Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pavel
Posty: 2975
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Pavel » 29 sie 2019, 9:39

tata999 pisze:
29 sie 2019, 9:21
Lukasz.wroc pisze:
29 sie 2019, 6:04

W tym tkwi też problem. Żona twierdziła, że brakuje mi spontaniczności, że daje jej poczucie bezpieczeństwa, ale jestem za bardzo poukładany.
Nie rozumiem. Jak Ty i inni to rozumiecie?
Mam swoje wnioski na temat tej wypowiedzi, dla pełnej pewności jednak dopytam:
Czy słyszałeś takie pretensje przed kryzysem, czy też może żona zaczęła o tym mowić już gdy zaczęło się wyraźnie sypać?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: karo17 » 29 sie 2019, 16:55

Przewidywalny, np. jak ta zupa pomidorowa, choć dobra to jedzona codziennie już tak nie smakuje. A dobrze byłoby dodać jakichś przypraw. Niby ta sama a zawsze jakieś urozmaicenie :)

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: tata999 » 29 sie 2019, 22:35

karo17 pisze:
29 sie 2019, 16:55
Przewidywalny, np. jak ta zupa pomidorowa, choć dobra to jedzona codziennie już tak nie smakuje. A dobrze byłoby dodać jakichś przypraw. Niby ta sama a zawsze jakieś urozmaicenie :)
Szczerze mówiąc, wcale nie jest dla mnie jasne, co chcesz przekazać. Zupę pomidorową i przyprawy mogę zrozumieć na wiele różnych sposobów. Dopieprzyć, przesolić, że tak prześmiewczo napiszę?

Lukasz.wroc
Posty: 51
Rejestracja: 30 cze 2019, 0:04
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Lukasz.wroc » 29 sie 2019, 23:01

Żona wspominała kiedyś, że jestem za bardzo poukładany dla niej. Z jednej strony sama twierdziła, ze jej się to podobało i że utemperowal się przez to jej charakter, a z drugiej draznilo ja to.
To ciężko pojąć. Ja myślę, że sama tego nie ma poukładanego.
Ale tak jak ta zupa pomidorowa, i o to chyba chodzi. Ze niby dobra, ale cały czas taka sama, przewidywalna, a człowieka nachodzi chęć na spróbowanie innej zupy. Bo co... jeść całe życie pomidorowa? Nie każdy to potrafi.
Nie wiem, mnie nie pytajcie. Ja już nie szukam przyczyn. Ja odganiam od siebie te natretne myśli, co by było gdyby, co może się stać za miesiąc, dwa, pół roku... Nie tworzę już scenariuszy. Nie mam już siły. Mentalnie jestem jak budyń...
Nosze obraczke, przysięgalem "aż do śmierci" i będę się modlił o sile aby w tym wytrwać.
Szczęścia w życiu codziennym będę szukał na innych płaszczyznach.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Jonasz » 30 sie 2019, 19:21

No bądź tu mądry człowieku i coś doradz sensownego poskładać puzzle na ślepo.
Kryzys wewnętrzny czy relacji.
A gdzie w tym wszystkim pragnienie dzieci, bo nie doczytałem.
Zjezdzone pół świata, razem przed czterdziestka....
Ostatni dzwonek, potrzeba stabilizacji.
Obadaj ten kierunek w przeszłości.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

s zona
Posty: 2810
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: s zona » 30 sie 2019, 22:41

Jonasz pisze:
30 sie 2019, 19:21
No bądź tu mądry człowieku i coś doradz sensownego poskładać puzzle na ślepo.
Kryzys wewnętrzny czy relacji.
A gdzie w tym wszystkim pragnienie dzieci, bo nie doczytałem.
Zjezdzone pół świata, razem przed czterdziestka....
Ostatni dzwonek, potrzeba stabilizacji.
Obadaj ten kierunek w przeszłości.
Dokladnie .. zastanowilo mnie to , ze nie piszesz nic o dzieciach .. rozumiem , ze teraz sa inne standarty .. kariera , zwiedzanie swiata .. i to nie jest zle , przeciwnie ... tylko , ze potem jest juz niekiedy za pozno .. kiedy juz wszystko osiagniete..

Nie chcialam o to dopytywac wczesniej ,ale moze warto spojrzec , gdzie tkwi ten korzen Waszego rozminiecia sie .. bo jak czytam , to raczej nie nudziliscie sie ze soba ..piszesz , ze zona byla szczesliwa ..

Tak przy okazji .. czy zona zarzucala Ci cos wiecej oprocz " tej nudy " .. bo moze tutaj jest zrodlo .. Przepraszam Cie , ale bardzo " cukierkowy " , jak dla mnie jest Twoj obraz .. sorry ,ale tak to odczuwam ..

A pisze dlatego , ze kiedys tez mi sie wydawalo , ze jestem niemal doskonala , tylko , ze teraz juz tak nie mysle ..
Sadze , ze 12 Krokow tez mialo w tym duzy udzial .. no i oczywiscie koczowanie na forum .. Chociaz ost udalo mi sie przezyc 40 dni bez tlenu forumowego .. taka wewnetrzna walka .. z tarcza :lol:

Ale na powaznie... Kroki polecam i moze lekture odnosnie DDX .. zeby lepiej zrozumiec zone Moze ten kryzys jest Wam po cos potrzebny ..

ps te osobiste pytania ze wstepu, prosze zadaj i odpowiedz przede wszystkim sobie , bo to Ciebie one dotycza...

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: karo17 » 31 sie 2019, 16:58

Lukasz wbrew pozorom nie jesteś w bardzo ciężkiej sytuacji.
Co to znaczy dal żony że jesteś za bardzo poukładany? Może tu jest cały problem? I tylko tu?
Z tego co piszesz nie było u Was jakich dramatycznych historii, były wyjazdy, ogólnie dobrze spędzany czas. Aż w pewnym czasie zaczęła się rutyna, nuda... jak pewnie w większości małżeństw.
Czy żona komunikowała Ci czego oczekuje? W czym Twojej spontaniczności?

Lukasz.wroc
Posty: 51
Rejestracja: 30 cze 2019, 0:04
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Lukasz.wroc » 01 wrz 2019, 15:45

Odnośnie dzieci... Żona od początku deklarowała, że nie chce mieć dzieci. Twierdziła, że ma geny swojej matki, co oczywiste i boi się, że byłaby zła matką. Ja na to przystalem, choć przyznam, że wcześniej widziałem siebie w roli ojca.
Odnośnie mojego poukladania. Tzn. to jest tak, że popełniłem duzo zaniedbań jako mąż wobec żony. Zaniedbań w życiu codziennym. Myślałem, że pracując, skupiając się na zadaniach i dążąc do wyznaczonych celów (tych wspólnych), i co w związku z tym da efekty np. kilka razy do roku, albo po dłuższym czasie, będzie to miłe mojej żonie i wystarczy by czuła się szczęśliwa.
Zapomniałem o codziennych drobnostkach, małych aczkolwiek ważnych rzeczach dla związku a skupialem się na dużych projektach i im się oddawalem bez reszty. "Ale nie rozumiem, przecież robię to dla nas, tak jak planowaliśmy, musimy na to zapracować i skupić się na tym" tak mówiłem bo tak rozumiałem.
Potem przyszło orzeźwienie, że w związku lepiej jest gdy każdy dzień jest mała przygoda niż gdyby miała być mega duża przygoda raz od wielkiego dzwona.
Zona podziwiali mój upór, wytrwałośc, jednocześnie pewnie usychajac z codziennej rutyny.
Ponadto nasze języki miłości się totalnie rozjechaly.
Chyba myśleliśmy, że małżeństwo się samo będzie układać, że nie trzeba nad tym pracować.
Nie chcę wyrażać się negatywnie o żonie, ale zabolaly mnie jedno jej stwierdzenie, że daje jej takie poczucie bezpieczeństwa jak nikt inny, ale nie ma tu motyli. Widzi we mnie starszego brata a nawet ojca. A właśnie motyle chciałaby poczuć...

To co jest ogólnie dobrze postrzegane, czyli zasady, poukladanie, stanowczośc , upór, wytrwałośc itp. zachowania, mnie wprowadziły w kłopoty bo nie potrafiłem ich zrównoważyc z dozą luzu, spontanicznosci, odrobina szaleństwa.

Był czas, że oskarzalem o to moja mamę i też ojca. W naszej rodzinie było burzliwe od okresu mojego dojrzewania. Wtedy myślę, że to mnie skrzywilo i zrobiło że mnie "ojca" i "opiekuna" dla tych, na których mi zależało.
Ale dzisiaj już tak nie czuje, nie mogę winić o to rodziców. Co się stało się nie dostanie.
Dobrze, że jestem tego świadom i mam wolę kontroli tego i zmiany.
Pewnie już nie dla mojej żony, ale dla mnie samego. Aby być lepsza wersja mnie.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: tata999 » 02 wrz 2019, 0:52

Czy nieplanowana ciąża byłaby "spontaniczna"? I czy wystarczająco, jeśli tak?

Klara*
Posty: 19
Rejestracja: 19 wrz 2018, 8:58
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Klara* » 17 wrz 2019, 10:07

Motyle w brzuchu....czyli zakochanie, otóż widzisz my kobiety tak mamy, jesteśmy bardzo uczuciowe i chyba wiem o co chodzi Twojej żonie, tęskni to tego co było kiedyś, do zakochania, ale ono z czasem mija i zostaje miłość. Mi też tego brakowało, tego czegoś, tego szaleństwa z młodości tych motyli itd i dopiero czytając to forum wiele rzeczy zrozumiałam. To co kiedyś podobało mi się w moim mężu, ta jego "inność", stanowczość, pracowitość z czasem zaczęły mi przeszkadzać- bardzo przeszkadzać!!!! Niestety po latach wyszły dysfunkcje mojego męża z dzieciństwa DDA. Nie rozumiałam tego , wydawało mi się , że może ze mną coś jest nie tak a mąż jest ok tylko coś mi się wydaje , ale nie wydawało mi się .... Znajomi, rodzina zauważyła ogromna zmianę mojego męża i zaczęły się poważne problemy w małżeństwie .
Tak samo Twoja żona, podobało się jej to, że jesteś opiekuńczy, poukładany, ale z czasem zaczęło przeszkadzać, bo minęło zakochanie, opadły różowe okulary i co ????? I teraz prób miłości

Małgorzata Małgosia
Posty: 302
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Małgorzata Małgosia » 18 wrz 2019, 11:30

Witaj, dołączyłam do forum niedawno i czytam, czytam, czytam...
W związku z moją osobistą sytuacją pojawiło się we mnie pytanie: czy można zawrzeć ważne sakramentalne małżeństwo wykluczając jeden z jego podstawowych elementów, czyli posiadanie dzieci? Pytam doświadczonych na forum. A nawet jeśli ktoś wykluczył ten element, a potem się nawrócił i zmienił zdanie, to sakrament jest czy nie?
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

jacek-sychar
Posty: 6484
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: jacek-sychar » 18 wrz 2019, 13:59

Małgorzato

Jeżeli narzeczeni wiedzieli, że jedno z nich jest np. bezpłodne i z taką świadomością zawierali związek, to sakrament będzie raczej ważny.
Inna sytuacja może odnosić się do pary, która zawiera sakrament w podeszłym wieku. Wtedy już raczej nawet fizjologicznie posiadanie dzieci nie będzie możliwe.
Jednak wszystko to są nasze spekulacje.
Najlepiej jednak, gdybyś udała się do właściwego sądu biskupiego i tam konkretnie opisała swoją sytuację. A pewność ma się dopiero po pełnym procesie sądowym.

Ukasz

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Ukasz » 21 wrz 2019, 23:43

Mój brat chciał wziąć ślub z dziewczyną, która nigdy nie chciała mieć dzieci. Nie chciała więc również wypowiedzieć formuły o przyjęciu potomstwa. W tej sytuacji sakrament nie mógł być udzielony. Zgoda na dzieci jest warunkiem niezbędnym - chodzi o postawę, a nie o płodność.

Lukasz.wroc
Posty: 51
Rejestracja: 30 cze 2019, 0:04
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Lukasz.wroc » 22 wrz 2019, 1:07

Klara* pisze:
17 wrz 2019, 10:07
Motyle w brzuchu....czyli zakochanie, otóż widzisz my kobiety tak mamy, jesteśmy bardzo uczuciowe i chyba wiem o co chodzi Twojej żonie, tęskni to tego co było kiedyś, do zakochania, ale ono z czasem mija i zostaje miłość. Mi też tego brakowało, tego czegoś, tego szaleństwa z młodości tych motyli itd i dopiero czytając to forum wiele rzeczy zrozumiałam. To co kiedyś podobało mi się w moim mężu, ta jego "inność", stanowczość, pracowitość z czasem zaczęły mi przeszkadzać- bardzo przeszkadzać!!!! Niestety po latach wyszły dysfunkcje mojego męża z dzieciństwa DDA. Nie rozumiałam tego , wydawało mi się , że może ze mną coś jest nie tak a mąż jest ok tylko coś mi się wydaje , ale nie wydawało mi się .... Znajomi, rodzina zauważyła ogromna zmianę mojego męża i zaczęły się poważne problemy w małżeństwie .
Tak samo Twoja żona, podobało się jej to, że jesteś opiekuńczy, poukładany, ale z czasem zaczęło przeszkadzać, bo minęło zakochanie, opadły różowe okulary i co ????? I teraz prób miłości
Chyba trafiłaś w sedno. I teraz próba miłości... Dziękuję Ci za ten post. Ja jestem DDA. Żona też. Wcześniej wogóle nie wiedziałem o czymś takim. Teraz jak to poznałem, to mój przypadek jest wzorcowy. Ale nie obwiniam przeszłości, rodziców. Już nie. Stało się. Teraz tylko praca nad sobą. Obojętnie czy skorzystam z tego w pojedynkę, czy z moją żoną.

Lukasz.wroc
Posty: 51
Rejestracja: 30 cze 2019, 0:04
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wytwać w tęksnocie, żalu i bólu. Przepraszam, muszę się wypisać.

Post autor: Lukasz.wroc » 22 wrz 2019, 1:10

Klara* pisze:
17 wrz 2019, 10:07
Motyle w brzuchu....czyli zakochanie, otóż widzisz my kobiety tak mamy, jesteśmy bardzo uczuciowe i chyba wiem o co chodzi Twojej żonie, tęskni to tego co było kiedyś, do zakochania, ale ono z czasem mija i zostaje miłość. Mi też tego brakowało, tego czegoś, tego szaleństwa z młodości tych motyli itd i dopiero czytając to forum wiele rzeczy zrozumiałam. To co kiedyś podobało mi się w moim mężu, ta jego "inność", stanowczość, pracowitość z czasem zaczęły mi przeszkadzać- bardzo przeszkadzać!!!! Niestety po latach wyszły dysfunkcje mojego męża z dzieciństwa DDA. Nie rozumiałam tego , wydawało mi się , że może ze mną coś jest nie tak a mąż jest ok tylko coś mi się wydaje , ale nie wydawało mi się .... Znajomi, rodzina zauważyła ogromna zmianę mojego męża i zaczęły się poważne problemy w małżeństwie .
Tak samo Twoja żona, podobało się jej to, że jesteś opiekuńczy, poukładany, ale z czasem zaczęło przeszkadzać, bo minęło zakochanie, opadły różowe okulary i co ????? I teraz prób miłości
Wkradł mi się błąd... nie jestem z DDA, ale z DDD. Rozwód rodziców, zero wzorców męskich. Ja jako dziecko przyjąłem na siebie rolę powiernika opuszczonej matki.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości