił. A o naturalnie prawo nie będę sie prosił.
Jak to nie masz żadnego prawa ?
Możesz to wyjaśnić ? Jesteś jego ojcem ?
Ty nie tylko masz prawo ale i obowiązek.

Wiesz Kwiatku, rozumiem Twoje rozżalenie i Twój ból, naprawdę.
Czy Ty myślisz że tylko Ty to przeżywasz ? Zobacz ile nas tutaj jest takich, poranionych, porzuconych.
Myślisz że nam jest łatwo codziennie wstać i brać na klatę tą codzienność ?

Nie ! nie jest. Mnie samej chce się płakać samej nad sobą, i też różne myśli przechodziły mi przez głowę.
Że to nie warto już żyć. Że to nie ma się co starać.

Ale skąd Ty to wiesz co jeszcze Cię w życiu czeka ?
To Bóg Cię powołał na ten świat i tylko on ma prawo Ci to życie tutaj na ziemi zabrać.
Twoje myślenie jest bardzo egoistyczne.
Pomyślałeś co poczuje Twoje dziecko kiedy dowie się że tata był słaby i skoczył ze sobą bo tak łatwiej ?
Nie wszystko w życiu nam się układa tak, jakbyśmy tego chcieli. Czasem nic się nie układa po naszej mysli.
Ale to nie znaczy że tak będzie zawsze.
Ty myślisz że to jest koniec świata. Ty się rozejrzyj dookoła siebie jakie ludzie mają tragedie a mimo to mają w sobie pragnienie życia!

kwiatek2532
Posty: 42
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 04 lis 2019, 12:05

Triste pisze:
04 lis 2019, 7:54
Jak to nie masz żadnego prawa ?
Możesz to wyjaśnić ? Jesteś jego ojcem ?
Ty nie tylko masz prawo ale i obowiązek.

Wiesz Kwiatku, rozumiem Twoje rozżalenie i Twój ból, naprawdę.
Czy Ty myślisz że tylko Ty to przeżywasz ? Zobacz ile nas tutaj jest takich, poranionych, porzuconych.
Myślisz że nam jest łatwo codziennie wstać i brać na klatę tą codzienność ?

Nie ! nie jest. Mnie samej chce się płakać samej nad sobą, i też różne myśli przechodziły mi przez głowę.
Że to nie warto już żyć. Że to nie ma się co starać.

Ale skąd Ty to wiesz co jeszcze Cię w życiu czeka ?
To Bóg Cię powołał na ten świat i tylko on ma prawo Ci to życie tutaj na ziemi zabrać.
Twoje myślenie jest bardzo egoistyczne.
Pomyślałeś co poczuje Twoje dziecko kiedy dowie się że tata był słaby i skoczył ze sobą bo tak łatwiej ?
Nie wszystko w życiu nam się układa tak, jakbyśmy tego chcieli. Czasem nic się nie układa po naszej mysli.
Ale to nie znaczy że tak będzie zawsze.
Ty myślisz że to jest koniec świata. Ty się rozejrzyj dookoła siebie jakie ludzie mają tragedie a mimo to mają w sobie pragnienie życia!
Sąd pozbawił prawa i władzy rodzicielskiej wiec nie mam do córki żadnych praw
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości