Ratowac czy nie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 03 wrz 2019, 23:25

Czesc Polacy.... 38 lat pracuje zagranica dobrze zarabiam bo tyram. Dowiedzialem się ostatnio ze, zona przyprawila mi rogi z kolega z pracy... 5 lat temu ta sama sytuacja z innym... Corka 14 lat... Oczywiscie standard, agresywny jestem, spie w weekendy, nieczuły jestem, tamten mial to, tamto, problemy dużo pisalismy itd... Proszę doradzić mi ratować to czy nie? Osobiscie nikt ze znajomych jej nie poznaje co wyprawia żona??? Pracowalem zagranicą zeby córka i żona miały dużo, komfort. Przerobilem (nazwy krajów z epitetami których nie opublikujemy - przypis moderacji). Boli jak cholera jak żona pisze z gachem muszę kończyc bo wstał (wulgarny epitet którym na forum mówimy nie - przypis moderacji), tęsknie . Pa. Czuje że nie poukładam tego w głowie. Nigdy przenigdy nie mialem nawet mysli ja zdradzic. A pracuje 4 lata na exporcie... Zjezdzam do matki Ojczyzny złoże pozew o rozwód... Boli bardzi boli... Prosze o poradę...

Pavel
Posty: 2315
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pavel » 04 wrz 2019, 17:03

Witaj na forum Tomm1981,
Na początek chciałbym przestrzec przed podawaniem szczegółów które mogłyby spowodować identyfikację ciebie i twojej rodziny. Internet nie jest anonimowy.

Zapraszam do naszych ognisk, jeśli będziesz miał taką możliwość:
www.sychar.org/ogniska

Zachęcam do czytania forum, również archiwalnego:
www.archiwum.kryzys.org
To prawdziwa kopalnia wiedzy o kryzysach i sposobach sobie w nich radzenia przez innych.

Warto również zapoznać się z polecanymi przez nas lekturami/konferencjami:
viewtopic.php?f=10&t=383

Pozycje te wymiernie pomogły mi nabyć wiedzę oraz zacząć przemianę swego życia.

Na to co robi/zrobiła żona nie masz wpływu, jej udział w kryzysie oraz zdrady to jej odpowiedzialność. Jako, że twojej żony tu nie ma, skupię się na tobie.
Warto przyjrzeć się swemu udziałowi w kryzysie, a ten częściowo sam wypunktowałeś:
-niewłaściwa hierarchia wartości
-pogoń za kasą;
-agresja
-nieczułość
-niezaspakajanie potrzeb żony (poza materialnymi).
Jeśli głębiej wejdziesz w temat, doszukasz się wielu więcej przewinień. Bardziej lub mniej świadomych.
Mi też wydawało się, że jestem całkiem dobrym mężem.
Miałem rację, wydawało mi się.
Bardzo przydatne w takim małżeńskim rachunku sumienia były dla mnie konferencje Jacka Pulikowskiego (znajdziesz je we wspomnianej liście lektur) oraz lektura forum.

Na koniec (bo bateria mi pada) zapytam jeszcze o twoją relację z Bogiem. Jak ona wygląda?

Aha, ratować na pewno warto!!! Zaczynając od uratowania siebie.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

tata999
Posty: 473
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: tata999 » 04 wrz 2019, 17:14

Również uważam, że warto ratować siebie i od tego zacząć. Na pozostałe kwestie przyjdzie czas, a załatwisz je szybciej i skuteczniej stojąc mocno na nogach.

Niestety, warto zabezpieczyć dowody na wszelką ewentualność.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 04 wrz 2019, 21:28

Jestem wierzacy. Nie zawsze chodzę do Kosciola żona tak. Juz raz modlitwy mi pomogły... Problem w tym że, nie poukladam tego w głowie... Poprostu niemoge. Najbliższa osoba wysyła mnie do pracy zagranicę po czym wbija nóż w plecy... To nie tak ze gonie za pieniedzmi ja. Jestem kompletnie antymaterialista patriota, praca zagranicą zdala od Rodziny męczyła mnie strasznie... Nie rozumiem tylko dlaczego jesli jest źle nie powiedziała mi tego tylko wbiła nóż w plecy!!!

Jonasz
Posty: 707
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Jonasz » 05 wrz 2019, 8:55

Witaj Tomm
Tomm1981 pisze:
04 wrz 2019, 21:28
Problem w tym że, nie poukladam tego w głowie...
Pavel myślę ze podpowiedział dobry sposób- ten mętlik trzeba najpierw uporządkować - oddzielić jedno od drugiego, żeby się nie mieszały.
Tak łatwiej jest spojrzeć w przeszłość.
Tomm1981 pisze:
04 wrz 2019, 21:28
Jestem wierzacy. Nie zawsze chodzę do Kosciola żona tak. Juz raz modlitwy mi pomogły...

Wiem że boli i to bardzo ale uważam że podejmowanie decyzji w bólu, na bolesnych emocjach to takie "harakiri" - szkodzenie sobie samemu.

A z drugiej strony - zwrócenie się do Boga to najlepszy sposób na ból.
Nie znam lepszego.Na uspokojenie.

Z trzeciej strony tutaj znajdziesz zrozumienie i wsparcie.

Na razie pomyśl nad tym czy to nie jest dobry sposób porządkowania.
Lepszy niż ciach i rozwód.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

s zona
Posty: 3294
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: s zona » 05 wrz 2019, 9:04

/b]
Tomm1981 pisze:
04 wrz 2019, 21:28
Jestem wierzacy. Nie zawsze chodzę do Kosciola żona tak. Juz raz modlitwy mi pomogły... Problem w tym że, nie poukladam tego w głowie... Poprostu niemoge. Najbliższa osoba wysyła mnie do pracy zagranicę po czym wbija nóż w plecy... To nie tak ze gonie za pieniedzmi ja. Jestem kompletnie antymaterialista patriota, praca zagranicą zdala od Rodziny męczyła mnie strasznie... Nie rozumiem tylko dlaczego jesli jest źle nie powiedziała mi tego tylko wbiła nóż w plecy!!!
WitajTomm,
bliskie jest mi Twoje rozdarcie .. tylko, ze u mnie juz troche czasu minelo i moge na to spojrzec juz z innej perspektywy ..

Pierwszy moj blad " na wtedy " , to bylo ...dlaczego maz postapil tak podle.. ja pracowalam z dziecmi , wiec dodatkowo widzialam to ,jako swinstwo ze strony meza .. Tylko, ze oskarzajac meza i zatruwajac swoje serce jadem wscieklosci , rozpaczy , zazdrosci .. nie pomagalam ani sobie , ani mezowi ..

Dopiero , jak zaczelam na to patrzyc , ze moge zmieniac tylko siebie, co wydawalo mi sie dziwne , skoro to nie ja narozrabialam .. zaczelo byc lepiej ..
Ale twarde granice u mnie pomogly , chociaz potrzebowalam ponad rok na ogarniecie sie ; gdyby nie forum to nie wiem , czy dalabym rade ...

Ale to Forum ma Moc i czlowiek potrzebuje czasu , zeby to przetrawic i zeby sie w nas ulezalo ..tak po Bozemu :)..

A co mi pomoglo .. przylgniecie i uwierzenie Bogu .. spowiednik , ktory mowil, ze to tylko virage , zeby z tego dobrze wyjsc na prosto...modlitwa dawala uspokojenie ..egzorcyzm malzenski odmawiany kilkukrotnie , nie jako forma zabobonu..ale to bylo takie drazenie Sakramentu Malzenstwa i uciekanie sie po pomoc , do Tego ,ktory wszystko moze i byl swiadkiem naszego sakramentu ...https://sychar.org/2017/11/29/egzorcyzm-malzenski/

Sluchanie konferencji po nocach , wertowanie forum , tego starego jeszcze .. i skoro z tylu trudnych spraw ludzie sie podnosili .. wiec to dawalo sile .. bo skoro z Bogiem , to ktoz przeciwko nam ..

To tak na szybko , to co mnie pomoglo ..a moze warto rozejrzec sie za jakims ksiedzem ,zeby pogadac o swoim zyciu ..

A jednak to sami na to poszlismy ,ze zgodzilismy sie z naszymi malzonkami ,zeby zarabiac na zewnatrz ..i rozumiem , ze to dla Rodziny .. ale Zly tez nie spi ..

A " nie mozna kochac ani byc uczciwym za dwoje" .. pamietam te slowa jednej z kobiet...

Tomm, a moze jest w Twojej okolicy Polska Misja Katolicka lub " lokalny " ksiadz , z ktorym mozna sie umowic na rozmowe .. tak o zyciu ...

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Mr.x » 05 wrz 2019, 9:45

Hej,

doskonale rozumiem co czujesz. Tzn, ja od ponad roku nie jestem ze swoją żoną i nie mogę się pogodzić z tym. Po prostu nie chce. Dalej za nią tęsknię i mam nadzieję. Natomiast to co piszą tutaj inni, to dokładnie to samo usłyszysz od psychologa, bo psycholog również Ci powie, że na zachowanie innych nie mamy większego wpływu i on może tylko pracować nad Twoim zachowaniem i pomóc Tobie. Jeśli chciałbyś pracować tez nad zachowaniem swojej żony, to tylko wspólna terapia. Nie wiem dokładnie jakie były przyczyny rozstania u Ciebie, ale jeśli moim zdaniem zawsze warto mieć nadzieję, Generalnie uważam, że nie jest tak łatwo skreślić ileś lat małzeństwa... Powodzenia..

Jonasz
Posty: 707
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Jonasz » 05 wrz 2019, 11:28

Mr.x pisze:
05 wrz 2019, 9:45
Jeśli chciałbyś pracować tez nad zachowaniem swojej żony, to tylko wspólna terapia.
Myślę, że bardzo ważne jest małe sprostowanie.
Bo podejście że ja plus psycholog z jednej strony a żona po drugiej to mi nie pasuje.
Ślub brałem z żoną a nie z psychologiem.
Wydaje mi się ze z takim podejściem to może być tylko rozczarowanie albo ucieczka.
A drugie ważne pytanie: czy na pewno idąc z żoną czy mężem idziemy w tym samym WSPOLNYM celu.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Pavel
Posty: 2315
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pavel » 05 wrz 2019, 12:05

Ja tylko dodam do powyższego, że wspólna terapia (wybór terapeuty jest niesamowicie ważny - m.i. jakość jego warsztatu i wyznawane wartości) może zaowocować tym, że druga strona ZECHCE pracować NAD SOBĄ i relacją.
Najlepsze efekty są wtedy, gdy skupiamy się na tym na co mamy bezpośredni wpływ - czyli na sobie samym.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Mr.x » 05 wrz 2019, 12:23

Jonasz pisze:
05 wrz 2019, 11:28
Mr.x pisze:
05 wrz 2019, 9:45
Jeśli chciałbyś pracować tez nad zachowaniem swojej żony, to tylko wspólna terapia.
Myślę, że bardzo ważne jest małe sprostowanie.
Bo podejście że ja plus psycholog z jednej strony a żona po drugiej to mi nie pasuje.
Ślub brałem z żoną a nie z psychologiem.
Wydaje mi się ze z takim podejściem to może być tylko rozczarowanie albo ucieczka.
A drugie ważne pytanie: czy na pewno idąc z żoną czy mężem idziemy w tym samym WSPOLNYM celu.
Sprostowanie teraz moje. Chodziło mi tylko oto, że jak idziesz sam na terapię to pracujesz tylko nad sobą. Jeśli wybierasz się z żoną, to pracujecie razem nad swoją relację. Tylko tyle. Nie chodzi o robienie jakiś obozów.. dlatego warto ustalić sobie taki cel przed terapią, lub na terapii niech każdy z Was opowie o swoim celu, czego oczekiwałby od tego. Bardzo ważne, żeby wybrać dobrego psychologa. To jest ekstremalnie wazne.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 05 wrz 2019, 12:51

Mieszkamy nadal razem. Tylko ze zona spuscila z tonu jak odkrylem namiętne teksty w tel. Z perspektywy czasu widze ze wsxystko bylo ustalane tak zeby kowalaski byl jak najczesniej przy niej. Nieraz G.... Wiii podalem reke. Nigdy nic nie mowil... Mam ochote rozprawic sie o ppoinformowac jego zone. Zastanawiam.sie kto kogo pocieszał. Mysle gdzie popelnilem blad. Chyba najlepiej jakbym odszedl z tego świata... Nie poukladam tego w głowie. Drugi raz jest cięższy... Wszystko wraca.

Pavel
Posty: 2315
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pavel » 05 wrz 2019, 17:16

Znam ten ból, przeżyłem coś podobnego, aczkolwiek personalia kowalskiego poznałem z 2 letnim opóźnieniem. Również mu podawałem rękę, właściwie nic (wg mego spojrzenia) nie wskazywało, że to może być on.

Początkowo chciałem mu spuścić porządny łomot, gorąca krew choleryka 😂, szcześliwie jednak trzymała się mnie refleksja, że to niekoniecznie po chrześcijańsku.
Że może miłosierdzie bardziej przystaje do mojego nowego pomysłu na życie.
Postanowiłem z tym pochodzić i pogadać z księdzem.
Z jednej strony, należało mu się to tak po ludzku, aby wiedział, że już na ziemi konsekwencje ruszania czyichś żon mogą być niefajne. To byłoby dość łatwe, nokaut w pierwszej rundzie.

Miłosierdzie jest dużo trudniejsze i rozmowa z księdzem mnie w tym utwierdziła. Do takich heroicznych postaw zaprasza nas Jezus.
Jednak nie jest łatwo pokonać w takiej bitwie własne ego.
Gdy go spotkam, kowalskiego oczywiście, powiem mu że wiem i pobłogosławię go. Wyśmieje mnie (zapewne tak 😂 i zapewne za plecami 😂) ale i Jezusa wyśmiewali, opluwali.
Prawdziwą siłą będzie nie użycie siły :)

Mi również na początku kryzysu rożne głupie myśli przechodziły przez głowę, szcześliwie tylko na momenty, z rozpaczy i bezradności.
Nie warto. Życie jest piękne. Masz córkę.

Ten kryzys, jeśli zechcesz, może cię uczynić silniejszym i lepszym człowiekiem.
Ból zaś może być najlepszym paliwem do tych zmian.
Tak było u mnie.
Za niecały miesiąc miną 4 lata od mojego pojawienia się na forum.
Przeżyłem kryzys, najbardziej bolesny i najtrudniejszy okres w moim życiu.
Bóg, od którego 4 lata temu byłem daleko (wierzący-niepraktykujący) wyciągnął z tego bólu i zła potężne dobro. Nie bez mojego udziału, dam sobie ten 1% ;)

Dziś jestem innym człowiekiem niż przed kryzysem.
Małżeństwo udało się uratować.
Pojawiło się dwóch pokryzysowych synów, ostatni przed miesiącem.

Nie warto się poddawać, warto zaufać Bogu a ze swojej strony zrobić maksa.
Cokolwiek się wtedy wydarzy, będziesz mocniejszy. On ma moc.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Justdb
Posty: 60
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Justdb » 05 wrz 2019, 19:10

Pavel pisze:
05 wrz 2019, 17:16

Miłosierdzie jest dużo trudniejsze i rozmowa z księdzem mnie w tym utwierdziła. Do takich heroicznych postaw zaprasza nas Jezus.
Jednak nie jest łatwo pokonać w takiej bitwie własne ego.
Gdy go spotkam, kowalskiego oczywiście, powiem mu że wiem i pobłogosławię go. Wyśmieje mnie (zapewne tak 😂 i zapewne za plecami 😂) ale i Jezusa wyśmiewali, opluwali.
Prawdziwą siłą będzie nie użycie siły :)


Nie warto się poddawać, warto zaufać Bogu a ze swojej strony zrobić maksa.
Cokolwiek się wtedy wydarzy, będziesz mocniejszy. On ma moc.
Paweł piękne słowa, piękne świadectwo. Dziekuję

Jonasz
Posty: 707
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Jonasz » 06 wrz 2019, 11:19

Tomm1981 pisze:
05 wrz 2019, 12:51
Mieszkamy nadal razem. Tylko ze zona spuscila z tonu jak odkrylem namiętne teksty w tel. Z perspektywy czasu widze ze wsxystko bylo ustalane tak zeby kowalaski byl jak najczesniej przy niej. Nieraz G.... Wiii podalem reke. Nigdy nic nie mowil... Mam ochote rozprawic sie o ppoinformowac jego zone. Zastanawiam.sie kto kogo pocieszał. Mysle gdzie popelnilem blad. Chyba najlepiej jakbym odszedl z tego świata... Nie poukladam tego w głowie. Drugi raz jest cięższy... Wszystko wraca.
Tomm poradzisz sobie.
Już sobie zaczynasz radzic. ;)
Szacun.

W Twoim wpisie dostrzegam że zaczynasz porządkować materiał.
Że dużo? W porządku.
I co z tego?
Taki jest stan faktyczny.


Pewną pomocą dla mnie było czytanie forum historii innych facetów i odkrywanie, ze nie tylko ja....

I proszę zamknij sobie raz na zawsze kierunek odejścia z tego świata.
Skrzywdzisz sam samego siebie. Nic więcej.
Jeżeli ten problem się będzie nasilał to szukaj pomocy.
Tu lub w realu jak będziesz czuł że za mało, nie wystarcza.
Ognisko Sychar w pobliżu, psycholog.

Wiesz sam wzbraniałem się długo.
Przecież do psychologa idą wariaci, nienormalni.
Tak myslałem co mnie blokowało.
A to naprawdę pomoc a nie wyrok czy osąd.
Jak będziesz czuł że ten psycholog coś nie tak nie poddawaj się, nie rezygnuj szukaj innego.
Ja trafiłem za trzecim razem. Ale nie nie popełniłem już błędu - tym razem poszedłem tylko ze sobą, zostawiając pracę, małżeństwo, żonę wszystko.

Po czasie wiem że stoczyłem walkę chyba najważniejszą: o samego siebie.
Błądząc toczyłem walkę ze samym sobą....

Wierzę w Ciebie, że wygrasz ;
Jestem pewien że Bóg też.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 06 wrz 2019, 20:56

Po konsultacjach z żona Kowalskiego wychodzi ze to juz ponad rok..
Romansu... Poznalem troche faktow od żony gacha zlapanego przy telefonie. Szkoda ze ja dowiedzialem sie po roku... Teraz skladam pozew. Czy sie zejdziemy trudno powiedziec. Przeciagne ja do konca pozwu i na ostatniej rozprawie przed ogloszeniem wyroku powiem jej ze ja kocham
Bo tak jest. Ale gniew mam potężny...
Juz wiem dlaczego straszyla mnie rozwodem jesli nie wyjade zagranice..
Powiem szczerze niemialem pojecia z kim wziolem ślub...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości