Zdradzony, zdeptany

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

robintom
Posty: 37
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 09 wrz 2019, 21:27

Dzięki Jacku.
Hmm świeże to to i boję się jej wyprowadzki za tydzień z dziećmi.
Chciałem się porozumieć ale znowu odbijała piłeczkę i dałem spokój.
Powiedziała np. że też nie spytałem jej jak ona się czuje po tym wszystkim. Ja zdeptany i sponiewierany mam się zapytać czy wszystko ok.? Dziwna gra.

s zona
Posty: 3289
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: s zona » 09 wrz 2019, 22:20

pisze:
01 wrz 2019, 9:54
.....a moze warto rozwazyc zastosowanie twardej milosci ..

Mysle tu o wniosku o zabezpieczenie miejsca pobytu dzieci w Waszym mieszkaniu .. mnie to kiedys pomoglo ..i od tego zaczelam ..
Bo na tym etapie to zdradzajacy sa ,jak zaczadzeni , niewiele do nich dochodzi ..kiedys na forum pisano , zeby nie przyjmowac urazow do siebie ,ale traktowac ,jak osobe chora .. Modlic sie o wyzdrowienie, ale jednoczesnie zadbac o siebie i o dzieci ....

Dalbys rade , zajac sie nimi .. masz jakies zaplecze finansowe , wiec dobra opiekunka podczas Twojej nieobecnosci tez jest do ogarniecia..
A na plus - dla Ciebie - jest wiek tego mlodego czlowieka ,sadze , ze gdyby to bylo 15 plus moglo to byc trwale ...ale tutaj ...
Pomodle sie .
To tylko sugestia , bo to Twoje zycie i Wasze dzieci ...

Ale powtorze jeszcze raz za Lustrem " co z dziecmi " ..

Sa Wasze Wspolne , prawda ?

jacek-sychar
Posty: 6221
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 09 wrz 2019, 22:39

lustro pisze:
09 wrz 2019, 19:51
Mówiłam mojemu mężowi wiele wiele razy - nie kocham Cię, nic już nas nie łączy, nic z tego nie będzie, nie ma nas i nie będzie...

Twoja żona niczego z siebie nie wypiera.
Myske, że ona dobrze wie co sprawiło, że przestała Cię kochać. I nie czyni Cię "winniejszym" tylko uważa, że jesteś winny.
Może warto dowiedzieć się, co ma Ci do zarzucenia?
Lustro

Jak miło się znowu z Tobą pokółcić! :lol:

Ale poważnie, to rozumiem, że kobiety może maja inaczej. Rzeczywiście zgadzam się, że obecnie żona Robintoma obecnie jego nie kocha. Rozumiem, że może mieć do niego o coś pretensje, bo NIE CZUŁA SIĘ KOCHANA. Ale czyt to wina Robintoma, że jego żona miała takie odczucia?
Moja miała podobnie. Na 200% czuła, że ja jej nie kocham. Ale to było tylko jej odczucie. Też straszliwie wyżywała się na mnie w ostatnim okresie naszego mieszkania. Już nawet jej koleżanki zwracały jej uwagę, że wręcz na mnie warczy i wrzeszczy. Dlaczego tak było? Ja jednak uważam, że było to jej nieuświadomione bezpośrednio poczucie winy, które ona wypierała.
Zresztą nie była ani wtedy, ani teraz, w stanie nic konkretnego mi zarzucić. To co napisała w pozwie, to były same ogólnie (że byłem apodyktyczny i że moi rodzice byli tego powodem - a mama wtedy nie żyła już od 11 lat a rodzice mieszkali kawał drogi od nas). Jakoś to mało konkretne i logiczne.
Więc ja jednak stawiam na wypieranie.
Może to być też chęć jeszcze większego zrażenia Robintoma do siebie, żeby szybciej dał jej spokój. Bo jego trwanie w wierności jest dla niej ciągle wyrzutem sumienia.
lustro pisze:
09 wrz 2019, 19:51
A czy twoja żona mówi coś o tym, gdzie będą, dzieci po jej wyprowadzce?
A to pytanie moim zdaniem jest obecnie kluczowe. Na tym należy i warto się koncentrować.

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: lustro » 09 wrz 2019, 23:18

Jacku... No i co ja mam powiedzieć na to "powitanie" :roll: :lol:

A tak serio - uczepiliscie się tego wyparcia, wyrzutów sumienia itp.
Moze żona autora wątku tak ma...moze.
Ja nie miałam. To tak nie działa. Nie ten mechanizm.
Stąd odwoływanie się do sumienia, sakramentu itp. nie przynosi efektów.
Wręcz irytuje.
Tym bardziej, jak wcześniej taki mąż nie był zbyt wierzący. To dopiero fałszywie wygląda i pachnie manipulacją.

Nie zgodzę się też z tym, że to problem żony, że czuła się niekochana.
Ja wiem, że tu gloszony jest pogląd, że jak coś czujesz, cos Cie boli, to twój problem.
To bardzo wygodny pogląd. Zwalnia uczestników interakcji od odpowiedzialności za to, jakie wywołują uczucia, emocje...swoim zachowaniem.
Bo to problem drugiej strony, że coś czuje lub nie.
No i potem jest jak jest...problem żony stal się problemem męża, kiedy ona ma dość takiej sytuacji i nie chce już z takim mężem żyć. I wtedy jest zaskoczenie, rozpacz i bezsilność.

Ignorowanie swojego wpływu na innych miewa fatalne skutki.


Z tego co wyczytałam, to żona chce się wyprowadzić z dziećmi?

tata999
Posty: 467
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: tata999 » 10 wrz 2019, 0:06

jacek-sychar pisze:
09 wrz 2019, 22:39
lustro pisze:
09 wrz 2019, 19:51
A czy twoja żona mówi coś o tym, gdzie będą, dzieci po jej wyprowadzce?
A to pytanie moim zdaniem jest obecnie kluczowe. Na tym należy i warto się koncentrować.
Przeformułowałbym pytanie: "czy osoba, która chce porwać dzieci pyta ich rodzica, dokąd ich zabrać"?

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: lustro » 10 wrz 2019, 7:04

tata999 pisze:
10 wrz 2019, 0:06
Przeformułowałbym pytanie: "czy osoba, która chce :roll: porwać dzieci pyta ich rodzica, dokąd ich zabrać"?
Nie musi pytać, bo sama jest rodzicem i nikogo nie porywa, dzieci stale są z rodzicem.

s zona
Posty: 3289
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: s zona » 10 wrz 2019, 8:28

robintom pisze:
09 wrz 2019, 21:27
....i boję się jej wyprowadzki za tydzień z dziećmi.
Chciałem się porozumieć ale znowu odbijała piłeczkę i dałem spokój.
Powiedziała np. że też nie spytałem jej jak ona się czuje po tym wszystkim. Ja zdeptany i sponiewierany mam się zapytać czy wszystko ok.? Dziwna gra.
Tato 999, to nie jest uprowadzenie rodzicielskie .

Robintom, a moze znajdziesz 2 min na wysluchania dzisiejszego wstawaka O Szustaka ?
Wstawaki [#317] Zniechęcenie
https://www.youtube.com/watch?v=RtgKz53DQWM

Bozej Odwagii i Pogody Ducha :)
ps znasz jezyk milosci Twojej zony .. tak na zapas ...

renta11
Posty: 456
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: renta11 » 10 wrz 2019, 9:42

Widzisz lustro, a ja jednak wiele lat temu wypierałam poczucie winy. Ja tak miałam. Po prawie 30 latach wiem, że moje zarzuty w stosunku do męża sakramentalnego były z tzw. czapy. To były duperele, usprawiedliwienia tylko dla mojego złego zachowania (ale ja wręcz wrzeszczałam, że było inaczej). Nie było zdrady, było moje odejście, ale to ... on był winien mojego popaprania. A to ja i tylko ja sobie nie poradziłam z tym, co od niego otrzymywałam. Oczywiście obiektywne powody były (zawsze się znajdą) ale po latach wiem i umiem przyznać, że błąd był u mnie. To ja byłam bardziej wadliwa. Może jak się dobrze sobie przypatrzysz, to także to dostrzeżesz?

tata999
Posty: 467
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: tata999 » 10 wrz 2019, 10:09

s zona pisze:
10 wrz 2019, 8:28
robintom pisze:
09 wrz 2019, 21:27
....i boję się jej wyprowadzki za tydzień z dziećmi.
Chciałem się porozumieć ale znowu odbijała piłeczkę i dałem spokój.
Powiedziała np. że też nie spytałem jej jak ona się czuje po tym wszystkim. Ja zdeptany i sponiewierany mam się zapytać czy wszystko ok.? Dziwna gra.
Tato 999, to nie jest uprowadzenie rodzicielskie .

(...)
Skoro nie jest, to znaczy, że dzieci zostaną w domu? A może zostaną zabrane w uzgodnione miejsce? Nie powinno się tego ukrywać, bo inaczej to moim zdaniem wygląda na planowanie czegoś niegodziwego np. uprowadzenia. Dodam, że jeśli się rodzice nie mogą porozumieć, to może niech powierzą decyzję komuś innemu, np. sądowi.

Pavel
Posty: 2306
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Pavel » 10 wrz 2019, 10:45

Ja generalnie uważam, że temu co pisze lustro warto się mocno przyjrzeć.
Posty lustro bardzo mi pomogły zarówno w lepszym poznaniu żony oraz próbowaniu empatycznego spojrzenia na nią. Niewątpliwie były jedną z ważnych „cegieł” w procesie ratowania małżeństwa.


Mam tylko jedną uwagę, może to nie tylko moje doświadczenie.

To, że kryzys mnie tak mocno zaskoczył, wcale nie oznaczało że mi było tak dobrze.
Trochę komiczna sytuacja, gdy żona powiedziała „nie kocham” w szoku nadmiernie się ubiczowałem, żonę wyidealizowałem i zacząłem ją „kochać” jak nigdy wcześniej.

A przecież tak naprawdę od wieeeeelu miesięcy miałem jej serdecznie dość. Z wielu racjonalnych i z dzisiejszego punktu widzenia względów (tak jak i wiele z zarzutów żony w stosunku do mnie miało głęboki sens).
Miałem jej dość tak samo jak ona miała dość mnie. Podobnie jak ona szukałem winy z drugiej strony siebie mając za tego „Ok”.
Podobnie jak ona nie budowałem tej relacji.
Podobnie jak ona patrzyłem na koniec własnego nosa, nie próbowałem jej zrozumieć.
Ona wybuchła pierwsza.
Ja nie wybuchłem, ale nie zarzekam się, bo nie wiem co bym zrobił gdybym poznał kogoś i miał okazję z tą osobą regularnie bytować, a ona zaczęłaby wypełniać moje deficyty i potrzeby. Przy pustym zbiorniku miłości jednak łatwo dać się ponieść emocjom.

Dlaczego mnie to zaskoczyło?
Ja po prostu od prawdy podświadomie uciekałem, zakłamywałem sobie rzeczywistość, No i żona jednak nie była ze mną zbyt szczera (częściowo z powodu mojej nieumiejętnosci poprawnej komunikacji (zdecydowanie nosiła znamiona przemocowej - autorytarna, oceniająca, nieempatyczna), częściowo jej przewrażliwienie i bagaż z domu rodzinnego)
Poza tym, jako jednak osoba pogodna nadinterpretowałem te dobre momenty. Patrząc na jeszcze bardziej pogubionych ludzi wokół nas miałem mocne wrażenie, że u nas jest całkiem dobrze. Nie wiedziałem bowiem jak właściwie powinno być, z domu wyniosłem przykład jak małżeństwo nie powinno wyglądać a to za mało. Warto wiedzieć jak powinno.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Jonasz
Posty: 705
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Jonasz » 10 wrz 2019, 11:19

Pavel pisze:
10 wrz 2019, 10:45
Mam tylko jedną uwagę, może to nie tylko moje doświadczenie.
Nie tylko ;)

Pamiętam moje prze formatowanie myślenia:

Z pozycji mam żonę i dzieci.

Czyli jakiś stan posiadania, coś osiągnąłem i mogę przestać dbać, okazywać zainteresowanie tu hierarchia ważności się kłania jak coś potrzebuje czy mam braki z przeszłości to mi się coś od nich należy.
A jak nie mogę tego oczekiwać czy też nawet próby wymuszania nie pomagają no to pojawiają się pytania kogo sobie wziąłem czy też w co się wpakowałem bo mi tego nie daje.
Następuje przejście od zakochania do pogardy, żalu, desperacji i zaczyna być niewesoło.

do pozycji która powinna pojawić się w momencie składania przysięgi małżeńskiej:

od tej pory mam być mężem a przyszłości ojcem.
No i nawet jak nie wiem jak to sobie poszukam.
Dlatego wdzięczny jestem wszystkim Dziewczynom które pokazują tu siebie - zwłaszcza jak myślą, przeżywają itp.
Nie wspomnę no powiedzmy Rodzince Krokowej ;)

Wolę tu bo mamy Wspólnego Ojca niż gdzie indziej :D
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: lustro » 10 wrz 2019, 13:04

tata999 pisze:
10 wrz 2019, 10:09
s zona pisze:
10 wrz 2019, 8:28
robintom pisze:
09 wrz 2019, 21:27
....i boję się jej wyprowadzki za tydzień z dziećmi.
Chciałem się porozumieć ale znowu odbijała piłeczkę i dałem spokój.
Powiedziała np. że też nie spytałem jej jak ona się czuje po tym wszystkim. Ja zdeptany i sponiewierany mam się zapytać czy wszystko ok.? Dziwna gra.
Tato 999, to nie jest uprowadzenie rodzicielskie .

(...)
Skoro nie jest, to znaczy, że dzieci zostaną w domu? A może zostaną zabrane w uzgodnione miejsce? Nie powinno się tego ukrywać, bo inaczej to moim zdaniem wygląda na planowanie czegoś niegodziwego np. uprowadzenia. Dodam, że jeśli się rodzice nie mogą porozumieć, to może niech powierzą decyzję komuś innemu, np. sądowi.
Jeżeli rodzice mają pełną nieograniczoną władze rodzicielską, to każde z nich może zabrać ze sobą dzieci.
Wystarczy poinformowac współmałżonka, że dzieci są pod moją opieką. Dobrze, jak podane jest gdzie.

Można się zwrócić do sądu o zabezpieczenie miejsca pobytu dziecka w konkretnym miejscu, przy jednym z rodziców. Z reguły sądy przyznają takie miejsce przy matce.


Można próbować tworzyć swoje własne prawodawstwo oparte na subiektywnym "poczuciu sprawiedliwości". Ale trzeba się liczyć z przykrymi konsekwencjami tego

s zona
Posty: 3289
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: s zona » 10 wrz 2019, 13:13

Mam podobne przemyslenia ...

Lustro dziekowalam kilkakrotnie za jej "patent z pakowaniem prezentu Panu Bogu" z tym ,co jest zle we mnie ..nie radze sobie , z brakiem przebaczenienia .. Dlugo to trwalo ,ale poszlo :D

A paradoksalnie ten upadek meza , pomogl mi pozbyc sie pychy , pewnosci ,ze moge wszystko ogarnac i wiele innych " tego typu osiagniec"...

A im dluzej sie sobie przygladam , tym wiecej ulomnosci widze, ale widocznie tak musialo byc ...Ale warto bylo :)

ps Tato 999
uwazam , ze Ojciec tez moze i ma prawo wystapic z wnioskiem o zabezpieczenie dzieciom miejsca pobytu w dotychczasowym miejscu zamieszkania .. i to staralam sie wczesniej autorowi przekazac ...

tata999
Posty: 467
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: tata999 » 10 wrz 2019, 15:31

s zona pisze:
10 wrz 2019, 13:13

ps Tato 999
uwazam , ze Ojciec tez moze i ma prawo wystapic z wnioskiem o zabezpieczenie dzieciom miejsca pobytu w dotychczasowym miejscu zamieszkania .. i to staralam sie wczesniej autorowi przekazac ...
Może, może. I to, że drugi rodzic w tajemnicy knuje odizolowanie dzieci, często w zmowie (np. kowalskimi, krewnymi lub nawet obcymi) może być w mojej opinii dobrym uzasadnieniem. Jednakże idę o zakład, że postanowienie polskiego sądu będzie przeciwne do wniosku ojca.

robintom
Posty: 37
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 10 wrz 2019, 17:15

Kochani ,
Po wspólnym uzgodnieniu dzidci mają być pod opieką tzw. raz u mnie, raz u niej.
„Czuła się nie kochana” źle zrozumieliście była wg.mnie za bardzo kochana w ostatnim czasie. Dlatego zarzuciła mi, że czuje się czasami jak w więzieniu, kontrolowana itd. (pomimo tego że wychodziła i wyjeżdżała gdzie chciała) . Ok. pomarudzilemn trochę bo rzeczywiście byłem zadrosny od pewnego czasu. Pisałem wcześniej o obserwacji zmian u mojej żony i brakiem zainteresowania moją osobą. Powiedziala mi, że chciała znowu poczuć to coś (zakochanie ?)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Pantop i 19 gości