Zdradzony, zdeptany

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

somnium
Posty: 43
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: somnium » 10 wrz 2019, 21:23

lustro pisze:
A tak serio - uczepiliście się tego wyparcia, wyrzutów sumienia itp.
Może żona autora wątku tak ma...może.
Ja nie miałam. To tak nie działa. Nie ten mechanizm.
Stąd odwoływanie się do sumienia, sakramentu itp. nie przynosi efektów.
Wręcz irytuje.
Tym bardziej, jak wcześniej taki mąż nie był zbyt wierzący. To dopiero fałszywie wygląda i pachnie manipulacją.

Nie zgodzę się też z tym, że to problem żony, że czuła się niekochana.
Ja wiem, że tu głoszony jest pogląd, że jak coś czujesz, coś Cie boli, to twój problem.
To bardzo wygodny pogląd. Zwalnia uczestników interakcji od odpowiedzialności za to, jakie wywołują uczucia, emocje...swoim zachowaniem.
Bo to problem drugiej strony, że coś czuje lub nie.
No i potem jest jak jest...problem żony stal się problemem męża, kiedy ona ma dość takiej sytuacji i nie chce już z takim mężem żyć. I wtedy jest zaskoczenie, rozpacz i bezsilność.

Ignorowanie swojego wpływu na innych miewa fatalne skutki.

Twardo stoisz na nogach i uświadamiasz innym wprost jak jest i jak wiele zrąbali w swoim i małżonka życiu.
Moja żona miała podobnie na pewno czuła się niekochana (zresztą ja też) i było jej z tym bardzo źle.
Tyle, że jako zamknięta osoba na okazywanie uczuć zbierała to w sobie i zbierała, a jak już zebrała ponad miarę to stwierdziła, że przez lata zabijałem skutecznie w niej uczucie i na tyle jej się tego zebrało, że powiedziała STOP - KONIEC.
I wtedy się obudziłem, gdy z jej strony było po wszystkim.
Nie ma jej i być może już nigdy nie będzie jako żony.

Też próbowałem oczywiście z mizernym skutkiem odwoływać się do sumienia, sakramentu itp.
I chyba wzbudziłem tylko irytację. Choć kto wie co dzieje się w głębi jej duszy. Bo twardą skorupę założyła i ciężko ten lód z serca skruszyć i zdjąć tą maskę.

Tyle, że w tym wszystkim jesteśmy jeszcze MY - liczący na cud.

Tylko co w takim wypadku zrobić będąc niekochanym ?
Jak dać znać tej drugiej połówce bez nachalności, że się ją nadal kocha, czeka i liczy na przebaczenie i wzajemną szansę ?
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2019, 22:49 przez Pavel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

robintom
Posty: 37
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 11 wrz 2019, 9:03

To proszę o wspólną modlitwę w intencji nawrócenia mojej żony i przemian jakie się dokonują we mnie. Dziś znowu samotność i zdrada bolą bardzo.

lustro
Posty: 961
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: lustro » 11 wrz 2019, 9:08

somnium pisze:
10 wrz 2019, 21:23
lustro pisze:
A tak serio - uczepiliście się tego wyparcia, wyrzutów sumienia itp.
Może żona autora wątku tak ma...może.
Ja nie miałam. To tak nie działa. Nie ten mechanizm.
Stąd odwoływanie się do sumienia, sakramentu itp. nie przynosi efektów.
Wręcz irytuje.
Tym bardziej, jak wcześniej taki mąż nie był zbyt wierzący. To dopiero fałszywie wygląda i pachnie manipulacją.

Nie zgodzę się też z tym, że to problem żony, że czuła się niekochana.
Ja wiem, że tu głoszony jest pogląd, że jak coś czujesz, coś Cie boli, to twój problem.
To bardzo wygodny pogląd. Zwalnia uczestników interakcji od odpowiedzialności za to, jakie wywołują uczucia, emocje...swoim zachowaniem.
Bo to problem drugiej strony, że coś czuje lub nie.
No i potem jest jak jest...problem żony stal się problemem męża, kiedy ona ma dość takiej sytuacji i nie chce już z takim mężem żyć. I wtedy jest zaskoczenie, rozpacz i bezsilność.

Ignorowanie swojego wpływu na innych miewa fatalne skutki.

Twardo stoisz na nogach i uświadamiasz innym wprost jak jest i jak wiele zrąbali w swoim i małżonka życiu.
Moja żona miała podobnie na pewno czuła się niekochana (zresztą ja też) i było jej z tym bardzo źle.
Tyle, że jako zamknięta osoba na okazywanie uczuć zbierała to w sobie i zbierała, a jak już zebrała ponad miarę to stwierdziła, że przez lata zabijałem skutecznie w niej uczucie i na tyle jej się tego zebrało, że powiedziała STOP - KONIEC.
I wtedy się obudziłem, gdy z jej strony było po wszystkim.
Nie ma jej i być może już nigdy nie będzie jako żony.

Też próbowałem oczywiście z mizernym skutkiem odwoływać się do sumienia, sakramentu itp.
I chyba wzbudziłem tylko irytację. Choć kto wie co dzieje się w głębi jej duszy. Bo twardą skorupę założyła i ciężko ten lód z serca skruszyć i zdjąć tą maskę.

Tyle, że w tym wszystkim jesteśmy jeszcze MY - liczący na cud.

Tylko co w takim wypadku zrobić będąc niekochanym ?
Jak dać znać tej drugiej połówce bez nachalności, że się ją nadal kocha, czeka i liczy na przebaczenie i wzajemną szansę ?

Widzisz Somnium... to trudny temat.
Nie ma jednej uniwersalnej metody, nie ma sposobu dajacego gwarancje powodzenia...są tylko jakies wzorce zachowań, które w konkretnym przypadku przyniosły pozytywny skutek.

Mój mąż tez liczył na cud. I to kilka lat liczył na cud.
Gdybys go zapytał dziś, jak to zrobił, to by Ci powiedział - nie wiem.

Tu juz tyle "wiader pomyj" wylano na mnie, kiedy podawałam przykłady pozytywnych zachowań mojego męża, które ja pamietam, mnie zapadły gdzies tam głeboko...bo to nie była twarda miłośc, bo to nie tak według "Sycharowych założeń" byc powinno, bo ten czy tamtem ksiądz lub inny autorytet mówi inaczej...ze odechciało mi sie znowu wystawiac na ciosy.
(Sa tu specjaliści od dowalania mi )
Ale moge powiedziec Ci jedno - życzliwośc, zwykła ludzka zyczliwość, pomcność, usmiech...tak po prostu
I refleksja nad sobą. Przepraszam, za coś co dołozyło się do rozpadu więzi, co skrzywdziło żonę...ale nie takie na szybko powierzchowne przeprasza.
Przemyslane, przetrawione...
Nie napastowanie swoja miłością, swoimi przekonaniami, poglądami, prawdami... tu swietna jest lista zerty stosowana mądrze.
I zostawienie "uchylonych drzwi" - jestem, czekam, jak bedziesz chciała, to ja tu jestem...

Ja wiem, to bardzo ogólnikowe. Kazdy musi sam przełozyć to na konkretne zachowania w konkretnych sytuacjach.

I tak na koniec - ogłoszenie bezsilnosci i oddanie spraw w ręce Wyższej Instancji.
To chyba jedno z najtrudnejszych zadań.

somnium
Posty: 43
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: somnium » 11 wrz 2019, 21:32

Lustro:

Tu juz tyle "wiader pomyj" wylano na mnie, kiedy podawałam przykłady pozytywnych zachowań mojego męża, które ja pamietam, mnie zapadły gdzies tam głeboko...bo to nie była twarda miłośc, bo to nie tak według "Sycharowych założeń" byc powinno, bo ten czy tamtem ksiądz lub inny autorytet mówi inaczej...ze odechciało mi sie znowu wystawiac na ciosy.
(Sa tu specjaliści od dowalania mi )
Ale te Wasze polemiki są merytorycznie i dają bardzo dużo innym użytkownikom tegoż forum. :)
Można z nich sporo wyciągnąć i tak jak Twój nick - daną sprawę, pogląd czy sytuację możemy przeanalizować dzięki tej odmienności z różnej perspektywy.

Lustro:
Ale moge powiedziec Ci jedno - życzliwość, zwykła ludzka życzliwość, pomocność, uśmiech...tak po prostu
I refleksja nad sobą. Przepraszam, za coś co dołożyło się do rozpadu więzi, co skrzywdziło żonę...ale nie takie na szybko powierzchowne przeprasza.
Przemyslane, przetrawione...
Nie napastowanie swoja miłością, swoimi przekonaniami, poglądami, prawdami... tu swietna jest lista zerty stosowana mądrze.
I zostawienie "uchylonych drzwi" - jestem, czekam, jak będziesz chciała, to ja tu jestem...

Ja wiem, to bardzo ogólnikowe. Każdy musi sam przełożyć to na konkretne zachowania w konkretnych sytuacjach.

I tak na koniec - ogłoszenie bezsilności i oddanie spraw w ręce Wyższej Instancji.
To chyba jedno z najtrudniejszych zadań.
Dziękuję :)
Ja raczej jestem człowiekiem czynu i czasem aż nosi ... ale wiem już nawet po sobie że bycie nachalnym przynosi odwrotny skutek, nic nie robienie też jest złe - zatem muszą trwać poszukiwania złotego środka :)

Dodam, że samo zbliżenie do Boga bardzo dużo mi dało ale nadal mam ogromną lukę/pustkę do wypełnienia i pragnienie czynem a nie tylko słowem się zmieniać.
I mam nadzieję, że właśnie przez aktywizację i uwrażliwienie się na innego jeszcze słabszego człowieka znajdę TO co da mi satysfakcję, prawdziwą satysfakcję a może i spełnienie i po wielu latach nicości przywróci radość.

Z Bogiem, trzymajcie się Sycharki :)
Ostatnio zmieniony 11 wrz 2019, 21:39 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

mare1966
Posty: 1205
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: mare1966 » 11 wrz 2019, 21:42

Jest rzeczą naturalną , że jeszcze długie miesiące ( conajmniej miesiące )
będą dla ciebie bardzo emocjonalne . "Mecz dopiero się rozpoczął"
( o ile żona serio serio - a na to niestety wyglada , to kwestia waszego związku i dzieci , zamieszkania
itd. zajmie kupę czasu )

Wszystko co się dzieje MA JAKIEŚ SWOJE PRZYCZYNY .
O ile masz nieco zdolności do analizy , pamięci , kojarzenia i wiedzy
( tu się pewnie musisz podszkolić - jak wszyscy tutaj )
wiele zrozumiesz .
Generalnie wasza sytuacja jest dość typowa .
40 - to "idealny wiek" dla kobiety na "zasadnicze zmiany"
Pierwsza uwaga - nic nie stało się nagle .
Nagle to dla ciebie a nie dla kobiety .
Bezwładność emocjonalna kobiety jest wielka . Emocjonalna kula śnieżna toczała się od dawna .

Jedna dobra wiadomość , niestety nie na dzisiaj .
Facet ma zatem 27 , żona 40 . Na dzisiaj idealny tandem , w sensie atrakcyjności wzajemnej .
Za lat 10 , on 37 , ona 50 . Nie ma prawa się utrzymać .
( on będzie szukał 25-latki )
Zła wiadomość - żona mie myśli w tak dalekiej perspektywie ,
raczej "teraz i ja" .

Tżonąwoja mama nie odeszła od ojca a miała pretekst , mogła .
Wniosek - odchodzą bo chcą , albo nie odchodzą .
Nie wbijaj w głowę , że JEJ odejście to twoja wina .

Dlaczego odchodzi ?
Cofnij się do samego początku , nawet jej domu rodzinnego ,
potem przez waszą relację ( jak wyglądała - co kto dostawał ) itd.
Co zauważyłem - nie było między wami głębokich rozmów o uczuciach
( tak piszesz przynajmniej ) .
Być może ona wreszcie mając te 38 "poczuła motyle"
i "odleciała" . Po mojemu niedojrzałość emocjonalna .

Praca , awanse , męskie towarzystwo , cudze komplementy , podrośnięte nieco dzieci .
Po części można to "zrozumieć" .
( wyobraź sobie , że 25- latka z idealną figurą , inteligentna i aktywna wszelako
"leci" na ciebie - no mogła by ci palma odbić )
Oczywiście - w waszej relacji nie tylko to jest problemem .
Ty sam "straciłeś na wartości" w oczach żony na tyle ,
że chce się ciebie pozbyć .

===============================================

A teraz szanse .
Zbieraj FAKTY i buduj sobie sytuację .
Jak długo trwa ich znajomość , jak jest zażyła , co to za typ faceta
( jakiego typu to relacja ) , czy żona ma "wsparcie" ( w tym co robi ) ,
co na jej rodzina , wasi znajomi , dzieci .
Jak żona jest "silna" w sweym postanowieniu
( a piszesz że JEST ) itp.

Co ona ewentualnie może STRACIĆ rozchodząc się z tobą ???
A co zyska , jaki jest bilans .
Czy ma jakieś moralne obiekcie ( pewnie już nie , ale ? )

No , generalnie zrób solidne ROZPOZNANIE .

=========================================

Wybór strategii .
( po ropoznaniu )
Czasem pomaga "walnięcie między oczy" ,
ale tylko jak masz jakieś mocne argumenty , albo ktoś ewidentnie traci ,
na CZYM MU ZALEŻY .
( forsa , dzieci , opinia rodziny , zasady moralne )
Niestety zwykle jak ktoś odchodzi , A ZWŁASZCZA KOBIETA ,
to ona przedtem to sobie dobrze POLICZYŁA ,
no ale może coś przeoczyła .
Zawsze możesz blefować .

No i możesz się też modlić ,
zresztą może to i główne twoje "działa" .
Aha , "woli Bożej" ja bym się nie doszukiwał w tym że żona odchodzi ,
ale to chyba oczywiste ?


P.s.
Nadskakiwanie żonie nie pomoże , tylko pogorszy twoją sytuację .
Dobrze by było , gdyby ten facet się zniechęcił przypadkowo
oczywiście "po przemyśleniu" .
Żona by nieco starciła zapał , co NIE OZNACZA
automatycznego powrotu do ciebie , ale zwiększa szanse .

robintom
Posty: 37
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 11 wrz 2019, 22:54

Drogi mare,

Sam pracuje z mlodymi kobietami z idealnymi figurami. I nic. Zawsze obraz mojej rodziny przed oczami. Moja żona po ciążach wyglada lepiej niż niejedna 25 latka. Jako nastolatka, to ponoć tęsknota za czułością rodziców. Straty spore podział majątku 50/50 ( dom) i zostanie na 2 małe mieszkanka. Dzieci małe przerzucane z rąk do rąk(do moich częściej bo nie wyjeżdżam ). Jedni i drudzy rodzice zrozpaczeni. Rozmowa z córką-wieczna kłótnia i opryskliwosc oraz straszenie że sobie coś zrobi. W czasie rozmowy zawsze mnie irytował brak szacunku mojej żony do swojej matki. Przeważała pycha i opryskliwość. No i pamiętliwość mojej żony co kto powiedział niemiłego X lat temu w jej stronę. Oj, zaraz zostawał jej wrogiem.

jacek-sychar
Posty: 6225
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 12 wrz 2019, 7:47

robintom pisze:
11 wrz 2019, 22:54
No i pamiętliwość mojej żony co kto powiedział niemiłego X lat temu w jej stronę. Oj, zaraz zostawał jej wrogiem.
Takie zachowanie może być objawem jej temperamentu (charakteru).

Tutaj na rekolekcjach z ks. prof. Grzegorz Polok, mówi o temperamentach:
https://www.youtube.com/watch?v=N9ndBNY ... e=youtu.be

A tutaj całe rekolekcje:
http://sychar-rekolekcje.blogspot.com/2 ... orzem.html

somnium
Posty: 43
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: somnium » 12 wrz 2019, 7:49

Robintom.
Przy tych długich postach może nieco umknęła Twoja prośba o modlitwę. Oczywiście zarówno Twoja żona jak i Ty potrzebujecie jej bardzo.

Kurcze po ludzku bardzo bolesny jest Twój "przypadek" . Żona odleciała i jak to kiedyś powiedziała pewna posłanka żona ma teraz [...] w oczach. Ciężko powiedzieć ile to potrwa ale raczej krócej niż dłużej. kowalski szybko zobaczy proze zycia z dziecmi to sam ucieknie zaraz. Tylko co dalej ? Czy żona szybko otrzeźwieje i co potem zrobi, czy będzie w stanie trzeźwo spojrzeć na to co zrobiła czy będzie dalej uciekać?

Bądź w miarę na ile to możliwe blisko i wybadaj delikatnie teren jak pisał Mare1966.

==========
Mare1966
Bardzo trafna analiza, z której także ja i pewnie nie tylko możemy sporo wyciągnąć.
Ostatnio zmieniony 12 wrz 2019, 13:28 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: wulgaryzmy tniemy, również w zdrobnieniach i wersjach obocznych

robintom
Posty: 37
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 12 wrz 2019, 8:44

Mare napisałeś zbieraj fakty.
Nie chce mi nic o nim mówić.
Nie chce jej śledzić. Chłopak pracuje w tej samej firmie co żona. Integracja dopełniła romansu. Rozmawiałem z nim i powiedział....że kocha moją żonę. Moja żona milczy, powiedziała że jest bardzo dojrzały jak na swój wiek. Ma dziecko z inną. Super. Nie poznaje kobiety mojego życia.

A.zelia
Posty: 88
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: A.zelia » 12 wrz 2019, 8:52

Za 10 lat, Mare?

nie zdziwi mnie ani trochę jak po 5 będzie po wszystkim. chłopak poszuka dziewczyny,a panią po 40 odstawi.

Takie związku rzadko kiedy są trwałe. Każdy myśli, że jest wyjątkiem, ale zdecydowana większość nie jest.

s zona
Posty: 3294
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: s zona » 12 wrz 2019, 9:47

robintom pisze:
12 wrz 2019, 8:44
Mare napisałeś zbieraj fakty.
Nie chce mi nic o nim mówić.
Nie chce jej śledzić. Chłopak pracuje w tej samej firmie co żona. Integracja dopełniła romansu. Rozmawiałem z nim i powiedział....że kocha moją żonę. Moja żona milczy, powiedziała że jest bardzo dojrzały jak na swój wiek. Ma dziecko z inną. Super. Nie poznaje kobiety mojego życia.
Wyjazdy integracyjne to jakas zaraza tego wieku ..

Bardzo "dojrzaly " .. 25 lat i 3 troje dzieci do ogarniecia ...

Robintom, osobiscie nie spieszylabym sie ze sprzedaza Waszego domu :idea:

PS przypomnial mi sie niedawny post Zeni o tym , jak maz sie wyprowadzal z mieszkania sam , jego rzeczy w tym osobiste zostaly w domu , jako majatek wspolny .. bez ulatwiania... I wrocil do zony .
A na pocieszenie przypomina mi sie historia mojej cioci , ktora tez sie "zakochala w kawalerze" .. wujek dal jej transport na wyprowadzke.. natomiast z powrotem przywiozila sie juz po cichu ze wstydem przed sasiadkami ..

mare1966
Posty: 1205
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: mare1966 » 12 wrz 2019, 11:04

Robintom ,
"zbieraj fakty" nie oznacza koniecznie śledzenia
czy nawet zbierania dowodów .
Po prostu "zbieraj w głowie" kojarz i wyciągaj wnioski .
np. takie - jakby doszło do spraw sądowych
Różnica wieku nie świadczy o rozsądku żony ( zdolności przewidywania co trwałości tego związku )
a jej przyszły "partner" JAKO przyszły opiekun waszej córki nie rokuje za bardzo
( ma już swoje dziecku i nieudany związek ) .
Przy podziale opieki sąd powinien mieć takie fakty na uwadze .

Inna rzecz , że twoje szance na opiekę naprzemienną jako ojciec
są i tak niewielkie . Na tera żonie to powiewa , ale jak dojdzie co do czego ....
Będą chcieli wysokie alimenty - bo komu kasy nie potrzeba ?

"On ją kocha" no nie rozśmieszaj mnie .
Chyba nie muszę tłumaczyć na czym taki układ polega , tak naprawdę .
Twoja żona dopiero teraz przeżywa ( moim zdaniem ) pierwszą "prawdziwą miłość".
I myśli jak nastolatka .
Super figura - jasne , ale za 10 lat , nie ma zmiłuj i 50 .
Dalej może świetnie wyglądać , ale to 50 .
Dla faceta w wieku 35 lat , a potem 40-55 ?

Duży Plus , że jej rodzice są przeciw .
To dla niej emocjonalny koszt jakby nie patrzeć .
( brak akceptacji , a kiedyś kasy ewentualnie )

Córka mówi , że coś sobie zrobi czy żona ?

Moim zdaniem są bardzo duże szanse , że ten "ich związek" nie przetrwa 3-5 lat .

Oczywiście - nie pal się do sprzedawania czegokolwiek .
Przeciwnie RÓB TRUDNOŚĆI na tej jej drodze do szczęścia
( jej ma się nie opłacać ) .
Przynajmniej nie ułatwiaj robienia tych głupot , nie poleruj drogi
do jej szczęścia .
Może ona i ma kierownicze stanowisko , ale rozsądku niewiele .
( co innego jakby facet miał z 50-55 ) i kupę kasy .
A i wtedy stać go na nowszy model .

mare1966
Posty: 1205
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: mare1966 » 12 wrz 2019, 11:15

WAŻNE !

Ty żonie o tym wieku i tych matematycznych wyliczeń
nie przedstawiaj ,
bo ona na głowie stanie i udowodni ci , że nie masz racji
( znajdzie sobie 20-latka , albo maturzystę )
tylko po to aby ci to wykazać .
Jej rodzice ( a najlepiej matka ) już mogą "wspomnieć" .
I tak się już nie lubią . :)

............. a to do niej jednak trafi ( głęboko to ukryje , ale zrodzi wątpliwości i niepewność )

Ona w tym związku będzie ZAZDROŚNICĄ , a to go będzie męczyło .
I zostawi ją też i z tego powodu .
Będzie chciała nim kierować , a on poczuje się jak pod opieką matki .

mare1966
Posty: 1205
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: mare1966 » 12 wrz 2019, 11:26

A jeszcze jedno .

Nie ułatwiaj to nie znaczy TRZYMAJ JEJ ZA NOGI , nadskakuj i lamentuj .
Przeciwnie - nawet nieco "olewaj" , nie traktuj poważnie .
Tylko nieliczne ale "silne ciosy" :
- powalczysz o dzieci
- nie zamierzasz sprzedawać domu itp.

Nie proś i nie błagaj - bo tylko podnosisz jej wartość , obniżasz szacunek do saiebie
i swoją pozycję w tej walce .
Ona sama musi dojść do przekonania ,
że jej sie to nie opłaca , że za dużo ryzykuje .
( nawiasem na dziecko z tym chłopakiem też nie ma już co liczyć )

kryzysowa
Posty: 40
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: kryzysowa » 12 wrz 2019, 11:35

s zona pisze:
12 wrz 2019, 9:47

Wyjazdy integracyjne to jakas zaraza tego wieku ..

Zgadzam sie, wyjazdy integracyjne to wielkie ułatwienie romansu w pracy. Mój mąż nie dość, że z kowalską pracował, jeździli razem na wyjazdy integracyjne, to do tego byli znajomymi prywatnie (na długo przed ich wspólną pracą), a jej mąż "przyjacielem" mojego męża.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: JolantaElżbieta, Whatever i 13 gości