Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

agatta
Posty: 3
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:58
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: agatta » 07 lip 2019, 10:58

Dzień dobry!
Wyrzuciłam męża z domu. Chciałam, żeby się zmienił, zaczął żyć ze mną, a nie obok mnie, żeby ze mną był rozmawiał, żeby mnie potrzebował do życia a nie tylko do...wiadomo. Nasze życie wyglądało tak, że on ciągle w pracy od 6.00 do 19.00, a ja w pracy, w domu i wszystko na mojej głowie. W domu musiałam wszystko zrobić co męskie i wszystko pozałatwiać. Dzieci wychowywałam sama, ale jak coś było nie tak, to było wszytko moja winą. Mamy też ogród. Praca jeszcze i tam już przerastała moje siły. Mąż jest taki, że jak on coś wymyśli to ma do tego zapał, a moje wszelkie pomysły są głupie. Ja wszystko robiłam źle, a on nic. Nawet zaczął już przyjeżdżać i nosił się z zamiarem powrotu do domu. Ale jednak stwierdził, że samemu mu dobrze, że będąc sam wszystko sobie przemyślał, że zawsze mu było ze mną źle, ale dzieci były małe, a teraz są dorosłe /obydwoje studiują i mieszkają ze mną/, więc może już odejść. Nie jestem też ideałem broń Boże. Po przejściu raka i innych chorób jestem bardzo delikatna psychicznie, jestem otyła, ostatnio po lekach antydepresyjnych jeszcze przytyłam. I zastanawiam się..czy ja w ogóle mam prawo żyć? Po co ja w ogóle zabieram powietrze na tym świecie? Jak mąż k stwierdził, ze taniec ze mną to dla niego katorga, jakby meble przesuwał, postanowiłam, że pójdę na operację bariatryczną. Wydarł się na mnie jak zwykle i zablokował telefon, żebym więcej nie dzwoniła. Potem jak przyjechał do dzieci przyszedł i do mnie. Zapytał o czym chcę porozmawiać. W takich momentach ściska mi gardło i łzy same napływają. Mój płacz działa na niego w taki sposób, że znów się na mnie drze i wychodzi obrażony, zanim powiem słowo. Na szczęście mam dobry kontakt z dziećmi i żyję tylko dla nich. Mam pracę, pieniądze tez nie są problemem. Jak żyć dalej, i czy w ogóle trzymać się tak kurczowo tego zycia i walczyć?

jacek-sychar
Posty: 6228
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: jacek-sychar » 07 lip 2019, 12:15

Witaj Agatta na naszym forum.

Poruszyłaś w swoim poście kilka różnych tematów.
1. Praca męża od 6 do 19.
Czy mąż pracował bo chciał tyle pracować, czy musiał.
Ja też w pewnym okresie czasu dużo pracowałem. Najpierw musiałem, bo tylko ja utrzymywałem rodzinę. Wy macie dwoje dzieci, ja troje. Żona przez wiele lat nie pracowała. Ja niezbyt dużo zarabiałem w podstawowym miejscu pracy, musiałem więc więcej pracować. Gdy ta praca zaczęła przynosił jakieś dochody, żonie zamarzyła się działka a potem na niej dom. Ale myślała, że samo się to postawi, a ja mam być ciągle w domu dla niej. Ona jednocześnie nie chciała ograniczać swoich wydatków.
Zastanów się więc, jak było w tej sprawie u Ciebie.
2. Twoja choroba i zachowanie.
Tutaj zastanów się proszę, czy w czasie choroby nie skoncentrowałaś się za bardzo na sobie. Jest to dość normalne w takiej sytuacji, ale gdzie wtedy dla Ciebie był Twój mąż?
3. Twoje emocje.
Nie wiem, czy wiesz, ale mężczyźni bardzo źle znoszą emocje kobiet. Stąd takie może jego zachowanie. Może on myśleć, że Ty łzami chcesz coś na nim wymóc.

To, że wyrzuciłaś męża z domu, może zadziałać na dwa sposoby. Albo mąż się ogarnie i zobaczy, co stracił, albo zobaczy, że wreszcie uzyskał wolność. Po drugie mieszkając osobno, trudno odbudowywać relacje.
Może najpierw warto by było złapać równowagę ducha? Zadbać o siebie. Jeżeli Ty jesteś cała rozdygotana emocjonalnie, trudno w takiej sytuacji budować ponownie więź małżeńską.

Zapraszamy do naszych ognisk. Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/

Organizujemy również wakacje z Sycharem. Są jeszcze ostatnie miejsca. To tydzień czasu z ludźmi, którzy przeszli coś podobnego do tego, co Ty teraz przeżywasz.

A.zelia
Posty: 88
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: A.zelia » 07 lip 2019, 14:46

Agatta ja jie rozumiwm. Mąż Aas utrzymuje mimo, że dzieci dorosłe. Ty latami w domu. Czwmu nie pójdziesz do pracy, ale takiej, za którą płacą ttlko jeszcze masz pretensje?

A.zelia
Posty: 88
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: A.zelia » 07 lip 2019, 14:49

Piza tym Ty masz tylko dom. Tak, tylko. Miliony ludzi ma na glowie połowę tego co Ty w domu PLUS musi na pracę z dojazdami wygospodarować 9-10 h dziennie CODZIENNIE l. Jesteś roszczeniowa i tyle.

s zona
Posty: 3300
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: s zona » 07 lip 2019, 15:38

Witaj Agatto ,
niestety , ale mysle podobnie, jak Jacek .
Moze tylko dorzuce , ze szczerze odradzalabym Ci robic sobie " sojusznikow" ze starszych dzieci ..
Ze swojego doswiadczenia wiem, ze to byl blad a nasze dzieci mialy juz swoje rodziny .. bo to uderza tez w nich i niszczy relacje z Ojcem .

Natomiast " rzucilabym sie " na ten tydzien z Sycharem .. Mnie kiedys postawil na nogi, a bylam ,jak galareta .. to na Rekolekcjach uslyszalam ,ze jestem Corka Krola i mam sie ogarnac .. bo to zobowiazuje przeciez :)
I to, ze " emocje sa wrogiem kobiety " to ks prof Guz :)

A odnosnie placzu , mnie zdarza sie .. np wczoraj nie moglam sie powstrzymac , kiedy wyslalam najmlodsze dziecko w gory ze Skautami , sami na wys 1800m przez 3 tyg .. lzy lecialy , jak z automatu ..
Ale meza staram sie oszczedzac , bo po pierwsze wydaje mi sie , ze to ich tylko drazni i nic nie zalatwia ,po drugie wylewam swoje emocje tutaj na forum i na Krokach , ostatnio az zanadto :oops:
Ale na Kroki tez bym Cie namawiala :)
I po trzecie szkoda mi potencjalnych zmarszczek , zapuchnietych oczu .. az taka masochistka nie jestem ;)

A na powaznie , moze warto usiasc nad kartka i zapisac to wszystko ,co masz na plus .. Troche tego bedzie , prawda :)
Jestes w dobrej sytuacji , dzieci zajmuja sie sami soba , komornik nie puka do dzrwi a i maz na razie nie spotyka sie z kowalska . same plusy .. Przy okazji sadze, ze samotny mezczyzna 50 plus na " wolnosci " to nie jest dobry pomysl ...

Agatto , nie wiem , czy te kilogramy bardziej nie w Twojej glowie siedza , moze przy okazji choroby tez zrzedzimy bardziej ... mnie sie zdarzalo ...
Podobno statystyczny mezczyzna slucha nas przez pierwsze 3 min , potem sie " wylacza " ..

A moze warto zaczac od sprawdzenia jezyka milosci Twojego meza , oszczedze Moderacje i daruje sobie linki , mozesz latwo odszukac w wyszukiwarce .. Moze maz dalby sie przekonac do wspolnego wyjazdu na sobote i niedziele np na Spotkania Malzenskie .. mnie udalo sie teraz namowic mmeza a w 2015 uciekl po prostu ...
Teraz jest tyle ciekawych rzeczy , wszedzie , tylko chciec..
A moze dla Ciebie cos z kobiecosci , jakis warsztat , wrzuce na priv , bo platne , ale jesli masz jakies grosze

Moze w miedzyczasie zajrzysz na strone z Postem Daniela viewtopic.php?f=18&t=781
lub Kobieta atrakcyjna viewtopic.php?f=18&t=1014

Nasi Panowie radza nam , co cenia u kobiet i to nie kg sa dla nich najwazniejsze .. a moj osobisty maz
" rozmienil mnie" na kobiety , ktore byly znacznie bardziej doskonale w kg .. wiec nie kg sa tu chyba najwazniejsze, ale to , co wypywa z wnetrza ..

Agatto , zycze CI zdrowego dystansu do siebie i zamiast sie zamartwiac moze warto"sie zakopac " w forum , tym starym rowniez , czas plynie szybko i nie myslisz , zeby sie dolowac ..
I oczywiscie modlitwa , mnie na pocztku NP uratowala przed zrobieniem glupstw , podobnie ,jak i Forum :)
Bogu dzieki .

ps westchne w modlitwie i zaraz skrobne , otworz prywatna poczte :)

Satine

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: Satine » 07 lip 2019, 16:29

A.zelia, skoro nie rozumiesz, to może przeczytaj wpis autorki ze 3 razy.

A poza tym - jest taka zasada: piłaś - nie pisz.

Droga moderacjo - czemu te posty w ogóle zostały opublikowane? Atakujące, oceniające autorkę. Jestem w szoku, zwłaszcza że autorka wątku pisze wyraźnie, że jest w bardzo złym stanie psychicznym....


Agatto, pierwszy krok na teraz, to znalezienie pomocy psychologa, a może nawet psychiatry (żeby np. wykluczył depresję - lub ją potwierdził). Wesprzyj swoją psychikę, bo tylko mając siłę w sobie, można pokonać zewnętrzne trudności. Przeszłaś wiele i ważne jest, byś miała obok siebie wsparcie. Poczytaj dobre rady S Żony, warto. Daj sobie czas na zajęcie się sobą teraz, zawsze jest warto żyć. Wydałaś na świat dzieci, nie możesz myśleć, że nie jesteś potrzebna na tym świecie.

Polecam Ci znalezienie Ogniska Sychar w swoim mieście i udanie się na najbliższe spotkanie. Poznasz tam osoby w podobnej sytuacji, które pewne rzeczy mają już za sobą i chętnie Cię wesprą, może coś podpowiedzą.

Trzymaj się ciepło.

A.zelia
Posty: 88
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: A.zelia » 07 lip 2019, 17:02

Satine, ja nie wiem czemu twoje pisty zostały opublikowane. Atakujace i oceniające co robię.

Autorka publicznie pisze więc publicznie odpowoadam. Pisze o pracy w DOMU. Czyli prowadzenie domu i wychowanie dzieci. Nikt za to nie płaci ergo-całecutrzymanie tego ich kramu spoczywa na mężu.

Większość ludzi zasuwa na tzw 2 etatach-w pracur i w domu. Więc autorka skoro mąż za dużo pracuje powinna rozejrzeć się za pracą, a on z kolei zaangażować się w dom.

Tak, skupienie się tylko na pracy lub tylko na domu to luksus. Fumy o to, że mąź pracuje (a jakby mniej pracował i przynosił mniej kasy to twż by było źle) uważam za roszczeniość autorki.

jacek-sychar
Posty: 6228
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: jacek-sychar » 07 lip 2019, 17:12

Myślę, że na tym A.zelia i Satine wyjaśniły sobie wątpliwości.
Jeżeli jeszcze będą jakie głosy w dyskusji, to zostaną one wydzielone do osobnego wątku.

A.zelia
Bardzo apeluję o sprawdzenie postu przed wysłaniem, bo ja chwilami nie rozumiem, co piszesz.
I nie tłumacz tego telefonem, czy słownikiem w telefonie.

Inna
Posty: 294
Rejestracja: 23 lip 2017, 21:47
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: Inna » 07 lip 2019, 20:27

Mnie również bardzo uderzył post A.zeli
Zero empatii, mnostwo zarzutow.
A.zelia
Czytaj ze zrozumieniem.
Piszesz, ze fajnie zajac sie tylko domem lub tylko praca
Czyz Agata nie napisala, ze maz tylko praca sie zajmowal?
A ty osadzasz Agate....
Agata nie pisze, ze pracuje w domu. Po slowie praca jest przecinek.
Ja zrozumialam, ze pracuje i zawodowo i w domu
Ja posta Agaty zrozumialam calkiem inaczej.
Agata po prostu pękła.
Tak się zdarza gdy natlok tlumionych emocji nie znajduje ujścia.
Agato
Ja Cię rozumiem.
Wiem, co to mąż w pracy od rana do wieczora i zero pomocy w domu, przy dzieciach, rachunkach... A dom traktuje jak hotel z wszystkimi uslugami 24/h
I ta samotność....
Bo niby masz męża, ale go nie ma...

Polecam Ci zagłębić sie w to forum.
Mnie osobiście bardzo pomoglo samo czytanie nawet.
Z niektorymi historiami sie utozsamilam.
To pomaga.
Tu mozna znalezc zrozumienie, ale tez i wskazówki jak dalej zyc, jak sobie radzic.
Zaufaj Bogu.
Nieprzypadkowo tutaj trafilas.
Pomodlę sie dzis w Twojej intencji.
"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"
(Flp 3,14)

Inna
Posty: 294
Rejestracja: 23 lip 2017, 21:47
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: Inna » 07 lip 2019, 20:34

I jeszcze jedno agatto

Masz prawo zyc, masz prawo byc szczesliwa.
I uwierz mi.
Bedziesz 🙂
Zostań tu z nami.
Życie nabrało smaku dzięki tym ludziom tutaj 🙂
I przede wszystkim dzięki zaufaniu Bogu.
"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"
(Flp 3,14)

marylka
Posty: 872
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: marylka » 07 lip 2019, 21:09

Hej :)
Przypominasz mi sama mnie kiedys w wielu wątkach
Ja Ci napisze jak ja do tego podeszłam a potem odniose sie do Ciebie
Zastanawialam się - dlaczego?
Dlaczego inne kobiety maja pracujacych meżów i zaangażowanych w życie rodziny a ja nie?
Przecież ja tak wiele daję - a on nie.
agatta pisze:
07 lip 2019, 10:58
Dzień dobry!
Chciałam, żeby się zmienił, zaczął żyć ze mną, a nie obok mnie, żeby ze mną był rozmawiał, żeby mnie potrzebował do życia a nie tylko do...wiadomo. Nasze życie wyglądało tak, że on ciągle w pracy od 6.00 do 19.00, a ja w pracy, w domu i wszystko na mojej głowie. W domu musiałam wszystko zrobić co męskie i wszystko pozałatwiać. Dzieci wychowywałam sama, ale jak coś było nie tak, to było wszytko moja winą. Mamy też ogród. Praca jeszcze i tam już przerastała moje siły. Mąż jest taki, że jak on coś wymyśli to ma do tego zapał, a moje wszelkie pomysły są głupie.
To jest mi bardzo bliskie
Po wielu wysłuchanych kazań, obserwacji - zrozumiałam.
Założyłam portki. Stałam sie wielofunkcyjnym robotem. Nawet szafki potrafiłam zbić sama powiesić obrazy na ścianie. Haaaa! Sama tapetowałam! Bo mąż byl przeciwny i wydawało sie mu że to mój kolejny głupi pomysł!
Zrozumiałam że jemu jest tak wygodnie. No w sumie...było mu. To prawda. Naskakujaca żona doceniajaca jego a ja? Też chciałam czasem docenienia.
A koleżanki?
Trzepia rzesami i ze łzami w oczach trzymaja młotek i...jak Ci meżowie sciagaja koszulki, żeby dla swoich żon wbić gwózdek!
Wydawało mi sie to śmieszne zwlaszcza że ja w kasku po budowach chodzilam
Ale wiesz?
W tym cos jest.
Bo jak facet wie że TYLKO ON jest w stanie to wbić
A jak jeszcze powiem - nikt tak nie przybije jak Ty!
Uuuhuuu - mięśnie mu same rosną!
Możemy sie śmiać czy obrażać ale to chyba natura a natury nie oszukasz. Zresztą....mi też sie to spodobało bo tak naprawde te roboty nie ukobiecały mnie samej...
agatta pisze:
07 lip 2019, 10:58
Po przejściu raka i innych chorób jestem bardzo delikatna psychicznie, jestem otyła, ostatnio po lekach antydepresyjnych jeszcze przytyłam. I zastanawiam się..czy ja w ogóle mam prawo żyć? Po co ja w ogóle zabieram powietrze na tym świecie? Jak mąż stwierdził, ze taniec ze mną to dla niego katorga, jakby meble przesuwał, postanowiłam, że pójdę na operację bariatryczną. Wydarł się na mnie jak zwykle i zablokował telefon, żebym więcej nie dzwoniła
A to jest wyjątkowo przykre i na tym chciałam sie skupić
Pewnie masz male poczucie wartosci. Przegladasz sie w oczach męża i to Cie gubi.
Ale najwiekszym katem jesteśmy my dla siebie samych!
Zobacz - masz darowane życie. Osobiście znam kilkoro ludzi po nowotworach....właściwie znałam....nie było dane im towarzyszyć dzieciom w ich dorastajacym życiu. Nie nacieszyli sie wnukami wiele rzeczy nie zdażyli zrobić....
Ty masz to szczeście że żyjrsz :)
Mało tego - Twoje ciało wydało na świat piekne i zdrowe dzieci...podziekowalaś swojemu brzuszkowi za to? Karmiłaś piersią?
Czy małe czy duże - dawałas dzieciom pokarm!
Chciałabyś być modelką i nie mieć teraz tego wszystkiego?
Bo znam dziewczyny ktore panicznie boja sie utraty figury i...rezygnuja z posiadania dzieci. Kim są?
Ozdobami.
Chcialabyś/wolałabys tak?
A nogi?
Miałaś żylaki zwłaszcza w ciąży?
Nie?
No zobacz....Twój organizm wyposażył Cie we wszystko czego potrzebujesz!

Inna sprawa - chorobliwa otyłosć. Reakcja Twojego męża pokazuje jak niewiele dla niego znaczysz.
Masz sie zamknać i nigdzie nie dzwonić.
Agato - jestes dorosłą kobietą i z takimi sprawami to do lekarza idziesz. A jeżeli on Cie pokieruje na operacje to idziesz.
I to TY SAMA masz obowiazek zadbać o to. Nie mąż. On teraz ma inne sprawy na głowie. Nie wiem jakie ale najwidoczniej nie Ciebie i dzieci.
Ale to jego problem. Przyjdzie i na niego czas, że poczuje sie....sam
I teraz - czy masz zabierać powietrze?
No to zależy od Ciebie
Bóg dał nam wolna wole i Ty jestes wolnym człowiekiem!
Najwidoczniej On chce żebys korzystała z tego powietrza bo to życie Ci dwakroć /a może wiecej/ darował
Co Ty zrobisz?
Wolna wola charakteryzuje sie tym, że nawet niewłaściwe wybory są....w wolności.
Ja widze w Tobie bardzo madra i rozsądna kobietę. Przy takich tekstach niejedna załapałaby doła i Ty też go zlapałaś.
Pomyśł - czy ten mąż to Twoj Bóg?
Nie mieszka z Wami a rządzi sie Toba jakby był u siebie?
A chcesz jego powrotu?
Naprawdę?
Przecież z tego co czytam to on nic nie zmienił. Może tylko te wyzwiska miałabys cześciej jakby wrócił.
Tak myślę.
I wiesz?
To jest super czas żebys jemu ale i sobie pokazala, że zawalczysz o siebie. Jeżeli tyle rzeczy wykonywalaś łącznie z wychowywaniem dzieci to świadczy że jesteś świetną organizatorką i umiejetna kobietą!
Kochana - wstap do wspólnoty. Zobaczysz jak ludzie pomagają! Zobaczysz że nie jestes sama. Myślałaś o 12 krokach?
To wspaniała przygoda samej ze soba. Poznasz swoje leki zobaczysz skad sie one biorą. Rozbroisz ta bombe od środka.
Osiagniesz pokój i spokój. Nie beda Ci leciału łzy wbrew sobie. Staniesz sie pewna kobieta i WTEDY TY SAMA zadecydujesz co dalej z mężem.
Szanuj sie.
Jak siebie zaczniesz szanować to i inni beda to robić!
Ten pomysl z operacją...to madry krok i ja pochwalam. Bo to chodzi o życie o miażdżyce zawały udary. I słuchaj siebie bo mądrze myślisz! Tylko Agatko - do lekarza a nie...gdzie Ty dzwoniłaś? Najważniejsza konsultacja, żeby to lekarz ocenił czego Tobie potrzeba.
A mężowi ja bym powiedziała - zdecydowałeś żyć z dala ode mnie więc konsekwencja tego jest NIE WTRĄCANIE SIE w moje sprawy.
A chodziłas na zumbę? Lubisz tańczyć?
Jeśli tak to polecam! Tam wiele pan w rozmiarze size plus a jak sie uśmieją w tancu! I każdy ma swoje tempo. Ja na przyklad znalazlam siłownie tylko dla kobiet bo tam sie dobrze czuję. Jestem pewna że Ty też cos znajdziesz. JEŚLI TYLKO CHCESZ.
I na koniec....mnie życie nauczyło jednego - jestem wolna i moge robic co tylko chcę!
Jak mi cos nie pasuje - to to zmieniam.
Albo nie zmieniam.
Ale NIE NARZEKAM.

Wiesz.....to Ty decydujesz czy chcesz sie ścigac z modelkami czy bogatszymi sąsiadami. Wszystko jest Twoja decyzja.
Ja szczerze proponuje zmieniać małymi kroczkami - a kto mnie czy Ciebie goni?
I caly czas to JA decyduje czy mam fajnie czy nie w życiu
Mi wystarczy to co mam. Jak chce wiecej - to szukam rozwiazania
Jak jestem zmeczona - biore urlop.
Agatko - weź swoje życie w swoje ręce. Naprawde odkryjesz w sobie mega poklady. Masz mnostwo talentow. Odkryj siebie na nowo.
To Ty decydujesz
czy to koniec Twojego życia
czy...dopiero początek!
Pozdrawiam I powodzenia!

A.zelia
Posty: 88
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: A.zelia » 07 lip 2019, 21:16

Czytaj ze zrozumieniem.
Piszesz, ze fajnie zajac sie tylko domem lub tylko praca
Czyz Agata nie napisala, ze maz tylko praca sie zajmowal?
Wiesz, co innego kiedy mąż po pracy rozkłada się przed tv, a żona przeskakuje na drugi-domowy-etat, a co innego gdy mąż pracuje na, powiedzmy, 1,5 etatu (bo tu nie ma go kilkanaście godzin dziennie), a żona jednak pracuje mniej.
I tu wracamy do pytania Jacka-czy mąż Agaty chce czy MUSI tyle pracować?

A ty osadzasz Agate....
Agata nie pisze, ze pracuje w domu. Po slowie praca jest przecinek.
Możliwe, że mój błąd. Ale nadal-co innego jak dom jest na głowie żony bo mąż więcej pracuje co innego jak dom spada na żonę bo mąż siedzi z piwem przed tv

Satine

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: Satine » 08 lip 2019, 22:53

Agatto, proszę Cię, daj znać, że jesteś jeszcze z nami.

Co u Ciebie, jak się czujesz?

Trzymaj się cieplutko.

agatta
Posty: 3
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:58
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: agatta » 09 lip 2019, 21:20

Kochani moi! Myślałam, że nikt nie odpowiedział, a tu tyle dobra od Was! Sprostowanie: pracuję na 1,5 etatu i dodatkowo organizuję projekty, wycieczki za które tez są profity finansowe. Maz nie musiał tyle pracować, właściwie w ogóle nie musiał. Kiedyś zaproponowałam mu, żeby rzucił tę ciężką fizyczną robotę i rozejrzał się za czymś, co da mu zadowolenie za mniejsze pieniądze. Miałam na oku dodatkowy, lukratywny i pewny biznes, ale musiałabym zrezygnować z prowadzenia domu, fizycznie nie było wystarczyłoby mi czasu na pracę i dom. Ja nie pracuję fizycznie i praca tak mnie nie męczy jak męża. Maz wtedy nawet nie wysłuchał do końca... Mam niskie poczucie własnej wartości to fakt. To naprawdę nie jest mój wymysł, ale jest tak, że nikt nie akceptuje mojej otyłości. Bywało, że byłam tylko lekko pulchna /bo patyczakiem nie byłam nigdy/ - wtedy brylowałam, byłam śmiała, ciągle uśmiechnięta i szczerze szczęśliwa. Dlaczego nie mogę być gruba?? Na każdym kroku słyszę, że przytyło mi się. Koleżanki wala wprost, a koledzy dają do zrozumienia. Pomyślicie, ze to moja obsesja? Kiedyś naprawdę świetnego kumpla, z którym nadawaliśmy na tych samych falach, poprosiłam, żeby mi powiedział co jest ze mną nie tak? /bo mi się tak dziwnie przyglądał/...a on najpierw ech i ach jaka to jestem cudowna a potem : "zrzuciłabyś ze 20 kilo, byłabyś ideałem"....!!!!! Tak sobie myślę, czy te nadprogramowe kilogramy to nie jest jakaś obrona przed mężczyznami..? Zawsze przyciągałam mężczyzn, którzy mnie zostawiali. Nawet jak poznawałam nowego i była faza "motyle w brzuchu" to już się zastanawiam jak długo to potrwa i jak się skończy. Mój mąż wydawał się ponad to, rzeczywiście byliśmy jednością, przy nim się nie wstydziłam, byłam sobą, nie musiałam grać...I moje fatum...że to tez się skończyło. Może rzeczywiście, gdybym wierzyła w siebie i kochała siebie, to nie odbierałabym tych rozstań jako osobiste porażki. Marylko! Dzięki Ci za tyle dobrych słów i analizę, która dała do myślenia...Dziękuje Inna, że jesteś mi bliska ze swoja przeszłością, jesteście obie jak moje lustro..I wszystkim niewymienionym dziękuję za reakcję i rady. Tak bardzo chcę i mam po co żyć..i mam tyle pomysłów na wszystko...ale czasem nachodzi mnie taki stan...że czuję jakbym stała na krawędzi życia i wystarczy wykonać jeden krok...

marylka
Posty: 872
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy można jeszcze żyć po tym wszystkim?

Post autor: marylka » 09 lip 2019, 23:40

agatta pisze:
09 lip 2019, 21:20
bardzo chcę i mam po co żyć..i mam tyle pomysłów na wszystko...ale czasem nachodzi mnie taki stan...że czuję jakbym stała na krawędzi życia i wystarczy wykonać jeden krok...
Suuuper że napisałaś :)
A te zjazdy psychiczne to nasza kobieca specjalnosć ;)
Wiec kochana - jak zjazd to odpocznij - nic na siłe. Ale wstawaj!
Świat Cie potrzebuje
Rodzina Cie potrzebuje
I my tutaj też na Twoje wpisy czekamy :)
I mam nadzieje że szybko sie przekonasz że życie jest piękne!
Możesz robic co chcesz!
Zobacz ile masz możliwosci!
Ile drog do lepszego życia!
Chcesz cos zmienić?
Zmieniaj!
Dzieci odchowane, finansowo sobie radzisz.
Kurcze Agata - masz wszystko
Mąż?
Gdzies mu współczuje że zrezygnowal z takiej fajnej babki.
Ale to już jego problem i jego konsekwencje
Swoja drogą.....on też musi byc nieźle zakompleksiony. Może na innym punkcie, podejrzewam finanse, ale jest.
Świadczy o tym jego wydzieranie sie na Ciebie i cheć górowania nad Toba chociażby z tym wyłączonym telefonem.
Człowiek bez kompleksow tak nie robi.
No ale...to jego problem.
Mógl o tym porozmawiac z Toba...mógł....
no ale wybrał ucieczke w krzyki i agresje wzgledem Ciebie

Dasz rade. Potraktuj nowy etap w życiu jak wspaniała przygodę. Sama zobaczysz co sie bedzie działo!
Pozdrawiam :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: krzychforum i 10 gości