Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9650
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Nirwanna » 31 paź 2019, 13:40

Chwała Panu! :-D
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Marzena6745
Posty: 26
Rejestracja: 12 gru 2018, 21:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Marzena6745 » 31 paź 2019, 14:21

Chwała Panu! Chwała Maryi! ❤️

Lawendowa
Posty: 4253
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Lawendowa » 31 paź 2019, 14:29

Chwała Panu !
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

s zona
Posty: 3503
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: s zona » 31 paź 2019, 16:41

Minu pisze:
31 paź 2019, 13:27

Dziękuję Jezu, dziękuję Tobie Maryjo-Matko Pięknej Miłości, dziękuję Wam wszyscy Święci i Aniołowie za walkę o mojego męża, o moje małżeństwo.
Amen :)

Sama_mama
Posty: 80
Rejestracja: 04 kwie 2019, 11:49
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Sama_mama » 31 paź 2019, 17:02

Chwała Panu !

Astro
Posty: 449
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Astro » 31 paź 2019, 19:06

Chwała Panu !
Cieszę się twoim szczęściem.
Jak to teraz wygląda?
Czy coś rozmawialiscie? Może być za wcześnie , a i tak w końcu będziecie musieli podejmować trudne tematy.
Sam nie wiem jak bym zareagował i co robił .
Astro

Minu
Posty: 78
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 22 lis 2019, 13:38

Dziękuję za wszystkie miłe słowa.
Jeśli chodzi o pytania zadane przez Astro, to śpieszę z wyjaśnieniami...Od ponownego zamieszkania męża minął miesiąc...bardzo bardzo trudny miesiąc...Nasza sytuacja nie wygląda niestety najlepiej...można powiedzieć, że żyjemy jak współlokatorzy...Mąż nadal bardzo dużo pracuje, w zasadzie cały dzień spędza poza domem, weekendy również albo w pracy albo u rodziców. Nie rozmawiamy i nie rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło. Mąż unika wszelkich rozmów...jest nieobecny, nie angażuje się też w sprawy 'domowe' i te sprawy również go nie interesują...praktycznie się mijamy...i absolutnie nie chcę i nie będę się tutaj żalić ale prawda jest taka, że powrót małżonka do domu po dłuższej przerwie, separacji, zdradzie itd. to tak naprawdę połowa sukcesu...połowa tej trudnej drogi...Może nie powinnam tego mówić, ale ja w tym momencie czuję się bardziej samotna niż wtedy jak męża nie było w domu...Cały czas zastanawiam się, co mogę jeszcze zrobić, jak to wszystko uratować? Myślałam, że teraz będzie już tylko lepiej...myliłam się...Jedna osoba nie jest w stanie uratować małżeństwa... Ale jak zmienić podejście męża?...nie wiem...Pozostaje mi tylko modlitwa do Ducha Świętego.

Pavel
Posty: 3227
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Pavel » 03 gru 2019, 18:44

Po mojemu trzeba robić dokładnie to samo co przed powrotem - zaufać Bogu, a samemu pracować nad sobą. Tej pracy, wiedzy którą absolutnie posiąść i wcielać w życie jest ogrom.
Współmałżonek może dołączy z czasem...
Ale naszym obszarem odpowiedzialności jesteśmy my sami.
Mirakulum porównała powrót do wyprawy w Himalaje i ja się z nią zgadzam. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Minu
Posty: 78
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 17 gru 2019, 7:34

Kochani, ponownie padam na kolana i proszę Was o pomoc...Wczoraj z ust męża znowu padły słowa,ze mnie nie kocha i że nie chce ze mną być,że jest nieszczęśliwy a do powrotu zwyczajnie się zmusił,bo myślał że coś się zmieni z jego strony. Myślałam,ze się chociaż trochę uodpornilam na te słowa....Ale boli jeszcze bardziej...boli jeszcze mocniej bo powrót męża do domu dał mi taką nadzieję,którą znowu mi odbiera... Mąż powiedział że się stara ale nie może/nie umie zmienić nastawienia do mnie...Tak,jak pisałam wcześniej mąż po powrocie zachowywał się jak by był z nami za karę...nadal praca,wieczory przy komputerze, weekendy u swoich rodziców. Prawie w ogole nie rozmawiał, nie interesował się codziennymi sprawami. Gdy próbowałam się do niego zbliżyć,odtracał mnie....Tlumaczylam mu,ze kryzys trwa prawie 3 lata a on po powrocie mieszka 1,5 mca...ze to za krótki czas żeby coś zmienić,naprawić...A na pytanie czego by chciał,odpowiada że chce być szczęśliwy...A jak pytam,co by się musiało wydarzyć/zmienić żeby znowu był szczęśliwy odpowiada że nie wie bo on chyba przez te 11 lat nie był szczęśliwy w ogóle...Potem dodał ze on tak naprawdę nie wie czego chce...
Błagam, pomóżcie...doradzcie coś...
Czy komuś udało się wyjść z takiego kryzysu?Jeśli tak,to w jaki sposób?
Naprawdę nie wiem co robić i jak postępować...
Nie chcę żeby mój mąż był nieszczęśliwy ale czy to oznacza że mam zgodzić się na jego definitywne odejście=rozwód?...Myślę ze on na to czeka...żeby to była jednak moja decyzja...
Tak szkoda mi naszej córki...najpierw musiala sie uporac z tym ze sie tata wyprowadził, potem że wrócił ( chodź nadal jak odbieram ja z przedszkola pyta,czy tata dzisiaj przyjedzie i czy będzie nocować)...A teraz że znowu odejdzie...
Wiem,że każdy z nas przeżywa tutaj swoje dramaty a ten okres przedświąteczny i świąteczny nie jest i nie będzie łatwy ale życzę nam wszystkim takiego wewnętrznego spokoju, wytrwałości,znalezienia w sobie tej siły na pokonywanie tych trudności. Niech Bóg ma nas w swojej opiece.

nałóg
Posty: 2731
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: nałóg » 17 gru 2019, 9:53

Minu pisze:
17 gru 2019, 7:34
Wczoraj z ust męża znowu padły słowa,ze mnie nie kocha i że nie chce ze mną być,że jest nieszczęśliwy a do powrotu zwyczajnie się zmusił,bo myślał że coś się zmieni z jego strony.
Minu....czy to była odpowiedź na Twoje pytania?
Minu pisze:
17 gru 2019, 7:34
Mąż powiedział że się stara ale nie może/nie umie zmienić nastawienia do mnie...
No cóż....... czy Ty miała np. jakieś złamanie? zabieg? Byłaś w ciąży i rodziłaś...... czy nie potrzebowałaś czasu na rekonwalescencję? kiedyś połóg trwał ca 6 tygodni.....
Po ostrym kryzysie pozostają rany, potrzeba czasu aby się zabliźniły
Minu pisze:
17 gru 2019, 7:34
Mąż powiedział że się stara ale nie może/nie umie zmienić nastawienia do mnie...
A Ty niecierpliwie oczekujesz "pełnego" powrotu do relacji jak z narzeczeństwa?? no cóż..... to jest swoista rekonwalescencja po ciężkim np.wylewie i tylko czas,cierpliwość i ćwiczenia mogą pomóc w powrocie do sprawności, choć gwarancji nie ma że do 100%.
Minu pisze:
17 gru 2019, 7:34
Potem dodał ze on tak naprawdę nie wie czego chce...
Nie radzi sobie pewnie z własnymi emocjami i uczuciami i te uciekanie w pracę, komp i milczenie to taka "tabletka" na dyskomfort .....może na wyrzuty sumienia i poczucie winy.

A jakbyś -to co jest standardem sugerowanym na forum: zajmij się sobą.....zadbaj o swój wygląd....... może jakieś wyjście z domu gdy mąż jest w domu i może zając się córką......... może jakaś muzyka którą lubisz...... lektury polecane na forum np." Miłość potrzebuje stanowczości"..... może spotkanie i mityng w ognisku Sycharu....... może wsparcie psychologiczne..... a docelowo terapia....
Może to wyglądać z pozoru na manipulację, lecz nią nie jest bo do tej pory coś robiłaś i nie przynosiło to pożądanego efektu, wiec czas zacząć robić "to samo lecz inaczej".
Małżeństwo to relacja a każda relacja to potencjalne zranienia........ aby ta relacja ,dialog, porozumienie było miłe i owocne potrzeba codziennej pracy.
I tu uwaga: zajmuj się sobą, swoimi zmianami postrzegania rzeczywistości , zmieniaj siebie (a nie otoczenie) a pod wpływem Twoich zmian ma szansę zmienić się tez i Twoje otoczenie, a już na pewno zmieni się postrzeganie tego otoczenia
Szybko się psuje ;lecz naprawia się długo..... to bieg długodystansowy bo do końca życia
PD

Znasz Modlitwę o Pogodę Ducha? Jak trudno, ciężko i smutno to sugeruję powtarzanie jej jak "mantry" ....aż do uspokojenia emocji:

Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził/a się z tym,
czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał/a to,
co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał/a jedno od drugiego.

Minu
Posty: 78
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 17 gru 2019, 17:14

Dziękuję "Nałóg" za cenne uwagi.
Słowa męża to była reakcja/odpowiedź po tym jak próbowałam się przytulić do niego, jak wrócił z pracy. Poczułam taką wielką potrzebę przytulenia się do niego i to był impuls z mojej strony, który wywołał skutek odwrotny od zamierzonego.Najpierw mnie odtrącił a na pytanie, co się dzieje...padły te wszystkie słowa...to tak w wielkim skrócie...

MaryM
Posty: 230
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: MaryM » 30 gru 2019, 9:40

Minu pisze:
17 gru 2019, 17:14
Dziękuję "Nałóg" za cenne uwagi.
Słowa męża to była reakcja/odpowiedź po tym jak próbowałam się przytulić do niego, jak wrócił z pracy. Poczułam taką wielką potrzebę przytulenia się do niego i to był impuls z mojej strony, który wywołał skutek odwrotny od zamierzonego.Najpierw mnie odtrącił a na pytanie, co się dzieje...padły te wszystkie słowa...to tak w wielkim skrócie...
Przytulam Cię i łączę w modlitwie....

Minu
Posty: 78
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 30 gru 2019, 13:53

Dziękuję MaryM za przytulenie i modlitwę. Dzisiaj szczegolnie tego potrzebuję,bo jestem w totalnej rozsypce.... Święta z córką i mężem spędziliśmy u jego rodziców...To był b.trudny czas bo mąż praktycznie się do mnie nie odzywał a ja udawalam przed rodziną i tesciami,że wszystko jest ok. Wieczór przed odjazdem poszłam do męża do pokoju (sypiamy osobno,ja śpię z córką) i na pytanie o której jutro wracamy do domu odpowiedział,ze on już nie wraca...że zostaje...ze to nie ma już sensu a te niecałe 2 miesiące to była dla mnie próba/szansa, której z tego wynika nie przeszłam... I wiecie co? Myślałam że z czasem człowiek radzi sobie z takimi emocjami i się uodparnia na takie słowa/ciosy...ale myliłam się...boli jeszcze bardziej niż za pierwszym razem...bo teraz była ta nadzieja...Nie wiem czy dobrze zrobiłam ale wyprosilam u męża jego przyjazd do domu bo dosłownie kilka dni przed swietami wróciłam do pracy i nie miałam co zrobić z córką (wcześniej było ustalone ze mąż zostanie z córką na czas tej przerwy swiatecznej)a ja mam spokojnie pracować. To tez dla mnie bardzo stresująca sytuacja (powrót po ponad 3 latach). Mąż praktycznie milczy. Mam wrażenie,że on już od dawna ma podjętą decyzję a to było tylko takie danie szansy na zasadzie " no przecież probowalem" nie wyszło, trudno. Mam spokojne sumienie.... Przepraszam ze piszę o tych sprawach ale kilka dni przed świętami mąż zainicjował zbliżenie po którym był taki rozdrazniony i powiedział że ma nadzieję,ze sobie niczego po tym nie obiecuję bo u niego nic się nie zmieniło. Że on to traktuje przedmiotowo. Strasznie to wszystko boli...Powiem Wam że po takich słowach i gestach odrzucenia poczucie wartości sięga dna... Chyba znowu jestem w punkcie wyjścia i to co udało mi się przez ten czas wypracować gdzieś wyparowalo...Proszę Was o modlitwę... o siły i rozeznanie w tej całej sytuacji...

MaryM
Posty: 230
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: MaryM » 30 gru 2019, 15:21

Kochana, rozumiem co przechodzisz, bo mam totalnie obcego człowieka w domu jeszcze przez jakiś czas, z tym, że bez żadnej opcji wracam na próbę. Podjął decyzję i czeka na wyprowadzkę. Jedyne co dobre, to miło ze mną rozmawia odpowiadając na pytania, bo wcześniej poniżające milczał, odwracał wzrok - pełen pakiet pt Odrzucenie... ze łzami poprosiłam, abyśmy byli przyjaciółmi, na co się żachnął, ale po tygodniu mojej „pogody ducha” rozmawia jak ze średnio lubianą koleżanką z innego działu. Ale przynajmniej patrzy przez kilka sekund. Jest już myślami w innym, lepszym życiu - cokolwiek to oznacza. Ja pokazuję pogodę ducha ale mam permanentne kołatanie serca. Nie dam mu jednak satysfakcji- ktoś mi tu napisał, że jestem córką Króla i te słowa wyrywam sobie w sercu... a jeśli chodzi o synów, to bez skrupułów pytam- jak widzisz to i to... na ile możesz cośtam... czy powinnam poszukać opiekunki na środę dla młodszego bo mam delegację na targi czy dasz radę. Zostawiam mu furtkę na tak/ nie ale za żadne skarby nie usłyszy już ode mnie skargi i narzekania. Natomiast wciąż czuję wbity nóż, który ktoś bezustannie przekręca. To potrwa. Ale czytanie, ze inni mają podobnie i nie umarli a jakoś sobie radzą pomaga. Logicznie myśląc nie możemy się posypać! Musimy życ dla dzieci i to w taki sposób, by oszczędzić im syndromu ofiary. W pracy nie mogę się posypać bo bez kasy (małej bo małej) zostanę i nawet wtedy za fitnes nie zapłacę, na który się zapisałam, aby dobić grafik i i mieć coś swojego... trzymajmy się w modlitwie, gdy zadbamy o siebie Bóg sam wystarczy....

Nino
Posty: 511
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Nino » 30 gru 2019, 17:57

Minu, to co piszesz, nie wróży dobrze... Doskonale znane mi reakcje: milczenie, odrzucenie, bardzo bolesne słowa. My z mężem rozchodzimy się tak i schodzimy już kilka lat. Po każdym zejściu się, coraz gorsze zejście w dół... :( Mam swój wątek, więc możesz doczytać).

Też za każdym razem miałam takie odczucie, że nasze zejście się nie skutkuje poprawą. Że mąż uparcie powraca do starych schematów. Że nie naprawia niczego świadomie, a raczej chce, aby zdarzył się jakiś cud, który się nie zdarza...

Pytanie: czy ja również nie powracałam do starych schematów? Czy również nie liczyłam na cud?

Mój mąż uważa, że jego najbardziej znaczącym wkładem w związek ( gdy jest ze mną ) jest to, że po prostu jest. Potem ja psują wszystko, bo go nie akceptuję takim, jaki jest. Ja nie akceptuję jego zachowań, np. związanych z jego pracoholizmem, ale mąż nie rozumie i nie przyjmuje mojego przekazu. Błędne koło.

Nie wiem, jak wyjść z tego impasu. Niedawno nasz syn powiedział, że ma wrażenie, że ojciec już dawno podjął decyzję... Dzieci i cała rodzina pragnie, abym się wreszcie rozwiodła. Jestem jeszcze młoda, atrakcyjna, wykształcona, mam dorosłe dzieci... "Zobaczysz, jeszcze ułożysz sobie życie z kimś fajnym": słyszę...

Ale rodzina nie zna niuansów naszego małżeńskiego życia. Nawet my z mężem zatraciliśmy już szerszą perspektywę. Te niuanse i niuansiki zna tylko Bóg.

Mąż jest owładnięty teraz myśleniem o sobie, ja walczę z emocjonalnym bólem, poczuciem straty, niepewnością...

Tyle prób - i wszystkie nieudane :(

Jednak między każdym zejściem się i rozejściem były jasne dni i tygodnie. Była czułość i bliskość. Tylko coraz rzadsza, coraz bardziej pokaleczona, bo przecież w życiu są i inne problemy: nie tylko ona i on, które też sprowadzają człowieka do parteru...

Bardzo, ale to bardzo Ci współczuję i kompletnie nie wiem, co poradzić? Sama jestem rozdarta i pełna wątpliwości.

Nie łatwo nauczyć się być szczęśliwym bez niego (i bez kogokolwiek innego, jeśli faktycznie che się zachować wierność małżeństwu sakramentalnemu ). Sama pytam o poradę na tym forum.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości