Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

farmer
Posty: 152
Rejestracja: 15 wrz 2017, 16:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: farmer » 07 paź 2019, 9:51

Małgorzata D. pisze:
06 paź 2019, 12:58
farmer pisze:
06 paź 2019, 8:00
Witaj Małgosiu.
Wcześniej nie trafiłaś bo łajza zrobi wszystko by namieszać jak się da.
Ja usłyszałem od zony ze będzie unieważniać więc poszedłem do Sądu Duchowego po wiedze.
1. Nie ma rozwodów kościelnych i unieważnień jest tylko stwierdzenie nieważności.
2. Przesłanki muszą być przed zawarciem związku czyli te wszystkie rzeczy wymienione przez kościół. To co działo się w małżeństwie nie ma większego znaczenia.
3. Pan Bóg nie popełnia błędów skoro taką drogą jest nam dane kroczyć widać jest to potrzebne.
Dużo sił, wiary, nadziei i miłości.
Dziękuję!
Dociera do mnie jak realne są słowa, że nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, ale przeciwko pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.

W tym kontekście bardzo ważne było dla mnie uświadomienie sobie z czym mierzymy się, jako małżonkowie:
http://michalici.pl/blog/ten-demon-niszczy-rodziny

A także bardzo mocno dotarły do mnie słowa o. J. Salija w wykładzie: "Sakramentalność małżeństwa" i "Teologia małżeństwa". Jakie jest źródło związków cywilnych oraz ustaw rozwodowych.
Jaką ideologię popierają ci, którzy lekko decydują się na rozwody i odmawiają małżeństwu rangi sakramentu.

Oprócz nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa, dla mnie istotne jest również to, że nie chcę być "dziedzicem" spuścizny rewolucji francuskiej, czy ludzi, którzy dla swoich osobistych celów wypowiedzieli posłuszeństwo Kościołowi i wprowadzili rozłam.

Czy Twoja żona zrezygnowała z pomysłu składania wniosku do sądu biskupiego?
Nie mam pojęcia czy zrezygnowała mamy kontakt na poziomie sądów i smsów dotyczących dzieci. Niech próbuje jak ma taką potrzebe

Małgorzata Małgosia
Posty: 302
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 10 lis 2019, 13:41

Minął kolejny miesiąc i mojego męża nie ma. Jakby rozpłynął się w powietrzu. Widziałam go dwa czy trzy razy kiedy przyszedł na chwilę do domu (wcześniej pisząc sms, że chciałby coś zabrać).
W połowie października, po długim zastanawianiu się jak to napisać, po modlitwach nad projektem maila (taka jest moja niepewność i lęk przed tym jak on odbierze moje słowa) w końcu wysłałam wiadomość, że nie chcę rozwodu, że go nadal kocham i wierzę, że jest to kryzys, który poprzez terapię jesteśmy w stanie pokonać. Wkleiłam link do strony Sychar, gdzie jest mowa o rozwodzie.

Mąż w ogóle nie zareagował na maila, ale po tygodniu pojawił się, żeby zagłosować i widać było ewidentnie chęć odezwania się do mnie, "zagajenia". Miała przyjść moja bratowa, więc jednak uciekł.
Ale przyszedł następnego dnia i zrobił sobie kawę, ja zaprosiłam go do pokoju, w którym przebywam (mamy 2 pokoje, on sobie wybrał sypialnię, mnie przeniósł do dużego pokoju, kiedy jeszcze twierdził, że będziemy mieszkać jak koledzy i każde z nas będzie mogło przyprowadzać nowych partnerów...).
I zgodził się ku mojemu zdumieniu. Wypił kawę, podpowiadał o swoich trudnościach, pogadaliśmy o samochodach (jego konik) i było miło. Jak z kolegą.
A potem pojawił się jeszcze pod koniec października i wtedy już był jakiś nieswój, jak ktoś kto jest zmuszany do czegoś wbrew swojej woli.
A ja spokojna jak kwiat lotosu na tafli jeziora :D

Chodził nerwowo, coś tam szukał w szufladach, jednak odkładał (ostatecznie nic nie wziął), a ja sobie siedzę i herbatkę piję. W końcu wydusił z siebie, czy zgodziłabym się na rozmowę wspólną z księdzem, który prowadzi jego wspólnotę.
Z ochotą się zgodziłam, bo ja sama już planowałam, żeby spotkać się na indywidualną rozmowę w ramach spowiedzi.
I tyle.
Jak do tej pory brak jednak jakiejkolwiek propozycji z jego strony.
Czekam, modlę się egzorcyzmem i staram się nie wyobrażać sobie zbyt wiele.

Bardzo pomógł mi wątek Montiego. Co z resztą napisałam. Np. takie zdanie s zony: żebyś kiedyś nie obudził się, a obok w łóżku leży tylko twoja racja.
Albo: czy rodzice odwiesili się od ciebie?
Czy w ogóle opis konkretnych sytuacji, które dla mnie (i Montiego!) wyglądały normalnie, a wszyscy pisali, że to chore (oczywiście w delikatny sposób).

Myślę sobie, patrząc na różne opisane tutaj historie, jak trudno jest kobiecie walczyć o związek, być w pojedynkę tym filarem, który się nie zachwieje. Zawsze chciałam, żeby to facet był oparciem, walczył kiedy ja nie będę miała sił i pomysłu. A tu okazuje się, że jest odwrotnie.

Mężczyźni jakoś tak chyba naturalnie mają pomysły jak zdobywać na nowo serce kobiety, jak adorować. Co robić kiedy ona się wyprowadza i nie chce rozmawiać.
Ja czuję się jak w matrixie, bo mam wrażenie, że to ja jestem facetem, a mój mąż kobietą... Po prostu uciekł ode mnie i naprawdę nikogo nie ma. Co ja mam robić?
Nie robię nic, tzn. nie wykazuję się żadną inicjatywą wobec męża, bo nie wiem, po prostu pojęcia nie mam jak zdobywa się facetów...
Może ktoś ma jakąś radę? Czuję się strasznie dziwnie z tym wszystkim.

Plus totalnej samotności jest taki, że mam naprawdę dużo czasu na przemyślenia i do ciekawych wniosków dochodzę.
Np. odkryłam dzisiaj jaki jest język miłości męża i nagle zrozumiałam, że jego krzyki (wówczas absurdalne dla mnie), że go nigdy nie kochałam oraz że nie chce być moim mężem, bo jestem zawsze na "nie" i nie jeżdżę z nim na rowerze (nie wiem do tej pory jaki jest prawdziwy powód odejścia), mają sens jeśli spojrzy się na to w kontekście jego języka miłości oraz zranień jakich doznał od najbliższych.
Że też wcześniej tego nie widziałam...
Jak również jak zachowują się osoby pasywno-agresywne. Wypisz wymaluj mój mąż.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

jacek-sychar
Posty: 6494
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: jacek-sychar » 10 lis 2019, 15:13

Małgorzata Małgosia pisze:
10 lis 2019, 13:41
Mężczyźni jakoś tak chyba naturalnie mają pomysły jak zdobywać na nowo serce kobiety, jak adorować. Co robić kiedy ona się wyprowadza i nie chce rozmawiać.
:shock:
Chyba piszesz o sytuacji, gdy kobieta jeszcze patrzy na tego mężczyznę z jakimś zainteresowaniem, bo jak patrzy z odrazą, to "naturalnie" to raczej nie wychodzi. :(

Małgorzata Małgosia
Posty: 302
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 12 lis 2019, 8:01

jacek-sychar pisze:
10 lis 2019, 15:13
Chyba piszesz o sytuacji, gdy kobieta jeszcze patrzy na tego mężczyznę z jakimś zainteresowaniem, bo jak patrzy z odrazą, to "naturalnie" to raczej nie wychodzi. :(
W moim przypadku najgorsze jest to, że nie wiem jak jest. Mój mąż zachowuje się tak, jakby zapadł na amnezję. Mi się to nie mieści w głowie, że po prawie 10 latach razem można tak po prostu odwrócić się plecami, wytrzeć jak gumką myszką wspólną relację, nie interesować się zupełnie.
Czy powinnam od czasu do czasu coś napisać do niego, jak się czuje itp.?
Nie wiem, jestem cały czas w szoku i pod dużym jego (męża) wpływem, tzn. silne u mnie jest kierowanie się jego przyjętym teraz stylem bycia: postanowił, że nie jest moim mężem, więc na pewno tak jest i wbrew temu co ja czuję, mam się dostosować, czyli uznać, że on nie jest mężem; milczy, nie daje znaku życia, więc muszę czekać na jego pierwszy krok, bo nie mogę atakować go swoimi uczuciami - skoro milczy to nie życzy sobie kontaktu.
Z drugiej strony ta sytuacja od tego jak reagował mąż na nasze konfliktowe sytuacje różni się tylko tym, że się wyprowadził i fizycznie go nie ma. Natomiast to, że milczy, ignoruje mnie tak jakbym była obcą osobą - tak było zawsze. Tzn. taki stan obojętności i milczenia z jego strony potrafił trwać np. 2 tygodnie. Kiedyś pamiętam prawie 3 miesiące (przy czym wtedy czasami coś tam się odzywał).
Ja wtedy nie wiedziałam co mam robić.
W początkowych dniach milczenia nie zaczepiałam go, bo myślałam sobie, że każdy ma prawo jakoś przeżywać wewnątrz siebie, ułożyć sobie, przemyśleć to co się wydarzyło. Potem zaczynałam się niepokoić, bo wręcz namacalnie czułam obojętność wobec mnie, jakby te przemyślenia prowadziły do wniosku, że ja jestem najgorszym człowiekiem na świecie, który zasługuje na największą karę, na porzucenie mnie.
Wtedy nadal nie pytałam, nie prosiłam o rozmowę na ten temat, bo miałam takie poczucie, że nie mam prawa o to prosić, że nie mam żadnych praw. Więc próbowałam zagadywać, a to, że np. jest obiad taki i taki, albo czy kupić mu jakieś konkretne pieczywo. Tak jakbym próbowała pokazać, że nie dotyka mnie to co on robi, że jestem ponad to, bo go kocham i nic poza tym się nie liczy.
I kiedy po pewnym czasie on się odblokowywał, tzn. znowu (bez przepraszam, czy słowa wyjaśnienia) zaczynał uśmiechać się do mnie, rozmawiać ze mną (o swoich planach, problemach), dopiero wtedy czasami pytałam dlaczego tak długo się nie odzywał i był obcy dla mnie, a on wtedy odpowiadał, że wydaje mi się, że to ja się nie odzywałam i on się dostosował.
Taki był schemat i widzę, że cały czas w nim tkwię teraz.
Jak to zmienić?? Czy nadal mam czekać jak zwykle, na jego reakcję, pierwszy krok?
Nie wiem co mam robić, nic nie rozumiem...
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Triste
Posty: 379
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Triste » 12 lis 2019, 9:08

Małgorzata Małgosia pisze:
12 lis 2019, 8:01
jacek-sychar pisze:
10 lis 2019, 15:13
Chyba piszesz o sytuacji, gdy kobieta jeszcze patrzy na tego mężczyznę z jakimś zainteresowaniem, bo jak patrzy z odrazą, to "naturalnie" to raczej nie wychodzi. :(
W moim przypadku najgorsze jest to, że nie wiem jak jest. Mój mąż zachowuje się tak, jakby zapadł na amnezję. Mi się to nie mieści w głowie, że po prawie 10 latach razem można tak po prostu odwrócić się plecami, wytrzeć jak gumką myszką wspólną relację, nie interesować się zupełnie.
Czy powinnam od czasu do czasu coś napisać do niego, jak się czuje itp.?
Nie wiem, jestem cały czas w szoku i pod dużym jego (męża) wpływem, tzn. silne u mnie jest kierowanie się jego przyjętym teraz stylem bycia: postanowił, że nie jest moim mężem, więc na pewno tak jest i wbrew temu co ja czuję, mam się dostosować, czyli uznać, że on nie jest mężem; milczy, nie daje znaku życia, więc muszę czekać na jego pierwszy krok, bo nie mogę atakować go swoimi uczuciami - skoro milczy to nie życzy sobie kontaktu.
Z drugiej strony ta sytuacja od tego jak reagował mąż na nasze konfliktowe sytuacje różni się tylko tym, że się wyprowadził i fizycznie go nie ma. Natomiast to, że milczy, ignoruje mnie tak jakbym była obcą osobą - tak było zawsze. Tzn. taki stan obojętności i milczenia z jego strony potrafił trwać np. 2 tygodnie. Kiedyś pamiętam prawie 3 miesiące (przy czym wtedy czasami coś tam się odzywał).
Ja wtedy nie wiedziałam co mam robić.
W początkowych dniach milczenia nie zaczepiałam go, bo myślałam sobie, że każdy ma prawo jakoś przeżywać wewnątrz siebie, ułożyć sobie, przemyśleć to co się wydarzyło. Potem zaczynałam się niepokoić, bo wręcz namacalnie czułam obojętność wobec mnie, jakby te przemyślenia prowadziły do wniosku, że ja jestem najgorszym człowiekiem na świecie, który zasługuje na największą karę, na porzucenie mnie.
Wtedy nadal nie pytałam, nie prosiłam o rozmowę na ten temat, bo miałam takie poczucie, że nie mam prawa o to prosić, że nie mam żadnych praw. Więc próbowałam zagadywać, a to, że np. jest obiad taki i taki, albo czy kupić mu jakieś konkretne pieczywo. Tak jakbym próbowała pokazać, że nie dotyka mnie to co on robi, że jestem ponad to, bo go kocham i nic poza tym się nie liczy.
I kiedy po pewnym czasie on się odblokowywał, tzn. znowu (bez przepraszam, czy słowa wyjaśnienia) zaczynał uśmiechać się do mnie, rozmawiać ze mną (o swoich planach, problemach), dopiero wtedy czasami pytałam dlaczego tak długo się nie odzywał i był obcy dla mnie, a on wtedy odpowiadał, że wydaje mi się, że to ja się nie odzywałam i on się dostosował.
Taki był schemat i widzę, że cały czas w nim tkwię teraz.
Jak to zmienić?? Czy nadal mam czekać jak zwykle, na jego reakcję, pierwszy krok?
Nie wiem co mam robić, nic nie rozumiem...
Jestem w identycznej sytuacji.
Mój mąż także przestał się odzywać, od miesiąca znaku życia nie dał.

I wiesz co ? zajęłam się sobą i swoim życiem a przestałam już czekać.
I odkąd przestałam się wpatrywać w telefon moje życie stało się piękniejsze.
żyje mi się lepiej, spokojniej, łatwiej :)

jacek-sychar
Posty: 6494
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: jacek-sychar » 12 lis 2019, 9:27

Małgorzata Małgosia pisze:
12 lis 2019, 8:01
W moim przypadku najgorsze jest to, że nie wiem jak jest. Mój mąż zachowuje się tak, jakby zapadł na amnezję. Mi się to nie mieści w głowie, że po prawie 10 latach razem można tak po prostu odwrócić się plecami, wytrzeć jak gumką myszką wspólną relację, nie interesować się zupełnie.
Czy powinnam od czasu do czasu coś napisać do niego, jak się czuje itp.?
W momencie odejścia żony mieliśmy 24 lata stażu małżeńskiego. Od tej pory minęło 9 lat. Widziałem żonę 3 razy. Dwa razy na sprawie rozwodowej i raz u notariusza. Na początku próbowałem do żony dzwonić w sprawie dzieci, ale szybko okazało się, że dzieci nie są jej w głowie, więc sam zacząłem podejmować w sprawie najmłodszego (mieszkał ze mną). Starsze dzieci były już pełnoletnie lub prawie pełnoletnie, więc problemu nie było.
Nie rozmawiałem więc z nią od jakiś 8 lat.

Ale potwierdzam to:
Triste pisze:
12 lis 2019, 9:08
I wiesz co ? zajęłam się sobą i swoim życiem a przestałam już czekać.
I odkąd przestałam się wpatrywać w telefon moje życie stało się piękniejsze.
żyje mi się lepiej, spokojniej, łatwiej

Pustelnik

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Pustelnik » 12 lis 2019, 9:29

jacek-sychar pisze:
10 lis 2019, 15:13
Małgorzata Małgosia pisze:
10 lis 2019, 13:41
Mężczyźni jakoś tak chyba naturalnie mają pomysły jak zdobywać na nowo serce kobiety, jak adorować. Co robić kiedy ona się wyprowadza i nie chce rozmawiać.
:shock:
Chyba piszesz o sytuacji, gdy kobieta jeszcze patrzy na tego mężczyznę z jakimś zainteresowaniem, bo jak patrzy z odrazą, to "naturalnie" to raczej nie wychodzi. :(
Hmm,
A może mężczyzna "ma" lub "ma (!) mieć" wgrane takie oprogramowanie "zdobywcy", w jakiś sposób podobne do "software" przedstawiciela handlowego w postaci modułu : "jak Cię wyrzucą drzwiami to staraj się (i to grzecznie) wchodzić ... oknem".

Nie mam nic przeciwko przedstawicielom handlowym, zaiste i taka praca jest społeczeństwu potrzebna. Chociaż wiem, że mam raczej .. "anty-predyspozycje" w takim kierunku :lol: , ale są i inne możliwości zarobkowania na szczęscie (dla mnie) ... .

Ale trochę nie lubię stereotypów - meżczyżni to to czy tamto ... (tak mają, tak powinni) Tak już mam ... 8-)

I pozdrawiam ;)

burza
Posty: 411
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: burza » 12 lis 2019, 9:56

Malgorzato, u mnie to trwa to co u ciebię już 4 lata.Natomiast,chce ci powiedzieć że,ja też długo nie mogłam pojąć czemu tak mój mąż mnie traktuje.Jest to ciężkie ale trzeba koniecznie zająć się sobą i funkcjonować bo inaczej zwarjujesz po prostu na tą chwilę tak jest .Ktoś kiedyś, mi napisał mądre slowa czy chciałabym abym miała takiego męża jak teraz się zachowuje to odpowiedź brzmi nie.I uważam że, Bóg wie co robi.Trzymaj się

Jonasz

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 12 lis 2019, 13:28

Małgorzata Małgosia pisze:
10 lis 2019, 13:41
Mężczyźni jakoś tak chyba naturalnie mają pomysły jak zdobywać na nowo serce kobiety, jak adorować. Co robić kiedy ona się wyprowadza i nie chce rozmawiać.
Przyznaję Małgorzato że to stwierdzenie obudziło moje wspomnienia ;)
Rzeczywiście w wieku 15 lat i trochę więcej miałem takie pragnienie.
I to pragnienie napędzało moją wyobraźnię w tamtym czasie.
Przypominają mi się moje pomysły, które powstawały kiedy no po prostu byłem zakochany w tej czy tamtej. :lol:
No dzisiaj na pewno nawet pod wpływem biopaliwa tudzież innych rzeczy niedozwolonych bym się na to nie zdecydował.
Wyglądałbym w obecnej fizycznie powłoce chyba śmiesznie nawet. ;)
Taka rycerskość...
Tylko z czasem po kilku latach małżeństwa ona zaczęła zanikać.
Tak dziś myślę że bardzo dobrze.
Że to naturalne i zdrowe chyba.
Był taki trudny czas dla mnie przed 40-ką - ot męski kryzys.
Nie wiem co by było, gdybym się z nim nie pożegnał - momentami dochodzi do mnie że być może nawet chcąc go sztucznie podtrzymać czy też wskutek poddania się jemu zamieniłbym zonę na inny - w domyśle oczywiście - młodszy model.
Pewnie w domyśle mniej gadatliwy, może i mniejszy rozmiar noszący. :D
Bo już było trochę po ślubie, akurat 7 lat mijało, było już nie tak, coś nawarstwiało i zaczynało brzydko pachnieć.
Tak że w moim odczuciu to że zniknął uchroniło mnie przed popełnieniem poważnego błędu.
Wiesz co w kominku nie musi być duży ogień jak podczas rozpalania żeby było ciepło - wystarczy rozżarzony węgiel czy drewno.

Małgorzata Małgosia
Posty: 302
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 12 lis 2019, 16:48

Dziękuję Wam za trudne słowa :)
Bo naprawdę to jest dla mnie trudne nie robić NIC. Zawsze coś kombinowałam, zastanawiałam się, on - mam na myśli mąż - był centrum mojego świata.
Trudne dodatkowo jest jeszcze to, że obecnie, do końca stycznia siedzę sama w domu. SAMA. Jestem już trochę bardziej sprawna, jeżdżę metrem na rehabilitację 2x w tygodniu, ale wielu rzeczy jeszcze zrobić nie mogę. I wtedy myślę. A ja mam duże pokłady melancholii w sobie. Wyszło mi, że mam temperament sentymentalny. Mój cały świat rozgrywa się wewnątrz i pewnie przez to za dużo myślę.
Tak bardzo chciałabym być ponad to, już sobie poradzić, a tu im dalej w las tym trudniej.
Dużo łatwiej było na początku, wtedy nie miałam zupełnie potrzeby odzywać się do męża i rady, żeby zająć się sobą były dla mnie proste do realizacji i oczywiste. Teraz mąż prawie codziennie mi się śni, łapię się na tym, że kiedy słyszę dźwięk smsa to moje serce wyrywa się: "to od niego". I ciągle "biję się" po łapkach.
Ostatnio, w ramach moich wewnętrznych wędrówek (z książkami i konferencjami), zaczął nagle wyłaniać mi się obraz DDD jeśli o mnie chodzi, co jest dla mnie szokujące. I mam takie wrażenie, że ta tęsknota za nim to też dlatego, że ja już tyle rzeczy o sobie zrozumiałam, zmieniłam się, niech on to zobaczy, doceni i wróci....
A czytając Wasze komentarze uświadamiam sobie ze smutkiem, że ta moja "wielka" zmiana to malutki kroczek do przodu, nic wielkiego.
Cały czas tkwię w starych schematach, jestem uwieszona na mężu, współuzależniona. Mam nierealne spojrzenie na role męskie (Pavel 15-stolatek mnie "zastrzelił" :) ) i pewnie to samo jeśli chodzi o rolę kobiety w związku.

Ale mi trudno.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Małgorzata Małgosia
Posty: 302
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 12 lis 2019, 16:49

O przepraszam, ten 15-latek to Jonasz nie Pavel, pomyliłam się :)
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Małgorzata Małgosia
Posty: 302
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 12 lis 2019, 16:55

burza pisze:
12 lis 2019, 9:56
Malgorzato, u mnie to trwa to co u ciebię już 4 lata.Natomiast,chce ci powiedzieć że,ja też długo nie mogłam pojąć czemu tak mój mąż mnie traktuje.Jest to ciężkie ale trzeba koniecznie zająć się sobą i funkcjonować bo inaczej zwarjujesz po prostu na tą chwilę tak jest .Ktoś kiedyś, mi napisał mądre slowa czy chciałabym abym miała takiego męża jak teraz się zachowuje to odpowiedź brzmi nie.I uważam że, Bóg wie co robi.Trzymaj się
Dziękuję Burzo, prawda jest taka, że ja tak samo nie chciałabym męża takiego jak jest teraz. Ale to rozum, logika. A serce - które jak odkrywam jest chore i okropnie trudno jest mi wyrwać się samej z takiego schematu myślenia - chce go najgorszego jaki tylko może być, żeby tylko był.
Kiedy słucham o DDA/DDD i nadawaniu tożsamości przez innych, to nagle otwierają się mi oczy.
W sumie to cieszę się, bo pierwszy chyba raz słuchając na ten temat (fajna audycja nagrana 7 lat temu, w której biorą udział twórcy Stowarzyszenia Od-Do), myślę wyłącznie o sobie, a nie szukam rozwiązań u męża.

Bóg wie co robi, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, muszę sobie to powtarzać.
Chciałabym wyzwolić się z takiego magicznego myślenia, fantazjowania, jakby to było cudownie, gdyby mój mąż się odmienił - żebym nauczyła się czekać nie czekając. Chciałabym umieć to już.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9310
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Nirwanna » 12 lis 2019, 19:25

Małgorzata Małgosia pisze:
12 lis 2019, 16:55
Chciałabym umieć to już.
Wtedy z dużym prawdopodobieństwem - nie doceniłabyś wówczas tego ;-)
Doceniam to, nad czym się napracowałam solidnie, doceniam również gdy napracowałam się, efekty są, ale małe, i to łaska Boże wynosi mnie na kolejne stopnie i szerokie wody.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

somnium
Posty: 120
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: somnium » 12 lis 2019, 22:48


I kiedy po pewnym czasie on się odblokowywał, tzn. znowu (bez przepraszam, czy słowa wyjaśnienia) zaczynał uśmiechać się do mnie, rozmawiać ze mną (o swoich planach, problemach), dopiero wtedy czasami pytałam dlaczego tak długo się nie odzywał i był obcy dla mnie, a on wtedy odpowiadał, że wydaje mi się, że to ja się nie odzywałam i on się dostosował.
Tylko czy sama nie odpowiedziałaś sobie co powinnaś zrobić,
co podpowiada nie innych a Twoje serce?

Tylko ten ewentualny odzew z lekkim dystansem neutralnie aby się nie wkręcać samej za bardzo.
I niech Bóg będzie z Tobą i doda Tobie sił.
Otaczam modlitwą - tylko tyle i aż mogę.
Reszta w Twoim sumieniu i rozeznaniu.

Dodam, że doskonale rozumiem to uwieszenie do współmałżonka.
Też tak mam i też staram się odwieszać (chyba z coraz lepszym skutkiem) .... ale nadal jak najbardziej czekać.
Wiem, że jeżeli nie zdarzy się cud to zamknąłem sobie drogę do powrotu ale rozmawiamy z żoną normalnie
(przede wszystkim o dziecku)
Jednak niemal w każdej "stykowej" sytuacji widzę jak różnymi językami cały czas mówimy.
I wówczas staram się nie unosić - trzymać emocje na wodzy, bo już się nauczyłem, że często Żona nie ma nic złego na myśli tylko artykułuje to w niezrozumiały dla mnie sposób. Oczywiście w 2 stronę też raczej tak niestety działa.


Mt 18,21-35: Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.
Ostatnio zmieniony 12 lis 2019, 22:56 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Jonasz

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 12 lis 2019, 22:58

Mnie Bóg wyzwalal z takiego stanu ładnych parę lat.
Łagodnie delikatnie na początku A później po ojcowsku i jak chlopa a jakze.
Jeszcze prostuje i utrwala.
Wiesz ze wczorajsze swieto narodowe mimowolnie skierowalo mnie na... własne poczucie niepodleglosci :lol:
Uśmiałem się serdecznie i z radością.
Być dumny z bycia Polakiem i dumny z samego siebie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości