Na chwilę przed rozwodem

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

SzarośćDnia
Posty: 13
Rejestracja: 27 sie 2019, 21:37
Płeć: Kobieta

Na chwilę przed rozwodem

Post autor: SzarośćDnia » 27 sie 2019, 22:36

Drodzy,

trafiłam na Wasze forum stosunkowo niedawno, gdy uświadomiłam sobie, że kryzys w moim małżeństwie zaczął mnie przerastać i należy poszukać wsparcia z zewnątrz. Na początek kilka słów o nas, przepraszam za chaos. Jesteśmy razem od 14 lat, a małżeństwem od 3. Niestety żadne z nas nigdy nie było zbyt religijne, a nasza relacja z Bogiem ograniczała się do niedzielnej mszy – i to nie zawsze. Przed ślubem kilka lat mieszkaliśmy razem. Nasza relacja właściwie od początku była relacją trudną. Oboje pochodzimy z dysfunkcyjnych rodzin. Według mnie nasze relacje z rodzicami znacznie wpłynęły na nasze małżeństwo. Zawsze miałam kompleks mojej teściowej – to co ona mówiła było dla mojego męża najważniejsze, a to jak czułam się ja schodziło na drugi plan. Nie mogę też powiedzieć, że mimo naszego krótkiego stażu małżeńskiego byłam szczęśliwą żoną. Jeszcze w okresie narzeczeńskim zapanowała u nas znaczna nierównowaga. Ja pracowałam mniej „intensywnie” niż mąż, więc starałam się panować nad gospodarstwem domowym przejmując w nim większość obowiązków. Nigdy nie usłyszałam od męża dobrego słowa za moje starania, a gdy w kłótniach wypominałam mu to, odpowiadał, że nie muszę tego wszystkiego robić. A robiłam to z miłości, dla niego.Jakiś czas temu rozpoczęliśmy starania o dziecko. Z jego strony nie widziałam jednak żadnego zaangażowania. Obiecał, że rzuci palenie i odstawi alkohol, zacznie uprawiać jakiś sport. Żadnej z tych obietnic nie wypełnił. Gdy przez dłuższy czas nie udawało się, wspólnie podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu bardziej szczegółowych badań. Wyniki były niezbyt dobre. Od tamtej pory, to jest od jakiś 3 miesięcy temat planowania ciąży się po prostu rozpłynął, a między nami z dnia na dzień jest coraz gorzej. Postanowiłam przeprowadzić z mężem poważną rozmowę na temat naszego małżeństwa. Wtedy sama rozważałam rozwód, za co teraz Pana Boga przepraszam. Czułam się nieszczęśliwa i rozczarowana moim mężem. Postanowiliśmy dać sobie trochę czasu. Do dziś nie wiem na co.. Tak mijał dzień za dniem, a między nami było coraz większe napięcie i coraz większa niechęć. W końcu nie wytrzymałam i pewnego wieczora zapytałam mojego męża, czy mnie kocha. Odpowiedź brzmiała nie. Załamałam się. Następne dni były koszmarem, nie spałam, nie jadłam, nie potrafiłam rano wstać z łóżka i zająć się życiem. W jednej chwili uświadomiłam sobie, że nie chcę rozwodu i że przysięga małżeńska znaczy dla mnie więcej niż cokolwiek innego na świecie. Gdy proponowałam terapię mąż dostawał furii, wychodził z domu i groził, że już nigdy więcej go nie zobaczę. Krzyczał, że między nami już nic nie ma, że żyliśmy razem z wygody. Jedyne czego on pragnie to rozwód. Twierdzi, że nie ma kowalskiej. Myślę, że mówi prawdę. Jednocześnie powiedział, że jestem dla niego najważniejszą osobą na świecie i że chciałby się przyjaźnić po rozwodzie. Zapowiedział, że pomoże mi stanąć na nogi. Jeszcze przez kilka dni próbowałam poruszyć temat terapii, ale on podjął już decyzję. Rozwód i koniec. Zaczęłam chodzić do psychologa i staram się godzić z myślą o nadchodzącej samotności. Jest mi bardzo trudno to wszystko przyjąć do wiadomości, nie wiem, jak to możliwe, że po tylu latach razem (dobrych i złych) można nagle przestać kogoś kochać. Zawsze uchodziliśmy za związek idealny, mimo że ja zdawałam sobie sprawę z wszelkich naszych wad i „dziedzictwa” rodzinnego.
Nadal mieszkamy razem, a mąż jeszcze nie złożył pozwu, jednak wiem, że ma zamiar zrobić to w najbliższym czasie. Na początku po naszej rozmowie ciągle chodził za mną i mnie przytulał, chciał pocieszyć. Teraz wyczuwam w nim sam chłód i ogromną niechęć do mnie, także przejawiającą się w tym jak się do mnie zwraca. Staram się stosować listę Zerty, z różnym skutkiem. Niedawno „obchodziliśmy” rocznicę naszego ślubu, więc zewsząd spływały życzenia. To zabrało mi resztki stabilności, którą wypracowałam w ostatnim czasie, zaczynam od nowa.. Kocham męża, a na samą myśl o samotności dostaję gęsiej skórki. Wiem też, że z jego strony decyzja jest ostateczna. Miałam nadzieję, że z kimś o tym porozmawia - martwi mnie, że wszystko w sobie dusi. Jednak wszyscy jego znajomi są osobami mocno wierzącymi, dla których rozwód jest nie do przyjęcia. On nie chce żeby ktokolwiek go przekonywał.
Modlę się nowenną pompejańską i mam nadzieję, że mąż jednak się otrząśnie i zawalczy o nasze małżeństwo. Bardzo proszę Was o modlitwę.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: Nirwanna » 28 sie 2019, 7:27

Witaj, Szarość, u nas na forum :-)
Dobrze, że tu trafiłaś; ta refleksja, decyzja, że nie poradzę sobie sama i szukam pomocy na zewnątrz - to przejaw mądrości.
Rzeczywiście, sporo zamieszania w Waszym małżeństwie i w Was samych się zadziało. Jednak ten kryzys- jak każdy podobny - warto wykorzystać do zburzenia krzywych murów swoich wyobrażeń o małżeństwie, i zacząć budować solidne mury na Skale. Choć etap burzenia niewątpliwie boli, doświadczasz go teraz.
Na pewno istotne jest to, że nie ma w Waszym małżeństwie osoby trzeciej, i do sądu nic jeszcze nie poszło. Wykorzystaj ten czas na zaznajomienie się z proponowanymi lekturami i konferencjami: viewtopic.php?f=10&t=383#p8621
oraz - w miarę możliwości - na odwiedziny w jednym z naszych Ognisk sycharowskich: www.sychar.org/ogniska
Pamiętaj o tym, że najpierw to Ty powinnaś się wzmocnić, bo tylko silny i stabilny ratownik jest w stanie uratować cokolwiek i kogokolwiek. Dlatego zawsze zachęcamy do odnowienia relacji z naszym Stwórcą, bo to On będzie wiedział najlepiej - co i w jakiej kolejności naprawiać, oraz da niezbędne siły na etap usuwania piaskowych fundamentów.
Pamiętaj również, aby na forum nie podawać zbyt wielu szczegółów, po których można byłoby rozpoznać Was w realu.
No i - jeśli chcesz naprawy małżeństwa - nastaw się na maraton :-)
Powodzenia :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

SzarośćDnia
Posty: 13
Rejestracja: 27 sie 2019, 21:37
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: SzarośćDnia » 29 sie 2019, 11:29

Bardzo dziękuję za miłe przyjęcie i polecone lektury - korzystam i będę korzystać.
Wpadłam teraz w mały dołek. Mąż robi wszystko, aby okazać mi swoją niechęć do mnie i uświadomić mi, że nie chce już ze mną być. To sprawia, że sama zastanawiam się, czy to wszystko ma sens... Trwam w modlitwie, choć czuję, że zły działa i stara się mnie od niej odwieść. Przecież nie byłam szczęśliwa w tym małżeństwie, może czas się już poddać? Mam nadzieję, że to tylko chwilowy stan.
Najbardziej niepokoi mnie pośpiech mojego męża. Zakomunikował mi, że musimy jak najszybciej sprzedać dom i uzyskać ten jego upragniony papierek z sądu. Powiedziałam, że nie może liczyć na moje zaangażowanie w cały ten proceder, ponieważ rozwód jest ostatnią rzeczą jakiej chcę w życiu.
Podsumowując chyba słaby ze mnie ratownik... Jestem bardzo przybita, w zasadzie średnio idzie mi funkcjonowanie. Staram się nie okazywać tych emocji przy mężu, jednak wiem, że on widzi mój stan. Zaraz po tym jak przedstawił mi swoją decyzję starał się mnie wesprzeć (byłam wrakiem). Potem stopniowo się z tego wycofywał, aż doszliśmy do tego co jest dziś - chłód i niechęć, że aż przerażenie mnie ogarnia.
Zły podszeptuje mi nawet, że to małżeństwo było największym błędem mojego życia. Staram się wypierać te myśli, przecież złączył nas sam Bóg.
Jest we mnie dużo sprzeczności :(

Jakaja
Posty: 26
Rejestracja: 21 sie 2019, 17:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: Jakaja » 29 sie 2019, 11:57

SzarośćDnia. Życzę Ci dużo siły. O. Szustak głosi, że jesteśmy dużo silniejsze od mężczyzn. Jeśli masz siłę obejrzyj całą jego akrobatykę miłości, a przynajmniej chociaż to:
https://www.youtube.com/watch?v=8Dr7V1p ... z&index=11
pozdrawiam Cię serdecznie

SzarośćDnia
Posty: 13
Rejestracja: 27 sie 2019, 21:37
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: SzarośćDnia » 30 sie 2019, 19:54

Z tą siłą niestety różnie. Już sama nie wiem, co mam robić. Lista Zerty w moim przypadku przestała się sprawdzać - wręcz prowadzi do zaognienia sytuacji. Mąż chodzi wiecznie niezadowolony, nie chce ze mną rozmawiać i daje mi do zrozumienia, że prędzej czy później staniemy się wrogami. A sam chciał się przyjaźnić. Bardzo też uważa, żeby nie powiedzieć mi żadnego dobrego słowa i ostentacyjnie użala się nad przypadkowymi ludźmi, bo oni tak źle w życiu mają. Polecam Bogu moje małżeństwo i modlę się o męża. Obawiam się tylko, że przy takim jego zafiksowaniu na nie, niczego sama nie osiągnę...Chwilami nie chce mi się żyć :(

Inna
Posty: 295
Rejestracja: 23 lip 2017, 21:47
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: Inna » 30 sie 2019, 22:09

SzarośćDnia pisze:
27 sie 2019, 22:36
Twierdzi, że nie ma kowalskiej. Myślę, że mówi prawdę. Jednocześnie powiedział, że jestem dla niego najważniejszą osobą na świecie i że chciałby się przyjaźnić po rozwodzie. Zapowiedział, że pomoże mi stanąć na nogi. Jeszcze przez kilka dni próbowałam poruszyć temat terapii, ale on podjął już decyzję. Rozwód i koniec.
Nadal mieszkamy razem, a mąż jeszcze nie złożył pozwu, jednak wiem, że ma zamiar zrobić to w najbliższym czasie. Na początku po naszej rozmowie ciągle chodził za mną i mnie przytulał, chciał pocieszyć. Teraz wyczuwam w nim sam chłód i ogromną niechęć do mnie, także przejawiającą się w tym jak się do mnie zwraca.
Sprzeczność nad sprzecznościami.
Jesteś dla niego najważniejsza na świecie, ale chce rozwodu?
Jesteś pewna że kowalskiej nie ma?
Po co mu rozwód skoro jej nie ma?
Po co mu twoja przyjaźń po rozwodzie?
A to w małżeństwie nie można się przyjaźnić?

Ja przepraszam Cię najmocniej, że tak ostro, ale ja też od swojego męża słyszałam różne deklaracje.
O tym np że mi pomoże finansowo po rozwodzie, że będzie wspierał...
Moja niezgoda na rozwód tylko go bardziej rozwścieczyła i pomimo że rozwód w toku, ja już zostałam "ukarana". Przestał mi pomagać finansowo (a jestem osobą, która niedawno weszła na rynek pracy bez doświadczenia, bo przez cały okres małżeństwa - 18 lat - nie pracowałam zawodowo i zostałam bez przysłowiowego grosza przy duszy).

Wiem, że finanse to nie wszystko i być może Twojemu mężowi nie chodziło o takie wsparcie.
Ja tylko próbuję Ci pokazać schemat.
Jak się zgodzisz na rozwód to Ci "złote góry obieca"
Nie godzisz się - wpada we wściekłość.
Skoro jesteś taka ważna w jego życiu, czemu nie szanuje Twojej decyzji tylko się wścieka?
Ewidentnie psujesz mu plany.
A w tym planie (jak u każdego żądającego rozwodu bez konkretnej przyczyny) przeważnie jest kowalska.
Tylko skrzętnie ukrywana.
By poszło łatwo i szybko.

Spróbuj się mężowi przypatrzeć bliżej czy aby na pewno czegoś nie ukrywa.
SzarośćDnia pisze:
27 sie 2019, 22:36
Bardzo proszę Was o modlitwę.
Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko...
"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"
(Flp 3,14)

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: PaniMama » 30 sie 2019, 22:45

naszymi prośbami
racz nie gardzić
w potrzebach
naszych,

s zona
Posty: 3292
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: s zona » 30 sie 2019, 22:48

SzarośćDnia pisze:
27 sie 2019, 22:36

SzarośćDnia pisze:
27 sie 2019, 22:36
Bardzo proszę Was o modlitwę.
Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko...
...naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych,...

jacek-sychar
Posty: 6222
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: jacek-sychar » 30 sie 2019, 23:30

... ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona. ...

spokojna
Posty: 47
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: spokojna » 30 sie 2019, 23:41

... o Pani nasza , Orędowniczko nasza , Pośredniczko nasza , Pocieszycielko nasza...
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: Nirwanna » 31 sie 2019, 5:27

...z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, swojemu Synowi nas oddawaj.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

JolantaElżbieta
Posty: 389
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: JolantaElżbieta » 31 sie 2019, 19:21

Ja jestem prawie pewna, że jest kowalska. To tak przebiega. Przynajmniej u mnie tak było - wszystko przyszło w przyspieszonym tempie. Była mowa o koleżeństwie, ale przy jednym moim sprzeciwie wobec jego zachowania usłyszałam - w takiej sytuacji nie możemy się przyjaźnić. A laf...kowalska była lokomotywą, która go napędzala do działania - dokładnie pokazywała co ma robić, tylko, że on nie zawsze dawał radę zachowywać się zgodnie z jej wskazówkami.
Żałuję do tej pory, że zgodziłam się na rozwód. Wymuszony przez niego, ale jednak ja wyraziłam zgodę. Nie mogę sobie tego wybaczyć :-(

SzarośćDnia
Posty: 13
Rejestracja: 27 sie 2019, 21:37
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: SzarośćDnia » 01 wrz 2019, 11:43

Dziękuję za Wasze odpowiedzi i modlitwę!

Co do kowalskiej to od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiam - no bo jak wytłumaczyć ten pośpiech? Mąż jeszcze 2 miesiące temu chciał nam dać czas, a tu nagle tak mu się spieszy z rozwodem i sprzedażą domu. Nie jestem też w stanie go sprawdzić, bo dużo pracuje, jest gościem w domu i czasem nocuje poza nim. Podobno sam i podobno w sprawach służbowych... Kusiło mnie nawet, żeby sprawdzić mu telefon, ale ma go ciągle przy sobie.

Inna, nie przepraszaj, te sprzeczności są wręcz rażące. I wprowadzają w mojej głowie jeszcze większy zamęt. Kiedyś w nerwach wykrzyczałam mężowi nawet, że wolałabym, aby miał kogoś na boku niż karmił mnie takimi farmazonami. Bo to byłaby jakaś namacalna przyczyna, a nie ogólniki typu "wypaliło się".

Jestem też przerażona jego zachowaniem - tak jakby naprawdę opętał go zły duch. Psycholog i mój ksiądz spowiednik radzą dialog. Niestety każda próba podjęcia rozmowy na ten temat kończy się jego furią. Może przykład głupi, ale on reaguje tak jakbym proponowała, żebyśmy odcięli mu rękę, a nie ratowali małżeństwo. Nie jestem w stanie wydobyć z niego niczego. A wydaje mi się, że po tylu wspólnych latach należy mi się prawda prosto w oczy. Według mnie jedną z głównych przyczyn nieporozumień między nami są nasze relacje z domami rodzinnymi - nieciekawie to wygląda w obu przypadkach i miewa ogromny wpływ na relacje między nami. Mąż temu jednak zaprzecza, mimo że wskazuję mu palcem konkretne przykłady. Oczywistym jest więc, że o czymś nie wiem...

JolantaElżbieta ja do tej pory myślałam, że lepiej dla mnie będzie, jak zgodzę się na ten jego upragniony rozwód. Tłumaczyłam sobie, że jak tego nie zrobię to przekreślę szansę na odbudowanie czegokolwiek i stanę się jego wrogiem. Bo ciągle mam nadzieję, że jakoś to się uda posklejać. Może jestem naiwna, ale ciągle kocham męża i bardzo się martwię o jego aktualny stan. Nie wiem, co zrobię, jak sprawa trafi do sądu. Teraz wszystko we mnie krzyczy "nie zgadzaj się".

JolantaElżbieta
Posty: 389
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: JolantaElżbieta » 01 wrz 2019, 18:29

SzarośćDnia pisze:
01 wrz 2019, 11:43
Dziękuję za Wasze odpowiedzi i modlitwę!

Co do kowalskiej to od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiam - no bo jak wytłumaczyć ten pośpiech? Mąż jeszcze 2 miesiące temu chciał nam dać czas, a tu nagle tak mu się spieszy z rozwodem i sprzedażą domu. Nie jestem też w stanie go sprawdzić, bo dużo pracuje, jest gościem w domu i czasem nocuje poza nim. Podobno sam i podobno w sprawach służbowych... Kusiło mnie nawet, żeby sprawdzić mu telefon, ale ma go ciągle przy sobie.

Inna, nie przepraszaj, te sprzeczności są wręcz rażące. I wprowadzają w mojej głowie jeszcze większy zamęt. Kiedyś w nerwach wykrzyczałam mężowi nawet, że wolałabym, aby miał kogoś na boku niż karmił mnie takimi farmazonami. Bo to byłaby jakaś namacalna przyczyna, a nie ogólniki typu "wypaliło się".

Jestem też przerażona jego zachowaniem - tak jakby naprawdę opętał go zły duch. Psycholog i mój ksiądz spowiednik radzą dialog. Niestety każda próba podjęcia rozmowy na ten temat kończy się jego furią. Może przykład głupi, ale on reaguje tak jakbym proponowała, żebyśmy odcięli mu rękę, a nie ratowali małżeństwo. Nie jestem w stanie wydobyć z niego niczego. A wydaje mi się, że po tylu wspólnych latach należy mi się prawda prosto w oczy. Według mnie jedną z głównych przyczyn nieporozumień między nami są nasze relacje z domami rodzinnymi - nieciekawie to wygląda w obu przypadkach i miewa ogromny wpływ na relacje między nami. Mąż temu jednak zaprzecza, mimo że wskazuję mu palcem konkretne przykłady. Oczywistym jest więc, że o czymś nie wiem...

JolantaElżbieta ja do tej pory myślałam, że lepiej dla mnie będzie, jak zgodzę się na ten jego upragniony rozwód. Tłumaczyłam sobie, że jak tego nie zrobię to przekreślę szansę na odbudowanie czegokolwiek i stanę się jego wrogiem. Bo ciągle mam nadzieję, że jakoś to się uda posklejać. Może jestem naiwna, ale ciągle kocham męża i bardzo się martwię o jego aktualny stan. Nie wiem, co zrobię, jak sprawa trafi do sądu. Teraz wszystko we mnie krzyczy "nie zgadzaj się".
To słuchaj tego głosu - działaj w zgodzie z sobą, tym co Ci serce dyktuje. Ja zgodziłam się na rozwód baaardzo wbrew sobie - wszystko we mnie wyło - wmawiałam sobie, że dam radę, ż etak lepiej, skoro mąz mnie nie kocha i chce odejśc, zwrócę mu wolność. Po czasie dotarło do mnie, że do slubu trzeba zgody dwojga - więc do rozwodu też i nie musiałam się zgadzać skoro tego nie chciałam. Teraz już po tak zwanych ptokach. Jesteśmy osobno 4 lata. Oczywiścię żyję raz lepiej raz gorzej, bo w sercu jest dziura. I w sumieniu :-(

Blondi
Posty: 50
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Na chwilę przed rozwodem

Post autor: Blondi » 01 wrz 2019, 21:31

Witaj SzarośćDnia. Z tego co piszesz sądzę że, może być ktoś trzeci. Wiesz Tobie się to wydaje niewiarygodne, (ja też nie sądziłam, że mnie to spotka) ale takie rzeczy się zdarzają i to częściej, niż myślałam. Wydaje mi się, że ten pośpiech w sprzedaży domu może o tym świadczyć. Mąż być może boi się, że gdyby się wydało to chciałabyś orzeczenie o jego winie. Jego zachowanie świadczy o tym, że ktoś nim steruje. Mój mąż perfekcyjnie kamuflował romans. W życiu bym się nie domyśliła. Wszystko wylazło, jak zrozumiał, że kowalska nie odpuści.
Jeśli kochasz męża i nie chcesz rozwodu to się na niego nie zgadzaj, nie rób nic wbrew sobie i nie bądź naiwna. Nie licz na to, że uda Wam się coś później odbudować. Ze swojego doświadczenia wiem, że dużo pracy, trzymanie telefonu przy sobie oraz wrogość wobec małżonka to klasyczne symptomy zdrady. Pozdrawiam

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jacek-sychar i 37 gości