Ratowac czy nie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Maciej
Posty: 5
Rejestracja: 02 wrz 2019, 23:52
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Maciej » 06 wrz 2019, 22:53

Po ostatniej twojej odpowiedzi według mnie to sorry ale według mnie nie warto bo widać perfidnie że cię wygania by z Kowalski chodzić na legalu po osiedlu. Ja mam trochę inaczej bo u mnie porostu niby chodzi do koleżanki ale nie straszyła mnie rozwodem. Możesz spróbować z nią pogadać niby szczerze przekazać jej fakty i rzeczy które zabrałeś i postarać się coś zmienić mam nadzieję że coś da radę jeszcze zrobić trzymam kciuki i powodzenia.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 06 wrz 2019, 23:09

Pomaga mi Szwagiera ktora, przy pierwszej zdradzie zony tez mi pomagala. Powiedziala ze blad popelnilem ze, nie zlozylem pozwu o rozwod 6 lat temu. Zeby postrasxyc. Wrocilem do zony po trzech miesiacach z podkulonym ogonem z bukietem róz. A zupelnie co innne mialem zrobic. Teraz wiem co zrobic. Pozew, zero sexu miesiac. Wypady do kolegow oczywiscie na ryby tylko. I szantaz typu zmiana pracy, bo pracuje w srodowusku rozwodnikow, alkoholikow i mlodych gahów. Zeto alkolholu, to zguba narodu, sexnaturalny i poczecie dzieciatka. Odbudujemy wtedy wiezi... Szacunek. Po 40 nie bedzie skakac z chopa na chopa tylko zajmie sie macierzynstwem a ja kraju jako wsparcie....

Jonasz
Posty: 705
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Jonasz » 06 wrz 2019, 23:35

Że gniew masz potężny to mogę zrozumieć.

Ale że planujesz żonę przeciągnąć do końca pozwu to nie. Nie wiem co to oznacza.
A najbardziej to że na koniec powiesz że kochasz.

Trochę to dla mnie tak jakby zaprosić żonę do kina,potem na kolację,spedzic upojna noc a rano oznajmic że ja nienawidzisz.

Może się Ty przestraszyles i wyjechales,
Ale wątpię żeby żona się wystraszyla.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 07 wrz 2019, 2:11

Jeszcze krótka sugestia. Ja wierze że nikt nie zyje pod kopula bez przyczyny. Troszkę sie tym intetesuje. Ale mialem conajmniej dwa sygnały ze tak powiem z nieba ze cos się dzieje. Boóle w klatce, dusznosci i brak mozluwosci polykania. Tak jakby ktos dusil mnie w łózku. Oczywiscie bedac w delegacji zagranica. Dziwne uczucie jakby duch dawaj mi do zrozumienia ze moja polowka zle robi.Byl to okres dwoch tyg. Napady. Drugi to taki, kiedy jadac autostrada cos przelecialo i nagle staneły auta. Poza autostrada na pasie przy polach zjechaly sie dwa auta i wyleciala kobieta do męższczyzny rzucajac sie w objecia. Wygladalo to bardzo dziwnie i zadzwonilem do zony. W sluchawce uslyszalem cisze i po co ty mi to mowisz. Konsternacja. Teraz jestem przekonany ze, to byly znaki zeby sprawdzic co sie dzieje w domu. Niestety pochloniety praca i znecaniem zony zignorowalem to. Teraz juz wiem dlaczego tak wypytywala czemu nie jade zagranice. Bo dosc czesto zmienialem prace. Czy mam umowe o prace.
Kiedyś nawet powiedzialem ze, narazie jest 0-1 dla Ciebie. Pierwasza zdrada zony. A ona póbuj, próbuj moze mnie dogonisz. I oczywiscie pogarda u znajomych u rodziców moich wzgledem mnie. Rodzina mi mowila że, zauwazyli to wszystko wczesniej.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6338
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Nirwanna » 07 wrz 2019, 9:16

Tomm1981 pisze:
06 wrz 2019, 23:09
Pomaga mi Szwagiera ktora, przy pierwszej zdradzie zony tez mi pomagala. Powiedziala ze blad popelnilem ze, nie zlozylem pozwu o rozwod 6 lat temu. Zeby postrasxyc. Wrocilem do zony po trzech miesiacach z podkulonym ogonem z bukietem róz. A zupelnie co innne mialem zrobic. Teraz wiem co zrobic. Pozew, zero sexu miesiac. Wypady do kolegow oczywiscie na ryby tylko. I szantaz typu zmiana pracy, bo pracuje w srodowusku rozwodnikow, alkoholikow i mlodych gahów. Zeto alkolholu, to zguba narodu, sexnaturalny i poczecie dzieciatka. Odbudujemy wtedy wiezi... Szacunek. Po 40 nie bedzie skakac z chopa na chopa tylko zajmie sie macierzynstwem a ja kraju jako wsparcie....
Tomm, może będzie ostro, ale trudno.
Gniew zalał Ci mózg i przestałeś myśleć logicznie.
A ponoć rozumne i mniej emocjonalne podejście do rzeczywistości to domena bardziej panów niż pań.
Więc wracaj do tego, do czego Cię Pan Bóg powołał i zacznij myśleć - po chrześcijańsku.
Teraz jedziesz na haju emocji. Katastrofą Ci się taka jazda skończy, obstawiam. Bo zły na każde hasło "rozwód" i "pozew" zaciera kosmate łapki i wykorzysta to na 100%. A Ty mu się dajesz wciągnąć w tę gierkę.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

twardy
Posty: 1599
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: twardy » 07 wrz 2019, 11:09

Tomm1981 pisze:
06 wrz 2019, 20:56
Przeciagne ja do konca pozwu i na ostatniej rozprawie przed ogloszeniem wyroku powiem jej ze ja kocham
Bo tak jest.
Czyli najpierw chcesz zemścić się na żonie, a później chcesz ukarać samego siebie?
No bo skoro ją kochasz, to co uzyskasz wnosząc pozew o rozwód? Oddalisz przez to od siebie osobę, którą kochasz.
Rozwodząc się dasz jej wolną rękę w legalnym układaniu sobie swojego życia, wzięcia ślubu cywilnego. I Ty piszesz, że ją kochasz? Tego naprawdę pragniesz?

Ucz się na błędach innych, np. moich.
Ja zrobiłem dokładnie tak jak Ty chcesz zrobić, dlatego mówię Ci - nie rób tego, bo skrzywdzisz sam siebie.
Kochając żonę wniosłem o rozwód. Sprawa w sądzie trwała niecałą godzinę i można powiedzieć, uzyskałem to czego chciałem i....
I jak wygląda sytuacja po 10 latach?
Moja żona mieszka z kowalskim, a ja jestem tutaj, w Sycharze.
Nie popełniaj takiego samego błędu.

Trafiłeś tutaj na nasze forum. Nie ma przypadków.
Ja również tu trafiłem w czasie największego kryzysu w naszym małżeństwie. Dzięki forum zacząłem stawać na nogi i nauczyłem się najważniejszego - nie podejmuje się żadnych ważnych decyzji w emocjach.
Pozwól sobie ochłonąć. Daj sobie czas. Rozwód jest nieodwracalny - a przecież ją kochasz?

twardy
Posty: 1599
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: twardy » 07 wrz 2019, 11:13

I jeszcze jedno.
Chcesz wchodzić w cywilny związek z inną kobietą?
Chyba nie, więc po co Ci rozwód?

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 07 wrz 2019, 17:22

Chodzi o To ze, żona nie chce odejsc z pracy gdxie pracuje Kowalski... Wogole nic nie chce zmnienic dla mnie... Myslalem ze szantazem cos zmoenie. Nieusluszalem nawet przepraszam. Czy to byl blad... Nic...

twardy
Posty: 1599
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: twardy » 07 wrz 2019, 19:04

Rozumiem Cię. To trudne co teraz przechodzisz.
Czy Ty uważasz, że rozwód spowoduje, że żona zmieni pracę?
Wręcz przeciwnie, sprezentujesz jej komfort możliwości jawnego życia z kowalskim, no bo przecież mamy dzisiaj takie czasy, że na ogół społeczeństwo nie widzi nic złego w tym, że po rozwodzie ktoś układa sobie życia z kimś innym. Tego chcesz?

Zapewne nie, więc nie podejmuj pochopnie żadnej poważnej decyzji. Czytaj to forum, książki, oglądaj konferencje polecane tu na forum. Postaraj się odzyskać równowagę psychiczną. Nie masz wpływu na żonę, więc zajmij się tym na kogo masz wpływ, czyli sobą. Daj sobie trochę czasu na to wszystko.

To wszystko uda Ci się z czasem, ale pamiętaj, że bez Boga będzie Ci trudniej. Zbliżaj się więc do Niego.

tata999
Posty: 467
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: tata999 » 08 wrz 2019, 1:02

Tomm1981 pisze:
07 wrz 2019, 17:22
Chodzi o To ze, żona nie chce odejsc z pracy gdxie pracuje Kowalski... Wogole nic nie chce zmnienic dla mnie... Myslalem ze szantazem cos zmoenie. Nieusluszalem nawet przepraszam. Czy to byl blad... Nic...
Słusznie możesz czuć się zdenerwowany, moim zdaniem.

Wcześniej napisałeś, że wiesz, co robić i o szacunku. Czy miałeś go wcześniej? Nie możesz stracić czegoś, czego nie miałeś. A czy możesz go mieć w przyszłości, jeśli zrobisz tak, jak wiesz, że trzeba? Niekoniecznie, do tego potrzeba, żeby druga osoba też chciała i nic jej nie zmusi.

Pavel
Posty: 2306
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pavel » 08 wrz 2019, 12:05

Pomijając nawet to, że szantaż to kiepskie narzędzie budowania relacji, że zemsta jest nie bardzo chrześcijańska...

Bierzesz pod uwagę, że twoja próba szantażu może być tym co twojej żonie pomoże? Co ją uraduje, zamiast przestraszyć?

Podpisuję się pod słowami twardego i Nirwanny.
Ogarnij swoje emocje bo i moim zdaniem gniew (ten jest w takiej sytuacji normalny) przysłania ci zdrowe myślenie.
Tomm1981 pisze:
06 wrz 2019, 20:56
Powiem szczerze niemialem pojecia z kim wziolem ślub...
Witam w klubie, ja również. Pytanie tylko - jaka jest w tym twoja odpowiedzialność. Ja swoją znalazłem i postanowiłem się tym zająć.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 09 wrz 2019, 7:52

Wczoraj po wypiciu alkoholu, zalamala sie. Oczywiscie dostala wsparcie odemnie. Nasluchalem się ze jej sie nie chce żyć, ze rozmawialem z rodziną, jej znajomymi o niej ze jest niewierna itd... jak spojrzy im w oczy itd... ze zupelnie wyglada to inaczej. Za reke jej nie zlapalem, a byly tylko teksty pisane ktore faktycznie moglybyc wyrwane z kontekstu rozmowy... Zapytalem jak bedziesz gotowa to porozmawiajmy o tym... Ja zebym mogl ruszyc z miejsca musze wiedziec co bylo zeby nie drazyc tematu i zapomniec. Nie wiem czy wplyw na jej decyzje moze miec choroba alkoholowa rodzicow, schizofrenia matki? Musimy faktycznie isc do psychologa porozmawiac...

Jonasz
Posty: 705
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Jonasz » 09 wrz 2019, 9:08

Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 7:52
Nasluchalem się ze jej sie nie chce żyć, ze rozmawialem z rodziną, jej znajomymi o niej ze jest niewierna itd... jak spojrzy im w oczy itd... ze zupelnie wyglada to inaczej.
A rozwinęła temat jak?
Wspominałeś że to znajomi wspominali o zachowaniu żony.
Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 7:52
Ja zebym mogl ruszyc z miejsca muszę wiedzieć co było żeby nie drążyć tematu i zapomnieć.
Tomm czy reagujesz inaczej na zachowanie żony niż ostatnio?
Czy jej reakcja na "wydało się" jest taka sama czy inna?
Na błędach swoich i cudzych warto się uczyć.

Trochę z ciekawości pytam o rozmowę z zoną kowalskiego, jej reakcję....
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 09 wrz 2019, 12:10

Pisala ze jej maz jej powiedzial a dziwisz mi sie? Naposala zw on z niej nie zrezygnuje. Wiec ja skladam pozewm. Goscia lekko polame. Bo mu sie nalezy i zyje dalej. Zona dla mnie nie chce nic zmienic tyle bylem dla niej warty.... Zyc trzeba dam sobie rade...

tata999
Posty: 467
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: tata999 » 09 wrz 2019, 12:49

Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Pisala ze jej maz jej powiedzial a dziwisz mi sie? Naposala zw on z niej nie zrezygnuje. Wiec ja skladam pozewm. Goscia lekko polame. Bo mu sie nalezy i zyje dalej. Zona dla mnie nie chce nic zmienic tyle bylem dla niej warty.... Zyc trzeba dam sobie rade...
Bliskie mi takie myślenie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Pantop i 9 gości