Ratowanie małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

BASIK
Posty: 19
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 25 wrz 2019, 13:39

Witam,
Jestem tutaj nową osobą, która ma bardzo duży problem ze swoim małżeństwem. Otóż jest to problem raczej podejścia mojego męża do kościoła katolickiego, do posłuszeństwa żony itp.
Obecnie mój mąż od dwóch lat należy do kościoła mocy z Warszawy, który to kościół prowadzi małżeństwo Cerońskich. Mam bardzo duże obawy co do tego kościoła ( może się mylę ,ale nie podoba mi się to jak oni ludźmi manipulują), już nie wiem, gdzie mam szukać pomocy, jestem wykończona psychicznie. Słysze tylko, ze idę złą drogą, kroczę w ciemności, że idę do piekła. Jak człowiek to słyszy, powoli zaczyna popadać w przygnębienie. Trzyma mnie moja córka, która ma 17 lat, też cierpi z powodu braku ojca w domu. Nie zaznaczyłam na początku, ze mój mąż się wyprowadził z domu, to , ze z nim nie poszłam do Kościoła Mocy , to , ze nie jestem mu posłuszna (moją decyzją było , aby nie pójść za nim),wiec uważa, że go zostawiłam , ze nie jestem przy nim itp. Dnia 31.12.2018r. wyprowadził się z domu. On uważa, ze kroczy za Jezusem, a ja za nim nie chce pójść. Nie chce uczestniczyć w spotkaniach tego kościoła , bo one mnie przerażają. Byłam u Dominikanów w Krakowie, ale niestety ojciec z którym rozmawialiśmy został przeniesiony do Warszawy. Mój mąż uważa się za proroka ( powstała teraz szkoła proroków w Warszawie), zresztą w tej wspólnocie jest wiele osób które uważają się za proroków, za widzących itp. Może ktoś tutaj z forumowiczów spotkał się z takim problem i mógłby mi pomóc znaleźć pomoc, aby można było uratować to małżeństwo. Jedynie póki co mój małżonek przeciwstawił się grupie i powiedział, że nie będzie się rozwodził, bo niestety tak mu doradzali, bo oni uważają , ze tylko małżeństwa nowonarodzone są ważne. Odejście mojego męża bardzo wpłynęło na nasze małżeństwo, zresztą 10 lat temu odszedł do innej kobiety i mieszkał z nią. Po raz kolejny zostaje sama , czy tak ma wyglądać małżeństwo. Czy, aby napewno takie ma być posłuszeństwo żony, pójśc tam gdzie mąż, bez wzgledu na wszystko?

Al la
Posty: 1155
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Al la » 25 wrz 2019, 22:55

Witaj, BASIK, na naszym forum.
Jeżeli tu trafiłaś, to prawdopodobnie nie znalazłaś gdzie indziej zrozumienia dla swoich problemów.
Kryzysy małżeńskie przebiegają różnie.
Myślę, że dobrze byłoby gdybyś zapoznała się z zakładką na stronie http://sychar.org/pomoc/ , gdzie jest zamieszczona szeroka propozycja działań naszej wspólnoty.
Przypomnę jeszcze o zasadzie anonimowości i nie podawaniu charakterystycznych szczegółów.
Al la

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6596
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Nirwanna » 26 wrz 2019, 5:52

BASIK pisze:
25 wrz 2019, 13:39
Po raz kolejny zostaje sama , czy tak ma wyglądać małżeństwo. Czy, aby napewno takie ma być posłuszeństwo żony, pójśc tam gdzie mąż, bez wzgledu na wszystko?
Basik, a Ty jak czujesz? Bo ja mam wrażenie, patrząc jak piszesz, że myślenie moralne masz skalibrowane bardzo prawidłowo, tylko przez ten kryzys - jest ono zalane trudnymi emocjami i masz sporo wątpliwości.
Czy szukasz pomocy w realu? Może dominikanie z Krakowa pokierowaliby do kogoś lub do miejsca, gdzie uzyskałabyś pomoc, mimo przeniesienia tego ojca z którym rozmawiałaś, do Warszawy?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pustelnik
Posty: 808
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Pustelnik » 26 wrz 2019, 8:13

BASIK pisze:
25 wrz 2019, 13:39
(...) Dnia 31.12.2018r. wyprowadził się z domu. On uważa, ze kroczy za Jezusem, a ja za nim nie chce pójść.
(...) Nie chce uczestniczyć w spotkaniach tego kościoła , bo one mnie przerażają.
Witaj Basik,
Twój mąż to prawdopodobnie "czterdzistolatek".
Czesc męzczyzn (ale kobiety też 8-) ) w tym wieku kupuje sobie skóry i motory i zostają Harleyowcami.
Twoj mąż mial bardziej ... duchowe ciągoty, pragnienia toteż pewnie poszukiwał (lub był "otwarty") i z tym się zetknął i to z jakiś przyczyn "wypełnia" jego "dziurę".
Nierzadko to dzieci odchodzą do sekt lub "szemranego towarzystwa". Ciebie spotkało to ze strony męża.

Nie masz "obowiązku" podzielania fascynacji męża, gdyby Tobą manipulował lub Ciebie krzywdził masz prawo (a może nawet ... powinnośc) się bronić.

Pozdrawiam Cię !

BASIK
Posty: 19
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 26 wrz 2019, 8:25

Witaj Nirwanna, tak szukałam pomocy, byliśmy nawet u pschyloga i psychiatry, bo miałam duże obawy czy pod tym wszystkim nie ma innego podłoża, ale psychiatra to wykluczył.

BASIK
Posty: 19
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 26 wrz 2019, 8:59

Witaj "Pustelnik"
Tak mój mąż jest po czterdziestce . Zawsze szukał Boga w różnych kościołach, uważa teraz , ze go oszukałam przy ślubie, że nie chce poznać jego Boga. Ja zawsze uważałam i będę uważać, ze Bóg jest jeden !. Mamy ślub kościelny katolicki, może nie powinnam się wiązać z człowiekiem, który miał wątpliwości co do kościoła, wiary itp. Ja naprawdę kocham go bardzo, być może za bardzo :( i wychodziłam za mąż z miłości a nie z przymusu.
Słucham tylko, ze jestem nieposłuszną żona bo nie chce przy nim być :(, ze idę do piekła to bardzo boli I myśle, ze ta grupa ma tak duży wpływ na niego)

Pustelnik
Posty: 808
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Pustelnik » 26 wrz 2019, 9:27

BASIK pisze:
26 wrz 2019, 8:59
Witaj "Pustelnik"
A/ Zawsze szukał Boga w różnych kościołach

B/ Ja naprawdę kocham go bardzo

C/ Słucham tylko, ze jestem nieposłuszną żona bo nie chce przy nim być :(, ze idę do piekła to bardzo boli I myśle, ze ta grupa ma tak duży wpływ na niego)
Heyka !

A/ to św. Teresa z Avila wołała : "Chcę widzieć Boga". Każdy może się ... pogubić. Mniej lub bardziej , w tej czy innej materii . I zazwyczaj (tak naprawdę: zawsze) ... tak jest. Nie zawsze jest to zauważone, nazwane ... .

B/ Być może teraz czas na Ciebie ale lepiej "zrozumieć" i nauczyć się praktykować trudnej ... sztuki (a i ... łaski) ... miłosci. Masz "tę szansę". Oczywiście ... niełatwą (gdyby tylko liczylo sie na własne sily i dotychczasowe doswiadczenie)

C/ tutaj sama (wg mnie) trafnie spostrzegasz i diagnozujesz.

Ja zmagałem sie z paroma rzeczami w życiu m.in. wlasna depresją czy anoreksją/bulimią młodszej corki. Zazwyczaj warto "zgłębić" bardziej temat.
Wg mnie znajdziesz trochę materialow jak pogooglasz potencjalnie pokrewne tematy (nawet na stronach katolickich) np. "mąż /zona odeszła do
Świadków Jehowy" i temu podobne hasła wywolawcze. Może są tematyczne grupy wsparcia lub osoby duchowne lepiej znające tego typu problemy ...

Pozdrawiam Cię !

nałóg
Posty: 883
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: nałóg » 26 wrz 2019, 9:32

To wygląda jak pranie mózgu w sekcie.

kocimiętka
Posty: 20
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: kocimiętka » 26 wrz 2019, 9:40

Te wszystkie kościoły mocy, jasnowidzenia, prorokowanie to chyba nowe, największe barachło naszych czasów. Diobeł przeszedł już chyba sam siebie w wymyślaniu coraz to nowych udziwnień. - to tak słowem wstępu.

BASIK-sama raczej nic nie zrobisz. Musisz zdać sie na Jezusa.
W mojej bardzo bliskiej rodzinie jeden mężczyzna dał się wciągnąć w takie coś. To nie był ten kościół, do którego chodzi Twoj mąż ale podobne barachło (nie przytocze konkretnej nazwy bo i po co). Głównie słuchał tego przez youtube, czasem z kimś rozmawiał przez Internet lub pisał. To nim tak zawładnęło, że był gotowy zostawic rodzinę, Żonę, małe dzieci i przyłączyć się całkowicie do tego kościoła. Indoktrynował i "nawracał" wszystkich kogo napotkał, jego "bełkotu" nie dało się słuchać. Ciężko było z nim nawet wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Kiedy było juz na ostrzu noża (podejrzewaliśmy, że ma zamiar albo faktycznie odejść i się do nich przyłączyć albo popełnić samobojstwo) jego żona podjęła decyzję o zastosowaniu twardej miłości (nie będę pisać jakie konkretnie kroki podjęła), a ojciec tego mężczyzny zamówił Msze Święta o błogosławieństwo dla tego faceta i wszystkie potrzebne mu łaski. Po paru dniach...jak ręką odjął. Przestał słuchać tego barachła, przestał się tym fascynować i w to angażować, również finansowo. Jeszcze nie jest idealnie, długa droga przed nim ale można powiedzieć ze to całe barachło odeszlo. Jest w domu z Żoną o dziećmi. Chodzi na terapie do psychiatry. Niestety do kościoła on i jego Żona tak średnio z tendencja do niechętnie...a szkoda. Ma stwierdzoną chorobe afektywno dwubiegunową czy jak się to tam nazywa. Niech tam sobie stwierdzają co chcą. Ja swoje wiem. Już przed ta Msza były interwencje psychiatrów i jakoś "nie dali mu rady", bo nie przyniosło to żadnych efektów. Dopiero ta Msza, dopiero jak Jezus umarł na Krzyżu w intencji tego chłopaka, przezwyciężył dla niego śmierć, dopiero to sprawiło że to znękanie tym kościołem odeszło.
Zamów Msze za Męża. Najlepiej nie jedną, a od razu z 10. Albo 30. Albo więcej.

BASIK
Posty: 19
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 26 wrz 2019, 9:56

Niestety też mam takie obawy :(. Zresztą doradzali mu, żeby się rozwiódł, bo ja nie jestem żoną z "Nieba".
Wiele rzeczy nie podoba się mojemu mężowi w tej wspólnocie, ale tam tkwi , bo uważa , ze Bóg go tam posłał.

Jonasz
Posty: 978
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Jonasz » 26 wrz 2019, 10:42

BASIK pisze:
26 wrz 2019, 8:59
Zawsze szukał Boga w różnych kościołach, uważa teraz , ze go oszukałam przy ślubie, że nie chce poznać jego Boga. Ja zawsze uważałam i będę uważać, ze Bóg jest jeden !
Basik moje uznanie dla Twojej postawy ;)
BASIK pisze:
26 wrz 2019, 8:59
Słucham tylko, ze jestem nieposłuszną żona bo nie chce przy nim być :(, ze idę do piekła to bardzo boli I myślę, ze ta grupa ma tak duży wpływ na niego)
Grupa ma wpływ na niego.
A przez niego pośrednio uderza w Ciebie.
Czy tak może to tak wyglądać?

Może dobrym rozwiązaniem byłoby przyłączenie Twoje do dobrej grupy wsparcia?
Mam na myśli jakąś wspólnotę gdzie inni myślą i czują taka jak Ty - coś w rodzaju odtrutki?

Osobnym tematem jest chyba to jak wygląda relacja między Wami.
Napisałaś:
BASIK pisze:
26 wrz 2019, 8:59
Ja naprawdę kocham go bardzo, być może za bardzo :( i wychodziłam za mąż z miłości a nie z przymusu.
Możesz coś więcej napisać co rozumiesz przez kochanie za bardzo?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

BASIK
Posty: 19
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 26 wrz 2019, 11:18

Witaj Jonasz,
10 lat temu już przechodziliśmy kryzys, mój mąż związał się z inną kobietą, ona w tym czasie była w trakcie rozwodu. Mojemu mężowi upadła obrączka, zgubił ją na ulicy, mówił , że ją szukał, ale niestety nie znalazł jej. Uważał, ze jest to znak i że powinien coś zmienić w swoim życiu. Trwało to prawie 3 lata, jednak ja to przetrwałam, ukrywałam przed córką cały ten temat ( nie chciałam złego obrazu jej ojca) , jednak gdy sprawa już była w sądzie, bo mój mąż chciał rozwodu powiedziałam, że musimy powiedzieć córce, ze jednak się wyprowadza , ale że o niej nie zapomni. Ja cały czas prosiłam Boga, żeby pomógł nam zbliżyć się do siebie. Nawet pokusiłam się, aby zadzwonić do tej kobiety i przekonać ją, aby zostawiła naszą rodzinę, odbyła z nią kilka rozmów, ona znała sytuację, wiedziała, ze mój mąż ma rodzinę. Przyszedł dzień rozprawy , mój mąż wycofał pozew rozwodowy, wcześniej ja złożyłam w sądzie o rozdzielność majątkowa, gdyż chciałam chronić naszą rodzinę , mój mąż miał wtedy dużo większe długi ( usłyszałam też , ze niestety nie ufam mu itp, ale ja musiałam to zrobić) . Wrócił po jakimś czasie do domu, staraliśmy się jakoś to wszystko posklejać. Mąż uważał wtedy, ze Bóg mu kazał wrócić mimo, ze on nie chciał. Jestem przy nim , choć nie jest łatwo, są długi, problemy, życie codzienne. Jednak od dwóch lat odkąd wstąpił do tej wspólnoty zmienił się bardzo. Zapewniam go o swojej miłości, ale on wszystko odrzuca, bo uważa, ze go zostawiłam, bo nie chcę jeździć z nim do Warszawy do tej wspólnoty. Uważa, ze go odrzuciłam. Usłyszałam dużo przykrych słów w stosunku do mnie jak i do mojej rodziny. Wyprowadził się w Sylwestra i mieszka w firmie a mnie się serce kraje. Wiem, ze w głębi serca jest dobrą osobą. Pomagają mi kazania o. Szustaka , bardzo polecam :). Nie będę ukrywać, ze jestem idealna, nie nie jestem, tez potrafię się wkurzyć i wykrzyczeć moje złości :(, jednak później przepraszam.
Na wakacje pojechaliśmy na tydzień razem ( zrobiłam to też ze względu na córkę), było w miarę poprawnie, ale temat tamtej wspólnoty się przewija cały czas. Serce mi się krajało, jak po skończonych wakacjach on jechał do siebie do firmy, jak gdyby nigdy nic. Najgorsze są święta, weekendy, samotne noce :(. A ja jednak nadal wierzę w to małżeństwo .

Lawendowa
Posty: 1869
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Lawendowa » 26 wrz 2019, 11:36

A jaka jest przyczyna zadłużania się? To jest stałe czy występuje okresowo razem z nowymi "fascynacjami" męża?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

BASIK
Posty: 19
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 26 wrz 2019, 12:03

Nie, to nie są zadłużenia spowodowane fascynacjami. Są to długi typu zaległy kredyt, ZUS, Urzad skarbowy. W firmie nie zawsze idzie dobrze. Powoli z tego wychodzi, ale to jeszcze potrwa.

nałóg
Posty: 883
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: nałóg » 26 wrz 2019, 16:23

BASIK pisze:
26 wrz 2019, 11:18
Zapewniam go o swojej miłości, ale on wszystko odrzuca, bo uważa, ze go zostawiłam, bo nie chcę jeździć z nim do Warszawy do tej wspólnoty.
no to może on do sekty a Ty na mityng w Sycharze na Skaryszewskiej, Szwedzkiej lub na Ursynowie w W-wie?
Jonasz pisze:
26 wrz 2019, 10:42
Może dobrym rozwiązaniem byłoby przyłączenie Twoje do dobrej grupy wsparcia?
Mam na myśli jakąś wspólnotę gdzie inni myślą i czują taka jak Ty - coś w rodzaju odtrutki?
Wyrazem dojrzałości jest szukanie pomocy, a wspólnota w ognisku Sycharu może być dla Ciebie grupą wsparcia. Jest wspólnota ADZ(Anonimowi w Dysfunkcyjnych Związkach) w W-wie na Rakowieckiej u Św.Boboli lub inna grupa wsparcia. Rozważ....
PD

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 15 gości